27 marca 2017

OLEJE KOSMETYCZNE W PIELĘGNACJI

Witam

W świecie blogera oleje kosmetyczne to chleb powszedni. Niestety, społeczeństwo wciąż nie jest świadome ich dobroczynności jaką mogą przynieść w pielęgnacji włosów czy skóry. Producenci wzbogacają nimi kremy, balsamy, odżywki itd. Jednak to za mało. Warto sięgnąć po czyste oleje, których działanie może być dobrodziejstwem w stosowaniu. Musimy jednak zapoznać się z ich właściwościami bo nie każdy może nam służyć. 

Oleje uzyskuje się  przede wszystkim z owoców, nasion i pestek. By uzyskać czysty nierafinowany olej często potrzeba dużej ilości danego surowca. 

Olei jest obecnie cała pokaźna gromada. Dziwię się, że wśród pań, oleje nie są jeszcze tak rozpowszechnione. Mogę wywnioskować to z rozmów z koleżankami. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości oleje staną się bardziej popularne i doceniane, a grono osób po nie sięgających znacznie wzrośnie. Nie bójmy się poeksperymentować! Dajmy szansę skórze i włosom, które nie są wieczne i w pewnym wieku zaczynają się starzeć. Oleje mogą zahamować ten proces. Do dzieła! Wybór należy do nas.




Oleje kosmetyczne najczęściej można kupić w sklepach z naturalnymi produktami pielęgnacyjnymi. Drogerie w asortymencie swoim owszem mają produkty z olejkami jak: balsamy, pomadki, odżywki do włosów itd., ale rzadziej na półce sklepowej spotkamy czysty olej. 

Spośród wszystkich olei kilka wiedzie prym. Są nimi:

Olej arganowy - (Argania Spinosa Kernel Oil). Zwany złotem Maroka, dzięki złotej barwie. Jest obecnie najbardziej rozpoznawalnym olejem. Olej ten ma właściwości wygładzające, antyseptyczne, ochronne i nawilżające. W zapachu jest bezwonny, dobrze się wchłania, przez co wnika wgłąb skóry lub włosa. Posiada naturalną witaminę E,  oraz Niezbędne Nienasycone Kwasy Omega 3, 6, i 9. Ma szerokie zastosowanie. Dla dzieci jest bezpieczny Nie szkodzi skórze wrażliwej i alergicznej.

Olej kokosowy (Cocos Nucifera (Coconut) Oil). Ten olej kocha skórę bardzo suchą oraz przesuszone włosy. Ma właściwości odkażające, sprzyja gojeniu ran. Dodawany do kremów do twarzy sprawia, że skóra zostaje odżywiona, nawilżona i nie następuje szybszy proces starzenia. Wskazany jest dla młodzieży w okresie dojrzewania kiedy to hamuje wykwity i łagodzi pojawiający się trądzik. Latem stosowany na skórę ochrania ją przed promieniami słonecznymi, nie doprowadzając do oparzeń.

Olej z orzechów makadamia (Macadamia Ternifolia Oil). To olej uniwersalny, służy każdej skórze. Osobom po odchudzaniu pomaga uelastycznić i ujędrnić skórę. Działa pozytywnie u osób zmagających się z cerą naczynkową. Wpływa na nią przede wszystkim regenerująco. Olej ten to w dużej mierze witaminy A,B i E.

Olej rycynowy (Ricinus Communis – Castor Oil). Pokochają go panie, które chcą polepszyć swój stan rzęs i brwi. Przy systematycznej aplikacji daje dobre efekty. 

Olej rokitnikowy (Hippohoe Rhamnoides Oil). Uzyskuje się go z nasion rokitnika zwyczajnego. Zalecany przy odmrożeniach, oparzeniach odleżynach i egzemach.

Olej słonecznikowy (Helianthus Annuus Seed Oil). W nim dominuje lecytyna z witaminami. Z działania jego będą zadowolone osoby zmagające się ze skórą tłustą i mieszaną. 90% NNKT, woski, lecytyna, karoteny, witamina E to jego główny skład. Charakteryzuje się dobrym wchłanianiem. Często producenci dodają go do olejków do ciała do mleczek.

W skrócie przedstawiłam raptem małą cząstkę świata olejowego. Osobom zainteresowanym polecam zgłębić na własną rękę tematykę pielęgnacji olejami. Wbrew pozorom jak mogłoby się wydawać, oleje nie są drogie i portfela nie spustoszą, a działania ich nie można porównać do niczego. 

