20 listopada 2017

#EVREE W NOWEJ SERII LASTING MOISTURE /BALSAM DO CIAŁA, KREM DO RĄK I SERUM DO RĄK/

 Witam

Zima zbliża się powolutku do naszej strefy klimatycznej. Nie lubię jej, mimo, że ma pewne zalety. Święta, choinka, mikołajki itd...plusy można powiedzieć. Jednak zima nie jest łaskawa dla mojej stale wysychającej skóry, dlatego dokładam wszelkich starań by nie zaniedbać jej w pielęgnacji.
W tym celu dokonuję wyboru kosmetyków cięższych, treściwszych czasami tłustych jak wazelina na usta. 

Poznaję ostatnio skuteczny zestaw marki Evree. Nową linię Lasting Moisture mogę Wam zarekomendować już teraz zanim poznacie poniżej moje zdanie. 

Nie chcąc narażać skóry na przesuszenia aplikuję ją w odpowiednie części ciała. 

W skład linii wchodzą: balsam do ciała, krem i serum do dłoni do skóry przesuszonej i odwodnionej. Czyli mam pod opieką te części ciała, które są narażone na nie sprzyjające warunki atmosferyczne. Nie omijam twarzy oczywiście, ale do jej 'konserwacji' stosuję inne osobne produkty.


Evree znam z innych serii, lubię od nich szczególnie olejki do ciała. 

Linie tej marki są do siebie podobne i mają w sumie te same kształty opakowań różniące się jedynie oczywiści napisami i barwą. W tej dominuje biel z dodatkami turkusowymi. 

Klasyczne tuby odmykają się na zatrzask. Dobrze, że mają funkcje stania na głowie. Wtedy zawsze wygodnie mam osadzoną zawartość przy wylocie co ułatwia aplikację. 
Balsam natomiast ma klasyczne zamykanie na zatrzask.


Balsam do ciała ma za zadnie długotrwale nawilżać. Ma służyć skórze przesuszonej i odwodnionej. 
Pojemność ma sporą bo aż 400 ml, używam go od pewnego czasu i ubytek jest znikomy czyli będzie mi długo służył. Przypuszczam, że może się mi znudzić... oddam go najwyżej siostrze lub mamie. Nic straconego. 

Balsam jest treściwy czyli spełnia moje oczekiwania bo w tym chłodniejszym okresie jakim jest jesień-zima dobieram właśnie takie gęstości. Świeżo i subtelnie pachnie, nakładając wieczorem go na ciało o poranku jeszcze jego nuty zapachowe są wyczuwalne. 

Skład nie jest idealny, ale warto na chwilę się zatrzymać i wtrącić, że zawiera trójcząsteczkowy kwas hialuronowy, który wiąże wodę w naskórku utrzymując prawidłowe nawilżenie oraz sprawia, że skóra staje się gładka i jędrna. Podejrzewam, że kwasu hialuronowego nie jest zbytnio dużo, ponieważ specjalnego nawet napięcia skóry nie wyczuwam.
Drugim składnikiem jaki od zawsze ceniłam jest mocznik (doskonale pielęgnuje on moje pięty i szukam go zawsze w kremach do stóp). W balsamie znalazłam go w połowie składu - trochę za daleko. 
Z olejem monoi spotkałam się po raz pierwszy. Ma on właściwości nawilżające, wygładzające i zmiękczające. 
Ucieszyła mnie wiadomość, że o skórę dba także witamina E. Nie muszę przypominać, że ma ona silne działanie antyoksydacyjne oraz, że chroni przed wysuszaniem i utratą elastyczności. Balsam zawiera 69% naturalnych składników.

Balsam dostarcza mi w tej chwili odpowiedniego nawilżenia. Na to też liczyłam w pierwszej kolejności.
Gładko się wchłania, stosuję go jedynie na noc. Lubię zasypiać z jego zapachem. 
W trakcie kolejnego dnia jestem zaspokojona, ponieważ długotrwałe nawilżenie utrzymuje się dając mi komfort. 

Pozostawiony delikatny film nie jest uporczywy, dzięki niemu woda szybko się nie uwalnia. 

400 ml/24,99 zł



Drugim produktem serii Lasting Moisture o którym chcę opowiedzieć jest długotrwale nawilżający krem do dłoni. Ma sprawdzać się przy skórze przesuszonej i odwodnionej. W składzie występuje 60% naturalnych składników. Wrażenie robi, aż 15 składników aktywnych m.in. 5 olejków, 3 witaminy, masło shea, gliceryna, mocznik, lanolina, naturalne woski roślinne. 

Wykonując na co dzień mnóstwo czynności dłonie mam narażone na różnego rodzaju płyny, brud itd. Ten krem pozwala mi zachować dłonie w dobrej kondycji. 
Ważna jest dla mnie estetyka, dlatego szczególnie dbam o dłonie bo to one między innymi mówią jakim jestem człowiekiem. Lubię mieć pod kontrolą stan skóry dlatego zapewniam jej optymalne warunki by jak najdłużej wyglądały schludnie i jednym słowem dobrze.
Ten krem zapewnia mi to. Dostarcza nawilżenia, precyzyjnie odżywia i nadaje skórze miękkości.

Elegancko pachnie jego zapach mnie ujął. Jest podobny do balsamu, ale jest w nim coś wyjątkowego. Krem jest biały i zwarty. Mała ilość zapewnia mi długotrwałe jego działanie. Na skórze z łatwością się wchłania pozostawiając skórę matową. Czuję jego obecność przez wiele godzin, nawet kiedy umyję dłonie.

