18 września 2014

ZAKUPY W DM:)

                                                                    Witam

Przy końcu poprzedniego postu w którym opisywałam wakacje nad Balatonem wspomniałam o wizycie w drogerii DM. Chyba byłabym nie sobą, gdybym jej nie odwiedziła:)
dziś pokażę jakich dokonałam w niej zakupów



Dezodoranty w kulce i sprayu, w tym jeden Alverde. Nawet mój mąż wziął dla siebie kilka:)


Płyny do kąpieli, czytałam o nich w sieci podobno tworzą przyjemną pianę podczas kąpieli.



Z żelkami było tak: byłam totalnie nie zdecydowana na zapachy, a produktów nie otwieram w sklepie więc wzięłam każdy:) liczyłam też na większy wybór zapachów...



Koniecznie chciałam poznać kremowy balsam pod prysznic (nasz odpowiednik polski np ma Eveline, który stosowałam i byłam z niego zadowolona). Dwa peelingi, ale bardzo słabe z nich zdzierki bo jeden już używałam, ale za to nadrabiają zapachami, oraz żel pod prysznic Alverde.


Szampony z odżywką oraz lakiery do włosów.


Tutaj mamy Alverde pod prysznic jakiś wynalazek.


Z Balea: tonik, pianka do golenia, peeling do stóp, chusteczki antybakteryjne do rąk oraz skuszona recenzją Eweliny zaopatrzyłam się w masło kakaowe. 


Co weszłam do jakiegokolwiek sklepu na dział kosmetyczny półki zajmowane były przez markę baba. Jest to węgierski producent - dlatego wzięłam płyny do kąpieli u mnie schodzą więc nie ryzykowałam, że będę długo czekać. Mąż również coś dla siebie zabrał. I ostatni produkt na tej fotce to peeling do twarzy, używałam go i ciut za ostry jest więc muszę uważać z jego stosowaniem.


Jako maniaczka mydeł też ich kilka wpadło:)


W drodze powrotnej wpadliśmy do Budapesztu, gdzie nabyłam szampon w kostce Karma Komba:) w sklepie Lush.
O Was drogie czytelniczki również nie zapomniałam, spodziewajcie się w najbliższych dniach rozdania:)


                                            pozdrawiam - Magda

17 września 2014

WAKACJE NAD BALATONEM - WĘGRY

 Witam
Wakacyjny wyjazd we wrześniu również jest możliwy. Osobiście z mężem nie przepadamy za tłumami turystów dlatego wybieramy wrzesień jako miesiąc w którym wyjeżdżamy. W tym roku wyruszyliśmy na odpoczynek nad jezioro Balaton  na Węgrzech do miasteczka Siofok. Do przejechania mieliśmy około 520 km z Krakowa. Podróż samochodem przebiegała przez Słowację, Budapeszt. Trasa została pokonana w 7-8 godzin. 
 Przez biuro podróży TUI zakwaterowanie mieliśmy w rodzinnym Hotelu Diana położonym około 150 m od Balatonu. Hotel posiadał bardzo miłą kadrę obsługującą zarówno hotel jak i restaurację. Porozumiewaliśmy się w języku angielskim, bo węgierski był dla nas kompletnie nie zrozumiały. 
 Balaton o tej porze (początek września) został pożegnany przez większą ilość turystów. Jednak gdy tylko zaświeciło słoneczko trawiaste plaże (bo takie tam w większości występują) miały amatorów. Sama woda cieplutka, miło było do niej wejść. Balaton charakteryzuje się tym, że jest płytki. Od brzegu jego głębokość jest długo taka, że trudno się w nim utopić. Dno jest równe i piaszczyste. Woda jest czysta, przeźroczysta i pływa w niej mnóstwo kaczek i łabędzi.
 Niestety na plażę prawie nie zabieraliśmy aparatu ponieważ ostrzegali nas pracownicy hotelu, że zdarzają się kradzieże i warto zostawić aparaty, komórki w hotelu.
 W pierwszy dzień zaliczyliśmy pływanie po jeziorze statkami.
 Siofok to czyste i z wielką ilością zieleni miasteczko. Park monitorowany na każdej lampie, po dwie kamerki.
 W deszczowy dzień wybraliśmy się do Wieży Ciśnień skąd oglądaliśmy panoramę miasta.


 W inny dzień nie sprzyjający opalaniu mieliśmy wycieczkę promem na drugi brzeg Balatonu.
 Na spacerach podziwiałam hotele. Nie które nowoczesne naprawdę robiły wrażenie.

 Karmienie łabędzi i kaczek.
 Po powrocie ze spaceru wieczornego sprawdzałam wodę w hotelowym basenie. Nie zdążyłam z niego skorzystać:(
Zdjęć robiliśmy dużo. Nie jestem w stanie Wam wszystkich pokazać:))) 
 Nie obyło się bez zakupów. Na moje blogerskie szczęście w Siofok znajdowały się dwie drogerie DM. W kolejnym poście zobaczycie zakupy.
Wczoraj zauważyłam jak zaczyna mi skóra schodzić :) Mam nadzieję, że wrócę w to miejsce ponownie, ponieważ mile go wspominam.

16 września 2014

BINGOSPA, MYDŁO W PŁYNIE BOROWINOWE

 Witam

BingoSpa to marka produktów w które zaopatruje się w Auchan. Wybór kosmetyków jet spory, a ceny bardzo przystępne. Seria kosmetyków borowinowych jest mi znana. Poznałam już szampon i płyn do kąpieli 
- Mydełko w płynie jest kolejnym produktem.


