29 kwietnia 2019

ŻELE POD PRYSZNIC Z DODATKIEM GLINEK OD DOVE

Witam


Glinki znam od kilku lat. Uwielbiam te sproszkowane z których przygotowuję w dowolnej chwili maseczki na twarz. Stosowane regularnie przynoszą efekty w krótkim czasie, zawsze jestem z nich zadowolona.


Długo wyczekiwałam innych kosmetyków w których można znaleźć domieszkę w postaci glinek.

Niezawodne Dove nieoczekiwanie zaskoczyło mnie nowością jaką wypuściło na rynek kosmetyczny.


W ofercie pojawiły się dwa żele pod prysznic:

  • z różową glinką przywrócenie blasku - DOVE RENEWING GLOW
  • z zieloną glinką, Oczyszczający Detoks - DOVE PURIFYING DETOX







Codzienny prysznic to pierwszy krok w pielęgnacji skóry ciała. Po nim wiem, że zmyłam wszelkie zabrudzenia jakie osiadły w trakcie dnia na skórze. Źle się czuję np: kiedy nie wezmę nawet szybkiego prysznica z powodu np: migreny, która nie pozwala mi normalnie funkcjonować. 


Istotną rolą w oczyszczaniu skóry ciała odgrywają u mnie żele. To nimi najczęściej się myję. Nie boję się używać wersji drogeryjnych bo wiem, że rzadko mnie uczulają pomimo, że skórę mam miejscami kapryśną.

Ciekawostka:
- słuchając jakiś czas temu wypowiedzi pani kosmetolog w tv dowiedziałam się, że ogólnodostępne kosmetyki drogeryjne jakimi myjemy ciało nie są dla nas szkodliwe, ponieważ je zmywamy pod strumieniem bieżącej wody, więc nie są one w tak krótkim czasie zdolne by się wchłonąć i w jakikolwiek sposób nam zaszkodzić.




Nowe oczyszczające żele pod prysznic Dove otrzymujemy w znanych już dobrze opakowaniach. Z zamkniętymi oczami mogę rozpoznać charakterystyczny ich kształt oraz zamykania.

Żele nie tylko odróżniają się pod względem zawartości danej glinki. Zapachy są zupełnie w nich różne. Wersja z różową glinką pachnie cukierkowo, pudrowo, natomiast propozycja z glinką zieloną daje świeżość i częściej po nią sięgam rano kiedy biorę przyspieszony prysznic.


Dove Przywrócenie Blasku z różową glinką żel pod prysznic

Glinka różowa to mieszanka glinek czerwonej i białej, dzięki czemu łagodzi i koi. Zadaniem glinki białej jest oczyszczenie, złuszczenie i wygładzenie, a czerwonej obkurczenie naczynek. Zawarte w nich pierwiastki takie jak: krzem, żelazo, potas, wapń odżywiają i pobudzają przepływ limfy pod skórą.

Dove Oczyszczający Detox z zieloną glinką żel pod prysznic

Glinka zielona zawiera wiele związków mineralnych, makro i mikroelementów. Wykazuje właściwości odtłuszczające, matujące, oczyszczające i regenerujące. Nadaje się do każdego typu skóry również wrażliwej.



Żele uwzględniają w składach zawartość 1/4 kremu nawilżającego i delikatnych substancji myjących dlatego są łagodne dla mikrobiomu skóry i rzadko kiedy mogą ją podrażnić. W trakcie mycia przyjemnie się pienią, a każdy z zapachów pozytywnie działa na zmysły.


Po ich używaniu skóra nie tylko zostaje dowartościowana przez działania poszczególnych glinek. Jest oczyszczona, staje się miękka i gładka. Bariera ochronna nie jest naruszana jedynie zostaje wzmocniona.

Żele nie zawierają siarczanów, parabenów i ftalonów.







Wieczorny rytuał z żelami Dove na bazie glinek to niezapomniane chwile podczas których nie tylko następuje odprężenie. Świadomość doskonale oczyszczonej skóry przygotowanej do dalszych zabiegów daje nam dobry sen i regenerację na kolejny dzień.


Pojemności i rekomendowane ceny: 250 ml - 13,99 zł/ 500 ml - 24,99 zł


pozdrawiam - Magda

28 kwietnia 2019

ZADBANE DŁONIE TO WIZYTÓWKA KAŻDEGO Z NAS CZYLI PARĘ SŁÓW O KREMACH DO RĄK /CZTERY PORY ROKU/

Witam


Czy macie podobne zdanie do mojego, że skóra na dłoniach jest codziennie narażana na różne zmiany związane z czynnościami jakie wykonujemy podczas przeróżnych prac?

Dlatego, tak ważna jest u mnie ich ochrona. Dzień bez kremu u mnie praktycznie nie istnieje, a inne zabiegi jak np: peelingowanie przynajmniej raz/dwa razy na miesiąc muszą się odbyć by solidniej zregenerować skórę.

Kremy dobieram zależnie od panującej pory roku. Zimą potrzebuję konkretniejszych, które są tłuściejsze i nie doprowadzają do przesuszeń związanych z niższą temperaturą. Od wiosny w ruch idą te lżejsze, a latem nawet kremy-lotiony.

Od kilku tygodni mamy wiosnę. To dla mnie wyjątkowy i szczególny czas. Zmieniam wtedy garderobę, zimowe ubrania idą w kąt. Zaczynam stylizować się na bardziej ciepłą kolorystykę nie bacząc na wiek. Chcę jednym słowem poczuć się dobrze, młodziej? a problemy jakie ma każdy z nas odepchnąć na bok.

Wraz z pewnymi wiosennymi modyfikacjami nie ulega wątpliwości, że skóra na dłoniach także spodziewa się zmian. Tłuste kremy czy oleje spokojnie mogę odstawić i zapełnić ich miejsce lżejszymi.

O dwóch wyjątkowych kremach z Czterech Pór Roku opowiem dziś w poście. Są to dwa specyfiki do pielęgnacji dłoni. Jednego wyróżnia piankowa konsystencja, a drugiego innowacyjna formuła. Myślę, że tym drugim zainteresują się panie domu.







