12 października 2019

UROKLIWE CHWILE Z SERIĄ MILK I HONEY OD ORIFLAME

Witam


Słysząc, nawet przez przypadek od obcej osoby "mleko i miód" od razu włącza się u mnie coś pozytywnego. Od małego dziecka babcia często podawała mi mleko z łyżeczką miodu i wiem, że bardzo lubiłam wypijać do dna ten pyszny napój. Miodu w dzieciństwie nabieranego prosto ze słoja nie znosiłam, dlatego był przemycany z mlekiem. Teraz kiedy jestem dorosłą kobietą bez trudu jem miód, a nawet za nim przepadam, ale i tak z sentymentem przygotowuję sobie czasami "wspomnienie z dzieciństwa":)

W świecie urody epizodycznie spotykam kosmetyki na bazie mleka i miodu, dlatego nigdy nie przechodzę koło nich obojętnie. Taką frajdę ostatnio zrobiłam sobie poznając zestaw od Oriflame
Milk & Honey Gold. Ten zestaw na jesienną porę jest wręcz wskazany dla wszystkich którzy lubują się w takich duetach zapachowych. 




O serii Milk & Honey Gold


"Znając dobroczynne właściwości mleka i miodu stworzyliśmy złotą kolekcję Milk & Honey. Odżywiające i bogate w aktywne składniki preparaty do pielęgnacji twarzy, ciała i włosów dostarczą Ci oprócz niesamowitych efektów dodatkowo uczucia odprężenia."






Krem do rąk i ciała Milk & Honey Gold Festive Orchid

39,90 zł/250 ml
"Zapewnij swojej skórze luksusowe nawilżenie skóry oraz elegancki zapach miodowej orchidei. Rozkoszuj się gładkością skóry, płynącą z organicznie pozyskiwanych ekstraktów z mleka i miodu. Idealny prezent dla bliskiej ci osoby."


Krem jest niebywale lekki o budyniowej konsystencji. Dzięki tej zalecie łatwo się nim operuje. Nałożony na skórę, szybko do niej przywiera i daje się łatwo rozsmarować zostawiając przy tym zapach nawiązujący do mleka i orchidei. Jest to woń wyjątkowa i nie powinna nikogo negatywnie zaskoczyć. Warto podkreślić, że nie obciąża ona naszego umysłu i nie góruje nad samym działaniem, które jest priorytetem. 


W tej roli w jesienny czas krem sprawdza się dobrze. Robię sobie jednak dni kiedy idzie on w odstawkę. Dzieje się tak kiedy odczuwać zaczynam pewne braki w nawilżeniu. Stosowany jednak w większości dni w tygodniu sprawia, że skóra po nastu aplikacjach staje się gładka i miękka, a automatyczne smarowanie dłoni kiedy wklepuję go w skórę ciała powoduje, że dłonie na noc już nie potrzebują innej dawki kremu stricte do dłoni.

Podoba mi się jego nienachalny zapach jaki wyczuwam do kolejnego dnia. Skóra jest nim nasączona, a ja przez to lepiej się czuję.







Balsam do ciała pod prysznic Milk & Honey Gold

34,90 zł/200 ml



"Cudownie pachnąca formuła z organicznie pozyskiwanymi ekstraktami z mleka i miodu intensywnie nawilża, a dodatkowo natłuszcza zewnętrzną warstwę skóry, zapewniając miękkość i gładkość, które pokochasz."


Taka forma balsamu nie jest mi obca. Znam ją z innych marek i używam rzadko bo rzadko, ale w ciągu roku ze dwa opakowania zaliczam.

Ucieszyłam się kiedy ten balsam trafił do mnie bo brakowało mi pewnej odmiany w wieczornej pielęgnacji. Nie stosuję go przy każdej kąpieli. Taka formuła sprawdza się kiedy nie mam za bardzo czasu.

Balsam wystarczy nanieść na wilgotny naskórek i rozetrzeć go kolistymi ruchami po całym ciele. Balsam myjący w takiej formie nie pieni się, jedynie częściowo bieli skórę. Łatwo go można spłukać i cieszyć się czystą i już nabalsamowaną skórą. Nie warto po wyjściu z kąpieli czy prysznica od razu wycierać się ręcznikiem. Wiem, że taki balsam sprawdzi się lepiej jeżeli skórę osuszymy naturalnie lub po paru minutach.

