6 października 2019

90% SKŁADNIKÓW POCHODZENIA NATURALNEGO, ZAWARTYCH W LINI SENSUAL OD JOANNY

Witam

Joanna od wielu lat, ba nawet pokoleń ma wiernych wielbicieli, którzy wciąż wyczekują na sklepowych półkach nowości. Ostatnio i u nas przybyło w pielęgnacji kilka jej nowinek. Produkty pochodzą z linii Sensual i posiadają około 90 % składników pochodzenia naturalnego. Dlatego warto jest je włączyć do opieki skóry dla całej rodziny.

Joanna Sensual to kosmetyki łączące sprawdzone naturalne substancje z nowoczesnymi formułami i pięknymi kompozycjami zapachowymi. W skład linii Sensual wchodzą: żele pod prysznic, balsamy do ciała, kremy do rąk oraz kremy do stóp (w różnych wersjach zapachowych).

W ostatnim czasie poznaliśmy 
Kremowy żel pod prysznic z olejkiem arganowym oraz Balsam do ciała z kolagenem morskim.




SENSUAL CIAŁO
KREMOWy ŻEL POD PRYSZNIC Z OLEJKIEM ARGANOWYM
Cena: 9 zł (500 ml)






Pojemność jest na tyle spora, że spokojnie starczy dla każdego. Śmiało mogę to opakowanie nazwać, rodzinnym nie tylko ze względu na pojemność, ale i dlatego, że żel można stosować w trakcie mycia do każdego rodzaju skóry.

W efekcie jest bardzo delikatny, nie ma mowy o nawet lekkim przesuszeniu, no chyba, że jesteśmy posiadaczami skóry atopowej (tu reakcja może być różna).

Żel sam w sobie ma kremową gęstość, przyjemnie pachnie, na jesienną porę ta woń jest idealna. Olejek arganowy znajdujący się dość wysoko na liście składników, nawilża skórę i zabezpiecza ją przed przesuszeniem, posiada bogate właściwości odżywcze, odbudowuje płaszcz hydrolipidowy skóry i zapobiega procesom jej starzenia.

Lubię go używać wraz z wilgotną myjką, wtedy przy małej jego ilości wytwarza się sporo piany, którą mogę umyć całe ciało. Po wytarciu, skórą subtelnie nim pachnie przez całą noc.



SENSUAL CIAŁO
BALSAM DO CIAŁA z kolagenem morskim
Cena: 7 zł (200 g)






Balsam używany codziennie, może szybko się skończyć. Wszystko też zależy z jaką częstotliwością go stosujemy i jaką dozą. To nie oznacza, że jest niewydajny. Starcza na wiele zastosowań.

Na początku zwraca na siebie uwagę swoim aromatem - kobiecym, świeżym, powabnym. Wizualnie ma piękny pastelowy odcień błękitu. Wchłania się błyskawicznie przy cienkiej warstwie. Nie zostawia filmu, nie lepi się.

Opcja z kolagenem morskim wskazana jest przy skórze normalnej i suchej.

Z początku sądziłam, że nie podoła moim wymaganiom. Szansę jednak dostał i z niej skorzystał, ponieważ po paru aplikacjach przyznałam mu rację, że zostawia optymalne nawilżenie jakiego potrzebuję Ujędrnienia jednak nie odczułam, nawet teraz kiedy kończę opakowanie.



Kosmetyki Joanny zaskakują mnie ostatnio i to bardzo. Wypuszczane do sprzedaży nowości posiadają spory procent składników pochodzenia naturalnego, a mimo tego nadal są tanie i dobrze dostępne. Jeżeli nie chcecie by wasz portfel zrobił "się cieńszy" to dajcie im możliwość poznania i wyrobienia sobie o nich własnego zdania.


pozdrawiam - Magda

4 października 2019

JESIENNY ZAPACH OD AVON, WODA PERFUMOWANA MAXIMA /for her/

Witam

W świecie kosmetycznym w Polsce nie sposób poznać wszystkich nowości. Podobno nasz kraj pod tym względem jest bardzo dobrze rozwinięty. Drogerie wyrastają jak grzyby po deszczu, zwłaszcza w internecie.

