30 grudnia 2016

YANKEE CANDLE /SUMMER PEACH/

Witam

Summer Peach


''Wosk z owocowej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic o zapachu soczystych brzoskwiń, dojrzewających w gorących promieniach południowego słońca z domieszką subtelnych nut piżma i wanilii.''



W kolorowym pudełeczku przechowuję woski. Tam znalazły wygodne miejsce w dodatku po co mają się rozpraszać po kątach. Zaletą trzymania ich w jednym szczelnym miejscu jest niesamowity zapach po otwarciu wieczka. 
Ekspresja w jednym calu 💗

Wstałam wczoraj rano i nabrała mnie dziwna ochota na brzoskwinie, takie jakie jadłam latem z drzewa z ogrodu. Soczyste, mięciutkie i słodkie. 'Opalone' promieniami słonecznymi. Sądziłam, że w spiżarni mam przynajmniej puszkę marynowaną, ale niestety spotkał mnie deficyt.

Przypomniałam sobie,  że w woskowych zbiorach powinna skrywać się tartaletka owocowa z tym letnim owocem. 
Znalazłam, odpaliłam kominek i dziś z rana oto ta opinia o zapachu.

Sądziłam, że będzie to w 100%  letni zapach i taki jest bez dwóch zdań, ale poznając go głębiej po czasie dostrzegłam waniliową świąteczną nutę.

Wosk skradł moje serducho, rozgrzał go i przedłużył świąteczny czas. 

Zapach w nim nie jest przesłodzony ani ostry, potrafi być spokojny i cichy. Nawiązuje jednocześnie do lata i zimy. 
Jestem szczęśliwa, że  mogłam go poznać. Mała rzecz, a cieszy i to prawda:) 
A na brzoskwinie będę polować przy najbliższych zakupach:) 
Nie odpuszczę:)


pozdrawiam - Magda

29 grudnia 2016

WITAMINA C /MYVITA/

Witam

Witaminy to ważny aspekt dla każdego organizmu. Przyjmujemy je w różnej postaci. Najzdrowsze są te oczywiście pozyskiwane w trakcie jedzenia owoców i warzyw. Witamin jest cała masa. Dziś chciałam się skupić na witaminie C. Jak jej przyswajanie wpływa na organizm? Tego dowiecie się w dzisiejszym poście.


W codziennym jadłospisie automatycznie ją przyswajamy jednak mąż spożywa ją również w postaci proszkowej ze względu na ćwiczenia w domowej siłowni.

Niedawno rozpoczął nowe opakowanie witaminy C, pochodzi ono ze sklepu MyVita.

Witamina C (kwas askorbinowy) to związek, którego właściwości są wykorzystywane w dwojaki sposób. Stosuje się ją w medycynie i kosmetyce. Dziś jednak skupię się na jej właściwościach zdrowotnych jak wpływa na nasz organizm i czy nadmiar jej może szkodzić?



Od producenta:

'Składniki: Witamina C (kwas l-askorbinowy).
Przechowywanie: Przechowywać w temperaturze pokojowej, w sposób niedostępny dla małych dzieci.Nie przekraczać zalecanej dziennej porcji do spożycia w ciągu dnia (1000 mg). Suplementy diety nie mogą być stosowane jako substytut (zamiennik) zróżnicowanej diety. Nie zaleca się kobietom w ciąży, karmiącym oraz dzieciom. 
Sposób użycia: 1000 mg (1250% ZDS*) dziennie wymieszać z wodą lub z sokiem. Spożywać w trakcie posiłku.'

Witamina C działa na wielu płaszczyznach, przyjmowanie jej w sporych dawkach nie szkodzi, ponieważ jej nadmiar wydalany jest wraz z moczem. Przy wzmożonych ćwiczeniach usuwa nadmiar kwasu mlekowego z mięśni. Sama ją podbierałam mężowi latem kiedy wracałam z wyprawy rowerowej. 

Witamina C odpowiada za wytwarzanie kolagenu i elastyny wzmacnia je i uelastycznia (w kosmetyce jest niezastąpiona). 
Pomaga również w udrażnianiu ścian naczyń krwionośnych, przez co komórki otrzymują większe ilości składników odżywczych.

Witamina C wspiera działanie szpiku kostnego, a także odbywającą się w nim produkcję hemoglobiny i tym samym erytrocytów. Ponadto może przeciwdziałać anemii spowodowanej niedoborem żelaza, gdyż obecność kwasu askorbinowego wpływa niezwykle pozytywnie na wchłanianie żelaza przez układ pokarmowy.




Witamina ta jest wszechobecna w pożywieniu czy suplementacji o tym wie każdy. Jednak łatwo jest spowodować jej obniżenie, czasami robimy to nieświadomie. Złe nawyki potrafią ją skutecznie wypędzić z organizmu np:
  1. palenie tytoniu,
  2. spożywanie alkoholu,
  3. gorączkowe infekcje o charakterze nawracającym wynikające z nieodpowiednich działań profilaktycznych,
  4. niektóre leki,
  5. nadmiar stresu – należy zadbać o profilaktykę czynników stresogennych,
  6. klimakterium – inaczej menopauza lub przekwitanie,
  7. ciąża – w tym okresie należy zadbać o większe dawki składników witaminowych,
  8. nadmierne przetwórstwo artykułów żywnościowych,
  9. niewłaściwy, niezdrowy styl życia,gleba uboga w składniki mineralne – rzutuje to na zawartość witamin w produktach otrzymanych na takiej glebie.