Borowina jest masą organiczną powstałą z roślin na skutek procesów humifikacji (próchnienia) pod wpływem bakterii tlenowych i beztlenowych w środowisku obfitującym w wodę.
Wyciąg z Ginkgo Biloba (Miłorząb Japoński) bogaty we flawonoidy – przeciwutleniacze hamujące powstawanie wolnych rodników, odpowiedzialnych za starzenie się skóry - chroni skórę dłoni przed szkodliwym wpływem czynników środowiskowych.


W mydełku BingoSpa znajduje się ekstrakt borowinowy, który gwarantuje maksymalne wyizolowanie wszystkich substancji czynnych z borowiny z zachowaniem jej właściwości terapeutycznych. Ekstrakt borowinowy jest “esencją” tego co w borowinie najcenniejsze i wartościowe.


 Mydełka w opakowaniu producent umieścił 500 ml. Mydełko wyróżnia się czerwoną barwą jednak po aplikacji na dłoń staje się ona pomarańczowa. Nie wyczuwam woni borowiny, a lekkie perfumy męskie i nawet mi to odpowiada. Konsystencję mamy rzadką przez co nie jest ono bardzo wydajne, jednak nie kończy się ono też szybko. Tworzy nie wielką pianę, którą łatwo spłukać.
Mydełko usuwa zabrudzenia z rąk, pozostawia je pachnące (na krótko). Na tyle dłonie są nawilżone, że nie trzeba sięgać po krem i smarować.

 Mydełka w płynie mają jeszcze jeden pozytywny plus, myjąc dłonie nie trzeba ściągać biżu, niestety do wersji kostkowych zawsze ściągam bo niestety mydło wbija się w pierścionki - nie znoszę tego!
Mydełko to pozytywny średniaczek wśród mydeł w płynie. 
Kosztowało mnie około 6 zł.

15 września 2014

NIVEA - UJĘDRNIAJĄCY OLEJEK DO CIAŁA Q10

 Witam
Kiedy całkowicie przekonałam się do stosowania olejków nie wyobrażam sobie, że mogłabym ich teraz odstawić. Stosuję je różnie, jedne na włosy drugie na skórę. Poznałam do tej pory kilka wariantów, ostatnim jest Olejek Nivea Q10 do ciała - ujędrniający.

 Skład
 Olejek to taki kosmetyk, że nie każda osoba po niego z chęcią sięgnie. Główną cechą, każdego olejku jest jego tłusta formuła. Wyjątek stanowią suche olejki, które charakteryzują się mniej tłustą konsystencją. Ten olejek właśnie taką formułę posiada. 
Producent buteleczkę zapakował do kartoniku z którego dowiemy się o olejku dość sporo. Buteleczka natomiast jest wygodna w trzymaniu w dłoni problem dla mnie stanowiła jedynie dosyć dużych rozmiarów zakrętka. Forma pompki dla olejku byłaby odpowiedniejszym rozwiązaniem. Barwa jaką napotkamy w tym olejku to bardzo jasny beż. Zapach stanowi bardzo subtelny i doskonale wyważony zapach z nutą awokado.
 Olejek nadaje się do stosowania w letnie dni. W moim przypadku starczył na nie całe dwa miesiące (200 ml)
- oceniłam jego wydajność na bardzo dobrą.  Jednak czytałam, że blogerki narzekały na jego wydajność. Wszystko zależy oczywiście z jaką częstotliwością i na jaką część ciała go stosujemy oraz ile nakładamy.
Po nałożeniu już nie wielkiej ilości olejek bardzo dobrze komponuje się ze skórą i sunie po niej gładko przez co i sam masaż z nim jest lekki i wygodny. Czas wchłaniania również oceniam na wysoką notę bo potrafi w szybkim tempie wsiąknąć w skórę. Nie klei się do ubrań. Można go stosować na mokrą i suchą skórę.
Co dało mi jego stosowanie? może nie ujędrnił skóry jakoś specjalnie, ale została ona dobrze napięta, na nawilżenie również nie mam co narzekać!
Miła w dotyku i miękka skóra pozostawała w okresie kiedy go używałam. Nie wiem jak działa na rozstępy ponieważ nie dopatrzyłam się u siebie jak na razie ani jednego. Cena olejku w promocji to około 14 zł/bez promocji nawet 24 zł. Spotkać możemy go w wielu miejscach.

14 września 2014

WYNIKI ROZDANIA WAKACYJNEGO

Witam
Tydzień nieobecności na blogu zawdzięczam wyjazdowi, ale o tym w innym poście. 
Dziś chciałam rozliczyć się z rozdania wakacyjnego, które organizowałam.
Zasady by wziąć udział w nim były bardzo proste, należało być obserwatorem mojego bloga oraz umieścić baner na swoim blogu.
Niestety przy tak jasnych zasadach nie brałam pod uwagę dziewczyn, które dały informację na FB, skoro bym sobie tego życzyła to w regulaminie jasno bym zaznaczyła. 

Oprócz tego kilka z Was pisze, że obserwuje bloga jako...., a gdy szukam danej osoby w mojej liście obserwatorów to okazuje się, że wcale się nie wpisała lub nie dodała banera. Bulwersuje mnie takie zachowanie co tu więcej pisać!

Spośród osób, które spełniły warunki rozdania wylosowałam blogerkę, która wygrywa.
 Jest nią:
KATHY LEONIA
Proszę Cię o e-maila na adres podany w regulaminie z podaniem adresu do wysyłki:)