27 maja 2017

#ZILA, MOJE PIERWSZE SPOTKANIE Z LAKIERAMI TEJ MARKI

 Witam

Lakiery do paznokci to najbardziej kolorowy zakątek mojego kosmetycznego królestwa. W specjalnych pudełkach przechowuję 'kolekcję', której ilość wciąż się powiększa o nowe marki. Zila to lakiery jakie poznałam niedawno dzięki Drogeria.pl Oferta tego miejsca jest szeroka. Napotkałam sporo ciekawych kosmetyków włącznie z kolorówką.

Wracając do lakierów Zila to drogeria ta ma je na wyłączność dlatego nie spotkacie ich w żadnym innym miejscu. Lakiery są bezpieczne nie posiadają toluenu, DBP i formaldehydu.


Kolory lakierów dzięki uprzejmości p. Agnieszki zostały dobrane do moich upodobań:

ZILA GLOSS 105 Jasper, lakier do paznokci 8 ml, cena 13,98 zł

Kremowy lakier do paznokci. Żywy, soczysty odcień czerwieni z odrobiną malinowych tonów. Nie zawiera żadnych drobinek, nadaje efekt szklanej tafli. Zapewnia pełne krycie. Lakier jest częścią kolekcji ZILA GLOSS. 

ZILA SHIMMER 104 Rodo, lakier do paznokci 8 ml, cena 13,98 zł
Połyskujący lakier do paznokci. Głęboka czerwień, bordo w odcieniu wina wzbogacone w mikroskopijne drobinki, które łagodnie lśnią. Zapewnia pełne krycie. Lakier jest częścią kolekcji ZILA SHIMMER.

ZILA SPARK 136 Turquoise, biżuteryjny top, lakier do paznokci 8 ml, cena 13,98 zł
Biżuteryjny top do paznokci. Wypełniony po brzegi drobnym turkusowym brokatem z dodatkiem większego brokatu w tym samym kolorze. Niesamowicie iskrzy i zapewnia pełne krycie. Lakier jest częścią linii ZILA SPARK.


Każdy z kolorów umieszczony jest w szklanej buteleczce. Pojemności 8 ml dla mnie stanowią spore wyzwanie, bo pomimo częstego malowania paznokci ciężko mi wykończyć daną ilość emalii. Pędzelki są wąskie, nabierają wbrew pozorom sporą ilość danego lakieru. Gęstości bardzo mi odpowiadają są lekko żelowe, przez co lakiery nie rozlewają się po całej płytce. 

Schnięcia mają dobre, na blaszce tworzą mocną i twardą strukturę. Zapach w nich zwrócił moją uwagę, gdyż nie jest nachalny i śmiało mogę nimi malować paznokcie w pokoju, a mąż siedzi cicho i nie narzeka, że znów nasmrodziłam. 

Malując tymi lakierami paznokcie nabrałam do nich pewnego zaufania. Odważniej wykonuję ruchy pędzelkami przy malowaniu bo wiem, że nie będą wylewać na skórki. Ciekawi Was jak było z wytrzymałością? Bardzo dobrze - 5 dni max.


Mają jedynie jedną wadę. Odcienie czerwieni lekko zabarwiają płytkę przy zmywaniu, dlatego muszę poszukać podkładu i na kolejne malowanie koniecznie muszę go użyć.  Brokatowa wersja zmywa się gorzej, ale to już jej taka uroda. Dwie warstwy wystarczają w zupełności przy długich paznokciach. 

 105 Jasper - to pierwszy kolor po jaki sięgnęłam. Nie jest to czysta czerwień, po wyschnięciu otrzymałam soczystą dojrzałą malinkę. Kolor jest nasycony, na paznokciach tworzy taflę. 

104 Rodo - lekko połyskuje przy pełnym słońcu. Posiada w sobie delikatne drobinki, trudno je dojrzeć w ciemniejszym miejscu. Odcień przypomina bardziej kolor bordowy więc znów nie ma czystej czerwieni. 

136 Turquoise, biżuteryjny top. Solo przemawia do mnie najbardziej. Brokatowe turkusowe drobiny cudnie ozdabiają czystą blaszkę. Wkomponowane z innym odcieniem ożywiają mani nadając mu charakteru. 



 Odbioru zakupów w drogerii możecie dokonać na dwa sposoby:
  • pocztą
  • lub osobiście za darmo w Krakowie przy ul. Przemysłowej 12.

Z przepięknymi odcieniami czerwieni i brokatowym turkusem w moje ręce trafiła autorska naklejka - wzornik. Przy pomocy dziurkacza mogę uzyskać kółeczka i przykleić je na opakowaniach szminek aktualnie noszonych np: w torebce. Szukanie właściwej jest łatwiejsze. 

Znacie markę Zila? Lubicie czerwienie na paznokciach?


pozdrawiam - Magda

25 maja 2017

#ISOMAR OCCHI PLUS, KROPLE DO SUCHYCH OCZU

 Witam

Kobiety bez dwóch zdań, mężczyźni coraz częściej dbają głównie o skórę, włosy i paznokcie wcierając, wklepując różne specyfiki pielęgnacyjne. 
Myślę, że wzrok jest tak samo istotny bo bez niego ani rusz i wypada sięgnąć po odpowiednie kropelki, które zaspokoją pewne dolegliwości. Nie zdajemy sobie sprawy, że wzrok w obecnych czasach łatwo nadwyrężyć np: siedząc długo przed komputerem czy w klimatyzowanym pomieszczeniu. Tak, to wtedy zaczynamy czuć dyskomfort związany ze suchością w oczach. 
Można temu zaradzić w łatwy sposób np: stosując kropelki nawilżające. Sama po takie sięgam od kilku lat i przynajmniej raz dziennie aplikuję.

Krople Isomar Occhi Plus polecane są przy zespole suchego oka. Mając parę lat temu problemy z gradówką okulista polecił mi po jej usunięciu aplikację kroplami tego typu. Zapraszam na krótką opinię i mam nadzieję, że przekonam Was do dbania o wzrok.