Pierwszy krem w piance doskonale sprawdza się u mnie od pierwszych cieplejszych wiosennych dni. Ma formę pianki dość rzadko spotykaną w kremach do dłoni (przynajmniej dla mnie). Czytałam o nim, że ponoć ma lejącą formułę. Zdziwiło mnie to, ponieważ ja takich sensacji nie odnotowałam. Dochodzę do wniosku, że osoba, która miała z nim do czynienia zwyczajnie nie doczytała lub nie wiedziała, że kosmetyki piankowe należy po prostu przed użyciem wstrząsnąć. Wtedy na wierzch wydostaje się chmura piany przygotowana do aplikacji.
Krem "puchnie" pod wpływem nacisku aplikatora. Łatwo się aplikuje i rozprowadza. Na wchłonięcie nie potrzebuje dużo czasu. Na dłoniach nie zostawia niewygodnego filmu. Daje kilkugodzinne uczucie nawilżenia umiarkowanego pod warunkiem nie moczenia dłoni. Zaraz po aplikacji krem sprawia, że dłonie stają się wygładzone, a drobne podrażnienia stają się mniej dokuczliwe. 

Składnikami aktywnymi w nim są:

  • Aloe Vera - głęboko nawilża, koi i łagodzi podrażnienia.
  • Olej Kokosowy - regeneruje i uelastycznia naskórek.
  • Naturalna Betaina i Gliceryna - wygładzają i redukują szorstkość skóry.

Zapach nie dominuje, ogólnie jest subtelny. Liczyłam na znaczącą nutę aloesową i muszę przyznać, że jest ona słabo wyczuwalna. Woń ogólnie jest owocowa, ale również przyjemna.


Opakowanie mieści 100 ml. Jak dla mnie jest wydajne. Oczywiście zależy to od częstotliwości stosowania kremu. Dość mała jego wielkość pozwala mi go nosić w torebce i sięgnąć w razie potrzeby.







Ochronny krem neutralizujący nieprzyjemny zapach właściwie sprawdzi się o każdej porze roku. Ja go odkryłam niedawno i żałuję, że nie wcześniej. Szkoda.

Nie wierzyłam z początku w jego działanie dopóki sama go nie poddałam testom.

Bo czy faktycznie zajmując się gotowaniem obiadu można pozbyć się niechcianych zapachów warzyw: czosnku, cebuli, ryb, smażonych potraw lub chloru czy nikotyny?

Za niechciane zapachy na skórze dłoni odpowiada składnik: Sinodor, o właściwościach neutralizujących nieprzyjemne zapachy, z którymi nasze dłonie nieustanie mają kontakt podczas wykonywania codziennych prac domowych.

Stosując krem po czynnościach związanych z gotowaniem da się zauważyć, że zapach jaki osadził się na dłoniach zanika znaczniej szybciej niż zwykle. Zazwyczaj pozbawiałam się go po paru myciach dłoni. Przy tym kremie wszelkie zapachy ulatniają się szybciej. 
Krem oprócz docelowego składnika zawiera także: masło Shea i wosk pszczeli – intensywnie pielęgnują i chronią skórę dłoni przed przesuszeniem oraz ekstrakt z brzoskwini, który nawilża i wygładza.

Zapach kremu to soczysta, dojrzała brzoskwinia. Bardzo udane odzwierciedlenie tego pysznego owocu.

Krem jest zwarty, biały. W dotyku wydaje się być tłusty. Po aplikacji całkowicie zanika, nie bieli skóry. Zostawia film ochronny.

Jak dla mnie pompka podaje jednorazowo znaczną porcję kremu. Mogłaby być mniejsza.









Markę Cztery Pory Roku znam od dość dawna. Nie ma jak ponowny do nie powrót z pozytywną oceną jaką śmiało mogę wydać o tych produktach.

Piankowa wersja z aloesem sprawdza się dając dobre nawilżenie dłoniom niewymagającym, a krem neutralizujący oprócz pielęgnacji znacznie szybciej usuwa niechciane zapachy zostawiając na dłoniach soczystą nutę brzoskwini.

Kremy nie są drogie. Myślę, że dostępne są w wielu sklepach z ogólną ofertą drogeryjną.


Zainteresowały Was te kremy? A może polecicie mi jakiś specjalny krem niedawno odkryty?


pozdrawiam - Magda

25 kwietnia 2019

CATZY LABORATORIES, HEALING /DWA ZIOŁOWE SZAMPONY PRZECIWŁUPIEŻOWE/

Witam


CATZY to producent wysokiej jakości kosmetyków do włosów obecny na polskim rynku od 1983 r. Produkcja opiera się głównie na kosmetykach do pielęgnacji włosów (szampony, odżywki, maski), stylizacji (lakiery, nabłyszczacze, olejki, fluidy, żele, kremy) oraz trwałej ondulacji włosów. 


Ta marka słynie także z aptecznych szamponów przeciwłupieżowych Healing. O wersji: do każdego rodzaju włosów oraz  przetłuszczających się opowiem w dzisiejszym wpisie.


Tego typu szampony posiadam na stałe i w razie awarii skalpu włączam je natychmiast u siebie lub męża do codziennego mycia włosów. 


"Szampon przeciwłupieżowy HEALINGSeria skutecznych szamponów przeciwłupieżowych zawierające 1% pirytionanu cynku, substancjio działaniu przeciwbakteryjnym i przeciwgrzybicznym. Oryginalny Healing przeznaczony jest do każdego rodzaju włosów a Healing Herbal (z kompleksem ziołowym) do włosów silnie przetłuszczających się".






Zawsze oceniam szampony apteczne precyzyjnie. W końcu to nie drogeryjne wersje, a te lepsze bo kupione w aptece. 

Opakowania są schludne i ergonomiczne. Z łatwością można je trzymać w dłoni, a buteleczki możemy bez utrudnień umieścić na wąskim rancie wanny (nie spadają). 

Do każdej z buteleczek przypisany jest kolor dlatego nie ma możliwości pomyłki jak u nas. 

Zamykania na klik 'męczone' już kolejny tydzień nadal są sprawne.


