8 września 2018

BUSKI KREM SIARCZKOWY NAWILŻAJĄCY Z WITAMINĄ A+E /DR DUDA/

Witam


Kremów pielęgnacyjnych jest multum. Począwszy od drogeryjnych poprzez naturalne/organiczne. Wybór spory, a na jaki się zdecydujemy to już zależy od nas samych.

Raptem kilka lat wstecz używałam jedynie kremów drogeryjnych, moja wiedza była okrojona, a świadomość, że można zadbać o siebie solidniej niska. Dopiero uderzenie w rynek kosmetyczny producentów zajmujących się wytwarzaniem naturalnych produktów dało mi do myślenia.

Ostatnio poznałam perełkę kosmetyczną jaką jest Krem Siarczkowy Dr Duda oparty na bazie wody siarczkowej.


Producent pisze o sobie...

"Kosmetyki uzdrowiskowe “Dr Duda” produkowane są na bazie buskiej wody mineralnej siarczkowo-siarkowodorowej słonej ze źródła o pięknym imieniu „Zuzanna” oraz w oparciu o odwar wodny z borowiny. Woda siarczkowa, zwana przez kuracjuszy „SIARKĄ”, stosowana jest od prawie 200 lat do zabiegów kąpielowych w wannie i wówczas jest lekiem, czyli produktem leczniczym, na bazie którego są wytwarzane nasze kosmetyki uzdrowiskowe. Są to autorskie niepowtarzalne kosmetyki, które jako pierwszy w Polsce opracował i wprowadził na polski rynek kosmetyczny, aptekarz z Buska-Zdroju, dr. n. farm. Roman Duda...

...Firma rodzinna to MARKA sama w sobie..
Firma rodzinna to nazwisko, to twarz właściciela, autora receptur, pomysłodawcy!Wielu z przedsiębiorców świadomie decyduje się na budowanie wizerunku firmy w oparciu o rodzinność. Ma to sens gdy jest to prawdziwe i gdy zysk jest środkiem, a nie celem… Kiedy pokolenia pracują z pasją tworzenia."




Buski Krem Siarczkowy znajduje się w niepozornym słoiczku z mocnego plastiku o objętości 50 ml. Dostajemy go dodatkowo w kartonowym pudełeczku. Całość wydaje się minimalistyczna i ktoś może uznać, że kremu jest mniej niż standardowa ilość, jaką producenci przekazują klientom. 
Dr Duda jednym słowem nie wykorzystuje chwytu marketingowego w stylu "słoiczka z podwójnym dnem" czy "pudełeczka wskazującego, że produktu jest większa ilość". I takie podejście osobiście szanuję.

Barwa kremu jest naturalna, ekri. Krem sam w sobie ma poniekąd gęstość żelową. W pierwszym kontakcie wydaje się być tłusty i ciężki. Jednak to tylko pozory, krem po nałożeniu na skórę twarzy, szyi i dekoltu staje się lekki i łatwo można nim wykonać masaż, który pozwala dotrzeć w głąb naskórka.

Zapach kremu jest wyraźny. Przypomina mieszaninę olejków eterycznych mi w pierwszej chwili przyszła na myśl lawenda, którą jestem zawsze zafascynowana dlatego tak polubiłam pielęgnację tym kremem.



Skład kremu jest krótki, zawiera sporo drogocennych składników. 

Przoduje w nim oczywiście woda siarczkowa ze źródła „Zuzanna” Las Winiarski koło Buska Zdroju wraz z minerałami i pozostałymi roślinnymi składnikami (aloes, olejek jojoba, olejek wiesiołkowy, olejek różany i lawendowy) oraz witaminami A+E i gliceryną. 

Taki zestaw komponentów stanowi bardzo aktywny nawilżający kompleks, zatrzymujący w skórze naturalną wilgoć oraz wzmacniający i odżywiający cerę.





