23 września 2017

#YANKEE CANDLE /DELICIOUS GUAVA/

Witam


Delicious Guava

"Wosk z owocowej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic o zapachu pysznej, soczystej i dojrzałej guawy połączonej ze słodyczą tropikalnych owoców."


Nuty zapachowe:
- nuty głowy: bergamotka, cytryna
- nuty serca: brzoskwinia, guawa, mango
- nuty bazy: cukier




Zapach pochodzi z kolekcji Viva Havana. Dla sympatyków owocowych zapachów będzie wymarzony.
Ciepły, dobrze zdaje egzamin w pomieszczeniach, gdzie dochodzi do każdego kącika. 

Nie jest nachalny, nie dominuje daje poczucie świeżości i czystości. 
Znawczynią tropikalnych owoców nie jestem dużą dlatego może nie kojarzę zapachu guawy. 

Jednak jeżeli to ona nadaje woskowi takiego soczystego i owocowego aromatu - to jestem na tak. 

Piękny, wakacyjny aromat jaki spotkałam w tym wosku zasługuje na miano nagrody. 

Trochę czegoś kwaskowego, ciut lekkiej słodyczy i do tego dojrzałe owoce. Na to się piszę:)


pozdrawiam - Magda

21 września 2017

#VIS PLANTIS, ODŻYWCZE I ZARAZEM KREMOWE MASŁO DO CIAŁA O ZAPACHU ŻURAWINY I MALINY MOROSZKA

Witam


Balsamowanie ciała to jedna z moich ulubionych czynności w pielęgnacji ogólnej. Może dlatego, że mam skłonności do przesuszeń? I nie chcę mieć do czynienia z chropowatą i zaniedbaną skórą? Sądzę, że to główny powód dlaczego zawsze wieczorem ochoczo sięgam po balsam, masło czy olejek.


Latem wybierałam produkty o lekkich gęstościach, teraz kiedy zbliża się chłodniejsza pora stawiam na konkretniejsze wersje. Masło Vis Plantis do ciała o zapachu żurawiny i maliny moroszka czekało na gorszą porę. Zdecydowałam się go użyć wcześniej ponieważ czytając kilka opinii o nimi uznałam, że im później zacznę go stosować tym będzie dla mnie za słabe. Dzisiaj pisząc tą opinię widzę, że postąpiłam słusznie. 



Proste w wykonaniu, ozdobione jasną etykietą opakowanie jest wytrzymałe i odporne na uderzenia.  Solidnie zabezpieczone przed intruzami srebrną powłoczką pod główną zakrętką. Może to moja mania, ale kiedy trafia do mnie nowy kosmetyk to bacznie w nim sprawdzam czy nie było już otwierane oraz datę przydatności. 
Pachnie subtelnie, trochę słodko ogólnie wykwintnie. Każdemu pasjonatowi spokojnych woni powinno odpowiadać. 

Kremowe masło - jak tu naprawdę określić konsystencję? Nie jest ona w 100 % maślana czyli zbita i konkretna. W dotyku podbiega na zwarty kremowy balsam. 


Skorzystałam z niestandardowego sposobu użycia i za namową producenta z tradycyjnego smarowania postanowiłam nim traktować skórę świeżo po kąpieli kiedy jest ona jeszcze wilgotna. Ten sposób dawał mi lepsze nawilżenie. Skóra szybciej i na dłużej stawała się miękka i miła w dotyku.

Liczyłam, że skład będzie lepszy. Zapoznałam się z nim dopiero po czasie. Umknęło mi wcześniejsze zerknięcie na niego mimo, że robię to zazwyczaj od razu kiedy poznaję dany produkt. Mamy tutaj silikon, parabeny. Dla przeciwników parafiny dobre wieści - nie dopatrzyłam się jej w składzie. Parfum jest dość wysoko. Natomiast ekstrakt z żurawiny, który jest bogatą kompozycją składników odżywczych, a także przeciwutleniaczy oraz malina moroszka, najcenniejsza jagoda Skandynawii, mająca unikalne własności odżywcze znajdują się mniej więcej w połowie składu. Ucieszył mnie natomiast mocznik - Urea znajdujący się dość wysoko w składzie. Dzięki niemu smaruję dodatkowo masłem stopy i całkiem dobrze na tym wychodzę.



Masło fantastycznie się wchłania. Mam wrażenie, że po aplikacji na wilgotną skórę szybciej niż na suchą. W ciepłe dni masło sprawowało dogodną opiekę. Nawilżenie cały dzień utrzymywało się na wysokim poziomie. W chłodniejsze dni jakie nastały zaobserwowałam, że wilgoć za szybko się ulatania co oznacza, że masło nie daje rady dlatego dopieszczam skórę olejkiem i wszystko gra. 

Masło jest wygodne w aplikacji. Bardzo sprawnie daje się rozsmarować tworząc film, który nie jest lepki i nie tłusty. Czuję w pewnym sensie powłoczkę, ale jest ona ochronna i nie sprawia kłopotu. 

Za masłem jednak nie będę tęsknić. 
Poznałam go, było do zaakceptowania. Teraz i tak na zimę potrzebuję czegoś mocniejszego. 250 ml to koszt 16 zł. Cena przystępna, nie wysoka. Masło nie zatyka skóry, nie tłuści ubrań. Jest dość wydajne. Fajnym dodatkiem jest to, że można go stosować do stóp.


pozdrawiam - Magda

19 września 2017

#EQUILIBRA SERIA ARGANOWA DO PIELĘGNACJI WŁOSÓW

Witam

Z końcem wakacji zdążyłam zauważyć, że zaczyna się dla mnie już ta gorsza pora kiedy włosy stają się słabsze i tracą na wyglądzie. W tym roku jak widzę, zmiany przyszło dość wcześnie. 