Pojemność: 10 ml
Cena: 28 zł
Ważność: 30 dni od otwarcia

Składniki:

Aqua, Maris Aqua, Jacobaea Maritima Extract, Calendula Ocinalis Flower Water, Centaurea Cyanus Flower Water, Helichrysum Italicum Flower Water, Euphrasia Ocinalis Flower/Leaf/Stem Water, Erythiol, Propylene Glycol, Betaine, L-Carnitine, Hydroxypropylmethylcellulose, Sodium Hyaluronate, Sodium Hydroxymethylglycinate.

Sposób użycia: 

3-4 razy dziennie wkropić 1-2 krople do oka.


Krople te można aplikować kiedy dokucza nam pieczenie, oczy stają się zaczerwienione, podrażnione, a nawet wtedy jak obce ciało dostanie się przez przypadek do oka. Będą też znakomitym rozwiązaniem dla osób, które mają problemy z oczami kiedy czynniki zewnętrzne działają negatywnie i wysuszają gałki oczne.


W kroplach dominuje woda morska, dzięki niej krople są lepiej wchłaniane, a my otrzymujemy lepsze nawilżenie i ulgę.
Kwas hialuronowy i hypromeloza nawilżają powierzchnię gałki ocznej, spowalniając parowanie filmu łzowego.

Formułę uzupełniają ekstrakty z chabra bławatka, nagietka, świetlika i starca popielnego, wykazujące działanie odświeżające i kojące w przypadku zaczerwienienia lub podrażnień.

Krople marki Isomar znajdują się w aptecznej fiolce z dozownikiem aplikującym po jednej kropelce. Codziennie przynoszą mi ulgę na wiele godzin, wieczorem po całym dniu mogę spokojnie usiąść i obejrzeć tv bez mrużenia oczu. Kropelki łatwo ze sobą zabrać, dosłownie wszędzie. 


Dbacie o wzrok korzystając z podobnych kropelek? 


                                      pozdrawiam - Magda

23 maja 2017

#LIRENE, STARCIE MIĘDZY DWOMA PŁYNAMI MICELARNYMI - ŻÓŁTYM Z OLEJKIEM RYCYNOWYM I RÓŻOWYM Z D-PANTHENOLEM

 Witam

Pogoda niedawno była jeszcze kiepska, aż do znudzenia. To wtedy rozpoczęłam poznawać ostatnie nowinki micelarne Lirene. Faworyzowały ze sobą dzielnie: Duo płyn micelarny z olejkiem rycynowym oraz Płyn micelarny nawilżająco-łagodzący z D-panthenolem, który z nich okazał się lepszy? A może zdobyły równorzędne miejsce? Zapraszam na post.


Duo płyn micelarny z olejkiem rycynowym 400 ml. Cena 19,90 zł.
Płyn micelarny nawilżająco-łagodzący z D-panthenolem. Cena 13,99 zł.



Ze względu na olejek rycynowy zdecydowałam się w pierwszej kolejności na wersję żółtą.

W mocnej buteleczce znajduje się spora ilość płynnej cieczy, składającej się z dwóch warstw: żółtej w której dominuje olejek rycynowej oraz przezroczystej. Dozownik stanowi malutki otwór w zamykaniu na klik. Forma wygodna podczas uwalniania danej ilości na wacik. Stosowanie nie odbiega od norm. Należy zwyczajnie zwilżyć wacik płynem i rozprowadzając po twarzy oczyścić skórę. Ważna uwaga: płyn przed użyciem powinno się wstrząsnąć do momentu wymieszania faz. Zwyczajnie robimy ruch jak przy szejku. Po wymieszaniu mamy stosunkowo mało czasu na aplikację na wacik, ponieważ żółta faza szybko powraca na górę. 

Zapewnienia Lirene:

  • perfekcyjnie czysta, odżywiona skóra i piękne rzęsy! Zgodzę się z tym w 70%. 
Kobiety w tym i ja które preferują lekkie makijaże, powinny zostać przekonane do tego płynu pod względem oczyszczenia i demakijażu, chociaż i tak trzeba to robić wytrwale ponieważ micele nie ściągają od razu zwłaszcza tuszu. Olejek rycynowy odgrywa tutaj kluczową rolę - wzmacnia rzęsy, dzięki czemu stają się silniejsze i piękniejsze to prawda na wacikach mam coraz to mniej rzęs, które na wiosnę zbuntowały się i zaczęły wypadać. Oprócz tego olej nawilża i wygładza skórę, wspomagając warstwę hydrolipidową naskórka, zapobiegając nadmiernemu przesuszeniu i utracie elastyczności skóry. Jego wadą jest pozostawianie tłustego filmu na cerze. Osobiście nie przywykłam do tego nie tylko w tym płynie. Spotkałam się już z innymi, które tworzą ten niewygodny dla mnie film. Opakowanie ekonomiczne.


 Etykieta informacyjna.


Po około dwóch tygodniach zamieniałam wersję żółtą na różową. W tym przypadku płynu mamy 200 ml. Standardowe opakowanie od samego początku zaakceptowałam. Skromność w szacie zwyciężyła, chociaż wersja żółta też nie była jakoś rozbudowana graficznie. Mimo tego ten płyn zdobył lekką przewagę oceniając jego walory zewnętrzne. 

Zapewnienia Lirene
  • usuwa makijaż i uwalnia skórę od zanieczyszczeń, koi, łagodzi podrażnienia i regeneruje, nawilża i odświeża. Zgodzę się z tym w 98%.
Wodnista ciecz usuwała lepiej makijaż oraz oczyszczała skórę o niebo lepiej niż wersja poprzednia. Jednym słowem cała akcja z oczyszczaniem skóry twarzy przebiegała sprawniej. Płyn zawiera D-panthenol, który zapobiega podrażnieniom skóry, przywracając jej komfort. Intensywnie nawilżający kompleks Moist Concept regeneruje naskórek oraz przywraca właściwy poziom nawilżenia skóry.


  Etykieta informacyjna.