Krem Dr Duda poleca stosować rano i wieczorem. Ze względu na dłuższy czas oczekiwania na wchłoniecie (w końcu wartościowe składniki potrzebują czasu) kremu używam jedynie na noc i to w większej dawce niż zwykle. Naturalny zapach lawendy, którą wyczuwam pozwala mi zasnąć i dobrze się zregenerować na kolejny dzień. Nie przeszkadza mi warstwa jaka pozostaje po wchłonięciu. Jest ona w sumie bezinwazyjna, jedynie wyczuwa się przez dotyk.


Krem mimo tego, że dawkowany jest jedynie na noc dostarcza mocarnej dawki nawilżenia. Dawno nie spotkałam się z takim kremem do twarzy co przyniósłby w dość krótkim okresie czasowym tak solidne nawilżenia. 
Skóra jest dogłębnie nawilżona i na długo. Krem pokochają wszyscy posiadacze suchej i bardzo suchej skóry, ale nie tylko. Krem wpasuje się także w potrzeby skóry wrażliwej (np. z objawami łuszczycy, egzemy, atopowego zapalenia skóry itp.).


Buski Krem Siarczkowy zadba o skórę zmęczoną nada jej blasku. Używany w dłuższym okresie będzie zapobiegał starzeniu się skóry. Polecany jest osobom z przebarwieniami. 
Cieszę się, że na niego trafiłam bo widzę ostatnio u siebie minimalne pajączki, które mam nadzieję krem zregeneruje wzmacniając naczynia włosowate.


Cena kremu jest niska w stosunku do działania i wydajności. Można go nabyć <TUTAJ>


Ja go rekomenduję i polecam wszystkim tym, którzy cenią sobie dobre polskie kosmetyki powstające w firmach rodzinnych jak Dr Duda.





pozdrawiam - Magda

7 września 2018

RATUNKOWE SZAMPONY APTECZNE OD PHARMACERIS

Witam


Na przełomie paru lat kosmetyki do pielęgnacji włosów uległy u mnie roszadzie. Tzn. większość z nich stanowiła zawsze grupa propozycji drogeryjnych. 
Teraz, kiedy doszłam do wniosku, że warto mieć na wszelki wypadek szampon apteczny lub naturalny nie obawiam się większego spustoszenia na skalpie, które przyznaję coraz częściej w najmniej oczekiwanej chwili się pojawia.

Po szampony drogeryjne i tak nadal sięgam najczęściej, gdyż włosy cienkie i przetłuszczające się najlepiej się z nimi obchodzą. Potrzebują jednak dawki silikonowej oraz mniej atrakcyjnych składników. Dlatego parę podejść do środków naturalnych kończyła się u mnie klapą. Włosy traciły na objętości, wygląd ich w przeciągu paru godzin wskazywał na nieświeżość i fatalny stan.


Kiedy więc stosuję szampony apteczne? Bo o nich wspomniałam w paru zdaniach powyżej.

Są dni kiedy zauważam, że włosom lub skórze zaczyna doskwierać coś niedobrego. Objawia się to coraz to częstszym drapaniem, łupieżem, czerwonymi plackami na skalpie lub złym stanem włosów, które są szorstkie, puszą się robią się podniszczone.

Często w takich dolegliwościach sięgam po sprawdzone niejednokrotnie szampony apteczne Pharmaceris. Znam ich kilka i wiem, że mogę na nie liczyć. Na tyle potrafiły mi pomóc, że moja ręka w aptece kieruje się zawsze w ich stronę.

Ostatnie dwa jakie miałam przyjemność poznać na przełomie paru miesięcy to: Specjalistyczny Szampon Normalizujący do skóry łojotokowej oraz Aktywny Szampon Restrukturyzujący do włosów suchych i zniszczonych.





Szampony Pharmaceris od zawsze jak pamiętam posiadają jednakowe buteleczki. Dość płaskie ze zwykłym zamykaniem na klik. Ogólnie wygodne w użytkowaniu. Zatrzaski są mocne, często zabierane w podróż nigdy nie wylały.
W łatwy sposób można dany szampon odróżnić przez barwę widoczną przez przeźroczyste ścianki. Jak widać na zdjęciu każdy szampon ma swój kolor, dlatego bez problemu zawsze sięgnie się po właściwy.