100 ml/9,99 zł


Ostatnim dość ciekawym kosmetykiem opisywanej linii jest serum długotrwale nawilżające do dłoni mająca służyć podobnie jak krem czyli skórze przesuszonej i odwodnionej. Zawartość składników aktywnych jest jeszcze obszerniejsza niż w kremie bo mamy prawdziwą "kopalnię złota" złożoną z aż 20 wartościowych komponentów. Stanowią je: olejki w liczbie 10, 3 witaminy, gliceryna, mocznik, lanolina, naturalne woski roślinne. Serum posiada 61% naturalnych składników.

Serum jest fajnie zwarte. Jest ze mną podczas wychodzenia z domu bo umieściłam go dzięki małej pojemności (50 ml) w torebce. Podbieram go kiedy czuję nagłe wysuszenie stojąc np: na przystanku. 
Mimo, że rękawiczki noszę cały czas już od pewnego czasu to jednak muszę dłonie dodatkowo i obowiązkowo w chłodny dzień smarować obficiej.

To serum to trafny wybór na ten zimniejszy już czas. Od razu zaspakajam dłonie które otrzymują natychmiastowe nawilżenie. Nie jest ono powierzchowne, ochrania skórę przez wiele godzin kiedy jestem poza domem. Serum jest białe, podobnie pachnie jak cała linia.

50 ml/7,99 zł


Linia Lasting Moisture trafia w potrzeby mojej skóry, która jest skłonna zwłaszcza teraz kiedy zbliża się zima na odwodnienie i przesuszenie. Dzięki składnikom aktywnym każdy z produktów spełnia swoją powinność i nie doprowadza do uszczerbku. 

Produkty w dobrym tempie się wchłaniają, a ich prawidłowe działanie można wyczuć prawie natychmiastowo. Nie jest ono krótkotrwałe. Produkty Evree można nabyć np: w Rossmannie.


pozdrawiam - Magda

18 listopada 2017

#PERFECTA - KOSMETYKI DO OCZYSZCZANIA TWARZY /CZĘŚĆ 2/

Witam

W pierwszej części dotyczącej kosmetyków do oczyszczania twarzy Perfecty opisałam Fenomen C: peeling/mleczko, które swoim ciepłym cytrusowym aromatem kuszą do poznania.

W skrócie: Peeling zachęca swoim łagodnym działaniem, a mleczko skutecznością w usuwaniu makijażu i ogólnym oczyszczaniu. Pełna opinia <TUTAJ>.


W dzisiejszej opinii poznacie moje zdanie i siostry, która nalegała na poznanie olejkowego płynu micelarnego do demakijażu oczu, twarzy i ust. Mi natomiast ostał się wygładzający witaminowy żel-mus peelingujący do mycia twarzy. 



Perfecta Fenomen C, wygładzający, witaminowy żel-mus peelingujący do mycia twarzy
170 ml/ 9,99 zł

Kosmetyków w postaci żelu myjącego nigdy u mnie za wiele. Systematycznie oczyszczam cerę. To już taka rutyna. Poznałam wiele podobnych do siebie żeli do mycia twarzy. Perfecta zaskoczyła mnie żelem peelingującym. W trakcie pierwszego zastosowania wycisłam na dłoń odpowiednią ilość żelu i umyłam twarz. Podczas mycia mimo, że gołym okiem nie dostrzegłam drobinek peelingujących z początku to zaczęłam je wyczuwać pocierając żelem twarz. Są one łagodne nie wyrządzą szkody żadnej cerze - bez obaw. Żel jest zapachowy, soczyste cytrusy towarzyszą w trakcie mycia. Żel jest dość gęsty z wodą zapienia się ale mało. Polecany jest do codziennego mycia twarzy, szyi i dekoltu.


Bardzo dobrze doczyszcza cerę po demakijażu.
Mikrogranulki delikatnie peelingują, powodując złuszczenie martwych komórek naskórka, głęboko oczyszczają i odblokowują pory.

Naturalna Betaina zmiękcza naskórek, łagodzi podrażnienia i silnie nawilża skórę.




Perfecta Fenomen C, olejkowy płyn micelarny do demakijażu oczu, twarzy i ust
400 ml/15,99 zł

Opinia siostry. 

Parę słów ode mnie. Płyn micelarny przeznaczony jest do każdego rodzaju cery. Cieszy mnie ten fakt ponieważ kiedy odwiedzę siostrę to z niego skorzystam bez przeszkód. Płyn wzmocniony został olejkiem marula, który wzmacnia barierę lipidową skóry, poprawia stopień jej nawilżenia i elastyczność oraz działa regenerująco.
Obowiązkowe micele producent śmiesznie nazwał 'inteligentnymi cząsteczkami' idealnie wiążą, niczym magnes, brud i zanieczyszczenia, łagodnie oczyszczają skórę bez potrzeby silnego pocierania. I tutaj siostra potwierdziła ten fakt. Olejkowa formuła przyłożona z wacikiem do twarzy zbiera całe zanieczyszczenia włącznie z makijażem w tym wodoodporny tusz. 

Cera nabiera nawilżenia, jednak zostaje na jej powierzchni film. Czy tłusty? - trudno do końca określić jednoznacznie. Myślę, że nie jest uciążliwy, ale jednak jest obecny. Przed zastosowaniem pamiętać należy o energicznym wstrząśnięciu w celu połączenia faz. 

Polecane jest do codziennego demakijażu i oczyszczania twarzy, oczu, ust, szyi i dekoltu.