Avon praktycznie od zawsze nie było marką po którą sięgałam systematycznie. Do czasu kiedy poznałam pierwszy zapach kilka lat temu. Nie pamiętam dokładnie nazwy zapachu, ale wiem, że rozkochał mnie wtedy na całego i zaczęłam stopniowo do kolekcji dołączać kolejne flakoniki. 
Ostatnia świeżynka Avon, jaką poznałam zaledwie kilka dni temu to woda perfumowana Maxima dla Niej. Dla panów jest w ofercie wersja Maxime dla Niego.




💙Kompozycja: kwiatowo-orientalno-drzewna 

💙Kategoria: elegancki zapach na co dzień 

💙Główne nuty zapachowe: nektarynka, jaśmin wielkolistny, kwiat Immortelle 

"W każdym z nas drzemie pierwiastek boskości – to nas zainspirowało do stworzenia zapachu, który wydobywa to, co w Tobie najlepsze. Ten luksusowy nektar uwolni maximum Ciebie! Damska woda perfumowana Avon Maxima łączy szlachetne nuty kwiatu Immortelle, aksamitne akordy soczystej nektarynki i wyszukaną woń jaśminu wielkolistnego".




Damska woda perfumowana Avon Maxima to pełna szyku niebiańska kompozycja ze szlachetnymi nutami kwiatu Immortelle.


Zapach AVON Maxima dla Niej 50 ml dostępny jest w katalogu Avon 14/2019 /26.09.2019 - 16.10.2019/ w 
cenie od 79,99 zł.







Woda została umieszczona jak dla mnie w skromnym, ale zacnym kartoniku bo w kolorze złotym, a złoto zawsze kojarzy się z czymś drogim i wyjątkowym. Podobna sytuacja jest w samym właściwym flakoniku, który ma owalny kształt, grube dno, przeźroczyste ścianki. Oryginalności dodaje mu złota zatyczka przez co całość reprezentuje się dostojnie.






Maxima to zapach typowo jesienny. Jest ciepły i otulający. Ma moc, ale nie męczy. Niektórym może się wydać za słodki, ale podczas jego poznawania na przełomie kilku dni można zmienić zdanie bo tak do siebie przyzwyczaja i uzależnia. 
Dla mnie stał się przyjacielem podczas wychodzenia z domu. Dobrze układa się na skórze. W początkowej fazie dominuje, po czym słabnie i trzyma wiele godzin. Na ubraniach zostaje mocno wyczuwalny przez kilka dni. 

Nie mam pojęcia jak pachnie kwiat Immortelle, ale jest on symbolem wiecznej młodości i może dlatego tak zawsze ochoczo ostatnio sięgam po ten zapach, który dodaje wigoru i radości.

Zapach przełamany jest akordami nektarynki i jaśminu wielkolistnego to one podbijają woń Maximy dodając jej soczystości.

Zapach ten to zasób kwiatowo-orientalno-drzewnych nut zapachowych tworzących elegancki i ponadczasowy bukiet odpowiedni dla pań w każdym wieku.

Oprócz 50 ml, zapach dostępny jest także w wersji wygodnej perfumetki, którą można zabrać ze sobą do torebki.

Ciekawostka
Czy wiesz, że Immortelle to jeden z nielicznych kwiatów na świecie, które nigdy nie więdną?