Kto wygrał starcie? 
Oba płyny są bezzapachowe, dobrze oczyszczają skórę, z tym że wersja z olejkiem rycynowym zostawia niewygodną co to dla niektórych warstwę, oraz zmywanie trwa dłużej. Micele nie podrażniają oczu, dla skóry są łagodne. Lepszy jednak okazał się  dla mnie micel drugi z D-panthenolem. Nie znaczy to, że wersji z olejkiem rycynowym Wam nie polecam! Sięgnijcie po którąś wersję i poddajcie ją ocenie. 


  pozdrawiam - Magda

21 maja 2017

#ZAPACH, UCZTA DLA ZMYSŁÓW

Witam

Zmysł zapachu to przywilej jakim mogę rozpoznawać różnego rodzaju aromaty i kojarzyć je z wydarzeniami lub sytuacjami jakie miały miejsce. Ubóstwiam otaczać się świeżością i aromatami pełnymi tajemniczej woni. Dzięki nim moje zmysły szaleją i pobudzają w pewnym sensie wyobraźnię. 

Zapach to dla mnie wspomnienie, dzięki niemu przypominam sobie miłe chwile i zdarzenia jakie miały miejsca w moim życiu. W różnych sytuacjach doszukuję się zapachów, które kojarzą się mi z wyjątkowymi chwilami. 

Gdzie doszukuję się zapachów, które mają wpływ na miłe wspomnienia? Zaraz je poznacie. 

Suszone kwiaty
 

Dobrze ususzone letnie kwiaty to pamiątka jaka pozostaje mi po każdej letniej porze roku. W słoneczne dni, kiedy leje się żar z nieba zrywam polne kwiaty, które po ususzeniu wkładam do płóciennych woreczków i umieszczam w szafkach z ubraniami. Taki susz wbrew pozorom pachnie wiele miesięcy włącznie z zimą. Otwierając szafkę czy szufladę dobiega mnie zawsze ten wyjątkowy aromat lata, wspominam wtedy letni czas kiedy za oknem plucha i zimno. Takich woreczków można przygotować sporo, będę miłym akcentem prezentowym podczas odwiedzin bliskiej osoby. 

Aromatyczne olejki
 

Olejków jest mnóstwo, można z nich robić różne mieszanki wg. uznania. Własne laboratorium domowe sprzyja eksperymentom. Wygospodarowane miejsce może służyć do stworzenia kompozycji, o jakiej marzymy. Kąpiel z takim aromatem może przywołać czas za miastem w wiejskiej posiadłości lub wypad pod namiot nad jezioro. 

Smakowa kawa
 

Kawa ma to w sobie, że sama w sobie ma niepowtarzalny zapach. Pobudza zmysły i napawa dobrym humorem. Kiedy poranki bywają trudne to ona pomaga mi wstać z łóżka i rozpoczyna ze mną dzień. Kawę popołudniową traktuję nieco inaczej, szczypta przyprawy np: cynamonu lub kilka waniliowych ziaren sprawiają, że kawa staje się dla mnie nowym napojem zupełnie innym od porannego. Takim aromatycznymi kawami często częstuję osoby odwiedzające mnie, to w nich zasiewam miłe chwile, które będę kojarzyć ze mną. 

Kwiaty
 

Świat nie mógłby istnieć bez aromatu kwiatów. To one wprawiają mnie w lepszy nastrój kiedy nadchodzą gorsze chwile. Troski umykają, a na życie spoglądam od razu inaczej. W wazonie oprócz tego, że roztaczają wkoło siebie przyjazny klimat to cieszą oko. W chwilach depresyjnych podczas spaceru po ogrodzie pełnego kwiatów nie tylko poprawia mi się nastrój, ale uśmiech pojawia się na ustach. Każda pora roku dyktuje nowe zapachy i tak obecnie rozkoszuję się zapachem bzu. Nie mogę się doczekać polnych kwiatów, które faworyzuję - maki czy rumianki to one przepełnione naturalnością sprawiają, że się uspakajam i wyciszam. Mają na mnie dobry wpływ i wiem, że w ich obecności mogę być sobą.

Herbata
 

Standardowy napój jakim goszczę oprócz kawy gości w swoim domu. Nie chcąc być monotematyczną gospodynią w sklepach zielarskich dokonuję zakupów różnych herbat zapachowych. W tych specjalnych miejscach dokonuję wyboru za każdym razem innego. O tej porze roku stawiam już na herbaty owocowe lub z dodatkiem przypraw. Taka odmienna herbata cieszy moich gości i miło spędzamy wtedy czas. 

Perfumy


To one dodają mi pewności siebie. Wylanie na siebie mgiełki ulubionych perfum sprawia, że nie tylko czuję się sobą, ale pokazuję tym sposobem swój charakter otoczeniu. W torebce staram się nosić miniaturowy flakonik ulubieńca, którym w każdej chwili mogę się spryskać. Perfumy to raj kobiecy, bez nich sądzę, że kobiety były by nieszczęśliwe. Zapachy w postaci perfum przywołują wyjątkowe chwile np: poznanie przyszłego męża lub oświadczyny. To te chwile pamiętamy, a zapach nam wtedy towarzyszący pozostaje w pamięci na zawsze. 

Świece
 

Maniaczką wosków, świec jestem od dawna i sądzę, że przede mną jeszcze wiele pachnących godzin. Wierna jestem zapachowi lawendowemu, wiem, że przy nim czuję się swobodnie i dobrze. Dzięki świecom zapachowym zmienia się mój nastrój na lepszy. To świece sprawiają, że otoczenie staje się weselsze, inaczej wtedy spoglądam na pewne sprawy. Po ciężkim dniu co pierwsze robię? zapalam świecę, faworyzuję lawendową woń, ale nie stronię od innych równie pięknych zapachów: kwiatowych czy owocowych. Taki bodziec zapachowy pomaga mi zapomnieć o dniu. Mogę odpocząć i poczuć się o niebo lepiej. Taka aromaterapia działa cuda - polecam ją każdemu!

Jak widzicie różne zapachy sprawiają, że wracam myślami do  wydarzeń z którymi trudno się rozstać i o nich zapomnieć. Zapachy to coś cudownego, świat duchowy można zmienić jak za pomocą czarodziejskiej różdżki. Często sama stwarzam takie sytuacje kiedy z danym zapachem czuję się dobrze i daję radość innym.

