31 października 2015

VASELINE - INTENSIVE CARE

Witam
Nadeszły chłodniejsze dni nie każde dłonie są uodpornione na takie zmiany aury. Mam to szczęście, że dłonie u mnie nie są bardzo wymagające, jednak muszę kontrolować opiekę nad nimi bo może skończyć się to różnie. Vaseline przychodzi do nas z propozycją kremu do rąk z wyciągiem z aloesu. Nie ocenię go pod względem działanie na paznokcie, ponieważ są w dobrym stanie, nie łamią się, same od siebie są mocne. Poznacie moją opinię odnośnie samego wpływu na skórę dłoni w okresie jesiennym.
 Tubka stanowi opakowanie kremu. Zakończona jest na klik. Nie wyróżnia się niczym szczególnym, zaprojektowano ją w ciepłych barwach. W zestawie mamy dodatkowo rękawiczki, których nie używam za każdym razem, ponieważ za nim zasnę, a krem z reguły stosuję na noc to lekka jego gęstość zdąży się na dobre wchłonąć. Sądzę, że kiedy dłonie będą potrzebować mocniejszego nawilżenia wtedy nie obejdzie się bez spania w białych rękawiczkach. Barwę w kremie mamy białą. Zapach przyjemny, stosowany, nie podrażni nikogo. Po dobrym wchłonięciu woń minimalizuje się. W obecnym czasie, kiedy za oknem nie ma jeszcze śniegu, a temperatura jest dodatnia krem działa i opiekuje się na wystarczającym poziomie skórą dłoni. Nawilżenie przez dzień jest stałe, na dłoniach wyczuwam film, który zostaje po kremie. Przy stosowaniu kremu ponad 2 tygodnie skóra jest gładsza i nie traci wilgoci pomimo, że wieczorna dawka jest czasami przeze mnie omijana, bo nie czuję potrzeby nakładania kremu.

Tubka to pojemność 75 ml. Cena około 10 zł.
Krem warto poznać:) kiedy skóra dłoni nie potrzebuje ochrony "mocnej". Różnie natomiast może być zimą, krem może (a nie musi) być za słaby, pamiętajmy, wszystko zależy od predyspozycji i w jaki sposób dbamy wtedy o skórę, kiedy na termometrze ukazuje się przymrozek np: ochrona w postaci zimowych rękawiczek jest ważna i dodatkowe nasmarowanie dłoni przed wyjściem z domu. 
pozdrawiam - Magda

30 października 2015

LUXURY PARIS - CZY ZADBA O PAZNOKCIE?

Witam

Zadbane dłonie wiążą się z ładnymi zadbanymi nie koniecznie długimi paznokciami, robimy wiele mikstur, korzystamy z gotowych odżywek, ser itd. Mam to szczęście, że paznokcie nie sprawiają mi szczególnych problemów, są zdrowe, twarde, ale nie wszyscy mają tą przypadłość jak moja koleżanka czy siostra, dlatego sera jakie trafiły do mnie do testów  zostały podarowane dalej. Dokładniej są to sera Luxury Paris: Intensywne Regenerujące oraz Wzmacniające. Zanim dotarły do "testerek" zrobiłam im foty i odkryłam, że posiadają identyczne składy. 

W szatach graficznych przeważa barwa złota połączona z czernią. Kartoniki zostały zasypane zapiskami na temat ser w dwóch językach. 

Dla zainteresowanych, poniżej fotka z identycznymi składami
Sera znajdują się w buteleczkach jak w lakierach do paznokci ich dozowniki to pędzelki, długie, wygodne w aplikacji. Pojemności buteleczek - 12 ml każda. Oba sera posiadają 2% formaldehydu, który może spowodować różnego rodzaju reakcje jak pieczenie lub ból i na dłuższą metę zaszkodzić płytce paznokcia. Dlatego producent zaleca zrobić test alergiczny polegający na użyciu preparatu 2-3 dni. Koleżanka tak zrobiła, zresztą poleciłam jej ten test ponieważ nie chciałam, aby jej się coś przytrafiło nie miłego, a była w końcu moją "ofiarą w teście". Test wypadł dobrze (tak jej się wydawało :(, nie sądziła, że minimalne pieczenie coś znaczy), zadzwoniła do mnie, że nie czuje większych dolegliwości, dlatego przystąpiła do prawidłowego użycia sera. Producent zaleca pierwszego dnia nałożyć jedną warstwę bezpośrednio na paznokcie w drugi dzień drugą warstwę w trzeci dzień warstwy zmyć i kurację powtórzyć. Tak traktować paznokcie 2-3 tygodnie potem jako podkład raz w tygodniu. Koleżanka po niespełna tygodniu poinformowała mnie, że niestety pieczenie się nasila dlatego odstawiła serum. 
Drugie serum - Wzmacniające trafiło do siostry, która zaszczyciła mnie swym przyjazdem, więc może zabrzmi to nie ładnie, ale wtryniłam jej produkt do testów. Zanim wyjechała zrobiła test alergiczny, który wypadł pozytywnie kilka razy dopytywałam czy nie odczuwa dolegliwości, byłam już bardziej przezorna bo wiem jak to się skończyło u koleżanki... Po kilku tygodniach wysłuchałam opinii siostry, która brzmiała tak: blaszka paznokci stała się twardsza, dzięki temu były mniej podatne na złamania. Czy serum nawilżyło blaszkę, nie całkiem - tak sobie. Siostra wydała ocenę przeciętną. Paznokcie wizualnie nie wyglądały piękniej i zdrowiej - stały się jedynie mocniejsze. Przed stosowaniem sera siostra miała paznokcie nie w przeciętnym stanie, ale zdecydowała się na polepszenie ich stanu.
Podsumowując: dobrze, że producent zaleca test alergiczny, nie każdemu jednak służy składnik zwany formaldehyd. Przed użyciem należy skórki zabezpieczyć oliwką lub kremem, ponieważ zostaną przesuszone. Trzeba o tym pamiętać za każdym razem. Sera były sprawdzane u dwóch osób, jedną z nich była moja siostra, która przebrnęła przez test pozytywnie, ale efekt końcowy jej nie zachwycił.
Znacie te sera? jak wypadły u Was?, a może polecacie bardziej wiarygodne odżywki?
Pytanie do Was - Co sądzicie o dwóch różnych produktach o tych samych składach? 
pozdrawiam - Magda

28 października 2015

NOVA KOSMETYKI PREZENTUJE: GO CRANBERRY, ŻEL POD PRYSZNIC Z BALSAMEM

Witam
Blog mój opiera się głównie na opiniach produktów do pielęgnacji ciała i włosów stąd znaleźć można wiele recenzji na ten temat. 
Żeli myjących mamy zatrzęsienie, od tanich do drogich ze zróżnicowanymi składami. Dzisiejsza recenzja będzie o Żelu pod prysznic z balsamem nawilżającym polskiego producenta Nova Kosmetyki.
Co mówi o sobie Nova Kosmetyki? 