Mam tylko nadzieję, że szybciej się skończą bo w tym celu rozpoczęłam kurację z serią arganową Equilibra. Mimo, że nie stosuję jej systematycznie postępy pewne są zauważalne.Warto o nich napisać dlatego zapraszam na krótkie podsumowanie.


Szampon i maska tworzą duet arganowy, których składy mieszczą po 98% składników pochodzenia naturalnego. 

Powinnam się z tego faktu cieszyć. Jednak nie do końca tak jest. Cenię naturalne produkty z tym, że te do włosów mniej. Przyczyna jest prosta. Moje włosy nie do końca akceptują tak szlachetne składniki, wolą w dużej mierze silikony i inne mniej dobre komponenty. 

Dlatego ten zestaw jest używany co kilka myć i myślę, że tym sposobem włosy nie odczuwają aż tak braku silikonów. 



Kurację rozpoczynam standardowo od umycia włosów szamponem, który ma służyć włosom osłabionym i matowym. 250 ml mieści się w wygodnej buteleczce wytworzonej z dosyć twardego plastiku, tak myślałam. Po jednym upadku pękł zatrzask co widać na fotografii poniżej. 

Szampon jest na tyle luźny, że bez trudu wypływa przy aplikacji na dłoń. Jest pachnący, słodki, przeźroczysty. W składzie występują składniki na które warto zwrócić uwagę i na pewno zrobią to włosomaniaczki: olejek arganowy, ekstrakt z liści czarnej herbaty, proteiny pszeniczne, surfaktanty pochodzenia roślinnego, ekstrakt z siemienia lnianego, ​gliceryna roślinna. 


Pełen skład: Aqua (Water), Ammonium Lauryl Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Cocoamphoacetate, Glycerin, Argania Spinosa Kernel Oil, Camellia Sinensis Leaf Extract, Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Extract, Hydrolyzed Wheat Protein, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Parfum (Fragrance), Potassium Sorbate, Phenoxyethanol, Benzoic Acid, Citric Acid, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Dehydroacetic Acid.


Ze względu na szereg dobrych składników z początku sadziłam, że będzie mało wydajny przez brak obfitego zapienienia jak to bywa z kosmetykami naturalnymi. Rzeczywistość okazała się inna. Szampon nie tworzył obszernej piany, ale na tyle jej wytwarza, że swobodnie całość włosów jest nią objęta i solidnie myta.

Szampon znakomicie oczyszcza i koi skalp. Nie wysusza włosów jednak podczas pierwszego zastosowania spowodował już pewien oklap. Co przy włosach cienkich nie jest ciekawym zjawiskiem. Teraz już wiecie dlaczego używam serii co kilka myć.

Pielęgnacji nigdy nie kończę na szamponie. I w tym przypadku sięgnęłam po kolejny produkt jakim jest maska.





Maska ma wzmocnić działanie szamponu ponieważ również ma służyć włosom osłabionym i matowym. 200 ml jej mieści się w słoiczku z którego budyniowa i biała konsystencja jest łatwa w aplikacji. Zapachem nawiązuje do szamponu. 

Maskę aplikuję na mokre włosy i pozostawiam na 5 minut więc dosyć krótko. Maska bardzo dobrze wpływa na włosy mimo, że stosowana jest max dwa razy w tygodniu. Rozczesywanie włosów jest ułatwione. Po samym szamponie byłoby to niemożliwe.

Składniki: Aqua (Water), Cetearyl Alcohol, Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate, Glycerin, Argania Spinosa Kernel Oil, Camellia Sinensis Leaf Extract, Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Extract, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Dicaprylyl Ether, Lauryl Alcohol, Parfum (Fragrance), Sodium Stearoyl Glutamate, Phenoxyethanol, Benzoic Acid, Tetrasodium Glutamnate Diacetate, Dehydroacetic Acid.



Do końca nie pozwalam na prawidłowe działanie tego duetu na włosy. Z doświadczenia wiem, że używanie ciągiem naturalnych produktów sprawia, że włosy stają się bardzo przyklapane i na kolejny dzień wyglądają na nieświeże. 

Zadaniem szamponu i maski jest wzmocnienie włosów i przywrócenie im blasku. Jak na sporadyczne użytkowanie kosmetyki radzą sobie całkiem dobrze. Włosy nie są jakoś super wzmocnione, ale wyczesuję ich znacznie mniej. To dobry znak. Poza tym odzyskują bardzo powoli blask. A po samym wyschnięciu są miękkie i zdyscyplinowane przez co stylizacja jest łatwiejsza. 


                                                             pozdrawiam - Magda

17 września 2017

#YANKEE CANDLE /BABY POWDER/

 Witam

Baby Powder 
Wosk z rześkiej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic. Wyczuwalne aromaty: puder dla niemowląt.

"Szczelnie otula całe ciało i skutecznie niweluje drażniący ból. Pachnie czystością, świeżością i niewinnością i kojarzy się z dziecięcą beztroską oraz czułą miłością. Dziecięcy puder to element powszechnie wykorzystywany przez największym mistrzów perfumeryjnych. Artyści kreujący najcudowniejsze i najmocniej chwalone zapachy wiedzą, że to właśnie ten aromat – czy to umieszczony w bazie kompozycji, czy uwalniający się dopiero po kilku godzinach – potrafi najmocniej przekonać do zawartości zdobnego flakonika. Tak samo jest z woskiem Baby Powder, który już w chwilę po rozgrzaniu rozkochuje w sobie świeżymi, pudrowymi aromatami."


Wybór tartaletek Yankee Candle często dokonuję po etykiecie. Musi mieć to coś w sobie, że skupiam na niej uwagę po czym umieszczam w koszyku.

 Tym razem etykieta totalnie nie wpadła w mój gust i sama nie wiem czemu na nią się zdecydowałam. Jest dla mnie smutna. A kojarzyć ma się z dziećmi więc powinna być barwniejsza i weselsza. 

