29 maja 2018

PACHNĄCE WIECZORY W OTOCZENIU ŻELI PERFECTY

Witam

Za co uwielbiam letnie wieczory? Za pachnące prysznice lub kąpiele. Mam wtedy o kilka buteleczek więcej rozpoczętych żeli do mycia niż zwykle.

Kiedy jest ciepło lubię wybierać i przebierać w kosmetykach myjących moje ciało.
Tak, późna wiosna i nadchodzące lato do tego mnie skłaniają. Te pory roku tak ciepłe i kolorowe coś we mnie zmieniają i pozwalają na szaleństwo żelowe.

Od niedawna łazienkową półeczkę zajmują u mnie trzy żele marki Perfecta. Stojące koło siebie buteleczki stawiają mnie w kłopotliwej sytuacji, ponieważ nie wiem po którą sięgnąć danego wieczoru. A wybór mam spory.


Żele z drobinkami peelingującymi do mycia ciała oparte na nowatorskich recepturach to:
  • ujędrniający żel-scrubz linii Perfecta Fenomen CTH,
  • regenerujący żel-peeling Perfecta Elixir Multi-Kolagen,
  • nawilżający żel-masaż Perfecta Hydro Magnetic.





Żałuję, że żele nie mają większych pojemności. Każda buteleczka ma zaledwie 250 ml. Po kilku tygodniach obcowania z nimi doszłam do wniosku, że nie są specjalnie wydajne. Chyba, że wychodzę na pazerną kobietę, która ostatnio nie daruje i musi umyć się jednym z nich?


Co skłania mnie do częstego sięgania po żele Perfecty? 

Z pewnością zapachy. Każda wersja jest inna i daje inne doznanie. Ulubienicą moją została wersja Fenomen CTH, która daje kopa o poranku kiedy nie mogę się dobudzić. Biorąc szybki   prysznic, ten żel wraz z filiżanką kawy stawiają mnie na nogi. Cytrusowe nuty bo takie dominują są mocno wyczuwalne, soczyste i pełne świeżości.


Podobnie mam z wersją z Multi-Kolagenem, w której wyczuwalne są męskie nuty, które zawsze mnie korcą. Przyuważyłam, że ten żel znika najszybciej, a to dlatego, że podbiera mi ją mąż. 


Hyfro Magnetic nie odbiega zapachem od poprzednich wersji. Jest jedynie bardziej kremowy i słabiej wyczuwalny.




PERFECTA FENOMEN C Ujędrniający żel-scrub do mycia ciała



KOMPLEX CTH – unikalne połączenie trzech skoncentrowanych form witaminy C: lipofilowej, liposomowej i hydrofilowej C5300 oraz transporterów SVCT-1, które dostarczają ją bezpośrednio do komórek skóry. Intensywnie ujędrnia i poprawia elastyczność skóry. Odmładza, energizuje i poprawia nawilżenie.
CITRUS EXTRACT – silnie nawilża, poprawia koloryt i dodaje skórze blasku.
SCRUB WULKANICZNY – gruboziarniste, mineralne drobiny peelingujące doskonale złuszczają naskórek, wygładzają i ujędrniają skórę.



PERFECTA ELIXIR MULTI-KOLAGEN Regenerujący żel-peeling do mycia ciała



OLEJ MARULA – silnie regeneruje, rewitalizuje, zmiękcza i wygładza skórę. Wzmacnia barierę ochronną skóry i poprawia stopień jej nawilżenia.
KOLAGEN MORSKI – znakomicie nawilża i wiąże cząsteczki wody w skórze. Głęboko odżywia, działa ochronnie i poprawia jędrność skóry.
PEELING WULKANICZNY – drobnoziarniste, mineralne drobiny peelingujące doskonale wygładzają i złuszczają naskórek stymulując jego regenerację.





PERFECTA HYDRO MAGNETIC Nawilżający żel-masaż do mycia ciał

AQUA TAURINETM – nowatorski kompleks łączący wodę magnetyczną zamkniętą w nośnikach – polarosomach z energizującą fito-tauryną. Wykazuje silne działanie nawilża- jące – działa jak magnes wyłapując w skórze cząsteczki wody. Wygładza skórę i chroni ją przed odwodnieniem.
ALGI – bogate w aminokwasy i sole mineralne. Utrzymują odpowiedni poziom nawilżenia i chronią przed wysuszeniem skóry.
DROBINY NATURALNE – delikatne, naturalne drobiny peelingujące, doskonale wygładzają i subtelnie masują skórę.







Nawilżenie muszę jednak regulować po umyciu balsamem, ale nie mam za złe, że żele z tym sobie nie radzą. Rzadko kiedy trafiam na środek myjący, który wystarczająco dobrze nawilży u mnie lubiące się przesuszać ciało.


Żele te nie są naturalne, posiadają drogeryjne składy. Znajdziemy w nich jednak kilka korzystnych składników jak: ekstrakty, oleje i naturalne drobinki wulkaniczne. Nie są one zbyt ostre, dlatego nie zdołają zaczerwienić skóry, natomiast można dzięki temu wykonać nimi dłuższy masaż, który po czasie nie jakoś spektakularnie, ale wyczuwalnie wygładza skórę (w mniej wymagających miejscach).