Milk&Honey pachnie kwiatowo, zabrakło mi tu mleka czy miodu. Aksamitna konsystencja jest lekka, beżowa, a biorąc ją w palce czujemy jaka jest lepka - jakby dosłownie dolano płynnego miodu.








Wygładzający scrub do ciała Milk & Honey Gold

34,90 zł/200 ml


"Luksusowy, cukrowy scrub z organicznie pozyskiwanymi ekstraktami mleka i miodu oraz naturalnymi składnikami złuszczającymi. Usuwa martwe komórki naskórka, nadaje skórze cudowny zapach."

Zaopatruję się w różnego rodzaju scruby, ale te cukrowe wiodą u mnie prym. Poznając wersję mleczno-miodową miałam na początku pewne wątpliwości czy na pewno ten scrub poradzi sobie z usunięciem martwego naskórka. 

Kiedy po raz pierwszy wydobyłam go na dłoń, gołym okiem nie dojrzałam w ogóle drobin. Scrub był półkrystaliczny w kolorze przypominającym miód z widocznymi pęcherzykami powietrza? Sytuacja się zmieniła kiedy nałożyłam go na wilgotną skórę, mikroskopijne drobinki szybko dały o sobie znać. Scrub pięknie usunął martwy naskórek co dało się wyczuć tuż po jego spłukaniu. Jest to zdzierak średni, czyli taki jaki preferuję najbardziej. 

Pachnie miodem i kobiecymi perfumami. Zapach całkiem przyjemny, ale ulatnia się dość szybko. Oprócz złuszczenia, scrub oferuje nam dobre oczyszczenie skóry, wygładzenie jej. Nie jest na tyle ostry by ranić lub doprowadzać do zaczerwienienia skóry.





Graficznie Milk & Honey Gold została przedstawiona w odcieniach kojarzących się z głównymi składnikami czyli mlekiem i miodem. 

Miękkie wygodne tuby zarówno w balsamie jak i scrubie dobrze sprawdzają się podczas użyć. Lubię takie opakowania stojące na głowie bo zawsze sprawnie mogę z nich skorzystać. 
Krem także może pochwalić się słoiczkiem w kształcie baryłki w kolorze czarnym ze złotą zakrętką.  

Ekstrakty z miodu i mleka o właściwościach zmiękczających i regenerujących na chłodniejsze dni jakie nastały w tych kosmetykach to strzał w dziesiątkę.

Wszystkich czytelników zapraszam na stronę Ladies Club Oriflame.

Lubicie kosmetyki na bazie miodu i mleka? Znacie inne marki oferujące podobne produkty?






pozdrawiam - Magda

10 października 2019

KOLEJNA DAWKA DOBREGO NAWILŻENIA I OCZYSZCZENIA SKÓRY CZYLI O FRANCUSKICH DEROKOSMETYKACH ROGE CAVAILLES

Witam

Wieczorna, codzienna toaleta jest dla mnie niezwykle ważna. Czasami nie mogę się doczekać tego momentu, kiedy pozwolę sobie na chwilę relaksu.

Obecnie zaczynam już odczuwać braki w nawilżeniu skóry. Jesień to ta poru roku, kiedy potrzebuję bogatszych formuł zawartych w żelach pod prysznic, dlatego wprowadzam do pielęgnacji apteczne produkty lub np: do kąpieli dodaję czyste oleje (oczywiście z umiarem).

"Roge Cavailles to francuska marka zajmująca się produkcją dermokosmetyków mających na celu ochronić każdą skórę (wrażliwą, suchą, reaktywną) przed przesuszeniem."

W okresie jesienno-zimowym sprawdza się u mnie doskonale. Zwykłe mycie/oczyszczanie nie tylko staje się przyjemne, ale przynosi same plusy.

Tym razem poznaję Olejek Satynowy do kąpieli i pod prysznic oraz Ultrabogaty krem myjący.






Poszczególne dermokosmetyki wędrowały ze mną do mycia osobno. Każdemu dałam czas na dokładne poznanie i ocenienie czy faktycznie obietnice producenta pokrywają się z rzeczywistością. 


Od samego początku odkąd mam styczność z tymi kosmetykami zadowalają mnie ich opakowania. Nie są specjalnie wyszukane, raczej proste i funkcjonalne. Posiadają zamykania na klik lub pompki, które wystarczy jedynie w szyjce przekręcić by móc otrzymać krem/żel.