A jak z zapachem? Tutaj jest dużo lepiej.  Zapach dokazuje, należy do tych mocniejszych i trwalszych, ale nie dominuje do tego stopnia, że go gaszę po paru minutach. 

Zapach jest słodki, pudrowy przywodzi na myśl czasy dzieciństwa i beztroskiego czasu. W upały go jednak nie polecam roztapiać, mnie męczył. Wybieram dni deszczowe wtedy dużo lepszy ma odbiór. 


pozdrawiam - Magda

15 września 2017

#PERFECTA /TARCZA ANTYCELLULITOWA BOOSTER WYSZCZUPLAJĄCY/

Witam

Działanie kosmetyków wyszczuplających od pewnego czasu traktuję z przymrużeniem oka. Nie sądzę by nawet bardzo drogi produkt pomógł nam wyszczuplić widocznie sylwetkę. Moc ma prawidłowa dieta i sport, a kosmetyk tego typu jest jedynie dodatkiem. 
Trudno też określić jest mi zawsze jak naprawdę kosmetyk wyszczuplający wpływa np: na miejsca objęte cellulitem.

Nie jestem całkowicie na -nie- i używam takich produktów. Nawet z czystej ciekawości. Nawet jak nie widzę różnicy w modelowaniu sylwetki to taki produkt korzystnie wpływa na samą skórę. Podobnie ostatnio było w Express Slim, Tarczy antycellulitowej Perfecty. 

Pojemność: 200 ml
Cena: 21,50 zł



W stosowaniu przyznaję byłam niesystematyczna. Wieczorem wykonywałam masaż czy intensywny jak zaleca producent? Pewnie nie, nigdy nie byłam na masażu wykonywanym przez profesjonalistę więc nie mam porównania - jednak się starałam. 
Do porannego jakoś nie mogłam się przemóc. Tu mój błąd w osiągnięciu lepszego rezultatu?

Booster wydawał mi się gęsty więc zastanowiła mnie jego aplikacja za pomocą atomizera. Okazuje się, że konsystencja jest na tyle lekka, że beżowa 'tarcza' sprawnie wydostaje się dzięki tej metodzie. W kontakcie ze skórą jego barwa zanika, uwalniając przyjemną cytrusową woń, subtelną i świeżą. 
 



Turboslim Complex 10% na bazie 4 silnie działających kompleksów i podwójnie skoncentrowanej kofeiny, pozwala osiągnąć widoczny efekt redukcji cellulitu już po 7 dniach stosowania. Tak opisuje go producent. 
Po tym czasie oczekiwanych wyników u mnie zabrakło. Stosując preparat na uda nie mogę napisać wow są efekty widać jakie mam wyszczuplone uda - bo byłoby to kłamstwo. Jakąś reakcje jednak wyczułam i warto o niej napisać ponieważ być może stosując kolejną buteleczkę i następną express slim pokarze na co go stać. 

Nawilżenie jakie miałam przed zastosowaniem tego kosmetyku zmalało, jednak skóra nie została przesuszona. Natomiast doprowadziłam tym produktem do wygładzenia skóry, może trochę ją napięłam. 

4 silnie działające kompleksy:
Micro Smart Slim Complex– bogaty w synefrynę, diosgeninę, dihydromyricetynę, kofeinę i escynę, pobudza termogenezę, hamuje magazynowanie lipidów, blokuje powstawanie adipocytów, przyspiesza rozpad tłuszczu w komórkach i silnie ujędrnia.

Coffee Detox oczyszcza komórki skóry oraz przyczynia się do zwiększonego spalania tłuszczu w komórkach.

4x Ocean Algae na bazie alg Nori, Fucus vesiculosus, Laminaria, alg brunatnych, oraz spiruliny, eliminuje nadmiar płynów oraz wspiera likwidację cellulitu wodnego.

Multi-Hialuron 5x poprawia napięcie oraz jędrność skóry.

Express Slim, Tarcza antycellulitowa Perfecty wg. mnie to pozytywny balsam, lekki o świeżym zapachu na letnie dni wakacyjne. Niewymagająca skóra powinna być z jego działania zadowolona chodzi mi o samą pielęgnację. Nie szykujmy się jednak, że zmieni naszą sylwetkę i ją wyszczupli lub zlikwiduje cellulit. 


pozdrawiam - Magda

13 września 2017

#YANKEE CANDLE /HONEY CLEMENTINE/

Witam

Honey Clementine


"Wosk z owocowej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic o zapachu słodkiego miodu z cytrusową rozkoszą odświeżającej pomarańczy."

To była przyjaźń od pierwszego powąchania. Zanim jednak opowiem o niej to wtrącę zdanie o etykiecie. Przedstawia ona mufinki? jak dobrze widzę pseudo ciasteczka. Z dużym plastrem pomarańczy. W rogu widnieje łyżeczka do nabierania miodu. Etykieta wygląda apetycznie. Krążek woskowy z kolei wskazuje na barwę złotej jesieni, która co nieco daje o sobie już znać.


Zapach interpretowałam kilka razy nie mam pojęcia która wersja pasuje najbardziej do tego wosku.

W pierwszej kolejności wosk po roztopieniu otoczył mnie wytrawną nutą cytrusową taką prostą, zwyczajną z odrobiną słodkości, ale nie pochodzącej od miodu. 

Kolejnym razem moje skojarzenie było zupełnie odmienne, ale podobne: aromat przywołał smak cukierków Nim2 z przeważającą kwaśną nutką. 

