Witam
Wiosna obudziła we mnie nowe spojrzenie na życie. Uważam, że to najlepszy czas kiedy należy zerwać z niepowodzeniami i zacząć lepszy etap.
Oczywiście post z kategorii denko, publikowany jeszcze na moim blogu ukazuje się z lekkim opóźnieniem. Co miesiąc cieszę się z zakończonych produktów, ale do napisania tego postu zawsze się ociągam. Po spojrzeniu wczoraj w pudło, gdzie umieszczam puste opakowania doszłam do wniosku, że czas na nie.
Zapraszam na denko 37.

1. Marion - hypoalergiczny płyn do higieny intymnej. Mój pierwszy produkt do miejsc intymnych tej firmy, kilka miesięcy temu nie sądziłam, że można go znaleźć w asortymencie. Nie mam do niego uwag - dobrze obchodził się z wrażliwymi miejscami, dawał w porządku odświeżenie.
2. Balea - balsam pod prysznic. Pełna recenzja <TUTAJ>
3. Gilette - żel aloesowy do depilacji. Po spłukaniu skóra za każdym razem była nawilżona, nie zostawała nigdy ściągnięta czy podrażniona. Żel pozostawiał skórę miękką, gładką w dotyku przez kilka dni nie wyczuwałam odrastających włosków. Pełna recenzja <TUTAJ>
4. Eveline - termoaktywne serum wyszczuplające. Mam duże wątpliwości co do działania tego produktu. Nie liczyłam, że zmniejszy cellulit to po pierwsze, ale zachowywało się dziwnie to serum po aplikacji. Raz potrafiło rozgrzać skórę do wytrzymania, innym razem prawie nie odczuwałam ciepła!? Ogólnie to serum jedynie częściowo wygładziło naskórek i na tyle. Ta wersja jest u mnie stracona:(
5. Biały Jeleń - polecam, często kupuję produkty tej firmy do higieny intymnej, nigdy nie przytrafiło się mi nic złego. Pełna recenzja <TUTAJ>
6. Balea - żel pod prysznic. Pierwsza wersja zapachowa co nie zachwyciła. Woń truskawek chemiczna, sztuczna. Działanie dobre.
7. Cztery Pory Roku - serum do paznokci i dłoni. Uważam, że słowo serum w tym przypadku jest za duże. Dobry krem już brzmi wiarygodniej. Serum używałam kiedy dłonie nie były w kiepskim stanie, a skóra nie była jakoś szczególnie w tym okresie wymagająca. Serum się sprawdziło - polecam.
8. Świt Pharma - serum odżywcze SPA dla stóp. Przy regularnym stosowaniu w szybkim tempie przywróciłam stopy wraz z miejscami na których utworzyły się zadziorne skórki do stanu gładkiej powierzchni. Serum tanie - skuteczne, zawiera mocznik.
9. Be Organic - serum pod oczy. Nawilżenie uzyskałam pod kilku dobrych dniach w późniejszym okresie minimalne napiętą skórę, sądziłam, że pod tym względem serum będzie mocniejsze. Nie przyniosło jednak szczególnego zachwycenia, jedynie nawilżenie, niby mało i nie mało, ale po tak dobrym składzie i zapewnieniom producenta sądziłam, że wypadnie lepiej. Buteleczka zawiera pompkę, gładko chodzącą, ale jak dla mnie dozowała za obfite porcje sera, które nie byłam w stanie wklepać. Czy polecam? średnio.
10. Orientana - Terapia Ajurwedyjska do włosów. Polecam. Pełna recenzja <TUTAJ>
11. Eveline - tonik micelarny. Wypadł prawie dobrze. Coś w nim było, że skończyłam buteleczkę bez marudzenia. Oczyszczał dobrze skórę, nawilżał. Wg. producenta nie ma w nim alkoholu, ale przy każdorazowym użyciu na pierwszy plan w zapachu wysuwał się alkohol, szybko się ulatniający. Odnośnie buteleczki i dozowania - rewelacja. Nie wyrzucam jej przeleję inny tonik by cieszyć się samym dozowaniem.
12. White Flowers - mydło solankowe. Polecam. Pełna recenzja <TUTAJ>
13. Pose - krem na dzień do twarzy. Skład kremu należał do bardzo dobrych, zmieszane ekstrakty i oleje. Krem na skórę miał dobry wpływ utrzymywał stałe nawilżenia, skóra stała się gładka. Krem nie zapychał, do momentu wchłonięcia występowała świecąca poświata. Odnośnie samej struktury nie łatwo mi się wypowiedzieć, ciężko mi określić, być może gdybym poszła na badanie skóry to by się okazało w jakim jest stanie. Cena dość wysoka. Polecam go jednak poznać.
14 - Rexona - men. Skuteczna, nie pozostawia plam na koszulkach. Cały dzień utrzymuje świeżość. Polecamy.
15. Ziaja soft - antyperspirant w kremie. Na zimę idealna, kiedy nie potrzebuję mocniejszego kosmetyku pod pachy. Kolejne zużyte opakowanie. Polecam ją poznać.
16. Bielenda - wazelinka o zapachu róży. W posmaku nie przypomina różanej woni, a lekko owocowy trochę sztuczny smak. Miałam wrażenie, że im dłużej jej używam tym usta stają się bardziej suche co doprowadzało do częstego oblizywania, wazelinkę po czasie odłożyłam nie kończąc jej.
pozdrawiam - Magda