Satynowy olejek dostaniemy w dwóch pojemnościach: 250 ml/29 zł oraz 500 ml/39 zł.
Można go użyć jako dodatku do kąpieli lub w formie żelu myjącego.

Wydawać by się mogło, że może być tłusty i osadzać się na skórze. Takie miałam pierwsze skojarzenie. W rzeczywistości jest gęsty jak żel i wyróżnia się jednak konsystencją nietłustą. Pięknie i finezyjnie pachnie, poniekąd różaną wonią. Nieprzesadnie i nie za słodko. Jego zapach jedynie jest zaakcentowny i nie wymusi u nas jego odstawienia.

Wzbogacony jest olejkiem arganowym i różanym. Skład nie jest ściśle naturalny, ale komponenty zostały tak dobrane, że nie wpływają negatywnie na skórę, są dla niej delikatne. Brak w nim: parabenów, fenoksyetanolu, mydła. Jest to produkt hypoalergiczny, testowany przez dermatologów. 

W kontakcie z wodą wytworzona pianka otula przyjemnie ciało, oczyszcza go i nadaje mu z czasem miękkości oraz zapobiega utracie wody z naskórka. Ten olejek zadba przede wszystkim o skórę wrażliwą i suchą. 






Ultrabogaty krem myjący pochodzi z linii Dermo U.H.T. Występuje jedynie o pojemności 500 ml. 

Oceniając jego wydajność to nie jest ona najlepsza. Przez dość rzadką, kremową konsystencję lubię go użyć więcej niż klasycznego żelu, dlatego butla 500 ml schodzi wbrew pozorom u nie znacznie szybciej.
Pachnie ciekawie dzięki masłu illipe.

"Ciekawostka: Masło Illipe bardzo dobrze nawilża, nadaje skórze miękkości i przywraca elastyczność. Posiada kolor kremowy i bardzo łagodny zapach. Przypomina masło kakaowe. Jest surowcem kosmetycznym."

Krem myjący można stosować codziennie przy skórze suchej i bardzo suchej.

Kompleks UHT, wspomniane masło llipe i naturalne kwasy tłuszczowe wpływają na stan skóry pozytywnie. Nie jest ona perfekcyjnie nawilżona, ale na pewno po umyciu nie występuje efekt ściągania czy innego podrażnienia. Co parę zastosowań jedynie dopieszczam skórę osobno balsamem.

W składzie nie występuje mydło. Nie doszukałam się również barwników i parabenów. Produkt jest hipoalergiczny.




Na produkty Roge Cavailles warto zwrócić uwagę kiedy zmagamy się z problematyczną skórą. Są one testowane przez dermatologów na wrażliwej skórze, są hipoalergiczne, nie posiadają alkoholu, parabenów i mydła.

Do dostania w wybranych aptekach lub w sklepie internetowym


pozdrawiam - Magda

8 października 2019

SENSIQUE SENSITIVE SKIN, EYESHADOW PALETTE /LATE SUMMER/

Witam


To, że marka Sensique rozpieszcza kobiety pojawiającą się kolorówką to oczywiste. Ostatnią perełką, która rozchodzi się jak świeże bułeczki wśród blogerek i nie tylko jest Sensique, Sensitive Skin, Eyeshadow Palette Late Summer, paleta składająca się z 12 cieni.







W metalowej, ślicznej kasetce, bardzo szczelnie zamykanej do dyspozycji mamy cienie matowe oraz połyskujące. 

Paletka mieści podłużne lusterko oraz pędzelek do malowania z dwoma końcówkami. Z jednej mamy pacynkę, z drugiej pędzelek. Na wyjeździe używam go, natomiast w domu wolę skorzystać z konkretniejszych pędzli.





Przekrój kolorystyczny jest szeroki. Late Summer to odcienie na zakończenie lata i początek jesieni. Zgrywają się ze sobą, dając wiele możliwości na makijaże.

W odcieniach złota i brązu czuję się teraz najlepiej. Są to warianty ciepłe. Te barwne propozycje wkomponowują się obecnie w porę jesienną i mój odcień rudych włosów. Włączając do nich odcień fioletu i bordo od razu czuję się jak Pani Jesień.

