27 maja 2017

#ZILA, MOJE PIERWSZE SPOTKANIE Z LAKIERAMI TEJ MARKI

 Witam

Lakiery do paznokci to najbardziej kolorowy zakątek mojego kosmetycznego królestwa. W specjalnych pudełkach przechowuję 'kolekcję', której ilość wciąż się powiększa o nowe marki. Zila to lakiery jakie poznałam niedawno dzięki Drogeria.pl Oferta tego miejsca jest szeroka. Napotkałam sporo ciekawych kosmetyków włącznie z kolorówką.

Wracając do lakierów Zila to drogeria ta ma je na wyłączność dlatego nie spotkacie ich w żadnym innym miejscu. Lakiery są bezpieczne nie posiadają toluenu, DBP i formaldehydu.


Kolory lakierów dzięki uprzejmości p. Agnieszki zostały dobrane do moich upodobań:

ZILA GLOSS 105 Jasper, lakier do paznokci 8 ml, cena 13,98 zł

Kremowy lakier do paznokci. Żywy, soczysty odcień czerwieni z odrobiną malinowych tonów. Nie zawiera żadnych drobinek, nadaje efekt szklanej tafli. Zapewnia pełne krycie. Lakier jest częścią kolekcji ZILA GLOSS. 

ZILA SHIMMER 104 Rodo, lakier do paznokci 8 ml, cena 13,98 zł
Połyskujący lakier do paznokci. Głęboka czerwień, bordo w odcieniu wina wzbogacone w mikroskopijne drobinki, które łagodnie lśnią. Zapewnia pełne krycie. Lakier jest częścią kolekcji ZILA SHIMMER.

ZILA SPARK 136 Turquoise, biżuteryjny top, lakier do paznokci 8 ml, cena 13,98 zł
Biżuteryjny top do paznokci. Wypełniony po brzegi drobnym turkusowym brokatem z dodatkiem większego brokatu w tym samym kolorze. Niesamowicie iskrzy i zapewnia pełne krycie. Lakier jest częścią linii ZILA SPARK.


Każdy z kolorów umieszczony jest w szklanej buteleczce. Pojemności 8 ml dla mnie stanowią spore wyzwanie, bo pomimo częstego malowania paznokci ciężko mi wykończyć daną ilość emalii. Pędzelki są wąskie, nabierają wbrew pozorom sporą ilość danego lakieru. Gęstości bardzo mi odpowiadają są lekko żelowe, przez co lakiery nie rozlewają się po całej płytce. 

Schnięcia mają dobre, na blaszce tworzą mocną i twardą strukturę. Zapach w nich zwrócił moją uwagę, gdyż nie jest nachalny i śmiało mogę nimi malować paznokcie w pokoju, a mąż siedzi cicho i nie narzeka, że znów nasmrodziłam. 

Malując tymi lakierami paznokcie nabrałam do nich pewnego zaufania. Odważniej wykonuję ruchy pędzelkami przy malowaniu bo wiem, że nie będą wylewać na skórki. Ciekawi Was jak było z wytrzymałością? Bardzo dobrze - 5 dni max.


Mają jedynie jedną wadę. Odcienie czerwieni lekko zabarwiają płytkę przy zmywaniu, dlatego muszę poszukać podkładu i na kolejne malowanie koniecznie muszę go użyć.  Brokatowa wersja zmywa się gorzej, ale to już jej taka uroda. Dwie warstwy wystarczają w zupełności przy długich paznokciach. 

 105 Jasper - to pierwszy kolor po jaki sięgnęłam. Nie jest to czysta czerwień, po wyschnięciu otrzymałam soczystą dojrzałą malinkę. Kolor jest nasycony, na paznokciach tworzy taflę. 

104 Rodo - lekko połyskuje przy pełnym słońcu. Posiada w sobie delikatne drobinki, trudno je dojrzeć w ciemniejszym miejscu. Odcień przypomina bardziej kolor bordowy więc znów nie ma czystej czerwieni. 

136 Turquoise, biżuteryjny top. Solo przemawia do mnie najbardziej. Brokatowe turkusowe drobiny cudnie ozdabiają czystą blaszkę. Wkomponowane z innym odcieniem ożywiają mani nadając mu charakteru. 



 Odbioru zakupów w drogerii możecie dokonać na dwa sposoby:
  • pocztą
  • lub osobiście za darmo w Krakowie przy ul. Przemysłowej 12.