Nie mogę ominąć i nie wspomnieć o pianie. Myjąc ciało wypatruję jej zawsze, aby była puszysta i w większych ilościach. Tutaj jest skromnie. Żele nawet w trakcie krótkiego masażu nie wytwarzają jej za dużo. Mam wrażenie, że z upływem czasu piana potrafi częściowo zanikać.




Zaletą żeli niewątpliwie są ich poszczególne zapachy, które zostają na skórze przez pewien czas.


Mimo drogeryjnych składów, żele nie wysuszają, nie podrażniają. 

Myją dobrze, czuję, że skóra jest oczyszczona i lekko napięta, ale tylko wtedy kiedy pozwalam sobie na kilkuminutowe masaże.

Czy Wasze łazienkowe półki też są zapełnione kolorowymi i pachnącymi żelami? 

pozdrawiam - Magda

28 maja 2018

CZY ZATRZYMAŁAM RUDE REFLEKSY Z SZAMPONEM I ODŻYWKĄ FITOMED?

Witam


Od bardzo długiego czasu utrzymuję rudy kolor włosów. Osiągnięcie upragnionej "marchewki" jest prawdopodobnie niemożliwe będąc naturalną szatynką. Zaufania nie mam też do żadnej fryzjerki, która zajęłaby się profesjonalnie moimi długimi włosami, czyli rozjaśniła je i nałożyła taki odcień farby, który spełniłby moje marzenie o rudej czuprynie, którą widać na odległość. 

Dlatego decyduję się za każdym razem na zakup farby drogeryjnej w odcieniach ognistych z których i tak nigdy nie wychodzi kolor jakiego oczekuję.

O ile nie mam trudności z domowym farbowaniem to potyczki zaczynają się tuż po zabiegu. Zawsze chcę by otrzymany kolor  utrzymać jak najdłużej i zdaję sobie sprawę z tego, że kolejne mycia będą sukcesywnie zmywały z włosów farbę. 

Stosując liczne kosmetyki przeznaczone do przedłużenia koloru nie znalazłam jak dotąd swojej perełki w tym zadaniu. 

Czy poddaję się? Nie. Kolejny zestaw jaki poznałam pochodzi z Fitomed. Zalecany jest do włosów koloryzowanych, ciemnych.







Kosmetyki polskiego Fitomedu nie są mi obce. Znam je od dawna i myślę, że polskiej marce należy kibicować i życzyć powodzenia w dalszej praktyce.

Dzięki niej poznałam sporo fantastycznych produktów nie tylko do włosów, ale do twarzy i ciała.


Nie będę jednak ukrywać, że pielęgnacja włosów z Fitomed idzie mi gorzej, a to za sprawką ich receptur, które nie są obłożone totalnie chemią. Np: mleczka, toniki, płyny do twarzy oraz sera powstają w oparciu o nawilżający wyciąg z lukrecji, oczar wirginijski, aromatyczną lawendę i pachnące pełnią lata płatki róży. Balsamy, żele i płyny do kąpieli zawierają kojące ekstrakty z lipy, koszyczków arniki górskiej, lukrecji gładkiej, szałwii bądź jeżówki purpurowej. Podobnie wygląda pielęgnacja włosów.


Dlatego produktów do włosów nie używam stale chociaż jak w tym przypadku po koloryzacji, powinnam. 
A to dlatego, że u mnie włosy potrzebują dawki silikonów i chemii jakiej brakuje i w tym duecie czyli Szamponie i Odżywce.



Przyzwyczaiłam się do ich opakowań. Są to z reguły mało wyszukane buteleczki jak tutaj, ciemne, chroniące cenne składniki przed światłem. Etykiety wyglądają jak wyjęte z zielnika polskiego, jaki znajduje się w naszej biblioteczce.

Z początku Fitomed umieszczał dość liche etykiety, teraz kiedy marka cieszy się coraz to lepszą renomą zmieniła też papier etykiet, który jest powlekany i trudno jest go zniszczyć nawet częstym zamoczeniem.

Szampon


Najważniejsze składniki: wyciąg z korzenia mydlnicy lekarskiej, wyciąg z liści herbaty cejlońskiej i liści henny irańskiej.

Działanie:
  • nadaje włosom ciepłe kasztanowe refleksy,
  • zapobiega wypłukiwaniu koloru,
  • zmniejsza łamliwość i wypadanie włosów po zabiegach fryzjerskich,
  • przywraca włosom miękkość, lekkość i elastyczność,
  • sprzyja bardzo ładnemu, naturalnemu układaniu się fryzury,
  • optycznie zwiększa objętość włosów.

 


Odżywka

Najważniejsze składniki: wyciąg z liści herbaty cejlońskiej i henny irańskiej, witamina E.

Działanie:
  • zmniejsza łamliwość włosów osłabionych po koloryzacji,
  • ułatwia rozczesywanie,
  • nawilża i wygładza,
  • nadaje witalność i połysk,
  • na dłużej utrzymuje ciemny kolor włosów.




