30 stycznia 2016

ORIENTANA PREZENTUJE: OLEJEK DO CIAŁA

Witam

Żałuję, że długo nie byłam przekonana do olejków do ciała. Teraz nikt mnie nie przekona bym z nich zrezygnowała, poznaję ich sporo. Oczywiście nie wszystkie w zupełności mi leżą, ale o tym z Orientany o zapachu jaśminu nie mogło zabraknąć opinii. 
Olejek przeznaczony jest głównie do skóry suchej, wrażliwej i podrażnionej. Jego moc tkwi w olejkach, które wzajemnie się wspierają i dogodnie zajmują się skórą.
 Jakie olejki znajdziemy?
olej z ziaren słonecznika, olej sezamowy, olej z oliwek, olej migdałowy, olej jojoba, olej z pestek moreli, olej z kiełków pszenicy, olejek jaśminowy, wit E.
OLEJ Z ZIAREN SŁONECZNIKA – bogaty w fosfolipidy, karoten i witaminę E. Zmiękcza, wygładza i wzmacnia skórę. Ma działanie przeciwrodnikowe i przeciwzapalne
OLEJ SEZAMOWY – dotlenia, odżywia, działa przeciwzapalnie.
OLEJ Z OLIWEK – bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe. Odżywia i chroni skórę, poprawia jej ukrwienie skóry, wzmacnia barierę naskórka, doskonale regeneruje i nawilża.
OLEJ MIGDAŁOWY – działa odżywczo. Zawiera proteiny, sole mineralne oraz witaminy A, E, D i z grupy B. Wpływa na jędrność i elastyczność skóry i opóźnia proces starzenia. Zawiera również kwasy linolowy i oleinowy, które zmiękczają naskórek i wzmacniają lipidową barierę ochronną skóry.
OLEJEK JOJOBA – odżywia, zmiękcza, nawilża i natłuszcza skórę oraz włosy. Pomaga w leczeniu trądziku.
OLEJEK Z PESTEK MORELI – nawilża i wygładza naskórek
OLEJ Z KIEŁKÓW PSZENICY - bogaty w niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe, witaminy, składniki mineralne, lecytyny, enzymy, fitosterole, karoteny. Wykorzystywany do pielęgnacji skóry zniszczonej i zmęczonej.
OLEJEK JAŚMINOWY – łagodzi podrażnienia, nawilża i wzmacnia skórę
Zapach jaśminu to wisienka na torcie. Jaśmin nie zawsze dobrze jest odbierany w produktach często producentom jego woń zwyczajnie nie wychodzi z czego powstaje jednym słowem odpychający, sztuczny śmierdziuszek. W tym olejku jaśmin wypadł szczególnie wytrawnie jest mocny, ale jak potrafi dobrze zabłysnąć jako pozytywny zapach!

Olejek z jaśminu uszczelnia barierę lipidową skóry, wzmacnia barierę ochronną skóry i uzupełnia niedobory lipidów. Uszczelnienie bariery lipidowej uodpornia ją na zanieczyszczenia i związki chemiczne, przed ucieczką wody z naskórka. Jaśmin wzmacnia także włókna kolagenowe przez co poprawia strukturę skóry. 

Aplikowałam go tuż po wyjściu z wody na mocno wilgotną skórę, wtedy szybko można go było rozetrzeć. Olejek idealnie się wchłaniał, mimo tłustej konsystencji, nie czekałam długo by założyć piżamę. Na suchej skórze trwało to znacznie dłużej, a skóra nie przyjmowała go tak ochoczo jak w przypadku mokrej powierzchni. 
DZIAŁANIE:
- odżywia i nawilża skórę,
- łagodzi podrażnienia,
- działa ochronnie,
- delikatnie natłuszcza
Z wielką przyjemnością mogę potwierdzić jego zadania o których wspomina producent. Skóra zyskała wiele dobrego, przede wszystkich ochronę przed chłodem i brak utraty wilgoci z naskórka. 
Buteleczka mieszcząca 55 ml słomkowego olejku starczyła mi na miesiąc częstego używania. Wydane 18 zł jest niczym z jego cudownym zapachem i wpływem na skórę. 
Buteleczka jest przez producenta zabezpieczona pierwsze folią, następnie dobrze domkniętym korkiem umieszczonym pod głównym dozownikiem. 
Producent w tym kosmetyku umieścił wiele olei, które tworząc całość dają Nam poczucie bezpieczeństwa i bez obaw możemy nim dbać o skórę. Olejek był alternatywą od balsamów czy maseł. Spisał się wyjątkowo i chcę Wam go polecić zwłaszcza osobom, które tolerują taką formę pielęgnacji - olejkami.
pozdrawiam - Magda

29 stycznia 2016

IL SALONE MILANO, MASKA DO WŁOSÓW PROTEINOWA - WŁOSY SUCHE I ZNISZCZONE

Witam

Włosy możemy pielęgnować gotowymi balsamami, odżywkami i maskami. Kiedy zdecydujemy się na konkretny rodzaj kosmetyku powinniśmy go odpowiednio nakładać. Przybliżę dziś jak należy obchodzić się z maskami i dlaczego warto je raz na czas wdrożyć do codziennej pielęgnacji. 

Maski do włosów w odróżnieniu od odżywek czy balsamów mają wyższe stężenie składników odżywczych, regenerujących i nawilżających. Maski szczycą się hojnymi aktywnymi składnikami  i stosowane odpowiednio wnikają głęboko w strukturę włosa i w szybkim tempie doprowadzają włosy do zdrowego wyglądu.
Maski powinny być nakładane 1-2 raza na tydzień. 


