8 grudnia 2015

DENKO 32

Witam

Kilka ładnych dni jesiennych za nami, wykorzystaliśmy to na prace geologiczno - terenowe i trach złapało mnie jakieś przeziębienie. Ratuję się miksturą babci czyli mleko z czosnkiem, nie będę udawać, że "szejk" należy do ambrozji, ale jest skuteczny. 
Jednak warto było spędzić parę dni na świeżym powietrzu. Pracę swoją trzeba lubić, wtedy sprawia nam to radość. Cieszę się, że prace polowe są tak lubiane przeze mnie, każde zlecenie mamy w innym miejscu w Polsce, trochę podróżujemy:) oprócz pracy na powietrzu, czeka mnie również i papierkowa robota, ale pocieszam się, że jest pewne urozmaicenie, a nie siedzenie non stop przed laptopem:) 
Dzisiejszy post tyczy się denka listopadowego - Zapraszam:)


1. Biolaven - szampon do włosów na wzmocnienie i wygładzenia. Szampon bardzo rzadki to chyba jego główny minus. Usunął objawy swędzącej skóry, dobrze mył włosy. Pełna recenzja <TUTAJ>
2. Joanna - farba do włosów nr 43, Płomienny Rudy. Po kilku wpadkach Garniera, któremu byłam wierna długo, zdecydowałam się wypróbować inną farbę. W sklepie zachęciła mnie ceną, nie całe 6 zł za opakowanie. B. dobrze się nakładała, na długie włosy. Kolor wyszedł obłędny - rudy, taki jaki chciałam i o jakim marzyłam od miesięcy. Przeszło miesiąc trzyma się na włosach, potem wiadomo traci "moc". Polecam ten numerek Joanny, na pewno wrócę do niego przy kolejnym farbowaniu. 
3. Luksja - mleczko owsiane do mycia skóry. Dawno nie sięgałam po kosmetyki tej firmy. Wybór był trafny - mleczko posiada dodatkowo składniki balsamu do ciała - u mnie lekko nawilżało, sądzę, że latem skóra by lepiej zareagowała. Świeży zapach, dobra gęstość, skuteczne mycie - tyle mi starcza w takim produkcie do mycia. Kupiona za nie duże pieniądze - warto poznać tą wersję.



4. Sylveco - hibiskusowy tonik do twarzy. Gęstość była w nim dla mnie zaskoczeniem bo nie była wodnista, a żelowa. Czy mi to wadziło? - nie. Tonik perfekcyjnie tonizował, nadawał świeżości skórze, łagodnie się z nią obchodził. Oczy nie były podrażnione, śmiało mogłam przykładać wacik. Wydajny! Pełna recenzja <TUTAJ>
5. Sylveco - łagodzący krem pod oczy. Kolejny produkt tej firmy, który wykazuje się sporą wydajnością, mimo rzadkiej gęstości. Poziom opieki skóry pod oczami, spory. Nie podrażniał oczu, nadawał się pod makijaż.  Bezzapachowy, biały. Szybko się wchłaniał. Wieczorem nakładany w podwójnej warstwie działał jak maseczka. Pełna recenzja <TUTAJ>
6. Vaseline - krem do rąk. Skuteczny, o lekkiej gęstości. Utrzymuje nawilżenie i pozbywa się szorstkiej skóry. Pełna recenzja <TUTAJ>
7. John Masters Organics - odżywka do włosów. Trudno mi cokolwiek napisać ponieważ 60 ml zużyłam na dwa razy!?



8. Eveline - puste opakowanie tego kremu trafiło do mnie od męża ponieważ był to krem dla panów, przeciw zaczerwienieniom i głęboko nawilżający. Możemy uznać, że się sprawdził, nawilżenie było, ale nie głębokie. Krem przy okazji matowił cerę. Lekka konsystencja ułatwiała aplikowanie. 
9. Sylveco - krem brzozowy z  betuliną.  Krem mimo standardowej pojemności 50 ml jest tak wydajny, że przed końcem ważności zużyłam go na przesuszone łydki ponieważ był go nadmiar. Idealnie sprawował się w opiece skóry twarzy. Stałe nawilżenie towarzyszyło cały czas, buzia uzyskała po czasie miękkość i wygładzenie. Pełna recenzja <TUTAJ>
10. Joanna - balsam kokosowy. Używałam go głównie na skórki wokół paznokci, jednak w późniejszym czasie wykorzystałam go do pielęgnacji stóp ze względu na wysoka wydajność. 
11. Laura Conti - balsam do ust o smaku czekolady. Zapach mi nie odpowiadał, totalnie sztuczny był:( również go wykorzystałam do stóp, utrzymywał je nawilżone.