Z przepięknymi odcieniami czerwieni i brokatowym turkusem w moje ręce trafiła autorska naklejka - wzornik. Przy pomocy dziurkacza mogę uzyskać kółeczka i przykleić je na opakowaniach szminek aktualnie noszonych np: w torebce. Szukanie właściwej jest łatwiejsze. 

Znacie markę Zila? Lubicie czerwienie na paznokciach?


pozdrawiam - Magda

25 maja 2017

#ISOMAR OCCHI PLUS, KROPLE DO SUCHYCH OCZU

 Witam

Kobiety bez dwóch zdań, mężczyźni coraz częściej dbają głównie o skórę, włosy i paznokcie wcierając, wklepując różne specyfiki pielęgnacyjne. 
Myślę, że wzrok jest tak samo istotny bo bez niego ani rusz i wypada sięgnąć po odpowiednie kropelki, które zaspokoją pewne dolegliwości. Nie zdajemy sobie sprawy, że wzrok w obecnych czasach łatwo nadwyrężyć np: siedząc długo przed komputerem czy w klimatyzowanym pomieszczeniu. Tak, to wtedy zaczynamy czuć dyskomfort związany ze suchością w oczach. 
Można temu zaradzić w łatwy sposób np: stosując kropelki nawilżające. Sama po takie sięgam od kilku lat i przynajmniej raz dziennie aplikuję.

Krople Isomar Occhi Plus polecane są przy zespole suchego oka. Mając parę lat temu problemy z gradówką okulista polecił mi po jej usunięciu aplikację kroplami tego typu. Zapraszam na krótką opinię i mam nadzieję, że przekonam Was do dbania o wzrok.


Pojemność: 10 ml
Cena: 28 zł
Ważność: 30 dni od otwarcia

Składniki:

Aqua, Maris Aqua, Jacobaea Maritima Extract, Calendula Ocinalis Flower Water, Centaurea Cyanus Flower Water, Helichrysum Italicum Flower Water, Euphrasia Ocinalis Flower/Leaf/Stem Water, Erythiol, Propylene Glycol, Betaine, L-Carnitine, Hydroxypropylmethylcellulose, Sodium Hyaluronate, Sodium Hydroxymethylglycinate.

Sposób użycia: 

3-4 razy dziennie wkropić 1-2 krople do oka.


Krople te można aplikować kiedy dokucza nam pieczenie, oczy stają się zaczerwienione, podrażnione, a nawet wtedy jak obce ciało dostanie się przez przypadek do oka. Będą też znakomitym rozwiązaniem dla osób, które mają problemy z oczami kiedy czynniki zewnętrzne działają negatywnie i wysuszają gałki oczne.


W kroplach dominuje woda morska, dzięki niej krople są lepiej wchłaniane, a my otrzymujemy lepsze nawilżenie i ulgę.
Kwas hialuronowy i hypromeloza nawilżają powierzchnię gałki ocznej, spowalniając parowanie filmu łzowego.

Formułę uzupełniają ekstrakty z chabra bławatka, nagietka, świetlika i starca popielnego, wykazujące działanie odświeżające i kojące w przypadku zaczerwienienia lub podrażnień.

Krople marki Isomar znajdują się w aptecznej fiolce z dozownikiem aplikującym po jednej kropelce. Codziennie przynoszą mi ulgę na wiele godzin, wieczorem po całym dniu mogę spokojnie usiąść i obejrzeć tv bez mrużenia oczu. Kropelki łatwo ze sobą zabrać, dosłownie wszędzie. 


Dbacie o wzrok korzystając z podobnych kropelek? 


                                      pozdrawiam - Magda

23 maja 2017

#LIRENE, STARCIE MIĘDZY DWOMA PŁYNAMI MICELARNYMI - ŻÓŁTYM Z OLEJKIEM RYCYNOWYM I RÓŻOWYM Z D-PANTHENOLEM

 Witam

Pogoda niedawno była jeszcze kiepska, aż do znudzenia. To wtedy rozpoczęłam poznawać ostatnie nowinki micelarne Lirene. Faworyzowały ze sobą dzielnie: Duo płyn micelarny z olejkiem rycynowym oraz Płyn micelarny nawilżająco-łagodzący z D-panthenolem, który z nich okazał się lepszy? A może zdobyły równorzędne miejsce? Zapraszam na post.


Duo płyn micelarny z olejkiem rycynowym 400 ml. Cena 19,90 zł.
Płyn micelarny nawilżająco-łagodzący z D-panthenolem. Cena 13,99 zł.



Ze względu na olejek rycynowy zdecydowałam się w pierwszej kolejności na wersję żółtą.