Witaminę C poleca się spożywać jesienią i zimą oraz suplementować podczas ciężkich wysiłkach fizycznych. Picie dużej ilości wody podczas wysiłku powoduje, że automatycznie ją wydalamy dlatego nie bójmy się jej dostarczać. Dodatkowe spożywanie witaminy C (lepiej zażywać kapsułki niż preparaty musujące itp.) jest szczególnie ważne w przypadku poważniejszych chorób, takich jak np. anemia wynikająca z niedoboru żelaza.

Ciekawostka
Gdzie znajdziemy ogrom witaminy C? .

• rokitnik zwyczajny – 500-1000 mg
• dzika róża – 430 mg
• pietruszka – 180 mg
• czarna porzeczka – 160 mg


Witamina C poprawia pracę układu krążenia i działa przeciw nowotworowo.

Przy tworzeniu postu korzystałam z materiałów internetowych <TUTAJ> <TUTAJ> <TUTAJ>



pozdrawiam - Magda

28 grudnia 2016

MASKA ACTIVE GOLD, ROZŚWIETLA I WYGŁADZA /L'BIOTICA/

 Witam

Fanką masek w płatach nie jestem i używam ich sporadycznie lub od wielkiego święta. Na nałożenie maski L'biotica /rozświetlenie i wygładzenie/ skłoniła mnie uroczystość w której brałam udział - ślub kolegi ze studiów na którym byłam kilka tygodni temu, z opinią jak widzicie ociągałam się...

Co wpłynęło na moją decyzję użycia maski?
Efekty na skórze jakie obiecuje producent.
- nadaje efekt rozświetlenia skóry
- hamuje proces powstawania zmarszczek
- stymuluje produkcje kolagenu i elastyny
- głęboko nawilża, odżywia i regeneruje





Wizualnie o produkt zadbano, dostał on twardy kartonik w barwach biało-złotych, elegancki i zapraszający do wółracy. Czytelne informacje znaleźć można na odwrocie.

Maskę zabezpieczono hermetycznie. Maska jest hydrożelowa, tkaninowa. Bazą są cenne składniki:



- podwyższona zawartość kolagenu bezpośrednio wpływa na zwiększenie elastyczności skóry, poprawia jędrność i pigmentację, a także spowalnia procesy powstawania zmarszczek.

- zawarte w masce złoto, które dzięki składnikom aktywnym w optymalny sposób przenika do głębszych warstw skóry, wpływa wyjątkowo korzystnie na kondycję skóry, nadając jej miękkość i blask.

- kwas hialuronowy intensywnie nawilża i odżywia skórę, dzięki czemu staje się ona wygładzona i silnie zregenerowana.


Sposób aplikacji




Skład


Samych płatów nie ujęłam na zdjęciach, ponieważ fotki robiłam jeszcze latem. Są to dwa złote płaty. Na początku odkleić je należy z folii po czym nałożyć na twarz. Płaty są dobrze nasączone. 


Moja rada: warto poprosić kogoś o pomoc podczas nakładania, płaty mogą się ze sobą sklejać, a my nie potrzebnie się zdenerwujemy, dlatego kiedy zauważyłam, że może być problem poprosiłam męża o pomoc.

Po nałożeniu czas działania czyli trzymania płatów to góra 20 minut. W trakcie płaty lubią zjeżdżać, robią się bąble. Po 5 minutach postanowiłam się jednak położyć i odczekać w spokoju.
Ściąganie jest banalne, płaty do końca są bardzo mokre. Resztki maski, a zostaje jej sporo producent zaleca wklepać.

Twarz otrzymała sporą dawkę wilgoci oraz zmiękła dając przy tym rozświetlenie. Po jednokrotnym użyciu napewno nie spowolniła procesu powstawania zmarszczek jak i nie wznowiła produkcji  kolagenu i elastyny - trudno to zresztą ocenić osobiście.

Koszt maski to 17 zł, zawsze pada z mojej strony pytanie - ile musiałabym zużyć takich masek by osiągnąć cel o którym pisze producent? Zwyczajnie mnie w tej chwili nie stać, by fundować skórze takie zabiegi nawet 2 razy w tygodniu. 

Maskę oceniam średnio. Czy po nią sięgniecie? Zdecydujecie.  Ja nie mogę jej nazwać luksusową mimo, że z wygląd na to wskazuje.




pozdrawiam - Magda

26 grudnia 2016

YOSKINE, TSUBAKI SLIM BODY, ZABIEG WYSZCZUPLAJĄCY I UJĘDRNIAJĄCY

 Witam

Nie unikam kosmetyków, które mają na celu wyszczuplić i ujędrnić ciało. Może nie do końca wierzę w ich przeznaczenie, ale niejednokrotnie przekonałam się, że poprawiają stan skóry o wiele szybciej niż 'normalne' mazidełka. Na rynku jest sporo takich produktów, producenci zaczynają rywalizować między sobą od kiedy zdrowy tryb życia stał się trendy. 
Jak wypadła dwójka kosmetyków Yoskine do ciała na tle innych podobnych w działaniu produktów? Zapraszam na post.