Szampon jak i zarówno odżywka są produktami łagodnymi dla włosów i samego skalpu.


Szampon z łatwością oczyszcza włosy nie tylko z brudu jaki osadza się na łodygach, ale i nieźle radzi sobie ze środkami do stylizacji. Korzeń z mydlnicy lekarskiej dostarcza saponiny naturalne czyli substancje myjące, które wspomagają pienienie. W trakcie mycia wyczuwalny jest zapach ziołowej mieszanki i nie jest on szczególnie mocny.

Szampon ma piękny rubinowy kolor i żelową gęstość z którą bywa różnie - może przelecieć przez nie uwagę przez palce. Szampon nie daje swobodnego rozczesania przynajmniej przy włosach 
cienkich. 


Odżywka jest nieco gęstsza i bardziej kremowa. Na tle szamponu mniej wyrazista w kolorze i mniej pachnie ziołami.

Dzięki niej mogę rozczesać włosy, ale nie tak dobrze jak po produktach drogeryjnych. Odżywka nie wymaga długiego czasu oczekiwania na włosach, wystarczy nanieść ją na umyte wilgotne włosy na kilka minut.


Zestaw składający się z szamponu i odżywki Fitomed do włosów koloryzowanych ciemnych nie do końca się wykazał. Może mój błąd, że nie stosowałam go ciągiem, a co drugie mycie zaraz po farbowaniu.




W kwestii pielęgnacyjnej było dobrze, włosy były domyte, miękkie przez okres dwóch dni, łatwo się układały. Podsuszone pasma od farby uległy zregenerowaniu, nabrały nawilżenia.

Natomiast odnośnie utrzymania koloru było kiepsko. Farba nie zdołała się utrzymać dłużej niż sądziłam. Jedynie z początku w okresie około 3 tygodni kolor był dogłębny, pięknie lśnił do słońca w późniejszym okresie został zmyty.


Jestem neutralna jeżeli chodzi o ten zestaw. Mimo, że nie osiągnęłam zamierzonego celu to i tak go polecam. W kwestiach pielęgnacyjnych nie mam co do niego zastrzeżeń.





pozdrawiam - Magda

26 maja 2018

PŁYN MICELARNY DO DEMAKIJAŻU SKÓRY WRAŻLIWEJ I NORMALNEJ /BALNEOKOSMETYKI/

 Witam


Płynów micelarnych jest zatrzęsienie. Każdy według swoich potrzeb jest w stanie dobrać odpowiedni do swoich wymagań skórnych. Dlatego taki zmywacz makijażu jest obowiązkowym produktem każdej z Nas. Nie omijam panów, pewien % także stosuje kolorówkę dlatego powinien zaopatrzyć się w odpowiedni dla siebie płyn micelrany, mleczko lub dwufazówkę.

Malowanie twarzy nie jest moją mocną stroną. Nie jestem też mega wymagająca odnośnie kolorówki i nie muszę znać nowości jakie się pojawiają i mieć je natychmiast u siebie. 
Dobrze się już czuję z tuszem do rzęs (Dermedic - moje ostatnie odkrycie), pomadką i kremem CC. Te podstawowe kosmetyki w zupełności zaspokajają moje potrzeby makijażowe. 

Jest jedno ALE. Dotyczy ono demakijażu. W tej dziedzinie przykładam się już solidniej i dobieram micelarne płyny z większą uwagą i analizą. Dlaczego? Bardzo często miewam wrażliwą cerę, która potrafi znienacka zrobić się czerwoną, podrażnioną właśnie wtedy jak ją oczyszczam z makijażu po całym dniu. Dlatego pierwsze kroki z nowo rozpoczętym micelem są dla mnie zawsze wyzwaniem. 

Ostatnim nabytkiem w demakijażu jakim stosuję jest płyn micelarny - Balneokosmetyki, do cery normalnej i wrażliwej. 







250 ml/ 29 zł


Płyn znajduje się w standardowej buteleczce z zamykaniem na klik. Odmykany przynajmniej dwa razy dziennie jest nadal szczelny, a klik nie uległ najmniejszemu uszczerbku.

Etykieta to sama wiedza, producent umieścić na niej podstawowe informacje.


Płyn pachnie słabo. Jak przystało na taki 
produkt jest zupełnie płynny.





Producent zapewnia, że po zastosowaniu płynu uzyskamy:


  • skuteczne oczyszczenie i tonizację skórę
  • usunięcie makijażu i zanieczyszczeń
  • odświeżenie i rozświetlenie cery
  • wygładzanie i głębokie nawilżenie
  • złagodzenie podrażnień i zaczerwień


Napiszę wow! Bo to chciałam wykrzyczeć tuż po pierwszym zastosowaniu płynu. Bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, większość obietnic została spełniona.