W mocnej buteleczce znajduje się spora ilość płynnej cieczy, składającej się z dwóch warstw: żółtej w której dominuje olejek rycynowej oraz przezroczystej. Dozownik stanowi malutki otwór w zamykaniu na klik. Forma wygodna podczas uwalniania danej ilości na wacik. Stosowanie nie odbiega od norm. Należy zwyczajnie zwilżyć wacik płynem i rozprowadzając po twarzy oczyścić skórę. Ważna uwaga: płyn przed użyciem powinno się wstrząsnąć do momentu wymieszania faz. Zwyczajnie robimy ruch jak przy szejku. Po wymieszaniu mamy stosunkowo mało czasu na aplikację na wacik, ponieważ żółta faza szybko powraca na górę. 

Zapewnienia Lirene:

  • perfekcyjnie czysta, odżywiona skóra i piękne rzęsy! Zgodzę się z tym w 70%. 
Kobiety w tym i ja które preferują lekkie makijaże, powinny zostać przekonane do tego płynu pod względem oczyszczenia i demakijażu, chociaż i tak trzeba to robić wytrwale ponieważ micele nie ściągają od razu zwłaszcza tuszu. Olejek rycynowy odgrywa tutaj kluczową rolę - wzmacnia rzęsy, dzięki czemu stają się silniejsze i piękniejsze to prawda na wacikach mam coraz to mniej rzęs, które na wiosnę zbuntowały się i zaczęły wypadać. Oprócz tego olej nawilża i wygładza skórę, wspomagając warstwę hydrolipidową naskórka, zapobiegając nadmiernemu przesuszeniu i utracie elastyczności skóry. Jego wadą jest pozostawianie tłustego filmu na cerze. Osobiście nie przywykłam do tego nie tylko w tym płynie. Spotkałam się już z innymi, które tworzą ten niewygodny dla mnie film. Opakowanie ekonomiczne.


 Etykieta informacyjna.


Po około dwóch tygodniach zamieniałam wersję żółtą na różową. W tym przypadku płynu mamy 200 ml. Standardowe opakowanie od samego początku zaakceptowałam. Skromność w szacie zwyciężyła, chociaż wersja żółta też nie była jakoś rozbudowana graficznie. Mimo tego ten płyn zdobył lekką przewagę oceniając jego walory zewnętrzne. 

Zapewnienia Lirene
  • usuwa makijaż i uwalnia skórę od zanieczyszczeń, koi, łagodzi podrażnienia i regeneruje, nawilża i odświeża. Zgodzę się z tym w 98%.
Wodnista ciecz usuwała lepiej makijaż oraz oczyszczała skórę o niebo lepiej niż wersja poprzednia. Jednym słowem cała akcja z oczyszczaniem skóry twarzy przebiegała sprawniej. Płyn zawiera D-panthenol, który zapobiega podrażnieniom skóry, przywracając jej komfort. Intensywnie nawilżający kompleks Moist Concept regeneruje naskórek oraz przywraca właściwy poziom nawilżenia skóry.


  Etykieta informacyjna.


Kto wygrał starcie? 
Oba płyny są bezzapachowe, dobrze oczyszczają skórę, z tym że wersja z olejkiem rycynowym zostawia niewygodną co to dla niektórych warstwę, oraz zmywanie trwa dłużej. Micele nie podrażniają oczu, dla skóry są łagodne. Lepszy jednak okazał się  dla mnie micel drugi z D-panthenolem. Nie znaczy to, że wersji z olejkiem rycynowym Wam nie polecam! Sięgnijcie po którąś wersję i poddajcie ją ocenie. 


  pozdrawiam - Magda

21 maja 2017

#ZAPACH, UCZTA DLA ZMYSŁÓW

Witam

Zmysł zapachu to przywilej jakim mogę rozpoznawać różnego rodzaju aromaty i kojarzyć je z wydarzeniami lub sytuacjami jakie miały miejsce. Ubóstwiam otaczać się świeżością i aromatami pełnymi tajemniczej woni. Dzięki nim moje zmysły szaleją i pobudzają w pewnym sensie wyobraźnię. 

Zapach to dla mnie wspomnienie, dzięki niemu przypominam sobie miłe chwile i zdarzenia jakie miały miejsca w moim życiu. W różnych sytuacjach doszukuję się zapachów, które kojarzą się mi z wyjątkowymi chwilami. 

Gdzie doszukuję się zapachów, które mają wpływ na miłe wspomnienia? Zaraz je poznacie. 