Nie tylko opakowania zawierają podstawowe informacje. Takie same info znaleźć można na opakowaniach kartonowych w jakich kupujemy szampony.
Pomysł bardzo udany, zawsze go doceniam.









Szampony są średniej gęstości w jasno niebieskim pastelowym odcieniu. Przed użyciem należy wybraną wersję wstrząsnąć. 

Z wodą prawidłowo się zapieniają, nawet nieobfita doza wytwarza na tyle piany, że spokojnie możemy nią dotrzeć i do skalpu jak i włosów na całej długości. 

Pomimo, że są to szampony apteczne i skierowane do osób z problemem sypiącego się łupieżu to przyjemnie pachną migdałową nutą oraz potrafią zapieniać się czego z reguły brakuje w specjalistycznych kosmetykach.
Przerobiony niejeden szampon nie miał takich właściwości zapachowych, a co gorsza nie pienił się wystarczająco przez co odczuwałam niedosyt w myciu. Tu zupełnie jest na odwrót, ale ten 'odwrót' pozytywny, ponieważ szampony w żaden sposób nie uczulają.





Szampony znakomicie zatrzymały co dopiero zaczynającą się łuszczyć skórę. Możliwe, że w chwili zagapienia się łupież zdominowałby cały skalp, a tak to już na wstępie daliśmy mu rady. U męża objawy zatrzymały się szybciej, u mnie natomiast łupież zanikł całkowicie po dwóch tygodniach.


Różnimy się rodzajem włosów dlatego myślę, że moje przetłuszczające się potrzebowały więcej dni. Przy tym skalp także do całkowitej regeneracji musiał dostać o kilka dawek szamponu dodatkowo.

Zielona wersja dzięki zastosowaniu kompleksu ziołowego intensywnie wspomaga kurację przeciwłupieżową i pomaga utrzymać prawidłową równowagę biologiczną skóry. Brzoza zwisła (Betula alba pendula L.) ekstrakt z kory jest bogatym źródłem betuliny i kwasu betulinowego. Związki te posiadają właściwości przeciwbakteryjne oraz przeciwzapalne i stosowane są w kuracji przeciwtrądzikowej, a także do cery tłustej.

Rozmaryn lekarski – ekstrakt z liści zawiera flawonoidy, olejki eteryczne, garbniki. Posiada intensywne właściwości antyutleniające, działa antybakteryjnie, antyseptycznie i przeciwzapalnie.

Ekstrakt z kwiatów rumianku wykazuje działanie oczyszczające, delikatnie ściągające i zmiękczające.Działa miejscowo przeciwzapalnie, odkażająco i bakteriostatycznie.

Pokrzywa zwyczajna (Urtica Dioica L.) - ekstrakt z liści jest bogatym źródłem flawonoidów, garbników, kwasu pantotenowego i witamin B, C, K.Dawkowanie


Czerwona wersja pozwala na zmniejszenie wydzielanego sebum, jest delikatna i działa kojąco na skórę.





Obie wersje Catzy Healing posiadają również właściwości pielęgnacyjne. Oprócz znakomitego oczyszczenia i pozbyciu się trwającego lub pojawiającego się łupieżu nadają włosom blasku, miękkości. 


Pomimo, że są to wersje szamponów apteczne to nie kosztują sporo. Wydatek około 12-15 zł uważam, że jest zupełnie przyzwoity. 


Po zastosowaniu nie gwarantuje, że każda osoba pozbędzie się łupieżu w mgnieniu oka, ale stosując jedną czy drugą wersję zaraz po zaobserwowaniu białego nalotu można ogniskowe miejsce złagodzić i stopniowo je goić.

Catzy.pl

pozdrawiam - Magda

23 kwietnia 2019

WIOSENNĄ PORĄ WYBIEGAM W LETNI WOJAŻ Z WOSKIEM WoodWick BEACH BOARDWALK


Witam


BEACH BOARDWALK 


Spacer po promenadzie: zapach bryzy morskiej, białego piasku oraz waniliowych gofrów pieczonych w nadmorskiej kawiarence.




Przyznam, że nigdy o tej porze roku nie planowałam wakacyjnego czasu. Aż do momentu kiedy kilka dni temu spontanicznie odpaliłam kominek wrzucając do niego kawałek sojowego wosku Beach Boardwalk. 

Ten wosk wymusił na mnie dosłownie ułożenia wstępnej strategii na przyszłe lato. 
Rzadko udajemy się nad wodę, wolimy z mężem wyprawy w tereny górzyste, ale tym razem totalnie zmieniam zdanie. W tym roku marzy mi się promenada po zachód słońca z bajeczną bryzą otaczającą mnie z każdej strony. 





Beach Boardwalk w pierwszym kontakcie czyli kiedy zapoznawałam się z nim na sucho wypychał z siebie jedynie waniliowe aromaty, które nijako miały się do opisu autora tego zapachu.

Dopiero po rozgrzaniu zaczęło z niego emanować ciepło w postaci waniliowej nuty odnoszące się do gofrów jedzonych na plaży. 

Ciepło to także skojarzyło mi się z piaskiem, który był grzany podczas całego dnia przez słońce. Wosk kończy się na powiewie bryzy morskiej jaka towarzyszy podczas tej nieznanej wyprawie... 

Wosk Beach Boardwalk kusi nas do spędzenia wakacji inaczej niż zwykle. Na plaży pełnej piasku, gdzie stopy zapadają się w jego suchych ziarnach, a jedzone wieczorową waniliowe gofry pobudzają nas do długiego spaceru brzegiem plaży. 

pozdrawiam - Magda

20 kwietnia 2019

WIELKANOC

Witam Was w ten szczególny czas Wielkanocy.

Z okazji Świąt życzę Wam


Kolorowych jajeczek,

rozczochranych owieczek,

rozkicanych króliczków,

pyszności w koszyczku,

a przede wszystkim

mokrego ubrania

w dniu wielkiego lania!




19 kwietnia 2019

PACHNĄCA I MEGA KOLOROWA PIELĘGNACJA: FRANCUSKI DESER? A MOŻE CYTRYNOWE LANDRYNKI? FABERLIC

Witam

Co tygryski kochają najbardziej, kiedy wieczorową porą wybierają się do domowego spa?