Pojemności 250 ml są wydajne nawet przy bardzo długich włosach. Przy mniejszych dolegliwościach mogę zawsze pozbyć się problemu nie bojąc się, że szampon nagle się skończy, a ja nie zdążę wyleczyć np: skalpu.




SPECJALISTYCZNY SZAMPON NORMALIZUJĄCY
do skóry łojotokowej, skłonnej do podrażnień



Szampon przeznaczony został do codziennej pielęgnacji łojotokowej skóry głowy i włosów przetłuszczających się. Ma piękny odcień oliwkowy. Jest lejący, przypomina płynny miód. Roślinny jego zapach kojarzył mi się pozytywnie, a włosy nabierały aromatu do kolejnego dnia. W kontakcie z wodą zapienia się wystarczająco myjąc zarówno skalp jak i całą długość włosów. 

W upalne dni (już za nimi tęsknię) pomagał mi utrzymać na dłużej świeżość włosów przy nasadzie oraz likwidował swędzenie skóry przy nadmiernym wydzielaniu się sebum. Możliwe, że jego drogeryjny poprzednik rozpoczął uczulenie, a wysokie temperatury wzmogły dolegliwości.


Formuła szamponu składała się z ekstraktu z łopianu, który skutecznie mył i regulował nadmierne przetłuszczanie się skóry. Trwała forma witaminy B3 zmniejszała nadmierną produkcję sebum. Octopirox® przywracał równowagę mikroflory naskórka. Gliceryna głęboko nawilżała struktury włosów, zaś wysokowartościowe proteiny pszeniczne znacząco poprawiły ich elastyczność oraz gładkość. Szampon posiada pH neutralne dla skóry.





AKTYWNY SZAMPON RESTRUKTURYZUJĄCY
do włosów suchych włosy zniszczone zabiegami chemicznymi i fryzjerskimi



Ta wersja także wskazana jest do codziennego stosowania, ale do  włosów suchych, zniszczonych zabiegami chemicznymi i fryzjerskimi.

Szampon pomógł mi uporać się z przesuszonymi włosami po farbowaniu. Często używam tej samej farby tego samego producenta i nic się nigdy nie działo. Ostatnio widocznie zmieniono skład, który wpłynął negatywnie. 

Szampon ma mleczną cytrynową barwę. Orzeźwiająco pachnie, cytrusami, które są naturalne i aż chce się zjeść pomarańczo w trakcie mycia.

Formuła szamponu łączy doskonałe właściwości myjące z intensywną ochroną przed wysuszaniem. Od pierwszego zastosowania zawsze czułam, że włosy są idealnie umyte. Wszelkie środki stylizujące usuwane były od razu, drugie mycie nie było konieczne co zdarzało mi się przy innych szamponach.

Odżywczy ekstrakt z miodu bogaty w aminokwasy i cukry oraz gliceryna głęboko odżywiają struktury włosów przywracając im miękkość i optymalne nawilżenie, które nie przyszło z dnia na dzień. Widocznie włosy miałam za bardzo przesuszone. 

Prowitamina B5 zapewniała ochronę przed czynnikami atmosferycznymi. Polimery kationowe i emolienty miały ułatwić rozczesywanie włosów, tu jednak szampon poległ, ale to wina moich włosów, zawsze mam z nimi ten problem bez użycia odżywki.





Apteczne szampony Pharmaceris po raz kolejny pomogły mi uporać się z problemami.
Reagując od razu możemy uspokoić problem jaki nas dopadł. Nie warto łudzić się, że z czasem samo przejdzie. No może przejdzie, ale nie u każdego. 

Szampony Pharmaceris wymagają czasu podczas mycia. Kilkuminutowy masaż jest zalecany i warto mu poświęcić wskazany czas. Specjalne formuły potrzebują wniknąć w skalp lub we włosy by odpowiednio móc zadziałać.

Szampony są hipoalergiczne, posiadają wysoką tolerancję i skuteczność są przebadane dermatologicznie.