Płyn jest przede wszystkim delikatny dla skóry. Po zmyciu nie tylko makijażu, ale i zanieczyszczeń uzyskałam promienną cerę, odświeżoną i wygładzoną. Np: zastosowanie na kolejny dzień peelingu nie było konieczne, ponieważ na cerze nie był wyczuwalny martwy naskórek.


Podczas stałego używania płynu bardzo rzadko sięgałam po peeling enzymatyczny - po porostu był on zbędny.

Problem z płynem był jeden. Nie potrafił nawilżyć u mnie cery, a producent zapewniał w tym przypadku nawet o dogłębnym nawilżeniu. Krem jednak likwidował dylemat - wystarczyło, że zaraz po oczyszczeniu kremowałam twarz.


W trakcie korzystania z tego płynu nie dokuczały mi żadne wypryski czy zaczerwienienia. Cera cały czas była w dobrej formie. 

Balneokosmetyk na bazie naturalnych składników aktywnych, m.in. wyciągu z kaktusa, d-pantenolu i wody oczarowej.

Produkt przyjazny dla skóry. Testowany na skórze wrażliwej ze skłonnościami do podrażnień.

Wpasowuje się on doskonale w moje obecne potrzeby.

Znacie produkty Balneokosmetyki? Coś polecacie?




pozdrawiam - Magda

25 maja 2018

STYL I KLASA W WOSKU YANKEE CANDLE /WARM CASHMERE/

Witam





"Wosk z rześkiej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic o aromacie drzewa sandałowego, kardamonu, piżma, paczuli oraz francuskiej wanilii."







Warm Cashmere to wosk z jesiennej kolekcji Q3 - fall in love 2017. 

Trafił do mnie kilka miesięcy temu i żałuję, że dopiero teraz się do niego dobrałam. Na sucho pachnie dość niejasno i trudno określić co w sobie kryje. 
Autor tej tartaletki chciał stworzyć wyjątkowy zapach opierający się na nutach drzewa sandałowego i piżma, które są charakterystyczne i często ukryte w zapachach męskich.

Po dobrym rozgrzaniu wosk daje się poznać od zupełnie innej strony niż tego się spodziewałam. Pachnie delikatnością, nadając pomieszczeniu ciepła. Francuska wanilia (nie mam pojęcia jak pachnie wersja francuska), mieszając się z wyżej wymienionymi komponentami nie tylko staje się łagodnym lekko słodkawym zapachem. Ten zapach bawi, potrafi być momentami intensywny na swój sposób, jednak nie męczy i miesza w głowie.

Mogę śmiało napisać, że ten zapach odzwierciedla poniekąd świeże pranie, ale brak w nim perfumowanych nut proszkowych. 

Myślę, że na lato taki zawodnik też się nadaje np: w deszczową porę na pewno umili czas i pozwoli na chwilę odpoczynku. 

Wosk do dostania na goodies

pozdrawiam - Magda

23 maja 2018

LIRENE - SILKY IN SHOWER, WYGŁADZAJĄCY BALSAM POD PRYSZNIC, EGZOTYCZNA ORCHIDEA

Witam

Czy balsam pod prysznic to mój kosmetyk bez którego nie wyobrażam sobie pielęgnacji? Gdybym potwierdziła to byłabym z Wami nie do końca szczera, ale jedno jest pewne lubię z takiego typu produktu korzystać.

Przez kilka lat blogowania poznałam kilka takich balsamów. Urzeka mnie w nich jedno, szybkość zastosowania i efekt jaki pozostawiają na skórze. Do grona balsamów pod prysznic dołączyła niedawno wersja z egzotyczną orchideą od Lirene. 

200 ml/ 13,99 zł
Do kupienia w sklepach kosmetycznych oraz u producenta w sklepie on-line.






W moim codziennym wieczornym rytuale nie omijam balsamowania, przynajmniej części ciała. Najgorzej jest z nogami i przedramionami to w tych miejscach skóra przy małym zaniedbaniu wysusza się na wiór, dlatego tak ważne jest dla niej by otrzymywała dawkę nawilżenia. Stawiam na systematyczność i tylko dlatego skórę mam na dobrym poziomie nawilżenia. 


Chociaż balsamy pod prysznic bardzo lubię i często jakiś przemyka przez moje dłonie to i tak w trakcie użytkowania muszę kontrolować czy nie dostarczam skórze za mało wilgoci. 






Balsam Lirene wyróżnia się niewątpliwie zapachem, lekkim kwiatowym i nie da się nim znudzić. W trakcie nakładania dłonie nabierają jego zapachu i nawet po umyciu jego woń nadal jest wyczuwalna. 

W dotyku wydawać się może, że balsam jest tłusty - jest to jedynie złudzenie. Lotion ma postać śmietanki jest mało zwarty, ale za to nie dużą ilością mogę zadowolić ciało - balsamując go.







Stosowanie jego jest banalne. Z początku myję ciało normalnie żelem i spłukuję. Na wilgotnej skórze po nałożeniu balsamu jego gęstość zmienia się w emulsję, która zanika na skórze. Mam wrażenie, że sporo jej wchłania się wtedy. 