Zapraszam Was na portal Rabble. W tym miejscu czekają na Was kody rabatowe, kupony zniżkowe oraz bony promocyjne. Warto skorzystać z takich promocji. 

Ci którzy używają lub będą używać olei kosmetycznych zapraszam na portal, znajdziecie w nim kupony rabatowe na kosmetyki Dr Irena Eris.


pozdrawiam - Magda

26 marca 2017

FORMUŁA ŻELOWA W KOSMETYKU FARMONY DO OCZYSZCZANIA TWARZY ORAZ DROBNOZIARNISTY PEELING DO TWARZY I UST

 Witam

Jak rozpoczynacie wieczorny rytuał pielęgnacyjny cery? Sadzę, że spora ilość pań zaczyna go od oczyszczenia cery nie tylko z całodziennego makijażu, ale również z bakterii, potu i wszelkich zanieczyszczeń jakie "przytulają" się podczas dnia. 
Chcąc jak najdłużej cieszyć się zdrową i młodą cerą powinniśmy o nią dbać od wczesnych lat. 

Produktów oczyszczających jest cała masa. Jednym z nich jakich ostatnio używam jest Żel micelarny do demakijażu twarzy i oczu z kwiatem migdałowca Farmony z linii Herabal Care.

Raz na tydzień do pielęgnacji włączam również peeling, dlatego w poście poczytacie o peelingu drobnoziarnistym z tej samej linii. 

Tradycyjnie usuwam makijaż płynami micelarnymi lub mleczkami. Dla odmiany Farmona postanowiła produkt do demakijażu podać nam w formie żelu. Tak sobie pomyślałam z początku: czy żel podoła? Jaki był rezultat o tym poczytacie poniżej.  



ŻEL MICELARNY DO DEMAKIJAŻU

Pojemność: 200 ml
Cena: około 12 zł
Dostępność: drogerie

Żelu można użyć przy demakijażu, wtedy zalecany jest wacik na który dozujemy żel i przecieramy skórę. W drugim przypadku jakim jest umycie nim twarzy nanosimy preparat na wilgotną skórę i masując - okrężnymi ruchami masujemy twarz po czym spłukujemy.

W składzie tego żelu nie doszukamy się szkodliwych dodatków, dlatego jako kosmetyk drogeryjny żel zasługuje na pochwałę. Ponadto zawiera 93% naturalnych składników w tym:

ekstrakt z kwiatów migdałowca, który pielęgnuje i wygładza skórę, kwas hialuronowy długotrwale i głęboko nawilża oraz likwiduje uczucie ściągnięcia, alantoinę działa kojąco, redukuje zaczerwienienia i przyspiesza proces regeneracji naskórka oraz Inutec nawilża i łagodzi podrażnienia.
Stosując go od paru tygodni dochodzę do wniosku, że będzie jeszcze ze mną długo, ponieważ znikoma porcja starcza na jednorazowe oczyszczenie. Żel jest gęsty, micele z łatwością przyciągają do siebie wszelki brud lub kolorówkę. Działanie jego jest lepsze niż kilka czystych wodnistych miceli jakie zdołałam poznać w ciągu kilku lat wstecz.

Skóra po jego przemyciu odżywa na nowo. Żel nie ściąga skóry, obchodzi się bardzo łagodnie. Przemywając nim oczy nie doświadczyłam nieprzyjemnych sytuacji, a jest to dla mnie istotna rzecz przy oczach bardzo podatnych na podrażnienia. Zapach nie jest szkodliwy, łagodny i kwiatowy nie stanowi problemu. Podczas zmywania lub mycia nie pieni się obficie, nawet mnie zaskoczył tym, uznałam, że jako drogeryjny kosmetyk wytworzy sporo piany. 

Odniosę się jeszcze do samego zmycia makijażu. Mnie jego zmywanie zadowoliło. Usunął dokładnie prawie cały makijaż od razu, ale jak wiecie ja nie maluję się ostro. W przypadku ostrzejszego może być różnie.

W estetycznej, przeźroczystej buteleczce o pastelowych tonach mieści się 200 ml żelu.