Pewnie łatwo się domyślić po kilku słowach wstępu, że opiszę dziś działanie maski. Jest to maska IL Salone Milano do włosów suchych i zniszczonych. Stacjonarnie możecie ją nabyć w Rossmannie za około 44 zł. 

Wizualnie barwy szarości nie wyróżniają opakowania - przynajmniej dla mnie. Natomiast sporych rozmiarów pojemnik bardziej zwraca uwagę, kubatura 500 ml jest spora, z opakowania u mnie ubyła dopiero znikoma garstka budyniowej gęstości, a używam maski niespełna miesiąc. Jest wysokowydajna. Poza tym jest to maska proteinowa i nie powinno się jej używać często/za każdym razem ponieważ można zaszkodzić włosom. Dlatego sądzę, że  ten kosmetyk będzie ze mną kilka dobrych miesięcy. 


Maska ma za zadanie zwiększyć objętość oraz poprawić strukturę włosów. Posiada formułę pH 4, bogatą w:
 proteiny mleka - w naturalny sposób poprawiają nawilżenie i elastyczność włosów nadając im jednocześnie gładkość i połysk, aminokwasy pszenicy - stanowią niezwykle łatwo wbudowującą się w strukturę włosa kompozycje podobną do keratyny, co znacznie zwiększa zdolność włosów do zatrzymania wody. Włosy stają się mocne, nawilżone i sprężyste, oraz
ceramidy - naturalnie występujące lipidy we włóknie włosa, stanowią nieodzowny element każdej pielęgnacji nawilżającej i wzmacniającej.

Pełny skład

Pojemność


Maska bardzo dobrze wtapia się we włosy, nakładam ją zgodnie z wytycznymi z opakowania czyli na długość i końcówki. Zapach maski przynosi satysfakcję jeżeli ktoś lubi konkretny zapach w tego typie kosmetyku. Otulone nim włosy nawet do kolejnego dnia są nim wyczuwalne. Nie wielka ilość pozwala pokryć długość włosów, po 5 minutach jest do zmycia. Jak na maskę trzyma się ją stosunkowo krótko, a efekty jej działania widoczne są po kilku nałożeniach. Maskę nakładam 1-2 raza na tydzień. Po jednokrotnym zastosowaniu mogłam ocenić jej wpływ na rozczesywanie, które było gładkie i wygodne bez szarpań. Po kilku kolejnych nałożeniach maska dosyć szybko poprawiła wizualny stan włosów. Do światła pasma zaczęły się mienić, stały się wyjątkowo gładkie w dotyku przyjemne. Same końcówki straciły puszenie i zlały się z długością włosów.
Maska nie zaszkodziła włosom, nakładana rozważnie poprawiła ich stan przez co mogę cieszyć się dobrym wyglądem. Jeżeli Wasze włosy tolerują proteiny to warto ową maskę zastosować. Polecam:)

pozdrawiam - Magda

27 stycznia 2016

ŻEL DO HIGIENY INTYMNEJ BIOLAVEN

 Witam

Na pewno znacie Sylveco polskiego producenta kosmetyków naturalnych. Biolaven to marka tej firmy. OLEJ Z PESTEK WINOGRON to główny składnik  jaki spotkamy w produktach tej marki ma on szlachetne zastosowanie:
- dzięki wysokiej zawartości witaminy E wykazuje działanie przeciwrodnikowe, hamuje procesy starzenia skóry, polecany jest szczególnie do skóry dojrzałej,
- ma właściwości kojące i łagodzące, przyspiesza regenerację naskórka i rozświetla cerę,
- jako delikatny emolient wygładza, lekko natłuszcza i nawilża skórę,
- przeciwdziała powstawaniu zaskórników, ma działanie tonizujące i przeciwzapalne,
- poprawia napięcie i jędrność skóry,
- z uwagi na to, że jego skład przypomina strukturę lipidową skóry, wzmacnia jej naturalną barierę ochronną.


Ochrona intymna jest dla każdej kobiety ważna, o te miejsca należy dbać szczególnie. W ubiegłym jeszcze roku poznałam produkt Biolaven jakim jest Żel do higieny intymnej z olejem pestek winogron i olejkiem lawendowym. Opakowanie nie wskazuje na pojemność 300 ml, wydaje się mniejsze, ale jednak tyle znajdziemy żelu. Buteleczka jasna, przejrzysta broni się estetyką i schludnością, do tego pompka dozująca. Żel jest dosyć lejący, nie nazwałabym jego gęstości żelową. W kontakcie z wodą tworzy lekką, nie obfitą pianę, która myje miejsca intymne. Pachnie zdecydowanie winogronowo - naturalnie. Liczyłam na wyraźniejszą nutę lawendy jednak jest ona zdecydowanie znikoma. Żel w sposób zadowalający myje odpowiednie miejsca, daje dobrą ochronę przeciw poceniu sprawdza się podczas ćwiczeń, kiedy nie odczuwam sporej nadpotliwości. Jest łagodny dla skóry, nie podrażnia. Podczas stosowania nie naraziłam się na żadne infekcje lub dyskomfort. Składem również może się pochwalić i słabymi substancjami myjącymi. 
Cena - 17 zł, może trochę za wysoka? oceńcie sami.