Jakimi zapachami otaczacie się obecnie? Ja Wam polecam Maxime od Avon:)

pozdrawiam - Magda

2 października 2019

DENKO, WRZESIEŃ 2019

Witam

Jesień na dobre zawitała nad obszar Polski. Mnóstwo kolorowych liści można już spotkać w parkach, miejskich uliczkach czy przy domowych ogrodach. Ja sama korzystam jeszcze z cieplejszych dni i jak tylko mogę zaliczam kolejny kurs rowerem po okolicy. Nie jestem na tyle przekonana i zachłanna, aby w zimniejsze pory roku także jeździć na rowerze jeżeli tylko np: nie ma śnieżycy czy ulewy jaka zdarzyć się może w każdej chwili. Nie, to nie dla mnie... wolę poczekać na spokojnie na kolejny rowerowy sezon jaki z reguły rozpoczynam z końcem wiosny.

Wrzesień upłynął mi pod względem zużyć dosyć słabo. Jednak zawsze mam za sobą tych parę pustych opakowań o których dziś chcę wam opowiedzieć. Zapraszam na letnio-jesienne denko:)





Avon, emulsja do mycia twarzy przywracająca równowagę skóry z białą herbatą.

Z czasem emulsja ta niestety doprowadziła do przesuszeń w okolicach nosa, brody i czoła. Zużyłam ją jednak do końca nie stosując jej codziennie, a max 3 razy w tygodniu. Emulsja miała żelową gęstość, ładnie pachniała - choć dla mnie zapach był za mocny. Czy ją polecam? średnio.

GlySkinCare, krem do twarzy ze złotem.

Nawilżenie jakie przyniósł mi krem było średnie, dlatego nie używałam go codziennie, a co drugi trzeci dzień by innym kremem zaspokoić naskórek i nie dać mu się wysuszyć.
Po aplikacji krem łatwo wnikał w skórę i ją napinał. Ma ponoć chronić skórę przed wolnymi rodnikami i przyspieszać jej regenerację.





Ziaja med, płyn do higieny intymnej łagodzący.

Markę możecie nabyć w aptekach. Ten płyn podczas stosowania zawsze subtelnie obchodził się z miejscami intymnymi. Czułam się przy nim komfortowo ponieważ utrzymywał w trakcie dnia świeżość, nie doprowadzał do podrażnień. Zawierał kwas mlekowy oraz prowitaminę B5.

Faberlic, mydełko w płynie. Pełna opinia <tutaj>






Allerco, balsam do ciała.

Działanie jego oceniłam całkiem dobrze. W miejscach mniej skłonnych do przesuszania się pozbywa się problemu sprawnie. W bardziej uciążliwych jak łokcie czy kolana musiałam mu dać więcej czasu, ale i tu nie przyniósł rozczarowania.
Skórze udziela pierwszej pomocy, gwarantując doskonały poziom nawilżenia, zabezpiecza naturalną barierę ochronną skóry, która staje się bardziej odporna na zewnętrzne warunki.

Regenerum, regenerujące serum do włosów. 

Jego działanie od pierwszego użycia jest fantastyczne. Włosy staja się odżywione i nawilżone. Te pozytywne aspekty jego działania zniknęły zaraz po skończeniu tubu. Serum działa doraźnie jedynie w czasie stosowania. Niedawno kupiłam kolejne jego opakowanie, które już niebawem otworzę. 





Farmona, olejek do kąpieli i pod prysznic.

Zapach cudowny, letni, soczysty. Szkoda mi go było wlewać do wody w trakcie mycia, wolałam zużywać go jako żel do mycia. Skóra po nim nie była nigdy wysuszona, stawała się miękka i lekko zwilżona. Wariant z brzoskwinią i mango chociaż pasuje na letnie dni to nie zaszkodzi go użyć teraz na jesień - może być przypomnieniem słonecznego wakacyjnego czasu.


LOVE beauty AND planet, odżywka do włosów.