12. Kneipp - sól lawendowa! boska, kocham zapach lawendy, który tu był wyraźny. Po wsypaniu do wody stawała się ona fioletowa, całą kąpiel. Sól zmiękczała skórę, a zapach był ze mną w trakcie kąpieli jak i długo po - w łazience. Można było wziąć przyjemną kąpiel odprężającą.
13. Lirene - fluid wygładzający - beżowy 207. Dostałam go od sis. Wiadomo w odcień ciężko trafić i powinniśmy sami wybierać tego typu kosmetyki kolorowe. Sis się jednak udało - odcień pasował do mojej cery. Wyrównywał koloryt, zjednolicał całość. Niestety nie wykorzystałam go do końca bo minęła ważność:(
14. Agaffi - balsam: aktywator wzrostu włosów. Balsam przyjemny, pozwalał na rozczesywanie włosów bez ciągnięć. Nadał blasku na długości. Jednak ta mała saszetka 100 ml nie doprowadziła do zauważalnego efektu wzrostu włosów. 
15. Biała Perła - enzymatyczno- ziołowa pasta do zębów z dodatkiem cynku. Po tej paście oddech zamiast stać się świeży jak informuje nas producent stał się nie świeży:( Myłam zęby ta pastą 2 razy na tydzień by nie doprowadzać do niesmaku w ustach.


16. Boutique - olejki. Wersja werbena i neroli. Pełne recenzje <TUTAJ>
17. Nail Polish Remover - zmywacz w płatkach. Jestem wierna tym płatkom, korzystałam już z kilku wariantów zapachowych i żaden mnie nie zawiódł. Używam ich do usuwania mani wykonanego zwykłymi lakierami.
18. Alterra - pomadka rumiankowa. Dobrze zabezpiecza usta przed mrozem, wiatrem. Bardzo wydajna i skuteczna. 
19 Joanna - balsam pomarańczowy. Nakładałam go na usta. Nie zewnątrz wypadał przeciętnie, zwłaszcza jak pogoda była nie najlepsza, usta nie były nawilżone, stawały się suche i spierzchnięte. W domu natomiast było ok, usta łapały przy okazji połysk jak po wazelinie.



20. Garść próbek.



Jak tam Wasze denka listopadowe? zrobione?

pozdrawiam - Magda

6 grudnia 2015

NOWOŚCI TARTALETKOWE CZYLI YANKEE CANDLE NA ŚWIĘTA I NIE TYLKO

Witam

Jako woskomaniaczka muszę się pochwalić najnowszymi tartaletkami YC jakie będę nie długo poznawać. Zachęcam wszystkich, którzy jeszcze nie zetknęli się z taką formą zapachową na przynajmniej podjęcie próby i odpalenie kilku krążków, może przepadniecie jak ja?! 
Czytając komentarze pod postami z woskami napotykam do tej pory, że nie wszyscy znają, palą i poznają woski. Dla Was kilka informacji o nich zaczerpniętych ze strony goodies

Woski Yankee Candle są tak intensywnie aromatyczne, że same z siebie – nawet schowane w szafie czy szufladzie – emanują pięknymi, naturalnymi nutami. Najlepiej jednak urocze tarteletki sprawdzają się w parze z dekoracyjnymi podgrzewaczami. Po umieszczeniu wosku w miseczce kominka i podgrzaniu go bezzapachowym tealightem, tarteletka topi się przez osiem godzin, wydzielając mocny, długo wyczuwalny aromat. Każdy wosk Yankee Candle wykonany jest z naturalnych składników, a własnoręczne mieszanie i rozgrzewanie w tym samym czasie kilku tarteletek staje się wyśmienitą okazją do stworzenia autorskich, wnętrzarskich perfum.
Woski jakie już wkrótce poznam podzieliłam na 3 kategorie.

