28 września 2018

ULUBIONE NASZE WŁOSKIE DANIE ZARAZ PO PIZZY / SPAGHETII BOLOGNESE/

Witam


Tradycyjna polska kuchnia jest ze mną od zawsze. Wychowałam się na niej dzięki babci i mamie. To te

dwie kobiety zaraziły mnie smakiem pomidorów jakie zrywały z ogrodu latem i przygotowywały dla mnie

w okresie letnim prawie codziennie świeżą zupę pomidorową z domowym lanym ciastem i natką pietruszki.

I tak smak tego czerwonego warzywa pozostał ze mną do dziś.

Od kiedy zostałam panią własnej kuchni koniecznie chciałam przemycać pomidory do dań jakie

przygotowuję na co dzień. I tak odbiegając, a z drugiej strony chcąc zasmakować innej kuchni niż polska

włączyłam na stałe do menu dania kuchni włoskiej. Domyślacie się pewnie, że nie mogłam ominąć pizzy i spaghetti Bolognese.








Spaghetti Bolognese – przepis

250 g makaronu spaghetti

• 100 g mięsa mielonego

• 1 puszka pomidorów (400 g) lub 4 średnie pomidory świeże

• parmezan do posypania

• 2 łyżki oliwy z oliwek

• różnego rodzaju zioła


Makaron ugotuj al dente.

• Pomidory odsącz z zalewy i pokrój w kostkę (pomidory świeże sparz i obierz ze skórki, pokrój w

ćwiartki, wyjmij pestki i pokrój w kostkę).

• Na patelni rozgrzej oliwę, wrzuć mięso i mieszając smaż ok. 2 minuty.

• Dodaj pomidory, Przyprawę do Spaghetti Bolognese Kamis i dalej podsmażaj przez ok. 5 minut,

od czasu do czasu mieszając.

• Makaron wyłóż na talerze, polej sosem i posyp parmezanem.






Czasami kiedy najdzie nas na Spaghetti Bolognese, przepis  trochę modyfikuję z braku niektórych składników jakich używam zgodnie z podanym przepisem.
I tak np.:mięso wołowe, które jest zalecane w wielu propozycjach zamieniam na wieprzowe lub używam własnoręcznie zrobionego przecieru pomidorowego na zimę zamiast pomidorów świeżyć lub z puszki.

Sporadycznie dodaję parę ząbków czosnku oraz zamieniam wyśmienity pod smakiem parmezan na ser jaki znajdę w lodówce. Kiedy przygotowuję to danie wyłącznie dla siebie kocham z premedytacją przesadzić z ziołami. Danie jest pełne smaków i zmienia się z tradycyjnego na zupełnie inne, ale jakże aromatyczne i pyszne.

Ciekawostka

Znacie historię Bolognese?

To danie pochodzi z włoskiego miasta Bolonia. Nazywa się oficjalnie ciepłym sosem mięsnym z warzywami. Jego historia sięga czasów średniowiecza. Do przygotowania używa się wołowiny,
wieprzowiny, a także kiełbasy typu mortadela, boczku oraz warzyw.

Osobiście rzadko dodaję warzywa włoszczyzny (marchewka, pietruszka, seler). Wolę natomiast wrzucić solidny bukiet ziół jak: bazylia, oregano, mięta, cząber, tymianek i wiele innych.

Sekretem udanego sosu jest długie gotowanie: co najmniej przez dwie godziny, a najlepiej przez cztery.

Należy pamiętać, że jest to sos mięsny, do którego Włosi jedynie dorzucali warzywa, które mieli pod ręką, nie może więc być w nim za dużo pomidorów.


Jaką kuchnię preferujecie najbardziej? Jaka Waszym zdaniem jest najsmaczniejsza? Nasza polska?

pozdrawiam - Magda

27 września 2018

BLACK WHITE INVISIBLE SILKY SMOOTH ANTYPERSPIRANT SPRAY /NIVEA/

 Witam


Sytuacji stresujących w dzisiejszych czasach nie brakuje w życiu. Dlatego by zapobiec przykrym zdarzeniom warto dokonać odpowiedniego wyboru antyperspirantu przed poceniem.

Gorzej sprawa wygląda z zaufaniem do producentów, kiedy obsypują produkty zaletami, a rzeczywistość przynosi rozczarowanie. Do kilku marek zupełnie straciłam wiarę i na chwilę obecną unikam ich, ale to nie znaczy, że wykluczyłam je w zupełności.

By swobodnie się czuć w trakcie dnia, samo wygodne ubranie nie wystarcza. Jak łatwo się domyślić dobra ochrona pach to priorytetowa sprawa..

Nivea jako marka pokoleniowa ma trudne zadanie, by nie stracić stałych klientów. Dlatego musi starać się by nowości jakie wypuszcza sprawdzały się i dawały dobrą pielęgnację/ochronę.


Dziś przedstawię nowy antyperspirant BLACK & WHITE INVISIBLE SILKY SMOOTH w formie sprayu. 





Kluczowymi zadaniami aerozolu jest:

  • Ochrona białych i czarnych ubrań przed plamami 
  • Nowy świeży zapach 
  • Długotrwałe uczucie świeżości 
  • 48-godzinna ochrona przed poceniem 

    Aerozol nie zawiera alkoholu etylowego. 


    Black & White zatrzymuje nieprzyjemny zapach wydzielany podczas dnia. Na to liczyłam w pierwszej kolejności ponieważ nie ma nic gorszego jak używany antyperspirant nie potrafi zatrzymać woni, która odstrasza od siebie otoczenie.







    Skupiłam się również na obserwacji podkoszulków, bluz itd w różnych kolorach czy faktycznie wystąpią jakieś smugi czy zacieki? Brawo Nivea! Spisałaś się i pod tym względem wyróżniająco.


    Spray chroni pachy, nie podrażnia ich no chyba, że zaaplikuję go na świeżo ogolone. W tym przypadku występuje u mnie słabe pieczenie, które sprawnie zanika. 

    Poza tym ubrania nie są niszczone i nie zmieniają kolorów. 

    Przezroczysta ochrona nie pozostawia śladów – cokolwiek na siebie założę.





