8 czerwca 2014

WYNIKI ROZDANIA!

Witam
Wczoraj zakończyło się rozdanie z Fabryką Świec Light.  Do wygrania były dwie świece rustykalne o zapachu lawendy.
Osoba, która wygrywa:
---gratuluję i już piszę wiadomość do Ciebie---

6 czerwca 2014

DAMA W KAŻDYM CALU - WOSK CHAMPACA BLOSSOM




Witam

Kolejna notka o wosku z kwiatowej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic - Champaca  Blossom. Pochodzi on z kolekcji wiosennej Q1 2014. Zauważyłam, że odkrywanie nowych zapachów mnie fascynuje i nie szybko pewnie się mi znudzi. Do jednych zapachów wracam ponownie ponieważ potrafiły mnie na tyle zauroczyć, że tak napiszę. Najbardziej odpowiadają mi zapachy owocowe i kwiatowe teraz jak się zrobiło cieplej. Jak pada deszcz czy jest chłodniej wolę zapachy cięższe i mocniejsze. 
 Wyczuwalne aromaty: kwiaty magnolii champaca.


"Południowo-Wschodnia Azja nie pachnie – jedynie – orientalnymi przyprawami czy ciepłym wiatrem. Mapa aromatów Indii czy Chin przypomina kolorowy patchwork, stanowiący połączenie nut słodkich, pikantnych czy korzennych. Na tym tle najmocniej wyróżnia się zapach kwiatów magnolii champaca. Wiecznie zielone drzewo jest obsypane jasnymi, żółtopomarańczowymi pąkami, które wykorzystuje się do ozdabiania buddyjskich świątyń. Energetyzujący, świeży zapach płatków kojarzy się z orientalnym wiatrem i dalekimi wyprawami. Magiczną moc kwiatów champaca odnaleźć można w wosku Yankee Candle. Kompozycja Champaca Blossom to propozycja z wiosennej oferty – świeża, pogodna i zapowiadająca sezon na dalekie wyprawy."

 Linia zapachowa: Kwiatowe

Seria: Classic
Pojemność: 22 g
Wydajność zapachu: do 8 godzin
Typ: Wosk

 Tartaletka ta na początku zachęciła mnie swoim przyjemnym i wesołym kolorem jasnego różu, skojarzenia wstępne nawinęły się mi na myśl, że będzie to spokojny i delikatny zapach. Nie wiem dokładnie jak pachnie kwiat magnolii champaca dlatego była to dla mnie zagadkowa woń na jaką czekałam po odpaleniu wosku.
Po około dwudziestu minutach zaczęłam bliżej zapoznawać się z woskiem. Byłam po części w błędzie, że będzie on jednak delikatny i  kwiatowy. Uderzył zapach kwiatowych perfum - nie duszący, a wręcz bardzo przyjemny. Znawczynią wielką perfum kobiecych nie jestem, więc trudno mi go porównać do konkretnego zapachu.  W każdym razie mogę go określić za zapach typowo pasujący do eleganckiej kobiety, którą można nazwać damą. Zapach ten pobudza nasze zmysły i pozwala poczuć się nam wyjątkowo.
http://www.goodies.pl
 

5 czerwca 2014

PAT&RUB - MASŁO DO CIAŁA

Witam
Dziś recenzja masła do ciała  z serii Home Spa marki Pat&Rub. Jest to trzeci produkt jaki otrzymałam do testowania. Wcześniej w zimie zakupiłam sobie balsam do dłoni tej serii z którego działania byłam zadowolona.
Producent
Bogate Masło do Ciała Home SPA to kosmetyk naturalny do zadań specjalnych. Ma za zadanie doskonale odżywić, nawilżyć, ukoić i zregenerować skórę. Zawiera kompozycję substancji o właściwościach zwalczających wolne rodniki oraz kombinację olei i maseł roślinnych doskonale odbudowujących warstwę lipidową skóry.
Idealnie się wchłania. Pachnie ziołowo i cytrusowo. Aromat jest mieszaniną olejków eterycznych.
Seria Home Spa/Domowe Spa powstała z myślą o chwilach relaksu i dogłębnej pielęgnacji w domowej łazience. Kosmetyki Spa do zadań specjalnych intensywnie zajmą się ciałem, a aromaty zmysłami. Kosmetyki naturalne z linii HOME SPA należy stosować wszechstronnie korzystając z ich rozbudowanej mocy.
Kompozycja:
Sok z Aloe Vera* - łagodzi, wspiera wzrost komórkowy
Ekstrakt z goji* - bardzo silnie zwalcza wolne rodniki
Masło shea* – koi skórę, chroni i regeneruje
Masło mango* - ma działanie silnie nawilżające, chroni i odbudowuje naskórek, wygładza i ujędrnia skórę
Olej winogronowy* – zwalcza wolne rodniki, hamując proces starzenia skóry, działa przeciwzapalnie i kojąco
Betaina roślinna* - nawilża
Gliceryna roślinna* - nawilża
Naturalna witamina E – zwalcza wolne rodniki oraz chroni przed działaniem niekorzystnych czynników środowiskowych
Emolienty roślinne* - nawilżają
*Surowce naturalne i z certyfikatem ekologicznym
Sposób użycia:
Masło może być stosowane zaraz po prysznicu lub kąpieli, nawet na lekko wilgotną skórę. Odżywia całe ciało od stóp po dekolt.