Produkty przebadano dermatologicznie.
Składy w opisanych kosmetykach są drogeryjne.
Znacie? Lubicie? Czym najchętniej oczyszczacie twarz?


pozdrawiam - Magda

16 listopada 2017

#GINGER ORGANIC /DBAM O SIEBIE I SWOJĄ KOBIECOŚĆ/

 Witam

Duńska marka Ginger Organic jest producentem organicznych i hipoalergicznych środków higienicznych. Niedawno zawitała do Polski. Np: w Rossmannie są dostępne podpaski, wkładki i tampony.

Marka wyróżnia się na tle innych składem. Produkty wykonane są  w 100 % z bawełny organicznej i są certyfikowane. Bez żadnych syntetycznych składników, substancji chemicznych, chloru, dioksyn, pestycydów, GMO oraz silnie alergizujących składników zapachowych. 
Co oznacza, że jedyne z czym styka się ciało kobiety to najczystsza organiczna bawełna.

Nie mogło być inaczej i pomysłodawczynią produktów Ginger Organic jest pochodząca z Danii Helena Kristensen, która dbając o zdrowie kobiet stworzyła produkty mające na celu chronić miejsca intymne przed uczuleniami, podrażnieniami i różnymi infekcjami.




Podpaski i wkładki higieniczne


  • Wykonane z certyfikowanej bawełny organicznej
  • Hipoalergiczne
  • Wyjątkowo miękka i delikatna warstwa wierzchnia
  • Naturalna bawełna sprawia, iż skóra oddycha
  • Bardzo chłonny wkład, cienkie i elastyczne
  • Testowane klinicznie
  • Nie bielone chlorem, wolne od dioksyn
  • Wolne od chemii, pestycydów, GMO, perfum
  • Pakowane pojedynczo w biofolię
  • Wolne od syntetycznej powłoki i wkładu
  • Zapewniają dyskretność i higienę
  • 100 % biodegradowalne
  • Posiadają skrzydełka dla maksymalnej ochrony
  • Nie testowane na zwierzętach, wegańskie



Tampony


  • wykonane ze 100% organicznej, certyfikowanej przez ECOCERT bawełny, wolne od syntetycznych składników
  • jedyne z czym styka się ciało – najczystsza, organiczna i hipoalergiczna bawełna
  • BEZ barwników i składników zapachowych
  • Nie bielone chlorem, wolne od dioksyn
  • Wolne od chemii, pestycydów, GMO
  • Zapewniają dyskretność i higienę
  • 100 % Biodegradowalne
  • Wegańskie, nie testowane na zwierzętach




Każda podpaska i wkładka zapakowana jest oddzielnie w folię barierową - 100% biofolia pozyskiwaną ze skrobi kukurydzianej (bez GMO). Produkty są w 100 % organiczne, (certyfikowana bawełna).

Produkty dzięki bawełnie organicznej są mięciutkie. Zapewniają komfort użytkowania. Skóra podczas ich stosowania nie jest narażona na podrażnienia, swobodnie przepuszcza powietrze, oddycha i nie poci się.

Docelowy wkład w podpasce czy wkładce jest chłonny i cienki przez co mało wyczuwalny w trakcie trudnych dni. Umieszczone skrzydełka ułatwiają na umieszczenie produktu w wybranym miejscu co ważne skrzydełka nie ulegają odklejaniu. Produkty są bezzapachowe.


Tampon oraz sznureczek to 100 % organiczna, certyfikowana bawełna*
Absorbent - 100% bawełna organiczna*
Aplikator i opakowanie z certyfikowanego przez FSC kartonu


Tampony są łatwe w użyciu ponieważ mają specjalny aplikator. Są chłonne. Nie posiadają składników zapachowych, jedynie 
100% organicznej, certyfikowanej przez ECOCERT bawełny. 



Opakowania produktów Ginger Organic podkreśla design, który jest wyjątkowy i odróżnia się od innych marek. Przede wszystkim jest estetyczny, większość każdego opakowania stanowi szary karton, który podkreśla wartość produktu. 
W pierwszym kontakcie z tymi produktami od razu nasunęła się mi myśl, że są one eko. 


Ginger Organic jest jedyną na świecie marką organicznych produktów do higieny intymnej dla kobiet, która otrzymała aż pięć najważniejszych, międzynarodowych certyfikatów: Nordic Ecolabel, ECOCERT, AllergyCertified, FSC, GOTS.



Problemy z jakimi zmagają się kobiety w dzisiejszych czas to:  

• Podrażnienia, odparzenia
• Alergie
• Suchość pochwy
• Stany zapalne
• Obawy o własne zdrowie związane z jakością
produktów


Marka Ginger Organic swoim asortymentem może i Tobie pomóc. Używając ich produktów nie doznałam przykrych sensacji na jakie jestem narażona co miesiąc. Produkty Ginger pozwalają mi czuć się komfortowo, mam do nich zaufanie. 


pozdrawiam - Magda

14 listopada 2017

#MY GIFT DNA, OGROMNY WYBÓR SPERSONALIZOWANYCH PREZENTÓW NA MIKOŁAJKI I GWIAZDKĘ

 Witam

Wchodząc parę dni temu do jednej z krakowskich galerii oczom moim ukazały się już pierwsze ubrane choinki i błyszczące światełka. Półki sklepowe są już zapełniane ozdobami świątecznymi. To znak, że święta zbliżają się wielkimi krokami i patrzeć tylko jak usiądziemy do wigilijnego stołu. 
Święta to czas rodzinny. To podarki jakie dostajemy i jednocześnie dajemy najbliższym. 