Zabieg Wyszczuplająco – Wygładzający z Kwasem Glikolowym

''Zaawansowany koncentrat wyszczuplający sylwetkę o właściwościach odmładzających i wygładzających skórę. Dzięki profesjonalnym składnikom, działa równocześnie na trzech poziomach –eksfoliuje na skórek od zewnątrz, przyspiesza spalanie tłuszczu w komórkach oraz odbudowuje uszkodzenia kolagenu wewnątrz skóry. Szybko przywraca skórze jędrność, odpowiednie napięcie, ponadto modeluje sylwetkę i zmniejsza nagromadzenie tkanki tłuszczowej tworzącej cellulit.'' 
TSUBAKI OILOlej z nasion kamelii japońskiej, bogaty w kwasy: linolowy i oleinowy, działa na skórę nawilżająco i regenerująco.

NOCTURNE BLUE PLANKTONNaturalny egzopolisacharyd EPS produkowany przez plankton. Skutecznie zmniejsza w skórze poziom NOCTURNINY – proteiny aktywnej głównie nocą, która odpowiada za gromadzenie się lipidów w tkance tłuszczowej. Niweluje nierówności tłuszczowe pod skórą oraz rozbija utrwalone skupiska adipocytów wyczuwalne na skórze jako grudki cellulitowe.

COLLAGEN RE-FILLERProfesjonalny rekonstruktor włókien kolagenu. Odbudowuje skórę od środka fenomenalnie ją wygładzając i ujędrniając. Wypełnia i napręża wszelkie zwiotczenia powstałe na skutek starzenia się skóry oraz szybkiej utraty wagi ciała.

KWAS GLIKOLOWY - Eksfoliuje wierzchnie warstwy naskórka odmładzając wygląd skóry i korygując wszelkie jej niedoskonałości. Nadaje skórze idealną gładkość i jedwabistą miękkość.

Shiatsu – Serum Ujędrniające do Ciała i Biustu z Olejem Tsubaki
''Silnie ujędrniające serum do modelowania ciała i biustu z efektem AUTO-MASAŻU SHIATSU. Działa jak azjatycka akupunktura bezigłowa, skutecznie zapobiegając wiotczeniu skóry spowodowanemu wyszczuplaniem lub procesami starzenia. Doskonale poprawia kształt brzucha, nóg, ramion i biustu oraz przywraca skórze odpowiednie napięcie,wypełnienie oraz zdrowy, wypielęgnowany wygląd. Aplikacja połączona z masażem zapewnia relaks dla zmysłów i ciała.''
TSUBAKI OIL - Olej z nasion kamelii japońskiej, bogaty w kwasy: linolowy i oleinowy, działa na skórę nawilżająco i regenerująco.

STRETCH-FIBRA LIFTER - Innowacyjne intro-nici modelujące sylwetkę niczym gorset. Po aplikacji silnie liftingują i naprężają wiotczejącą skórę. Pobudzając w skórze odbudowę kolagenu, działają przeciwstarzeniowo.

KIGELUM SKIN-FILLER - Oparty na wyciągu z owoców afrykańskiego drzewa Kigelia intensywny wypełniacz uzupełniający struktury skóry od środka. Ma fenomenalne właściwości ujędrniające i odbudowujące. Znacząco poprawia kształt biustu, czyniąc go uniesionym i bardziej pełnym.

OLIGOSACHARYDY CYKORII - Pozostawiają skórę jedwabiście wygładzoną, naprężoną i odmłodzoną.



Pełne składy:

Produkty wyglądają profesjonalnie, design przywołuje stwierdzenie produktów z wyższej półki cenowej, a tak naprawdę każdy kosztuje około 35 zł i mieści po 200 ml pojemności. Otrzymując dwa kartoniki mamy ochotę od razu zabrać się do poznania obu kosmetyków. Dlaczego? Producent pierwsze efekty gwarantuje już po dwóch tygodniach systematycznych wcierań. Mało prawdopodobne, a jednak...

Fioletowo-srebrne tuby są do siebie bardzo podobne, takie bliźniaki, różnią się jedynie znaczkiem dzień/noc oraz opisem. Łatwo je jednak przy małej nieuwadze pomylić. Zakrętki to nie dobra forma zamykania, jeszcze przy codziennym używaniu, byłabym szczęśliwsza przy klikach. 

Konsystencje mają zbliżone i zapachy również. Są blado różowe. Wrócę do zapachu, który może mieć różne opinie. Oba aromaty są słodkie i świeże, mocne, ale łagodnieją po wchłonięciu. Dla mnie, są do zaakceptowania, lubię ich powiew podczas aplikacji. W dotyku nie są tłuste, nie lepią się czego nie znoszę, swobodnie się wchłaniają i robią swoje. 



Działanie. Priorytetem jest systematyka aplikacji - codziennie rano i wieczorem odpowiednim preparatem. Dla leniwych może być to kłopot dlatego lepiej zrezygnować z tego duetu.

 
Zabiegi aplikowałam zgodnie z wytycznymi. Wcierałam sporą dawkę w uda, gdzie mam najwięcej nagromadzonej tkanki tłuszczowej, tu chciałam osiągnąć widoczny efekt. Z ćwiczeniami jestem obecnie na bakier, robię chwilową przerwę po całym ciepłym sezonie, gdzie zasuwałam prawie dzień w dzień. W odżywianiu jednak trzymam się swoich zasad i tutaj jest ok.
 