Masła zazwyczaj stosuję na jesień i zimę. Zdecydowanie odstawiam je w lecie. To masło trafiło  do mnie  w odpowiedniej chwili ponieważ stosuję go od marca. Owszem mieliśmy już kilka dni upalnych w tym roku, ale niestety zimniejsze dni mamy nadal więc masła tego używam i cieszę się jego działaniem.
Opakowanie bardzo wygodne z wydobywaniem masełka nie ma problemów. Informacje na etykiecie czyta się pomimo, że są nie wielkiej czcionki - bezproblemowo. Od razu, gdy masło trafiło do mnie to pozwoliłam sobie na odkręcenie zakrętki i sprawdzeniu czy jest dodatkowo zabezpieczone sreberkiem. Nie zawiodłam się! masełko było dobrze opatulone i wiedziałam, że będę pierwszym jego użytkownikiem. 
Konsystencję w nim mamy jednocześnie zbitą i lekką. Nasze oko cieszy śnieżna biel w jakim go otrzymujemy. Po nałożeniu nie pozostawia tłustego filmu, jednak na dobre wchłonięcie chwilkę czekamy. Zapach dla mnie jest dość konkretny! na początku miałam pewne obawy czy go mój nos wytrzyma. Jednak w miarę upływu czasu zapach się unormował i przyzwyczaiłam się do niego. Wyczuwam w nim nuty cytrusów, przewija się również nuta ziół. 
W kwestii działania. Stałe czytelniczki wiedzą, że mam skórę ciała wymagającą zwłaszcza od pasa w dół. Smarując się przez pierwsze dni działanie jego określiłam za słabe. Jednak po jakimś czasie zorientowałam się, że skóra na nogach zwłaszcza łydkach jest doskonale nawilżona i gładka. Jak na taką wymagającą skórę nie musiałam nakładać go  codziennie. Obecnie co trzeci dzień starcza. Nakładam go po kąpieli wieczornej.  Jestem bardzo mile zaskoczona jego działaniem pod tym względem. 
Masło ma dosyć wysoką cenę. Nie których to zniechęci do jego poznania. Osobiście uważam, że cena 89 zł jest lekko przesadzona. Jednak za działanie i wydajność warto go nabyć. Zakupimy go między innymi <TUTAJ>
 