Używacie aptecznych szamponów?


pozdrawiam - Magda

5 września 2018

WoodWick /HONEYSUCKLE/

Witam





"Wosk sojowy WoodWick - Honeysuckle - czyli kaskada delikatnie pomarańczowych i żółtych kwiatów wiciokrzewu, która została zmieszana z subtelnymi akcentami orientalnego jaśminu. Pomyśl o subtelnych kwiatach wiciokrzewu, o delikatnych kielichach, o zapachu, który będzie mamić Wasze zmysły delikatnością i pięknem natury drzemiącej w roślinach i przywiedzie na myśl kwitnący, tajemniczy ogród przepełniony magicznymi zapachami, które zapragną dostać się do Waszego życia. To jest właśnie ten zapach. Zapach WoodWick - Honeysuckle. Zaproś go do swojego domu... wejdź do ogrodu z wiciokrzewem i jaśminem, poznaj zapach Afryki i kwiat miłości. Według tradycji arabskiej, jaśmin włożony za ucho chłopaka jest wskazówką, że ten szuka dziewczyny, więc jest to kwiat kuszenia, kwiat wielkiej mocy uwodzicielskiej działający swoją siłą na płeć przeciwną. A jaki ma zapach... Woń jaśminu podobno potrafi zdziałać cuda i jej siła jest większa niż szkarłatny kolor przepięknych róż. Warto wszystkiego spróbować, by uwieść tę jedyną."







Czym są woski sojowe?

Woski sojowe są przede wszystkim zdrowsze. Jest to utwardzony olej wyciskany z nasion soi. Brak w nich toksyn. Nie wydzielają one kancerogennych substancji, jak toluen i benzen.

W procesie produkcji, ani podczas palenia nie zanieczyszczają środowiska naturalnego, a przede wszystkim nie szkodzą człowiekowi i jego zdrowiu.








Producent wosków sojowych WoodWick pakuje je w bardzo wygodne i szczelne plastikowe pojemniki w porównaniu do YC, gdzie folie nie przemawiają do mnie od samego początku.


W tym przypadku istnieje możliwość wygodnego przechowywania napoczętego wosku, aż do całkowitego skończenia.


Na sucho wosk jest intensywny i przerazi każdego, kto lubuje się w subtelnych, lekkich bukietach. Przyznam, że mnie na początku jego zapach zaskoczył, negatywnie. Słodki i o ostrych nutach jaśminu...sądziłam, że zabraknie mi odwagi na bliższe jego poznanie. W ostatnich jednak dniach, kiedy wieczory są już chłodniejsze zapragnęłam powrotu gorących wakacyjnych dni. Tchórzliwe podejście z mojej strony zanikło i mogłam jednak dać mu szansę.

W dotyku wosk jest tłusty, śliski. Na dłoniach jego film jednak nie zostaje, a przy okazji łatwo jest odłamać mniejszy kawałek.


Co myślę o samym zapachu?

Zapach nawołuje do wiosny, kiedy pąki drzew i kwiatów rozkwitają i budzą całą przyrodę do życia. Na początku uwydatnia się jaśmin, którego jestem zwolenniczką. Natomiast wiciokrzew o którym czytałam w opisie nie mam pojęcia jak przewija się przez ten wosk. Nawet tej rośliny nie kojarzę:)


Ciekawostką w tym wosku jest jego intensywność, która znika w chwili rozpuszczenia. Na sucho ten wosk to "żyleta", natomiast łagodnieje kiedy zamieni się w płynną konsystencję. Zapach unosi się w powietrzu w kolejnych pomieszczenia mieszkania nie powodując przykrych doznań. Obejdziemy się bez bólu głowy to mogę zagwarantować jako migrenowiczka.


Honeysuckle to zapach kwiatowy, posłodzony, a nie zasłodzony. Przywołuje wiosnę oraz upalne lato. Nie jest to woń spokojna przy której zaśniemy, fajnie jest to odpalić w deszczowy dzień, kiedy mamy wolne.