Dla leniwych dobrą wiadomością będzie, że nie trzeba czekać ani minuty, zaraz po wmasowaniu można balsam zwyczajnie spłukać i wytrzeć ciało jak po zwykłym prysznicu. 

Balsam zawiera w składzie kompleks Hydro-Soft. To on ma zapewnić natychmiastowo miękką i wygładzoną skórę i taką też otrzymuję. 

Produkt gorzej sprawdził się u mnie pod względem nawilżenia, które odczuwałam raptem kilka godzin, dlatego dla lepszego efektu dodatkowo aplikowałam lżejszy balsam.

Skład jest drogeryjny, ale za to krótki. Oprócz kompleksu znajduje się w nim ekstrakt z orchidei oraz mocznik. 








Egzotyczna orchidea będzie znakomitym rozwiązaniem dla osób stroniących od balsamowania ciała, którym ta czynność przychodzi z oporem lub z lenistwa? Sprawdzi się przy skórze normalnej. Przy mojej lubiącej się znacznie szybciej wysuszać zabrakło optymalnego nawilżenia.

Balsam nie zostawia filmu, znakomicie wygładza. W dotyku można wyczuć minimalne napięcie i miękkość. 






pozdrawiam - Magda

21 maja 2018

YANKEE CANDLE W ODSŁONIE WOSKU Z KOLEKCJI 2017 /VIVA HAVANA/

Witam



"Wosk z z aromatycznej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic o zapachu mieszanki korzennych przypraw, drzewa sandałowego i słodkiej wanilii."






Nuty głowy: kadzidło


Nuty serca: cynamon, goździki, imbir, gałka muszkatołowa,


Nuty bazy: bursztyn, drzewo sandałowe, wanilia







W ubiegłym tygodniu pogoda nie rozpieszczała, dlatego postanowiłam sięgnąć po kominek, który zdążył złapać trochę kurzu. Przez kilka tygodni miał totalną przerwę przez ciepły czas jaki nastał. Pora letnie nie napawa mnie szczególnie do palenia wosków, wyjątek stanowią deszczowe i pochmurne dni.



Viva Havana to wosk marki Yankee Candle, którą zdominował ostatnio u nas WoodWick.


Krążek barwy turkusowej napawał mnie optymizmem jeszcze na sucho. Wyraźny prym wiodło tu kadzidło taki męski odnośnik perfum.


Etykieta też niczego sobie. Przedstawia ilustrację wprost z kartki pocztowej z Havany.


Viva Havana to wosk z kolekcji 2017 Q2. 

Moc każdego wosku bierze się przeważnie z ilości jaką umieścimy do podgrzania. W tym krążku 1/4 wosku daje średnią moc. Od razu napisać muszę, że ten zapach będzie odpowiedni dla miłośników takich nie co innych zapachów bo nie znajdziecie w nim powiewu kwiatowego ani owocowego.


Havana jest odpowiednią wersją wosku na deszczowe dni, na pewno dobrze się nią odpali zimą. Teraz też, ale tak myślę w mniejszych ilościach. 


Słodka wanilia jako baza nie jest za słodka, naturalna i nie mdli. W kompozycji z drzewem sandałowym, cynamonem i goździkami tworzą zupełnie ciekawą mieszankę, która w pełni otula pomieszczenia stwarzając miły nastrój. Wyczułam poniekąd nuty męskie, które dodały pikanterii.

Wosk do dostania na goodies



pozdrawiam - Magda

19 maja 2018

Bath&BodyWorks - A THOUSAND WISHES, BODY LOTION

Witam


Bath&BodyWorks to marka zza oceanu, która dotarła do granic Polski. Słynie z pachnących i kolorowych kosmetyków głównie pielęgnacyjnych i aromatycznych akcesoriów do domu np: świec.


Moje doświadczenie z nią nie jest może duże, ale kiedy poznałam od nich mydełko w płynie piankowe zakochałam się bez pamięci. Sukcesywnie też przynajmniej raz do roku zaopatruje się przez internet w parę ich produktów.


Nie przeszkadzają mi mocniej naperfumowane balsamy, lubię kiedy latem skóra pachnie nimi podczas dnia. Takim odkryciem z którego nie mogę zrezygnować i tego ciepłego sezonu okazał się być body lotion Bath & Body Works A Thousand Wishes. Mam go już drugi sezon - aplikuję go co kilka dni zwłaszcza w te słoneczne.






Pojemność lotionu jest inna niż zwykle. Taka średnich rozmiarów buteleczka mieści 236 ml dość rzadkiego produktu. W końcu to lotion, a one charakteryzują się lżejszą gęstością.


Ceny Tysiąca Życzeń są różne. W sieci z przesyłką zakupiłam ten lotion za około 45 zł.


Nuty zapachowe:


  • Głowy: różowe prosecco, musująca karambola, złocista pigwa
  • Serca: kryształowe peonie, fioletowa frezja
  • Podstawy: złoty bursztyn, creme amaretto, słodkie drzewo sandałowe, aksamitne piżmo





Specem odnośnie składów nie jestem, ale ogólnie orientuję się co w danym produkcie zamieszczono. W tym przypadku mamy średni skład z tym, że znajduje się w nim masło shea , olejek jojoba który chroni naszą skórę oraz witaminę E. Jak przystało na produkt tej marki nie obeszło się bez parfum, ale bez nich ten lotion nie wyróżniałby się tak cudownie pachnącym aromatem.