4 czerwca 2014

DENKO 14

Witam
Co miesięczne zużycia kosmetyków niezmiernie mnie cieszą. Mam z czego zrobić denko i podsumować w ten sposób miniony miesiąc. Zapraszam moich czytelników już na 14-ste denko.
 1. Alterra - peeling pod prysznic. Zapach mnie totalnie zawiódł. Na pierwszym miejscu wyczuwalny był alkohol. Zdzierak z niego delikatny. Do tej wersji zapachowej nie wrócę. Recenzja  <TUTAJ>
2. Biocol - żel antycellulitowo-ujędrniający. Bardzo szybko się wchłaniał i napinał skórę. Pod koniec używania skóra była pięknie wygładzona i miękka w dotyku. Stosowałam go na uda i wyczuwalny w nim alkohol można było jakoś znieść. Dla mnie - mało wydajny, ale może dlatego, że nie żałowałam go przy nakładaniu.
3. Playboy - kremowy żel pod prysznic. Przyjemny i delikatny o stonowanym zapachu. Recenzja <TUTAJ>
4. Isana - żel pod prysznic. To już kolejne opakowanie zużyte przez mojego męża. Często powracamy do tego akurat zapachu: miód i mleko. Z pewnością jeszcze ponownie go zakupię nie jeden raz.
 5/6 Garnier - szampon i odżywka do włosów o zapachu lawendy. Przyjemny duet, który mnie zadowolił. Recenzja <TUTAJ>
7. Seboradin - maska do włosów z naftą kosmetyczną. Po jej użyciu uzyskałam bardzo lśniące włosy z tego efektu byłam mega zadowolona. Recenzja <TUTAJ>
8. Green Pharmacy - olejek łopianowy. Usunął pojawiający się pierwszy łupież od bardzo dawna. Jedynie w opakowaniu przeszkadzał mi za duży otwór przez co aplikacja była utrudniona. Recenzja <TUTAJ>
 9. Joanna - krem do depilacji nóg. Bubel, którego nie chciało mi się nawet opisywać. Nie depilował dokładnie mimo, że trzymałam go o parę minut dłużej. Podrażniał skórę. Z pewnością do niego nie powrócę.
10. Ricco - żel pod prysznic z drobinkami złota. Mył dobrze i nie wysuszał skóry. Drobinek się jednak nie dopatrzyłam. 
11. Fitomed - żel do higieny intymnej. Bardzo dobry żel, który pomógł mi w kłopotliwych chwilach. Ziołowy zapach i działanie na wielki plus! Recenzja <TUTAJ>
12. Manufaktura Apteczna - olejek arganowy. Dodawany do balsamów czy kremów znacznie poprawiał ich działanie. Szkoda tylko, że w opakowaniu miał za duży otwór, który dosłownie uniemożliwiał kontrolowanie go przy aplikacji. Recenzja <TUTAJ>
 13/14 Yves Rocher, Hygienika - dezodoranty mojego męża. Ten z YR działanie miał kiepskie.
15. Alterra - dezodorant w kulce dla kobiet. Używanie go w chłodne dni było spoko, ale przy treningach i w cieplejsze dni niestety... ten dezodorant sobie nie radzi. Recenzja <TUTAJ>
16. Garnier - dezodorant w kulce dla kobiet. Na pewno jego działanie starczało na 24 godziny. Byłam z niego jednak zadowolona. Nie wykluczone, że zakupię go ponownie. 
17. Argan du Maroc- przyzwoity krem. Świetnie nawilża. Polecam go na zimę. Recenzja <TUTAJ>
18. Bio Garden - suplementy diety. W okresie wiosennym łykałam witaminki.
19. Figura - przy ich stosowaniu zauważyłam, że mam mniejszy apetyt.
20. GrypoRutin - na wiosnę łykałam go podczas nie wielkiego przeziębienia.
21/22 Blend-a-med - pasty do zębów.
23. Maszynka jednorazowa.

3 czerwca 2014

DUET Z GARNIERA - LAWENDA I RÓŻA

Witam
Przejść obojętnie nie mogłam koło tej serii Garniera Ultra Doux. Spośród kilku propozycji zapachowych znalazła się wersja z lawendą i różą do włosów matowych. Chętnie z niej skorzystałam, moje włosy miałam wrażenie, że zmatowiały i należy im się ta seria lawendowa składająca się z szamponu oraz odżywki.
Szampon jak i zarówno odżywka umieszczone zostały w opakowaniach plastikowych z tym że, ilość szamponu  mogłam regularnie kontrolować przez przeźroczysty plastik natomiast odżywki już nie, ponieważ jej opakowanie było jednolite. Kolor szaty graficznej nawiązywał do lawendy. 
Konsystencja w obu przypadkach była stosunkowo rzadka lecz produkty nie wypadły pod względem wydajności najgorzej.
Barwę szamponu mamy przeźroczystą, a odżywki kremową. 
Oba produkty pięknie pachną lawendą. Jest to zapach stonowany i przyjemny dla osób tolerujących lawendę. Chociaż przy lawendzie producent wymienił również zapach różany ja jednak jej nie poczułam nic a nic.
Wyżłobienia w nakrętkach w kształcie listków dodatkowo ułatwiają otwieranie. Taki szczegół zauważyłam aż głupio się przyznać po kilkukrotnym użyciu.
Cena tych produktów nie jest wygórowana. Kosztowały mnie między 7 a 9 zł, przy pojemnościach: szampon 250 ml, a odżywka 200 ml.
Po kilku razach użycia szamponu moje włosy przede wszystkim zostały dobrze oczyszczone. Nabrały miękkości oraz zaczęły częściowo lśnić. Szampon dobrze się pienił i szybko można było uzyskać na całej długości włosów pianę, która również dobrze się dawała spłukać. Nie wysuszył skalpu i go nie podrażnił. 
Odżywka skończyła się szybciej, ale to z mojej winy ponieważ gdy już wiem, że odżywka maska lub balsam nie obciążają mi włosów to nakładam wtedy większą ilość na włosy niż zazwyczaj. Po jej użyciu włosy bardzo dobrze dawały się rozczesać.
Składy w tych produktach szczególnie nie zachęcają.  Blogerki, które zwracają szczególną uwagę na skład nie zakupią ich. Nie zawierają jednak parabenów. 
 Moim włosom ten duet osobiście nie zaszkodził. Nie byłam też mega z niego zadowolona. Urzekł mnie jednak lawendowy zapach utrzymujący się do kolejnego dnia na włosach oraz częściowo poprawiony stan włosów.