Wosk do dostania na goodies




pozdrawiam - Magda

3 września 2018

ALKEMIE, BETTER THAN BOTOX, KREM NA OKOLICE OCZU

Witam


Kosmetyki naturalne zdobywają szturmem sławę w blogosferze. Sama staję się coraz większą ich maniaczką, ale nigdy nie będę 100%  bo zwyczajnie nie wszystkie mi służą. Ale jak to kosmetyki naturalne mogą nie służyć? Takie pytanie padłoby pewnie od wielu z Was w moim kierunku. 

Weźmy np: produkty do włosów jak szampony czy odżywki charakteryzujące się wysokim procentem składników naturalnych. Te produkty na dłuższą metę nie sprawdzają się u mnie kompletnie.


Kilka podejść skończyło się źle, włosy po wyschnięciu miałam jak stronki, a zupełny oklap za każdym razem nie dodawał fryzurze objętości na którą zawsze liczę. Włosom cienkim jak u mnie kosmetyki naturalne nie służą i kropka. Natomiast sprawa wygląda zupełnie inaczej jeżeli chodzi o pielęgnację twarzy. Tu kilkakrotnie w ciągu roku mogę używać naturalnych kremów, masek, peelingów i w sumie nic złego się nie dzieje. Cera jedynie zyskuje.


W dzisiejszym poście skoncentrowałam się na marce Alkemie, która w ofercie proponuje krem w okolice oczu Better than botox.





Marka pisze o sobie


"Od 15 lat zajmujemy się branżą kosmetyczną, od 9 produkcją kosmetyków na rynek profesjonalny i detaliczny. Stworzyliśmy mnóstwo produktów i zabiegów, z którymi już niejednokrotnie miałaś styczność szukając inspiracji do domowej pielęgnacji lub oddając się w ręce specjalistów w hotelach SPA. Wiele z nich zostało docenione przez grono specjalistów i wielokrotnie nagrodzone za innowacyjność i skuteczność działania...Alkemie to zupełnie nowy wymiar kosmetyki naturalnej. Połączenie wiekowych tradycji, wiedzy zielarzy, szeptunek i uzdrowicieli, profesorów botaniki, chemii i fizyki z najnowszymi odkryciami kosmetologii."

Pojemność - 15 ml

Cena - 129 zł

Dostępność - np: Topestetic

Krem należy zużyć w przeciągu 6 miesięcy od otwarcia.


Wskazania

- każdy rodzaj cery
- oznaki starzenia
- oznaki zmęczenia
- zmarszczki
- zwiotczenia
- utrata jędrności, elastyczności
- cienie pod oczami
- obrzęki
- prewencja przeciwstarzeniowa







W pierwszej kolejności warto zwrócić uwagę na skład kremu. 

Znajdziemy w nim:
  • Organiczną wodę z Chabra Bławatka - wykazuje działanie kojące, antyoksydacyjne oraz przynoszące ulgę i świeżość zmęczonym oczom.
  • Luminescine - stanowi doskonałą ochronę przed negatywnym promieniowaniem UV, które zostaje zmienione w efekt luminescencji. Daje to efekt wypoczętego, rozjaśnionego i promiennego spojrzenia.
  • Beautifeye™ - składnik, który jest porównywany z blefaroplatyską, czyli usunięciem i napięciem skóry powiek. Daje efekt wygładzenia zmarszczek.
  • Olej Tsubaki - ma silne właściwości anti-aging, doskonale odżywia, poprawia elastyczność oraz wyrównuje koloryt skóry.
  • Kofeinę - zwiększa mikrokrążenia, co wpływa na redukcję obrzęków oraz oznak zmęczenia.

Produkt zawiera 98,8% składników naturalnych oraz 1,2% identycznych z naturalnymi. 

Brak parabenów, SLS, SLES, Parafiny, Donorów formaldehydu, Silikonów, Chemicznych filtrów UV, Ftalanów, PEG, Metyloizotiazolinu.