Jesteśmy polskim producentem wysokiej jakości kosmetyków opartych o naturalne składniki i wzbogaconych o innowacyjne komponenty. Laboratorium NOVA powstało w 2011 r. jako odpowiedź na coraz większe wymagania osób poszukujących kosmetyków idealnie dopasowanych do swoich potrzeb. Podążając za najnowszymi trendami panującymi w kosmetyce stosujemy zarówno innowacyjne surowce, jak i te znane od wieków ze swojej skuteczności. Komponenty używane do produkcji naszych produktów są wysokiej jakości, a receptury opracowane tak, aby kosmetyki jak najskuteczniej zadziałały. 
Co mnie ucieszyło przy pierwszym spotkaniu z tym kosmetykiem? pompka, wygodna, dozująca dobre porcje żelu oraz przejrzysta prezencja opakowania. Żel odróżnia od standardowych produktów myjących, konsystencja będąca podobna do lotionu jest dosyć rzadka, w kontakcie z wodą prawie się nie zapienia, natomiast ma gładki poślizg na skórze. Maniacy piany będą zniesmaczeni jej brakiem, ale wiąże się to ze składem, a w nim znajdziemy łagodne środki myjące. Nie jesteśmy jeszcze nauczeni, że produkty mniej pachnące, mniej pieniące się są "zdrowsze" dla naszej skóry. Spotykam się coraz częściej z opiniami, że ktoś nie chce używać danego produktu ponieważ brakuje mu obfitej piany czy uderzającego zapachu. Osobiście nie gardzę podobnymi produktami, ale zaczynam doceniać naturalne kosmetyki dlatego wiem, że będą one inne niż dotychczas jakie spotkałam. Zapach w tym żelu jest słaby, nie wyróżnia się niczym szczególnym, zresztą parfum mamy na samym końcu w składzie. 

Czego oczekuję od produktu do mycia? przede wszystkim skutecznego oczyszczenia i ten żel mi to gwarantuje, skóra podczas mycia jest łagodnie traktowana, a przy okazji części ciała mniej wymagające są dobrze nawilżone dzięki balsamowi zawartemu w żelu. Dla lepszego efektu nie wycieram się od razu po wyjściu z kąpieli, a daję chwilę by resztka nie spłukanej warstwy wchłonęła się z wartościowymi olejkami. Taki efekt, sądzę, że można zauważyć kiedy stosujemy żel ciągiem bez przerywników, przynajmniej u mnie się taka metoda sprawdziła. Żel ponadto zapewnia miłą w dotyku skórę, jestem skłonna napisać, że wyczułam film ochronny po entym myciu. 250 ml kosztuje 20 zł, jak na żel cena wyższa, ale weźmy pod uwagę, że - żel nie zawiera: mydła, SLS, SLES, parabenów, konserwantów, pochodnych ropy naftowej, silikonów, GMO, PEG. Jego skład powinien zainteresować osoby mające problemy ze skórą wrażliwą. Buteleczka jest średnio wydajna, ale jej zawartość cenna dla skóry. Żel warto poznać i osobiście wyrobić sobie o nim zdanie.
Można go spotkać <TUTAJ> oraz <TUTAJ>
Nova Kosmetyki wspiera Fundację mam marzenie.
pozdrawiam - Magda

27 października 2015

LUXURY PRZEDSTAWIA: KREM-SERUM Z OLEJKIEM MAKADAMIA ORAZ KREM-MASKĘ Z WANILIĄ (DO RĄK I PAZNOKCI)

Witam
Sezon na lepszą ochronę dłoni uważam za otwarty, temperatura już nie rozpieszcza więc łatwo możemy nabawić się niedogodności na dłoniach w tym okresie. Warto otworzyć się na ofertę rynku kosmetycznego w tej kwestii. Jest bogata i każdy znajdzie dla siebie odpowiedni produkt.
Dłoni nie mam szczególnie podatnych jeszcze teraz na jesień na dyskomfort.
 Jednak zimą muszę uważać, łatwo tracą wtedy wilgotność i ładny wygląd. Opisałam dziś dla Was dwa kremy Luxury Paris - opinia moja będzie zawierała spostrzeżenia używania kremów w porze jesiennej z góry piszę, że nie wiem jaka reakcja jest ich wobec dłoni zimą. Kremy producent umieścił w dość ekskluzywnych szatach graficznych,
 wrażenie robią pozytywne, złota - połyskująca  poświata zdecydowanie się wyróżnia. Tubki zakończone są dozownikami typu - klik. 
LUKSUSOWY KREM  - SERUM DO RĄK I PAZNOKCI - (wanilia) - skóra sucha i bardzo sucha