Jak to bywa u Was? Macie problemy z doborem prezentów? Wiecie co sprawi radość każdej osobie z rodziny? U mnie pewne zawahania są dlatego postanowiłam rozpocząć poszukiwanie prezentów już teraz. Nie chcę zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę, a przed nami Mikołajki i Gwiazdka. Zdradzę, że parę prezentów już zakupiłam i mam nadzieję, że trafiłam z ich doborem. 

Jeżeli macie trudny orzech do zgryzienia i nie posiadacie pomysłów co do prezentów dla najbliższych to zapraszam Was do sklepu My Gift Dna. 
Jest to sklep o bardzo szerokim asortymencie. Wyróżnia się na tle innych. Można w tym miejscu zamówić spersonalizowane napisy w formie graweru, haftu, druku.



 Co piszą o sobie?
"MyGiftDna.pl - Sklep internetowy - Pomysł na wyjątkowy, spersonalizowany prezent!
Uważamy, że najlepszy prezent to taki, który został stworzony z myślą o osobie, która zostanie nim obdarowana. Właśnie dlatego wszystkie pomysły na prezent, które u nas znajdziesz to prezenty personalizowane - jedyne w swoim rodzaju. Twoi bliscy zasługują na unikalne prezenty"

Podpowiem Wam jaki prezent można sprawić już niedługo mamie, babci, cioci jednym słowem każdej kobiecie, a może i mężczyźnie lubiącego piec ciasta, ciasteczka i wszelkiego rodzaju słodkości?

Tym prezentem jest szklana patera na nóżce. Szkło jest 3 razy bardziej odporne na uszkodzenia niż porcelitowe czy porcelanowe produkty o podobnej grubości. Powierzchnia patery jest idealnie gładka, umieszczony grawer nie jest ostry nie przeszkadza przy umieszczeniu ciasta czy owoców.


Wymiary patery to: wysokość - 11,5 cm, średnica - 32 cm. 

W rzeczywistości, czego nie oddaje zdjęcie, patera jest naprawdę spora. Mieści się na niej wiele kawałków ciasta i mnóstwo różnych owoców.


Grawer na Paterze wykonany jest z użyciem najnowszych technologii laserowych.

Grawer laserowy pozwala na osiągnięcie dokładności rzędu setnych części milimetra, dzięki czemu Patera wygląda niesamowicie!


Grawer jest trwały i nawet po długim użytkowaniu produktu pozostaje nienaruszony i bardzo dobrze widoczny. Bardzo łatwo jest paterę umyć, grawer nie schodzi, a resztki ciasta np: nie osadzają się w nim.



Patera jest niesamowicie dekoracyjna. Na stole w salonie gra pierwsze skrzypce. Jest widoczna i spełnia oczekiwania nawet wymagającej pani domu. Bok patery jest szklany, imituje go pseudo koronka. 


Sklep posiada gotowe napisy na patery. Możemy sami dogodnie zażyczyć sobie imienia jakie będzie występowało pośród całego napisu. 


Sklep zadba by prezent dostarczono na czas i starannie został zapakowany.

Koniecznie muszę dodać, że na stronie znajdziecie mnóstwo różnych rzeczy takich jak: dekoracje ścienne, pamiątki, kubki, akcesoria kuchenne, różnego rodzaju dodatki do domu, ubrania itd.






Klikając link  My Gift Dna zostaniecie przeniesieni do sklepu. 

Zapraszam Was serdecznie do odwiedzenia tego magicznego miejsca z prezentami na każdą okazję. Wkrótce Mikołajki i Gwiazdka z pewnością znajdziecie coś dla najbliższych. 



pozdrawiam - Magda

12 listopada 2017

#DERMEDIC CLINICAL DC REGENIST ARS 4 /KREM POD OCZY INTENSYWNIE WYGŁADZAJĄCY/

Witam

Skóra pod oczami to według mnie najtrudniejszy fragment cery do pielęgnacji. O ile radzę sobie z resztą obszaru na buzi, to nieznaczne miejsca zaraz pod oczami trudno mi okiełzać. 

Z sińcami się nie borykam, ale czasami występują opuchnięcia spowodowane np: długim siedzeniem przed komputerem czy niewyspaniem. Co gorsza odziedziczyłam worki pod oczami i kiedy jestem dodatkowo zmęczona to nie wyglądam dobrze. W tym celu codziennie przynajmniej raz aplikuję krem pod oczy lub serum. Myślę, że produkty z takim przeznaczeniem pod oczy mają pewien wpływ na skórę i warto poświęcić im uwagę.

Kremy pod oczy schodzą u mnie długo. Są z reguły bardzo wydajne, w końcu powierzchnia twarzy jaką smaruję jest minimalna. 

Krem pod oczy intensywnie wygładzający Regenist ARS4 Dermedic to kolejny specyfik jaki jest ze mą od dobrych kilku tygodni. 

Myślę, że pierwsze wnioski na jego temat mogę już przedstawić - zapraszam.




Pojemność: 15 g 
Cena: 60 zł

Zalecany do: pielęgnacji skóry wokół oczu ze zmarszczkami mimicznymi, z tendencją do powstawania cieni i opuchlizny.



  • Intensywnie nawilża i zapobiega nadmiernej przeznaskórkowej utracie wody (ogranicza TEWL)
  • Długotrwale wygładza i poprawia elastyczność naskórka
  • Hamuje powstawanie wolnych rodników
  • Redukuje cienie i obrzęk pod oczami
  • Hypoalergiczny
 

Powodem jakim chciałam go poznać była priorytetowo redukcja obrzęków. Liczyłam także, na pewny wpływ na zmarszczki, które tworzą się z wiekiem, sądzę, że na swój sposób krem zatrzyma/ł czas ich tworzenia się.