    Warto wspomnieć, że dezodorant nie wypuszcza mocnej mgiełki. Strumień jest umiarkowany i rozpyla się w szerszym obszarze, a nie uderza w jeden punkt. Zauważyłam, że Black & White nie pyli, a naciskając zapadkę od razu w powietrzu unosi się świeży, przyjemy, pudrowy zapach. 

    Antyperspirant potrafi zabezpieczyć pachy na cały dzień. Mogę mu zaufać i nie obawiać się przykrych sytuacji kiedy jestem w stresie lub przez ważną służbową rozmową.

    Opakowanie jest ergonomiczne, dopasowuje się wygodnie do dłoni w trakcie aplikacji.


    Poznałyście ostatnio ciekawy antyperspirant? A może znacie ten?


    pozdrawiam - Magda

    25 września 2018

    FANTASTYCZNE PIERWSZE SPOTKANIE Z NATURALNYMI MYDŁAMI ZE SKLEPU – RÓŻANE MARZENIE – CZĘŚĆ 1



    Witam 


    Czy warto inwestować w naturalne mydła w kostkach? Na to pytanie niech każdy z Was odpowie sobie sam...


    Wchodząc do drogerii mamy szeroki wybór przeróżnych mydeł od kostki poprzez wersje w płynach. Kolorowe opakowania, obłędne zapachy potrafią nas skusić na zakup właśnie takich mydeł. Przyznaję, że czasami także ulegam i wrzucam takie mydełko podczas ogólnych zakupów.


    Podczas zbliżania się chłodniejszej pory roku decyduję się jednak na naturalne mydła ze względu na zmianę predyspozycji skórnych z normalnej na suchą lub nawet bardzo suchą. Ogólnie takie pory roku z niższymi temperaturami nigdy nie sprzyjają skórze o czym szybko się przekonuję tuż na początku jesieni. Zaczynam odczuwać dyskomfort w postaci przesuszeń, pęknięć naskórka.


    Dla tych, którzy gustują w mydłach naturalnych mam bardzo dobrą wiadomość. Na rynku kosmetycznym pojawił się rok temu sklep www.rozanemarzenie.pl z certyfikowanymi naturalnymi, organicznymi kosmetykami w przystępnych cenach. Znajdziecie w nim nie tylko mydła godne uwagi, asortyment obejmuje również oleje, kremy, mgiełki do ciała, hydrolaty oraz produkty dla dzieci.


    W miarę upływającego czasu będę stopniowo przygotowywać opinie produktów z tego niebywałego miejsca. Dziś zacznę od naturalnych mydeł:
    • Ręcznie robione naturalne mydło - słoneczne 
    • Ręcznie robione naturalne mydło - pomarańcza i cynamon 
    • Ręcznie robione naturalne mydło – zorza, drzewo sandałowe 






    Każde mydełko jest prosto zapakowane czyli w folię oraz szary papierek. Prostota jednym słowem zwycięża nie tylko w pakowaniu, ale także składach w poszczególnych wersjach.



    Mydło słoneczne

    olej palmowy, woda, olej kokosowy, oliwa z oliwek, środek alkaliczny powodujący spienienie (nie jest obecny w produkcie końcowym),olej rycynowy, olej migdałowy, eteryczny olejek z trawy cytrynowej, cukier, masło shea, kurkuma, nagietek.



    Mydło pomarańcza i cynamon

    olej palmowy, woda, olej kokosowy, środek alkaliczny powodujący spienienie (nie jest obecny w produkcie końcowym), olej rycynowy, olej migdałowy, eteryczny olejek cynamonowy, sproszkowana skórka pomarańczowa, cynamon.


    Mydło zorza, drzewo sandałowe

    olej palmowy, woda, olej kokosowy, oliwa z oliwek, środek alkaliczny powodujący spienienie (nie jest obecny w produkcie końcowym), olej rycynowy, olej migdałowy, cukier, masło shea, eteryczne olejki: drzewo sandałowe, bergamotka, lawenda



    Mydełka naturalne wykonano ręcznie. Wszystkie wersje jakie poznaję wytwarzają skąpą pianę, ale na tyle widoczną, że podczas mycia twarzy lub ciała (bo takie mają przeznaczenie) widzę, jak piana otacza wybraną część ciała.

    Mydełka nie zaskoczą nas intensywnym zapachem, w końcu to kostki naturalne i jak łatwo jest się domyślić, zapachy będą subtelne, chociaż w wersji z pomarańczą wyczuwam piękny dość słaby, ale jednak zapach tego tropikalnego owocu.

    Po użyciu warto takie mydełka przechowywać w mydelniczkach z ociekaczami wtedy nie namakają, nie ciapią się utrzymują swoją naturalną formę. Zmydlają się wolno, z początku krawędzie dają się we znaki, dopiero z upływem czasu zaokrąglają się.

    Mydełka znakomicie oczyszczają i nawilżają skórę nie zostawiając tłustego filmu, a jedynie powłoczkę ochronną. Myjąc nimi twarz od razu ją tonizuję. Mydełka przeznaczone są do każdego typu cery, dlatego z powodzeniem może ich używać każdy domownik.



    Składniki mydełek stanowią w większości ekstrakty z roślin uprawianych na ekologicznych plantacjach oraz olejki eteryczne. Na takich plantacjach uprawa przebiega bez użycia pestycydów, nawozów sztucznych. W mydełkach nie znajdziemy SLS, parabenów i innych mniej sprzyjających składników mogących wysuszać lub uczulać.


    Mydła zostały wyprodukowane w Bułgarii przez firmę SOAPFACTORY LTD. Głównym atutem tej manufaktury, wyrabiającej ręcznie wszystkie produkty, jest stosowanie wyłącznie naturalnych składników i olejów roślinnych. 

    Specjalnie dla moich czytelniczek został wygenerowany promocyjny kod: BLOG14 uprawniający do zniżki -10% na wszystkie produkty do 20 października

    Korzystacie z naturalnych mydełek? Zachęcam Was do poznania mydełek naturalnych dostępnych w sklepie www.rozanemarzenie.pl w kilku propozycjach.


    pozdrawiam - Magda

    24 września 2018

    WoodWick /FRESH FLOWERS/

    Witam




    Zapach kwitnących kwiatów z dodatkiem musującego grejpfruta i białego drewna.


