18 sierpnia 2017

#FRESH NATURAL, MANUFAKTURA KOSMETYCZNA /PEELING CUKROWY DO CIAŁA MOKKA/

                                                                         Witam

Peeling peelingowi nierówny takie jest moje zdanie. Używam na bieżąco różnych kosmetyków usuwających martwy naskórek. Przy jednych odczuwam komfort przy drugich mam minę zniesmaczoną. Jak to bywa w każdej kategorii pielęgnacyjnej można znaleźć swoją perełkę...


W oczyszczaniu skóry stawiam przeważnie na peelingi cukrowe, pojawienie się solnego nie przekreśla go oczywiście, ale jeżeli mam wybór stawiam na cukrowy. 


Ciekawą propozycję kosmetyków zawierających ekologiczne składniki fair rate i proste bazy kosmetyczne ma dla nas Fresh&Natural.

Oferta może nie jest szeroka, ale konkretna i wartościowa. Marka oferuje między innymi sole naturalne, peelingi, oleje, balsamy, masła.

Jako wierna czyścicielka skóry z martwego naskórka korzystam obecnie z Cukrowego peelingu do ciała Mokka - Fresh&Natural. Od razu zdradzę, że stał się on moim ulubieńcem i powrócę do pielęgnacji nim ponownie. Jest to produkt nie do zapomnienia.


Pojemność - 550 g
Cena - 44,99 zł



Cukrowy peeling do ciała MOKKA można nabyć w wersji mniejszej (250 g), większej (550 g) i największej (1000 g). Producent wychodzi na przeciw i pozwala na dogodny wybór pojemności. 


Jak łatwo zauważyć moja wersja jest średnia. Używam jej raz w tygodniu i jest to dla mojej skóry w zupełności wystarczające.
Nakładając porcję peelingu na wybraną część ciała wykonuję oczywisty masaż by ściągnąć z powierzchni naskórka nie potrzebną warstwę. 


Drobinki cukru dość szybko ulegają rozpuszczeniu, ale pozostają jeszcze jedne w postaci mielonych nasion kawy. Drobinki mniej ostre od cukrowych, ale są doskonałym, naturalnym środkiem złuszczającym, pomagającym pozbyć się martwych komórek naskórka. 

Masaż kawowymi drobinkami pobudza krążenie krwi, a zawarta w nich kofeina przyspiesza proces spalania tłuszczu i pomaga pozbyć się szkodliwych związków z organizmu. Działają przeciwzapalnie, przeciwbakteryjnie i przeciwgrzybiczo.


Opakowanie w tym kosmetyku pomimo, że jest zwykłym plastikowym pojemnikiem jest funkcjonalne. 

Wygodna aplikacja to atut. Peeling jest mocno nawodniony olejkami więc przed użyciem łatwo ze sobą za pomocą kilku placów wymieszać frakcje. 
 
Rozwarstwienie produktu jakie występuje jest naturalnym procesem i nie stanowi wady. Gęstość na początku może zaskoczyć. Po połączeniu frakcji jednak peeling staje się bardziej zwarty, ale nadal jest dość rzadki - jak na taki produkt. Barwa dokładanie przypomina zaparzoną mieloną kawę w mocnym brązie.

Etykieta w stylu eko wzbudza zaufanie. Od spodu jest jeszcze jedna - informacyjna. Pojemnik pod główną nakrętką posiada sreberko, mocne, które hamuje zawartość przed wylaniem. 

Zapach odwzorowuje zaparzoną mieloną kawę z dodatkową wyczuwalną nutą gorzkiej czekolady. 


Peelingiem warto pobudzić jest się rano kiedy nie spieszymy się do wyjścia i mamy czas na jego wykonanie. Gwarantuję Wam, że zapachem można się "odurzyć" w pozytywnym znaczeniu. Tak naturalnego aromatu do tej pory nie poznałam w innym produkcie kosmetycznym. 

Po paru aplikacjach wiem, że nie czeka mnie szorowanie wanny po jego zastosowaniu mimo, że produkt składa się z kilku olejów. 


 Jakie oleje występują w peelingu?


Olej z pestek winogron nawilża i chroni skórę przed wpływem szkodliwych czynników zewnętrznych. Dzięki dużej zawartości witamin i antyoksydantów nadaje zdrowy kolor i blask skórze. Zawarty w oleju wapń zapobiega rozpadowi włókien kolagenowych odpowiadających za elastyczność skóry. 

Olej ze słodkich migdałów zawiera kwas oleinowy, linolowy oraz witaminy: A, B1, B2, B6, D i E. Olej migdałowy stosowany jest w leczeniu egzemy, łuszczycy oraz do skóry suchej, swędzącej i podrażnionej. Używanie regularnie kosmetyków z tym składnikiem nawilża skórę.

Olej arganowy wykazuje silne działanie wygładzające i ujędrniające – poprawia elastyczność i jędrność skóry, wspomaga odnowę komórek, przeciwdziała procesom starzenia się skóry i powstawaniu rozstępów, a także regeneruje naskórek. Oprócz tego chroni skórę przed czynnikami zewnętrznymi - regeneruje, przyspieszając gojenie ran, oparzeń i pęknięć skóry.

Kakao ma działanie przeciwutleniające, spowalnia proces fotostarzenia się skóry. Działa ujędrniająco i wyszczuplająco. Drenuje i poprawia krążenie. Cudowny zapach rozluźnia, uspokaja i poprawia nastrój. 




Pełny skład:

Sucrose, Vitis Vinifera Seed (Grape) Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Argania Spinosa Nut (Argan) Oil EKO, Theobroma Cacao, Coffea Arabica Seed, Parfum, Vanillin*, Dipropylene Glycol*, Coumarin*, Eugenol*, Linalool*, Wheat*
*składniki naturalnego pochodzenia występujące w olejkach eterycznych


Peeling daje mi spokój, odprężenie i pobudza moje zmysły dzięki zapachowi. Lubię go używać zwłaszcza rano. Co daje skórze? Doskonale ją oczyszcza. Na początku drobinki cukrowe są ostre i sądzę, że wykonują najcięższą robotę pozbawiając skórę najgrubszych zrogowaceń. Po ich rozpuszczeniu ster przejmują ziarenka kawy mniej ostre i to one przyspieszają spalanie tłuszczu i oczyszczają organizm. 


Peeling daje natłuszczenie skórze. Jest ono do przejścia, ponieważ jest wyczuwalny film, ale nie jest on klejący czy uciążliwy. Nawilżenie jakie pozostawia ten peeling jest doskonałe i warte pochwały. Nie ma potrzeby sięgania po dodatkową dawkę balsamu czy masła po jego zastosowaniu. Skóra jest odżywiona, pełna blasku. W dotyku miękka jak jedwab. Kosmetyk konserwowany tylko witaminą E.