Pełna opinia <tutaj>





A jak wasze denka wrześniowe? Znacie coś z mojego?

pozdrawiam - Magda

30 września 2019

SREBRNA ZAWIESZKA "PŁOMIEŃ MIŁOŚCI" NA KAŻDĄ OKAZJĘ DLA KAŻDEJ ROMANTYCZNEJ KOBIETY

Witam 

Kobiety od pradawnych czasów uwielbiają biżuterię. Nic nie stało na przeszkodzie by z rzemyków lub innych dziwnych dla nas obecnie przedmiotów stworzyć coś na wzór naszyjnika, wisiorka lub nawet kolczyków. 


Biżu to w końcu nasza kobieca domena, zaraz po kolekcjonowaniu perfum, szpilek czy torebek. To te dodatki ułatwiają nam „zamknąć” daną stylizację do pracy, na większe wyjście czy rodzinny obiad.

A Wy jaką najbardziej preferujecie? U mnie z tym bywało i bywa różnie. Lubię wszelkie świecidełka jak sroka. Moja szkatułka mieści i srebrne jak i złote dodatki, a nawet wykonane z plecionych rzemyków czy koralików. Dlatego ubierając się na letnio czy w chłodniejszy czas zawsze mogę dobrać odpowiedni dodatek. 

Na pewno nie przesadzam z biżu kiedy chcę dopieścić stylizację bo lubię jedynie ją zaakcentować na sobie. Wychodzę z założenia, że ‘co za dużo to niezdrowo’. 

Doskonałym uzupełnieniem teraz w jesienny czas jest wisiorek. Ubierając golf lub jednolity sweter, taki wiszący akcent sprawia, że całość zaczyna być spójna, a my wyglądamy o niebo lepiej.

Do mojej ‘skromnej’ kolekcji dołączyła ostatnio – zawieszka srebrna z granatami „Płomień miłości”, którą możecie nabyć na stronie LaVivre





"LaVivre.pl to rodzinny sklep internetowy z biżuterią o jakiej marzy każda kobieta. Został założony przez wielbicielkę błyskotek z 10 letnim doświadczeniem w pięknym świecie biżuterii. Nasz sklep powstał w 2009 r, wtedy jeszcze pod nazwą agland.pl i od ponad 8 lat obsługuje społeczność, spełniając marzenia i wywołując uśmiech obdarowywanych kobiet. W trakcie rozwoju firmy nazwa uległa zmianie na LaVivre. Dzięki zdobytemu przez ten czas doświadczeniu, możemy sprostać wszelkim wyzwaniom jakie czekają na nas w tej branży…. 

...W LaVivre jesteśmy wyjątkowi, ponieważ aby sprostać wymaganiom klientów, staramy się ich bliżej poznawać, dzięki czemu skrupulatnie dobieramy tych z którymi współpracujemy. Nasz program obejmuje naszych dostawców z całego świata oraz wykonawców."







Magiczne połączenie srebra oksydowanego i granatów ułożonych w kształt serca. Niezwykła barwa głębokiej czerwieni symbolizuje miłość – głęboką, prawdziwą, aż po grób…Jeśli szukasz takiego uczucia, a także jeśli już je znalazłaś, jest to element biżuterii idealny dla Ciebie.Idealnie sprawdzi się jako dopełnienie każdej stylizacji. Sprawi, że poczujesz się naprawdę kobieco, pięknie… Pełna miłości nie tylko do otaczającego świata, ale także do siebie. Kochając siebie, akceptując swoje zalety i wady będziesz bardziej zdecydowana, uwierzysz we własne możliwości. Będziesz po prostu bardziej szczęśliwa… 






Długość zawieszki – 21 mm

Wielkość serduszka – 14/14 mm

Wielkość granatu w środku – 8/8 mm

Wielkość granatów dookoła – 2 mm

Zawieszka wykonana jest ze srebra próby 925. 






Zawieszka ma swój magnetyzm. Głęboka czerwień wypływająca z granatów nie może nic innego symbolizować niż najcenniejsze uczucie jakim jest miłość. Dodatkowy kształt serca w wisiorku daje nam do zrozumienia, że osoba godnie go nosząca jest wrażliwa, pełna dobroci i optymizmu.