ŚWIĄTECZNE:

Candy Cane Lane

Red Apple Wreath

Bundle Up

Christmas Garland

Sparkling Snow

Christmas Eve

ZIMOWE:

Tarte Tatin

Cranberry Ice

Cosy By The Fire

Berry Trifle

Vanilla Bourbon

RÓŻNE:

Amber Moon

Wild Sea Grass

Cappuccino Truffle

Mango Peach Salsa

Lilac Petals










Znacie któryś wosk? muszę dodać, że takie kolorowe tartaletki niesamowicie pachną w grupie:)))
pozdrawiam - Magda

5 grudnia 2015

#LOGONA PREZENTUJE: DEZODORANT W KULCE Z OWOCEM GRANATU I SEZAMEM

Witam

Poranne czynności przygotowują Nas na cały dzień. Między innymi wybieramy strój, robimy dobre pożywne śniadanie czy korzystamy z porannej toalety. By czuć się dobrze i komfortowo ważne jest jak się prezentujemy w pracy czy w szkole, a nawet jak nie wychodzimy w danym dniu z domu też nie chcemy straszyć samych siebie. W porannej toalecie ważna jest dla mnie higiena pach, unikam sytuacji, gdzie mogłabym kogoś "przerazić" np: nie odpowiednim zapachem.

Niemiecka marka kosmetyków naturalnych LOGONA jest firmą zajmującą się szerzeniem swojego asortymentu zarówno kosmetycznego jak i związanego z naturalna żywnością. Poznany nie dawno dezodorant pod pachy tej firmy o zapachu granatu i sezamu to dzisiejszy gość w mojej notce.



 Chwalę i będę to robić za każdym razem, mianowicie kosmetyk schowany w kartonik zawsze jest na początku przynajmniej u mnie lepiej odbierany. Są i tacy co uważają to za zbędne tłumacząc się, że kartonik łatwo zgubić, wyrzucić przez przypadek, może jest coś w tym prawdy, ale każdy ma swoje upodobania, w każdym bądź razie u mnie kosmetyk zdobywa dodatkowe punkty za taką formę prezentacji. Dezodorant jest w kulce i tego typu kosmetyki chyba najczęściej u mnie można spotkać, rzadziej inną postać. Szklana buteleczka nie do końca jest dobrym rozwiązaniem, po kąpieli np: często miewam mokre dłonie i łatwo o nieszczęście, dlatego kiedy mam szklany materiał bardziej zwracam uwagę i jestem ostrożniejsza. Nalepki na szkle mamy jedynie w języku niemieckim, bez obaw na kartoniku sklep ecobody z którego pochodzi kosmetyk zamieścił tłumaczenie w naszym języku.


Wiodące składniki to:

- Cenny olej sezamowy chroni przed utratą wilgotności i wygładza skórę,
- Ekstrakt z granatu regeneruje skórę i chroni barierę lipidową,
- Olejki eteryczne dbające o świeżość 
 
Nie dużych rozmiarów kulka bezproblemowo aplikuje ciecz pod pachy. W zapachu dostrzegam faktycznie nuty sezamu z przewijającymi się zapachami orientalnymi jednak owocu granatu nic nie czuć, a często jem ten owoc więc zapach jego jest mi dobrze znany. Dezodorant utrzymuje świeżość przez cały dzień, trudno mi napisać jak w lecie się sprawdzi. Pachy są naprawdę teraz na jesień pod dobrą opieką, czuć nawilżenie, po depilacji nie są podrażnione.

Przez cały dzień czuję się z nim dobrze. Po kilku tygodniach stosowania na żadnym z ubrań nie dostrzegłam plam po nim.

Ma dosyć wysoką cenę około 37 zł. Nie piszcie od razu - o jaka cena itd. po prostu kto ma chęć niech skorzysta z niego. Jest to produkt wegański, bezglutenowy. Nie zawiera środków konserwujących. Nie testowany na zwierzętach.  

pozdrawiam - Magda

3 grudnia 2015

YANKEE CANDLE PREZENTUJE: PINK GRAPEFRUIT

Witam

Woski, ach te woski, pachnące cudeńka są ze mną codziennie. Nie czuję się przy nich źle, wręcz przeciwnie, poprawiają humor, wpływają na samopoczucie i otaczają Nas głębią olejków wydobywających się po rozpaleniu w podgrzewaczu.

Wosk z owocowej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic.
 Wyczuwalne aromaty: różowy grejpfrut.