Co uzyskałam po dwóch tygodniach? Skóra nabrała ponownego rozkwitu tzn. niesamowicie została wygładzona jak po dobrym zabiegu peelingującym, w dotyku można było wyczuć jak się ujędrniła, a to już sporo. Nawilżenia jej do tej pory nie brakuje, a minęło już z trzy tygodnie odkąd zaprzestałam regularnych wcierań. Uda bo tu kładłam nacisk, nie wyszczuplały na tyle bym mogła o tym napisać, jednak samo działanie obu produktów wpłynęło przede wszystkim na stan skóry zadowalająco. 

Produktom warto dać szansę. Nagromadzona tkanka nie zniknie z dnia na dzień, do tego potrzebna jest systematyka w ćwiczeniach i odpowiednie żywienie, ale na pewno i mogę to zagwarantować poprawi się wygląd skóry.



pozdrawiam - Magda

24 grudnia 2016

ŚWIĄTECZNIE

🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲

🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲🌲

22 grudnia 2016

ŻYWNOŚĆ EKOLOGICZNA, SKLEP MYVITA - CIASTECZKA KOKOSOWE

 Witam

Święta zbliżają się wielkimi krokami. To czas kiedy mogę pozwolić sobie na podjadanie wszystkiego. W ciągu roku kładę nacisk na odżywienie, dlatego w święta mam taką nagrodę od siebie samej. Ciekawe tylko jak mój żołądek zareaguje na zmiany i zjedzone kalorie:) 

W tym roku np: miałam wiele wyrzeczeń jedzeniowych, ale tym sposobem nie przybyło mi dodatkowych kilogramów. Po czasie kubki smakowe odzwyczajają się od smaku słodkiego czy słonego i można funkcjonować, najgorzej jest na początku. Nie mam bzika na wyliczaniu kalorii, to nie o to chodzi. Wyrzucając z jadłospisu potrawy smażone już można dużo osiągnąć. Na szczęście nie jadam w fast foodach i nie pijam kolorowych napoi, odpadają też sklepowe batony. Tego lata stawiałam na owocowe koktajle na bazie jogurtu, które wyśmienicie zaspakajały łaknienie po rowerowej przejażdżce .

W tegoroczne Święta wybieram się do rodziny, wczoraj na próbę zrobiłam ciasteczka z Mąki kokosowej i Oleju kokosowego nierafinowanego BIO. Produkty pochodzą ze sklepu MyVita – producenta i dystrybutora naturalnej żywności i suplementów diety, zapraszam na zakupy.

Piszą o sobie:
"Jesteśmy firmą zajmującą się produkcją i dystrybucją zdrowej żywności i suplementów diety. Naszą misją jest dostarczanie na rynek wyłącznie produktów najwyższej jakości z wyselekcjonowanych surowców, których jakość i bezpieczeństwo są stale monitorowane."


Olej kokosowy
Składniki: 100% olej kokosowy nierafinowany BIO (Extra Virgine) tłoczony na zimno.
Sposób użycia: Olej kokosowy nadaje się do gotowania i smażenia oraz do zastosowań kosmetycznych.
Przechowywanie: przechowywać w temperaturze pokojowej, w suchym i ciemnym miejscu.
Mąka kokoswa
Składniki: mąka kokosowa
Przechowywanie: przechowywać w temperaturze pokojowej w szczelnie zamkniętym pojemniku.
Przepis na około 20 ciasteczek kokosowych: 

3 łyżki oleju kokosowego (np: MyVita)
90 g mąki kokosowej (np: MyVita)
2 jajka 
100 ml mleka
70 g cukru trzcinowego
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżka kakao do połowy masy

Wykonanie
Jajka zmiksować z mlekiem, dodać rozpuszczony olej kokosowy (zimny) oraz cukier i mąkę z proszkiem do pieczenia. Wymieszać łyżką. Masę podzielić na połowę do jednej części dodać kakao. Formować ręcznie kuleczki wielkości orzecha włoskiego i spłaszczać. Układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.
Czas pieczenia - do 25 minut
Piekarnik - 180 stopni.

Po upieczeniu pozostawić ciasteczka do wystygnięcia, po czym zostawić do leżakowania. Ciasteczka nie wysychają, są wilgotne przez dobrych kilka dni. W smaku cudownie pachną subtelną nutą kokosową. Pycha! Polecam!


pozdrawiam - Magda

20 grudnia 2016

PERFECTA FENOMEN C /BOOSTER,KREM/ - NAWILŻENIE, ODŻYWIENIE, WYRÓWNANIE KOLORYTU

 Witam

Ostatnie miesiące dostarczyły mi paru okazji do poznania kilku kremów. Zdecydowałam się na nie jedynie ze względu na podarowanie ich dalej czyli skorzystała: mama, siostra, koleżanka. Nieuczciwe byłoby w stosunku do cery maltretowanie jej w krótkich odstępach czasowych co chwila innym kremem. W dodatku co daje taka częsta zmiana kremu!?  Krem jak każdy inny kosmetyk potrzebuje czasu by móc zadziałać, w skrajnych przypadkach daje negatywne skutki przynajmniej u mnie wtedy idzie w kąt. 

Marka Perfecta, wypuściła dla klientów serię kosmetyków do pielęgnacji cery z witaminą C. Ten drogocenny składnik przyczynia się do likwidacji przebarwień, rozjaśnia skórę, ale także ma działanie przeciwstarzeniowe. 