pozdrawiam - Magda

26 stycznia 2016

MYDLNICA LEKARSKA, FITOMED PRZEDSTAWIA SZAMPON DO WŁOSÓW KOLORYZOWANYCH

Witam

Na początku kiedy zaczynam używać danego kosmetyku zapoznaję się głównie z informacjami od producenta, chcę  wiedzieć na co mogę liczyć. Tak było w przypadku i tego szamponu marki Fitomed.
 Znam kilka produktów Fitomed, były dla mojej skóry czy włosów dobre, nigdy nie mogłam rzec o nich złego słowa.
 W dzisiejszym poście poznacie opinię Szamponu do włosów koloryzowanych - odcień ciemny. 
Czy sprawdził się? zapraszam.
Pojemność: 250 ml
Cena: około 11 zł
Dostępność: Sklep internetowy fitomed.pl oraz wybrane apteki oraz sklepiki ziołowe
Przeznaczenie: Dla włosów koloryzowanych, odcienie ciemne
FITOMED
MYDLNICA LEKARSKA
SZAMPON DO WŁOSÓW KOLORYZOWANYCH
ZAWIERA WYCIĄG Z HERBATY ORAZ HENNY - UTRWALAJĄCYM ODCIEŃ
Składniki aktywne
- mocny wyciąg z liści herbaty cejlońskiej 
- wyciąg z liści henny irańskiej, 
- naturalne substancje myjące (saponiny) wyodrębnione z korzenia mydlnicy lekarskiej,
- składniki nawilżające i kondycjonujące.
Działanie
 synergiczne działanie tych roślin o właściwościach barwiących nadaje włosom ciepłe kasztanowe refleksy oraz zapobiega wypłukiwaniu koloru. Wyciąg herbaciany i z henny zawiera także liczne sole mineralne i antyutleniacze korzystnie wpływające na zdrowy wygląd włosów.

Pełny skład

Szampon ma ciemną barwę po wlaniu na dłoń widać, że jest  mocno rubinowa, pachnie znikomo-ziołowo bez obaw dla osób nie przepadających za tym zapachem ponieważ jest on na tyle słaby, że po umyci nie jest wyczuwalny.
250 ml szamponu przy używaniu na włosy bardzo długie przekłada się na niską wydajność wliczając nietreściową gęstość.
Szampon zapienia się średnio, chwilę trzeba masować nim włosy by piana wszędzie dotarła. Łatwo pod bieżącą wodą można ją usunąć. Szampon ma nam służyć po koloryzacji dlatego czekał na odpowiednią chwilę. Tuż przed świętami zafarbowałam włosy, z natury należą do ciemnych, a kolor jaki uzyskałam po farbie określiłam na rudy w stronę ciemnego kasztanowego. Teraz mija kolejny tydzień stałego stosowania dlatego mam już zdanie odnośnie samego działania na kolor, który zdążył sporo wypłowieć.
Na początku w okresie trzech tygodni trzymał się idealnie, pasma nie ściemniały utrzymywały swój nadany połysk po koloryzacji.
Mam wrażenie, że tu szampon w stosunku do włosów zachował się neutralnie odnośnie koloru.
Nie oczekiwałam jednak od niego tylko działania na kolor, chciałam by dobrze mył włosy - robił to, po zmyciu w dotyku były "skrzypiące", dobrze usuwał olej po pierwszym myciu. Skalp reagował przy nim bez zmian prócz fragmentu na przodzie, gdzie pojawił się łupież. Tu nie mile mnie zaskoczył nie wiem co jest przyczyną, że tylko w tym miejscu sypie się łupież, a na reszcie skóry jest spokój. Mam co do niego wątpliwości, nie wiem czy ponownie go będę chciała widzieć w pielęgnacji włosów. Na dzień dzisiejszy nie, jednak co przyniesie przyszłość nikt tego nie wie.
Znacie ten szampon? 

pozdrawiam - Magda

24 stycznia 2016

PEELING DO STÓP BALEA Z MOCZNIKIEM I OLEJEM JOJOBA

Witam

Jak często sięgacie po gotowe peelingi do stóp?  z własnych obserwacji wiem, że tylko stała opieka nad stopami daje mi satysfakcję i dobre samopoczucie. Wiele kobiet jak i mężczyzn zwłaszcza teraz zimą kompletnie rezygnuje z doglądania w jakim stanie mają stopy potem w okresie letnim zaczyna się płacz, a skóra na stopach zwłaszcza na piętach nie jest łatwa w pielęgnacji. Opowiem dziś w poście o peelingu Balea, z którym jestem już od wielu miesięcy i mogę śmiało napisać o nim. 


Peeling stóp wykonuję raz/dwa razy w miesiącu. Stosuję różne peelingi jedne są bardzo ostre drugie mniej. Kosmetyk o którym dziś mowa - Balea zawiera olej jojoba, mocznik  wzbogaca go wyciąg z kasztanowca, alantoina i witamina E. Ziarenka zatopione w kremowej konsystencji zaliczyłam do mocno średnich jeżeli chodzi o ostrość i chyba takie peelingi najbardziej mi pasują. Peeling w regularnym używaniu ma skuteczne działanie, na bieżąco złuszcza martwy naskórek pozostawiając gładką skórę stóp, a same pięty nie mają nawarstwionego naskórka. Znika on na wiele dni, dodatkowo smaruję i tym zapobiegam narastaniu nowego te miejsca na piętach, gdzie lubi się on osadzać najbardziej.



Zastosowanie: zwilżyć stopy, nanieść peeling , masować okrężnymi ruchami, spłukać dokładnie wodą, osuszyć, nanieść krem.

Peeling utrzymuje prawidłowe pH skóry. Przebadany dermatologicznie. Nie uczula i nie powoduje podrażnień. 
Nie zawiera oleju mineralnego ani barwników.


Tubka jest miękka, łatwo po naciśnięciu wydobyć peeling, który lekko pachnie. Jest gęsty, kremowy widać w nim drobinki. Bezpośrednio kupiony w DM kosztował mnie 8 zł. Jest wydajny, skuteczny jeżeli lubicie mocniejsze peelingi i będziecie mieć okazję go nabyć to serdecznie polecam. 


pozdrawiam  - Magda

22 stycznia 2016

MYCIE POD PRYSZNICEM Z AA: ŻELOWY PEELING DO CIAŁA Z DROBINKAMI PESTEK WIŚNI

Witam

Miewacie ochotę czasami na lekką odmianę w myciu skóry ciała? w ofercie AA pojawił się pewien czas temu Żelowy Peeling do ciała z drobinkami pestek wiśni. Ochoczo zaczęłam go poznawać. Jak nazwa wskazuje jest żelowy i bardziej traktowałam go jako zwykły żel do mycia ciała. 