Krem ma przyjemną gęstość. Mała ilość wygodnie pokrywa dłonie i żwawo się wchłania. Sielankowy, słodkawy zapach może na początku nie drażni, ale po kilku dniach zdałam sobie sprawę, że jest dla mnie przesłodzony i sztuczny, ale ogólnie można nauczyć się z nim przebywać. Mąż np: akceptował go całkowicie - ja niestety nie. W serum znajdziemy Hyaluron Restore System, który pozwala osiągnąć dobre nawilżenie przy codziennym stosowaniu. Dodatkowo serum przynosi wygładzenie i pokrywa dłonie filmem, który ochrania skórę. Ciężko mi jest zawsze określić jaki wpływ tego typu produkt ma na paznokcie, nie będę Wam pisać bajek w tej kwestii.
Formuła zawiera: olejek arganowy, olejek macadamia, olejek z kiełków pszenicy, kwas hialuronowy, wyciąg z lukrecji, kompleks witamin A+ E+ F.
LUKSUSOWY KREM - MASKA DO RĄK I PAZNOKCI (olejek makadamia) - skóra normalna i sucha
Zacznę od zapachu, który w tym przypadku witał mnie słabszym bukietem słodkości niż jego poprzednik (miałam jednak wrażenie, że ma też sztuczną woń). Używałam go częściej i byłam również zadowolona z jego opieki nad dłońmi. Dłonie otrzymywały nie wygórowane nawilżenie, ale na tyle dobre, że nie warto było krem odstawić. Producent zapewnia, że regularne jego stosowanie zapobiegnie przedwczesnemu starzeniu się skóry, bardzo trudno jest to ocenić, bo niby jak? tak samo jak w kremie powyżej opisywanym nie wiem jak wpływa na paznokcie, które mam mocne, zdrowe. Krem po prostu w tym okresie jesiennym opiekuje się dłońmi, nie doprowadza ich do suchości. 
Formuła zawiera: olejek arganowy i masło shea, olejek z kiełków pszenicy, kwas hialuronowy, naturalną betainę, d-panthenol, alantoinę, kompleks witamin A+E+F

Składy, produkty mają różne, ale podobne.
Sądzę, że nazwy - produkty mają przesadzone w sensie "serum" czy "maska". Są to dla mnie dobre kremy (na okres jesienny, nie wiem jak spiszą się zimą) z zapachami długo utrzymującymi się na skórze, są nie do końca prawdziwe, a sztuczne.  Nie wszystkim słodkie zapachy będą odpowiadać, zwłaszcza krem-serum posiada jak dla mnie przesadzony słodki zapach, który mnie poniekąd męczył. Działania obu kremów są do siebie bardzo podobne. Ceny wahają się w przedziale 8-9 zł. Po czasie zrezygnowałam jednak z ich używania ponieważ zapachy mnie zaczęły "prześladować" nic nie czułam cały dzień, a słodki, męczący, sztuczny zapach:(
Lubicie słodkie zapachy w produktach? 
pozdrawiam - Magda

25 października 2015

SYLVECO PREZENTUJE: HIBISKUSOWY TONIK DO TWARZY

Witam
Sylveco to marka polskiego producenta. Szczyci się  wypuszczaniem na rynek kosmetyków o dobrych składach za czym idzie ich funkcjonalność i wpływ na skórę. W składach znajdziemy między innymi połączenia najwyższej jakości:

- surowych olejów roślinnych (tłoczonych na zimno) i wosków, będących najbardziej przyjaznymi emolientami,
- maseł roślinnych (również z pierwszego tłoczenia), naturalnie zabezpieczającymi skórę przed promieniowaniem słonecznym,

- ekstraktów roślinnych o wielu cennych właściwościach pielęgnacyjnych i leczniczych
i aktywnego ekstraktu z kory brzozy o wielokierunkowym dobroczynnym działaniu.


Dziś o dobrodzieju Hibiskusowym - toniku do twarzy, o którym naczytałam się bardzo dużo pozytywnych opinii i oczywiście chciałam go również poznać. 

Pojemność: 150 ml
Cena: ok. 16 zł
Dostępność: np - drogeria Helfy

Pierwsze spotkanie z tonikiem pamiętam doskonale, buteleczka nie dużych rozmiarów, a na niej etykieta posiadająca skupisko cennych wiadomości o produkcie. Etykieta czytelna, wykonana z lepszej jakości papieru. Buteleczka stanowi mocny plastik, ciemny, dzięki czemu promienie słoneczne nie mają negatywnego wpływu na składniki. Zamykanie jak dla mnie wygodne, funkcjonalne. Tonik zawsze kojarzył się mi z gęstością płynną, w tym przypadku napotykamy gęstość żelową o barwie jasno różowej. Zapach określiłam na bardzo znikomy-ziołowy. 
Sposób użycia/Skład
Woda, Ekstrakt z hibiskusa, Gliceryna, Ksylitol, Panthenol, Ekstrakt z aloesu, Glukozyd kokosowy, Alkohol benzylowy, Guma ksantanowa, Kwas fitowy, Kwas dehydrooctowy 

Tonik jest hypoalergiczny, nie podrażnia przede wszystkim oczu co mnie niezmiernie cieszyło jak z rana przemywałam oczy po kroplach, które przez noc potrafiły w okolicach oczu pozostawić nalot po sobie. Tonik jest uniwersalny i może go stosować każda osoba nie ważne jaki posiada typ cery. Buteleczka jest ekonomiczna. Funkcje jakie ma spełniać ten tonik, a o których informuje nas producent zostały spełnione całkowicie. Zadowolenie moje kiedy okazało się, że tonik oceniłam w samych superlatywach było miłe. Rzadko kiedy zdarza się spotkać tak dobry i spełniający moje potrzeby kosmetyk - Sylveco się udało i wiem już dlaczego tonik podbija blogosferę i cieszy się takim powodzeniem wśród blogerek. Po przemyciu doskonale nawilża skórę jej wilgotność potrafi utrzymać się do wieczora. Od porannego przemycia odświeżenie po nocy czuje się długo, występujące sporadyczne podrażnienia są łagodnie traktowane. Domywa pozostałości po makijażu nie ma obaw, kiedy go użyjemy kilka razy na dzień.
Znacie Sylveco? a może konkretnie ten tonik?
 pozdrawiam - Magda