    "Wosk sojowy WoodWick - Fresh Flowers to unikatowa kompozycja zapachu wiosennych, kwitnących kwiatów z dodatkiem świeżego i energetyzującego, a także musującego grejpfruta i białego drewna. Ta kompozycja aromatów jest bardzo oryginalna, zawsze przywodzi na myśl pierwsze skojarzenie z niekończącym się pięknem natury. Co kwiaty mają w sobie takiego, że zawsze są piękne i zawsze się je kocha? Czy to sprawia ich nieskończoność kolorystyczna, czy też może ujmujący zapach - niepowtarzalny, oryginalny, delikatny? Czy może wyjątkowa delikatność płatków, którymi można się otulić, na których postawienie nagiej stopy jest po prostu wielką, zmysłową przyjemnością? Tego nie wie nikt. Kwiaty zachwycają swoim życiem. Są kruche, a jednocześnie silne. Są po prostu pięknem natury, jej esencją. Zanurz się więc w ich zapachu, w ich świeżości, wdychaj egzotyczny zapach grejpfruta i ostrą woń białego drewna. Świeżość sprawi, że Twoje życie nabierze barw i energii do działania. Wstań i walcz o siebie."






    Dla niewtajemniczonych przypomnę czym są woski sojowe.

    Woski WoodWick są przede wszystkim zdrowsze. Jest to utwardzony olej wyciskany z nasion soi. Brak w nich toksyn. Nie wydzielają one kancerogennych substancji, jak toluen i benzen.

    W procesie produkcji, ani podczas palenia nie zanieczyszczają środowiska naturalnego, a przede wszystkim nie szkodzą człowiekowi i jego zdrowiu.








    W dzisiejszą pochmurną i porywistą od wiatru pogodę poznałam wosk WW Fresh Flowers. Uznałam, że pryz tak brzydkiej pogodzie będzie on odpowiedni. Pozwoli na wspomnienia nie tylko ciepłych wakacji, ale także i wiosny kiedy cała przyroda zakwitała. Dlaczego zmieszałam te dwie pory roku? Bo ten wosk to wiosna-lato...od samego początku nawet na sucho pała swoim kwiatowym bukietem, który jest tak bogaty i naturalny, że będzie idealną kompozycją dla wszystkich tych, którzy są fanami kwiatów lub kochają przyrodę. 


    Trudno jest mi opisać jaki kwiat wyczuć można w pierwszej chwili. Nuty są tak bogate i kwieciste, że nagle pomieszczenie potrafi zapełnić się kwiaciarnią. Nie uderza z kominka mega power, że urywa nos. Zapach jest bardzo subtelny i pozwala prawie wszystkim poczuć się wyjątkowo. 


    Bez kwiatów nie istniałby świat dlatego są one tak potrzebne i nam i przyrodzie. Przy nich życie staje się weselsze, a przy okazji nasze humory sprawiają, że zaczynamy zarażać otoczenie uśmiechem i dobrym słowem.
    Fresh Flowers zaskakuje w dalszej części, kiedy przeplata się z goryczką świeżego grejpfruta.


    Większość WW odpalam ponownie i cieszę się od nowa danym aromatem. Fresh Flowers do tej zacnej gromady nie należy, za bardzo jego bukiet płowieje i nie przynosi odpowiednich rezultatów, dlatego polecam umieszczać nowy nieduży skrawek w kominku by ponownie cieszyć się bukietem różnorodnych kwiatów.

    Wosk do dostania na goodies

    Jesteście wielbicielami kwiatowych aromatów? Znacie inny wosk WW niż Fresh Flowers, który jest pełen kwiatów?



    pozdrawiam - Magda

    22 września 2018

    KOLOROWE PRZYWITANIE JESIENI Z LIRENE

    Witam



    Jutro czy chcemy czy nie powitamy pierwszy dzień jesieni. Jeszcze wczoraj mieliśmy za oknami namiastkę lata. Upalny wręcz dzień w godzinach południowych przypomniał mi o wakacjach... a tu taka zmiana nas czeka:) Liczę na to, że szybko przyzwyczaję się do nowej pory roku i zobaczę jej urokliwe walory jak barwne dywany skomponowane z liści, babie lato oraz rześkie powietrze o poranku, które zawsze stawia mnie na nogi kiedy muszę wyjść wcześnie z domu.

    Jak wyglądało tegoroczne lato? Takie pytanie nasunęło mi się pisząc dzisiejszy wpis:

    - deszczowy lipiec nie był może udany, za to sierpień zrehabilitował wszystko. Upał, skwar, piękna pogoda, żniwa to było to co takie tygryski jak ja uwielbiają o tej porze roku.

    23 września nadejdzie lada chwila bo już za kilka godzin. Ze smutkiem i sentymentem pożegnam ciepłe lato, a w przywitaniu kolejnej pory pomoże mi box jesiennych nowości od Lirene.

    Nowości będę poznawać stopniowo w długie jesienne wieczory, a z Wami podzielę się w przyszłych wpisach jak wpłynęły poszczególne kosmetyki na skórę oraz czy warto w nie zainwestować na zimowy czas.










    Przesłodkie kolorowe foremki imitujące parasolki zdobiły wraz z barwnymi liśćmi polecane przez Lirene kosmetyki na jesienną porę.

    Dodam, bo pewnie Was to zaciekawi, że foremki można wykorzystać do przygotowania domowych zdrowych lodów. Taka słodkość z pewnością nie zaszkodzi nikomu na deser. Ja po cichu liczę, że październik przyniesie cieplejsze dni i wtedy zjedzenie takiego przysmaku będzie samą przyjemnością.





    Co Lirene przygotowało na jesienne spa w zaciszu domowym dla mnie?


    Lab Therapy, Miodową maseczkę do masażu twarzy z kwasem cytrynowym i Linoleique Exclisive. Zadowolenie z tej maseczki trwało u mnie prawie cały dzień ponieważ za saszetkowymi wersjami tego typu kosmetyków nie przepadam, a tu proszę maseczka w słoiczku - to jest to!

    Drugą propozycją z linii Lab Therapy jest serum odmładzające na noc z którego skorzystam już niebawem kiedy tylko skończę obecne.

    Krem prebiotyczny także się nie zmarnuje, przeznaczony on został do cery wrażliwej ma przynieść nawilżenie więc wpasowuje się w moje potrzeby idealnie.