Chcą poczuć odprężenie po całym dniu, nie ważne czy był on leniwy czy pracowity.

Istotne by móc pozwolić umysłowi odetchnąć i przygotować się do snu, kiedy to cały organizm się regeneruje by o poranku kołowrotek rozpocząć od nowa.

Faberlic miało już swój debiut na blogu. Jest to Rosyjska marka powstała w 1997. Nie znajdziemy jej w żadnej sieciówce. Kosmetyki, artykuły gospodarstwa domowego, dla biznesu, perfumy oraz odzież są dostępne za pośrednictwem niezależnych konsultantów.

Tym razem marka dała się poznać od strony pielęgnacji skóry, która dość często ukazuje się na blogu.

Pierwsze spotkanie z Francuskim deserem oraz Cytrynowymi landrynkami pamiętam doskonale. Kolorowe etykiety, przebijające konsystencje w pastelowych odcieniach postawiły mnie przed dylematem. Który zestaw poznać jako pierwszy? Entliczek, pentliczek...padło na Francuski deser i to od niego zacznę.







Francuski deser to zestaw do pielęgnacji dłoni. Etykiety przedstawiają makaroniki czyli najpyszniejsze ciasteczka jakich mogłam skosztować jedynie raz. Obiecałam sobie wtedy, że spróbuję je odtworzyć w domu, ale jak dotąd nie udało mi się całkowicie dojrzeć do tej próby. Czytałam, że przepis wbrew pozorom nie jest prosty...

Pierwsze mydełko jakie otworzyłam to wersja w kremowa w płynie. Mydełko oczyszcza dłonie, można nim myć również skórę ciała. Nadaje się więc pod prysznic zamiast żelu. Nie wysusza skóry, ale balsamowanie jest potrzebne. Przynajmniej u mnie, ale to standard.

Mydełko w płynie jak i w kostce pięknie pachną na słodko, mi przypominają poniekąd makaroniki, ale także watę cukrową. Nie jest to ordynarny przesłodzony zapach. Nic z tych rzeczy. To dość subtelny zapach, który można wąchać bez pamięci.

Krem do dłoni ma niezły skład. Już na początku występuje w nim olej z nasion makadamii oraz mocznik i olej ze słodkich migdałów. Krem wchłania się do matu. Jego pudrowa barwa zanika zaraz po wsmarowaniu pozostawiając film. Jest on wyczuwalny, ale z drugiej strony zabezpiecza skórę.

Dłonie są nawilżone. Kremu używam według potrzeb.










Drugi zestaw pielęgnacyjny tym razem do skóry ciała otwiera
Scrub złuszczający "Landrynki cytrynowe" z serii Beauty cafe. 150 ml jest to stanowczo za mała pojemność przy częstym używaniu.


Zapach scrubu uzależnia. Świeża cytryna pobudza zmysły, nawiązuje do landrynek jakie jadłam w dzieciństwie. 
Gęstość galaretki w transparentnym zielonkawym kolorze jest łatwa do nałożenia i masowania wybranych części ciała. Drobinki są średnio ostre, ale niemniej skuteczne niż te o wyższej mocy. Po zabiegu peelingującym ciało traci obumarły naskórek, wygładza się. Jest przygotowane na dalszą pielęgnację.
W składzie dopatrzyłam się ekstraktu z łodygi bambusa, limonki oraz mocznika.


Do balsamowania stosuję ciąg dalszy landrynkowej linii, czyli Krem-sorbet do ciała. O podobnym aromacie krem fantastycznie aplikuje się na skórę. Przypomina mi lody cytrynowe w wafelku jakimi zajadam się latem. Jest lekki o żelowej gęstości, którą pokrywam skórę. Rozprowadza się jednym ruchem i sprawnie wchłania. Nie zostawia filmu, który np: zmusza piżamę do przywarcia. Skóra jest umiarkowanie nawilżona.


Kiedy nadejdzie cieplejszy czas, wykorzystam go wtedy do końca, ponieważ zmienią się predyspozycje skórne, które jak co roku przychodzą wraz z gorącą pogodą.







Poznając kosmetyki do pielęgnacji Faberlic,(które możecie zamówić po wcześniejszej rejestracji) teraz wiem, że wieczorne spa może być całkiem przyjemne i pełne aromatów.

Polecam grupę na fb, gdzie poczytacie o innych produktach tej marki.


pozdrawiam - Magda


17 kwietnia 2019

KLASYCZNE KOSMETYKI DO CODZIENNEJ PIELĘGNACJI

Witam


I ponownie nawiązuję w kolejnym już poście do polskiej marki kosmetyków pielęgnacyjnych Pollena Savona, którą od wielu lat można spotkać w niejednym domu.

To jedna z nielicznych marek jaka utkwiła mi w pamięci. Poznałam ją w wieku szkolnym w rodzinnym domu i do teraz nadal tam mogę ją znaleźć kiedy odwiedzam rodziców.


Chcąc przypomnieć sobie dawne czasy, stosuję ostatnio do mycia włosów dwa szampony serii Trzy Zioła oraz krem Familijny.









Nie mam żadnych oporów w stosowaniu drogeryjnych szamponów. Ziołowych używam rzadziej ponieważ mi zdecydowanie nie służą. Włosy po nich mam zawsze oklapnięte i znacznie szybciej się przetłuszczają. Sięgam po nie chwilowo jedynie wtedy, kiedy przychodzę problemy ze skalpem. Na co dzień to silikonowe wersje wiodą prym.

Trzy Zioła to dwie wersje szamponów:

  • z ekstraktem rumianku, brzozy i nagietka służąca do mycia i pielęgnacji, oraz 
  • druga przeciwłupieżowa z ekstraktami krwawnika, pokrzywy i szałwii.
Szampony w jasnych grafikach z etykietami na których umieszczono rośliny dobrze według mnie zostały zaprojektowane bo tym sposobem wzbudzają zainteresowanie.