Asortyment jaki oferuje Fresh&Natural jest wegetariański, co zostało potwierdzone certyfikatem Vege. Marka nie dodaje do składów: wazeliny, parafiny, PEG-ów, parabenów, silikonów, SLS/SELS ani sztucznych barwników.

 pozdrawiam - Magda

16 sierpnia 2017

#WAKACYJNY NIEZBĘDNIK /DOVE, REXONA, VASELINE, TIMOTEI/

Witam

W wakacyjny czas przeważnie podróżujemy autem. Widzimy w tym więcej zalet niż wad. Zawsze możemy zabrać naddatek bagażowy oraz dodatkowe większe akcesoria na plażę jak płetwy, leżaki czy parasol, a nawet i rowery. 

Pakując natomiast kosmetyczkę zarówno swoją jak i męża nie raz spotykał mnie dylemat jak ją zapakować by wszystko było, ale nie przesadzić z ilością. Umiar uważam powinien wszędzie obowiązywać dlatego dobrać najpotrzebniejsze kosmetyki nie jest łatwo. 

Z kilkoma znanymi markami udało mi się tego roku zorganizować całkiem niezłą i jak na mnie niesporą ilość kosmetyków jakie przydadzą nam się w wakacyjny wyjazd. 


Jakie marki znalazły miejsce w bardzo funkcjonalnej marynarskiej biało-niebieskiej torbie plażowej "dla niej i dla niego"? Dove, Rexona, Vaseline oraz Timotei. 

Wracając do torby jest nie tylko mocna, ale i pojemna. Służy mi za większą kosmetyczkę jak i za torbę zakupową. Zamykana na zamek główny i drugi w środku, gdzie np: mogę schować drobne monety. 

Rączki imitują sznur zakończony węzłami, nie wżynają się w ramię, a to pewna zaleta kiedy oprócz torby niosę jeszcze jakieś dodatkowe rzeczy.

Torba dobrze mi służy i pasuje do wielu letnich stylizacji.


Jak większość panów w tym i mój mąż do dobrej higieny podczas wyjazdu nie potrzebuje dużo. W domu domaga się ode mnie dodatkowych kosmetyków co mnie cieszy, jednak na porę wyjazdową wystarczają mu produkty do umycia się i zadbania o higienę pach. To musi być i nie ma wyjścia. Dov ma dla panów specjalną serię składającą się z: Dove Men+Care Fresh Clean szampan+odżywka 2w1, która głęboko oczyszcza i odżywia włosy. Produkt wzbogacony o kofeinę i mentol. Dla męża jest idealnym rozwiązaniem ponieważ ma dłuższe włosy i warto po ich umyciu gładko je rozczesać, a produkt 2w1 gwarantuje mu wykonanie tej czynności bez przykrych konsekwencji. 

Drugi produkt to: Żel Men+Care Extra Fresh Body And Face Wash. Jako stała podbieraczka nowinek dla męża musiałam umyć się tym żelem. Jest jasno zielony, przyjemnie się pieni o męskim świeżym zapachu z uczuciem chłodzenia. I gdybym zapomniała swojego to męska wersja by mnie nie zrażała. Kocham żele w wydaniu dla panów. Można nim myć również twarz.  
 

Dobra ochrona to podstawa dla męża w trakcie wakacji. Nawet kiedy wyjdzie z wody to ma potrzebę zaaplikować ponownie produkt przeciw poceniu. Każdy ma inne predyspozycje to zrozumiałe. Tym razem mąż będzie pod opieką Rexony Adventure Men Dry, która daje wielogodzinną ochronę przed poceniem. Mąż zaczął parę dni już jej stosowanie i wie, że tego lata będzie pod dobrą opieką. Dezodorant mocną ma woń. Uwielbiam powiew męskiego zapachu więc chyba ja będę cieszyć się więcej z samego aromatu. Dezodorant ma ciekawe odmykanie. Wizualnie pomarańcz  z czernią są trafione do wersji wakacyjnej dla panów.



W wakacyjnej kosmetyczce nie może u nas zabraknąć kosmetyku wielofunkcyjnego. Vaseline Pure Petroleum Jelly Original- działa poprzez tworzenie bariery uszczelniającej, która chroni przed utratą wody i chroni skórę, wspierając jej naturalny proces regeneracji. Chroni i pomaga utrzymywać wodę w skórze wspomagając proces jej regeneracji: 100%. 



Rozpoczynając pakowanie siebie w pierwszej kolejności umieszczam w kosmetyczce szampon. Żadne wersje próbkowe nie wchodzą w grę. Potrzebuję na wyjazdy sporo szamponu do bardzo długich włosów. Timotei, Pure, Odżywione i lekkie włosy.  Szampon do włosów normalnych lub suchych. Ten wariant będzie mi towarzyszył tym razem. Wzbogacony został mlekiem kokosowym i aloesem.

Kostka Dove to stały bywalca kiedy wyruszamy w podróż. Znamy jej przeróżne zapachy. Wersja Dove Go Fresh Restore – z figą i kwiatem pomarańczy tym razem jedzie z nami. Nie jedn raz uratowała nas np: przed przedwczesnym skończeniem żelu do mycia. Można swobodnie jej używać nie tylko do mycia dłoni, ale i całego ciała, a nawet twarzy. Nam nie szkodzi no może jedynie u mnie ściąga skórę, ale nie na tyle bym musiała z niej zrezygnować.


Na lato wybieram świeże, najlepiej owocowe żele. Dove będzie mnie rozpieszczać propozycją Fresh Revitalize Body Wash Mandarin & Tiare Flower. Piękny pomarańczowy zapach i ten sam kolor dominują w żelu. Nie mogłam się oprzeć i zdecydowałam się  poznać ten żel już teraz (przed wyjazdem).

W plażowej torbie nie zabraknie miejsca oczywiście dla ochrony pach: ochraniać mnie będzie Antyperspirant w aerozolu Woman Go Fresh Granat . Wyjątkowo świeży zapach granatu i werbeny cytrynowej ożywia zmysły. Zapewnia ochronę przed potem do 48 godzin. Dzięki 0% zawartości alkoholu, ogranicza podrażnienia skóry. Zawartość ¼ kremu nawilżającego zapewnia niezwykłą miękkość i gładkość skóry pod pachami.  Łagodzi podrażnienia delikatnej skóry pod pachami, spowodowane goleniem.


O skórę muszę dbać szczególnie. Lubi się nagle przesuszyć w najmniej oczekiwanej chwili. Dlatego będzie pod opieką Balsamu do ciała Dove DermaSpa Goodness3.
Luksusowy balsam do ciała Dove DermaSpa błyskawicznie przywraca odpowiedni poziom nawilżenia suchej skórze. Gwarantuje efekt świetlistej, gładkiej i aksamitnie miękkiej skóry. 


Krem do rąk DermaSpa Intensive do skóry bardzo suchej Dove też nie umknął mojej uwadze i jedzie z nami. Krem jest rgenerujący  przynosi natychmiastową ulgę i poprawia wygląd suchej skóry.