Suszone kwiaty
 

Dobrze ususzone letnie kwiaty to pamiątka jaka pozostaje mi po każdej letniej porze roku. W słoneczne dni, kiedy leje się żar z nieba zrywam polne kwiaty, które po ususzeniu wkładam do płóciennych woreczków i umieszczam w szafkach z ubraniami. Taki susz wbrew pozorom pachnie wiele miesięcy włącznie z zimą. Otwierając szafkę czy szufladę dobiega mnie zawsze ten wyjątkowy aromat lata, wspominam wtedy letni czas kiedy za oknem plucha i zimno. Takich woreczków można przygotować sporo, będę miłym akcentem prezentowym podczas odwiedzin bliskiej osoby. 

Aromatyczne olejki
 

Olejków jest mnóstwo, można z nich robić różne mieszanki wg. uznania. Własne laboratorium domowe sprzyja eksperymentom. Wygospodarowane miejsce może służyć do stworzenia kompozycji, o jakiej marzymy. Kąpiel z takim aromatem może przywołać czas za miastem w wiejskiej posiadłości lub wypad pod namiot nad jezioro. 

Smakowa kawa
 

Kawa ma to w sobie, że sama w sobie ma niepowtarzalny zapach. Pobudza zmysły i napawa dobrym humorem. Kiedy poranki bywają trudne to ona pomaga mi wstać z łóżka i rozpoczyna ze mną dzień. Kawę popołudniową traktuję nieco inaczej, szczypta przyprawy np: cynamonu lub kilka waniliowych ziaren sprawiają, że kawa staje się dla mnie nowym napojem zupełnie innym od porannego. Takim aromatycznymi kawami często częstuję osoby odwiedzające mnie, to w nich zasiewam miłe chwile, które będę kojarzyć ze mną. 

Kwiaty
 

Świat nie mógłby istnieć bez aromatu kwiatów. To one wprawiają mnie w lepszy nastrój kiedy nadchodzą gorsze chwile. Troski umykają, a na życie spoglądam od razu inaczej. W wazonie oprócz tego, że roztaczają wkoło siebie przyjazny klimat to cieszą oko. W chwilach depresyjnych podczas spaceru po ogrodzie pełnego kwiatów nie tylko poprawia mi się nastrój, ale uśmiech pojawia się na ustach. Każda pora roku dyktuje nowe zapachy i tak obecnie rozkoszuję się zapachem bzu. Nie mogę się doczekać polnych kwiatów, które faworyzuję - maki czy rumianki to one przepełnione naturalnością sprawiają, że się uspakajam i wyciszam. Mają na mnie dobry wpływ i wiem, że w ich obecności mogę być sobą.

Herbata
 

Standardowy napój jakim goszczę oprócz kawy gości w swoim domu. Nie chcąc być monotematyczną gospodynią w sklepach zielarskich dokonuję zakupów różnych herbat zapachowych. W tych specjalnych miejscach dokonuję wyboru za każdym razem innego. O tej porze roku stawiam już na herbaty owocowe lub z dodatkiem przypraw. Taka odmienna herbata cieszy moich gości i miło spędzamy wtedy czas. 

Perfumy


To one dodają mi pewności siebie. Wylanie na siebie mgiełki ulubionych perfum sprawia, że nie tylko czuję się sobą, ale pokazuję tym sposobem swój charakter otoczeniu. W torebce staram się nosić miniaturowy flakonik ulubieńca, którym w każdej chwili mogę się spryskać. Perfumy to raj kobiecy, bez nich sądzę, że kobiety były by nieszczęśliwe. Zapachy w postaci perfum przywołują wyjątkowe chwile np: poznanie przyszłego męża lub oświadczyny. To te chwile pamiętamy, a zapach nam wtedy towarzyszący pozostaje w pamięci na zawsze. 

Świece
 

Maniaczką wosków, świec jestem od dawna i sądzę, że przede mną jeszcze wiele pachnących godzin. Wierna jestem zapachowi lawendowemu, wiem, że przy nim czuję się swobodnie i dobrze. Dzięki świecom zapachowym zmienia się mój nastrój na lepszy. To świece sprawiają, że otoczenie staje się weselsze, inaczej wtedy spoglądam na pewne sprawy. Po ciężkim dniu co pierwsze robię? zapalam świecę, faworyzuję lawendową woń, ale nie stronię od innych równie pięknych zapachów: kwiatowych czy owocowych. Taki bodziec zapachowy pomaga mi zapomnieć o dniu. Mogę odpocząć i poczuć się o niebo lepiej. Taka aromaterapia działa cuda - polecam ją każdemu!