Do zieleni, beżu i różu podchodzę z dystansem. Może za późno zaczęłam ich używać i teraz przyzwyczajona do ciepłych brązów trudno jest mi się przestawić. Paletka ma jednak 12 miesięcy ważności, więc bez trudu załapię się na nią na kolejne lato i wykorzystam odcienie z którymi mi teraz nie po drodze lub wykorzystam je w najbliższym karnawale.





Cienie są znakomicie napigmentowane, niewiele się osypują, pylą naprawdę znikomo. Blendują się bez zarzutu. Nałożone na bazę wytrzymują cały dzień, przylegając trwale do powiek. Nie zbierają się w kącikach. Ja jako laik zerkam na makijaż w trakcie dnia, ale przeważnie nie mam czego poprawiać. 

Ich kremowa konsystencja sprawia, że z łatwością można stopniować ich odcień.






Paletkę Late Summer można wykorzystać przy makijażu dziennym i wieczorowym. Jej regularna cena to 49,99 zł/14 g. Przy widocznych odcieniach z łatwością rozjaśnimy lub przyciemnimy makijaż w odpowiednim miejscu. 

W trakcie dnia cienie nie tracą na intensywności, nie ścierają się i nie płowieją.

Wszystkie produkty marki Sensiuque są dostępne wyłącznie w drogeriach Natura oraz na www.drogerienatura.pl.







pozdrawiam - Magda

6 października 2019

90% SKŁADNIKÓW POCHODZENIA NATURALNEGO, ZAWARTYCH W LINI SENSUAL OD JOANNY

Witam

Joanna od wielu lat, ba nawet pokoleń ma wiernych wielbicieli, którzy wciąż wyczekują na sklepowych półkach nowości. Ostatnio i u nas przybyło w pielęgnacji kilka jej nowinek. Produkty pochodzą z linii Sensual i posiadają około 90 % składników pochodzenia naturalnego. Dlatego warto jest je włączyć do opieki skóry dla całej rodziny.

Joanna Sensual to kosmetyki łączące sprawdzone naturalne substancje z nowoczesnymi formułami i pięknymi kompozycjami zapachowymi. W skład linii Sensual wchodzą: żele pod prysznic, balsamy do ciała, kremy do rąk oraz kremy do stóp (w różnych wersjach zapachowych).

W ostatnim czasie poznaliśmy 
Kremowy żel pod prysznic z olejkiem arganowym oraz Balsam do ciała z kolagenem morskim.




SENSUAL CIAŁO
KREMOWy ŻEL POD PRYSZNIC Z OLEJKIEM ARGANOWYM
Cena: 9 zł (500 ml)






Pojemność jest na tyle spora, że spokojnie starczy dla każdego. Śmiało mogę to opakowanie nazwać, rodzinnym nie tylko ze względu na pojemność, ale i dlatego, że żel można stosować w trakcie mycia do każdego rodzaju skóry.

W efekcie jest bardzo delikatny, nie ma mowy o nawet lekkim przesuszeniu, no chyba, że jesteśmy posiadaczami skóry atopowej (tu reakcja może być różna).

Żel sam w sobie ma kremową gęstość, przyjemnie pachnie, na jesienną porę ta woń jest idealna. Olejek arganowy znajdujący się dość wysoko na liście składników, nawilża skórę i zabezpiecza ją przed przesuszeniem, posiada bogate właściwości odżywcze, odbudowuje płaszcz hydrolipidowy skóry i zapobiega procesom jej starzenia.

Lubię go używać wraz z wilgotną myjką, wtedy przy małej jego ilości wytwarza się sporo piany, którą mogę umyć całe ciało. Po wytarciu, skórą subtelnie nim pachnie przez całą noc.



SENSUAL CIAŁO
BALSAM DO CIAŁA z kolagenem morskim
Cena: 7 zł (200 g)






Balsam używany codziennie, może szybko się skończyć. Wszystko też zależy z jaką częstotliwością go stosujemy i jaką dozą. To nie oznacza, że jest niewydajny. Starcza na wiele zastosowań.

Na początku zwraca na siebie uwagę swoim aromatem - kobiecym, świeżym, powabnym. Wizualnie ma piękny pastelowy odcień błękitu. Wchłania się błyskawicznie przy cienkiej warstwie. Nie zostawia filmu, nie lepi się.