W obu przypadkach nie byłam zła na wosk. Taki prostolinijny w sumie zapach coś ma w sobie, że chętnie go odpalam w malutkich ilościach. 



pozdrawiam - Magda

11 września 2017

#PERFECTA WARSAW, TOKYO, NEW YORK /WĘGLOWY GLINKOWY PEELING + MASKA ORAZ GLICERYNOWY PEELING SAUNA/

Witam

Mając na uwadze wiek skóry biorę pod szczególna uwagę produkty jakich używam w jej pielęgnacji. W ofercie Perfecty pojawiła się nowa linia ultranowoczesnych peelingów do twarzy o wyjątkowych właściwościach pielęgnacyjnych i nowatorskich konsystencjach.

Omówię dziś dwie z czterech propozycji wchodzących w skład linii. Bliżej poznacie Węglowy glinkowy peeling z maską oraz Glicerynowy peeling sauna.


Pudełeczka owiane zielono-złotą grafiką estetycznie i dość wyjątkowo się prezentują. Niby takie same, a jednak są do odróżnienia. Np: ścianki przedstawiają barwy produktów, a przez okienka znajdujące się z przodu każdego kartoniku widnieją szklane, ciężkie i przeźroczyste słoiczki przez które uwalnia się barwa danego peelingu. 

Bezpośrednio pod wieczkami nie ma dodatkowej ochrony, ale trafiając do użytkownika każdy kartonik jest zafoliowany.


Na słoiczkach nie dopatrzyłam się żadnych opisów, znalazłam je z kolei na kartonikach.

1 produkt ma starczyć na około 10 zastosowań.


PORE MINIMIZER + DETOX węglowy glinkowy PEELING + MASKA

Pojemność - 55 g

Cena - w promocji 14, 99 zł
 

Pierwszy produkt po jaki sięgnęłam ma glinkową postać. Popielata barwa po nałożeniu przysycha, ale nie robi się skorupa. Produkt ma zapach, nie ostry, przyjemny, słodki. Swoją lekkością mogę go łatwo zaaplikować na cerę. Nie spływa, jedynie słabo przysycha. 

Po wyznaczonym czasie 5-10 minut wykonuję nim masaż. Wtedy uwydatniają się drobinki peelingujące. Są to 100% naturalne drobinki z łupin migdałów. Mikroskopijne, nie jest ich bardzo dużo, ale można z powodzeniem je wyczuć. Są mocne. Obawiałam się podrażnień, ale ich jednak uniknęłam. 

Występowanie w peelingu aktywnego węgla, który ma działanie silne działanie absorbujące w upał likwidowało nadmiar sebum, a pory minimalnie się zmniejszyły. Kluczowa zielona glinka bogata w liczne mikroelementy jak krzem, wapń, magnez, żelazo, potas, sód, łagodnie oczyszcza, odświeża i odżywia skórę.

Barwy i gęstości poszczególnych peelingów. Niżej na dłoni to wersja glinkowa. Wyżej wersja sauna.



Szklane słoiczki spotykam zazwyczaj w kremach do twarzy. Tutaj odmiana, też produkty do pielęgnacji cery, ale do oczyszczania.


NAWILŻENIE + OCZYSZCZENIE glicerynowy PEELING SAUNA

Pojemność - 55 g

Cena - w promocji 14, 99 zł

Peeling sauna przywitał mnie po odkręceniu spokojnym i aromatycznym zapachem owocowym. Ma multum drobinek widocznych gołym okiem są to 100% naturalne drobinki peelingujące z łupin orzecha włoskiego.


Gęstość jest żelowo- miodowa „gel to milk, dość luźna. Bez większych komplikacji daje się nałożyć na cerę. Podczas upałów zaczyna spływać i dostawać się do ust. Nie jest to miłe, częste obcieranie chusteczką powoduje, że część peelingu zanim będzie masowana to jest usunięta z twarzy. Natomiast przy chłodniejszej pogodzie gęstość trzyma się lepiej.

Po 10 minutach rozpoczynałam masaż. Podobnie jak w węglowej wersji drobinki dają i tutaj o sobie znać. Są treściwe.

W peelingu występują składniki które mają szczególny wpływ na działanie. Są to:

GREEN TEA DETOX
oczyszcza komórki skóry usprawniając proces detoksykacji, działa silnie
antyoksydacyjnie oraz ochronnie przed czynnikami zewnętrznymi

VIT. E HYDRA
działa nawilżająco, poprawia elastyczność i miękkość skóry, chroni przed nadmierną utratą wody z naskórka

Peeling stopniowo u mnie wygładzał cerę. Drobinki były mocniejsze, ale działanie jego było wolniejsze. Nie znaczy, że złe. Jestem i z tej wersji zadowolona, nie zawiodła mnie z czego się cieszę. 

Prawidłowe oczyszczenie jest dla mnie rzeczą priorytetową, a ten peeling go daje. Po zmyciu cera jest niesamowicie miękka, nie ma ściągnięcia. Czasami to nawet jej nie kremowałam na noc. Nawilżenie jakie przychodziło było na dobrym poziomie.



Węglowy glinkowy peeling przyniósł szybsze efekty. Na pewno wygładzał cerę znacznie lepiej już podczas pierwszego zastosowania. Peeling sauna jest tuż za nim z równie dobrą notą.




pozdrawiam - Magda

9 września 2017

#JANTAR /DUO-MASKA Z WYCIĄGIEM Z BURSZTYNU/ DO WŁOSÓW BARDZO ZNISZCZONYCH

 Witam

Lubiana i przede wszystkim ceniona marka Jantar Farmony podbiła już dawno świat blogosfery. Zaczęło się od wcierki do skalpu. Pamiętam doskonale jak na jej punkcie oszalała moja siostra. Ubóstwiała ten produkt!

Nie odmówiłam i ja jej poznania. Zakupiłam pierwszy egzemplarz w aptece. Po paru tygodniach nie byłam jednak niczym zaskoczona przez wcierkę. Włosy ze skalpem nie czuły się dobrze kiedy ją aplikowałam. Musiałam ją odstawić. Po kilku miesiącach ponownie wróciłam do niej sądząc, że będzie lepiej. Nie było. Uznałam, że nie ma się co oszukiwać, ten produkt mi nie służy - trudno. Nie dla wszystkich wszystko i już. 

