1 października 2017

#DENKO 7/2017

 Witam 

Pierwszy październik przywitał dziś Kraków bardzo słonecznie. Ranek był jedynie chłodny, ale to normalna temperatura ostatnio. Na szczęście koło południa znacznie się ociepliło i mogliśmy wybrać się na krótki spacer po wałach wiślanych. 

Życzę sobie codziennie takiej październikowej pogody ponieważ jesień ma swoje zalety - jest chyba najbardziej barwną porą roku. Dywany liści szeleszczących pod stopami to coś cudownego. Dziś jestem przepełniona optymizmem i chcę by ten stan utrzymywał się jak najdłużej i tego życzę Wam. 

Przedstawię dziś kilka pustych opakowań. To kosmetyki jakie nam się ostatnio skończyły. Dzielnie mi w ich używaniu (niektórych oczywiście) pomagał mąż. Stał się też aktywny. Zgłasza np: że nie długo będzie miał skończony krem i oczekuje, że dobiorę kolejny lub chce nowy żel zapachowy czy mydełko. No nie dowierzam.  Mogę się jedynie cieszyć.


Isana - kremowy żel pod prysznic z sympatycznym misiem koala. Żel pochodzi z edycji limitowanej. Czytałam o nim sporo dobrych opinii. Żel ładnie, kremowo pachnie. Oczyszcza skórę bez podrażnień. Ogólnie to kochamy żele Isany, bardzo rzadko oboje mamy do nich jakieś zażalenia. Nie muszę chyba dodawać, że żel jest tani i do dostania w Rossmannie.
 

Nivea - kremowy żel pod prysznic. Żel ma zapach klasycznego tłustego kremu do twarzy. Głównym jego sympatykiem był mąż. Żel ma postać perłowej, średnio gęstej mazi. Dobrze oczyszcza skórę i z lekka ją nawilża. Skład upiększono formułą z prowitaminą B5 oraz kilkoma olejkami, żel zapewnia skórze odpowiednie pH.



Flos-lek: krem antycellulitowy. Byłam jego bardzo ciekawa. Z ciekawości go nabyłam i bardzo się rozczarowałam. Nie liczyłam, że wyszczupli mnie lub zlikwiduje tkankę tłuszczową. Ten krem po systematycznym użytkowaniu doprowadził bo przesuszenia skóry na udach. Walczyłam kilkanaście dni by uregulować wilgotność w skórze w tych miejscach. Krem w moich oczach wypadł źle.
 

Batiste - Hold Me lakier do włosów. Ta wersja nadaje się do ułożenia grzywki. Zaaplikowana raz po myciu włosów utrzymywała ją do kolejnego mycia. WOW! Po aplikacji nie tworzą się na włosach pajączki. Włosy nie są sklejone i nie tworzą tzw. hełmu.


Nivelazione - RATUNEK DLA STÓP Intensywnie regenerująca kuracja S.O.S dla stóp.
Krem czy jak ktoś woli serum używałam jedynie na noc. Przy bardziej zniszczonej skórze producent zaleca nakładać go na dzień. Serum zapachem przypomina dezodorant z tej serii. Jest dosyć lekkie i białe w barwie, nie bieli. Dla niecierpliwych będzie ideałem pod względem wchłaniania.
Zmiękcza skórę i zwiększa jej przepuszczalność, ułatwiając wnikanie w głąb skóry substancji aktywnych.

Vis Plantis - mleczko wzmacniające przeciw wypadaniu włosów. Aplikacja odbywała się przez atomizer. Gęstość mleczka była dosyć rzadka, dlatego rozpylenie jego mogło odbywać się za pomocą rozpylacza. Na włosach tworzyło film ochronny. Działając na skórę miało zapobiec wypadaniu włosów, natomiast końcówki włosów miały być zabezpieczone przed rozdwajaniem się. Stosował go mój mąż - był średnio zadowolony.



Nivea Men - pełna opinia <TUTAJ

Skino - antyperspirant dla panów. Od dawna widnieje na sklepowych półkach Biedronki. Nie zawiera alkoholu i parabenów. Maąż często go kupuje. Poleca. 
 