DROBNOZIARNISTY PEELING DO TWARZY I UST

Pojemność: 2 x 5 ml
Cena: około 2,50 zł
Dostępność: drogerie



Skóra twarzy wymaga stałej pielęgnacji. Nie wystarczy nałożenie samego kremu i hip-hip hura jesteśmy rozgrzeszeni i szczęśliwi, że dostarczyliśmy jej niezbędnych składników do funkcjonowania. Stałe, ale nie za częste jej oczyszczanie peelingami to równie ważny krok do osiągnięcia zdrowego wyglądu. Peelingi mechaniczne nie są wskazane do każdej skóry czyli wrażliwej i naczynkowej wtedy warto zaopatrzyć się jest w peeling enzymatyczny. Farmona podsuwa na półki drogeryjne peeling drobnoziarnisty z kwiatem migdałowca, którego zadaniem jest oczyszczenie, wygładzenie i regeneracja. Składniki aktywne:
ekstrakt z kwiatów migdałowca pielęgnuje, odświeża i wygładza skórę, ryżowe drobinki peelingujące skutecznie usuwają martwe komórki naskórka i poprawiają ukrwienie skóry, masło shea doskonale regeneruje, zmiękcza i zmniejsza przesuszenie naskórka, d-pantenol nawilża, łagodzi podrażnienia i niweluje uczucie suchości i ściągnięcia
Te wyszczególnione składniki po krótkim czasie (wystarczy na oczyszczoną skórę twarzy, ust, szyi i dekoltu nałożyć warstwę peelingu, a następnie wykonać delikatny masaż i zmyć ciepłą wodą), dają uzyskać gładką skórę, oczyszczoną ryżowymi drobinkami spełniającymi funkcje zdzierającą. Dzięki nim pobudzamy dodatkowo mikrokrążenie, przywracamy cerze blasku. 
Znikają przesuszenia, a skóra staje się wilgotna i miękka w dotyku. Zbędne jest nakładanie kremu przez okres jednego dnia. Wystarczy jedynie skórę oczyszczać. Peeling pachnie bardzo słabo, posiada mniejsze drobinki białe i większe, których jest kilka dosłownie o zabarwieniu czerwonym. Łatwy jest w aplikacji i w zmyciu. 
Pomimo, że wierną sympatyczką tego rodzaju kosmetyków saszetkowych nie jestem ze względu na nie wygodne moim zdaniem opakowanie to do tej wersji peelingu wrócę ponownie.


pozdrawiam - Magda

24 marca 2017

20% ALOESU W ŻELU DO HIGIENY INTYMNEJ, EQUILIBRY

Witam

Strefy intymne kobiet są wyjątkowo podatne na wszelkie podrażnienia. Dlatego staram się dobierać produkty łagodne, które zapewnią komfort podczas całego dnia. Kosmetyki Equilibry nie są mi obce, bardzo je cenię i polecam innym w razie potrzeby. Serię aloesową znam słabo, za mną jedynie jeden produkt - antyperspirant którego mogę Wam polecić, daje treściwą ochronę. Pisałam o nim <TUTAJ>. Tym razem poczytacie o żelu do higieny intymnej z zawartością 20% aloesu. Ten składnik darzę szczególną sympatią. Ma szerokie zastosowanie i skuteczne.


Pojemność: 200 ml
Cena: około 12 zł
Dostępność: apteki, sklep producenta

Nie pamiętam nawet od którego roku życia stosuję specjalne produkty to miejsc intymnych. Jako dziecko nawet o tym nie myślałam, w latach późniejszych nie mam pojęcia kiedy, sięgnęłam po pierwszą buteleczkę żelu/płynu do mycia tych miejsc i tak zostało do dnia dzisiejszego. Teraz wiem, że nie obejdzie się bez takiego specyfiku. Kiedy słyszę sporadycznie od koleżanek, że myją miejsca intymne zwykłym mydłem wpadam w amok. Jako to możliwe? Zastosowanie mydła u siebie doprowadza pierwsze do podrażnień i swędzenia. 



Wysoko w składzie zaraz za wodą umieszczono aloes. Taka wiadomość zadowala mnie i to bardzo. Stężenie aloesu w żelu to aż 20 % pozyskiwanego w ręcznym procesie ekstrahowania na zimno, bez udziału obróbki chemicznej (nie pasteryzowany). Ważnymi składnikami, które zasługują na uwagę są również: kwas mlekowy i nagietek. To one zapewniają odpowiednie pH (4,7) oraz mają działanie kojące i wzmacniają naturalną barierę ochronną .