Lotion ma kilka zasadniczych zalet.
Lekka konsystencja pozwala na szybkie wchłanianie, samego kosmetyku nie potrzebuję dużo by pokryć nim głównie przedramiona oraz łydki. Wykazuje się sporą wydajnością.


Przy skórze mniej wymagającej zapewnia nawilżenie na cały dzień. Po wmasowaniu nie ma po nim śladu czyli braku lepkości czy tłustego odczucia.


Przede mną kolejny sezon z lotionem A THOUSAND WISHES. Na samą myśl zaczynam się sama do siebie uśmiechać bo wiem, że moje ciało będzie pachnące perfumowanymi soczystymi owocami z domieszką czegoś wyjątkowego co jest sekretem tego lotionu.







Lubicie latem takie pachnące aromaty? A może polecicie dla Was wyjątkowy produkt B&BW?


pozdrawiam - Magda

17 maja 2018

SZAMPON Z OLEJEM KONOPNYM PRZYWRACAJĄCY RÓWNOWAGĘ SKÓRZE GŁOWY OD NOVACLEAR /ATOPIS/

Witam


Rozpisałam się ostatnio o pielęgnacji włosów, ale zużywam tych kosmetyków najwięcej. Włosy za pas niestety wymagają opieki. Nie po to je zapuszczałam przez kilka dobrych lat by doprowadzać je do stanu krytycznego.


Włosy to jedno, a skalp drugie i z nim miewam ostatnio sporo nieoczekiwanych problemów. Stał się więcej wymagający niż w ubiegłym roku i potrafi mnie niemile zaskoczyć. Dając mi w kość kilkakrotnie dał mi do zrozumienia, że nie toleruje już wszystkich szamponów drogeryjnych. I tu jestem czasami w kropce ponieważ cienkie włosy jakie mam chciałyby chemii jaka znajduje się w szamponach, a skalp już niekoniecznie. Dlatego dobór właściwych kosmetyków jest dla mnie ostatnio wyczynem.


Bardzo przyjaznym szamponem zarówno dla włosów jak i skalpu stał się produkt Novaclear z linii Atopis. Szampon z organicznym olejem konopnym jest skuteczny, kiedy zaczyna się problem ze skalpem, a równorzędnie odpowiednio wpływa na same włosy.






250 ml/32 zł

Dostępność - Apteki, wybrane drogerie, sklepy zielarskie oraz Diagnosis i adamed24.pl


Szampon zapakowany jest w kartonik. Warto go z początku zachować, ponieważ nie 
wszystkie informacje naniesiono na właściwe opakowanie jakim jest buteleczka. 
Opakowanie kojarzy się z aptecznym asortymentem jaki spotkać można w niejednej aptece w szklanej witrynie.






Buteleczka ma dość proste otwieranie, łatwe w uruchomieniu. Wystarczy nacisnąć "press".

Szampon jest perłowy, częściowo przeźroczysty. Pachnie łagodnie dość przyjemnie, ale jest to woń mimo wszystko chemiczna. Na włosach pozostaje po umyciu na kolejny dzień.


Szampon został umiejscowiony na stałe w łazience używany jest przeze mnie kiedy odczuję swędzenie lub pojawienie się pierwszej fazy łupieżu, która nie jest silna, a jedynie daje znać, że skóra zaczyna się przesuszać. 
Ten szampon potrafi u mnie załagodzić objawy, jednak reakcja moja musi być natychmiastowa by problem się nie nasilał.


Ogólnie po kilku zastosowaniach doszłam do wniosku, że formuła szamponu jest niesamowicie delikatna. Przywraca skórze pH - 5,5.

Nie zawiera drażniących substancji chemicznych (formaldehydów, SLS, SLES, silikonów) oraz brak w niej substancji zapachowych i barwników co świadczy tylko o tym, że z zaufaniem podeszłam do tego szamponu.







Szamponu nie stosuję codziennie jak wskazuje informacja od producenta. Sięgam po niego jedynie w potrzebie. 
Zły czas związany z włosami mam już za sobą, tak myślę, dlatego opisuję działanie tego szamponu doraźne. Szampon Atopis posiada w składzie: organiczny olej konopny. Jest to jeden z olei jakie znam w sumie słabo. A nie stronie na co dzień od olei, są ze mną często, a mimo tego konopnego nie poznałam dość dobrze. Drugim dość istotnym składnikiem na który zwróciłam uwagę jest ekstrakt z korzenia lukrecji. 

Szampon w stosowaniu jest łagodny. Olej jaki nakładam na włosy nie stoi mu na przeszkodzie. Za drugim zapienieniem jest ściągnięty z włosów bez efektu przyklapu po wysuszeniu. Nie ryzykuję rozczesywania włosów nigdy bez użycia przynajmniej odżywki dlatego nie opisze jak spisuje się w tej czynności.