15 ml to porcja standardowa jaką znajduję w kremach pod oczy. Ta wykazuje się wysoką wydajnością mimo, że krem nie tylko aplikuję pod oczy, ale i na górną powiekę. 


Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że krem jest lekki, ale w trakcie nakładania we wskazane miejsca przy pierwszym zastosowaniu uznałam, że krem jest treściwszy. 

Na nocną porę pozwalałam sobie na grubszą warstwę i tu spotkałam się z małą kolizją bo czułam na powiekach zanim zasnęłam warstwę, która w małym stopniu obciążała skórę.

Krem potrzebuje czasu na wchłonięcie. O poranku zanim ją zmyłam nadal ją wyczuwałam. Natomiast pod dziennym makijażem/lub bez niego, krem w normalnej ilości nie wadził. 

Krem na okolice oczu jest śnieżnobiały, bez zapachu. Znajduje się w mlecznej buteleczce z wygodnym i higienicznym aplikatorem. Całość przekazywana jest przyszłym użytkownikom w eleganckim kartoniku.





Krem systematycznie używany przynosi w pierwszej chwili doskonałe nawilżenie z czego zawsze jestem zadowolona, ponieważ nie ma nic gorszego, kiedy dopuszczam do przesuszeń. Skóra w takich momentach starzeje się o wiele szybciej i tylko traci na tym.

Nie zmagam się z cieniami dlatego tu mojej opinii nie poznacie. Natomiast na dziedziczne worki pod oczami jakie mam krem wpłynął w minimalnym stopniu. Jedynie rozjaśnił okolice oczu, zregenerował skórę, przez co stała się ona mięciutka i z lekka naprężona. 

Krem sprawdził się jeszcze w jednej roli - nie podrażniał moich wrażliwych oczu. Dlatego spokojnie mogłam traktować cienką skórę na noc większą porcją.

Krem 
Better than botox opiera się na składniku Beautifeye™, który można porównać do zabiegu blefaroplatyski, czyli usunięcia obwisłej skóry powiek. Może za krótko go używam, bo tu jak i przy likwidacji płytkich zmarszczek nie widzę różnicy.




Kremu chętnie używam i wykończę go do momentu ostatniej porcji jaką przekaże mi pompka dozująca. Przy tym kremie wiem, że wklepuję w cienką i problematyczną skórę bardzo dobre składniki, wykazujące działanie kojące, antyoksydacyjne oraz przynoszące ulgę i świeżość zmęczonym oczom.

pozdrawiam - Magda

2 września 2018

DENKO 7 - SIERPIEŃ

Witam

Jaka jestem w tym miesiącu porządna, aż miło samą siebie za to pochwalić:) Tuż na początku miesiąca września umieszczam post z sierpniowymi i nie tylko pustymi opakowaniami. 

Ubiegłe miesiące z tym tradycyjnym postem szły mi w ślimaczym tempie. Ociągałam się, a kiedy już miałam czas, to brakowało zdjęć...

Zapraszam na denko w którym nie ma ani jednej kolorówki, kończenie kosmetyków z tej kategorii idzie mi bardzo mozolnie to przyznaję. Znajdziecie natomiast sporo pielęgnacji:)






1. Venus - rozświetlająca emulsja do ciała w spray'u z drobinkami złota. 


Emulsja zaraz po dostaniu się na skórę bieli, ale nie tworzy smug - zanika. W zapachu przypomina melon, który jest łagodny i naturalny. Efekt ukazuje się sprawnie, wystarczy poczekać dosłownie minutkę, a opalenizna się uwydatnia. Subtelne drobinki pięknie zdobią ciało. Ja to uwielbiam w wakacyjny czas dlatego tego typu kosmetyk zawsze chętnie kupuję o tej porze.


2. Vis Plantis - delikatny żel oczyszczający do mycia twarzy do skóry wrażliwej. 


Żel znakomicie się sprawdzał, używałam go codziennie rano i wieczorem. Ma łagodny zapach i zadowalającą gęstość, stąd łatwe jego użycie. Żel z grubsza zmywa makijaż (słaby) resztę domywam oczywiście np: micelkiem. Nie powoduje podrażnień, skóra toleruje go w 100%. Wg. producenta nie narusza naturalnej bariery wodno - lipidowej.