Aplikacja jest prosta i ułatwiona bo mamy tutaj pompkę airless.


Jedną pompką otrzymuje się dozę białego kremu jaką należy nanieść na oczyszczoną skórę pod oczami. Wchłonięcie nie jest długie dlatego pamiętam o tej czynności również i  rano kiedy się śpieszę.

Istotną dla mnie zaletą tego kremu jest jego delikatność. Mam na myśli, że nie podrażnia on oczu, dlatego już po pierwszej aplikacji nie miałam żadnych zahamowań by dokładnie pokryć skórę pod oczami przy kolejnych porach (rano i wieczór).


Konsystencję krem ma nietłustą, taką normalną jak to w kremie. Pod oczami po wchłonięciu nie świeci się i zgrywa się z makijażem.

Opakowanie jest schludne, czyste dzięki przeważającej bieli. 


Kartonik posiada znaczną ilość informacji. W środku dodatkowo znajduje się ulotka.


Składniki aktywne: Kompleks aktywny ARS 3°~ARS 4°. Proteiny roślinne, Kwas hialuronowy, Olej migdałowy, Gliceryna, Dub Diol, Betaina, Kompleks witaminowy, Alantoina, Ronasphere LDP, Ekstrakt ze skórki pomarańczy


Z początku efekty były marne i nie boję się w ten sposób rozpocząć opisu jego samego działania. Krem dla cierpliwych? No może. Z czasem dopiero dopatrzyłam się jego wpływu na cienką skórę pod oczami. 

Opuchnięcia schodzą sprawniej i naturalne worki pod oczami nie dominują. Super mogę napisać, ale to nie koniec jego zalet. Krem potrafi przy regularnym aplikowaniu dogłębnie nawilżyć skórę. Przez dotyk wyczuwam jak jest ona miękka i wygładzona chociaż zmarszczki mimiczne nie są zlikwidowane. 

Na noc pozwolić sobie mogę na grubszą warstwę i wiem, że śpiąc krem nawet kiedy minimalnie dostanie się do gałek to nie zbudzi mnie pieczenie czy automatyczne pocieranie oczu. W końcu jest hypoalergiczny. 

Krem bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Wiem na pewno,  że ponownie sięgnę po kolejne opakowanie.

Znacie ten krem? A może inne produkty Dermedic polecacie?


pozdrawiam - Magda

10 listopada 2017

#FITOMED, ŻEL ZIOŁOWY DO HIGIENY INTYMNEJ /MYDLNICA LEKARSKA/

Witam 

Czytając blogosferę natknęłam się parę razy na publikacje w których blogerki pisały o myciu miejsc intymnych samą wodą. Hmmm nie przekonały mnie do tego i jako tradycjonalistka od "zawsze" traktuję te miejsca stosując żel lub płyn. 

Latem w mocne upały mam sporo problemów w miejscach intymnych przez tak zwane potówki. Natomiast co miesiąc podczas trudnych dni sądzę, że jak każda kobieta jestem narażona na infekcje itd. dlatego dobrać odpowiedni produkt jest momentami trudno.

Nie chcę przywoływać w tej chwili nazwy marki, bo jest dość znana, ale w ubiegłym miesiącu stosując od nich żel nabawiłam się pieczenia i swędzenia. Jednym słowem dostałam uczulenia.

Od razu odstawiłam stosowany wtedy żel i sięgnęłam po produkt Fitomedu jaki miałam w zanadrzu tj. Żel ziołowy do higieny intymnej „Mydlnica lekarska” 


Fitomed znam od paru lat. Produkty tej marki sprawdzają się. Ostatnio zauważyłam, że do obiegu weszło kilka nowości, a z nimi nowe etykiety. Solidniejsze i odporne na wodę. Fajnie, marka się rozwija i wprowadza zmiany w opakowaniach. Do samych produktów i ich składów nie mam wątpliwości. Na Fitomed można liczyć, a ceny nie są wygórowane. 


Wracając do żelu i jego składu. Znajdziemy w nim, wyciąg z korzenia mydlnicy lekarskiej, babki lancetowatej i kory dębu. 


Pełny skład: Aqua, Herbal Extract: Saponaria Officinalis Root, PlantagoLanceloata Officinalis, QuercusRobur Bark, Coco-Betaine, Sodium Cocoyl Isethionate, Glycerin, Lauryl Glucoside, Citric Acid, Polyglyceryl-4 Caprate, Benzyl Alcohol, Ethylhexylglycerin, Parfum, Sodium Chloride

Przeznaczenie: do codziennej higieny intymnej.


Polecany przez lekarzy specjalistów: w profilaktyce i zapobieganiu stanów zapalnych i ich nawrotom, do skóry wrażliwej oraz do codziennej higieny.




Żel delikatnie pachnie ziołami. Lubię takie aromaty również w kremach i szamponach, które przywodzą mi na myśl naturę czyli samo dobro. 

Żel jest wygodny w aplikacji. Buteleczka zakończona zatrzaskiem z małym otworem wylewa dobrą jego ilość. Żel jest brązowy, ma dobrą gęstość. Nie doszukałam się SLS w składzie, a mimo tego dobrze potrafi się zapienić, dzięki korzeniowi mydlnicy lekarskiej. 

Ma znakomite działanie oczyszczające. Dba o miejsca intymne zachowując świeżość w trakcie dnia. Utrzymuje prawidłowe pH. Łagodny jest dla miejsc intymnych, a to bardzo ważne, zwłaszcza dla kobiet podczas trudnych dni. Ma działanie antybakteryjne dlatego likwiduje przyszłe mające się pojawić infekcje.
 