Opakowanie jest wygodne, lekkie wyprofilowanie, umożliwia wygodny chwyt, nie ma opcji, że nagle nam wypadnie. W centrum uwagi znalazła się higieniczna pompka, to ona zapewnia bezkolizyjne wydobywanie żelu na dłoń. Pompka na domiar tego ochraniana jest sporą skuwką. Nie dopatrzyłam się niedociągnięć odnośnie zewnętrznych walorów. Dodatkowo biała aranżacja ze szczyptą zieleni znakomicie zostały dobrane co wpływa na wizualność.





Żel ma dobrą gęstość, subtelnie pachnie. Jedną wypompowaną dozą jestem w stanie umyć i to dokładnie miejsca intymne. Jakie korzyści przynosi żel podczas używania? Zapewnia mi komfort, nie obawiam się, że podczas dnia będę czuć od siebie pot przez co będzie to dla mnie krępujące. Żel lekko nawilża, uwija się z małymi podrażnieniami kiedy tylko się pojawią. Podczas trudnych dni zapewnia dobrą higienę. Okazuje się, że jest wysoce wydajny. Nie zawiera detergentów, sles, sls, parabenów, alergenów. 
Koniecznie musicie poznać ten żel, za całokształt przyznaję mu szkolne 6!


pozdrawiam - Magda

22 marca 2017

Z NADEJŚCIEM WIOSNY - NOWA JA

Witam

Co roku na wiosnę nadchodzi dla mnie nowy czas. Czas odrodzenia i 'nowego życia'. To wtedy do głowy przychodzą nowe pomysły związane z nadejściem wiosennego czasu. Rodzi się przyroda, a ja z nią. Gorszy nastrój i troski schodzą na bok. Zimową aurę w której nastąpił pewien zastój wyganiam - idź precz! Zapraszam powiew wiosny i to nie tylko wprowadzam go do umysłu, ale i do wyglądu.



Ubrania, buty..., tryb życia, przechodzą ewolucję. Wielkich zmian nie ma, ale przez drobne czuję się znacznie lepiej.

Od czego zaczynam?

Do szafy chowam zimową odzież - to podstawa. Miejsce w końcu musi się znaleźć na nowości. Przeglądając ubrania z innych letnich sezonów robię segregację. Część zostawiam i takie do których mam sentyment natomiast podniszczone lub takie w których źle się czuję odkładam na odpady lub przerabiam i ponownie do mnie wracają. Wystarczy coś przeszyć, skrócić, dodać niewielką ozdobę, a ubranie wygląda inaczej i chce się go mieć nadal.



Kolejnym wiosennym krokiem w odnowieniu stylu są włosy. Totalną metamorfozą, można zaskoczyć najbliższych z otoczenia ścinając długie włosy. Jednak nie skuszę się na taki wyczyn i włosów nie zetnę, za długi okres czasowy je zapuszczam. Jednak szperając po sieci znalazłam kilka ciekawych koczków, które zmieniają fryzurę. Dokupiłam również elektryczną szczotkę z jonami, która włosy prostuje, dlatego w chwilach kiedy mam włosy rozpuszczone, będą one gładkie i ułożone, a nie puszące się w każdą stronę.



Nie zapominam o zdrowym trybie życia. Zima to nie okres na objadanie się świeżymi owocami lub warzywami. Te sklepowe tracą w dużej mierze witaminy, nie można ich porównać do letnich. Zimą stawiałam na orzechy, nasiona, które zawierają szlachetne witaminy, mikroelementy. Teraz na wiosnę zacznę od nowalijek, które są pełne zdrowych składników. Organizm potrzebuje czegoś co go obudzi z monotonii zimowych potraw, doda mu powera.



Wracając do zasobów ubraniowych w szafie to warto postawić na zakup nowych letnich, jasnych szali i dodatków np: torebek czy plecaków. Mam zamiar w tej kwestii poczynić pewne zakupy najlepiej kilku szali w różnych odcieniach. Nie ma jak dodatek do stylizacji. To on czasami działa cuda, kiedy wydaje nam się, że ubiór jest nudny.