Przekrój wiekowy w takich seriach to coś co doceniam. Pokolenia rodzinne mają wtedy wybór i dobierają odpowiednie specyfiki do swoich lat. 

+30 to wiek mój i mojej koleżanki do której trafił duet składający się z Boostera służącego do wyrównania kolorytu oraz Kremu dającego głębokie nawilżenie. 


Można powiedzieć, że kosmetyki niczym się nie wyróżniają na tle innych drogeryjnych jakie spotykamy w sklepach. Perfecta dostarcza nam serię w ciepłej barwie, która załatwia wszystko. Pomarańcz bo o nim mowa wiedzie prym przez kolejne produkty, a dodatek złota dodaje elegancji. Pojemniki natomiast wykonane są ze szkła, mają nieduże gabaryty np: krem nie posiada drugiego dna, zamykany jest mleczną zakrętką ze złotym paseczkiem którą wyróżnia złota oprawa. Oba produkty wyglądają dostojnie jest, gdzie zawiesić oko. Producent zadbał również o kartoniki, jak pisałam są w barwach pomarańczu. 

O innych walorach przeczytacie niżej i o samym działaniu. To już opinia mojej drogiej koleżanki, która wyraziła zgodę na wydanie opinii o produktach. Cieszę się, że zdecydowała się na te testy ponieważ mamy podobne predyspozycje skórne cery i w tej sytuacji dowiedziałam się czy warto kupić zestaw.




BOOSTER, wyrównanie koloru, nawilżenie, odżywienie
Pojemność - 15 ml
Cena - 28 zł
Stosowanie - Booster wmasować w oczyszczoną skórę twarzy. Polecany do stosowania pod lub na krem pielęgnacyjny Fenomen CTH na dzień i/lub na noc, codziennie lub jako okresowa intensywna kuracja.

Dostępność - drogerie

Booster nie jest ściśle naturalny, jednak posiada 10% KOMPLEX CTH  oraz RETINOL, ważny składnik stymuluje proces odnawiania i różnicowania komórek, dzięki czemu niweluje oznaki starzenia się skóry. Działa przeciwzmarszczkowo. KWAS HIALURONOWY to kolejny wartościowy składnik wysoko-cząsteczkowy, doskonale wiąże wodę i utrzymuje odpowiedni poziom nawilżenia.


Booster jest lekki, lejący. Dzięki pipetce wygodnie można go zaaplikować na dłoń i wetrzeć w cerę. Wchłanianie ma natychmiastowe, przez co buzia staje się świeża i lekka. Można go stosować solo lub z kremem. Z makijażem dobrze się dogaduje nie ma problemów np: podczas nakładania bazy. Pachnie lekko cytrusowo. Barwa jaką posiada to lekki pomarańcz. 



KREM, głębokie nawilżenie
Pojemność - 50 ml
Cena - 25 zł
Stosowanie - codziennie rano i wieczorem delikatnie wmasuj krem w oczyszczoną skórę twarzy i/lub szyi i dekoltu.
Dostępność - drogerie

Krem to idealny kompan boostera, warto duetu używać razem wtedy osiągniemy lepsze efekty. Podobnie jak jego poprzednik zawiera w składzie, który nie jest naturalny Komplex CTH oraz kwas hialuronowy.

Krem jest biały, podobnie lekki i pachnie znikomo cytrusami, które od razu potrafią sprawić, że skóra staje się świeża i pobudzona zwłaszcza rankiem. Krem nie spłyci nam zmarszczek, bez szans obie z koleżanką tak sądzimy, ale zaspokoi skórę w inny sposób. Ochroni cerę przed zimnem dając jej głębokie nawilżenie. Zarówno booster jak i krem nie są tłuste. 


Po poznaniu opinii koleżanki być może zdecyduję się na ten tandem w przyszłym roku na wiosnę. Zdaję sobie sprawę ze składów drogeryjnych, które dotychczas nie robiły spustoszenia na mojej cerze, ale cera zmienną jest jak kobieta. Zobaczymy:) 


pozdrawiam - Magda

19 grudnia 2016

KOREKTOR ROZŚWIETLAJĄCY 3D /CASHMERE/

 Witam

Korektor punktowy to stały zawodnik jakiego używam przy pojedynczych niedoskonałościach podczas makijażu. W sumie jest ich niewiele, ale lubię mieć całkowicie zamaskowane drobne krostki, płytkie zmarszczki kiedy już decyduję się na pomalowanie buzi. Kosmetyk taki towarzyszy mi z reguły długo, bo makijaż nie jest moją codzienną czynnością. Ulubieńca jak dotąd nie znalazłam, a korektor rozświetlający jaki ostatnio poznaję to Cashmere 3D od Dax Cosmetics.

Pojemność - 2,5 ml
Cena - około 30  zł


Pamiętacie reklamę czekolady z okienkiem? Podczas pierwszego zetknięcia z kosmetykiem właśnie ona się mi przypomniała ponieważ jak widać opakowanie ma okienko, przez które widoczny jest korektor w postaci pisaka. 

Brudne złoto połączone ze srebrem  jakoś dziwnie się komponuje kolorystycznie, nie razi mnie, ponieważ pisak wyciągnęłam i umieściłam w kosmetyczce, ale na początku nieszczególnie przypadło mi do gustu, który wiadomo jest różny.