Żel ma niską cenę i dobre działanie.
200 ml/ około 10 zł


Znacie ten żel? Stosujecie produkty Fitomed?

pozdrawiam - Magda

8 listopada 2017

#PERFECTA - KOSMETYKI DO OCZYSZCZANIA TWARZY /CZĘŚĆ1/

Witam

W ubiegłym roku na drogeryjnych półkach pojawiła się seria Perfecty Fenomen C - krem na dzień i na noc oraz booster. Marka postanowiła rozszerzyć serię i niedawno doszło parę nowinek tym razem do oczyszczania twarzy. Nie jestem w stanie poznać naraz wszystkich dlatego dzisiejsza pierwsza część będzie o:
  • Delikatnym złuszczającym peelingu enzymatycznym oraz o 
  • Multi oczyszczającym olejkowym mleczku do demakijażu lub mycia oczu i twarzy. 



Perfecta Fenomen C, delikatnie złuszczający peeling enzymatyczny

Peelingi enzymatyczne to dobra alternatywa dla tych którzy nie mogą stosować zdzieraków mechanicznych.

Enzymatyczne wskazane są przede wszystkim osobom z cerą wrażliwą, naczynkową i suchą. Pamiętam swój pierwszy egzemplarz takiego peelingu bez pocierania, był fenomenalny dlatego trzymam się wyłącznie takich.

Fenomen C jest delikatny i nie od razu uzyskałam po nim gładką cerę. Potrzebowałam dla satynowej cery około dwóch tygodni przy aplikacji 2 razy na tydzień. Doprowadzając cerę do solidnego wygładzenia obecnie stosuję peeling 1 na tydzień. 


Enzym z papai usuwa martwe komórki naskórka pobudzając do odnowy komórkowej, redukuje nierówności, wygładza i rozjaśnia skórę. Odczuwam też, lepsze nawilżenie, kremy jakich używam lepiej wnikają w naskórek. 


Aloe Vera nawilża, łagodzi i wspomaga procesy regeneracji skory.
Komplex CTH to unikalne połączenie trzech skoncentrowanych form witaminy C-lipofilowej, liposomowej i hydrofilowej CTH oraz transporterów SVCT-1, pobudzających transport witaminy C bezpośrednio do komórek skóry. Odpowiada za rozjaśnianie i energizację skóry i działanie antyoksydacyjne.

Peeling ma postać kremu, pięknie pachnie owocami cytrusowymi. 75 ml/około 14 zł 





Perfecta Fenomen C, multi oczyszczające olejkowe mleczko do demakijażu lub mycia oczu i twarzy

Czytając blogosferę wnioskuję, że mleczka nie są na pierwszym miejscu w usuwaniu makijażu czy oczyszczaniu cery. Ja zawsze lubiłam mleczka no może nie używam ich cały czas, ale zatrzymuję wzrok w sklepie kiedy widzę nowość. Mleczko olejkowe Perfecty można stosować na dwa sposoby. Podoba mi się jak producent pozwala na dogodną formę w stosowaniu. 


Możliwości:
1.Nasączyć płatek mleczkiem i delikatnie, okrężnymi ruchami zmyć makijaż i oczyścić twarz. Powtarzać czynność, aż płatek będzie czysty. Nie wymaga spłukiwania wodą. Nie pozostawia tłustej, lepkiej warstwy.


2. Niewielką ilość mleczka nanieść na zwilżoną skórę. Masować delikatnie, okrężnymi ruchami. Spłukać letnią wodą.

Mleczko jest dość rzadkie dlatego z płatka kosmetycznego lubi niespostrzeżenie spłynąć dlatego wybrałam metodę drugą.

Mleczko mimo, że jest olejkowe to nie pozostawia tłustych czy lepkich śladów. Mój lekki makijaż usuwa dobrze. Nie wiem jak zachowuje się przy wodoodpornym. Po jego stosowaniu znikły podrażnienia na brodzie, które nie wiem z jakich przyczyn też się pojawiły. 

Komplex CTH to unikalne połączenie trzech skoncentrowanych form witaminy C-lipofilowej, liposomowej i hydrofilowej CTH oraz transporterów SVCT-1, pobudzających transport witaminy C bezpośrednio do komórek skóry.

Mleczko pachnie podobnie jak cała seria, cytrusowo przypomina mi tym zapachem lato. Rano przyjemnie pobudza.
 

250 ml/około 12 zł 


Oba produkty sprawdziły się u mnie i mogę je polecać znajomym, rodzinie i Wam drodzy czytelnicy. 

Fenomen C: peeling/mleczko swoim ciepłym cytrusowym aromatem skusi do poznania mam nadzieję wielu wielbicieli Perfecty. 
Peeling swoim łagodnym działaniem, a mleczko skutecznością w usuwaniu makijażu i ogólnym oczyszczaniu. 

pozdrawiam - Magda

6 listopada 2017

KILKA ODSŁON MASECZEK #LIRENE /NAWILŻENIE, SUPER LIFTING, REDUKCJA ZMARSZCZEK, OCZYSZCZENIE, ZABIEG Z KWASAMI/

Witam

Maseczki to kosmetyki stale przeze mnie stosowane. Saszetkowe wersje mniej lubię, wolę np: maseczkę umieszczoną w tubie. Ale to szczegół. Maseczki saszetkowe natomiast chętniej pakuję do kosmetyczki kiedy nie nocuję w domu, lubię wtedy wieczorem po aktywnym dniu podarować cerze coś wartościowego.