Czy aromaterapia na Was też tak działa skutecznie? Lubicie otaczać się wyjątkowymi zapachami?

pozdrawiam - Magda

20 maja 2017

#FARMONA, HERBAL CARE MY NATURE Z PROPOZYCJĄ OLEJKU ARGANOWEGO DO WŁOSÓW, SKÓRY I PAZNOKCI

 Witam

Rodzina zadaje mi często pytanie - jak możesz ciągle stosować olejki? Wychodzi na to, że jestem olejomaniaczką i bez olejków przyszłości nie widzę. W czystej postaci oleje to takie, które dają kopa w pielęgnacji i do takich mam szacun, mieszane wg. mnie mają mniejsze pole do popisu, ale też po nie sięgam. Olejek arganowy to przewodni składnik w kosmetyku Herbal Care, Farmony. Produkt ma uniwersalne zastosowanie, producent poleca go do włosów, skóry i paznokci. 



 Pojemność: 55 ml
Cena: 14 zł

 EFEKTY:

  • zregenerowane, odporniejsze na uszkodzenia, pełne blasku włosy,
  • intensywnie odżywiona i jedwabiście gładka skóra,
  • wytrzymałe i mniej podatne na łamanie i rozdwajanie paznokcie.
Sposób użycia: Niewielką ilość olejku rozetrzyj w dłoniach, a następnie wmasuj w suche lub wilgotne końcówki włosów, skórę lub paznokcie .


Kartonowe wdzianko przywołuje wiosenną aurę. Jasne, małogabarytowe i czytelne. Całość dodatkowo była zabezpieczona folią, widać, że producent szanuje swoje kosmetyki i przekazuje wprost do naszych dłoni jako klienta pierwszego zastosowania. 

Miniaturowa buteleczka tłoczy olejek przez pompkę bezproblemowo. Jedynie przezroczysta nakrętka jest bardzo ruchliwa i często mi znika, upadając na podłogę. Olejek charakteryzuje się słomkową barwą, nie oznacza to, że będzie barwił np: skórę. Nie jest tłusty i to dla mnie zaleta. Wchłania się w normie. 
Buteleczka uskutecznia korzystanie z niego, ponieważ nie obciąża torebki i łatwo jest go przenosić. 




 Pomimo tego, że jest to olejek, a nieczysty olej od razu miałam skojarzenie przy pierwszym spotkaniu z nim, że jest mieszaniną wielu silikonów i innych chemicznych dodatków. Myliłam się w tym przypadku. Skład jest stosunkowo krótki co tylko dobrze o nim świadczy. Na pierwszym miejscu dominuje olejek arganowy, który zapobiega przesuszeniu, doskonale regeneruje, wzmacnia i odżywia  włosy, skórę i paznokcie. Dalej mamy, olejek awokado- nabłyszcza włosy, chroni końcówki przed rozdwajaniem i kruszeniem oraz olejek migdałowy- bogate źródło witamin A i E, łagodzi podrażnienia, zmiękcza i wyraźnie wygładza skórę i olejek winogronowy- przyspiesza wzrost paznokci, wzmacnia je, nawilża i nadaje połysk.


Stosowanie olejku może nie przyniosło mi dużego entuzjazmu, ale używanie jego dało mi w pewnym sensie zadowolenie. Pomimo, że ma kilka zastosowań postanowiłam go przetestować jedynie na dwa sposoby. W pierwszym nakładałam go jedynie na końcówki włosów, które nie były bardzo zniszczone, ale nie dorównywały włosom od nasady i na dalszej długości. Pierwsze efekty przyszły szybciej niż się tego spodziewałam. Końcówki zdobyły wymaganą wilgoć i nabrały połysku. 
W drugim przypadku olejkiem traktowałam wysuszone miejsca tzn. łydki, z którymi wiecznie mam problem, miejsca na łokciach i kolanach. Całkiem przyjaźnie skóra w tych miejscach zareagowała, nie była natłuszczona, a solidnie nawilżona i nawet podczas wieczorów kiedy omijałam czynność olejowania tych miejsc to efekt nie znikał. Widzę, że stosowanie doraźne wystarcza.

Uważam, że warto mieć w zanadrzu takiego pomocnika. Poza funkcją jaką spełnił, doprowadziłam nim automatycznie dłonie do zdrowego wyglądu.


pozdrawiam - Magda

18 maja 2017

#NIVEA, NOWA LINIA /HAIRMILK/ DO PIELĘGNACJI WŁOSÓW

Witam

Nivea - marka pokoleniowa wciąż wytrwale wiedzie prym pośród wielu starszych i nowych marek kosmetycznych w drogeriach. Pamiętam ją z czasów bycia małą dziewczynką. Do teraz kiedy odwiedzam mamę nadal coś wpada niebieskiego mi w oko od tej marki. Ogólnie lubię sięgać po kosmetyki Nivea. Nie wszystkie mi służą i nie ukrywam tego, do lakieru do włosów np: powracam i do kremu Soft również.

Kiedy zostałam przyjaciółką Nivea cieszę się z nowości jakie do mnie docierają, mogę je poznawać i oceniać. Tym razem marka wypuściła nową linię do pielęgnacji włosów na bazie protein mleka i euceritu.

W skład serii wchodzą:
szampon - około 10 zł / 250 ml
odżywka - 14,99 / 200 ml
ekspresowa odżywka - 14,99 zł / 200 ml

Produkty dostępne są w wielu drogeriach oraz sklepach (markety, osiedlowe sklepiki). 


Przeznaczenie: włosy suche i zniszczone.



Składnikami aktywnymi są:

Naturalne proteiny mleka
Intensywnie regenerują oraz wzmacniają włosy zapobiegając ich uszkodzeniom oraz rozdwajaniu się końcówek. Ponadto nadają połysk pozbawionej blasku fryzurze i ułatwiają rozczesywanie. Proteiny mleka tworzą ochronny filtr, który uszczelnia i wygładza włosy. Dodatkowo poprawiają ich sprężystość, nawilżają je oraz zapobiegają nadmiernej utracie wody.