Każda wersja mieści po 250 ml szamponu. Czy to mało? dużo? Zależy ile osób korzysta z danej wersji. Sądzę, że niskie stosunkowo ceny zachęcają do kupna ponownej buteleczki, którą dość szybko uda się zużyć.

Wersja nagietkowa 2w1 zawiera substancje kondycjonujące. Szampon polecany jest do włosów suchych i normalnych, zniszczonych i trudno rozczesujących się. Szampon zawierający specjalnie dobrany zestaw trzech ziół w postaci ekstraktów z kwiatów nagietka, rumianku oraz liścia brzozy o własnościach kojących, łagodzących i przeciwzapalnych zapewnia właściwą pielęgnację włosów. Regularne stosowanie szamponu sprawia, że włosy uzyskują lepszy połysk, są puszyste, miękkie i nie elektryzują się.

Wersja przeciwłupieżowa posiada składnik przeciwłupieżowy oraz specjalnie dobrane zioła w postaci ekstraktów z ziela krwawnika, pokrzywy i szałwii o działaniu przeciwłupieżowym i antyseptycznym, szampon TRZY ZIOŁA przeciwłupieżowy usuwa bądź w znacznym stopniu zmniejsza objawy łupieżu oraz towarzyszący mu świąd skóry głowy. Jednocześnie dba o skuteczne usuwanie przetłuszczeń i zabrudzeń włosów. 

Szampony umiejętnie oczyszczają włosy i co jest dla mnie priorytetem? Nie uczulają mnie w żaden sposób. W sumie od szamponów oczekują tych dwóch zadań i tutaj je otrzymałam. 


Wersja nagietkowa dodatkowo działa jak odżywka dlatego mogę nią jedynie umyć włosy bez sięgania po osobną odżywkę/balsam. Włosy dają się po niej rozczesać. 


Zapachy w nich nie są wyraźne, raczej subtelne. Szampony  umiarkowanie się pienią. Włosy są miękkie, odstają od skalpu oraz nie elektryzują się. 








Przyznam się, że rzadko kiedy, a obecnie w ogóle nie używam kremu, który ma przeznaczenie do twarzy i ciała. W tej kwestii lubię mieć jednak rozgraniczenie. Dlatego krem Krem do codziennej pielęgnacji twarzy i ciała FAMILIJNY – SOFT trafił do mojej mamy, która wręcz się ucieszyła bo lubi takie mazidełka i uznała, że krem wykorzysta do ciała.


Krem okazuje się być wydajny. Nic dziwnego ma w końcu 300 ml. Ubytek po kilku tygodniach nie jest kolosalny, ponieważ krem z jednej strony jest dość lekki, ale zwarty i tłusty. Zanim go przekazałam to oceniłam jego walory. Krem mogę porównać z wersją tłustą Nivea (ten w niebieskim krążku) nawet w zapachu nie wiele się różni.


Soft zawiera proteiny jedwabiu, witaminę E, alantoinę i dodatek w postaci filtru UVB. Można go stosować do każdego rodzaju skóry. Zwłaszcza dedykowany jest suchej lub podatnej na przesuszenie pod wpływem różnych czynników zewnętrznych.


Krem potrafi dobrze nawilżyć z czasem przynosi wygładzenie. Nie dopuszcza do przesuszeń. Wchłania się pewien czas, dlatego warto na spokojnie pozwolić mu na to. Lekko natłuszcza, dlatego ten efekt trzeba zaakceptować.








Wieloletnie marki polskie jakie utrzymują się od wielu lat na rynku kosmetycznym są doceniane i nadal lubiane. Pollena Savona jest tego przykładem. Wypuszczając w ostatnim czasie nowe produkty, które są na każdą kieszeń pozwala starym i nowym klientom na poznanie swoich kosmetyków.

Pollena Savona


pozdrawiam - Magda

15 kwietnia 2019

VENUS NATURE, TWOJA RECEPTURA /MASŁO SHEA, OLEJ Z KONOPI SIEWNEJ/

Witam


Wybierając się na zakupy kosmetyczne do Rossmanna możemy przy okazji zapoznać się i nabyć linię kosmetyków naturalnych Venus Nature. W ofercie są gotowe kosmetyki jak i surowce pojedyncze z których możemy sami ukręcić balsam, odżywkę itd.

Oferowane produkty nie zawierają SLS, SLES, alergenów, ekstraktów, barwników syntetycznych, olei mineralnych. W 95 % są to składniki naturalne, bez komponentów pochodzenia zwierzęcego.

Zainteresowana asortymentem wprowadziłam do pielęgnacji skóry oraz włosów dwa surowce: Masło Shea oraz Olej z Konopi Siewnej.







Venus, Twoja Receptura, Masło Shea 75 ml/12 zł


Naturalne masło SHEA dzięki swoim właściwościom ma uniwersalne zastosowanie i może być wykorzystywane do pielęgnacji skóry całej rodziny. Masło zawiera witaminy F i E, prowitaminę A, naturalna allantoinę i fitosterole. Produkt występuje w postaci stałej, bardzo łatwo się rozpuszcza wystarczy tylko rozgrzać go w dłoniach. Produkt może być używany do wszystkich typów cery. Doskonale sprawdza się w pielęgnacji skóry skłonnej do podrażnień.

Masło shea stosowane na:

  • Twarz - normalizuje cerę tłusta i trądzikowa, natłuszcza skórę nie zatykając porów, działa przeciwzmarszczkowo,
  • Ciało - łagodzi podrażnienia i przyspiesza gojenie, zapobiega powstawaniu rozstępów,
  • nawilża bardzo sucha skórę, polecane do pielęgnacji ciała w trakcie opalania,
  • Usta- natłuszcza i odżywia, wygładza drobne zmarszczki wokół ust,
  • Dłonie - łagodzi zaczerwienienia, regeneruje i wzmacnia skórę,
  • Stopy- usuwa zrogowacenia, posiada właściwości antybakteryjne,
  • Włosy - wzmacnia i odżywia suche i łamliwe włosy, zapobiega rozdwajaniu się końcówek.

SKŁADNIKI: Butyrospermum Parkii Butter.