    Kolejne nowości to wersje tubkowe. A dokładniej:


    Migdałowy kremowy żel myjący z D-Panthenolem

    Krem do rąk z minerałami z Morza Martwego. Krem już zdążyłam poznać, był ze mną od wczesnego lata i przyznaję, że wtedy sprawdzał się do dłoni mniej wymagających bardzo dobrze. Jak będzie teraz? To się okaże.

    Peeling drobnoziarnisty z olejkiem z czarnej porzeczki zdominował wszystkie produkty z tego zestawu, ponieważ to pierwszy produkt który zawiera nie znany dla mnie dotąd olejek. Peeling przeznaczono do każdego rodzaju cery.

    Miętowy żel peelingujący z węglem z bambusa to następna ciekawostka. Czy będzie chłodził? 






    Box Lirene mieścił również:

    Rozświetlająco-nawilżające mleczko do ciała. Domyślam się, że jak przystało na mleczko będzie to produkt delikatny. Aplikacja jego będzie odbywać się za pomocą dozownika typu: atomizer.

    Rękawiczki odmładzające w formie gotowca, czyli ubieram i czekam określony czas. Rękawiczki czy skarpetki to obowiązkowy produkt kosmetyczny jaki stosuję w okresie jesienno-zimowym dlatego ucieszyłam się z ich obecności.





    Ostatnie nowości to maseczki do twarzy, które tak naprawdę nie są zupełnymi nowościami ponieważ już je zdążyłam poznać. Może mniej chętnie do nich zaglądam, ale zawsze podczas wyjazdu są pierwszym punktem podczas pakowania kosmetyczki. 











    Czy Wasze kosmetyczki także zapełniły się Lirene?




    pozdrawiam - Magda

    21 września 2018

    PHARMACERIS A-ALLERGIC, SENSITIVE PURI - SENSIPIL, CERA WRAŻLIWA

    Witam 

    Dermokosmetyk Pharmaceris A-Allergic&Sensitive Puri-Sensipil przyniósł mi niesamowitą ulgę, kiedy moja buzia zaczęła stawać się coraz bardziej wrażliwa. W odstawkę musiały iść peelingi z drobinkami, które zaczęły dokuczać cerze i przynosić same szkody. 



    Jak poznałam mojego ulubieńca z Pharmaceris, z którym jestem już od kilku lat i ma on zaszczytne miejsce pomiędzy innymi kosmetykami oczyszczającymi? Na początku korzystałam z próbek różnych marek, które pozwoliły mi na stosowny wybór, który okazał się być trafny.






    Peeling polecany jest szczególnie skórze delikatnej, nadwrażliwej, podatnej na podrażnienia i alergię, szarej oraz zmęczonej.

    Pudełeczko stanowi ochronę tubki w której mamy 50 ml peelingu. Bardzo czytelna czcionka na opakowaniu informuje nas o produkcie. 






    Tubka przed rozpoczęciem musi mieć usunięte sreberko zabezpieczające o czym świadczy, że jesteśmy pierwszymi użytkownikami peelingu. Zakrętka w tym przypadku mnie nie drażni ponieważ nie robię peelingu codziennie. W innych okolicznościach zwróciłabym uwagę na niewygodę w trakcie użytkowania. 


    SKŁADNIKI AKTYWNE:

    • FORMUŁA IMMUNO- PREBIOTIC - formuła łagodząca podrażnienia i zmniejszająca nadwrażliwość skóry. 
    • Leukine-Barrier formula - formuła ukierunkowana na regulację systemu immunologicznego skóry i łagodzenie podrażnień. 
    • Papaina - enzym przyspieszający złuszczanie zewnętrznych, zrogowaciałych warstw naskórka, oczyszcza skórę oraz rozjaśnia i wygładza jej nierówną strukturę. 






    Peeling ma białą barwę, która staje się przeźroczysta po nałożeniu na twarz. Czynność należy uprzedzić oczyszczeniem skóry.

    Gęstość jest lekka, kremowo-żelowa. Na twarzy ładnie przywiera nie spływa. Dermokosmetyk jest bezzapachowy. Nie posiada drobinek więc cera wrażliwa nie jest nic, a nic podrażniona czy zaczerwieniona chyba, że ktoś dostanie uczulenia na któryś składnik.


    Peeling enzymatyczny trzymam od 5-8 minut po czym go zmywam letnią wodą.

    Naturalne enzymy proteolityczne usuwają martwe komórki, dlatego nie jest polecany masaż. 






    Jakie korzyści przynosi peeling?

    Buzia jest na dobrym poziomie wygładzona. Jednak zauważyłam, że ciut ściągnięta dlatego sięgam po jego zmyciu zaraz po krem, który usuwa nieproszony efekt oraz lepiej się wchłania w cerę. 

    Działanie peelingu utrzymuje się do trzech dni. 


    Sensitive Puri stosuję systematycznie od paru lat z małymi lukami.

    Peeling jest łagodny dla skóry, oprócz usuwania martwego naskórka dobrze ją przy okazji oczyszcza i łagodzi podrażnienia. Koszt to około 30 zł. Do kupienia najczęściej w aptekach lub na iperfumy.pl 



    pozdrawiam - Magda

    19 września 2018

    WoodWick /LEMON/ WOSK SOJOWY

    Witam





    Kwaskowa cytryna zmieszana z soczystymi cytrusami oraz zielonymi nutami tworzy prawdziwy i czysty cytrynowy zapach.

    "Wosk sojowy WoodWick - Lemon to zapach kwaskowej, ale odświeżającej cytryny, która została zmieszana z soczystymi cytrusami oraz zielonymi nutami. Stworzony dzięki temu został prawdziwy i czysty cytrynowy zapach, który ogarnie Twoje zmysły w każdym calu, w każdym skrawku. Będzie oryginalny i delikatny, a jednocześnie bardzo energetyczny. Przypomnij sobie soczyste cytrusy - kwaśne, cierpkie, ale jak bardzo orzeźwiające i zmieniające spojrzenie na świat, pełne słońca oraz radości, przypominające o lecie i cieple. Zanurz się w tym, co kochasz najbardziej - w dotyku tego piękna i delikatności, w goryczy i słodyczy, a przede wszystkim w świeżości i nadziei na lepsze jutro bez względu na to, co przyniesie Tobie dzień dzisiejszy. Doświadcz prawdziwie głębokiej energii i zacznij żyć pełnią życia, niech słońce wkroczy do Twojego domu i na zawsze w nim już pozostanie. To wszystko spotka Cię tylko i wyłącznie z zapachem WoodWick - Lemon."