Eucerit
Jest znany z pielęgnacyjnych i nawilżających właściwości, a także regeneruje i chroni powierzchnię włosa. Grupa Beiersdorf posiada własny proces produkcyjny do wytwarzania oczyszczonego Euceritu® wysokiej jakości. Eucerit® jest zarejestrowanym znakiem towarowym firmy Beiersdorf.

Serię mleczną zapakowano w imitacyjny mleczny karton. Trzy plastikowe opakowania o różnych formach w barwach granatu (nie mogło być inaczej, ten kolor to wizytówka marki) ciasno umiejscowione zajęły karton. Po zużyciu produktów przeznaczyć go można za schowek różnych rzeczy. U mnie sprawdza się jako miejsce szczotek do włosów z których rzadko korzystam.

 

Mycie rozpoczynam tradycyjnie od użycia szamponu. Wygodny zatrzask to pierwsza pozytywna rzecz jaką zauważyłam w opakowaniu. Kolejna to zapach, który ma coś w sobie zarówno świeżego jak i znajomego z kremu z granatowego pudełeczka tak znanego od lat. Perłowa gęstość jest wystarczająca. Jak przystało na produkt drogeryjny szampon dość obficie się pieni, akurat jest to dla mnie pozytywna sprawa bo wiem, że włosy są dobrze nim otulone i oczyszczane w trakcie masowania. Po spłukaniu niestety są poplątane, ale to dla nie nowość, zawsze mam włosy w takim stanie po spłukaniu szamponu. 
Dokładnie to nie wiem jak sam szampon wpływa na włosy ponieważ zaraz po jego użyciu sięgam po odżywkę, ale wiem, że są dobrze umyte, nie obciążone, a skalp nie doznaje uczuleń.


Mleczną odżywką traktuję włosy zaraz po spłukaniu szamponu. W niej również występują proteiny mleka oraz Eucerit. Odżywka jest biała, gęsta. Dzięki temu mogę w poszczególne pasma wetrzeć ją na spokojnie wiedząc, że nie spłynie z włosów. Po podsuszeniu włosów łatwo mogę je rozczesać nie szarpiąc. Po paru zastosowaniach włosy po podeschnięciu odstają od skalpu, a na długości nie są puszące. Pomimo nie naturalnego składu, odżywka dobrze na nie wpływa.


W serii znalazła się również odżywka Ekspresowa, której zadaniem jest zregenerowanie włosów szczególnie przed uszkodzeniami termicznymi. Sama aplikacja jest jest wygodna. Przed zastosowaniem należy ją dobrze wstrząsnąć ponieważ wymieszaniu muszą ulec dwie fazy. Jest to odżywka bez spłukiwania. O ile doszukałam się Euceritu to protein mleka w składzie nie znalazłam, albo są przedstawione pod inną nazwą (sprawdźcie!) Ta wersja odżywki nie sprawdziła się u mnie na tyle dobrze, bym w przyszłości kupiła ją ponownie. Włosy dostawały jakiegoś puszenia i stawały się suche. Próbowałam ją aplikować w małych porcjach bo sądziłam, że spryskuję włosy za sporą dawką. Jednak to nie pomagało.


Używając nowej linii Nivea z proteinami mleka dosyć szybko mogłam ją ocenić. Włosy w dosyć krótkim czasie na nią zareagowały. Szampon i odżywka im sprzyjały natomiast odżywka ekspresowa zaczęła im szkodzić. Nie zmienia to faktu, że mleczna kolekcja do pielęgnacji włosów ogólnie mnie przekonała i będę ją polecać innym.


pozdrawiam - Magda

17 maja 2017

#PERFUMERIA.PL, JAK DOBRAĆ ODPOWIEDNI PRODUKT DO PIELĘGNACJI CERY, TYPY SKÓR I ICH CHARAKTERYSTYKA

Witam

Wiele kobiet dobiera złe kosmetyki do pielęgnacji swojej cery. Niewiedza? Nieświadomość? Nie wiem. Jeżeli mamy wątpliwości i nie potrafimy same rozpoznać rodzaju cery warto wtedy udać się do kosmetyczki, która określi jej rodzaj i podpowie jakich kosmetyków powinniśmy przede wszystkim używać. Dobór prawidłowych kosmetyków jest bardzo ważny, przecież nie chcemy szkodzić cerze! Za wszelką cenę dążymy by skóra twarzy mogła godnie się starzeć, a odpowiednia opieka może jedynie ten proces spowolnić. 


Rozróżniamy następujące typy cer:

  • normalną
  • suchą
  • tłustą
  • oraz mieszaną 

W dzisiejszym wpisie postaram się Wam opisać czym charakteryzuje się każda skóra i jak powinniśmy o nią dbać, dobierając odpowiednie kosmetyki sprzyjające jej funkcjonowaniu.


Cera normalna

To najzdrowsza skóra i najmniej kłopotliwa ze wszystkich. Dobrze reaguje na wiatr, mróz, słońce. Nie szkodzi jej woda i mydło. Osoby z tą cerą mogą czuć się wyjątkowo. Jej pielęgnacja skupia się jedynie na delikatnym oczyszczaniu w tym celu powinno stosować się toniki bezalkoholowe. Kremy dostarczane skórze powinny być lekkie, zimą trochę cięższe by lepiej utrzymywały nawilżenie. Wykonując makijaż warto takim osobom sięgnąć po fluidy z lekkim kryciem, by nadawały cerze jeszcze zdrowszego wyglądu. Zaleca się również maseczki, ale bardzo rzadko (wystarczy raz na tydzień). Warto pamiętać również o dobrej diecie. 




Cera sucha

Po czym ją poznać? Ta skóra jest cienka, wrażliwa na różnego rodzaju bodźce i na domiar delikatna. Najszybciej mogą tworzyć się na niej zmarszczki dlatego tak ważną czynnością jest jej nawilżanie, ale środkami które dostarczą jej ceramidów, witamin, kwasu hialuronowego. Zadaniem kosmetyków do tej cery jest nie tylko zapewnienie jej nawilżenia muszą również tą wilgoć zatrzymywać w komórkach.