PRZYGOTOWANIE I STOSOWANIE

Balsam / Maska na ciało, twarz, ręce, stopy lub włosy:

1 łyżka upłynnionego w kąpieli wodnej masła + 5 kropli oleju lub gliceryny Venus Nature.

Wzbogać swój ulubiony kosmetyk do ciała, rąk, stóp lub włosów:

1 łyżeczka upłynnionego w kąpieli wodnej masła na każda 1 łyżkę ulubionego kremu, balsamu czy maseczki.


Masło jest bardzo wydajne i może posłużyć przez dobrych kilka tygodni. Według mnie można z niego przygotować proste mikstury  do dowolnej części ciała.

Bardzo dawno temu używałam go solo. Pamiętam, że działało wtedy rewelacyjnie, dlatego uznałam, że jako dodatek w gotowcach mi wystarcza.

Ostatnio jedna zatęskniłam za jego stosowaniem bezpośrednio na włosy lub skórę.

W słoiczku jest zwarte, ale to jego cecha. W okresie zimowo-wiosennym wieczorami zanim poszłam na wieczorną kąpiel to stawiałam słoiczek na kaloryferze. Po przyjściu masło namiękało, a ciepłe dłonie prawie od razu zmieniały go w postać olejku. Na skórze momentalnie przylegał, tworząc półtłusty film. Tego nie unikniemy, nawet kiedy porcja jest znikoma. To masło tak ma. Na jego cudowne działanie nie trzeba długo czekać. Masło fantastycznie zabezpiecza skórę, nawilża oraz wygładza.




Venus, Twoja Receptura, Olej z konopi siewnej, 50 ml/ 15 zł


Olej z konopi siewnej stanowi doskonały środek zmiękczający, który nawilża skórę i włosy. Składnik jest szybko wchłaniany przez skórę i wnika w głębsze warstwy skóry: dzięki czemu jest idealnym nośnikiem dla pozostałych składników Twojej Receptury tj. ekstrakty roślinne i inne oleje. W 80% składa się z niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT), a także odżywczych protein, aminokwasów, karotenu, minerałów, witamin (A, D, E i K). Olej łagodzi problemy skórne związane z alergią, atopią i użyciem detergentów jednocześnie zmniejszając ryzyko podrażnień i przebarwień. Regeneruje, wygładza, odżywia i zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry.

Pozyskiwany jest metodą tłoczenia na zimno, bez procesu rafinacji z rośliny Cannabis sativa. Dzięki zawartości chlorofilu charakteryzuje się naturalnym, zielonkawym kolorem.

Olej z konopi siewnej stosowany na:

  • skórę suchą (stóp,łokci, kolan, dłoni) - nawilża, zmiękcza,
  • skórę tłustą - reguluje wydzielanie sebum i pracę gruczołów łojowych,
  • skórę dojrzałą- przywraca elastyczność zapobiegając. tworzeniu się zmarszczek,
  • skórę wrażliwą - natłuszcza i łagodzi,
  • skórę głowy - wzmacnia cebulki, przeciwdziałając wypadaniu włosów i nadając im blask.

Rośliny w najczystszej postaci same w sobie mogą być idealnym kosmetykiem lub stanowić dopełnienie ulubionych kremów, balsamów, odżywek do włosów oraz wielu innych produktów, które można przygotować samemu otrzymując najwyższej jakości i w pełni bezpieczny kosmetyk.

SKŁADNIKI: Cannabis Sativa Seed Oil


Olej zamknięty jest w szklanej ciemnej buteleczce, takiej aptecznej z kroplomierzem. Ciemne szkło ochrania go przed działaniem światła.

Kontrowersyjny zapach może nie każdego z Was do niego przekonać. U mnie z początku nie został w pełni zaakceptowany bo nie wiedziałam w sumie jak go zastosuję. W rezultacie padło na włosy więc bez przeszkód po niego sięgam i przed myciem nakładam na długość. Włosy dzięki niemu nie puszą się, a ja mogę łatwo z nich upiąć kok lub je zwyczajnie uczesać bez elektryzowania.






Wielozadaniowe surowce Venus Twoja Receptura sprawdzą się samodzielnie lub jako kolejny składnik/baza domowego kosmetyku.

Masło Shea przez swoje właściwości natłuszczające nie tylko nawilża u mnie newralgiczne suche miejsca, ale sprawnie usuwa suche skórki z łokci i kolan, które zaniedbane potrafią szybko dać w kość.

Poziom oleju w buteleczce mało się obniżył, dlatego pomyślę jakie mu wymyślić inne przeznaczenie.


Znacie surowce Venus Nature? Jakie jest Wasze doświadczenie z nimi?


pozdrawiam - Magda

13 kwietnia 2019

YANKEE CANDLE W ODSŁONIE WOSKU /VIVA HAVANA/

Witam


Viva Havana

"Wosk z z aromatycznej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic o zapachu mieszanki korzennych przypraw, drzewa sandałowego i słodkiej wanilii."







Nuty głowy: kadzidło


Nuty serca: cynamon, goździki, imbir, gałka muszkatołowa,


Nuty bazy: bursztyn, drzewo sandałowe, wanilia







Ostatnio pogoda nie rozpieszcza, dlatego postanowiłam sięgnąć po kominek, który zdążył złapać trochę kurzu, przez nie używanie. Przez parę tygodni miał totalną przerwę przez ciepły czas jaki nastał.

Viva Havana to wosk marki Yankee Candle.


Krążek barwy turkusowej napawał mnie optymizmem jeszcze na sucho. Wyraźny prym wiodło tu kadzidło taki męski odnośnik perfum.


Etykieta też niczego sobie. Przedstawia ilustrację wprost z kartki pocztowej z Havany.


Viva Havana to wosk z kolekcji 2017 Q2. Jak widzicie dość "stara" tartaletka.

Moc każdego wosku bierze się przeważnie z ilości jaką umieścimy do podgrzania. W tym krążku 1/4 wosku daje średnią moc. Od razu napisać muszę, że ten zapach będzie odpowiedni dla miłośników takich nieco innych zapachów bo nie znajdziecie w nim powiewu kwiatowego ani owocowego.