24 października 2015

THE SECRET SOAP STORE PREZENTUJE: MUS ARBUZOWY ORAZ BALSAM GREJPFRUTOWY Z LINII LOVE ESSENCES

Witam
Zrobiło się jesiennie za oknem, a ja przywołuję wspomnienia z tegorocznego jak ciepłego lata w kosmetykach firmy The Secret Soap Store: zapachy owocowe, letnie, słoneczne każdy lubi się nimi otaczać, czuć energię o poranku  (no może są jakieś wyjątki?). Linia Love Essences proponuje nam między innymi, Mus do mycia ciała arbuzowy oraz Balsam do ciała o zapachu grejpfruta.
Firma Scandia Cosmetics SA obecna jest na polskim rynku kosmetycznym od 1983. Ich  produkty cechuje wysoka jakość wykonania, jak również estetyka opakowania, w dużej mierze oparta na naturze i ekologii. Wszystkie kosmetyki produkowane przez Scandia Cosmetics SA są wytwarzane według ich pomysłów, własnych receptur, zgodnie z zachowaniem dobrej praktyki produkcyjnej i spełniającymi wszystkie wymagania obowiązujących przepisów prawnych.
Są neutralne ekologiczne, nie testowane na zwierzętach, nie zawierają organizmów modyfikowanych genetycznie.
Mus do ciała o zapachu arbuza. 
Co to takiego jest ten mus? służy on do mycia ciała, przy pierwszym zastosowaniu zaskoczyła mnie jego rzadka gęstość, dosłownie przelewał się przez palce. Doszłam do wniosku, że najlepszym rozwiązaniem jest umieszczać go na myjce lub gąbce. W kontakcie z wodą okazuje się, że kilka pompek tak rzadkiej "cieczy"  zapienia myjkę i swobodnie mogę się umyć - ale przy końcu stosowania uznałam, że jest średnio wydajny. Zapach jest ciepły, wyczuwalna woń arbuza okazuje się być naturalna i lekka, mimo, że nie jestem zwolenniczką arbuza w tym musie go w pełni zaakceptowałam, co za tym idzie skóra też go polubiła. Kolor musu przypomina plaster arbuza jaki wykrawa się po rozkrojeniu. Producent umieścił go w pojemniku z plastiku, przeźroczystość jego skutkuje, że wygodnie śledzimy ubytek musu. Nalepkę wykonano z dobrego rodzaju papieru, gdyż nie uległa zniszczeniu. Pompkę w produktach myjących nadal spotykam rzadko, więc tutaj byłam mile zaskoczona taką formą aplikacji. W kosmtyku myjącym kluczową kwestią jest jednak samo działanie. Mus dokładnie usuwał brud po całym dniu, prace działkowe też mu nie były straszne. Skóra w trakcie i po kąpieli była łagodnie traktowana. Przyjemna i lekka piana umilała mycie. Strumień wody z łatwością ją usuwał. Skóra po umyciu była przyjemna w dotyku, mniej podatne miejsca na wysuszanie zostawały nawilżone. Resztę ciała musiałam dosmarować, skorzystałam w tym celu z kolejnego produktu Secret Soap Store - balsamu z bukietem grejpfruta.
Balsam do ciała o zapachu grejpfruta.
Opakowanie w tym balsamie mamy identyczne jak w musie więc nie będę go opisywać ponownie. Owocowych woni w smarowidłach z reguły używam latem, ale są wyjątki od reguły, owy balsam używałam we wrześniu, pogodę mieliśmy wtedy przeplecioną. Balsam wyróżnia się pięknym zapachem - soczystego grejpfruta, na wchłoniecie nie czekamy zbyt długo, a na skórze pozostawia film ochronny. Na początku jego działanie było ok - skóra to czuła nie prosiła o mocniejszy produkt. Po czasie, kiedy słoneczne dni skończyły się, zauważyłam, że skóra nie otrzymuje odpowiedniego nawilżenia i opieki. Balsam okazał się być za słaby. W buteleczce pozostało mi jeszcze 1/4 pojemności,  okres zużycia wynosi 6 msc. od otwarcia. Więc, albo go skończę na mniej wymagające części ciała, albo będę musiała się z  im pożegnać. Balsam w moim przypadku sprawdza się w ciepłe dni, w chłodniejsze nie umie sprostać swoim zadaniom. 
Produkty do nabycia <TUTAJ>
Preferujecie owocowe zapachy np: jesienią? czy wolicie już cięższe wonie w kosmetykach pielęgnujących?
pozdrawiam - Magda

22 października 2015

LUXURY PARIS PREZENTUJE: PEELING DRENUJĄCY

Witam
Peelingi do ciała to jedne z produktów jakich używam do pielęgnacji skóry, przygotowują ją do lepszego wchłonięcia balsamów, maseł czy olejków. Usuwają przede wszystkim martwy naskórek i wygładzają ciało. Peeling jaki ostatnio poznałam jest inny, pochodzi od  Luxury Paris jest drenujący kriotermalny. Słowo dla mnie obce, postanowiłam co nie co poszukać w sieci.
Co to takiego ta kriolipoliza
Metodę opracowali w 2008 roku naukowcy amerykańscy. Wykorzystali znaną wiedzę, że komórki tłuszczu są bardziej wrażliwe na zimno niż inne, czyli np. komórki mięśni, skóry czy nerwów. To znaczy, że można poprzez schłodzenie doprowadzić do zniszczenia komórek tłuszczowych bez szkody dla innych sąsiadujących tkanek. W czasie zabiegu schładzane komórki tłuszczowe dostają sygnał do obumarcia i stopniowo ulegają zniszczeniu.
źródło
 Wizualnie połączenie bieli z akcentami złota do mnie przemawiają, gdyby słoiczek nie był wykonany z plastiku (coś mi nie pasuje w nim) tylko z innego tworzywa było by idealnie. Jednak jest całkiem przyjemnie. Etykiety z wiadomościami są czytelne, jedynie mój egzemplarz kiedy go otrzymałam przód miał już częściowo podrapany (przy zbliżeniu widać). Pokrywka to pierwszy element ochronny, pod nią sreberko szczelnie zabezpiecza peeling przed wylaniem i intruzami. 
Peeling nadaje się na lato, używając go obecnie można zamarznąć po wyjściu z kąpieli. Ma silne właściwości chłodzące, które jeszcze długo czuć po myciu. Nie jest to takie miłe, zwłaszcza teraz kiedy opuściło Nas lato. Zapach mentolowy, łagodny, ale czuć go kilka godzin po myciu na skórze. W dotyku gęstość jego jest kremowa, a gołym okiem widać jedynie ziarna większe niebieskie, pod wpływem masażu dają znać o sobie drobinki o mniejszej gramaturze, są one dosyć ostre, ale nie podrażniają skóry, ta wątpliwość została rozwiana już przy pierwszym masażu nimi. Skóra przy drugim zastosowaniu traci martwy naskórek i zostaje sporo wygładzona, zdobywa nawilżenie na dobrym poziomie. Jedynie skóra jest "wyziębiona"? dogrzewam się w ciepłej piżamie.

W składzie znajdziemy wiele ciekawych składników aktywnych takich jak: olejek arganowy oraz ryżowy, kofeinę wspomagająca drenaż czy nawilżające np.  masło SHEA.