Pamiętać należy o tym, że latem skóra taka nie powinna być wystawiana zbytnio często na promienie słoneczne, które ją wysuszają. Powinniśmy wtedy używać kremów z filtrem UVA i UVB i często ją nawilżać. Zimą nie jest lepiej, suche powietrze z centralnego ogrzewania również na nią negatywnie wpływa. W obu przypadkach przy nieostrożności możemy uszkodzić płaszcz lipidowy przez co damy jej powód np: do szybszego starzenia się.

Do mycia nie powinno się używać wody i mydła, peelingi jakie wykonujemy powinny być łagodne, najlepiej enzymatyczne. Odpowiednie kremy dla tej cery to kremy z działaniem odżywczo-nawilżającym.



Cera tłusta

Co ją wyróżnia? Lubi się błyszczeć, wydziela sporo sebum przez co powstają niedoskonałości z którymi trudno walczyć. Tworzące się zaskórniki i pryszcze to zmora wielu osób. O dziwo dobrze reaguje na wiatr, mróz i słońce. Dobierając do niej kosmetyki należy wystrzegać się w nich alkoholu. Należy usuwać z niej nadmiar naskórka robiąc masaże ostrzejszymi peelingami. Dobór kosmetyków powinien być przemyślany. W kosmetyczkach osób z tą cerą powinien znaleźć się żel do cery tłustej, tonik oraz dwa rodzaje kremów: na dzień matujący, a na noc regulujący pracę gruczołów łojowych. Latem obowiązkowo powinno się stosować kremy z filtrami: UVA i UVB. 


Cera mieszana 

Ta cera w pielęgnacji jest najbardziej kłopotliwa. Część twarzy jest tłusta np: strefa T, natomiast pozostała część sucha lub normalna. Łatwo taką skórę podrażnić ponieważ stosowane środki nie zadziałają nigdy dobrze na całej powierzchni. W takim przypadku miejsca tłuste należy pozbawiać sebum, a pozostałą część nawilżać i regenerować. Kremy używane do takiej cery powinny być lekkie, jeżeli miejsca za bardzo się nie różnią to można użyć tego samego kosmetyku. W ciągu dnia błyszczący nos można zmatowić bibułkami matującymi do cery tłustej.
Warto korzystać z zabiegów u kosmetyczki, która wie jak postępować w takim przypadku i dokładnie zajmie się każdą partią cery należycie. 



Nieodpowiedni dobór kosmetyków do danego rodzaju cery może narobić jedynie szkód. Skórę zniszczymy i postarzymy szybciej niż wynosi jej naturalny cykl. Nie słuchajmy znajomych i nie ulegajmy wpływom reklam, że dany kosmetyk zrobi z naszą skórą cuda. Pozwólmy sobie poznać swoją cerę i dobierzmy prawidłową pielęgnację, a wtedy zaspokoimy jej potrzeby odpowiednimi kosmetykami, pamiętając także o diecie i właściwym stylu życia. 

W asortymencie sklepu perfumeria.pl dobierzecie odpowiednią pielęgnację do swojego rodzaju cery. Wybór jest szeroki, sklep posiada wiele znanych marek z wyższej półki. W sklepie trwa wyjątkowa promocja z okazji Dnia Matki:)

Jak u Was wygląda sprawa z pielęgnacją? Czy wiecie jaki macie rodzaj cery i stosujecie odpowiednie do niej kosmetyki? 

pozdrawiam - Magda

15 maja 2017

#PHARMACERIS -N- KREM TONUJĄCY CC, SPF30

Witam

Czy wiecie jaki wczoraj był dzień? Podejrzewam, że większość z Was nie słyszała o dniu farmaceuty, który przypada co roku 14 maja. Farmaceuta kojarzy mi się od razu z apteką, a to miejsce w którym kupuję dermokosmetyki. Najczęściej sięgam po sprawdzoną markę Pharmaceris. Od kilku lat systematycznie kupuję Koncentrat z witaminą C - pisałam o nim <tutaj>. Wiedząc, że mama boryka się z cerą naczynkową, przypuszczałam, że i mnie może to z czasem dopaść, dlatego już teraz próbuję ten proces spowolnić. 
Cieszy mnie fakt, że Pharmaceris wychodzi tym potrzebom na przeciw i wypuszcza ze swojego laboratorium dermokosmetyki dla tego typu skóry. Ich najnowszy produkt to krem tonujący CC do skóry naczynkowej i nadreaktywnej. 


Pojemność: 40 ml
Cena: około 35 zł
Do dostania w wybranych aptekach.

Czym charakteryzuje się krem CC?


Kremy CC charakteryzują się lekką formułą, łagodną dla cery, zwłaszcza cery z problemami, bo głównie dla takiej są przeznaczone. Dobrze nawilżają, odżywiają skórę i zapewniają jej ochronę przeciwsłoneczną, mają zdolność do maskowania niedoskonałości cery. Poprawiają i wyrównują jej koloryt, zależnie od składników – matują lub dodają blasku. To właśnie wśród kremów CC najłatwiej znaleźć takie, które są najbliższe pierwotnej idei kremów BB, czyli zawierające składniki przeciwzapalne i kojące podrażnienia.

Krem CC ― tuszuje niedoskonałości

Ten skrót można tłumaczyć na kilka sposobów: Colour & Correct, Color Control albo Color & Care. Jednak w każdym przypadku chodzi o krem, który łączy zalety pielęgnacyjne z właściwościami podkładu i korektora, tyle że o silniejszym działaniu niż jego poprzednik.
Kremy CC charakteryzują się lekką formułą, łagodną dla cery, zwłaszcza cery z problemami, bo głównie dla takiej są przeznaczone – naczynkowej, wrażliwej, tłustej, trądzikowej. Dobrze nawilżają, odżywiają skórę i zapewniają jej ochronę przeciwsłoneczną, ale tym, co je wyróżnia, jest zdolność do maskowania niedoskonałości cery. Poprawiają i wyrównują jej koloryt, zależnie od składników – matują lub dodają blasku. To właśnie wśród kremów CC najłatwiej znaleźć takie, które są najbliższe pierwotnej idei kremów BB, czyli zawierające składniki przeciwzapalne i kojące podrażnienia.


http://www.poradnikzdrowie.pl/uroda/kosmetyki/krem-bb-krem-cc-krem-dd-czym-sie-roznia-jakie-maja-wlasciwosci_34926.html