Od marki się jednak nie odwróciłam np: niedawno poznałam nowinkę na bazie bursztynu i całkiem dobrze wypadła - Duo-Maska Jantar do włosów bardzo zniszczonych o niej dziś parę słów. Zapraszam.

Sceptycznie podeszłam do niej z początku. 
Szansę jednak dostała jak każdy inny produkt. 


"Duo-maska Jantar oparta jest na skutecznej recepturze i unikalnym podejściu do pielęgnacji włosów. To owoc długich tradycji wykorzystywania niezwykłych właściwości bursztynu. Dwuetapowa aplikacja zapewnia stopniowe uwalnianie składników aktywnych, by skutecznie zregenerować nawet najbardziej zniszczone włosy i ochronić je także podczas mycia."

Sposób użycia przypomina metodę OMO - odżywienie, mycie, odżywienie. 

W pierwszej kolejności należy zwilżyć włosy i rozprowadzić maskę na całej ich długości. Pozostawić na 60 sekund. Spłukać maskę i umyć włosy szamponem jak zwykle. W drugim etapie ponownie nałożyć maskę na włosy, rozczesać je, a następnie spłukać.

Stosować 1-2 razy w tygodniu.

Pojemność - 200 ml
Cena - 13, 50 zł




Aqua (Water), Persea Gratissima (Avocado) Oil, Glycerin*, Cocos Nucifera (Coconut) Oil*, Cetearyl Alcohol*, Cyclopentasiloxane, Behentrimonium Chloride, Dimethicone, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Propylene Glycol, Amber Extract*, Milk Lipids, Ceramide 3, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract*, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil*, Tocopheryl Acetate, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Dimethiconol, Hydroxyethylcellulose, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Lactic Acid, Parfum (Fragrance), Limonene.


Zdecydowałam na jednokrotne używanie maski tygodniowo. 

200 ml produktu schodzi u mnie szybko. Nic dziwnego skoro włosy sięgają mi za pas. Na dodatek maska pije włosy. Wnika zaraz po wmasowaniu. Sądziłam, że je obciążę z początku bo są cienkie. Widocznie moje porcje nie są zbytnio duże, bo włosy dobrze się zachowują nie osiadają.

Maskę aplikuję ze srebrnej tuby. Tuba jest na zatrzask nic wymyślnego nie ma, aplikacja jest wygodna. Jedynie treść informacyjna sprawiała mi trudności podczas pierwszego czytania, przez błyskotliwą etykietę.

Maska w dotyku jest aksamitna, biała, pachnie jak cała seria Jantar - nutami męskimi.




Po pierwszym użyciu maski zgodnie z instrukcją wiedziałam, że nie będzie większych problemów podczas rozczesywania. To był dobry znak. 
Zawarte aktywne składniki w masce: 
bursztyn (pielęgnuje, wzmacnia, odżywia włosy chroniąc je przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi), 
wosk jojoba (głęboko nawilża i efektywnie zabezpiecza włosy przed przesuszeniem),  
ceramidy (restrukturyzują włosy, przywracając im gładkość),  
olejek awokado (nabłyszcza włosy oraz chroni ich końcówki przed rozdwajaniem i kruszeniem) oraz 
olejek kokosowy (wygładza włosy i zapobiega ich puszeniu)

Włosy w tej chwili są wygładzone, nie puszą się, nawilżenie jest całkiem zadowalające. Uparcie rozdwajające się końcówki przestały sterczeć i szpecić włosy.

Włosy nie są przyklapnięte, odstają od skalpu dobrze dają się rozczesać. 


Maska jako pierwszy produkt Jantar zdobył u mnie uznanie. Nie jest droga. Działaniem się popisała na tyle, że stała się moim ulubieńcem ostatniego miesiąca.

                                                                      pozdrawiam - Magda

7 września 2017

#YANKEE CANDLE / CUBAN MOJITO/

Witam

 Cuban Mojito 
"Wosk z aromatycznej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic o zapachu limonki, cukru trzcinowego i mięty."
  
Nuty zapachowe:

- nuty głowy: limonka
- nuty serca: orzeźwiająca mięta
- nuty bazy: wanilia, cukrowiec




Dlaczego dokonałam wyboru wosku o nutach limonkowo miętowych? 
Z bardzo prostej przyczyny. Przy tych nutach potrafię odpocząć. Pijąc drinka np: na ich bazie czuję się wyśmienicie. 

W wakacje ta tartaletka sympatycznie wypadała na tle upalnego dnia. Jest na tyle słaba, że paliłam ją najczęściej po słonecznym dniu ponieważ nie naprzykrzała się swoim wybornym bukietem.

Była świeża ociupinkę sztuczna, ale przyjemna. Limonka stała na czele, a za nią mięta, która podkreślała świeżość. Zabrakło mi jedynie wanilii, ale może i dobrze nie wiem czy by nie zakłóciła tego aromatu, który wg. mnie był ok. 


pozdrawiam - Magda

5 września 2017

#BEAUTY FORMULAS, GLORIOUS MUD /ZŁUSZCZAJĄCA MASKA Z BIAŁĄ GLINKĄ/

Witam

Maseczki lubię, używam, ale nie przepadam za maskami w płatach i jednorazowych saszetkowych. One stanowią wyjątek i rzadko można je u mnie spotkać. Prym wiodą tubkowe lub glinki, które traktuję jako taką lepszą wersję maseczki. 


Doskonałością jaką od niedawna używam jest maseczka z dodatkiem glinki białej Beauty Formulas. Lepiej być nie mogło. Maseczka z dodatkiem białej glinki, która służy mojej cerze zawsze.