Uważam, że peeling ma dobre działanie jak większość peelingów, jego "innowacja" jednak nie zapewni Nam redukcji tkanki tłuszczowej - w to nie wierzę. Chyba, że stosujemy go przed dłuższy okres czasowy i jesteśmy w stanie to skrupulatnie ocenić.
Opakowanie - 200 ml - wydajne/ Cena - około 24 zł.
Jego ważność mija za 12 miesięcy, więc zostawiam go na ciepłe dni na następny rok bo obecnie, jego chłodzenie nie jest przyjemne po kąpieli.
pozdrawiam - Magda

21 października 2015

YANKEE CANDLE: SERENGETI SUNSET

Witam

Wosk z rześkiej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. 

Uwodzicielski aromat: słodkich owoców, cytrusów, kwiatów lotosu i bursztynu przenoszący nas na afrykańskie Serengeti o zachodzie słońca.
Afrykańska kolekcja Q3.            
 Też tak macie? że od pierwszego spotkania coś potrafi Was zauroczyć? dawno nie miałam takiej przygody jak z tym woskiem, nie dużą tartaletką, która wywołała u mnie fascynację tak udanego bukietu, polecam ją poznać każdemu. 
Nie narzucająca się intensywność, którą chce się wąchać bez końca. Cytrusy skąpane w słońcu, dojrzałe i przeniesienie się do cudnego miejsca Serengeti, gdzie można odpocząć, naładować akumulatory. Z drugiej strony zapach ujmuje i chciałoby się nim otulać każdego dnia, najlepiej w formie zadziornej perfumy.
Wosk dostępny na goodies.pl
pozdrawiam - Magda

20 października 2015

LUXURY PARIS PREZENTUJE: AKSAMITNY BALSAM DO CIAŁA

Witam
Prawie codziennie potrzebuję posmarować wybrane części ciała ponieważ się tego domagają. Zwłaszcza teraz, kiedy się ochłodziło, skóra potrzebuje dobrej ochrony i pielęgnacji. Luxury Paris to ostatni balsam rozświetlający z drobinkami złota jakiego używam od kilku tygodni. Od razu na początku zanim go zaczęłam stosować połowę odlałam do czystego pojemnika i dałam siostrze, 350 ml to spora pojemność dlatego podział był wskazany tym bardziej, że siostra też chciała go poznać. 
Od producenta:
Balsamy tego typu czyli z dodatkiem rozświetlającym dają przyjemny wygląd skórze, zwłaszcza latem, żałuję, że nie udało się mi go poznać w sezonie ciepłego lata, bo do słońca z doświadczenia wiem, że drobinki przyjemnie świecą się nadając skórze słonecznego wyglądu. W tym balsamie poświata jest wyjątkowa lekka i dyskretna. Balsam w składzie zawiera kilka przyjemnych składników: olejek arganowy, olejek makadamia, masło she, kwas hialuronowy, urea, algi, witaminę E to sprawia, że skóra reaguje pozytywnie i daje znać, że jej potrzeby są zaspokojone. Jest przede wszystkim dobrze zwilżona, miękka i gładka i uzyskuje wizualnie nieskazitelną poświatę, dzięki drobinkom złota. Balsam umieszczono w wygodnym opakowaniu z pompką czyli wygoda przede wszystkim. Kolor ekri, zapach słodziutki przepełniony wonią waniliową (trochę sztuczną, ale do zaakceptowania). Gęstość jak na balsam idealna - w niej widać gołym okiem zanurzone drobinki, iskrzące się do słońca. Nie każdy jednak lubi taki akcent na ciele, więc balsam nie dla każdego. Balsam to koszt około 20 zł - buteleczka pomimo, że połowę oddałam siostrze, wydajna. 
PS - siostrze działanie i poświata na skórze  drobinek też odpowiada, balsam pielęgnuje jej mniej wymagającą skórę lepiej niż u mnie bo stosuje go co 3 dzień, u mnie max wytrzymuje 2 dni, ale i tak nie jest źle. Polecamy obie ten balsam.
Lubicie balsamy z drobinkami złota?

pozdrawiam - Magda

19 października 2015

OLEJE BOUTIQUE: ARGANOWY Z NEROLI, JOJOBA, Z RÓŻĄ I WERBENĄ

Witam

Miłość moja do olei trwa, zdaje mi się, że będzie wieczna. Fascynacja do nich przerodziła się w nałóg kontrolowany. Nie wiem czy jest dzień w którym bym nie zastosowała oleju w pielęgnacji ciała czy włosów. Poznawanie coraz to nowszych olei przynosi mi dużo radości ponieważ dobrze działają przede wszystkim na skórę. Jeżeli ktoś jeszcze się do nich nie przekonał to polecam przynajmniej dać kilku szansę. Oleje posiadają wiele cennych właściwości.
Cztery olejki o nie dużych pojemnościach, poznałam dzięki sklepikowi Boutique. Można je również bezpośrednio w sklepie stacjonarnym w Krakowie na ul. Rakowickiej. Po zapoznaniu się z zastosowaniami każdego z osobna przydzieliłam do danej funkcji.



Olejki zamknięte zostały w szklanych, ciemnych buteleczkach z dozownikiem typu pipetka. Dokładałam wszelkich starań odnośnie czystych nie tłustych etykiet, niestety na próżno przy kontakcie z tłustą cieczą etykiety uległy zabrudzeniu.


Olej jojoba 15 ml / Cena 15 zł 
Skład: 100 % olej jojoba
Zimno tłoczony olej jojoba, otrzymywany z wycisku nasion krzewu simondsii kalifornijskiej, znanej też jako jojoba.

To bardzo cenny olej o własnościach natłuszczających i odżywczych, zbliżonych do oleju wielorybiego, skwalenu , zawiera fitosterole, bogaty w witaminę F.