Pojemność - 200 ml

Cena - około 15 zł


Dosyć miękka tuba pozwala na bezproblemowe wydobycie żelu. Atutem jest stanie tuby na "głowie", gdzie żel spływa na dno i łatwo się wydobywa. Jest półprzeźroczysty, gołym okiem widać bardzo maleńkie drobinki, są to ziarenka wiśni. Zapach, przyjazny, lekki - kwiatowy? owocowy? coś pomiędzy. Gęstość bardzo zadowalająca, zwarta. Wg. producenta żelowy peeling powinno się stosować w następujący sposób: Rozprowadzić na suchej lub wilgotnej skórze delikatnie masując, a następnie spłukać wodą. Stosować 2-3 razy w tygodniu. Skorzystałam z obu propozycji i uważam, że wersja z wilgotną skórą jest wygodniejsza. Z początku myłam wybrane miejsca 3 razy na tydzień, jednak nie odczuwałam zmian, miejsca z wyczuwalnym martwym naskórkiem nie stawały się gładkie. Zwiększyłam częstotliwość do codziennego masowania skóry i tutaj było znacznie lepiej. Chociaż żelowy peeling był bardzo słaby i po czasie traktowałam go jako dosłownie żel to jednak po dłuższym czasie i codziennej pielęgnacji usunął lekko chropowatą skórę. Dodać muszę, że dla osób lubiących żele pieniące ten nie będzie wskazany. Kosmetyk ten nie wytwarza piany. Rozciera się jedynie gładko po skórze. Dla mnie była to odmiana pozytywna, żel usuwał brud ze skóry, nawilżał. Składniki jakie temu sprzyjały to:
- olejek babassu – pozyskiwany z orzeszków palmy Cohune, rosnącej w lasach Amazonii, zapewnia odpowiedni poziom nawilżenia naskórka 
- olejek awokado – chroni przez przesuszeniem i podrażnieniem 
- drobinki pestek wiśni – złuszczają obumarły naskórek, nadając efekt jedwabistej gładkości 
- ekstrakt z białej róży stulistnej – zapewnia ulgę dla skóry


Zalety żelu peelingującego:
- testowany dermatologicznie z udziałem osób z alergicznymi chorobami skóry 
- posiada hipoalergiczną kompozycją zapachową 
- nie zawiera barwników i parabenów 
- pH neutralne dla skóry
Nie należy się po tym produkcie spodziewać ostrego działania drobinek z pestek wiśni ponieważ jest to żel peelingujący, a tego typu kosmetyki są z reguły słabe, ma działanie wygładzające, ale w późniejszym czasie, natomiast dobrze nawilża i nie dopuszcza do przesuszania naskórka. Mam nadzieje, że kogoś zainteresowałam tym kosmetykiem i postanowi sięgnąć po niego. 



pozdrawiam - Magda

20 stycznia 2016

YANKEE CANDLE, BUNDLE UP

Witam


Wosk ze świątecznej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic o czystym, zimowym zapachu przywołującym wspomnienie mroźnych dni.



Okres świąteczny za nami. Kilka świątecznych wosków miało swój debiut przed świętami ponieważ sprawdzałam, który jest odpowiedni  na ten czas.  Bywa i tak, że z opisu zapach nie przypomina nam woni kiedy rozpuścimy część tartaletki w kominku. I tak było w tym przypadku. Autor zielonego w barwie wosku chciał uwiecznić powrót do domu po mroźnej zabawie w śniegu. Etykietka typowo zimowa z dziećmi w zaspach śniegu. Wosk nie koniecznie w naszym odczuciu został tak odebrany. Ja np: wyczułam w nim nuty mydlane, świeże pranie przeplecione z leśną choinką. Natomiast mój mąż wyczuwał podczas palenia tego wosku kadzidełka:) Wosk trudny do interpretacji, ale ładny pokazuje swój charakter. Świeże pranie zawsze mile się kojarzy, tutaj jednak zabrakło mi czegoś związanego z zimą - czegoś chłodnego... Otuleniem był dla mnie ożywczy podmuch czystego prania przełamany leśnym powietrzem ze skrawkiem męskich perfum.
Wosk dostępny na goodies.pl
Znacie ten wosk? jakie macie o nim zdanie?


pozdrawiam - Magda

19 stycznia 2016

BALEA PREZENTUJE: PIANKA DO GOLENIA Z ALOESEM

Witam

Depilacja to sprawa indywidualna. Różnimy się rodzajem włosków wyrastających oraz szybkością ich pojawiania się dlatego wybieramy dogodną metodę dla siebie. Depilacja jest zabiegiem kosmetycznym polega na usunięciu owłosienia z różnych części ciała. 
Depilację dzielimy na czasową czyli taką która pojawia się po pewnym czasie, jest ona bardziej popularna, oraz depilację trwałą po której owłosienie zostaje usunięte na stałe wykonuje się ją laserem.
Wracając do metody czasowej. Możemy do niej zaliczyć sposób depilacji mechaniczny np: woskiem, depilatorem, maszynką oraz chemiczny np: specjalne kremy.