    Czekałam cierpliwie na niefartowny wosk WoodWick, który będzie porażką. Poznając znaczną ilość zapachów raz na kilkanaście rozpaleń trafia się bukiet do którego nie chce się ponownie wracać. I tak stało się parę dni temu kiedy zażyczyłam sobie rozpalić kominek i rozpuścić cząstkę wosku Lemon.


    Celowo podczas zakupów zdecydowałam się na cytrusowy zapach. Teraz kiedy nadchodzi jesień lubię wrócić jeszcze na moment do lata, które zaserwowało nam sporo przyjemnych, słonecznych dni w tym roku. Cytrusy zawsze wzbudzają we mnie pozytywne chwile, przypominają o wakacjach spędzonych w ciepłych rejonach. Uwielbiam je poczuć ponownie, kiedy za oknem pojawia się nieco gorsza już pogoda i wita nas kolejna chłodniejsza pora roku.





    Lemon WoodWick sprawdził się jedynie od jednej strony. Tak jak wynikało z opisu nie pozwolił na wydobycie z siebie mocy. Bacznie trzymał się ledwo wyczuwalnej woni. I tak serio to nawet dobrze, ponieważ zapach był sztuczny, nie nawiązywał do cytrynowych nut, nie wspominając o dodatkowych cytrusach. Opis zupełnie nie pokrywał się z rzeczywistością. 

    Lemon to pierwszy wosk sojowy o którym nie mogę napisać dobrego słowa. Nie zdołał mnie przekonać do siebie w najmniejszym stopniu. Czekając na rześki, energetyczny kop cytrusów doczekałam się marnego niewątpliwie wydumanego bukietu, który nie wywołał pozytywnych emocji, czułam się w jego towarzystwie nijak i źle. 

    Mam nadzieję, że WoodWick przygotował dla mnie w niedalekiej przyszłości o wiele lepsze zapachy. 

    Lemon to niewypał, ale ja się kompletnie tym nie zrażam ponieważ poprzednie woski sojowe jakie miałam okazje poznać pamiętam, że miło wspominam i często do niektórych wersji powracam.



    Wosk do dostania na goodies


    pozdrawiam - Magda

    17 września 2018

    FARMONA, HERBAL CARE, ŻEL DO HIGIENY INTYMNEJ

    Witam 


    Codziennie biorę prysznic lub najczęściej zimą odpoczywam w kąpieli. Poza podstawowym umyciem całego ciała nie zapominam nigdy o miejscach intymnych. Wiem, że mogę je szybko podrażnić np: kiedy przedobrzę z treningiem lub użyję niewłaściwego płynu z nieodpowiednim składnikiem. 

    Nie każdy kosmetyk mi jednym słowem służy. Kiedy przede mną pierwsze mycie z rezerwą spoglądam na nowinkę jaka zawitała do mojej łazienki. Lekka obawa jest zawsze, ale z reguły nie potrzebna.

    Tym razem było inaczej. O żelu do higieny intymnej Herbal Care Oak Bark z prebiotykiem przeczytałam pod rząd kilka pozytywnych opinii, dlatego moje obawy były mniejsze. Wszystko wskazywało na to, że żel sprosta moim oczekiwaniom. Jak było w rzeczywistości? Zapraszam na moją ocenę.


    Pojemność: 330 ml
    Cena: około 10 zł 
    Dostępność: np iperfumy.pl






    Białe opakowanie produktu zadziałało na mnie w sposób pozytywny. Biel nasuwa na myśl coś czystego, higienicznego. Etykieta w lekkich odcieniach zieleni wraz z naszkicowanym liściem dębu z żołędziami to drugi zewnętrzny walor kosmetyku. 

    Aplikacja odbywa się przez pompkę OPEN/STOP. Wygodna, sprawna. Mam nadzieję, że posłuży do ostatniej kropli i nie zbuntuje się.





    Żel polecany jest głównie do codziennego mycia miejsc intymnych narażonych na upławy i infekcje. 

    Używany bez tych dolegliwości służy lepiej niż sądziłam. Żel jest klarowny, pół gęsty. Wyróżnia go od innych żeli gęstość, która ma w pewnym sensie poślizg. Zapach nie stanowi przeszkód jest stonowany bardzo słaby, naturalny. 
    W kontakcie z wodą wytwarza się skąpa ilość piany. 

    W składzie dopatrzyłam się kilku składników godnych uwagi:

    Ekstraktu z kory dębu, to on powoduje, że żel ma działanie ściągające.
    Ekstraktu z macierzanki łagodzi świąd, podrażnienia i zaczerwienienia. 
    Prebiotyk dba o ochronę flory bakteryjnej, niweluje infekcje. Alantoina ma też swoją rolę, koi podrażnienia, regeneruje naskórek.






    Jest to żel używany krótko bo raptem dwa tygodnie. W tym przedziale czasowym jak dotąd łagodzi podrażnienia jakie dopadają mnie po przejażdżkach rowerowych. 

    Kosmetyki intymne to produkty bez których nie mogłabym normalnie funkcjonować. Przywracają naturalne pH, dają uczucie komfortu, zwalczają pieczenie i różne dolegliwości.

    Znacie ten żel? A może polecacie równie dobry jak ten z Herbal Care? 


    pozdrawiam - Magda

    15 września 2018

    PIELĘGNACJA TWARZY Z PERFECTĄ, NOWA LINIA AZJATICA

    Witam


    Kto nie zna Perfecty? Jest ktoś taki? To znana marka Dax Cosmetics. Zaskoczyła nas, kobiety wieloma ciekawymi seriami. Tym razem oferuje nam nową linię kosmetyków, nawiązującą do rytuałów piękna z dalekiego wschodu: Perfecta AZJAtica.

    Bez problemu zakupimy ją w wielu drogeriach i dobierzemy kremy zgodne z naszymi latami. To cenię sobie u danego producenta w tym i u Perfecty, że pozwala kobietom dokonać wyboru właściwej pielęgnacji do rodzaju cery/wieku.