Stosowanie: doskonale wchłaniany przez skórę, wzmacnia warstwę cementu międzykomórkowego, co w efekcie zapobiega wysuszaniu skóry. Stosowany przy każdym typie skóry, a szczególnie polecany przy zapaleniach, łupieżu, poparzeniu słonecznym i trądziku. 
Olejek jest półtłusty, o złoto-żółtym zabarwieniu, bezzapachowy. Nakładałam go w potrzebie na suche miejsca: łokcie, kolana. Po kilku zastosowaniach miejsca te traciły nie wygodną chropowatą teksturę, skóra miękła, a w dotyku gładka. 
Olej arganowy z różą 15 ml / Cena 15 zł
Skład: 98% Argania Spinosa + 2% olejek eteryczny z róży.
Najwyższej klasy organiczny olej pozyskiwany z nasion drzewa arganowego, bogaty w niezbędne, nienasycone kwasy tłuszczowe, a także w witaminę E. Polecany w przypadku każdego rodzaju cery, zwłaszcza suchej, wrażliwej i dojrzałej. Skutecznie pielęgnuje cerę przy AZS.

Stosowanie: Twarz i ciało -wmasuj olej bezpośrednio w skórę okrężnymi ruchami, można stosować samodzielnie lub z dodatkiem ulubionego olejku eterycznego.

Włosy: po umyciu, zaaplikuj olej arganowy w końcówki włosów, wysusz jak zwykle. Aby przygotować odżywczą maskę dla włosów przed kąpielą wmasuj olejek w skórę głowy. Przykryj włosy ręcznikiem/ folią, pozostaw na 20 minut następnie umyj głowę.
Kąpiel: dodaj kilka kropel do kąpieli swojej lub dziecka. Skóra po kąpieli będzie przyjemnie nawilżona. 
Peeling ciała: połącz olejek arganowy z łyżką soli kąpielowej i kroplą olejku eterycznego i wykonaj peeling całego ciała okrężnymi ruchami.


Olejek o gęstości półtłustej, zapach - delikatny różany, prawdziwy. Aplikowałam go w tym przypadku na końcówki włosów, po około 3 tygodniach przyniósł pozytywne efekty, włosy na końcach zostały zregenerowane.


Olejek arganowy z werbeną 15 ml / Cena 15 zł
Skład: 98% Argania Spinosa ( Argan Kernel Oil) + 2% olejek eteryczny z werbeny

Najwyższej klasy organiczny olej pozyskiwany z nasion drzewa arganowego, bogaty w niezbędne, nienasycone kwasy tłuszczowe, a także w witaminę E.
Stosowanie: można stosować samodzielnie do pielęgnacji twarzy, włosów i masażu ciała, jak i w roli dodatku wzbogacającego gotowe formuły kosmetyków. 

Twarz i ciało: wmasuj olej bezpośrednio w skórę okrężnymi ruchami, można stosować samodzielnie lub z dodatkiem ulubionego olejku eterycznego. Włosy: po umyciu, zaaplikuj olej arganowy w końcówki włosów, wysusz jak zwykle. Aby przygotować odżywczą maskę dla włosów przed kąpielą wmasuj olejek w skórę głowy. Przykryj włosy ręcznikiem/ folią, pozostaw na 20 minut następnie umyj głowę.
Kąpiel: dodaj kilka kropel do kąpieli swojej lub dziecka. Skóra po kąpieli będzie przyjemnie nawilżona. Peeling ciała: połącz olejek arganowy z łyżką soli kąpielowej i kroplą olejku eterycznego i wykonaj peeling całego ciała okrężnymi ruchami.
Olej podobnie jak poprzednicy wykazuje gęstość półtłustą. Przyjemnie pachnie werbeną - świeżą. Oleju dolewałam w postaci kilku kropel do kąpieli, przynosił ładny zapach podczas mycia oraz pomagał w utrzymywaniu optymalnego nawilżenia skory na całym ciele.
Olej arganowy z neroli 15 ml / Cena 15 zł
Skład: 98% Argania Spinosa ( Argan Kernel Oil) + 2% olejek eteryczny z kwiatu pomarańczy.
Organiczny olej pozyskiwany z nasion drzewa arganowego, bogaty w niezbędne, nienasycone kwasy tłuszczowe, a także w witaminę E.

Stosowanie: można stosować samodzielnie do pielęgnacji twarzy, włosów i masażu ciała, jak i w roli dodatku wzbogacającego gotowe formuły kosmetyków.
Olej półtłusty, bezbarwny o bogatym aromacie pomarańczy z nutą goryczki. Dodawałam go do glinek, przy farbowaniu włosów tym sposobem wzbogacałam ich wartość.


Oleje mimo małych pojemności wykazują się sporą wydajnością. Pipetki pozwalają na dosyć wygodną aplikację. Mam nadzieję, że każda buteleczka posłuży mi jeszcze przez kilka miesięcy, oprócz wersji z werbeną bo dozuję jej do kąpieli znaczną ilość w porównaniu do innych wersji. Surowce zgodne z ecocert.
Używacie na co dzień olei czy nie jesteście przekonane do tego typu produktu?


pozdrawiam  - Magda

17 października 2015

HIMALAYA HERBALS, PIANKA NEEM DO MYCIA TWARZY

Witam
Oczyszczanie twarzy to ważny element wieczornego przygotowywania skóry do snu. Rynek kosmetyczny oferuje różnego myjące środki: żele, toniki, naturalne mydła, pianki. Stosowałam z tej grupy wszystkie wymienione możliwości oprócz pianki i dziś o niej recenzja. Pianka Himalaya Herbals do mycia twarzy.
Piankę producent poleca do mycia każdego rodzaju cery. Nie zawiera mydła, można nią myć skórę codziennie. Opakowanie określam za bardzo funkcjonalne i estetyczne. Zielony płyn, który pod wpływem pompki zmienia się w piankę ładnie eksponuje się swoją barwą przez krystaliczne ścianki.
  Jedna pompka w zupełności starcza na jedno umycie twarzy. Pianka jest delikatna, okala całą twarz, łatwo się spłukuje. Przy myciu niestety podrażnia moje oczy i mimo tej wady ja tą piankę na tyle polubiłam, że opatentowałam swój sposób pozbycia się podrażnień. Podczas mycia mocno zamykam powieki i do momentu całkowitego i dokładnego spłukania oczy mam zamknięte, sprawdza się to idealnie. Pianka bardzo dobrze oczyszcza skórę, sprawdzałam to na początku przemywając twarz tonikiem po jej użyciu - wacik był czysty. 
Opakowanie mieszczące 150 ml jest produktywne, od początku lipca kiedy to zaczęłam jej używać w tej chwili jest jeszcze 1/4 płynu. Zapach przyjemny, nie mocny. Po dłuższym czasie zaskoczyła mnie jedynie ściągniętą skórą po tygodniu jak ją odłożyłam i powróciłam do niej ten problem znikł. W upały pozbywała się dokładnie sebum przez co żadne wypryski czy krostki nie pojawiały się na twarzy, a to dzięki Neem (miodla indyjska) i kurkumie
 znane ze swych właściwości antybakteryjnych, przeciwdziałają trądzikowi i tworzeniu się wyprysków.
 Cena pianki to koszt około 18 zł - przeliczając na miesiące od lipca (prawie codzienne mycie) uważam, że warto ją nabyć. 
Używałyście pianki (nie koniecznej tej) do mycia twarzy?
pozdrawiam - Magda