Opcja z kolagenem morskim wskazana jest przy skórze normalnej i suchej.

Z początku sądziłam, że nie podoła moim wymaganiom. Szansę jednak dostał i z niej skorzystał, ponieważ po paru aplikacjach przyznałam mu rację, że zostawia optymalne nawilżenie jakiego potrzebuję Ujędrnienia jednak nie odczułam, nawet teraz kiedy kończę opakowanie.



Kosmetyki Joanny zaskakują mnie ostatnio i to bardzo. Wypuszczane do sprzedaży nowości posiadają spory procent składników pochodzenia naturalnego, a mimo tego nadal są tanie i dobrze dostępne. Jeżeli nie chcecie by wasz portfel zrobił "się cieńszy" to dajcie im możliwość poznania i wyrobienia sobie o nich własnego zdania.


pozdrawiam - Magda

4 października 2019

JESIENNY ZAPACH OD AVON, WODA PERFUMOWANA MAXIMA /for her/

Witam

W świecie kosmetycznym w Polsce nie sposób poznać wszystkich nowości. Podobno nasz kraj pod tym względem jest bardzo dobrze rozwinięty. Drogerie wyrastają jak grzyby po deszczu, zwłaszcza w internecie.

Avon praktycznie od zawsze nie było marką po którą sięgałam systematycznie. Do czasu kiedy poznałam pierwszy zapach kilka lat temu. Nie pamiętam dokładnie nazwy zapachu, ale wiem, że rozkochał mnie wtedy na całego i zaczęłam stopniowo do kolekcji dołączać kolejne flakoniki. 
Ostatnia świeżynka Avon, jaką poznałam zaledwie kilka dni temu to woda perfumowana Maxima dla Niej. Dla panów jest w ofercie wersja Maxime dla Niego.




💙Kompozycja: kwiatowo-orientalno-drzewna 

💙Kategoria: elegancki zapach na co dzień 

💙Główne nuty zapachowe: nektarynka, jaśmin wielkolistny, kwiat Immortelle 

"W każdym z nas drzemie pierwiastek boskości – to nas zainspirowało do stworzenia zapachu, który wydobywa to, co w Tobie najlepsze. Ten luksusowy nektar uwolni maximum Ciebie! Damska woda perfumowana Avon Maxima łączy szlachetne nuty kwiatu Immortelle, aksamitne akordy soczystej nektarynki i wyszukaną woń jaśminu wielkolistnego".




Damska woda perfumowana Avon Maxima to pełna szyku niebiańska kompozycja ze szlachetnymi nutami kwiatu Immortelle.


Zapach AVON Maxima dla Niej 50 ml dostępny jest w katalogu Avon 14/2019 /26.09.2019 - 16.10.2019/ w 
cenie od 79,99 zł.







Woda została umieszczona jak dla mnie w skromnym, ale zacnym kartoniku bo w kolorze złotym, a złoto zawsze kojarzy się z czymś drogim i wyjątkowym. Podobna sytuacja jest w samym właściwym flakoniku, który ma owalny kształt, grube dno, przeźroczyste ścianki. Oryginalności dodaje mu złota zatyczka przez co całość reprezentuje się dostojnie.






Maxima to zapach typowo jesienny. Jest ciepły i otulający. Ma moc, ale nie męczy. Niektórym może się wydać za słodki, ale podczas jego poznawania na przełomie kilku dni można zmienić zdanie bo tak do siebie przyzwyczaja i uzależnia. 
Dla mnie stał się przyjacielem podczas wychodzenia z domu. Dobrze układa się na skórze. W początkowej fazie dominuje, po czym słabnie i trzyma wiele godzin. Na ubraniach zostaje mocno wyczuwalny przez kilka dni. 

Nie mam pojęcia jak pachnie kwiat Immortelle, ale jest on symbolem wiecznej młodości i może dlatego tak zawsze ochoczo ostatnio sięgam po ten zapach, który dodaje wigoru i radości.

Zapach przełamany jest akordami nektarynki i jaśminu wielkolistnego to one podbijają woń Maximy dodając jej soczystości.

Zapach ten to zasób kwiatowo-orientalno-drzewnych nut zapachowych tworzących elegancki i ponadczasowy bukiet odpowiedni dla pań w każdym wieku.

