5 września 2016

LIRENE DERMOPROGRAM, NO MASK - FLUID+SERUM, ODCIEŃ 02


Witam

Lato to sprzyjająca pora roku dla mojej cery. Nie potrzebuję mocnego krycia ponieważ skóra szybko łapie złocisty odcień. Z natury mam skórę nie wymagającą dlatego lekki i spontaniczny makijaż łatwo mi jest wykonać. Nie przywiązuję się do jednego i tego samego fluidu czy podkładu. Lubię poznawać nowości i podchodzić do nich w sposób eksperymentalny. Lirene nie dawno zapełniła sklepowe półki płynnym fluidem z serum. Występuje on w trzech tonacjach: 01 jasnym, 02 naturalnym i 03 beżowym. Spośród przedstawionych barw do mnie pasuje 02. Jak fluid się spisał? Dziś przedstawię opinię o nim.

Cena np. w Rossmannie: około 37 zł, warto natrafić na promocję wtedy koszt jest niższy - pojemność, 30 ml.


––––––––––––––––––––
Fluid umieszczono w szklanej buteleczce ze złotą zakrętką. Jest to wspólny akcent elegancji i klasy z kartonowym pudełeczkiem. Złoto zawsze wywiera na mnie pozytywne wrażenie. Graficznie jest prosto, a prostota to dobra zaleta w wielu przypadkach.

W buteleczce doszukałam się jednej wady, która bruździła mi z początku teraz nauczyłam się z nią "żyć". Producent zaraz pod zakrętką nie umieścił żadnego wygodnego dozownika np: pompki. Ze względu na rzadką i wodnistą gęstość udało mi się ze trzy razy wylać na dłoń stanowczo za wielką dozę fluidu. Złościłam się. Teraz uważam i akceptuję taką formę ponieważ z fluidem zawarłam długoterminową przyjaźń.

Kilka istotnych informacji umieszczonych na czarnym tle wygodnie się czyta. Należy pamiętać, że przed każdą aplikacją trzeba wstrząsnąć buteleczką.

––––––––––––––––––––
02 to odcień naturalny. Buzi nie mam nigdy bladej i ciemnej, dlatego taki wypośrodkowany ton prawie zawsze pasuje. Fluid ma znikomy, przyjemny zapach. Jest rzadki jak już wspomniałam, ale z drugiej strony gładko i sprawnie można go nałożyć. Tworzy z początku cienką warstwę dlatego ton w dany dzień możemy stopniować. W moim przypadku dwie warstwy wystarczają do zjednolicenia się z cerą i zniwelowania bardzo drobnych niedoskonałości. Próbowałam kilku wariantów odnośnie nakładania: pędzlem i gąbeczką nie szło mi sprawnie ponieważ fluid wsiąkał we włośnie lub gąbeczkę za szybko. Opuszkami palców najwygodniej jest mi rozprowadzać i tego się trzymam.
Na zastygnięcie daję mu chwilę po czym przeglądając się w lustrze nie dostrzegam efektu maski. Fakt ten mnie cieszy bo sprawdza się obietnica producenta. Jak długo fluid utrzymuje się na skórze? Z 7 -8 godzin. Po czym widać drobne prześwity spowodowane starciem. Odruchowo każdy z Nas dotyka twarzy w ciągu dnia. 
––––––––––––––––––––
W składzie zawarto kwas hialuronowy, który odpowiednio nawilża skórę. Nie wychodzą skórki zwłaszcza koło nosa. Na całej powierzchni czuję jednolite pokrycie bez obciążenia. Elastonyl zapewnia skórze odpowiednie napięcie oraz ochronę i regenerację - do tego trudno jest się mi odnieść ponieważ wyczuwalnego napięcia nie wyczuwam, a czy skóra jest zregenerowana?

Teraz latem fluid wraz z serum idealnie zaspokaja potrzeby mojej cery, która nie jest wymagająca. Dodam, że kwalifikuję się do osób z cerą normalną latem, ale lubiącą się nagle przesuszać, a ten fluid Liren radzi sobie nie tylko z ujednoliceniem cery, ale także z dobrym nawilżeniem. Cera wygląda naturalnie w dotyku jest lekka i aksamitna. Jeżeli macie podobną cerę to nie możecie tego produktu ominąć. Polecam go wypróbować. 


pozdrawiam - Magda

3 września 2016

FARMONA: JANTAR, KURACJA W AMPUŁKACH Z WYCIĄGIEM Z BURSZTYNU

Witam

Czy wypadanie włosów to normalna kolej rzeczy? Tak. Włosy naturalnie u każdego wypadają, mają swój żywot, tracimy je, a w ich miejsce wyrastają nowe. Wszystko jest dobrze kiedy tracone włosy nie wypadają obficie. Są jednak okresy czasowe kiedy tracimy ich za wiele. Z takim problemem zmagał się jeszcze przeszło miesiąc temu mój mąż. Zauważył nadmierną ilość włosów jaka mu zostaje na grzebieniu i z tym zmartwieniem udał się do mnie. Zaproponowałam mu kurację w ampułkach Jantar z wyciągiem z bursztynu.

––––––––––––––––––––
Kuracja ma służyć włosom zniszczonym i słabym. Głównym promotorem jest wyciąg z bursztynu, który ma odegrać rolę: pielęgnacyjną, odżywczą, regenerującą ogólnie ma poprawić kondycję włosów.