16 października 2015

INVEO: SERUM HYPOALERGICZNE STYMULUJĄCE WZROST RZĘS

Witam
Portal TrustedCosmetics wybrał mnie do poznania i przetestowania Serum Hypoalergicznego stymulującego wzrost rzęs - Inveo. Zdecydowałam się na ten krok, ponieważ przez ostatnie dwa lata męczyłam się z przypadłością zwaną - gradówka. Jest to męczące schorzenie, odwiedziłam w tym czasie kilkakrotnie okulistę państwowego przy czym wizyty nie dawały pozytywnych rezultatów. Udałam się w końcu na wiosnę do prywatnej kliniki okulistycznej. Dobrano mi odpowiednie leki do oka w postaci: kropel i gradówka widzę, że ustąpiła po wielu miesiącach przyjmowania kropel/maści. Przez ten okres miałam zakaz malowania oczu, na początku nie mogłam się przyzwyczaić potem jakoś przywykłam.
Od kilku dni po wieczornej toalecie i przemyciu oczu nakładam serum. Ma ono wygodny aplikator, nakłada się go jak eyeliner. Jest bezzapachowy, ma postać wody. Po 4 tygodniach przedstawię Wam pełną recenzje i efekty. Mam nadzieję, że moje słabe i marne rzęsy poprawią swoją kondycję.

Od producenta:
Serum do pielęgnacji krótkich, przerzedzonych i osłabionych rzęs, stymulujące ich naturalny wzrost.
Produkt powstał na bazie składnika wykorzystywanego w leczeniu schorzeń oka. W badaniach aplikacyjnych, poza skutkiem leczniczym, zauważono znaczną poprawę kondycji rzęs. Przy długotrwałym stosowaniu leku (ponad 4 tygodnie) rzęsy były dłuższe, mocniejsze i ciemniejsze. Stąd też jego wykorzystanie w kosmetyce.

Rzęsy pielęgnowane serum Inveo stają się zdrowsze, gęściejsze i dłuższe, pogłębia się również ich koloryt.
Preparat wzbogacony jest ekstraktem ze świetlika otrzymywanym z ziela świetlika lekarskiego Euphrasia officinalis. Ekstrakt jest bogatym źródłem garbników, zawiera również glikozydy i kwasy fenolowe. Działa ściągająco oraz kojąco na wszelkiego rodzaju podrażnienia. Nawilża skórę i zmniejsza nadwrażliwość na światło. Łagodzi oznaki zmęczenia. Tonizuje oraz doskonale wygładza naskórek.
Używacie podobnych specyfików na poprawienie stanu swoich rzęs? co polecacie?
pozdrawiam - Magda

14 października 2015

NICOLE COSMETICS 169 ODPOWIEDNIK GIVENCHY/PLAY IN THE CITY FOR HER

Witam
Sięgając wstecz, tak sobie myślę, że pierwsze recenzje na temat zapachów Nicole były czytane przeze mnie gdzieś na początku wakacji może i wcześniej. Opinie na temat zapachów, a jest ich sporo były/są przychylne, blogerki lubią te zapachy opisują je smacznie. Skuszona opiniami i zachętą do poznania jednego z licznej grupy zapachów Nicole,  poznałam zapach Nicole 169 (odpowiednik: Givenchy / Play In The City For Her; grupa: kwiatowe): czerwone jagody, amyris, piżmo, lukrecja, irys, drzewo sandałowe, gardenia, wanilia.
Uważam, że wody zapachowe, perfumy to kosmetyki, które nie jest tak łatwo opisać jeżeli chodzi o przekazanie doznań samego zapachu. Na temat jednego zapachu możemy poznać kilka różnych opinii, tak więc jeżeli ktoś zna już nr. 169 może sobie porównać moje zdanie, a dla nie znających osób tego bukietu zapraszam na poznanie moich odczuć.

Pojemność: 30 ml
Cena: 13,99 zł
Dostępność: KLIK

Buteleczka jest solidna, ujmuje swoją prostotą, małym gabarytem łatwo mieszczącym się w malutkiej nawet torebce. Szkło ma fakturę mrożonego szkła - pod czarną zatyczką mamy złoty atomizer rozpylający zapach delikatnie i w dobrej porcji jednorazowej.
 Na skuwce naklejony jest numerek odpowiednika.
Nicole 169 to: odpowiednik Givenchy / Play In The City For Her
Grupa: kwiatowe
Nuty zapachowe: czerwone jagody, amyris, piżmo, lukrecja, irys, drzewo sandałowe, gardenia, wanilia.

Zacznę od trwałości, która jest przyjazna, wciągu dnia wystarczy użyć zapachu 1-2 raza, zależy to oczywiście jak lubimy dany zapach i jaką "moc" jego tolerujemy. Bukiet zapachowy zamknięty we flakoniku nawiązuje do kwiatów przez ich woń przeplata się aromatyczna wanilia, która uszlachetnia całość. Zapach jest soczysty, odświeżający i dający poczucie dobrego nastroju. Za tak niską cenę odpowiedniki jakie oferuje Nicole są godne polecenia. Nr. 169 wyróżnia: trwałość, ujmujący kwiatowy zapach czyli to czego oczekuję od zapachu, którym się otaczam oraz wydajność, ciecz nie zostawia co jest ważne plam na ubraniach.
Wiele z Was poznało zapachy Nicole, też Was zdominowały i zagościły na co dzień?
pozdrawiam - Magda