Mam nadzieję, że zawartość kosmetyczki okaże się trafiona i kosmetyki sprawdzą się w każdej sytuacji. 
Macie dylematy podczas pakowania wakacyjnego niezbędnika? Mnie cieszy fakt, że latem nie jestem wybredna w kolorówce i dokładam do części pielęgnacyjnej minimum czyli krem CC, pomadkę nawilżającą i ewentualnie tusz oraz kilka lakierów do paznokci.  
 


pozdrawiam - Magda

15 sierpnia 2017

#LITOZIN, DLA ZDROWIA STAWÓW I MIĘŚNI

Witam

Obserwuję ostatnio ludzi na ścieżkach rowerowych i na skwerach. Analizując poprzedni rok stwierdzam, że sporo osób stało się bardziej świadomych i zmieniło swój niezdrowy tryb życia. Nie chodzi mi o osoby otyłe bo dla nich jazda rowerem, bieg czy ćwiczenia aerobowe są nie wskazane w takiej sytuacji. Mam na myśli osoby o dobrym wyglądzie zewnętrznym, które np: po pracy postanowiły zadbać o kondycję fizyczną. Sama z mężem jak tylko dopisuje pogoda pokonujemy około 20 km rowerowi ścieżkami lub organizujemy sobie ruch fizyczny typu: siłka czy aerobik.

Czy warto w takim okresie wzmożonego wysiłku posiłkować się suplementami? Sądzę, że tak, jednak wiem, że zdania w tej kwestii są podzielone. Wybór należy do nas. 

Minie niedługo 3 miesiące od kiedy przyjmuję Litozin Aktiv. Jest to suplement diety opracowany specjalnie dla osób aktywnych fizycznie (niezależnie od intensywności czy częstotliwości wysiłku).


Dzięki społeczności Streetcom zostałam ambasadorką tego suplementu. 
W kartonie o rozmiarach A4 mieściło się 3 opakowania suplementu w każdym z nich po 30 tabletek. Przyjmowałam jedną pastylko dziennie po posiłku.
 

Uszeregowane, szczelnie zamknięte opakowania. W sumie 90 pastylek. Koszt 30 sztuk około 38 zł.


"Dzięki połączeniu w innowacyjnej tabletce składników ważnych dla zdrowia stawów i mięśni wraz z Rosenoidem® – kompleksem składników bioaktywnych wyizolowanych z dzikiej róży i witaminy C – LITOZIN® Activ jest wygodnym uzupełnieniem codziennych ćwiczeń."


Tabletka LITOZIN® Activ ma unikalny, ułatwiający połykanie kształt migdała, który został opracowany we współpracy z Duńskim Instytutem Technologicznym oraz udokumentowany w najnowszych badaniach naukowych. Kształt tabletki jest inspirowany kształtami występującym w naturze (np. migdały, różne pestki).

Jest to średniej wielkości pastylka. Nie powinna sprawiać trudności przy połykaniu, ale z tym bywa różnie.

Składniki produktów LITOZIN® wykazują potrójne działanie:

- Regenerują – wit. C wspomaga prawidłową produkcję kolagenu w celu zapewnienia prawidłowego funkcjonowania chrząstki i sprzyja regeneracji chrząstki sta¬wowej, której struktury mogą się zużywać w procesie ich fizjologicznego wykorzystywania.
- Chronią – wit. C pomaga w ochronie komórek przed stresem oksydacyjnym, chroniąc przed uszkodzeniem DNA, białka i lipidy w tkankach (także w obrębie stawów).
- Wspomagają elastyczność – dzika róża pomaga utrzymać zdrowe i elastyczne stawy.


Preparat dostarcza w 1 tabletce:
 

  1. Ekstrakt z dzikiej róży odpowiadający 2,25 g owoców róży bez nasion 280 mg
  2. Witamina C 80 mg
  3. Tiamina 1,1 mg
  4. Witamina B6 1,4 mg
  5. Magnez 200 mg
  6. Miedź 150 µg



Suplementacja niedługo się kończy. Myślę, że moje spostrzeżenia są już na tyle dojrzałe, że czas się nimi podzielić. 

Moim zdaniem.
Opisać działanie jakiegokolwiek suplementu zawsze mi sprawiało problem bo nigdy do końca nie wiem jak rzeczywiście dany preparat wpłynął na stan mojego zdrowia.
Suplementacja powinna być poprzedzana wcześniej jak i po odpowiednimi badaniami. Ja jedynie opiszę swoje wrażenia.
 

Szybko zakodowałam przyjmowanie pastylki. Była to pora poranna. Rzadko kiedy pomijałam dawkę, jednak się to zdarzało np: kiedy dopadała mnie migrena i miałam nudności.
Po kilku tygodniach nie odczuwałam nic szczególnego. Każdy organizm jednak musi indywidualnie zacząć reagować dlatego u mnie to trwało. Odczuwałam nadal pewne niekomfortowe sytuacje mięśni podczas ćwiczeń. Dokuczały mi przede wszystkim łydki, gdzie łapał mnie często skurcz.
 

Dopiero niedawno wracając z rajdu rodzinnego, gdzie jechało ze mną kilku domowników zauważyłam, że stawy pozwalają mi na szybszą pracę nóg przez co w mini peletonie zajęłam miejsce na podium. Nagrody nie otrzymałam. Nagrodą był dla mnie prawdopodobnie Litozin, który wspierał moje mięśnie, zmniejszał zmęczenie oraz wspomagał prawidłowy metabolizm. Stawy obecnie mam bardziej elastyczne i mniej skłonne na urazy.


pozdrawiam - Magda

13 sierpnia 2017

#PERFECTA, DEOBALL. ANTYPERSPIRANT W SZTYFCIE /CITRUS SORBET, FLORAL SOAP/

Witam

Znane i tak lubiane Eosy do ust już jakiś czas temu podbiły  blogosferę. 
Perfekcie się udał mały żarcik i nabrała mnie swoimi nowymi produktami w kształcie jajeczek nieco większych gabarytowo. 

Jednak to nie sławne balsamiki! Mylicie się! To antyperspiranty w kształcie jajeczek prosto z Japonii - Deoball. Gdyby były połyskujące to wyglądałyby jak kule dyskotekowe.

Ochrona pach jest u mnie priorytetowa latem. Nie znoszę przykrego zapachu jeżeli zacznie się ode mnie uwalniać. Mam ochotę zapaść się pod ziemię z myślą "śmierdzę, jak inni to odbiorą?" 
Dlatego codzienny prysznic jest obowiązkowy oraz aplikacja pochłaniacza potu.
Nie mam ulubionej też formy, najistotniejsze jest by była ta właściwa i skuteczna. 


Pojemność - 15 g
Cena - 30 zł

Poznałam dwie propozycje Deoball - Floral Soap i Citrus Sorbet. 
W pierwszym niebieskim Floral Soap do wyczucia były kwiaty. Trochę odbiega ten zapach od rzeczywistego, który jest dla mnie dość trudny do opisu w dodatku wyczuwam w nim coś sztucznego. W wersji Citrus Sorbet było już lepiej jednak oba są to zapachy przygaszone. 

Producent opisuje Deoball następująco.