Dove - mydło w płynie o zapachu gruszki. Ta wersja zapachowa podbiła moje serducho. Rzadko spotykana gruszka w kosmetykach tutaj dobrze jest wyczuwalna. Mycie dłoni było samą przyjemnością, delikatna pianka oczywiście zapach i lekkie nawilżenie. Pod koniec niestety dozownik prawdopodobnie się zepsół:/

EkoPlant - w czerwcu tego roku otrzymałam od marki EkoPlant lawendowy balsam do stóp. Co się okazało? Na dacie była naklejona dodatkowa nalepka, która wydawała mi się podejrzana dlatego z łatwością ją usunęłam i okazało się, że balsam jest przeterminowany. Interweniując u producenta dowiedziałam się, że to stare etykiety. Od kiedy wypuszcza się produkt ze starą etykietą? Ja się pytam! Pani jednak zachęcała mnie do wypróbowania produktu - odmówiłam, twierdząc,  że nie ufam takiemu kosmetykowi na którym jest data mocno podejrzana. Zaproponowano mi wymiankę. Do tej pory nikt z firmy się nie odezwał... Pisać dalej?
Blogerce można wcisnąć wszystko.... 
Miałam o tym nie pisać. Siostra przekonała mnie, że jednak warto wspomnieć o marce, która reklamuje lepsze kosmetyki, a robi taki przekręt...Balsam wyrzucam, czekał na wymiankę i się nie doczekał...


Dove - kremowe mydło do rąk. Czytałam, że mydła Dove mogą wysuszać. No mogą, ale nie nas. Lubimy z nich korzystać. Dodatkowo wygodna pompka dozująca dobrą porcję do umycia dłoni. 

GlySkinCare - rozświetlający suchy olejek do ciała i włosów. Pełna opinia <TUTAJ
 

 Bielenda - uszlachetniony olejek arganowy do oczyszczania i mycia twarzy. Dla zwolenników olejkowych oczyszczaczy będzie idealny. Fajnie nawilża, oczyszcza nie pozostawia tłustego filmu. Jedynie etykieta po czasie zaczyna schodzić co wygląda to nieestetycznie.

Dermedic - krem ochronny. Wodoodporny. Nadaje się do skóry nadwrażliwej. Tego lata stanowił dobrą ochronę dla mojej cery. Wydajny, bezzapachowy. Po przebywaniu na słońcu ani razu nie doznałam oparzeń. Obyło się też bez reakcji alergicznej.  
 

pozdrawiam - Magda

14 komentarzy:

  1. Szok, wysyłać przeterminowany balsam osobie, która ma go testować i opisać w,internecie. Nie ma to jak dobry PR 😉

    OdpowiedzUsuń
  2. Serio...? Przeterminowany produkt do testów? Niby nic mnie już nie dziwi, a jednak... Masakra ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ha... niezłe wytłumaczenie z ta etykieta. Troche jak przebijanie daty na mięsie ;) Czy dermedic Cie nie zapchał ? Szukam idealnej 50-tki

    OdpowiedzUsuń
  4. Z Eco Plant miałam kiedyś tonik - był ok, ale wkurzyła mnie etykieta 100% organiczne składniki (czy jakoś tak), a miał w składzie syntetyczne! Słabo wyszło z tą datą ważności, sama bym nie ryzykowała... dobrze, że o tym napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wstyd wysyłać przeterminowany produkt do testowania. Naprawdę słaba akcja :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Znam niektóre z tych produktów, a z tym balsamem bardzo niemiła sytuacja Cię spotkała :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Rano było niesamowicie zimno wyszłam z domu i tylko 4° brrrrr..... Co do marki EkoPlant to tak trochę nie ładnie z ich strony. Zresztą ja ci powiem tak.. nie oni jedni. To co często wraca do producenta czasami przechodzi "renowację" tylko niektóre osoby o tym nie napiszą. Ostatnio kilka firm mi podpadło ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ależ kiepsko wyszło z EkoPlant :/

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawi mnie mleczko Vis Plantis, może nie wypadają mi włosy, ale lubię takie produkty :P

    OdpowiedzUsuń
  10. u mnie w ciągu dnia jest ciepło i słonecznie ale wiatr jest chłodny i dość silny. straszne , że EkoPlant "odświeża " własne produkty i przesłało je Tobie, porażka z tą datą ważności. z dove też najbardziej polubiłam piankę gruszkową i jestem zakochana w zapachu pistacji

    OdpowiedzUsuń
  11. Masakra z tym przeterminowanym kosmetykiem, szczególnie że nie chcą przysłać nowego produktu. Ja też dostałam ostatnio przeterminowany produkt, ale przeproszono mnie za pomyłkę i dosłano nowy z długą datą, także zachowali się ok i nie mam żalu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miałam lakierów z Batiste, musze wypróbować ;) testowałam tylko suchy szampon ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Niefajna sytuacja z tą datą ważności :/

    OdpowiedzUsuń
  14. Znam kilka produktów,Dove gruszkowy pięknie pachnie. Z tym terminem ważności to jakaś masakra i brak szacunku dla klienta.

    OdpowiedzUsuń