13 października 2015

LUXURY PARIS - MASECZKI OIL SENSATION HOME SPA

Witam
Jak często stosujecie maseczki? przyznam, że u mnie ostatnio rzadziej schodzą, chyba, że pakuję je do kosmetyczki kiedy wybieram się w podróż, są wygodną formą, zajmują mało miejsca, a poczęstowanie skóry wieczorem po całym dniu jest komfortowe. Poznałam nie dawno 3 maseczki Luxury - maseczki mają formę klasycznych saszetek, każda podzielona jest na dwa etapy, po 6 ml. 
     Luxury Paris
...nawilża
  ...wygładza
  ...liftinguje
 ...nawilża  



Zabieg został podzielony na dwa etapy. Pierwszy z nich to mikroemulsja z olejkiem migdałowym. Ma postać kremową jest biała. W zapachu mi nie odpowiadała, czuć było nie naturalną woń. Na cerze wygodnie się rozprowadza. Producent obiecuje nam: zmiękczenie skóry, złagodzenie podrażnień, usunięcie martwego naskórka, rozświetlenie, elastyczność, napięcie skóry - co zauważyłam? po zmyciu po określonym czasie 10 minut, cera nie do końca była oczyszczona z obumarłego naskórka, wyczuć mogłam miejsca, gdzie ten naskórek pozostał. Skóra natomiast stała się jedynie miękka, więcej z obietnic nie zauważyłam. Po tym etapie przeszłam do części drugiej - była nią ultranawilżająca maseczka z ceramidami i olejkiem makadamia mająca na celu skutecznie wygładzającą zmarszczki i linie mimiczne. W barwie biała, zapach lepszy niż w etapie pierwszym, gęstość dobra, rozprowadzała się szybko i pokrywała skórę bez przeszkód. Po 10 minutach należy zmyć resztki, maseczka miałam wrażenie, że wchłonęła się w małym stopniu o czym świadczy, że sporą ilość usunęłam jak doradza producent. Co zauważyłam? zmarszczki oczywiście jakie były przed użyciem tego zabiegu były nie ruszone, twarz została nawilżona, ale pozostała na niej lekka warstwa lepka, wyczuwałam ją nawet do kolejnego dnia, kiedy to została zmyta bo zaczęła mnie irytować.

 ...wygładza


Maseczka podobnie jak poprzednia składa się z dwóch etapów. Pierwszy etap ma nas odstresować, posiada białą glinkę i kwas hialuronowy. Maseczka jest biała, zapachem nie zachwyca (nawet jest trochę nie wygodny), dosyć gęsta w konsystencji pozwala na pokrycie całej twarzy. Po 10 minut ją usuwamy pod bieżącą letnią wodą. Czy maseczka pozwoliła poczuć się mi lepiej? nie - nałożenie i zmycie było powiedzmy bez wrażeń. Co przyniósł etap drugi? w nim producent obiecuje: lifting, napięcie i modelowanie. Zacznę od spraw podstawowych, od opisu co i jak. Maseczka jest biała, bardzo gęsta, opornie nakłada się, zapach nie najlepszy. Po 15 minut usunęłam resztki, ale te resztki maseczki były dość spore, miałam wrażenie, że nic nie zostało wchłonięte przez skórę - ale może tak miało być? zmywanie nie należy do przyjemnych czynności, maska nie tak łatwo chce się usunąć. Po jej użyciu, niestety nie odnotowałam nawet napięcia skóry, została ona jedynie zwilżona.

...liftinguje


Kolejna saszetka - liftingująca. Zabieg podzielony został na dwa etapy. W pierwszym znajdziemy olejek arganowy znajdujący się, gdzieś w połowie składu. W tym etapie peelingowałam skórę. Barwa peelingu jest po części przeźroczysta, gołym okiem nie widać jednak drobinek, swoją moc pokazują w trakcie masowania skóry. Obawiałam się tego zabiegu ze względu na wrażliwą skórę, jednak nic przykrego mnie nie spotkało. Skóra nie została podrażniona mimo wyraźnego czucia drobinek. Zapach nie był szczególny, pierwsze moje skojarzenie to farba jaką czułam w lecie podczas malowania pokoju. Gęstość rzadka, ale nie spływająca. Po chwilowym masowaniu i spłukaniu wodą, skóra zostaje dobrze oczyszczona, martwy naskórek zostaje zniwelowany, cieszyć się mogłam gładką i miękką skórą. Po tym nadchodzi czas na etap drugi czyli maseczka o dziwnej nazwie - Kiromaseczka odmładzająca. Tu zdecydowanie zapach okazał się być spokojniejszy i milszy - delikatny. Barwa maseczki biała, dosyć gęsta. Po nałożeniu należy odczekać 10 minut, a pozostałości usunąć chusteczką kosmetyczną.

Świeżość i komfort czułam tuż po całym zabiegu, cera była oczyszczona, martwy naskórek wygładził ją całkowicie i nadał jej blasku. Cera została zaspokojona, nawilżona. Czas tak piękny i radosny nie trwał jednak długo, budząc się na kolejny dzień (zabieg wykonałam dzień wcześniej na noc), okolice nosa i o dziwo brwi otoczone zostały suchymi skórkami, a wilgotność na tyle spadła, że sięgnąć musiałam po krem by uspokoić skórę.

Ogólnie:
Maseczki nie posiadają parabenów, nie wnikałam dokładnie w składy, ponieważ posiadają drobny druk za drobny do mojego wzroku z którym nie mam co póki problemów, doczytałam tylko, że znajdziemy w nich olejek arganowy, białą glinkę, ceramidy, olejek makadamia. Maseczki otrzymałam do testów, po jednokrotnym zastosowaniu nie otrzymałam efektów o których zapewnia producent, ale to było do przewidzenia. Oceniałam tylko pierwsze wrażenie. Uważam, że skoro już otrzymuję coś do testów jak np: te maseczki powinnam otrzymać kilka sztuk maseczek z każdego rodzaju by ocenić je bardziej wiarygodnie. Po jednokrotnym zastosowaniu nie jestem w stanie tego zrobić. Każda z nich kosztuje między 4-5 zł. Stosując dwa razy na tydzień - tak poleca producent, finansowo mi się nie kalkuluje, wolę zdecydowanie zakupić glinkę, której przeliczając koszt, działanie i wydajność bardziej się opłaca. Maseczki oceniam średnio.
Znacie te maseczki? jak wypadły u Was?
pozdrawiam - Magda
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...