Jak maseczka sprawdziła się po kilkunastu użyciach? Tego dowiecie się poniżej.


 

Złuszczająca maska z białej glinki

Pojemność : 100 ml

Cena: około 9 zł 


Zadania:

  • oczyszcza
  • złuszcza
  • usuwa sebum
  • wygładza

Maska do wykorzystania ma 100 ml. Sporo. Z początku przez dwa tygodnie aplikowałam ją 2 razy w tygodniu teraz 1.

Maska ma dość ciekawą grafikę, przypomina czekoladę. A nie ma z nią nic wspólnego.

Tubka jest miękka, na zatrzask. W tylnej części widnieje etykieta w języku polskim.

Zapach jej jednak nawiązuje do kosmetyku męskiego? Łagodnego. W gęstości jest zbita. Ma barwę jasnego brązu.

Po zaaplikowaniu jej na wilgotną twarz wykonuję chwilowy masaż. W trakcie zapach jej się nie narzuca. Masując skórę wyczuwam lekkie drapanie ponieważ maska zawiera drobne i w sporej ilości drobinki. Nie są one szkodliwe, nie podrażniają cery czym jestem przykładem. Maska łatwo się spłukuje. 





Maska Beauty Formulas na drugim miejscu zaraz po wodzie zawiera 100% czystą glinkę. To ona wraz mikroskopijnymi drobinkami łagodnie złuszcza, usuwając sebum, martwy naskórek oraz zanieczyszczenia, które gromadzą się na powierzchni twarzy. 

Po jej stosowaniu zauważyłam przyjemnie odblokowane pory
ponieważ nie posiada w składzie komodegennych substancji, które sprzyjają zapychaniu.


                                                        pozdrawiam - Magda


3 września 2017

#NIVELAZIONE /PROFESJONALNA KURACJA PARAFINOWA DO STÓP/

 Witam

Stopami mogę się pochwalić, ale tylko dzięki temu, że dbam o nie przez cały rok. Mało istotne jest jaką mamy porę roku moje stopy stale są pod kontrolą. Funduję im często peelingi, kąpiele i stale smaruję kremami z mocznikiem. W razie rezygnacji z tych domowych zabiegów wiem, że stopy bardzo szybko potrafią mnie nie mile zaskoczyć. 
Bardzo korzystną serię ma Nivelazione Farmony. Korzystam z niej i wiem, że mogę na nią liczyć.

Przede mną jeszcze chodzenie w sandałkach dlatego nie spoczywam na laurach i pilnuję by stopy dobrze w nich wyglądały. Wiem, wiem znacznie się ochłodziło, ale ma być jeszcze ciepło.

Profesjonalna kuracja parafinowa to zabieg jaki kilka dni temu wykonałam w warunkach domowych. Fajna sprawa, nie muszę korzystać z kosmetyczki mogę sama przeprowadzić kilkuetapową kurację i przy tym sporo zaoszczędzić. 
Koszt jednorazowy takiego zabiegu to jedyne 11 zł. 


Z czego składa się zabieg?

Płynu do kąpieli stóp 20ml
Peelingu do stóp 8g
Parafinowej maski do stóp 8ml
Skarpet

Każdy etap mieści się w oddzielnej saszetce. Jest to mało wygodne. Nie przepadam za saszetkami, ale w sumie rozumiem sens dlaczego tak, a nie inaczej zapakowano poszczególne konsystencje.


Krok 1 Płyn do kąpieli stóp: zawartość saszetki wlej do miski z ciepłą wodą i mocz stopy przez około 10-15 minut, następnie wykonaj peeling.

Płyn jest krystaliczny, zwarty, przyjemnie się w nim moczy stopy - zapach umila czas. Po dość krótkiej kąpieli skóra jest oczyszczona i zmiękczona.

Krok 2 Peeling do stóp: rozprowadź peeling na zwilżonych stopach, masuj skórę przez kilka minut, a następnie spłucz letnią wodą i osusz stopy.

Peeling jest dobrze zwarty z większymi ziarnami pumeksu. Nie ścieka w trakcie masowania. Wygodnie się go używa.

Krok 3 Maska do stóp: umieść saszetkę z maską w miseczce z ciepłą wodą na około 10 sekund, po wykonaniu peelingu nałóż grubą warstwę maseczki na czystą i osuszoną skórę stóp.

Maska w kontakcie z ciepłą wodą staje się bardziej rozluźniona i łatwiej się nakłada. Dla wzmocnienia kuracji zaleca się nałożyć dołączone skarpety (20 minut max). Po tym czasie resztki maski warto wmasować. 


Krok 4 Skarpety: dla wzmocnienia kuracji nałóż na stopy dołączone do zestawu skarpety i pozostaw na 10-20 minut, następnie nadmiar maski wmasuj w skórę.



Jednorazowe użycie kuracji zaskoczyło mnie i to bardzo. Nie dowierzałam, że wynik jaki osiągnę może być taki znakomity. Stopy zostały szczególnie nawilżone, nabrały miękkości. Po dniu spędzonym w butach roboczych taka kuracja odpręża stopy i regeneruje otarcia.

Kuracja wyróżnia się na tle innych bardzo dobrymi aktywnymi składnikami takimi jak:
naturalny pumeks, ryżowe drobinki peelingujące, mocznik, olej macadamia, d-pantenol, 30% parafiny i mocznika, masło Shea.

Wykonanie samemu takiej kuracji w domowym zaciszu to sama przyjemność - ja się skusiłam i nie żałuję. A ty?




pozdrawiam - Magda

1 września 2017

#DELIA, CAMELEO /PŁUKANKI DO WŁOSACH W TRZECH ODSŁONACH - RÓZOWEJ, FIOLETOWEJ I SREBRNEJ/

Witam

Ostatnio farbowałam włosy farbami marki Delia - Cameleo. To moje pierwsze produkty do koloryzacji tej marki. Przywiązana byłam do Joanny lub Palette.