3. O'Herbal - scrub do stóp z ekstraktem z ginkgo biloba. 


Scrub w zapachu przypominał żel pod prysznic, męski. Miał postać tężejącej galaretki bezbarwnej z mnóstwem ciemnych drobinek. Należy on do scrubów o dobrze średniej mocy. Scrub oczyszczał wystarczająco skórę, nawarstwiony martwy naskórek był skrupulatnie usuwany. Sądzę, że stopy zaniedbane i nie pielęgnowane nie doczekają się szybkich pozytywnych efektów. 






4,5 Antyperspiranty męskie. Rexona Men, Dove. 


Kosmetyków oczywiście używał mój mąż. Sprawdziły się na tyle dobrze, a nawet bardzo dobrze, że znalazły się na liście zakupów. Dawały wystarczającą ochronę, nie pozostawiały plam na koszulkach. Męskie nuty zapachowe umilały ich stosowanie - oczywiście w moim guście, uwielbiam takie męskie bukiety:)


6. Rexona - antyperspirant w kulce dla kobiet. 


Przyjemny zapach, właściwa ochrona - tak w skrócie mogę podsumować działanie tego kosmetyku.


7. Garnier Mineral - antyperspirant w kulce dla kobiet. 


Mocny naperfumowany zapach przyznaję, że momentami mnie irytował. Działanie podczas upałów kiepskie. Pot szybko dawał o sobie znać, pachy w trakcie dnia były nie świeże, klejące. U mnie ta kulka nie spisała się dobrze.





8. Dove - maximum protection. 


Tak się złożyło, że w moim denku kolejny antyperspirant. Używałam go jednak na wiosnę, a puste opakowanie znalazłam robiąc porządki w szafce łazienkowej. Ilość produktu jaką aplikowałam zależała ode mnie. Wystarczyło od dołu kręcić aplikatorem, a kremowa gęstość wydobywała się na powierzchnię. Po aplikacji pachy szybko wysychały do matu, otrzymywały ochronę na cały dzień. Przy tym zapach kosmetyku wyczuwałam od siebie przez kilka godzin. Polecam, produkt wydajny z ochroną całodzienną.


9. Lavera - serum ujędrniające z wyciągiem z bio-białej herbaty i oleju karanja.


Serum zabezpiecza skórę przed wysychaniem, naniesione na twarz tworzy barierę chroniącą, buzia jest stale nawilżona, a z naskórka nie "ucieka" wilgoć. Po czasie przychodzi łagodne napięcie. Pojemnik mieści 30 ml - jest to spora ilość, wydajna.


10. Sweet Secret - kokosowy krem do rąk i paznokci. 


Wersja torebkowa - żałuję, że się skończyła ponieważ kremik na letni czas jest idealny. Pachnie przecudnie kokosem, szybko się wchłania, nie tłuści daje uczucie nawilżonych dłoni.

11. Fitomed - serum, lukrecja gładka. Drugie opakowanie jakie zużyłam. Pełna opinia <TUTAJ>





12, 13 Marion - olejki, awokado oraz marakuja.

Olejek awokado. Trafił w okres kiedy świeżo zafarbowałam włosy. Specjalnego efektu przedłużającego kolor nie zauważyłam, ale dobrze wpłynął na końcówki, miał działanie podobne do ser jakie stosowałam na poszarpane i rozdwojone końce włosów.

Olejek marakuja. Zaczęłam nim pielęgnować włosy niedawno. Potrafił podczas kilku aplikacji zlikwidować nieszczęsne puszenie się u mnie włosów, kiedy użyję szamponu, który pustoszy mi włosy i nie pozwala nad nimi zapanować. W kwestii pielęgnacji skóry okazał się być sprzymierzeńcem.


14. Prima Spremitura - próbka szamponu.





Jak Wasze dneka? 


pozdrawiam - Magda