Praktycznie od zawsze jestem wierna maszynce jednorazowej z dodatkiem pianki lub żelu. Jest to dla mnie forma wygodna i szybka. Stosuje ją dlatego, że moje owłosienie nóg oraz pach, gdzie zazwyczaj się depiluję nie jest jakoś przerażające, włoski wyrastają umiarkowanie nie są grube czy oporne.
 Latem rozpoczęłam piankę z dodatkiem aloesu Balea. Zaletą jest jej wydajność, służyła mi prawie 5 miesięcy więc naprawdę spory kawałek czasu. Nakładałam ją na wilgotną skórę, nie ześlizgiwała się, łatwo można było nią pokryć łydki. Po przyciśnięciu atomizera, pianka rosła momentalnie, musiałam uważać bo nadmiar był do wyrzucenia.
Gęsta, biała i pachnąca, mocno zbita to jej walory zewnętrzne.

Po nałożeniu na skórę, zmiękczała włoski, które były łatwe do usunięcia zwykłą maszynką. Nie zapychała maszynki, mały ruch w wodzie ją łatwo odtykał. Po przemyciu wodą skórę świeżo wydepilowaną nigdy nie spotkało podrażnienie wręcz przeciwnie skóra była nawilżona i bez przykrych zmian. Pianka nadawała się również do golenia pach, gdzie skóra jest cieńsza i delikatna nie doznawałam uszkodzeń i w tych miejscach. Jednym słowem pianka za parę złotych okazała się być miła i przyjazna dla skóry. W DM jej koszt to 7-8 zł. Jak będziecie mieć tylko okazje i stosujecie podobną metodę depilacji jak ja to ją wypróbujcie - wersja z aloesem u mnie podołała wzorowo swojemu zadaniu.


pozdrawiam -  Magda

17 stycznia 2016

BODY CLUB, BALSAM JAGODOWY DO UST

Witam

Balsam do ust Body Club kupiłam przez przypadek. Przechodząc koło niego w sklepie skojarzyłam go z Eos i tak trafił do mnie. Zapakowany w blister na kartoniku prezentował się uroczo i zachęcał do kupna. Dodatkowe informacje o nim zbyłam, nie przeczytałam w sklepie chociaż były łatwo dostępne bo na odwrocie. W domu doczytałam, że na pierwszym miejscu znajduje się parafina. Czasami usta moje ją tolerują w mazidełkach tego typu, nasunęło się pytanie - jak będzie w tym przypadku? już opisuję.


Producent:

Balsam ochronny do ust Body Club o kuszącym zapachu to obowiązkowy kosmetyk do każdej torebki. Bogata formuła z witaminą E przynosi ulgę wysuszonym i spierzchniętym ustom. Balsam pomaga utrzymać optymalny poziom nawilżenia, dzięki czemu usta odzyskują objętość, miękkość i aksamitną gładkość.



Balsamu w plastikowej kuleczce mamy 5 g. Kolor fioletowy nawiązuje do jagód, zresztą pozostałe smaki również mają dobraną barwę kuleczki do owocu.
 Kuleczka otwiera się w połowie, łatwo można ją zabrać właściwie wszędzie jej gabaryty na to pozwalają. Producent krótko opisał działanie balsamu, brzmiało obiecująco. Po tygodniu systematycznego używania balsamu miałam całkowicie odmienne zdanie. Mimo wizualnie "pięknego" pierwszego spotkania nie radzę zaopatrywać się przynajmniej w tą wersję - jagodową. Balsam ma chemiczny posmak z początku go tolerowałam bo liczyłam na pozytywne działanie. Kiedy doszło do tego "żadne" działanie, a usta zaczęły wysychać, porobiły się skórki byłam totalnie zła na cały ten kosmetyk. Gdyby było przynajmniej dobre, nie pisze już b. dobre nawilżenie byłabym na tak. Niestety dawno nie spotkałam tak marnej pomady:(  Usta w miarę upływu dni kiedy z dnia na dzień liczyłam na poprawę stawały się coraz bardziej wysuszone, czerwone od oblizywania itd. Sam balsam był twardy, trudny do aplikacji. Ale jest jeden pozytyw! Kot dostał ukochaną zabawkę, kuleczka zasuwa, a kot ma tyle zabawy, że aż trudno uwierzyć jak zwierzaka taka prosta kulka może interesować i zająć mu wiele godzin:)



Dostępne  wersje:
- truskawka

- malina
- pomarańcza
- banan
- jagoda
- czekolada
- zielone jabłko 

Koszt "zabawki dla kota" - 5 zł. Chcecie zrobić pupilowi niespodziankę? kupcie balsam z Body Club. 
Nie wiem jak inne wersje, może działanie mają lepsze?!
Znacie propozycję balsamu z Body Club?

pozdrawiam - Magda

16 stycznia 2016

PIELĘGNACJA WŁOSÓW Z #DOVE, NUTRITIVE THERAPY


Witam
Dove nie mogę napisać, że nie używam. Zanim rozpoczęłam blogowanie częściej kupowałam produkty tej marki. 
Co się zmieniło? ciekawość na inne propozycje rynku kosmetycznego... W ofercie Dove znajdziemy kosmetyki pielęgnujące zarówno ciało jak i włosy. Kiedy na jednym z eventów otrzymałam odżywkę Dove do włosów suchych i puszących się z miłą chęcią postanowiłam ją poznać. 



Opakowania Dove są jasne, czytelne dobrze się prezentują na sklepowych półkach. W tej odżywce mamy pseudo tubę, jest dosyć twarda, ale za to gęstość jest na tyle wygodna, że wypływa z otworu swobodnie pod lekkim naciskiem. Stanie na głowie sprawia, że odżywka położona pionowo zawsze gromadzi się przy otwarciu, nie marnujemy czasu na jej zgromadzenie się ku dołowi przy aplikacji. Jest biała, zapach typowy dla Dove, produkty pachną podobnie, są świeże, trochę słodkie. 