Wiosną warto zadbać o aktywność fizyczną. Obowiązkowo włączam pierwsze jazdę na rowerze, dzięki coraz większej ilości km ścieżek rowerowych w Krakowie można bezpiecznie przejechać spory odcinek nie obawiając się szalonych kierowców. 
Bieganie może nie jest moim ulubionym sportem, ale miewam czasami chęć przebiec chociaż krótki odcinek dla rozładowania emocji. 
Regularny aerobik, zostaje oczywiście. Przynajmniej 2 razy w tygodniu muszę "poskakać". 
Indywidualnych zajęć ruchowych jest naprawdę sporo. Każdy z Was może wygospodarować przynajmniej 15 minut dziennie i poprawić swoją kondycję fizyczną. 


Chcę poznać Wasze plany wiosenne związane z nowym stylem na przyszłe ciepłe pory roku. 

pozdrawiam - Magda

21 marca 2017

GLYSKINCARE, MASKA DO WŁOSÓW Z OLEJEM KOKOSOWYM, KOLAGENEM I KERATYNĄ

Witam

Pielęgnowanie długich włosów staje się po czasie wyzwaniem. Dokładam wszelkich starań dla ogólnego ich wyglądu. Przychodzi pora, zresztą jak u każdego, kiedy nie mam większego wpływu na ich stan. Np: pojawiający się łupież lub nadmierne przetłuszczanie się skalpu to przypadłości, które nie ustępują z dnia na dzień. Dobór odpowiednich specyfików jest momentami wyczynem...

Maski do włosów to kosmetyki, które nie powinny mieć styczności ze skalpem. Konsekwencje mogą być przykre, kiedy nie dopilnujemy właściwego ich stosowania. 
Okres zimowy tego roku nie był dla mnie łaskawy. Dokucza/ł mi łupież. Obecnie nie jest już taki ostry bo podjęłam z nim walkę, ale nadal nie zszedł cały. Nie sądzę, że to wina maski GlySkinCare, która króluje na półeczce i sięgam po nią podczas mycia włosów, ani jej poprzedniczki. 
Przy aplikacji spuszczam włosy w dół i od połowy uszu nakładam małymi porcjami maskę, masując włosy po czym spinam je szeroką klamrą. Producenci często doradzają by okryć włosy czepkiem i trzymać w ten sposób włosy około 20 minut. Maska w ten sposób przenika w głąb włosów i lepiej na nie działa. 
Prawda jest taka, że przy tej masce nie skorzystałam z tej rady. Za to czasowo trzymałam ją prawidłowo. 


Pojemność: 300 ml
Cena: 34 zł
Dostępność: Diagnosis

Opakowanie jest dosyć miękkie, rzucać nim nie należy bo może stać się kraksa. Posiada natomiast istotne zalety. Przed dostaniem się pierwszy jej klient ma okazję zerwać sreberko, świadczące o oryginalnym produkcie nie otwieranym wcześniej. Za pomocą dłoni zawsze wydobywamy stosowną dozę gęstej mazi. Przy tej czynności napawać się możemy kokosowym, słodkawym zapachem maski. Lubię kiedy maski mają konkretne gęstości, wiem wtedy, że włosy wchłoną dobrą jej ilość, oczywiście nie przesadzając z ilością bo można się zawieźć i zaszkodzić w tej sposób włosom. Umiar trzeba mieć.


Maska GlySkinCare nie wyszczególnia się składem. Nie jest on też najgorszy. Formuła jej wzbogacona została o naturalny olej kokosowy, kolagen, keratynę, białko pszeniczne, witaminę E, aloes i pantenol.

Sobota to przedostatni dzień tygodnia i to wtedy urządzam sobie domowe Spa. Ostatnio ta maska dołączyła do tego wyjątkowego dnia. Dopieszczając twarz glinką, depilując nogi, maska nałożona na włosy wzmacnia je i odżywia.

Po kolejnej sobocie budząc się rano w niedzielę wiem, że maska używana raz na tydzień spisuje się na tyle dobrze, że zwielokrotnienie jej aplikacji nie ma sensu. Wniosek jest jeden. Jest to dobra maska. Po niej włosy zyskają na objętości, są podatne przy rozczesywaniu. Zmniejszyła się ilość wypadających włosów. Końcówki natomiast zlały się z włosami i nie sterczą jak jeszcze kilka tygodni temu. 


Jakie maski lubią Wasze włosy? Polecacie jakąś szczególną?


pozdrawiam - Magda
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...