"PERFECTA DEOBALL – innowacyjny antyperspirant w oryginalnym sztyfcie prosto z Japonii! Jego formuła oparta jest o rewolucyjną „sensor technology” - skutecznie hamuje wydzielanie potu, szczególnie w momentach wzmożonej aktywności. PERFECTA DEOBALL działa dwuetapowo – z jednej strony redukuje bakterie – źródło nieprzyjemnego zapachu, a z drugiej – uwalnia świeży i przyjemny zapach podczas każdego ruchu. PERFECTA DEOBALL to 24h intensywnej ochrony przed nieprzyjemnym zapachem, pełny komfort i pielęgnacja skóry."


Jak sztyfty sprawdziły się u mnie?

Ochronę przed potem oceniam średnio w bardzo upalne dni w obu przypadkach. Niestety wyczuwałam od siebie nieproszony zapach, który przeszkadzał mi w funkcjonowaniu w trakcie dnia. 

W chłodniejsze dni było znacznie lepiej, pot był hamowany, ale przy wzmożonym wysiłku np: kiedy miałam trening aerobowy to pot się pojawiał. Na szczęście od razu szłam się myć więc w tym przypadku było to do przejścia.


Aplikacja jest wygodna, sztyft jest z pozoru twardy. W kontakcie ze skórą mięknie. Nie dotarłam do połowy opakowań i nie wiem jak aplikacja będzie wyglądać po przekroczeniu wypukłej białej części jajeczka?

Niedopuszczalną wadą w obu przypadkach są białe plamy jakie pozostają Deoballe na kolorowych ubraniach i ciemnej bieliźnie. Jest to dosyć krępujące bo nie toleruję takich plam wyglądających nieestetycznie.


Niech Deoball też czymś się obroni!
Nieskazitelne i nowatorskie (nie wiem czy to słowo jest nie za duże) opakowania to ich przewaga u innych tego typu wyrobach. Jajeczka są słodkie i miło wyglądają. Po depilacji łagodzą podrażnienia. 

Cenę uważam mają za wysoką względem działania i tych nieszczęsnych plam.  Zapakowane w blister gwarantują wcześniejszą nietykalność.

 Skusicie się na replikę słynnych balsamików Eos.


pozdrawiam - Magda

11 sierpnia 2017

#NIVEA, CARE SHOWER JEDWABISTY MUS DO MYCIA CIAŁA /RABARBAR, MALINA/

Witam

Lato to czas pięknej pogody. Nie ważne, że chodzę spocona i zmęczona upalnymi dniami. Zawsze przecież mogę skorzystać z ochładzającego szybkiego prysznica. Oczywiście jeżeli jestem w domu. W tym celu jak co roku jeszcze do niedawna miałam przygotowane orzeźwiające owocowe lub kwiatowe żele. Od paru dni jest inaczej...

Poznając wcześniej musy piankowe Nivea oczekiwałam kiedy marka zapełni drogerie specjalną edycją. I tak się stało. Niedawno pojawiła się limitowana edycja jedwabistych musów do mycia ciała NIVEA Care Shower Silk mousse. W serii występuje jedwabisty mus do mycia ciała o zapachu cytryny i moringii oraz rabarbaru i maliny o którym dziś napiszę.


Producent


"Poczuj zapach lata w nowej limitowanej edycji j o zapachu Rabarbaru i Maliny. Pielęgnuje skórę dzięki ekstraktom z naturalnego jedwabiu, pozostawiając ją miękką i gładką. Dzięki formule lekkiego piankowego musu pozwala na przyjemną pielęgnację i wystarcza na 2 razy dłużej niż tradycyjne produkty."
Przygotowanie i stosowanie.
"Mocno wstrząśnij puszkę. Trzymając pionowo wyciśnij niewielką ilość jedwabistego musu na dłoń.Nałóż na mokrą skórę, po umyciu spłucz."

Tył aluminiowego pojemnika pokazuje sposób użycia w formie obrazkowej dla leniwych:)



Pojemność: 200 ml; cena: 13,99 PLN

Do kupienia np: w Rossmannie





Mus zarówno wersja rabarbarowa którą poznałam jak i cytrynowa powstała w oparciu o ekstrakty z jedwabiu.
Pomimo, że skład jest drogeryjny to składniki zapachowe zostały uzyskane z rabarbaru i malin w tej wersji.

Pianka powstała po aplikacji na dłoni jest jak "młody" obłoczek na niebie. Lekka, miękka tekstura pozwala na umycie znacznie większej powierzchni ciała niż tradycyjny żel. Mus pięknie pachnie kwaśnym rabarbarem złamanym nutą dojrzałej słodkiej maliny. Zapach jest obłędny, można się w nim zatracić. Mycie musem jest przyjemne i odprężające. Po spłukaniu czar pryska, nie zostawia na skórze grama aromatycznej esencji.


Pęcherzyki powietrza zawarte w piankowej formule dostarczają skórze substancji pielęgnujących pochodzących z jedwabiu i wyciągów roślinnych. Miejsca mniej podatne na wysuszanie są dobrze nawilżone, natomiast te sprawiające u mnie problem muszę jedynie dosmarować lekkim lotionem.





Muszę czym prędzej zaopatrzyć się w wersję cytrynową bo przecież musy pochodzą z limitowanej edycji, więc będą krótko dostępne.

Jeżeli lubicie poczuć się wyjątkowo i wolicie odmianę pod prysznicem kosmetyku myjącego wasze ciało to koniecznie sięgnijcie po którąś wersję musu NIVEA Care Shower Silk mousse.


pozdrawiam - Magda

9 sierpnia 2017

#FITOMED /SERUM/ LUKRECJA GŁADKA, CERA MIESZANA

 Witam

Nie ma takiej marki kosmetycznej której każdy produkt sprawdza się u mnie z powodzeniem. Takim przykładem może być nasz polski Fitomed. Mimo tego, że darzę go sympatią to jednak ich kosmetyki do pielęgnacji włosów u mnie wypadają przeciętnie. Nie mam o to pretensji. Wiem, że włosy u mnie potrzebują do funkcjonowania silikonów, a tego marka unika. Natomiast większe powodzenie mają wszelkie kremy lub sera występujące w ofercie. 
Zaryzykowałam trochę tym razem decydując się na Serum lukrecja gładka do cery mieszanej. 

Zauważyłam jednak, że w czasie letnim dobrze sprawdzają się u mnie kosmetyki przeznaczone właśnie do tego typu cery.
Przez cały rok jednak mój wybór pada na produkty do cery suchej. 



Pojemność - 15 ml
Cena - 26 zł
 

Opakowanie jest minimalistyczne. Przy pojemności 15 nie ma się co dziwić, nie oznacza to, że kończy się od razu, wprost przeciwnie. 

Dozuję go za pomocą pompki typu „Airless” klasy farmaceutycznej. Dzięki temu, obecne w serum naturalne substancje czynne nie wchodzą w reakcje z powietrzem i zachowują swoją skuteczność do ostatniego użycia. 
Serum jest łatwe do przenoszenia. Powinno znaleźć miejsce w każdej nawet małej torebce.
 

Sposób użycia: jeden bądź dwa naciski na pompkę serum, rozprowadzić na czystej skórze, omijając górne powieki. Serum można stosować na noc pod sera olejowe lub kremy, najlepiej z linii „Mój krem”.