Krem CC ― tuszuje niedoskonałości

Ten skrót można tłumaczyć na kilka sposobów: Colour & Correct, Color Control albo Color & Care. Jednak w każdym przypadku chodzi o krem, który łączy zalety pielęgnacyjne z właściwościami podkładu i korektora, tyle że o silniejszym działaniu niż jego poprzednik.
Kremy CC charakteryzują się lekką formułą, łagodną dla cery, zwłaszcza cery z problemami, bo głównie dla takiej są przeznaczone – naczynkowej, wrażliwej, tłustej, trądzikowej. Dobrze nawilżają, odżywiają skórę i zapewniają jej ochronę przeciwsłoneczną, ale tym, co je wyróżnia, jest zdolność do maskowania niedoskonałości cery. Poprawiają i wyrównują jej koloryt, zależnie od składników – matują lub dodają blasku. To właśnie wśród kremów CC najłatwiej znaleźć takie, które są najbliższe pierwotnej idei kremów BB, czyli zawierające składniki przeciwzapalne i kojące podrażnienia.


http://www.poradnikzdrowie.pl/uroda/kosmetyki/krem-bb-krem-cc-krem-dd-czym-sie-roznia-jakie-maja-wlasciwosci_34926.html

Krem CC ― tuszuje niedoskonałości

Ten skrót można tłumaczyć na kilka sposobów: Colour & Correct, Color Control albo Color & Care. Jednak w każdym przypadku chodzi o krem, który łączy zalety pielęgnacyjne z właściwościami podkładu i korektora, tyle że o silniejszym działaniu niż jego poprzednik.
Kremy CC charakteryzują się lekką formułą, łagodną dla cery, zwłaszcza cery z problemami, bo głównie dla takiej są przeznaczone – naczynkowej, wrażliwej, tłustej, trądzikowej. Dobrze nawilżają, odżywiają skórę i zapewniają jej ochronę przeciwsłoneczną, ale tym, co je wyróżnia, jest zdolność do maskowania niedoskonałości cery. Poprawiają i wyrównują jej koloryt, zależnie od składników – matują lub dodają blasku. To właśnie wśród kremów CC najłatwiej znaleźć takie, które są najbliższe pierwotnej idei kremów BB, czyli zawierające składniki przeciwzapalne i kojące podrażnienia.


http://www.poradnikzdrowie.pl/uroda/kosmetyki/krem-bb-krem-cc-krem-dd-czym-sie-roznia-jakie-maja-wlasciwosci_34926.html

Mojej uwadze nie umknęło samo opakowanie produktu, które jest dla mnie istotne i zawsze zwracam na to uwagę przy opisywanych kosmetykach. 
Oczywiście Pharmaceris nie zawodzi i swoim klientom oferuje nowość schowaną dodatkowo w charakterystyczny kartonik w barwach biało czerwonych jak przystało na linię naczynkową. 

Tubka jest zwyczajna, krem wydobywam z niej przez naciśnięcie miękkiej powierzchni zakończonej dzióbkiem. Po paru użyciach końcówka lubi oblepić się kremem, dlatego mam za sobą już pierwsze czyszczenie. Całość ochrania zakrętka - w tym przypadku wolałabym mieć zatrzask, bo od zakrętek już powoli się odzwyczajam.


W środku opakowania obok tubki znalazłam obszerną ulotkę informującą jakie dermokosmetyki wchodzą do serii N (w kilku językach). 


  Sposób użycia



Krem tonujący polecany jest dla każdego typu skóry wrażliwej, w szczególności:

  • cery naczynkowej
  • skóry nadreaktywnej z tendencją do zaczerwienień i rumienia (trwały, napadowy)
  • osób z trądzikiem różowatym
  • osób w trakcie farmakoterapii jak i po zabiegach medycznych

Formuła jaką napotkałam w kremie jest lekka, przy małej nieuwadze może spłynąć z opuszków, dlatego zaraz po wydobyciu polecam od razu nakładać na twarz. 
Z początku wydawało mi się, że krem będzie się za bardzo odznaczał na twarzy swoją beżową barwą. Okazało się jednak, że moje obawy były zbyteczne. Krem na skórze zmienia odcień, wtapiając się w nią sporo, zanika tworząc  równomierną powierzchnię. Przy okazji daje skórze wystarczające nawilżenie, niwelując drobne skórki jakie mam często w okolicach nosa. 


Naczynek mocnych na razie nie mam, te słabe są mocno przytuszowane, a inne mniejsze niedoskonałości prawie całkowicie są ukryte.

Krem tonujący ma słaby zapach, przyjemny, nie koliduje z perfumami użytymi w okolice szyi.

Krem nie ukryje mocniejszych naczynek lub wykwitów trądzikowych do tego musicie użyć mocniejszych podkładów. Posiada SPF 30.


Receptura zawiera innowacyjne składniki:
 
  • tioprolina z wyciągiem z ostropestu – wzmacnia naczynka, zapobiega powstawaniu zaczerwienień i rumienia (trwały, emocjonalny, napadowy) oraz zmniejsza ich widoczność.
  • hialuronian sodu – nawilża i regeneruje skórę, zapewniając jej komfort i promienny wygląd przez cały dzień.
  • fotostabilne filtry UVA i UVB SPF 30 – zapewniają wysoką ochronę przeciwsłoneczną, chronią skórę przed nadreaktywnością na promienie słoneczne.
  • zielony pigment mineralny – skutecznie koryguje zaczerwienienia oraz niweluje widoczność naczynek, efektywnie wyrównuje koloryt skóry

 

Krem na moje potrzeby skórne jest idealny. Rano kiedy czas goni wystarczy mi jego jednokrotne nałożenie. Delikatne mankamenty mam zamaskowane i są niewidoczne przez prawie cały dzień - do 8 godzin max. Skóra ma dobre nawilżenie, przez co nie muszę obawiać się, że po czasie suche skórki zaczną szpecić twarz. 
Dzięki ochronie SPF będę spokojna, że podczas słonecznych dni jakie przed nami skóra otrzyma wystarczającą ochronę przed promieniami słonecznymi.


pozdrawiam - Magda

13 maja 2017

#BIOTEQ, LC+ / MASKI/

 Witam

Pełne nieoczekiwanych kosmetycznych nowinek pudełeczko zawitało do mnie z portalu Only You. Pośród wszystkich propozycji były dwie maski: do twarzy nawilżająca marki Bioteq oraz do stóp  LC+ złuszczająca.