Korektor ma mocne zamykanie, dlatego jestem pewna, że nie ulegnie otwarciu wśród innych kosmetyków znajdujących się w kosmetyczce lub luźno wrzucony do torebki. 

Skuwka zasłania pędzelek przez który wycieka właściwa lekka maź korektora. Po przeciwnej stronie umieszczono czarny przycisk, po jego naciśnięciu z pędzelka uwalniana jest gęstość. 

Barwa korektora jest jasna, naturalna z drobinkami subtelnymi nie dominującymi. 


Używając korektora punktowego liczę przede wszystkim na zamaskowanie drobnych niedoskonałości. Od tego w końcu jest by ukryć nieduże mankamenty na twarzy. Kolor w tym jest idealny, mogę nawet napisać miodzio, perfekcyjny w każdym calu. Odcień daje rozświetlenie, niemigoczące, stonowane i co ważne korektor nie zatyka porów i nie zagnieżdża się w linii zmarszczek. 

Mam do niego jedynie żal, że daje za słabe krycie, prawie od razu po roztarciu wnika w skórę i jakby zanika. Cieni nie mam, ale płytkie zmarszczki  pod oczami tak i tutaj widać je nadal mimo, że wklepuję sporo korektora. Może jest on za lekki? Nie mam pojęcia. Tutaj nie do końca spełnia się w swojej roli. Natomiast sporadyczne wypryski jakie się mi przydarzają nie są kryte prawie nic są mocno widoczne.

Aplikacja pędzelkiem jest wygodna. Kolor na tak. Nie wspomniałam, że korektor zawiera kwas hialuronowy co jest oczywiście na plus. Daje wybranym miejscom rozświetlenie. Z samym kryciem ma kłopot. Trochę mnie zawiódł. 

Przy opiniach mniej sympatycznych z reguły dodaję, by nie sugerować się moją opinią i nie zrażać  się od razu do danego produktu to najgorsze co może być. 

Zachęcam do poznania tego punktowego korektora, może Was zadowoli jego krycie? Stanie się stałym bywalcem w robieniu makijaży.


pozdrawiam - Magda

17 grudnia 2016

INDIGO /NAIL POLISH/ BY NATALIA SIWIEC, BAZA, TOP COAT

                                                                                    Witam

Czy komuś trzeba przedstawiać Natalię Siwiec? To piękna kobieta, Polka i modelka. Jest również ambasadorką linii Home Spa Indigo, polskiego producenta kosmetyków. 


Oferta marki to głównie szeroka gama kolorówki do zdobień paznokci, głównie do robienia hybryd, ale dla takich jak ja co są jeszcze nie przekonani do używania hybryd producent poleca zwykłe lakiery. 

Oprócz skomponowania zestawów do zdobień w sklepie producenta znajdziemy także coś dla ciała czyli produkty do pielęgnacji: kremy, balsamy, masła, perfumy. Wszystkie kompozycje zapachowe są perfekcyjnie dopasowane i zdobywają nowych zwolenników. 

Przedstawię w dzisiejszym poście kilka odcieni z nowej kolekcji jesiennej Indigo by Natalia Siwiec.
 
 
Seria: lakiery Nail Polish 

Kolory: Crazy in Love, Roses, Magnifique, One Night in Paris 


Zapachy: typowe jak na lakier

Opakowanie: szklane, okrągłe buteleczki, tekst na etykietach to bardzo drobny maczek, trudno doczytać go bez lupy. 


Pojemności: 10 ml 

Pędzelki: średnie, z typowym włosiem


Konsystencje: odpowiednie, żelowe


Malowanie: pędzelki nabierają sporo lakieru, przy jednym zanurzeniu jestem w stanie pomalować do 3-4 paznokci 


Ilość warstw: 1-2


Trwałość: 4 dni


Dodatkowe informacje: lakiery nie barwią płytki po zmyciu, samo zmywanie łatwe, blaszka nie jest wysuszona

Ceny: 15,90 zł za sztukę


Dostępność: sklep internetowy


Uwagi: lakiery nie wylewają na skórki, operowanie pędzelkami jest ułatwione dzięki żelowej konsystencji, nad którą można zapanować.
 
 

Wykonując mani posiłkowałam się dwoma niezbędnikami: bazą oraz top coatem. 

Winylowa Baza ma pastelowy różowy odcień, pokazałam ją na jednym ze zdjęć. Nakłada się sprawnie i powoduje, że powierzchnia na którą aplikujemy kolor jest aksamitnie gładka. Ma wydłużać trwałość lakieru oraz wzmacniać paznokcie. Może być używana jako mleczny lakier ponieważ nadaje paznokciom delikatny, różowy kolor.
Dlaczego warto używać bazę winylową Indigo? Wg. producenta:

- widocznie wydłuża trwałość lakieru
- wysycha w ekspresowym tempie
- ułatwia aplikację koloru
- wzmacnia naturalne paznokcie
- wygładza strukturę płytki
- wyrównuje niedoskonałości
- chroni płytkę przed przebarwieniami
- wydłuża długość noszenia lakieru na paznokciach

Pojemność - 10 ml, Cena - 16 zł 
 

Nabłyszczająco-utwardzający lakier Indigo Top Coat
Nabłyszczacz i ochrona paznokci w jednym.
Posiada mikro-cząsteczki, które zabezpieczają paznokcie przed uszkodzeniami mechanicznym.
Chroni kolor i wydłuża czas trwałości stylizacji paznokci. Wg. producenta:

- wysycha w szybkim tempie: 30 sekund na naturalnej płytce lub 20 sekund na akrylowych paznokciach
- przepięknie się błyszczy, podkreśla głębie koloru lakieru do paznokci
- wydłuża czas noszenia koloru
- zapobiega ścieraniu się lakieru do paznokci na wolnym brzegu,
- chroni kolor przed intensywnym opalaniem oraz solarium
 jest kompatybilny z profesjonalnymi produktami Indigo
 
Pojemność - 10 ml, Cena - 16 zł 


Zdążyłam zrobić fotki jedynie dwóm kolorom, kolejne dwa skradła mi siostra, która koniecznie chciała je poznać. 