    AZJAtica wyróżniają lekkie konsystencje w innowacyjnych kosmetykach, które używane w odpowiedniej kolejności potrafią stworzyć rytuał młodości.






    Od czego rozpoczynam swój rytuał? Jak zawsze skupiam się na początku na solidnym oczyszczeniu skóry. Nieistotne jest czy mam usunąć makijaż czy oczyścić twarz z całego dnia, zawsze tą czynność traktuję poważnie i staram się jej nie zaniedbywać. Z linii AZJAtica służy mi do tego RYŻOWE MLECZKO-LOTION DO DEMAKIJAŻU LUB MYCIA OCZU I TWARZY Oczyszczanie, Nawilżenie, Detox.

    Mleczka jest naprawdę spora ilość - 400 ml. Dlatego z początku taka dawka może się wydawać nie do wykorzystania w krótkim czasie. Producent jednak w propozycji do użycia ma dla nas dwa sposoby, jeden to mleczko usuwające brud/makijaż/sebum nasączone wacikiem, a drugi sposób to bezpośrednia porcja wylana na dłonie i mycie twarzy. Przy drugiej opcji mleczka ubywa, dlatego nie obawiam się, że z dnia na dzień powiem "nuda" i go odstawię.

    Zapachem mleczka można się delektować jak ulubioną potrawą. Kwiatowy pełne aromatów bukiet budzi nas i napawa dobrym nastrojem. 
    Mleczko samo w sobie jest dość rzadkie. Na twarzy nie zostawia filmu, nie lepi się. Ważnym atutem przy jego stosowaniu jest, że nie podrażnia oczu i zostawia ich zamglonych. 

    Ryżowe mleczko zawiera w składzie: CENTELLA ASIATICA pobudza fibroblasty do produkcji kolagenu i elastyny, redukuje zmarszczki i odmładza. Stymuluje syntezę kwasu hialuronowego, przyczyniając się do wzrostu nawilżenia skóry. BIAŁY RYŻ niweluje oznaki zmęczenia i poprawia mikrokrążenie skóry. Dodatkowo hamuje działanie wolnych rodników, dzięki czemu chroni kolagen i elastynę.
    CERAMIDY są składnikiem cementu międzyko- mórkowego. Regulują nawilżenie, natłuszczenie i utrzymują właściwości ochronne i barierowe skóry.

    Mleczko jest skuteczne, oczyszcza i przygotowuje cerę do kolejnego kroku.





    Drugi krok stanowi aplikacja SERUM NA DZIEŃ I NA NOC Nawilżenie, Detox. Samego serum mamy raptem 15 ml, dla mnie to bardzo nie wiele widząc jak szybko znika.

    Aplikacja odbywa się za pomocą pipetki. Serum jest podobnie rzadkie jak mleczko dlatego trzeba być uważnym bo lubi niechcący spłynąć z pipetki. 

    Zapachem nie odbiega od kosmetyku wyżej, wchłania się do matu bez kolizyjnej warstwy. Staram się go używać zgodnie z przeznaczeniem (dzień/noc), ale nie zawsze pamiętam o nim o poranku. Za to wieczorem, kiedy szykuję się do snu nie omijam czynności aplikacyjne. Jest stałym obecnie kosmetykiem pod nocny krem.

    Aktywnymi składnikami w nim są: CENTELLA ASIATICA jak w mleczku. CZERWONA ALGA łączy działanie przeciwstarzeniowe z silną energizacją komórek skóry. Zapewnia ochronny efekt „drugiej skóry”, chroni ją przed odwodnieniem wywołanym zanieczyszczeniami.
    ŻEŃ-SZEŃ wykazuje bardzo silne działanie regenerujące i rewitalizujące. Wspiera odnowę skóry i ją odmładza

    Serum jest spójne z kremem na dzień i na noc tej serii. Razem współgrają i wpływają na cerę dając jej nawilżenie, regenerację.





    Ostatnim krokiem jest KREM-OLEJEK NA DZIEŃ I NA NOC Regeneracja Silne nawilżenie. 
    Kremu z początku używałam jedynie na noc. Po kilku dniach skusiłam się na jego poranną dawkę i już tak zostało. Krem fantastycznie dogaduje się z moim ulubieńcem, kremem CC Pharmaceris.

    Cera po nim jest wygładzona, dostaje kopa odnośnie nawilżenia na cały dzień. Nie odczuwam minimalnego ściągnięcia czy wysuszenia. Krem o jedwabiście lekkiej konsystencji daje się łatwo wklepać oczywiście dostarcza nietuzinkowego zapachu.





    Perfecta AZJAtica to przyjemna dla oka grafika, reprezentują ją ciepłe kolory. Ta linia nie posiada wyszukanych słoiczków czy opakowań, za to te są funkcjonalne i sprawdzają się pod kątem aplikacji bardzo dobrze.

    Cieszę się, że mogłam poznać kilka produktów tej nowej linii. Używam ją od niedawna, a tak ją polubiłam za: zapach, dobre oczyszczenie, aktywne składniki i zdrowy wygląd cery.


    Linię Perfecta AZJAtica, podobnie jak wiele innych produktów tej marki, reklamuje Magdalena Różczka. To nasza rodaczka znana polska aktorka teatralna i filmowa. Od kilku lat jest ambasadorką Perfecty. I nie wspominam o niej tylko dlatego, że jest celebrytką, ostatnio oglądnęłam polski serial "Czas honoru", gdzie grała u boku Macieja Zakościelnego i byłam pod wrażeniem roli jaką odgrywała.

    Korzystacie z kosmetyków inspirujących się dalekim wschodem do postrzegania piękna i pielęgnacji?


    pozdrawiam - Magda

    13 września 2018

    PROBLEMY Z CERĄ NACZYNKOWĄ? FITOMED ZALECA: ESENCJĘ NAWILŻAJĄCĄ ORAZ OLEJEK MIEJSKI /KOCANKA WŁOSKA/

    Witam


    Polska marka kosmetyków Fitomed nie raz trafiła na łamy mojego bloga. Znam tą markę od strony pielęgnacyjnej włosów, cery oraz skóry ciała. Nie przytupnę nogą, że wszystkie kosmetyki zawsze sprawdziły się rewelacyjnie, ale w większości TAK i myślę, że jest to znakomity wynik.