Z wiekiem widzę, że przywiązanie do danej marki czasami mi nie służy dlatego podjęłam w tym kierunku pierwsze kroki i jak wspomniałam zafarbowałam włosy Cameleo dokładniej na odcień - rudy. To była słuszna decyzja. Kolor wyszedł głęboki. Rudzielec ze mnie był przez kilka tygodni, ponieważ farba tak szybko nie schodziła. 

Tym razem pokusiłam się i rozpoczęłam przygodę z płukankami. Cameleo oferuje trzy odcienie płukanek: różową, fioletową i srebrną. Skorzystałam z różowej pogłębiając rudy odcień kosmyków. 


Wersja różowa
Szalony różowy odcień na włosach blond, siwych lub rozjaśnianych 

  • Nadaje włosom delikatny (lub nieco mocniejszy - Ty decydujesz!) różowy odcień.
  • Eliminuje niechciany żółty odcień na włosach blond. 
  • Idealna na gorące lato i aby dodać koloru mroźnej zimie!
  • Dodatkowo pielęgnuje włosy.
  • Delikatnie rozświetla.
  • Do wielokrotnego użycia po każdorazowym myciu włosów.


Wersja fioletowa
Przepiękny, gołębi odcień na włosach blond, siwych lub rozjaśnianych

  • Dodatkowa pielęgnacja włosów blond
  • Eliminacja niechcianego, żółtego odcienia
  • Piękny, gołębi połysk
  • Delikatne rozświetlenie
  • Do wielokrotnego użycia po każdorazowym myciu włosów

Wersja srebrna
Przepiękny, srebrzysty odcień na włosach blond, siwych lub rozjaśnianych

  • Dodatkowa pielęgnacja włosów blond
  • Eliminacja niechcianego, żółtego odcienia
  • Piękny, srebrzysty połysk
  • Delikatne rozświetlenie
  • Do wielokrotnego użycia po każdorazowym myciu włosów

Każda z płukanek mieści 200 ml kolorowego płynu. Koszt pojedynczej sztuki to 8 zł. Uważam, że cena jest w porządku. 

Buteleczki poszczególnych płukanek są czarne co nadaje im 'tajemniczości'? W sumie wyglądają oryginalnie, a odróżniające je etykiety oraz zatrzaski w danym odcieniu dobrze współgrają. Łatwo wybrać odpowiedni kolor, którym jesteśmy zainteresowani. 

Obawy miałam przed pierwszym użyciem. Zastanawiałam się jaki odcień wyjdzie? Czy nie za jasny? Czy równy? Odpowiedzi nie znałam, musiałam zabrać wersję różową do łazienki - wyjścia nie było. 


Płukanka jest prosta w przygotowaniu. Bojąc się, że spustoszy mi jasną łazienkę użyłam starej miski (czystej). Odpowiednią jej ilość należy zmieszać z wodą. 
Chcąc nadać już wypłowiałemu odcieniowi rudemu 'odnowy' dodałam więcej niż zaleca producent.

Po umyciu włosów spłukałam włosy mieszanką. Miska nie zafarbowała, jednak ręcznik po części. 
Po pierwszym zastosowaniu kolor się pogłębił, a włosy się rozjaśniły. Po kolejnym użyciu rudy podcień stawał się jaśniejszy, a mi to odpowiadało. Włosy nie są przesuszone, płukanka działa na nie obojętnie.  



Uwaga dla producenta. Może mało istotna, ale mi ciut przeszkadzał sposób aplikacji, ponieważ za każdym razem kilka kropel spływało po ściankach butelki. Może warto zmienić dozownik na pompkę?  


Sposób użycia polecany przez producenta: 


"Do naczynia wlać ok. 2 litry wody, dodać ok. 1 łyżkę stołową płukanki. Uwaga: intensywność odcienia końcowego zależy od ilości dodanej płukanki. Otrzymanym roztworem płukać włosy."
Warto wg. własnego uznania przygotować płukankę. Weźcie pod uwagę długość włosów oraz czy chcecie małej czy dużej zmiany.


pozdrawiam - Magda

30 sierpnia 2017

#DAX SUN, EXPERT W OPALANIU / ŻEL PO OPALANIU, PRZYPIESZACZ OPALANIA ORAZ BALSAM DO OPALANIA/

Witam

Sierpień rozpieszcza mnie tego roku pogodowo. Gorąc, cudna pogoda to jest to! W końcu mamy lato. Wakacje! Nie ma co grymasić bo już niedługo przyjdzie złota jesień i większość z nas zapragnie słonecznych dni.

Kocham lato, kocham ciepło, kocham słońce lecz z umiarem. Za opalaniem na leżaku nigdy nie byłam, ale przebywanie poza domem w +30 upał zmusza mnie do ochrony przeciwsłonecznej. Nie bagatelizuję tego i od wielu lat pilnuję tej czynności jak oka w głowie. Po co skórę narażać na wcześniejsze starzenie? lub gorsze konsekwencje? Nie warto.

Lubię Dax Sun. Zawsze promienne, kolorowe opakowania co sezon widnieją w sklepach. To chyba najpopularniejsza marka odnośnie ochrony przeciwsłonecznej. Parę nowinek marki dziś opiszę. Nie będą to same filtry tyle podpowiem.


Nowości przedstawiają się następująco:

  • Dax Sun, przyspieszacz opalania, turbo gold,
  • Żel po opalaniu łagodząco-chłodzący z D-Pantenolem 10%
  • Balsam z masłem kakaowym i olejem arganowym SPF20
 


Dax Sun, przyspieszacz opalania, turbo gold,

Pojemność - 150 ml

Cena - 12,99 zł
 

Tradycji stało się zadość i Turbo gold przygarnęła siostra jak to zawsze robi jak tylko zobaczy u mnie produkt samoopalający lub przyspieszacz. Dobrze się akurat składa i się uzupełniamy, ponieważ u mnie te produkty są słabo widziane. Lubię jednak naturalną opaleniznę niż "sztuczną".
Wilk syty i owca cała jak mówi przysłowie. 