Jak widzicie różne zapachy sprawiają, że wracam myślami do  wydarzeń z którymi trudno się rozstać i o nich zapomnieć. Zapachy to coś cudownego, świat duchowy można zmienić jak za pomocą czarodziejskiej różdżki. Często sama stwarzam takie sytuacje kiedy z danym zapachem czuję się dobrze i daję radość innym.

Czy aromaterapia na Was też tak działa skutecznie? Lubicie otaczać się wyjątkowymi zapachami?

pozdrawiam - Magda

20 maja 2017

#FARMONA, HERBAL CARE MY NATURE Z PROPOZYCJĄ OLEJKU ARGANOWEGO DO WŁOSÓW, SKÓRY I PAZNOKCI

 Witam

Rodzina zadaje mi często pytanie - jak możesz ciągle stosować olejki? Wychodzi na to, że jestem olejomaniaczką i bez olejków przyszłości nie widzę. W czystej postaci oleje to takie, które dają kopa w pielęgnacji i do takich mam szacun, mieszane wg. mnie mają mniejsze pole do popisu, ale też po nie sięgam. Olejek arganowy to przewodni składnik w kosmetyku Herbal Care, Farmony. Produkt ma uniwersalne zastosowanie, producent poleca go do włosów, skóry i paznokci. 



 Pojemność: 55 ml
Cena: 14 zł

 EFEKTY:

  • zregenerowane, odporniejsze na uszkodzenia, pełne blasku włosy,
  • intensywnie odżywiona i jedwabiście gładka skóra,
  • wytrzymałe i mniej podatne na łamanie i rozdwajanie paznokcie.
Sposób użycia: Niewielką ilość olejku rozetrzyj w dłoniach, a następnie wmasuj w suche lub wilgotne końcówki włosów, skórę lub paznokcie .


Kartonowe wdzianko przywołuje wiosenną aurę. Jasne, małogabarytowe i czytelne. Całość dodatkowo była zabezpieczona folią, widać, że producent szanuje swoje kosmetyki i przekazuje wprost do naszych dłoni jako klienta pierwszego zastosowania. 

Miniaturowa buteleczka tłoczy olejek przez pompkę bezproblemowo. Jedynie przezroczysta nakrętka jest bardzo ruchliwa i często mi znika, upadając na podłogę. Olejek charakteryzuje się słomkową barwą, nie oznacza to, że będzie barwił np: skórę. Nie jest tłusty i to dla mnie zaleta. Wchłania się w normie. 
Buteleczka uskutecznia korzystanie z niego, ponieważ nie obciąża torebki i łatwo jest go przenosić. 




 Pomimo tego, że jest to olejek, a nieczysty olej od razu miałam skojarzenie przy pierwszym spotkaniu z nim, że jest mieszaniną wielu silikonów i innych chemicznych dodatków. Myliłam się w tym przypadku. Skład jest stosunkowo krótki co tylko dobrze o nim świadczy. Na pierwszym miejscu dominuje olejek arganowy, który zapobiega przesuszeniu, doskonale regeneruje, wzmacnia i odżywia  włosy, skórę i paznokcie. Dalej mamy, olejek awokado- nabłyszcza włosy, chroni końcówki przed rozdwajaniem i kruszeniem oraz olejek migdałowy- bogate źródło witamin A i E, łagodzi podrażnienia, zmiękcza i wyraźnie wygładza skórę i olejek winogronowy- przyspiesza wzrost paznokci, wzmacnia je, nawilża i nadaje połysk.


Stosowanie olejku może nie przyniosło mi dużego entuzjazmu, ale używanie jego dało mi w pewnym sensie zadowolenie. Pomimo, że ma kilka zastosowań postanowiłam go przetestować jedynie na dwa sposoby. W pierwszym nakładałam go jedynie na końcówki włosów, które nie były bardzo zniszczone, ale nie dorównywały włosom od nasady i na dalszej długości. Pierwsze efekty przyszły szybciej niż się tego spodziewałam. Końcówki zdobyły wymaganą wilgoć i nabrały połysku. 
W drugim przypadku olejkiem traktowałam wysuszone miejsca tzn. łydki, z którymi wiecznie mam problem, miejsca na łokciach i kolanach. Całkiem przyjaźnie skóra w tych miejscach zareagowała, nie była natłuszczona, a solidnie nawilżona i nawet podczas wieczorów kiedy omijałam czynność olejowania tych miejsc to efekt nie znikał. Widzę, że stosowanie doraźne wystarcza.

Uważam, że warto mieć w zanadrzu takiego pomocnika. Poza funkcją jaką spełnił, doprowadziłam nim automatycznie dłonie do zdrowego wyglądu.


pozdrawiam - Magda