Przeleżał całe lato, zresztą wtedy rzadko odpalałam woski. Robiąc nie dawno rozeznanie w pojemniku z woskami, leżał ten biedak na samym spodzie i czekał cierpliwie na rękę, która go wyciągnie i umieści we właściwym miejscu. Przez folię jego egzotyczny zapach pobudził mnie szybko i kazał natychmiast odpalić. Barwa tartaletki przypomina letnie klimaty dzięki temu cofnęłam się o jedną porę roku wstecz - cieplutkie ubiegłe lato było przecudowne, bardzo gorące, słoneczne:)
Wosk pokazał na co go stać, uwolnił może mniej intensywny zapach jaki nasze nozdrza czują po rozłupaniu grejpfruta, ale jego moc można regulować ilością wrzucaną do kominka.
 Bukiet soczysty, pełen słodkości i przenikliwej nuty kwaskowej. Wosk nie tylko pobudza swoją energią, ale daje ciepło i letnie uniesienie. 
Przy nim można zanucić piosenkę ...w dzień gorącego lata...
Dla osób tęskniących za latem będzie idealną alternatywą by przynajmniej przez chwilę wpaść w inny wymiar pogodowy:)
pozdrawiam - Magda

1 grudnia 2015

BIOLAVEN Z PROPOZYCJĄ SZAMPONU Z OLEJEM PESTEK WINOGRON I OLEJKIEM LAWENDOWYM

Witam

Sylveco to polska firma, która wyróżnia się na tle rynku kosmetycznego, wypuszczaniem produktów o bardzo dobrych składach, oferta tych zacnych kosmetyków staje się coraz szersza, a w blogosferze krążą pochlebne recenzje. 
Firma wypuściła pewien czas temu nową markę, Biolaven. Składniki reprezentujące tą markę to olej z pestek winogron  oraz olejek lawendowy. W ofercie znajdziemy kosmetyki do pielęgnacji ciała i włosów. Cała seria charakteryzuje się jednakową grafiką: biało-fioletową, schludną, estetyczną. Produkty znajdziemy w buteleczkach lub tubach / wykonanych z tworzywa sztucznego.

BIOLAVEN - wspiera akcję DOTYKAM=WYGRYWAM na rzecz Stowarzyszenia Polskie Amazonki Ruch Społeczny. 
Cel jak widzicie szlachetny.
W dzisiejszym poście podzielę się z Wami opinią na temat szamponu, który miał wzmocnić i wygładzić włosy.
Pojemność: 300 ml
Cena: 15 zł

Produkt przebadany dermatologicznie, hypoalergiczny, nie testowany na zwierzętach.

0% SLS/SLES, silikonów, parabenów, barwników.



Po zapoznaniu się z wiadomościami o nim na wstępie uznałam, że szampon nadaje się dla całej rodziny ponieważ producent pozwala na mycie nim każdego rodzaju włosów. Tuż po pierwszym oczyszczeniu  zastrzegłam sobie jego nietykalność przez innych z prostego wniosku: szampon jest bardzo rzadki, przelewa się dosłownie przez palce, stałe czytelniczki wiedzą, że moje włosy sięgają za pas, więc bezsensu było by gdyby rodzina również z niego korzystała. Chciałam go na tyle dobrze poznać, by móc napisać obiektywną opinię. I to jest w sumie jedyna wada jaką w nim dostrzegłam. 

Szampon otula włosy winogronowym bukietem z domieszką lawendy, jest słaby, ale wyczuwalny na włosach do kolejnego dnia. Nie zapienia się obficie  jak drogeryjne szampony, nie tworzy ogromnej piany, lecz lekką która równie dobrze między innymi  skutecznie myje i oczyszcza z zabrudzeń włosy. Nie dawno borykałam się ze swędzącą skórą głowy, coś ewidentnie musiało mi zaszkodzić ponieważ z reguły nie miewam w tej kwestii przykrych sytuacji, szampon po kolejnym użyciu zniwelował dyskomfort. Pasma włosów odstają od skalpu, równo się układają.
Olej z pestek winogron zapewnia włosom miękkość, gładkość, sprawia, że stają się bardziej odporne na niekorzystne czynniki.

Olejek eteryczny z lawendy, odświeża i wzmacnia włosy.


Skład: Aqua, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Coco-glucoside, Vitis Vinifera Seed Oil, Panthenol, Hydrolyzed Oats, Lactic Acid, Cyamopsis Tetragonoloba Gum, Sodium Benzoate, Lavandula Angustifolia Oil, Parfum.

Sposób użycia: rozprowadzić szampon na mokrych włosach i spienić wmasowując w skórę głowy. Dokładnie spłukać. W razie potrzeby można czynność powtórzyć.
Gdyby nie za rzadka gęstość w nim, stałby się moim ulubieńcem. Odnośnie samej pielęgnacji włosów i skalpu z mojej strony zastrzeżeń brak. 
Znacie ten szampon? warto go poznać, w sytuacji podrażnionej skóry głowy spisał się i chwała mu za to!




pozdrawiam - Magda