Zadaniem Turbo gold jest przyspieszenie opalania. Niezwykle lekka formuła zawiera Turbo SunTan Booster- aktywator opalania, który w połączeniu ze specjalnie dobranymi składnikami tj. olej buriti bogatym w b-karoten i carmel, przyspiesza proces powstawania opalenizny. 


Siostra była pod wrażeniem kiedy po debiucie z Turbo otrzymała pierwszą zadowalającą i mocniejszą opaleniznę niż zwykle. Aplikacja jest łatwa. Formuła jest lekka i dozuje się ją za pomocą dozownika jak w sprayu. Przyjemnie pachnie. Wpada w odcień żółci. 
Formułę ulepszono w peptydy z nasion bawełny i wit. E pobudza naturalny system naprawy DNA chroni skórę przed przedwczesnym starzeniem oraz poprawia jej elastyczność. Gliceryna zabezpiecza przed nadmierną utratą wody.
 

Turbo nie posiada filtrów. Po nałożeniu przyspieszacza należy pokryć skórę preparatem z odpowiednim dla swoich potrzeb SPF.



Żel po opalaniu łagodząco-chłodzący z D-Pantenolem 10%
Pojemność - 200 ml

Cena - 19,25 zł

Dawno, bardzo dawno temu kiedy człowiek był młody i głupi nie zwracał uwagi kiedy przebywał za długo na słońcu i może doprowadzić do oparzeń skóry. Bez bicia się przyznaję, że takie zdarzenia miały miejsca w moim życiu. Teraz nie ma mowy o takiej sytuacji. 


Jednak dla tych, którzy nie dopilnują siebie lub najbliższych Dax Sun przygotowało Żel po opalaniu łagodząco-chłodzący z D-Pantenolem 10% s.o.s. dla skóry /after sun/. Można go także użyć po intensywnym przebywaniu w solarium.

Formuła w tym produkcie jest żelowa. Produkt zawiera 10% D-Pantenolu, który mocno nawilża i przynosi ulgę. Wyraźnie łagodzi skutki intensywnego opalania takie jak nieprzyjemne pieczenie, zaczerwienienie, wysuszenie skóry czy uczucie ściągnięcia. Ponadto AQUA TOUCH EFFECT- daje przyjemne odczucie chłodzenia. 

Koi, łagodzi i uspokaja skórę podrażnioną opalaniem. Zadaniem kwasu hialuronowego jest zapobiec nadmiernej utracie wody ze skóry. Complex DNA zawarty w żelu dzięki silnemu działaniu antywolnorodnikowemu chroni skórę przed negatywnymi skutkami ekspozycji na słońce.

Nie miałam okazji użyć żelu by sprawdzić jego działanie w 100 %. Posmarowałam jedynie ramiona po powrocie z kilkugodzinnego rajdu rowerowego. Ramiona nie były spalone, jedynie zaczerwienione (oczywiście użyłam ochrony wcześniej). Po umyciu się nałożyłam żel. Odczułam całkowity komfort, żel expresowo się wchłonął i mimo, że nie wyczuwałam nic oparzenia to poczułam przyjemną ulgę. Mam nadzieję, że poratuję nim osoby mniej odpowiedzialne w mojej rodzinie bo takie są i zwęglają się na amen. 



Balsam z masłem kakaowym i olejem arganowym SPF20
 

Pojemność - 150 ml
Cena - 17,69 zł
Zapewnia bezpieczeństwo skórze o jasnej karnacji i średniej wrażliwości na promienie słoneczne.

Na tle innych marek, które posiadają w ofercie produkty do opalania Dax Sun bez dwóch zdań się wyróżnia nietypowym kształtem buteleczki. To jest mój kolejny produkt w takim kształcie. W ubiegłym roku poznałam inny filtr.

Balsam jest biały. Jego zapach dla fanów nut kakaowych będzie miłym zaskoczeniem.

Ma nietypowy mechanizm odmykania. Należy w pierwszej kolejności przekręcić część niebieską czyli pseudo zatyczkę po czym przez nieduży korek wbudowany aplikuje się balsam. Jest to wygodna forma mi odpowiada.

Jest to ochrona średnia. Przeważnie też taką stosuję dlatego po jej użyciu cieszyłam się jak skutecznie balsam ochronił skórę przed promieniowaniem UVA. 

Skóra nie doznała alergii. O ton podczas jednej sesji słonecznej zmieniła barwę pognębiając się. 

Bogata formuła, oparta o drogocenny olej arganowy i masło kakaowe izolowane z ziaren drzewa kakaowego, wzmacnia ochronną barierę skóry, regeneruje i zabezpiecza przed przesuszeniem oraz niekorzystnym działaniem słońca, wiatru i wody. Gliceryna silnie nawilża oraz chroni przed nadmierną utratą wody z naskórka.






Marka Dax Sun oferuje ponad 30 produktów. Są to kosmetyki do opalania o podwyższonej wodoodporności, z wysokiej jakości fotostabilnymi filtrami UVA/UVB Balance, o faktorach SPF od 6 do 50+. Balsamy, olejki i emulsje do ciała oraz kremy do twarzy chronią skórę przed oparzeniami słonecznymi i fotostarzeniem, zawierają także składniki pielęgnujące i łagodzące negatywny wpływ słońca na skórę. Dax Sun proponuje także kosmetyki po opalaniu oraz samoopalacze.



#OpalamSieBezpiecznie

pozdrawiam - Magda