Maseczek znam multum. Zwłaszcza wersji drogeryjnych. 
Specjalnie nie jestem przywiązana do jednej marki.

Zresztą, nie byłabym blogerką gdybym nie poznawała tego co oferuje w danej chwili rynek kosmetyczny. Producenci w temacie maseczkowym lubią się wyprzedzać i wciąż wzbogacać swój asortyment.

Parę tygodni potrzebowałam na skorzystanie z maseczek Lirene. Jestem jeszcze w trakcie ich używania, ale to już końcówka dlatego przygotowałam na dziś kilka propozycji.


REDUKCJA ZMARSZCZEK 
Bogata maska ujędrniająca ze złotą algą
2,39 zł/8 ml
Jest to maseczka całonocna. Jest uniwersalna ponieważ pasuje do każdego rodzaju cery, zwłaszcza dojrzałej.  
Nocne jej zastosowanie wg. mnie ma wiarygodniejsze działanie niż chwilowe przy zmywalnych maskach. Maseczka zawiera:
- ekstrakt ze złotej algi oraz New Skin Complex, które wspierają wielopoziomową odbudowę struktur skóry i wykazują silne działanie przeciwzmarszczkowe
- witaminę E oraz drogocenne olejki przeciwdziałające utracie wody, zapewniając skórze długotrwałe nawilżenie. 
Saszetka starczyła mi na dwa zastosowania. I nie oszczędzałam jej w trakcie nakładania. W maseczce można było wyczuć lekko oleistą konsystencję. Po zastosowaniu na skórze czułam jakby maseczka wyparowywała? i jednocześnie trochę się zrolowywała, w paru miejscach. Sądziłam, że na noc zostanie na cerze film olejkowy. 

Rano cera była mało zwilżona nie oczekiwałam, że zmarszczki znikną czy się zminimalizują. Nie czułam zregenerowania czy wygładzenia. Czym prędzej musiałam cerze dostarczyć dostatecznego nawilżenia by podczas dnia mogła dobrze funkcjonować. 


NAWILŻENIE I ODŻYWIENIE  
Witaminowa maska ultra nawilżająca
2,39 zł/8 ml

Maseczka polecana jest skórze suchej i zmęczonej. 8 ml spokojnie starcza na dwie aplikacje. Maseczka jest kremowa, ładnie pachnie. 

Powinno się ją po 10 minutach usunąć wacikiem. Byłam trochę nie posłuszna i resztę maseczki wklepywałam dla lepszego działania.

Maseczka z początku zostawiała film błyszczący, który z upływem czasu zanikał, ale nie do końca dlatego dobrze jest ją zastosować na noc. 

Rano cera dysponowała głębokim nawilżeniem, które nie musiałam uzupełniać kremem. Traktując cerę dwukrotnie ta maseczką nie odczułam napięcia czy ujędrnienia. Maska posiada witaminę C zawartą w ekstrakcie z wiśni z Barbado oraz  Deep Moisture Complex, który powinien głęboko i długotrwale nawilżać. Maseczka jest biała i kremowa.


SUPER LIFTING 
Rozświetlająca maska napinająca
2,39 zł/8 ml

Ta maseczka zaintrygowała mnie najbardziej z początku. Bardzo mi przypadła do gustu. Zaraz po jej nałożeniu i odczekaniu kwadransa ewidentnie wyczuwalne było napięcie na twarzy. Skóra nabierała rozświetlenia. 
Maseczkę polecam użyć rano, pięknie rozświetla cerę nie potrzeba używać dodatkowej kolorówki przy wykonywaniu makijażu.

Posiada opatentowany aktywny kompleks tioproliny, kwas rozmarynowy oraz wyciąg z jabłka, który stymuluje produkcję włókien kolagenu. Bogaty w aminokwasy ekstrakt z białej perły wspomaga procesy regeneracyjne, nawilża i odżywia skórę.


GŁĘBOKIE OCZYSZCZANIE
Mikropeeling wygładzający
 2,39 zł/8 ml

Micropeeling nie jest ostry. Posiada drobinki delikatne. Ma ładny morski kolor przez który przebijają się drobinki w ostrzejszym kolorze (też niebieskim). 

Przeznaczony jest do cery normalnej, mieszanej i tłustej. 

Nie bałam się go użyć ze względu na łagodne działanie. Peelingu używałam przede wszystkim przed zastosowaniem maseczek opisywanych wyżej. Peeling z łatwością usuwa martwy naskórek i przy okazji daje solidne oczyszczenie. Tym sposobem przygotowuje cerę do lepszego przyjęcia maseczki. Aktywne składniki w nim to: ekstrakt z bambusa, lotosu i lilii wodnej,  wyciąg z cytryny bogaty w kompleks witamin A, C i PP.



OCZYSZCZAJĄCY ZABIEG Z KWASAMI  
Peeling enzymatyczny
2,39 zł/8 ml

Zabieg ten przynosi przede wszystkim oczyszczenie. Przeznaczony jest głównie do cery suchej, wrażliwej oraz naczynkowej. 

Ubiegły tydzień poświęciłam temu zabiegowi. Saszetka starczyła mi akurat na dwa zabiegi. 

Peelingi enzymatyczne mają to do siebie, że nie wymagają tarcia, wystarczy je jedynie nałożyć, odczekać wskazany czas i zmyć. Tu było dokładnie tak samo. 

Peeling usuwa znakomicie zanieczyszczenia. Aktywne kwasy owocowe i papaina rozpuszczają obumarły naskórek, nie powodując uczucia suchości skóry. Cera staje się gładka i przygotowana do nałożenia maseczki.