    Tym razem postanowiłam przygotować wpis gościnny o Esencji nawilżającej oraz Olejku miejskim. Z produktów korzysta moja mama borykająca się od wielu lat z popękanymi naczynkami. Uznałam, że będzie odpowiedniejszą osobą do poznania kosmetyków, które uzupełniając się wzajemnie wpływają na stan cery naczynkowej.


    Czym jest esencja?

    Jest nowoczesnym i wielofunkcyjnym kosmetykiem do aktywnej pielęgnacji twarzy. Nawilża, a zapachem daje uczucie komfortu i relaksu. 

    Esencja to ciekłokrystaliczny kosmetyk beztłuszczowy, który zawiera kwas hialuronowy, polisacharydy, hydrolaty oraz promotory przenikania: pantenol i wyciągi ziołowe. 


    Czym jest olejek miejski?

    Olejek nie tylko odżywia, wygładza i poprawia strukturę naskórka, ale także chroni przed smogiem i promieniami UV na obszarach miejskich. Olejek miejski jest skomponowany z nierafinowanych olejów o potwierdzonych w literaturze naukowej właściwościach promieniochłonnych i antyoksydacyjnych. 






    Esencja nawilżająca /kocanka włoska/

    Pojemność - 30 ml
    Cena - 35 zł

    Aktywne składniki

    • Woda oczarowa powstaje w procesie destylacji kory lub liści z oczaru wirginijskiego – drzewa, nazywanego w Meksyku drzewem magicznym. Obecne garbniki (elagotaniny, hamamelitany), flawonoidy, kwas galusowy i elagowy obkurczają naczynka włosowate, poprawiają mikrokrążenie, redukują rumień i zaczerwienienie skóry.Nie należy mylić wody aromatycznej z wodami toaletowymi, które zawierają syntetyczne substancje zapachowe i służą do perfumowania, nie zaś do pielęgnacji. Wody roślinne mają bogaty, zbilansowany skład, są delikatniejsze od olejków.
    • Kwas hialuronowy tworzy film hydrofilowy na powierzchni skóry. Sam kwas nie przenika przez naskórek ze względu na zbyt dużą cząsteczkę, natomiast tworzy warstewkę z połączeń wodorowo-tlenowych przyciągających cząsteczki wody ze skóry właściwej. Woda kieruje się z wewnątrz do warstwy rogowej i nawadnia naskórek. Dobrze nawilżona warstwa rogowa staje się bardziej chłonna na substancje czynne.
    • Wyciąg z kocanki zawiera flawonoidy (kwercetyna, kemferol, luteolina), kwasy fenolowe, trójterpeny, diketony,żywice, glikozydy, olejek eteryczny o działaniu antyoksydacyjnym, przeciwzapalnym, wzmacniającym naczynka i rozjaśniającym cerę. Wyciągi z kocanki, hydrolat, olejek eteryczny stosuje się w pielęgnacji cery naczynkowej, trądziku różowatym.
    • Wyciąg z kasztanowca zwyczajnego bogaty jest w saponiny (escynę) i glikozydy (esculina), które zmniejszają kruchość i nadmierną przepuszczalność naczyń włosowatych, przywracają im elastyczność, tym samym poprawią krążenie. Bioflawonoidy z kasztanowca zwyczajnego chronią kwas hialuronowy przed rozkładem.
    • Pochodna rutyny znajduje się w ekstrakcie z perełkowca japońskiego. Rutyna i jej pochodne wzmacniają ścianki naczyń włosowatych, zmniejszają rumień i trądzik różowaty.
    • Pantenol, czyli prowitamina B5 – substancja nawilżająca, penetrująca przez warstwę rogową, promotor przenikania dla innych substancji odżywczych.

    Esencję wyróżnia przyjemny zapach w słomkowej barwie. Do zaaplikowania potrzeba zaledwie dwóch kropel. Wodnista ciecz wchłania się sprawnie, nie zostawiając po sobie filmu. Pamiętać należy by stosować ją na oczyszczoną cerę. Wysycha do matu. Po kilkunastu użyciach wzmaga nawilżenie, natomiast od pierwszego użycia daje za każdym razem świeżość, komfort oraz wyciszenie skóry. Przygotowuje cerę do przyjęcia olejku.





    Olejek miejski /kocanka włoska/

    Pojemność - 30 ml
    Cena - 42 zł

    Aktywne składniki

    • Olej malinowy, olej ze słodkich migdałów są to oleje nierafinowane o dużym potencjale antyoksydacyjnym i właściwościach promieniochłonnych.
    • Olej z nasion aronii nadaje olejkowi delikatny, świeży, owocowy zapach. Owoce aronii uważane są za symbol zdrowia i stanowią prawdziwą bombę witamin oraz antyoksydantów. Mają najwyższą ze wszystkich znanych owoców zawartość antocyjanów i katechin. W składzie oleju z pestek aronii przeważa kwas linolowy (omega-6) – ok. 39%, witamina E i fosfolipidy. Olej z pestek aronii jest lekkim i bardzo łatwo absorbowanym przez skórę olejem. Jest wspaniałym środkiem nawilżającym, kondycjonującym i łagodzącym.
    • Ekstrakt z kwiatów kocanki i kasztanowca wzmacnia naczynka włosowate.
    • Witaminy E i C działając razem, uszczelniają ścianki naczyń krwionośnych i blokują przedostanie się do nich drobnoustrojów chorobotwórczych. Połączenie tych substancji powszechnie jest wykorzystywane w suplementach diety, w profilaktyce przeziębień i stanów obniżonej odporności.


    Olejek zdecydowanie różni się od esencji. Jest ciemnożółty, składniki
     ochraniane są przez ciemne szkło. Olejek jest treściwy, tłustawy. Do jednorazowej aplikacji potrzebujemy podobnie jak w produkcie wyżej 2 kropel. Mało? Nie - te dwie szlachetne krople są w stanie pokryć całą powierzchnię cery. Zapach apteczny trzeba lubić, mojej mamie nie wadził. Na skórze olejek zostawia wyraźny film, który do końca nie schodzi. Zadaniem olejku było odżywienie, ochrona przed smogiem.