Havana jest odpowiednią wersją wosku na deszczowe dni, na pewno dobrze się nią odpali zimą. Teraz też, ale tak myślę w mniejszych ilościach.

Słodka wanilia jako baza nie jest za słodka, naturalna i nie mdli. W kompozycji z drzewem sandałowym, cynamonem i goździkami tworzą zupełnie ciekawą mieszankę, która w pełni otula pomieszczenia stwarzając miły nastrój. Wyczułam w niej poniekąd nuty męskie, które dodały pikanterii.


pozdrawiam - Magda

11 kwietnia 2019

LOVE BEAUTY AND PLANET Z WODĄ KOKOSOWĄ I KWIATEM MIMOZY

Witam


Pojawiające się na rynku kosmetycznym nowe marki zawsze wzbudzają u mnie pewne zainteresowanie. W dzisiejszych czasach przebić się nowej marce nie jest łatwo, ponieważ świat kosmetyczny jest tak rozbudowany, a konkurencja wciąż rośnie.

Taka marka ma więc nie lada wyzwanie by zaistnieć. Musi już od samego początku mieć asa w rękawie.

LOVE beauty AND planet to idealny przykład marki kosmetycznej, która pojawiła się w Polsce i jest dostępna w Rossmannie.

Co daje jej przewagę?

Marka bez dwóch zdań wpisuje się w coraz to bardziej modne trendy ekologiczne. Opakowania wytwarzane są z 100% z plastiku pochodzącego z odzysku (PCR). A po zużyciu kosmetyków te tworzywa nadają się do powtórnego recyklingu.

Marka oferuje 5 linii odpowiednich do każdego rodzaju włosów. Jedną z nich poznałam osobiście. Jest nią wersja niebieska dla cienkich włosów oraz dla nawilżenia skóry z wodą kokosową i kwiatem mimozy.








W skład linii Volume and Bounty wchodzi: szampon, odżywka do włosów, suchy szampon, balsam do ciała oraz żel nawilżający do ciała.


Głównymi ogniwami w tym zestawie są:

  • woda kokosowa działająca nawilżająco i przywracająca włosom im piękny połysk
  • kwiat mimozy dający zapach marokańskich kwiatów z wyraźnymi nutami miodu i owocowymi nutami malin, oraz
  • organiczny olej kokosowy, dbający naturalnie o włosy

Szampon Volume and Bounty
400 ml/34,99 zł


Szampon wyróżnia świeży zapach. Jego gęstość można porównać do tężejącej galaretki. Butla 400 ml to spora dawka na wiele myć. Śmiało może z niej korzystać cała rodzina. 


Szampon średnio się zapienia, ale na tyle wystarczająco, że obejmuje przy myciu włosy za pas. W trakcie mycia po łazience rozchodzi się piękny naturalny trochę naperfumowany zapach.
Po spłukaniu piany, włosy są dobrze oczyszczone, ale jak zawsze u mnie splątane. Dlatego posiłkuję się odżywką.



Odżywka Volume and Bounty
400 ml/34,99 zł


Odżywka jest gęsta, wydajna, a jej użycie proste. Wystarczy po umyciu włosów szamponem, nałożyć ją na długość włosów (omijając nasadę) oraz spłukać.
We włosy dosłownie wsiąka. Nie obciąża ich.

Zapach również daje się polubić. Wprawia on nas w dobry nastrój. Mi kojarzy się z latem, słonecznymi dniami. Dzięki tej odżywce, która wspaniale zgrywa się z szamponem mogę bez trudu rozczesać włosy, bez szarpania i bezsensownego wyrywania. 

Po wyschnięciu włosy faktycznie zwiększają swoją objętość. Upinając je chaotycznie mogę dzięki temu uzyskać pełniejszą fryzurę. Od nasady w końcu odstają, nie są przyklapnięte na kolejny dzień.
Świeży zapach utrzymuje się na nich przez kolejny dzień. Nie odnotowałam jedynie szczególnego nawilżenia.








Suchy szampon Volume and Bounty
245 ml/29,99 zł


Na stałe od wielu lat trzymam w zanadrzu szafki łazienkowej suchy szampon. 
Ten znakomicie sprawdza się w trzeci dzień od mycia włosów. 

Odświeża je, unosi od nasady, gdzie najszybciej się przetłuszczają. Podczas aplikacji cudowny cytrusowy zapach z dodatkiem kamelii rozprzestrzenia się w koło głowy i w okolicach. Łatwo się wyczesuje, nie zostawia po sobie śladu (oczywiście zależy to od koloru włosów). Z moich farbowanych na odcienie rude schodzi bez trudu.


Balsam do ciała Love Beauty and Planet Lucious Hydration
245 ml/29,99 zł


Opakowanie z pompką to trafne rozwiązanie. Sam balsam jest zwarty, ale po rozpoczęciu rozsmarowywania staje się lekki jak lotion. W pewnym sensie na skórze zostawia nawodniony film.

Nie można się nie zgodzić, ale zapach ma fenomenalny. Świeży, subtelny, kwiat mimozy po raz kolejny daje się wyczuć. W obecnym czasie u mnie nie do końca nawilżył skórę suchą. Myślę, że sprawdzi się lepiej latem, kiedy nie potrzebuję już tak mocnego nawilżenia. Dlatego nie mogę się doczekać słonecznych dni.








Szampon i odżywka sprawdziły się na tyle, że chętnie pozostaną ze mną na dłużej. Mam nadzieję, że włosy w miarę upływu czasu staną się bardziej nawilżone. Częściowo nie odpowiada mi w opakowaniach samo dozowanie, kiedy trzeba odwracać butelki i naciskając zmuszać konsystencje do wypłynięcia przez dość małe otwory.

Etykiety są urocze i emanuje z nich sama pozytywna energia, zawierają jednak mało informacji w języku polskim.





Ogólnie w produktach LOVE beauty AND planet brak jest barwników, parabenów i silikonów. Kosmetyki nasycone są naturalnymi składnikami pochodzącymi z różnych miejsc na całym świecie. 
Specem od składów nie jestem, ale zerkając pobieżnie widzę, że pewna chemia też się w nie wkrada. 