Skóra głowy reaguje na niego pozytywnie. Nie jest naruszany płaszcz hydrolipidowy, a skóra jest nawilżona i szybko wraca do formy przy uprzednich niedogodnościach. Dodane do składu proteiny soi i kukurydzy sprawiają, że włosy miękną jak u niemowlaka, a przy tym są zdyscyplinowane i dają się stylizować.

Macie skórę suchą, wrażliwą czy atopową? Sięgnijcie po tą opcję szamponu, nie sądzę, aby pogłębiła problem, a może go złagodzić.



pozdrawiam - Magda

15 maja 2018

20 LAT DELII COSMETICS /PERFEKCYJNE BRWI - TAK JAK LUBISZ/

Witam 

Na co dzień uważnie przyglądam się innym kobietom w jaki sposób mają podkreślone brwi. U jednych efekt robi wrażenie, widać, że kobieta odwiedziła profesjonalną kosmetyczkę, która zajęła się brwiami nadając im kształtu przez wyrwanie włosków oraz wykonała wypełnienie.

Bywają także przypadki chodzące po ulicach, które dosłownie nie widziały się w lustrze wychodząc z domu. Brak umiaru lub zła metoda podkreślenia brwi robią z kobiety jednym słowem "niewypał makijażowy".

Podkreślone brwi są dla mnie dopieszczeniem makijażu. Gustując osobiście w lekkim i subtelnym malunku, nigdy nie odpuszczam nadaniu brwiom kształtu. Zazwyczaj sięgam po czarną kredką. Przyzwyczajenia ostatnio zmieniły się za sprawką boxu od Delia Cosmetics.


Marka swoim asortymentem odnośnie brwi potrafiła mnie złamać, i zachęcić do poznania innych zamienników czarnej kredki. Sama byłam w lekkim szoku na ile innych sposobów można podkreślić brwi!

Oferta jaką dysponuje Delia skupia kilkanaście produktów do wykonania henny w warunkach domowych. 

Fajna sprawa, nie musimy się zbytnio wykosztować by nadać brwiom 'życia' w krótkim czasie. Trochę wprawy i sądzę, że henny można się nauczyć, wystarczy kilka prób. W końcu trening czyni mistrza. 








Marka oferuje kilka produktów w różnych formach. 

Każda pani może dobrać dany odcień do włosów. Np: blondynkom zaleca się henny w kolorach grafitowych, brunetkom czarnych, a ciemny brąz będzie zgrywał się z włosami brązowymi.

Z całej owocnej gromadki w pierwszej kolejności przypadł mi bardzo do gustu Zestaw do stylizacji brwi Eyebrow Exspert. 






Zestaw zawiera wosk, dwa pudrowe cienie w naturalnych kolorach oraz wygodny pędzelek z dwoma ukośnymi końcówkami.






Kasetka ma wbudowane lusterko. Jest ono dość malutkie, ale jakże wygodne, kiedy chcę skontrolować wygląd brwi w każdej sytuacji.






Kasetka gabarytowo jest niedużych rozmiarów, dlatego często ją ze sobą przenoszę w wypadku ewentualnych poprawek, które i tak rzadko wykonuję. Jednak wolę być przygotowana w razie wypadku. 

Miniaturowy pędzelek zaopatrzony jest w dwie końcówki. Jedną nakładam wosk, a drugą wybrany cień pudrowy. 
Włoski są ścięte pod skosem co ułatwia nakładanie.


Brwi w krótkim czasie mam podkreślone. Ładnie wtapiają się w codzienny makijaż, a dzięki woskowi trwałość wybranego koloru widnieje przez wiele godzin.


Pozostało mi dalsze poznawanie produktów do stylizacji brwi. Jak widzicie jest ich sporo. Jednak moja ciekawość jest na tyle duża, że mam w planach powolutku zapoznawać się z każdym produktem z osobna (no może kilka podaruję siostrze:) 

O reszcie poczytacie niedługo w moich SM - a teraz zapraszam Was na przegląd niektórych produktów jakie trafiły pod moje skrzydła. Pozostałe możecie poznać <TUTAJ>



Henna żelowa do brwi i rzęs

  • Wygodny sposób na koloryzację brwi w zaciszu domowym
  • Zastępuje codzienne używanie konturówki do brwi
  • Nadaje brwiom wymarzony kształt i podkreśla oprawę oczu
  • Żelowa konsystencja i specjalny aplikator umożliwiają precyzyjne nakładanie preparatu
  • Łatwy i ekonomiczny zabieg do samodzielnego wykonania



Jednoskładnikowa ekspresowa henna do brwi

  • Nie musisz mieszać koloryzatora z aktywatorem.
  • Używasz, kiedy chcesz – nawet do 20 aplikacji.
  • Możesz mieć ją zawsze w kosmetyczce, ale wystarczy aplikować ją co 3 dni.
  • Nadanie oczekiwanego kształtu jest niezwykle proste, dzięki precyzyjnemu aplikatorowi w pędzelku.
  • Łatwo zmywa się zwilżonym wodą płatkiem kosmetycznym.
  • Nie rozmazuje się podczas zmywania.
  • Bezpieczna do stosowania w okolicach oczu.
  • Przebadana pod kontrolą lekarzy: dermatologia i okulisty.
  • Zawiera olej argonowy.
  • 0% utleniaczy.