Skład: Aqua, Rose water, Herbs Extract: Aralia Nudicaulis Extract, Glycyrrhiza Glabra Extract, Tropaeolum Majus Extract, Glycerin, Hydroxyethyl Acrylate, Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolimer, Niacynamid, Panthenol, Phenoxyethanol, Lecithin, Sorbitol, Glucose, Trilaureth-4-Phosphat, Caprylic/Capric Triglyceride, Silkaminoacids, Magnesium Pca, Sodium Hialuronate, Peg 7 Glyceryl Cocoate, Lactic Acid, Ethylhexylglycerin, Cytric Oil.

Składniki: kompleks ziołowy składa się z lukrecji gładkiej zawierającej liczne flawonoidy i terpeny, w tym glicyryzynę o działaniu zatrzymującym wodę w naskórku, z lnu zwyczajnego bogatego w nawilżające związki śluzowe oraz aralii (rodzaj żeń-szenia) – popularnej rośliny znanej ze swoich właściwości rewitalizujących.

Serum zawiera również humektanty – sorbitol i glukozę, substancje higroskopijne łatwo pokonujące barierę naskórkową. Hamują one dyfuzję wody z powierzchni skóry i jej odparowywanie. W serum znajduje się także kwas pirolidonokarboksylowy – magnesium PCA (składnik NMF) oraz kwas hialuronowy (popularna substancja stosowana w kosmetyce). Kwas hialuronowy to biopolimer o wysokiej i zmiennej masie cząsteczkowej, tworzący nieokluzyjną błonę hydrofilową i wykazujący znaczącą zdolność wygładzania. Obecne w serum witaminy B3 oraz prowitamina B5 poprawiają zdolności metaboliczne komórek naskórka. Kombinacja wody różanej i olejku cytrynowego, oprócz właściwości nawilżających, nadaje serum przyjemny orzeźwiający zapach.

Serum nie zawiera silikonów, barwników, parabenów, sztucznych substancji zapachowych.




Serum jest lekkie, nie tłuste. Lubię jak po aplikacji sprawnie się wchłania przez co mogę nałożyć niedużą warstwę podkładu (teraz latem). Serum owiewa nos lekkim zapachem. Po wchłonięciu pozostawia cerę wygładzoną i świeżą - jest to przyjemna chwila. Za to odpowiada ziołowy kompleks w liposomach oraz substancje czynne.

Skład kompleksu ziołowego składa się z lukrecji gładkiej, lnu zwyczajnego i aralii.

Po raptem paru tygodniach serum zlikwidowało miejsca narażone na częste przesuszenia. Cera obecnie ma mocne nawilżenie. Jest odżywiona. Ostatnio nie wykonuję nawet peelingów, gdyż cera jest na tyle wygładzona. 


Serum z przeznaczeniem do cery mieszanej sprawdziło się przy  suchej. Dogłębnie ją nawilża, dając pewność, że wszelkie suchości prędko się nie pojawią. 15 ml jest ekonomiczne i posłuży mi jeszcze z 2 miesiące?!.



pozdrawiam - Magda

8 sierpnia 2017

#VIS PLANTIS I NA TAK I NA NIE /KOSMETYKI PRZECIW WYPADANIU WŁOSÓW BASIL ELEMENT

Witam

Wypadanie włosów dopada każdego, nie znam osoby która by się nie żaliła na tą przypadłość. Z czego bierze się ta niefrasobliwa kraksa z włosami? Przyczyn może być sporo np: zła dieta, przyjmowane leki, huśtawka hormonalna czy nawet zmiana pory roku. 

Późna wiosna tego roku była dla mnie pod tym względem nie najlepsza. Patrzyłam jak wyczesuję co rano sporo włosów. 

Zaczęłam stosować w tym celu produkty przeciw wypadaniu włosów Basil Element Vis Plantis naszej drogiej Elfy Pharm. Swoją opinię na temat tej serii zacznę i skończę wyrażeniem  'jestem na nie' ponieważ seria ta podrażniła mój skalp bardzo szybko, przesuszyła go dlatego nie miałam wyjścia i musiałam ją odstawić (po dwóch podejściach).

Natomiast znalazła drugiego właściciela, przywłaszczył sobie ją mój mąż i u niego wypadła dużo lepiej. Dlatego dziś gościnnie przeczytacie jak poszczególne kosmetyki sprawdziły się podczas prawie trzy miesięcznej kuracji. 


W skład serii wchodzą:
Basil Element. Szampon wzmacniający przeciw wypadaniu włosów
Basil Element. Odżywka wzmacniająca przeciw wypadaniu włosów
Basil Element. Maska wzmacniająca przeciw wypadaniu włosów
Basil Element. Mleczko wzmacniające przeciw wypadaniu włosów

Seria kosmetyków i produktów wzmacniających przeciw nadmiernemu wypadaniu włosów Basil Element, to kompleksowa pielęgnacja przeznaczona dla osób z wypadającymi, osłabionymi i pozbawionymi witalności włosami.

Całą serię poznał dokładnie mój mąż jak już wspominałam. Ma włosy za ramiona z tym, że zgolone po bokach. Ja zajęłam się częścią opisową oraz fotografiami on skupił się na samym działaniu. Zapraszamy na 'wspólną' opinię.

Basil Element. Szampon wzmacniający przeciw wypadaniu włosów
Pojemność: 300 ml
Cena: 14,99 zł

Szampon rozpoczyna całą kurację. Posiada ekstrakt z bazylii + NMF

Ekstrakt z bazylii - to naturalny, ekologiczny ekstrakt pozyskiwany z bazylii, na drodze nowatorskiej metody biotechnologicznej stosowanej do tej pory głównie w farmacji. Badania kliniczne wykazały, że ekstrakt z bazylii znacząco zmniejsza wypadanie włosów u kobiet i mężczyzn cierpiących na łysienie androgeniczne, wzmacnia i odmładza skórę głowy, opóźnia utratę włosów i zagęszcza je.

NMF - naturalny Czynnik Nawilżający (NMF) to substancja, która chroni skórę przed odwodnieniem, zachowując optymalny poziom wilgoci w jej górnych warstwach.
 

Szampon jak i cała seria posiadają charakterystyczny zapach. Sądzę, że będzie on dyskusyjny. Może być co dla nie których za ostry i słodki. Nie mogę powiedzieć, że go akceptuję do końca bo bym skłamała. Natomiast mąż nauczył się z nim myć. Szampon jest pół gęsty i prawie przeźroczysty.

Jako produkt czyszczący sprawdził się dobrze. Oczyszczenie następowało po pierwszym dość obfitym zapienieniu, nie szczypie w oczy do dostaniu się do nich. Jest produktem dość łagodnym nie ma w składzie ostrych detergentów, a kilka dobrych np: olei.


Basil Element. Odżywka wzmacniająca przeciw wypadaniu włosów 
Pojemność: 300 ml
Cena: 29,99 zł

Odżywka stanowi drugi krok w walce z wypadającymi włosami. Posiada oprócz ekstraktu z bazylii keratynę. 