Oprócz 50 ml, zapach dostępny jest także w wersji wygodnej perfumetki, którą można zabrać ze sobą do torebki.

Ciekawostka
Czy wiesz, że Immortelle to jeden z nielicznych kwiatów na świecie, które nigdy nie więdną?

Jakimi zapachami otaczacie się obecnie? Ja Wam polecam Maxime od Avon:)

pozdrawiam - Magda

2 października 2019

DENKO, WRZESIEŃ 2019

Witam

Jesień na dobre zawitała nad obszar Polski. Mnóstwo kolorowych liści można już spotkać w parkach, miejskich uliczkach czy przy domowych ogrodach. Ja sama korzystam jeszcze z cieplejszych dni i jak tylko mogę zaliczam kolejny kurs rowerem po okolicy. Nie jestem na tyle przekonana i zachłanna, aby w zimniejsze pory roku także jeździć na rowerze jeżeli tylko np: nie ma śnieżycy czy ulewy jaka zdarzyć się może w każdej chwili. Nie, to nie dla mnie... wolę poczekać na spokojnie na kolejny rowerowy sezon jaki z reguły rozpoczynam z końcem wiosny.

Wrzesień upłynął mi pod względem zużyć dosyć słabo. Jednak zawsze mam za sobą tych parę pustych opakowań o których dziś chcę wam opowiedzieć. Zapraszam na letnio-jesienne denko:)





Avon, emulsja do mycia twarzy przywracająca równowagę skóry z białą herbatą.

Z czasem emulsja ta niestety doprowadziła do przesuszeń w okolicach nosa, brody i czoła. Zużyłam ją jednak do końca nie stosując jej codziennie, a max 3 razy w tygodniu. Emulsja miała żelową gęstość, ładnie pachniała - choć dla mnie zapach był za mocny. Czy ją polecam? średnio.

GlySkinCare, krem do twarzy ze złotem.

Nawilżenie jakie przyniósł mi krem było średnie, dlatego nie używałam go codziennie, a co drugi trzeci dzień by innym kremem zaspokoić naskórek i nie dać mu się wysuszyć.
Po aplikacji krem łatwo wnikał w skórę i ją napinał. Ma ponoć chronić skórę przed wolnymi rodnikami i przyspieszać jej regenerację.





Ziaja med, płyn do higieny intymnej łagodzący.

Markę możecie nabyć w aptekach. Ten płyn podczas stosowania zawsze subtelnie obchodził się z miejscami intymnymi. Czułam się przy nim komfortowo ponieważ utrzymywał w trakcie dnia świeżość, nie doprowadzał do podrażnień. Zawierał kwas mlekowy oraz prowitaminę B5.

Faberlic, mydełko w płynie. Pełna opinia <tutaj>






Allerco, balsam do ciała.

Działanie jego oceniłam całkiem dobrze. W miejscach mniej skłonnych do przesuszania się pozbywa się problemu sprawnie. W bardziej uciążliwych jak łokcie czy kolana musiałam mu dać więcej czasu, ale i tu nie przyniósł rozczarowania.
Skórze udziela pierwszej pomocy, gwarantując doskonały poziom nawilżenia, zabezpiecza naturalną barierę ochronną skóry, która staje się bardziej odporna na zewnętrzne warunki.

Regenerum, regenerujące serum do włosów. 

Jego działanie od pierwszego użycia jest fantastyczne. Włosy staja się odżywione i nawilżone. Te pozytywne aspekty jego działania zniknęły zaraz po skończeniu tubu. Serum działa doraźnie jedynie w czasie stosowania. Niedawno kupiłam kolejne jego opakowanie, które już niebawem otworzę. 





Farmona, olejek do kąpieli i pod prysznic.

Zapach cudowny, letni, soczysty. Szkoda mi go było wlewać do wody w trakcie mycia, wolałam zużywać go jako żel do mycia. Skóra po nim nie była nigdy wysuszona, stawała się miękka i lekko zwilżona. Wariant z brzoskwinią i mango chociaż pasuje na letnie dni to nie zaszkodzi go użyć teraz na jesień - może być przypomnieniem słonecznego wakacyjnego czasu.


LOVE beauty AND planet, odżywka do włosów.

Pełna opinia <tutaj>





A jak wasze denka wrześniowe? Znacie coś z mojego?

pozdrawiam - Magda