Rozpoczynając mani odtłuściłam paznokcie dobrze je myjąc. Po wyschnięciu nałożyłam bazę, która zabezpieczyła blaszkę paznokciową. Dzięki niej uzyskałam gładką powierzchnię na którą nakładałam wybrany kolor. Sama aplikacja lakierów to bajka, nawet dla laików. Pomaga tutaj żelowa konsystencja, która równomiernie daje się nanieść pędzelkiem. Mani kończył top coat, z nim paznokcie wysychają w mgnieniu oka, nie ma siedzenia czekania. Paznokcie cudnie błyszczą, wydobywając głębię koloru. Samo wykonanie mani trwa czasowo bardzo krótko, sprawę ułatwiają baza i top coat, sprawują się doskonale. Używając tych dodatków sądziłam, że lakiery będą mieć nieco dłuższy staż czasowy, schodziły po 4 dniach, jak dla mnie trwałość mają mocno średnią. 

Jednak, osoba taka jak ja, która lubi często zmieniać mani nie powinna mieć żalu co do trwałości. Liczyłam jednak, że dodatkowe produkty lepiej się spiszą co do samej trwałości. 

Jesteście za hybrydami? A może jednak wolicie zwykłe lakiery?

pozdrawiam - Magda

15 grudnia 2016

VIS PLANTIS, HELIX HAND CARE, REWITALIZUJĄCY BALSAM ODŻYWCZY DO RĄK I PAZNOKCI, JAGODY GOJI

 Witam

Dłonie zimą cierpią u wielu z Nas. Panowie z tego co zauważyłam nie wszyscy dbają o skórę dłoni, można to wyczuć przy powitaniu, kiedy skóra ich jest chropowata i wysuszona. Dlatego trzeba ich zachęcać i dawać do zrozumienia, że my panie nie lubimy takich wrażeń. Pamiętać należy, że dłonie to wizytówka wszystkich.

W czasie niesprzyjającej aury kładę nacisk na pielęgnację dłoni u siebie i męża. Do noszenia wieczorem bawełnianych rękawiczek go nie zmuszę, ale do częstego smarowania dłoni, tak. Ostatnio poznajemy Balsam odżywczy do rąk i paznokci marki Vis Plantis.

Pojemność - 300 ml
Cena - 14,99 zł
Dostępność - np. <TUTAJ>


Wśród znajomych często słyszę obrzydzenie do kosmetyków wzbogaconych o śluz ślimaka. Z jednej strony ich rozumiem bo sama mam obrzydzenie np: do produktów mających w sobie jad żmii. Traf sprawił, co do śluzu ze ślimaka, że oporów żadnych nie mam i bez trudu aplikuję kremy na skórę.

O czym informuje Nas producent na temat filtratu?

"Przy pozyskiwaniu filtratu nie ginie żaden ślimak. W specjalnej hodowli w Hiszpanii ślimaki z gatunku Helix aspersa traktuje się komfortowo, żyją one w warunkach maksymalnie zbliżonych do naturalnych – zapewniają to pola sałaty i połacie trawy. Pozyskiwanie śluzu odbywa się okresowo, stosuje się standaryzowane, humanitarne metody nieprzynoszące ślimakom cierpienia (np. gilgotanie, podczas którego zwiększa się produkcja śluzu)."



Minimalistyczna oprawa graficzna wyróżnia opakowanie. Coś w tym jest, że wzbudza zaufanie klientów. Na jasnej etykiecie mamy do wyboru dwa języki w tym oczywiście wersję polską.

Dozowanie odbywa się poprzez sprawną i sterylną pompkę. Po każdym użyciu łatwo jest lekko przekręcić czubek pompki w kierunku <stop>. Opakowanie jest spore dlatego balsamu używam stacjonarnie w domu do torebki jest za obszerne i za ciężkie.

Dwie porcje balsamu wydobywam na noc, kiedy robię kompres na dłonie i ubieram rękawiczki. W tym czasie regeneruję skórę, a rankiem czuję maksymalne nawilżenie. Takie kompresy funduję dłoniom w razie potrzeby.

Balsam jest na tyle zwarty, że nie utrudnia aplikacji. Jego biała barwa wsiąka sprawnie w naskórek nie zostawiając po sobie znaku. Z wchłanianiem nie ma problemów, nie tracimy czasu. Zapach jest dyskretny, dopiero po przyłożeniu nosa do dłoni dobrze go czuć, jest łagodny i przyjemny. Przypomina mi letnie, dziewczęce perfumy. Także w okresie zimnym mamy namiastkę ciepłych dni.