Hydrolizat keratyny to substancja, która uzupełnia niedobór naturalnych składników tworzących strukturę włosa. Dzięki niej zwiększa się objętość włosów, które stają się mocne i zdrowe.

Odżywka ma wzmocnić włosy. Za radą producenta można ją stosować nawet codziennie. Jednak mąż unikał jej po czasie i zrezygnował po sięganie dzień w dzień po nią ponieważ prawdopodobnie zaczęła przesuszać mu skalp. Po niej włosy jedynie dobrze się rozczesywały i nadawały częściowej objętości. W odżywce dopatrzyłam się paru silikonów, ale też i te lepsze składniki jak olej kokosowy i słonecznikowy. Odżywkę aplikuje się za pomocą pompki. Jej gęstość jest lekka podobna do lotionu. W kolorze produkt jest biały i z charakterystyczną wonią dla całej serii.


Basil Element. Maska wzmacniająca przeciw wypadaniu włosów
Pojemność: 200 ml
Cena: 29,99 zł

Maska stanowiła dodatek. Mąż nakładał ją raz w tygodniu, można i dwa razy. Maska w pierwszej kolejności posiadała oczywiście ekstrakt z bazylii oraz olejek arganowy.

Olejek arganowy przenikając w głąb włosa, zamyka łuski włosowe przeciwdziałając rozdwajaniu się końcówek. Otulając włos od zewnątrz wygładza powierzchnię włosa i zatrzymuje wilgoć przez długi czas, co zwiększa miękkość i elastyczność włosów.

Maska w dotyku ma gęstość budyniową. Zapach domyślacie się jaki. Nakłada się ją na długość włosów oraz skalp. Należy nią włosy oraz skalp masować przez kilka minut, a następnie spłukać. Maska dawała dobre nawilżenie skóry, natomiast włosy stawały się mięciutkie i dobrze się rozczesywały. W składzie znajdują się oleje: arganowy, lniany i słonecznikowy. Maska mieści się w wygodnym słoiczku przez co aplikacja jej jest wygodna i można do ostatniej kropli wybrać kremowy produkt.


Basil Element. Mleczko wzmacniające przeciw wypadaniu włosów
Pojemność: 150 ml
Cena: 19,99 zł

Ostatni kosmetyk tej serii to mleczko. W składzie oprócz ekstraktu z bazylii znajduje się również jedwab.

Hydrolizat jedwabiu to substancja, która uzupełnia niedobór naturalnych składników tworzących strukturę włosów. Nadaje im gładkość, puszystość i połysk.

Aplikacja odbywała się przez atomizer. Gęstość mleczka była dosyć rzadka, dlatego rozpylenie jego mogło odbywać się za pomocą rozpylacza. Mleczko rzecz jasna pachniało jak jego poprzednicy. Wpadało w odcień bieli. Na włosach tworzyło film ochronny. Działając na skórę miało zapobiec wypadaniu włosów, natomiast końcówki włosów miały być zabezpieczone przed rozdwajaniem się. Ten produkt można stosować na wilgotne jak i suche włosy. Ułatwia stylizację. W mleczku występują silikony.



Poszczególne konsystencje serii Basil Element.


Opakowania w serii stanowią minimalistyczne buteleczki oraz jeden słoiczek. Etykiety są proste. Wiadomości na nich są mocno okrojone, ale za to kartonowe opakowania do każdego z produktów są nimi przepełnione. Jedynie czego brakuje na buteleczkach to sposobu użycia ponieważ przy pierwszym użyciu kiedy zabieramy do łazienki produkty trudno zapamiętać od razu stosowanie.


Mąż używał serii prawie trzy miesiące. W tym czasie rzeczywiście coraz mniej widział wypadających włosów. 
Włosy się wzmocniły. Jednak ten moment przyszedł dopiero niedawno. Włosy w trakcie dobrze były oczyszczane przez szampon, odżywka musiała być odstawiana co kilka myć bo przesuszała skalp. Maska była treściwsza i po niej włosy odżywały. Mleczko natomiast przez męża było  używane nie chętnie. Czemu? Uważał, że to kosmetyk zbyteczny.

Seria zdobyła wyróżnienie jako Qultowy Kosmetyk 2017. 


pozdrawiam - Magda

6 sierpnia 2017

#LIRENE, MINERAL COLLECTION /MINERAŁY Z MORZA MARTWEGO, JEDWAB MORSKI, KORAL MORSKI/

Witam

Chcąc zaspokoić swoich stałych jak i przyszłych odbiorców Lirene wypuściło nie dawno nową serię kosmetyków pielęgnacyjnych Mineral Collection. 
W skład serii wchodzą: Multi-regenerujący balsam do ciała, Lekki balsam odżywczy do ciała oraz Olejkowa mgiełka do ciała. 

Do serii podeszłam ochoczo zwłaszcza, że codzienna pielęgnacja skóry to dla mnie stała czynność w dodatku lubiana. Dzięki takim właśnie produktom wyrabiam sobie pewne zdanie na temat danej marki. Lirene mimo, że ma sporo linii drogeryjnych to potrafi w jakiś sposób zachęcić mnie do dalszego śledzenia swoich nowości jakie ukazują się w świecie kosmetycznym. 


Linia Mineral Collection przybrała kolorystykę w odcieniach morskich. W ten żar lejący się z nieba ostatnio, aż miło wieczorem czy o poranku sięgnąć po tubę lub buteleczkę. 

Producent dobrze wyczuł letnią chwilę i teraz w ten wakacyjny czas postanowił klientów zaskoczyć właśnie morską kolekcją.


Multi-regenerujący balsam z minerałami z Morza Martwego
Pojemność - 200 ml
Cena - 15,99 zł

Balsam przeznaczono do skóry suchej. Perfekcyjnie nadaje się do mojej, ucieszyło mnie to na początku kiedy zapoznawałam się z serią. 

Balsam ma natłuszczać i nawilżać. Niektórzy mogą się obawiać natłuszczania ze strony tego balsamu. Bo nie wszyscy lubią kiedy mają skórę tłustą i często przy tym z efektem klejenia. Pocieszę Was tym, że balsam tego nie robi. Jedynie zaspokaja skórę i daje jej powera w sensie nawilżenia.

Produkt ma postać białej zwartej mazi, miedzy nią gołym okiem przenikają się mikroskopijne kapsułki w kolorze morskim - mieszczą one witaminę E. Formuła balsamu jest chroniona ich biologiczną aktywnością. Kapsułki uwalniają pielęgnacyjne właściwości dopiero podczas aplikacji na skórze. 

Często taki bajer znajduję w produktach tej marki - lubię go,  jestem nastawiona pozytywnie do takiego dodatku. Kapsułki nie są ostre, rozpuszczają się w trakcie masowania balsamu w skórę. Balsamu używałam na noc chociaż ma też wskazania na dzień. Jego działanie starczało mi dlatego go nie nadużywałam. Jest to poprawny produkt. 