Kosmetyki odpowiednie są dla wegan i posiadają certyfikat V-Label nadany przez Europejską Unię Wegetariańską. Żaden produkt nie posiada składników pochodzenia zwierzęcego.

pozdrawiam - Magda

9 kwietnia 2019

NOGI POD DOBRĄ OPIEKĄ Z FABERLIC

Witam


Kobiety uwielbiają być posiadaczkami znacznej kolekcji obuwia. Niektóre projektują specjalne miejsce w garderobie na różne buty, przeważnie szpilki w różnych kolorach i od znanych projektantów.

Otwierając moją szafkę z obuwiem nikt nie zrobi dużego wow, bo moja kolekcja jest w normie, ale składa się z różnego rodzaju butów. Są standardowe szpilki, sportowe, trekingowe i kilka letnich par. Przekrój obszerny, ale skromny.

Nogi jak i stopy płatają mi czasami figle. Przeważnie na ich stan wpływa pogoda lub czas w jakim noszę dane buty. Nie raz doznałam otarć, zaparzeń stóp itd. 

Po takich niekomfortowych doznaniach teraz staram się być przygotowana i zawsze mam w pobliżu środki, które doraźnie obniżą zaistniałą dolegliwość.

W ostatnim czasie używam dwóch specyfików od Faberlic tj.
Kremu antyperspiracyjnego do stóp z serii Expert Pharma oraz z tej samej serii Kremu wenotonicznego do nóg.






Kremy w jasnych graficznie tonacjach bardzo mi odpowiadają. Tubki przedstawiają rodzaj butów z których łatwo jest wywnioskować do czego dany krem będzie służył. 

Zamykania na klik działają sprawnie. Na początku z każdego z nich zrywałam plombę, która dawała mi gwarancję wcześniejszej nietykalności przez osoby trzecie.

Każdego kremu jest po 75 ml. Ich wydajność będzie zależeć z jaką częstotliwością będziemy po nie sięgać.


Krem antyperspiracyjny do stóp







Od kilku tygodni dość często zakładam najwygodniejsze jak dla mnie, obuwie letnie sportowe. Zazwyczaj są to trampki, tenisówki. 

W takim obuwiu przeważnie stopy lubią się przepocić. Co prawda u mnie nadpotliwość nie jest doskwierająca, ale nie lubię kiedy tego typu buty są po czasie przepocone i zaczynają być do nieużytku. 

Dlatego trafnym rozwiązaniem jest ten kremu, który zmniejsza intensywność pocenia się stóp. Daje uczucie świeżości bo zawiera chłodzący mentol oraz talk.


Przeważnie aplikuję go rano. Nie przeszkadza mi ta pora, ponieważ krem sprawnie się wchłania.
Jest zwarty i zarazem lekki, świeżo pachnie. 

Używając go przed założeniem butów podczas dnia odnotowuję mniejsze pocenie się stóp. Wieczorem skóra po umyciu nie jest wysuszona. Ten krem dodatkowo w pewnym sensie wpływa na nie pielęgnacyjne.



Krem wenotoniczny do nóg z serii Expert Pharma






W odróżnieniu od poprzednika, wentonicznego kremu używam rzadziej bo i szpilki na moich stopach można zobaczyć od święta. Nie jest to obuwie w którym maszeruję codziennie. Nie wymaga też tego ode mnie moja praca.

Aktywnymi składnikami w nim są:

  • Ekstrakt z kasztanowca pobudza mikrokrążenie krwi, wzmacnia napięcie naczyń krwionośnych i zapobiega powstawaniu „pajączków”, posiada wyraźne działanie drenujące, usuwa „wieczorne” zmęczenie nóg.
  • Ekstrakt z wąkroty azjatyckiej – tonizuje żyły, zmniejsza obrzęk, usuwa uczucie „ciężkości” nóg.
  • Farnezol – substancja dezodorująca pochodzenia naturalnego, zawarta jest w wielu olejkach eterycznych, usuwa nieprzyjemny zapach, posiada właściwości chłodzące i antyseptyczne.
  • Mentol daje uczucie lekkiego chłodu, usuwa zmęczenie i obrzęki.
  • Kompleks tlenowy Novaftem-O2 wzmacnia działanie formuły, usprawnia mikrokrążenie krwi i zapewnia głębokie przenikanie składników aktywnych.

Dokonując wyboru kremu do zmęczonych nóg zwracam uwagę na skład. Pierwszeństwo w wyborze na pewno mają takie kremy, które zawierają ekstrakt z kasztanowca oraz mentol. Ten krem oczywiście te składniki zawiera dlatego bezdyskusyjnie do mnie trafił.

Niedzielne obiady rodzinne lub wyjścia do znajomych mobilizują mnie do założenia butów na obcasie. W sumie tylko wtedy mam okazję by założyć na stopy te buty. 
Na co dzień wygrywa płaski obcas.

Po przeszło kilku godzinach (myślę, że dość szybko) zaczynam odczuwać już pierwsze zmęczenie nóg, które narasta z każdą kolejną godziną. Po czasie marzę by pozbyć się szpilek i dać nogom odpocząć.

Do ich zregenerowania używam kremu wentonicznego, który pomaga mi wrócić do formy. Jego żelowa gęstość o miętowym zapachu w pierwszej chwili odświeża stopy, daje łydkom lekki chłodek, który zmniejsza słabą opuchliznę.

Krem dodatkowo ma za zadanie:

  • Wzmacnić ściany naczyń krwionośnych, walczy z „pajączkami”.
  • Tonizować skórę, stworzyć poczucie świeżości. 
  • Zwalczyć zmęczenie, zapewnić lekki chód, zmniejszyć opuchliznę, wzmocnić ściany naczyń krwionośnych.
xxxxx

Poznając kosmetyki Faberlic,(które możecie zamówić po wcześniejszej rejestracji) wiem, że mogę na nie liczyć. Nogi w nagłym kryzysie otrzymują ulgę oraz szybciej się regenerują.

Polecam grupę na fb, gdzie poczytacie o innych produktach tej marki. 


pozdrawiam - Magda