Kremowa maskara do brwi

  • stylizuje brwi i nadaje im piękny, wyrazisty kolor
  • szybko, łatwo i precyzyjnie podkreśli kształt brwi dzięki wygodnej niewielkiej szczoteczce
  • nie pozostawia grudek i nie skleja włosów
  • jest łatwa do zmycia zwykłym kosmetykiem do demakijażu



Henna do brwi w kremie


  • Wygodny sposób na koloryzację brwi w zaciszu domowym
  • Zastępuje codzienne używanie konturówki do brwi
  • Łatwy i ekonomiczny zabieg do samodzielnego wykonania
  • Wystarczy wymieszać niewielką ilość kremu koloryzującego z dołączonym aktywatorem i nałożyć gładką emulsję na brwi za pomocą patyczka z opakowania
  • Po zmyciu henny zaleca się wymodelowanie brwi w modny lub ulubiony sposób
  • Nasycenie koloru zależne do czasu farbowania




W jaki sposób podkreślacie brwi? Stosując henny?, a może jak ja zestaw do stylizacji?


pozdrawiam - Magda

13 maja 2018

FAWORYCI KWIETNIA CZYLI CO WYTYPOWAŁAM Z POPRZEDNIEGO MIESIĄCA

Witam 


Nie zapomniałam o ulubieńcach kwietniowych. Z małym opóźnieniem ich prezentuję, a to dlatego, że maj skłania mnie do częstszych wypadów na rower i prac domowych. Tak serio to nie mogłam się doczekać kiedy w pełni rozpocznę sezon rowerowy po krakowskich ścieżkach, których jest coraz więcej. Widać, że miasto się stara i zapewnia co roku nowe zakątki Krakowa które wyposaża w alejki przeznaczone do przejazdów rowerem.


Przeglądając folder z fotkami kwietniowymi wytypowałam tym razem 3 faworytów. Cykl ulubieńców jest na tyle ciekawy, że z pewnością nie zrezygnuję z niego w najbliższych miesiącach. Dobrze jest np: odświeżyć sobie wszystkie posty jakie się publikowało i ocenić jak miesiąc wypadł na tle poprzednich.







Zapewniam, że nie będzie nudno. Dokonałam selekcji i wytypowałam jedynie jednego faworyta kosmetycznego i to w dodatku pochodzącego z kolorówki. Jest nim tusz Dermedic. 





W składzie receptury występuje olej arganowy, dzięki zawartości Niezbędnych Nienasyconych Kwasów Tłuszczowych oraz witaminy E powinien regenerować i nawilżać rzęsy. Kolejnym istotnym składnikiem jest wosk carnauba zapobiegający ich wysuszeniu. Panthenol natomiast zabezpieczał skórę u nasady rzęs przed podrażnieniami.

Malowanie rzęs przebiegało bezstresowo i sprawnie. Wystarczą dwie warstwy by rzęsy zostały podkreślone, a oko nabrało charakteru.

Mascara doskonale sprawdzi się również podczas długotrwałego przebywania w klimatyzowanych pomieszczeniach, pracy przy komputerze, przy nadwrażliwości spojówek, alergiach pyłkowych oraz soczewkach kontaktowych.


Pierwszy tusz, który nie podrażnił u mnie oczu. Nie wywołał pieczenia, nawet jak dostał się do spojówek (może lekkie).






Kolejny mój faworyt pochodzi z zakładki WoodWick. Jest to wosk sojowy Ginger Macaron. Kompozycja tego pomarańczowego wosku potrafi dostarczyć emocji. Słodka, silna dodająca pewności siebie - tak mogę określić woń.
Ciasteczka zwane makaronikami przenikają się w tym zapachu w każdym akcencie za sprawką waniliowego i kokosowego dodatku, który jest od początku do końca. Natomiast kandyzowany imbir ze szczyptą przypraw korzennych pobudza zarówno zmysł smaku i zapachu.






I ostatnia lokata należy do damskiej wersji portfela pochodzącej od Quill. 

Portfel z Quill to moja wiosenna nowość z której jestem bardzo zadowolona, a zadowolona kobieta to szczęśliwa i dowartościowana kobieta. Duży, wygodny z wieloma funkcjonalnymi przegródkami  będzie mi służył długie lata. Już czuję z nim pewną więź. Portfel jest duży, przestronny dlatego można go wykorzystać jako gustowną kopertówkę do wieczornej kreacji. 

Każda kobieta umieszczając go w dłoni będzie czuć się wyjątkową damą, wiedząc, że portfel-kopertówka został wykonany z najwyższej jakości materiałów w eleganckim kolorze.



Jak Wasi ulubieńcy? 

pozdrawiam - Magda