Po paru zastosowaniach balsam zaczyna skutecznie działać. Kiedy dłonie są mocniej zmarznięte i zaczynają wysychać, skóra staje się ostrzejsza wtedy warto nałożyć w krótkich odstępach czasu balsam, który zapewnia dzięki filtratu ze śluzu ślimaka regenerację skóry. 

Ekstrakt z owoców goi odżywia naskórek, przyczynia się do zapachu o którym pisałam wyżej. W balsamie producent umieścił kilka emolientów: masło shea, oliwę z oliwek, odżywcze witaminy A i E to one natłuszczają skórę. Mocznik tak ceniony przeze mnie daje silne nawilżenie. Uwielbiam go dodatkowo w kremach do stóp. 
W składzie doszukamy się również parafiny, ma ona niestety wielu przeciwników. Osobiście rzadko mi szkodzi.

Nigdy nie potrafię ocenić jak tego typu produkty działają na paznokcie. Ponieważ rzadko dopada mnie z nimi problem. Producent informuje, że balsam skutecznie opiekuje się paznokciami.



Balsam pomógł Nam w tym zimniejszym już sezonie nie jeden raz. Zwalcza uboczne skutki przemarzniętych dłoni doprowadzając je do komfortu i zdrowego wyglądu. 

Każdy z Was, kto nie ma obaw przed śluzem ślimaka powinien zapoznać się tej zimy z tym balsamem. Jest wydajny i skuteczny, powinien każdemu przynieść samo zadowolenie z używania.


pozdrawiam - Magda

13 grudnia 2016

FLOS-LEK, SERUM MULTIFUNKCYJNE DO WŁOSÓW

 Witam

Pamiętacie kolorowe pudełeczko z portalu ONLY YOU? Trafiło ono do wielu blogerek, przypomnę, że mieściło kilka kosmetyków do pielęgnacji włosów. Dziś przedstawię opinię o ostatnim produkcie z tego zacnego grona. Jest nim ELESTABion R - Serum multifunkcyjne do włosów z Flos-Lek. 

Pojemność - 30 ml
Cena -14,99 zł


Staram się dobierać odpowiednie kosmetyki do włosów cienkich i długich. Czasami jednak nie trafiam z wyborem i borykam się przez jakiś czas z problemem jaki mnie dopada. Np: szampon podrażnił skalp lub zła maska, która obciążyła włosy. Jestem ostrożna w tej kwestii dlatego nie nakładam multum specyfików naraz i jak już rozpocznę dany kosmetyk to staram się go stosować przez pewien czas by mógł pokazać na co go stać.

Trzy tygodnie temu zrezygnowałam z olejku w kremie Marion, który nie spisał się na włosach i zastąpiłam go serum z Flos-Leku. 

Czy silikonowy kosmetyk miał pozytywny czy negatywny wpływ tym razem na stan moich włosów? Zapraszam na moje wrażenia.

Nazwałam to serum silikonowym bo takie jest. Skład mimo tego jest bardzo krótki.

Pełna formuła przedstawia się tak: 
Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Cyclomethicone, Dimethicone, Hydrolyzed Silk, Tocopheryl Acetate, Parfum.

Mimo przodujących silikonów w składzie znajdziemy również jedwab i witamina E, a na końcu Parfum.

Jedwab, intensywnie odbudowuje i wzmacnia zniszczone włosy. Odżywia i regeneruje. Daje nawilżenie i gładkość.
Witamina E, chroni włosy, odbudowuje ich strukturę i nadaje miękkość. Włosy stają się elastyczne i sprężyste. Zwiększa ich odporność na działanie promieni UV, dzięki czemu chroni kolor przed płowieniem.



Widząc opakowanie pierwszy raz uznałam, że produktowi można zaufać. Kartonik to baza wiedzy, w środku natomiast widnieje mała, plastikowa buteleczka z pompką, którą ochrania skuwka. 

Serum ma piękny, lekki zapach, żałuję, że się ulatnia i włosy przestają pachnieć. Gęstość jest lekka, serum jest krystaliczne. 

Nauczyłam się i od wielu lat nie stosuję suszarek, włosy wysychają w sposób naturalny. Odnośnie lokówek itd. to mam zamiar się dopiero zaopatrzyć. Piszę o tym ponieważ serum nadaje się do włosów, które traktowane są tymi sprzętami. 

Serum natomiast zabezpiecza moje włosy przy obecnej już niskiej temperaturze, utrzymuje w nich wilgoć dzięki czemu włosy są nawilżone i nie puszą się. Po umyciu i nałożeniu max 2 pompek włosy mogę swobodnie rozczesać nie uszkadzając ich. Po ściągnięciu czapki nie są mega naelektryzowane. Dzięki serum włosy nie 'łapią' szybciej zanieczyszczeń niż zwykle. Końcówki włosów nie wywijają się we wszystkie strony, zostały zdyscyplinowane i wygładzone.

Zaletą serum jest również brak obciążeń, nawet moje cienkie lubiące się przetłuszczać włosy nie odczuwają obecności tego produktu. Z serum nie należy oczywiście przedobrzyć bo może przynieść odwrotne działanie.

Stosowanie takiego serum raz na czas nie szkodzi moim włosom, a doprowadza je do estetycznego wyglądu. Nie boję się silikonów bo wiem, że używane z umiarem nie przyniosą szkód.


pozdrawiam - Magda
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...