Wisiorek jest subtelny, nie duży. Ma wygodny zaczep przez który swobodnie można przeciągnąć srebrny łańcuszek na którym go umieszczamy. 


Na jasnych ubraniach nie da się go nie zauważyć. Jest bardzo starannie wykonany, każdy srebrny element przytrzymujący ziarenka granatów jest stabilnie umieszczony dlatego nie obawiam się, że któreś z oczek mogę zgubić. 






Wisior posiada eleganckie szare pudełeczko z logo marki i czarną wstążeczką na jednym z rogów wieczka. Wewnątrz dopasowana gąbeczka przytrzymuje go na środku i dzięki temu ładnie eksponuje świecidełko. Dyskretna tasiemka przymocowana do niego informuje o próbie, wadze i cenie.

Czy podobają Wam się takie zawieszki? Subtelne, mające to coś w sobie? Uważam, że w prezencie taka "drobnostka" niejednej kobiecie sprawi dużo radości, dlatego panowie miejcie to na uwadze.
pozdrawiam - Magda

29 września 2019

WYJĄTKOWY ZAPACH MAKARONIKÓW UKRYTY W WOSKU SOJOWYM WOODWICK /GINGER MACARON/

Witam

Ginger Macaron


"Pyszne makaroniki z kandyzowanym imbirem i waniliowo-kokosowym kremem."

Woski sojowe są przede wszystkim zdrowsze. Jest to utwardzony olej wyciskany z nasion soi. Brak w nim toksyn. Nie wydziela on kancerogennych substancji, jak toluen i benzen.

W procesie produkcji, ani podczas palenia nie zanieczyszcza środowiska naturalnego, a przede wszystkim nie szkodzi człowiekowi i jego zdrowiu. 








Uważam się za dobrego menadżera domowego. Jak każda (prawie) kobieta z obowiązkami nie mam najmniejszych problemów. 

Wyjątek stanowią wypieki. Są moją piętą achillesową. No może nie do końca... i surowo się tutaj potraktowałam.

Kilka sprawdzonych przepisów znam na ciasta, ciasteczka, które się udają, ale kiedy chcę samą siebie zaskoczyć nowym przepisem to przeżywam rozczarowanie. I taką kraksę miałam w ubiegłym roku kiedy postanowiłam upiec makaroniki. 

Możliwe, że trafiłam na trefny przepis? Chociaż wydawał mi się w porządku. Makaroniki jednym słowem nie wyszły, a ja straciłam wiarę w siebie. 


W tym roku postanowiłam spróbować ponownie. Analizuję w tej chwili inny przepis ... jak będzie zobaczymy. Na pewno podzielę się dobrą nowiną na IG, gdzie teraz już gorąco Was zapraszam do jego śledzenia.

Cała historia, którą opowiedziałam wyżej nie wzięła się znikąd. 

To wosk WoodWick Ginger Macaron skłonił mnie do pewnych zwierzeń.

Na przekór moim niepowodzeniom cukierniczym to właśnie Ginger Macaron wylądował niedawno w kominku.

Przepadłam natychmiast. Kompozycja tego pomarańczowego wosku potrafi dostarczyć emocji. Słodka, silna dodająca pewności siebie - tak mogę określić woń. 








Ciasteczka zwane makaronikami przenikają się w tym zapachu w każdym akcencie za sprawką waniliowego i kokosowego dodatku, który jest od początku do końca. Natomiast kandyzowany imbir ze szczyptą przypraw korzennych pobudza zarówno zmysł smaku i zapachu.

Kompozycja nie do przebicia dla wielbicieli słodkich i nieco mocniejszych akordów.


Mi takie połączenie odpowiada. Wosk zajął wysoką lokatę na tle innych jakie znam. Przy kolejnych zakupach miło go ponownie powitam.


 pozdrawiam - Magda