Zarówno maseczki jak i zabiegi Lirene nie są drogie. Jednak by uzyskać wskazane obietnice producenta należy zużyć więcej pojedynczych produktów (saszetek).

Moje opisane odczucia tyczą się pierwszych wrażeń. Składy są drogeryjne we wszystkich przypadkach. 

pozdrawiam - Magda

4 listopada 2017

#DENKO 8/2017

 Witam

Październik minął mi bardzo szybko. Nawet się z tego cieszę ponieważ miał sporo deszczowych dni. Nie przewiduję, że listopad będzie lepszy... Takie uroki jesieni:) 
Odnośnie denka to udało mi się co prawda zużyć kilka produktów dlatego chcę Wam dziś po raz ostatni o nich napisać. 



Vis Plantis - maska wzmacniająca, przeciw wypadaniu włosów. Maska w dotyku była jak budyń. Nakładało się ją na długość włosów oraz skalp. Maska dawała dobre nawilżenie skóry, natomiast włosy stawały się mięciutkie i dobrze się rozczesywały.

Vis Plantis - szampon wzmacniający. Szampon jak i cała seria posiadają charakterystyczny zapach. Jako produkt czyszczący sprawdził się dobrze. Oczyszczenie następowało po pierwszym dość obfitym zapienieniu, nie szczypał w oczy po dostaniu się do nich. Jest produktem dość łagodnym nie ma w składzie ostrych detergentów, a kilka dobrych np: olei. 

Green Pharmacy peeling cukrowo-solny (argan, figa). Naturalne kryształki cukru i soli stanowiły jego bazę ścieralną. To one doprowadzały do usunięcia niepotrzebnego i nawarstwionego naskórka. Podczas użycia, peeling poprawiał mikrokrążenie, oczyszczał solidnie wybrany fragment ciała. Peeling nie był ostry, należał do wersji słabszej, ale również skutecznej. Nie oblepiał skóry i nie tworzył filmu. Przy regularnym używaniu daje pozytywne efekty.


Linda -  mydełko w płynie, miód manuka i żurawina. W Biedronce dostępnych jest kilka wariantów zapachowych. Mydełko wystarczająco oczyszczało skórę. Aplikacja za pomocą pompki bardzo wygodna. Zapach subtelny, owocowy. Za tak niską cenę mydełko sprawdziło się bardzo dobrze. Posiada w składzie ekstrakt z miodu manuka i żurawiny.

Rexona - Adventure Men Dry, która daje wielogodzinną ochronę przed poceniem. Dezodorant ma mocną woń.  Dezodorant ma ciekawe odmykanie. Nie zostawia plam na ubraniach, mąż był z tego produktu zadowolony.



Anthyllis - płyn, żel pod prysznic, lawendowy. Wyciąg z lawendy pochodził z ekologicznych upraw. Produkt warto stosować na skórę wrażliwą i skłonną do alergii. Po umyciu otrzymujemy oczyszczoną i lekko zwilżoną skórę, która nie jest ściągnięta. Zapach lawendowy podczas mycia odprężał ciało i umysł, jako zwolenniczka tego aromatu jestem zaspokojona. 

Dove Original - Antyperspirant pielęgnujący w aerozolu. Dove Original został stworzony dla kobiet, które lubią klasyczne zapachy. Gwarantuje 48 - godzinną ochronę przed poceniem wg. producenta. U mnie dawał na pewno 12 godzinną ochronę.
Ponadto regeneruje podrażnioną po goleniu skórę pod pachami dzięki zawartości 1/4 kremu nawilżającego. Wzmacniał barierę lipidową skóry. Nie zawierał alkoholu.




GoCranberry Odżywka Do Włosów - wygładzająca. Pełna opinia <TUTAJ>

Kolastyna Young - płyn micelarny. Recenzja gościnna ukazała się dość dawno. Produkt poznawała moja sąsiadka. Ostatnio przyniosła mi kilka opakowań Kolastyny które jej podarowałam do testów. Pełna opinia <TUTAJ





Kolastyna Young - 3w1 żel myjący, peeling, maseczka
Kolastyna Young - nawilżający krem przeciw niedoskonałościom
Recenzje gościnne ukazała się dość dawno. Produkty poznawała moja sąsiadka. Ostatnio przyniosła mi kilka opakowań Kolastyny które jej podarowałam do testów. Pełne opinie <TUTAJ><TUTAJ>



Bionigree, szampon oczyszczający. Szampon nie posiadał chemicznych środków, które odpowiadają za pienienie się. Substancją pieniącą jest naturalny składnik - betaina kokosowa, która powoduje mniej intensywne tworzenie piany.
Szampon po pewnym czasie nie spowodował wysuszenia włosów, nawilżenie nie było specjalne, ale nie mogę na nie narzekać. Jestem zadowolona jak oczyszcza włosy, nadawał im blasku i świeżości. Po wyschnięciu równomiernie odstawały od skóry głowy.


Spa salt, sól Bocheńska. W trakcie kąpieli stóp woda zabarwiała się na lekko fioletowy odcień, a suszona lawenda zdobiła wodę. Sól bardzo szybko się rozpuszczała w trakcie kąpieli uwalniając mineralne składniki. Stopy po wskazanym czasie były zdezynfekowane. Moczenie w soli stóp zalecane jest podczas opuchlizn, kiedy borykamy się ze złym krążeniem krwi. Sól pomocna jest przed zrobieniem pedicure. Sól nie posiada w składzie sztucznych konserwantów. 

Jak Wasze denka?
pozdrawiam - Magda