    Produkty zaleca stosować się w parze, rano i wieczorem. 
    Niestety na film jaki pozostaje po olejku nie byłam skłonna przekonać mamy by także, aplikowała duet na dzień. W sumie po czasie się jej nie dziwię, bo mama nadal lubi się podmalować, a film jej jedynie przeszkadzał bo twarz się świeciła. 
    W okresie upałów nawet zaprzestała używać zestawu na noc. Uznała, że cera staje się obciążona. Natomiast w normalne temperatury od razu powróciła do esencji i olejku.

    Jak w takim razie z działaniem? 


    Na przełomie 3 miesięcy nie mogę napisać, że pajączki znikły czy wyblakły. Są nadal i myślę, że będzie je trudno zniwelować do zera.
    Zauważyłyśmy jednak, że skóra została odżywiona i nawilżona. 


    Mieszkając w mieście wszyscy jesteśmy narażeni na działanie smogu, duet ten podobno ma chronić przed zanieczyszczeniami. Jak wpłynął na cerę? Pod tym względem nie wiemy. 


    Cera na pewno znacząco się wygładziła i nabrała blasku. Myślimy, że zaczyna być przygotowana do zimniejszej pory roku.


    Produkty Fitomed mieszczą się w aptecznych buteleczkach z aplikatorami typu: pipetki. Wygodne w aplikacji. 

    Szata graficzna zasługuje na uznanie, zwykłe etykiety, ale jakie urocze. Jedynie strefa informacyjna wydrukowana została maczkiem, starsze osoby nie są w stanie jej przeczytać - mama miała z tym problem, dlatego wyświetliłam jej na stronie producenta część opisową.


    Na same naczynka produkty nie wpłynęły od strony wizualnej. Być może za krótki okres czasu są stosowane. 


    Natomiast wygładziły cerę i przyczyniły się do wzrostu nawilżenia w głębszych partiach naskórka. Są to produkty bardzo wydajne. 

    Mama nadal ich używa, czekamy może jednak wpłyną na naczynka w sposób widoczny.

    pozdrawiam - Magda

    11 września 2018

    WISHLISTA, CZYLI NOWOŚCI JESIENNE JAKIE ZAMIERZAM NABYĆ

    Witam

    Takie planowanie przyszłych przemyślanych zakupów to bardzo fajna sprawa. Żałuję, że wcześniej nie przygotowywałam whislist. Ustalając sobie wcześniej co mogłoby znaleźć się w kosmetyczce to poznawanie nowych marek i kosmetyków.


    Na blogu u mnie czytacie najczęściej o pielęgnacji, mniej o kolorówce. Pielęgnacja to mój konik, dbam o skórę ciała i twarzy na co dzień, mniej się maluję dlatego i kolorówce rzadziej daję szansę bo wolno u mnie schodzi. Na jesień jednak planuję zakup nowych cieni dlatego już teraz uchylę rąbek tajemnicy co wyląduje na liście. 





    Ostatnio mam słabość do perfum. Przechodząc koło miejsca w którym sprzedawane są zapachy muszę każdorazowo wstąpić i poczuć oferowane testery. Wiele zapachów o dziwo podoba mi się takich co dawniej nie było mowy, abym się zainteresowała nimi nawet te cięższe wpadają w moje gusta, sama jestem tym zaskoczona. Ale to chyba dobra zmiana, bo dzięki niej zasilę moje dość skromne szeregi zapachowe nowymi flakonikami. Przy ostatniej wizycie w perfumerii wpadłam przez przypadek na Wodę perfumowaną Kenzo World Intense. Tester wydał mi się bardzo kobiecy dlatego planuję zakupić wersję o większej pojemności. Kenzo to czysto kobiecy zapach, dzięki któremu można zabłysnąć w każdym towarzystwie. Nuty kwiatowo- owocowe są precyzyjnie zrównoważone dlatego zapach można nosić na co dzień, pasuje na wiele okazji. 

    Drugą moją zachcianką, a może i nie jest Tangle Teezer Compact Styler. Stara szczotka widzę, że pomału się zużywa, a że jestem do niej przywiązana myślę, że nowa będzie sprawować swoją funkcję także godnie. Tangle Teezer jest absolutnym hitem wśród szczotek do łatwego i bezpiecznego rozczesywania suchych i mokrych włosów.

    Dopełnieniem pielęgnacji włosów będzie Kérastase Resistance Extentioniste maska do włosów na porost włosów i wzmocnienie cebulek. Chcę działać zawczasu. Pora jesienna przeważnie nie jest dobra dla mnie. Włosy zaczynają bunt, który czasami z małymi przerwami potrafi trwać do wiosny. Dlatego taka maska z wyższej półki mam nadzieję, że sprosta swoim zadaniom takim jak: nawilżenie, regeneracja na całej długości, nadanie miękkości oraz dodatkowym atutem przy jej stosowaniu będzie piękny zapach włosów.

    Kolejna propozycja jaka znalazła się na liście to I love... Mango & Papaya masło do ciała. Nie zerkam na porę roku, nowo zauważone produkty pielęgnacyjne na bazie mango biorę zawsze. Jestem miłośniczką tego tropikalnego owocu dlatego nie mogłam przejść obok i nie wpisać tego mazidełka do listy.

    L’Oréal Paris Eyeshadow Mega Palette Berry Much Love to moja pierwsza tak odważna w sumie paleta cieni do powiek. Dość zróżnicowane kolorki pozwolą mi pobudzić wyobraźnię i wykonać niebanalne malunki na powiekach. Doczytałam, że pigmentacja jest bardzo intensywna, a aplikacja stosunkowa prosta. Jako laik mam nadzieję, że sobie poradzę i będę nimi zachwycona. 

    Listę zamyka Bath & Body Works Rainforest Passionfruit
    świeczka zapachowa. Jest to w sumie letni owocowy zapach. Jak co roku o porze jesiennej dopada mnie 
    tęsknota za minionym latem. Ta świeczka z pewnością pozwoli mi choć na chwilkę przenieść się w ciepłe rejony i przywoła gorące lato 2018. 

    Przeglądając iperfumy stworzyłam jesienną wishlistę, którą będę już nie długo realizować.

    Znacie może któryś produkt? 

    pozdrawiam - Magda