Odżywka zawiera lekki kompleks odżywczych olejków takich jak: arganowy, kokosowy czy migdałowy. Ma również w składzie silikony na które nie zwracam szczególnej uwagi, ponieważ włosy moje je akceptują. Znajdziemy w niej również regenerujące lipidy, które wnikają w głąb włosa i go nawilżają, wygładzają od nasady po końcówkę włosa. Po dwóch zastosowaniach mogłam ocenić jej wydajność - przeciętna w przypadku włosów długich, włosy dosłownie ją piły, a ja wciąż dokładałam ją w małych ilościach. Kiepsko się rozczesywały. Zostały nawilżone, ale nie do końca mnie to zadowoliło, tylko częściowo przestały się puszyć. Mimo cienkich włosów i lubiących się przetłuszczać odżywka zawierająca w składzie olejki nie obciążyła ich, a bałam się tego zjawiska. Dla mnie wypadła przeciętnie i bardzo szybko się skończyła. Krótsze włosy na pewno będą cieszyć się nią dłużej dlatego sądzę, że powinna przynieść lepsze efekty. 
Lubicie Dove? których kosmetyków częściej używacie? do włosów czy ciała?


pozdrawiam - Magda

14 stycznia 2016

APTECZKA INSTAL HELP, KREM DO RĄK - BALSAM DO CIAŁA OD EVREE

Witam
Evree nie muszę chyba specjalnie Wam przedstawiać. Firma słynie z szeregu pozytywnych i zachęcających opinii w sieci między innymi na blogach.  Nie dawno od p. Iwony otrzymałam specjalny duet zimowy. Przeznaczony jest on do pielęgnacji ciała i dłoni. Mieści się w Apteczce czyli metalowej puszce. 
W środku zamieszczono dwa kosmetyki otulone czerwonym papierem z nalepką marki. Takie szczegóły często pamiętam, tym bardziej w późniejszym czasie chętniej nawiązuje kontakt z produktami firmy.
 Pudełeczko znalazło już nową funkcję - przechowuję w nim rozpoczęte woski. 
INSTANT HELP - KREM RATUNEK DLA RĄK posłuży dłoniom, które utraciły nawilżenie. Mimo łagodnej zimy jak do tej pory, raz zapomniałam rękawiczek, po powrocie do domu dłonie potrzebowały dobrej i szybkiej regeneracji. Z pomocą przyszedł dzisiejszy bohater, krem Evree. Po około dobie i kilku nałożeniach kremu, warstwa naskórka nabrała dobrego nawilżenia, a zaczynająca pękać skóra zregenerowała się w zaskakującym czasie. Krem to 75 ml pojemności - taka ilość przy smarowaniu około 2/3 razy na dobę jest bardzo wydajna. Krem zaspokajał moją skórę na długo, zapewniał jej komfort estetyczny. Tubka zamykana na klik, lubię tego typu rozwiązania. Krem ma barwę białą, gęstość właściwa i treściwa. Ilość jaką kremowałam dłonie jednorazowa  była nie wielka. Krem nie bieli, zgrabnie się wchłania, czuć taką powłoką ochraniającą. Plastikowa tubka jest miękka, łatwo da się przeciąć przy końcu.
 Cena względem działania niska, raptem 8-9 zł.
SKŁADNIKI AKTYWNE:
gliceryna
masło mango
tlenek cynku
alantoina
DZIAŁANIE:
zapewnia skórze ukojenie
łagodzi podrażnienia i przywraca dłoniom gładkość
szybko i głęboko nawilża dłonie


INSTANT HELP - BALSAM RATUNEK DLA CIAŁA
 400 ml wydawało mi się z początku mega pojemnością. Teraz, mija trzeci tydzień, balsamu ubywa, a to dlatego, że jest moim ostatnim ulubieńcem wśród mazidełek do ciała. Zapach podobny jak w kremie, ale kiedy go nałożę na większą powierzchnię ciała to odpływam, zapach mnie zaczarował - bardzo go lubię, zresztą ma wkładkę składającą się z masła mango, a to owoc ubóstwiany o każdej porze roku. Buteleczka jest wyprofilowana w dłoni leży wygodnie. Zamykanie na klik. Informacje jakie czytamy znajdują się na przyklejanych etykietach  w kremie natomiast treść znajdowała się bezpośrednio na tubie. Balsam jest biały, gęstość zwarta, ale podczas masowania staje się lekka i gładko wnika w naskórek. Skóra szybko łapie dobrą wilgotność, a po depilacji balsamem ukoimy podrażnienia. Nie staniemy się posiadaczami lepkiej czy tłustej skóry po użyciu balsamu. Zachowuje się on dogodnie, wchłaniając się w głąb naskórka.
Cena balsamu to koszt 20 zł.
SKŁADNIKI AKTYWNE:
masło mango
gliceryna
tlenek cynku
alantoina
DZIAŁANIE:
przyspiesza regenerację naskórka
reguluje poziom nawilżenia skóry
zmniejsza pieczenie i swędzenie 
Poznałam kolejne produkty Evree i jestem ponownie mile zaskoczona. Ta marka wie co wypuszcza na rynek by zadowolić swoich klientów. Znajdziemy je drogeriach sieciowych: Rossmann, Natura, Hebe. Na pewno będę je polecać znajomym i rodzinie, oczywiści czytelnikom bloga w pierwszej kolejności rekomenduję te dwa znakomite produkty Instant Help, nie tylko sprawdzą się zimą np: kremu producent poleca używać latem.