Balsam wchłania się w kilka minut przy tym świeżo pachnie morską bryzą. Zapach nie narzuca się co mnie bardzo cieszy teraz latem. Po jego aplikacji na noc czuję dosyt i nie sięgam po drugą dawkę na dzień. 


Lekki balsam odżywczy do ciała z jedwabiem morskim
Pojemność - 200 ml
Cena - 15,99 zł

Ten balsam bogaty jest w aminokwasy, minerały i witaminy. Naturalny Jedwab Morski, posiada właściwości stymulujące skórę do wielopoziomowej odnowy, zapewniając jej elastyczność i gładkość. 

Zdecydowałam się go oddać siostrze u której występuje skóra normalna. Balsam ma właśnie takie przeznaczenie. 
Było bezpieczniej go u niej sprawdzić dlatego, że ja potrzebuję jednak mocniejszego nawilżenia. Decyzja okazała się być słuszna. Na potrzeby siostry ten balsam jest idealny. 

Daje jej wystarczające nawilżenie z wygładzeniem. Lubi go stosować na całej długości rąk. Mówi, że bawi ją jego świeży i przyjemny zapach. 

W barwie przypomina wersję multi jedynie różni się kapsułkami tym razem występują tutaj one w kolorze zielonym, ale rozpuszczają się tak jak w poprzedniku. 
 
Balsam ten jest jedynie delikatniejszy i lżejszy. Jego gęstość zwrócona jest bardziej w stronę lotionu, ale nie całkiem. Wchłania się dobrze, sprawnie nie pozostawia po sobie tłustego filmu.



Olejkowa mgiełka do ciała z koralem morskim
Pojemność - 195 ml
Cena - 19,99 zł

Nie mogłam oprzeć się trzeciemu oferowanemu produktowi. Musiałam go koniecznie poznać. Intrygował mnie od samego początku. Marzenie się spełniło...

Olejkową mgiełkę aplikuję po jej uprzednim wstrząśnięciu z racji, że jej dwie fazy muszą ulec połączeniu. Atomizer natomiast dozuje już gotową ciecz z dobrym rozpyleniem. Mgiełka ma jak dla mnie najsłabszy zapach. Posiada koral morski, który ma działania antyoksydacyjne oraz pozwala długotrwale nawilżyć skórę, przywracając jej gładkość i zdrowy koloryt oraz minerały morskie regenerują i odbudowują skórę, przywracając jej odpowiednie napięcie i elastyczność.

Mgiełka mimo, że z nazwy jest olejkowa to nie ma po niej tłustej warstwy na skórze. Bardzo sprawnie się wchłania i pozostawia po sobie miękką skórę. Myślałam, że na moje potrzeby będzie najsłabszym ogniwem z całej trójki. Jednak dała rady. Lubię jej używać o poranku. Jej działanie utrzymuje moją skórę na dobrym poziomie nawilżenia przy okazji daje pełne wygładzenie, ale raptem na kilka godzin.


Seria Mineral Collection w dobrym okresie czasowym trafiła na sklepowe półki. Ma przystępne ceny i można dowolnie dobrać produkt do swoich potrzeb. Opakowanie każdego z nich bawi morskim kolorem i zapachem bryzy morskiej. Różnica pielęgnacyjna polega na tym, że dają różne nasilenie nawilżające.

Znacie nową serię Lirene? Jak wrażenia po jej poznaniu?



pozdrawiam - Magda

4 sierpnia 2017

#NATURALNE KOSMETYKI Z DOMOWEJ MANUFAKTURY /SAPONLABS/

Witam
 
Wykonując codziennie multum czynności dłońmi nie zdawałam sobie do niedawna sprawy jaką mam na nich podniszczoną skórę. Widać to gołym okiem jak skóra odróżnia się od tej na przedramionach. Jest więcej pomarszczona i wiotka. 

Zaczęłam przed miesiącem stosować profesjonale zabiegi mające na celu poprawę kondycji skóry na dłoniach. Profesjonalne? Bo z naturalnych składników. Mogę je wykonywać z domowym zaciszu. Taki zestaw samych dobroci mieści drewniana skrzyneczka marki Saponlabs. Mieści ona półprodukty przeciwstarzeniowe z których mogę przygotować poszczególne etapy jakie stosuję na dłonie.



Umieszczenie półproduktów w drewnianej skrzyneczce było wyśmienitym pomysłem. Oceniając stronę wizualną przyznaję wysoką notę. Dodatkowo przed otwarciem miałam przyjemność usunąć plombę gwarantującą oryginalność produktów. 



 Zawartość skrzyneczki mieściła.


- skwalan (4g) - to składnik będący pochodną skwalenu, ekstrahowanego z oliwy z oliwek, a następnie poddanego procesowi stabilizacji w celu zapobieżenia degradacji związków biologicznie aktywnych. Sto gram oliwy zawiera ok. 383 mg skwalenu. Skwalen jest jednym ze składników naturalnego łoju człowieka (stanowi ok. 10- 12,5%). Dlatego też związek ten jest doskonale przyswajany przez skórę, nie wywołuje reakcji alergicznych, nie podrażnia. Może być stosowany w stanie nierozcieńczonym, bezpośrednio na skórę. Budowa skwalenu jest niemalże identyczna jak warstwa rogowa naskórka.

- olejek cytrynowy (1,5g) - jest pozyskiwany w procesie tłoczenia na zimno cytryny zwyczajnej. Można go otrzymywać również w wyniku destylacji z parą wodną, ale charakteryzuje się wówczas gorszymi parametrami i słabą jakością. Mimo że głównym składnikiem olejku cytrynowego jest limonen, stanowiący nawet do 80% zawartości olejku, to największy wpływ na zapach mają głównie neral i geranial, które stanowią odpowiednio ok. 1,5% i 2% olejku. Te dwa związku często są nazywane razem cytralem. Stężenie cytralu w olejku decyduje o jego jakości. Najwięcej cytralu zawierają cytryny rosnące w klimacie równikowym, zaś najmniej (poniżej 1,5%) pochodzące z gorących, pustynnych upraw. Inne ważne składniki olejku cytrynowego to: beta-pinen, sabinen, limonen, gamma-terpinen, beta-kariofilen, neral, alfa-terpineol, octan nerylu, geranial, octan geranylu.

- olejek geranium (1,5g) - pozyskiwany jest z roślin należących do rodzaju pelargonii, m.in. pelargonii pachnącej (Pelargonium graveolens Herit.). Olejek geraniowy jest produkowany w ilości ok. 200 ton rocznie, głównie w Chinach, Indiach, Egipcie i na wyspie Reunion. Pelargonia pachnąca jest matką wielu innych uprawnych odmian pelargonii. Zróżnicowanie form tej rośliny nastąpiło na skutek konieczności dostosowania się do różnych warunków środowiskowych, charakterystycznych dla miejsca uprawy. Skład olejku zasadniczo różni się w zależności od rejonu uprawy. Jednak we wszystkich odmianach głównymi składnikami są: cytronellol, geraniol, linalol, izomenton, mrówczan cytronellilu, mrówczan geranylu, guaja- 6,9-dien. Natomiast związki, które mają najistotniejszy wpływ na zapach pelargonii, mimo niewielkiego udziału procentowego, to tlenek różany oraz 2-fenyloetanol.