Ta druga zadebiutowała u mnie ponieważ nie doświadczyłam wcześniej podobnej maski w formie skarpet nakładanych na stopy. Natomiast maski w płachtach nie są mi obce, chociaż nie pałam do nich szczególną miłością, stosuję je rzadko bo rzadko, powiedzmy jak mam okazję.


Maska Nawilżająca na tkaninie. Do skóry suchej i wrażliwej.
 

Pojemność: 23 g
Cena: 15 zł

Maska umieszczona została w kartonie. Właściwa jej forma czyli nasączony płat został umiejscowiony w większej srebrnej szczelnej saszetce. 

Po odcięciu jednego brzegu wyciągnęłam z łatwością płat dobrze nasączony płynem, który okazał się być za duży i nie mogłam go sprawnie dopasować do owalu twarzy. Zapach maski jest świeży, nie drażni.
Sposób użycia: Nałożyć maseczkę tkaninową na oczyszczoną skórę twarzy i pozostawić na 15-20 minut. Po tym czasie zdjąć maskę i delikatnie wmasować pozostałości serum w skórę.

Polecam nie wykonywać większych czynności fizycznych ponieważ płat lubi się zsuwać. Najlepiej w pozycji siedzącej lub leżącej zaliczyć wskazany czas.

AKTYWNE SKŁADNIKI:

  • Masło Shea – przenikając w najgłębsze warstwy skóry, intensywnie i długotrwale nawilża. Zapobiega suchości naskórka i pojawianiu się zmarszczek.
  • Ekstrakt z Aloesu – ma silnie działanie kojące i łagodzące, niweluje zaczerwienienia i podrażnienia.
  • Ekstrakt z Drzewa Herbacianego – dzięki unikalnym właściwościom ekstrakt intensywnie regeneruje, odbudowuje uszkodzone komórki, skutecznie łagodzi podrażnienia skóry, zapewnia elastyczność i właściwą gęstość.
  • Wyciąg z Ogórka– wykazuje intensywne właściwości odżywcze, usuwa wszelkiego rodzaju podrażnienia i zaczerwienienia, koi skórę i neutralizuje toksyny.

Nie byłam uprzedzona do tej maski, ale nie liczyłam na efekty o których wspomina producent. 

Po jednorazowym użyciu tej maski moja twarz nie wiele zyskała. Nawilżenie średnie, odnośnie zmarszczek to najmniejszych efektów się nie dopatrzyłam, napięcie skóry było tak znikome, że prawie nie dostrzegalne. Zaczerwień akurat nie miałam przed zabiegiem więc tutaj nie wiem jak działa. Jedynie wyczuwalny początkowy chłód doprowadził do chwilowego odprężenia.
Nie mam pojęcia ile masek Bioteq należy zużyć by móc zauważyć widoczne rezultaty np: zmarszczkowe. Wydatek 15 zł na jeden zabieg wydaje się być drogi przy znikomych efektach.



LC+ Złuszczająca maska do stóp w skarpetkach. Preparat do intensywnej pielęgnacji przesuszonej i spękanej skóry stóp.
 

Był to mój pierwszy raz z tego typu skarpetkami złuszczającymi. Zdradzę, że jestem nimi zafascynowana i za jakiś czas pozwolę sobie na ich ponowne kupno.

Z początku nie byłam pewna czy wystąpi złuszczenie martwego naskórka na moich stopach ponieważ pomimo, że mam stopy skłonne do przesuszeń to nawyk stałej pielęgnacji zmusił je do dobrego wyglądu. Stało się jednak jak wskazywał producent, skóra zaczęła mocno schodzić ukazując zdrową, gładką powierzchnię 'nowej'.

Co przyczyniło się do takiej zmiany? Zawartość każdej skarpety mieściła płyn z zawartością kwasów owocowych, mocznika, ekstraktu z kwiatów nagietka, z aloesu i olejku z trawy cytrynowej. To te składniki przyczyniły się do systematycznego złuszczania skóry stóp. Pierwsze stara skóra (chyba mogę ją tak nazwać) pękła na piętach, potem na podeszwie, a na końcu przy palcach. Cały proces trwał z dwa tygodnie, codziennie pewna część stopy powoli zrzucała martwy naskórek. Obecnie jestem już prawdopodobnie przy końcu zabiegu i nie muszę się wstydzić stóp, mogę śmiało przywitać letni okres. Skóra jest gładka, miękka nie widać przesuszeń i żadnych chropowatych miejsc zwłaszcza na piętach. Jednak do stałej pielęgnacji z kremem z mocznikiem powracam.



Pojemność: para skarpet
Cena: 11 zł

Ze spraw technicznych. Każda ze skarpet jest zapakowana osobno. Są na tyle duże, że panowie z większym numerem stopy są w stanie się załapać jeżeli tylko będę chętni na taki domowy zabieg. Należy przeciąć każde z opakowań i włożyć nasączoną skarpetę na stopę. Przylepka w kształcie serduszek uszczelnia skarpetę i trzyma ją na łydce. Jedyne zastrzeżenie mam do niskiej trwałości skarpet. Po określonym czasie nie było możliwe przejście 5 m do łazienki w celu obmycia stóp jak wskazywała instrukcja. Skarpety pękły na trasie pokój-łazienka, upaćkały domowe klapki. Przed zabiegiem warto też pamiętać o zmyciu lakieru z paznokci, w trakcie zorientowałam się, że skarpety przy placach robią się czerwone, kwasy rozpuściły lakier.



Z maski LC+ jestem zadowolona. Mogę Wam ją polecić. Dzięki niej odnowicie swoje stopy przed latem. Natomiast maska w płacie Bioteq wypadła przeciętnie, do tej wersji nie mam ochoty ponownie powracać. 

pozdrawiam - Magda