pozdrawiam - Magda 

13 stycznia 2016

BALEA POD PRYSZNIC W ROLI BALSAMU ZE SPŁUKIWANIEM

Witam

Balsam pod prysznic ze spłukiwaniem nie jest mi obcą  formą pielęgnacyjną. Wcześniej używałam podobnego z Eveline. Czy jest to kosmetyk nie zbędny? fajnie go mieć na pewno w nagłych sytuacjach, kiedy chcemy nawilżyć skórę, a nie mamy czasu. Kosmetyk ten jest wtedy zbawienny i warto go posiadać. Na wersję Balea zdecydowałam się spontanicznie robiąc zakupy w DM. Kosztował mnie około 12 zł, ale mogę się mylić. Ma pojemność 400 ml starczył mi na przeszło rok przy umiarkowanym stosowaniu. Najczęściej używałam  go latem kiedy było bardzo gorąco fajnie odgrywał wtedy swoją rolę. Odstępowałam od tradycyjnego balsamowania bo nie każdemu chce się miziać skórę mazidełkiem w wieczorny upał.



Balsam jest biały, zwarty wydaje się mieć tłustą konsystencję. Tak naprawdę to tylko złudzenie bo nie tłuści skóry, a wygodnie i szybko sunie po niej. Kremowo pachnie. Zapach nie jest nachalny. Przeznaczony jest do skóry suchej. Zawiera kompleks olejków, które faktycznie dopieszczają skórę pod tym względem. Skład nie zalicza się do idealnych, uważam, że jest średni. Sposób użycia jest banalny. Weź tradycyjny prysznic. Następnie nałóż balsam na wilgotną skórę, chwilkę odczekaj i spłucz. Delikatnie osusz ciało ręcznikiem.


Po zastosowaniu skóra nie tylko otrzymuje optymalne nawilżenie, ale staje się gładka po dłuższym stosowaniu odżywiona i miękka w dotyku. 


Inne jego zalety:
- pH przyjazne dla skóry
- potwierdzone dermatologicznie
- bez dodatku sztucznych barwników, silikonów i olejów mineralnych
- idealny dla vegan
- wygodne opakowanie stojące na głowie z zamykaniem na klik



Używacie tego typu kosmetyków po kąpieli np: latem? wiem,  że w Polsce krucho z dostępnością, chyba, że lubicie robić zakupy w sieci to na pewno wtedy znajdziecie ten produkt. 

pozdrawiam  - Magda

11 stycznia 2016

ŚWIĄTECZNY PRZYJACIEL ZAPACHOWY BathBodyWorks - DUŻA ŚWIECA

Witam


W czasie Świąt Bożego Narodzenia dużo paliłam wosków świątecznych YC o kilku z nich pisałam już na blogu. Był też pewien rodzynek z Bath&Body Works - była nim duża świeca zapachowa w świątecznym klimacie. BBW to nie tylko kosmetyki z którymi kojarzy się firma to też zapachowe  świece. 

Nuty zapachowe: eukaliptus, igły jodłowe, drewno cedrowe, piżmo. 
Świeca na swoje pięć minut czekała dosłownie cały rok, dostałam ją od jednego z członków rodziny późną ubiegłą zimą, który przywiózł ją prosto z Chicago. Była ślicznie zapakowana w przeźroczysty woreczek związany ku górze wstążką z logo firmy BBW. 
Świeca, zawiera najwyższej jakości naturalne olejki eteryczne. Wyprodukowana z wosku roślinnego. Czas palenia jest spory 30 do 45 godzin. Zatopione trzy knoty uwolnią pełnię aromatu z którego czerpałam same przyjemności. Wypala się równomiernie. Zapach leśny, świerkowy, cudny jak spacer zimą po lesie. Świeżością może się pochwalić po każdym odpaleniu. 
Świeca znajduje się w szklanym pojemniku z wieczkiem srebrnym na którym wygrawerowano napis BBW. Wieczko ma specjalną uszczelkę dzięki czemu nie traci zapachu. Wosk roślinny przez ścianki przepuszcza oliwkowy kolor. Etykieta zimowa przedstawia srogą, śnieżną zimę, drzewka ozdobiono brokatowymi akcentami. 

Cała świeca posiada dodatkowy bajer, jest to objemka wykonana z metalu ma kształt walca wykonanego na kształt wstążki udekorowanej ponownie brokatem. 
Świeca po wygaszeniu pozostawia na długo zapach świeżych choinek. Wciąż nie mogę się nim nacieszyć jest zimowy, świąteczny to najpiękniejszy zapach tej zimy jaki poznałam. Poniżej zobaczycie fotografie w świetle dziennym i wieczorem, kiedy świeca rozświetlała pomieszczenia swym światłem.


W świątecznych aranżacjach wyglądała wykwintnie.


Objemka może posłużyć innym świecom, dlatego z chęcią ją zostawię.


Solidne wieczko.


Świeca wypala się równomiernie.


Wieczorem wyglądała bajecznie.


pozdrawiam - Magda

9 stycznia 2016

BE ORGANIC W PIELĘGNACJI TWARZY

Witam

Znacie naszą polską markę kosmetyków aptecznych be organic? Stworzyła ona serię produktów do pielęgnacji twarzy, ciała, gdzie zamieściła w produktach:
- wyciągi z roślin długowiecznych, wiecznie zielonych i przystosowanych do życia w ekstremalnych warunkach
- certyfikowane naturalne oleje
- roślinne substancje tradycyjnie stosowane w łagodzeniu problemów skórnych
W kosmetykach nie znajdziemy:
- składników syntetycznych
- substancji pochodzenia zwierzęcego
Firma przywiązuje również uwagę do opakowań. Kosmetyki umieszczane są w biodegradowalnych opakowaniach w nie codziennych barwach, szaro-lazurowych, a taki aranż kojarzy mi się z kosmetykami dla panów. Nie odebrałam tego negatywnie, wprost przeciwnie, opakowania wyróżniały się na damskiej półeczce w łazience.
W recenzji zbiorczej poznacie moje zdanie na temat trzech produktów: sera pod oczy, peelingu do twarzy oraz kremu do twarzy. Zapraszam.