- olej ze słodkich migdałów (15g) - pozyskuje się poprzez tłoczenie na zimno nasion owoców drzewa migdałowego odmiany słodkiej (Prunus amygdalus dulcis). Olej ma jasny, bursztynowy kolor i delikatny, specyficzny zapach. Olej ze słodkich migdałów jest doskonałym preparatem do masażu, ponieważ charakteryzuje się wysokim współczynnikiem rozlewności, dzięki czemu doskonale rozprowadza się po skórze, łatwo się wchłania, nie pozostawiając uczucia ciężkości, czy lepkości. Olej ten jest również bardzo dobrym emolientem – przede wszystkim ze względu na wysoką zdolnością wnikania w warstwę rogową naskórka. Penetrując w głąb skóry, poprawia jej ukrwienie, co z kolei przyczynia się do zwiększenia jędrności skóry i niwelowania oznak cellulitu. Olej ze słodkich migdałów jest także łagodnym środkiem promieniochronnym o SPF ok. 4,6. Stanowi bogate źródło naturalnej witaminy E, dzięki czemu jest doskonałym antyoksydantem.

- olej makadamia (50g) - pozyskuje się w wyniku tłoczenia na zimno nasion makadamii trójlistnej (tzw. orzechów makadamia). Olej makadamia należy do grupy olejów nieschnących, dzięki czemu doskonale rozprowadza się po skórze, pozostawiając ją gładką i elastyczną. Olej makadamia jest najbogatszym roślinnym źródłem kwasu palmitooleinowego (do 20%), który chroni skórę w analogiczny sposób jak naturalne sebum, ma zdolność do wbudowywania się w strukturę ścian komórkowych oraz reguluje proces rogowacenia naskórka. Z tego względu wykazuje szereg dobroczynnych właściwości – m.in. charakteryzuje się działaniem natłuszczającym, wygładzającym i regeneracyjnym. Jest polecany do pielęgnacji suchej i wrażliwej cery oraz kruchych i łamliwych włosów. 




- sól himalajską (40g) - jest to różowa, krystalicznie czysta sól, wolna od zanieczyszczeń, wydobywana z pasma Himalajów, położonego w Pakistanie. Sól himalajska zawiera poza chlorkiem sodu wiele cennych mikroelementów. Kryształki soli himalajskiej mienią się w kolorach róży i bursztynów. Drobno zmielona sól jest doskonałym składnikiem peelingów, dokładnie oczyszcza skórę i ściera martwy naskórek. Kąpiele z jej dodatkiem mają działanie relaksujące, niwelują uczucie suchości i ściągnięcia, regenerują skórę i cały organizm po intensywnym wysiłku fizycznym, wspomagają zwalczanie dolegliwości związanych z atopowym zapaleniem skóry, intensywnie nawilżają skórę, przygotowując ją na przyjęcie składników aktywnych.



- strzykawkę do precyzyjnego dozowania olejków eterycznych. 
- pojemnik 
- nalepki 


- drewniany patyczek do skórek 
- pilniczek do paznokci 
- szpatułki drewniane 
- rękawiczki bawełniane

Bardzo pomocnym niezbędnikiem jest instrukcja opisująca kolejne etapy jakie powinnam wykonać dla dobra dłoni. Po prawej jej stronie dla ułatwienia znajdują się poszczególne symbole np: dłoń, kropla, ziarna i takie same producent umieścił na półproduktach. W ten sposób wykonanie danego kosmetyku przychodziło mi z łatwością.  Nie było mowy o pomyłce. Instrukcja w całej zabawie jest kluczowa i bardzo ważna.



Domowe spa najkorzystniej wykonywało mi się wieczorem. Raz w tygodniu (wybrałam co tygodniowy piątki, tak na rozpoczęcie przyjemnie weekendu) przez miesiąc miałam zarezerwowany czas wyłącznie dla dłoni. 


Z pół produktów sprawnie na początku wykonałam peeling i serum, które służą mi do tej pory. 


Opisane z datą wykonania czekają co piątek do użycia. 


Spa rozpoczynam od kąpieli dłoni. W tym celu miseczkę napełniam ciepłą wodą i dozuję do 10 kropel olejku geranium. Kąpiel jest zapachowa, gdyż sam olejek posiada woń (mocno ziołowo-apteczny?), trwa do 20 minut. W tym czasie mogę spokojnie oglądać wieczorne wiadomości czy dowolny film. Drugi etap to peelingowanie czyli złuszczanie. W tym celu sięgam po wcześniej przygotowaną pastę składającą się z soli himalajskiej, która jest bezwonna i jasno różowa. Ziarenka jej są mikroskopijne, ale dają kopa, są bardzo ostre o czym przekonałam się tuż po pierwszym masażu. Do soli wcześniej dodałam olej ze słodkich migdałów. Najlepiej jest spłukać pastę w kąpieli w której wcześniej moczyliśmy dłonie. Przechodząc do kolejnego kroku musiałam przygotować serum składające się z oleju makadamia, skwalanu oraz olejku cytrynowego. Serum pachnące cytrynową nutką przyjemnie się aplikuje i masuje dłonie. Przechodząc do kolejnego kroku producent zaleca kompres w tym celu należy nałożyć bawełniane rękawiczki na co najmniej pół godziny, najlepiej na całą noc. Dwa razy udało mi się w nich spać, ale ze względu na tegoroczne, obecne upały dziś odpuszczę nockę w nich. 


W poprzednich tygodniach kiedy o poranku ściągałam rękawiczki z łatwością mogłam usunąć skórki i wypiłować blaszkę paznokci nie uszkadzając jej.



Przy domowym spa Saponlabs wiem, że korzystam z naturalnych półproduktów. Nie traktuję skóry niepotrzebnymi domieszkami. 

Odpowiednie stężenie poszczególnych olejów gwarantuje mi bezpieczne wytworzenie samodzielnie kosmetyku.

Peeling precyzyjnie usuwa martwy naskórek, oczyszcza i przygotowuje skórę do przyjęcia aktywnych składników znajdujących się w serum.
Zadaniem serum jest zwalczanie wolnych rodników, zniwelowanie przebarwień na skórze oraz wygładzenie i intensywne nawilżenie skóry. 

Po miesięcznym użytkowaniu dłonie na pewno zyskały na wyglądzie. Nie wysychają nagminnie, czuję cały czas nawet jak wykonuję różne czynności, że nie tworzą się na nich suche skórki. 

To tylko świadczy o dobrych składnikach i systematyczności, która jest w tych zabiegach ważna. Ponadto skóra obecnie jest bardziej napięta i jednocześnie miękka. W ubiegłym tygodniu odstawiłam całkowicie krem do dłoni. Nie mam potrzeby sięgania po niego. 

Cieszę się, że zaczyna się dziś weekend. Mam czas dla swoich dłoni.

Dbacie w jakiś szczególny sposób o swoje dłonie?  
 
pozdrawiam - Magda