SERUM POD OCZY - CENA 48 zł - POJEMNOŚĆ  50 ml
97% naturalnych składników. Olej makadamia & centella. Efekt liftingu w 1 h.
Mająca +30 dbam o skórę pod oczami już ładnych parę lat. Nie trzymam się jednego produktu, za każdym razem sięgam po inny. Priorytetem dla mnie jest nawilżenie cienkiej skóry pod oczami. Producent obiecuje nam w tym przypadku: silną regenerację, nawilżenie i uelastycznienie skóry. 
Serum to powinno być silniejsze niż krem pod oczy dlatego liczyłam na dość szybką, zauważalną zmianę pod oczami. Serum zawiera ekstrakt z wąkroty azjatyckiej, która pobudza produkcję kolagenu, wzmacnia naczynia krwionośne i poprawia mikro krążenie, pozwalając uzyskać efekt liftingu już w ciągu 1 godziny od zastosowania. Czy tak było? skóra pod oczami jest szczególna, cienka, podatna na uszkodzenia. Serum od pierwszych dni kiedy rozpoczęłam nim pielęgnację nakładałam go dwa razy dziennie. Rano dobrze wchodził w interakcję z korektorem nie rolował, nie ważył. Serum miało zadowalający czas odnośnie czasu wchłaniania - brawo! Jest bezzapachowe z gęstością pół żelową. Jednak nie od razu wyczułam zmiany jak informuje producent (1 h!). Nawilżenie uzyskałam pod kilku dobrych dniach w późniejszym okresie minimalne napiętą skórę, sądziłam, że pod tym względem serum będzie mocniejsze. Nie przyniosło jednak szczególnego zachwycenia, jedynie nawilżenie, niby mało i nie mało, ale po tak dobrym składzie i zapewnieniom producenta sądziłam, że wypadnie lepiej. Buteleczka zawiera pompkę, gładko chodzącą, ale jak dla mnie dozowała za obfite porcje sera, które nie byłam w stanie wklepać. Sposobem było nie dociskanie pompki do końca, w ten sposób z pompki wypływała mniejsza ilość. 


PEELING MYJĄCY DO TWARZY -  CENA 44 zł - POJEMNOŚĆ 200 ml
99% naturalnych składników. Bambus & ryż. Do wszystkich rodzajów skóry.
Po przeczytaniu opisu miałam obawy czy użyć peelingu, ze względu na wrażliwą cerę, drobinki jakie reprezentują ten kosmetyki to drobno zmielone ziarna ryżu wychwytane przez ludzkie oko. Peeling pachnie, ale nie ostro po umyciu jest niewyczuwalny. Ma zasadniczą wadę, mianowicie jest strasznie rzadki, 1/4 buteleczki poszła na marne bo nie sposób było za każdym razem w 100% przenieść porcję na twarz. Zastrzeżenia mam również do samego zamykania, po kilku otworzeniach na siłę urwał się w połowie zawias:( 
Jak go stosować? Kolistymi ruchami rozprowadź kosmetyk na zwilżonej skórze twarzy, omijając okolice oczu. Delikatnie masuj skórę przez kilkanaście sekund, a następnie obficie spłucz ciepłą wodą. Stosuj 2 razy w tygodniu rano i wieczorem.
Spróbowałam, przekonałam się na własnej skórze, że peeling z lekka zaczerwienia same policzki, które wracają szybko do normalnej barwy. Cieszę się jednak z samego działania ponieważ, peeling doskonale złuszcza skórę, jest ona gładka tak do 3 dni. Przyczynia się również do utrzymania optymalnego nawilżenia. Nie redukuje zmarszczek jak informuje producent. 




KREM DO TWARZY - CENA  48 zł - POJEMNOŚĆ 50 ml
97% naturalnych składników. Masło kakaowe & kwas hialuronowy. Do wszystkich rodzajów cery, w szczególności do cery suchej i dojrzałej.
Krem mieści się w kartonowym szarym pudełeczku - rozwiązanie eko, dla mnie idealne. W środku znajdziemy plastikowy krążek szary ze srebrną zakrętką. 
Po otwarciu kremu w pierwszej chwili nasz nos wyczuwa mocny zapach, ale bardzo ładny, żywy - nie mam pojęcia czy to zasługa naturalnych składników czy parfum mieszczących się w składzie. Obawiam się, osoby nie lubiące silnych zapachów mogą go odstawić. Dla mnie jest ok:). Gęstość jest zwarta, chociaż na taką nie wygląda. Przypomina mi lukier do ciast. Krem jest biały. W okresie zimowym gwarantuje mi dobrą ochronę przed mrozem, nawilżenie jest pewne, dzięki wyjątkowym właściwościom masła kakaowego, opatentowanego wyciągu z Myrothamnus flabellifolia oraz udowodnionej skuteczności kwasu hialuronowego. Na wchłonięcie należy poczekać dobrą chwilę. Z początku byłam nim zafascynowana, po czasie dało się zauważyć, że krem zapycha okolice nosa i brody:( stosuje go do tej pory, ale na przemiennie z innym kremem. Reakcja na zapychanie nastąpiła przy skórze suchej i wrażliwej - właśnie mojej. 


Kosmetyki be organic miło mi było przetestować. Posiadają mankamenty, ale też nie mogą działać idealnie przy każdej skórze moja tak zareagowała może miała gorszy czas i o tym mam nadzieję czytaliście. 


pozdrawiam - Magda