Pozostałe składniki aktywne:

- proteiny jedwabiu uelastyczniają włosy, nadają im miękkość i połysk

- glukoza oraz witaminy A, E i F nawilżają, intensywnie odżywiają i wzmacniają włosy

- kompleks AHA delikatnie zmiękcza naskórek i sprawia, że substancje aktywne łatwiej wnikają w strukturę włosa

- Trichogen® stymuluje wzrost włosów i przedłuża ich cykl życia

Ampułki zawierają 90 % składników naturalnych oraz 0 parabenów i oleju parafinowego.

Sposób użycia:
Zawartość ampułki nanieść na skórę głowy i wykonać około 2 minutowy masaż. Nie spłukiwać. Stosować minimum 2 razy w tygodniu, aż do momentu uzyskania widocznej poprawy stanu włosów, a następnie dla podtrzymania efektów raz w tygodniu. Najlepsze rezultaty przynosi systematyczne stosowanie ampułek wraz z pozostałymi produktami z linii Jantar do włosów zniszczonych i osłabionych.


 ––––––––––––––––––––                                                   
Zawartość opakowania to raptem 5 ampułek, stanowczo za mało. Każda fiolka to pojemność 5 ml. Płyn jest lekko olejowy, ale nie wpływa to na stan włosów czyli ich nie obciąża. 
Całość mieści się w kartoniku, w którym oprócz fiolek znajdziemy aplikator. Jest on wielokrotnego użytku, po rozprowadzeniu cieczy wystarczy go spłukać pod bieżącą wodą. Na kartonowym opakowaniu znajdziemy między innymi, instrukcję jak nakładać prawidłowo zawartość ampułek, skład i informacje o produkcie. Barwa cieczy jest blado-żółta. Zapach lekko ziołowy, nie wadzi.

––––––––––––––––––––
Pytając męża o szczegóły w aplikacji nie doniósł nic negatywnego. Aplikator okazał się być pomocny, ułatwiał rozprowadzenie płynu. Mąż więcej go wmasowywał na przód głowy, gdzie ma dłuższe włosy i z tego miejsca zaobserwował silniejszy wypad włosów. Ampułkę dzielił na dwa razy.

Po nie długim okresie czasowym uznaliśmy, że wysyp włosów jakby się zmniejszył. Cebulki stały się mocniejsze. Owszem, włosy nadal wypadają, ale ich ilość jest mniejsza. W zeszłym tygodniu dokupiliśmy kolejne opakowanie ampułek Jantar. Poprzednia kuracja nie pogorszyła stanu włosów. Mamy nadzieję, że będzie coraz lepiej. Liczyliśmy w sumie na samo ograniczenie wypadania włosów i po części to uzyskaliśmy. Kuracja 5 ampułkami to koszt około 13 zł. Jak na taką znikomą ilość produktu, z efektu mąż jest zadowolony o czym świadczy kolejne kupione opakowanie i dalsza kuracja.

pozdrawiam - Magda

1 września 2016

FLOWER COLLECTION, NAWILŻAJĄCY BALSAM W SPRAYU DO CIAŁA AZJATYCKI LOTOS

Witam

Lato powoli się kończy, żałuję bo w sumie było kilkanaście dni mega gorących i sporo chłodniejszych i deszczowych. Dziwna ta pogoda tego roku. Wpływu nie mamy
 niestety na pogodową aurę. 

Możemy jednak zdecydować jaką rozkosz dostarczymy skórze podczas letnich dni. Jednym z kosmetyków pielęgnacyjnych jakim obdarowałam ciało po prysznicu jest nawilżający balsam w sprayu do ciała Lirene, azjatycki lotos. Czemu zaznaczyłam, że po prysznicu? Odpowiedź jest bardzo prosta, ten balsam wchłania się tak szybko, że poranny prysznic jaki brałam przed wyjściem z domu był/jest samą przyjemnością. Dostarczam skórze o poranku dobrego nawilżenia, które zanika dopiero późnym popołudniem. 

––––––––––––––––––––
Od producenta
CZY TEN KOSMETYK JEST DLA CIEBIE?
Przeznaczony dla każdego rodzaju skóry.
Dzięki niezwykle lekkiej, nowoczesnej formule i wygodnej formie sprayu balsam zapewnia idealną aplikację i błyskawiczne wchłanianie bez uczucia lepkości. Ekspresowo nawilża i odżywia nawet bardzo suchą skórę. Ekstrakt z azjatyckiego kwiatu lotosu, o właściwościach wygładzających i nawilżających, pozostawia skórę aksamitnie gładką i miękką. Kompleks minerałów wody morskiej ma działanie kojące, regenerujące i wygładzające, a swoją skuteczność zawdzięcza zawartym w nim kwasom tłuszczowym oraz składnikom odżywczym. Poczuj rozkosz zmysłowej pielęgnacji!

Błyskawiczne wchłanianie
Wygodna aplikacja
Nawilżona, aksamitnie gładka i miękka skóra


––––––––––––––––––––
Z formą balsamu do ciała w sprayu spotkałam się po raz pierwszy. Aplikacja jest wygodna, wystarczy spryskać umytą i osuszoną skórę ciała z odległości ok. 10 cm, a następnie delikatnie wmasować emulsję. Zaletą o której pisałam wyżej jest super szybkie wchłanianie. Wprost od razu można założyć ubranie.

Producent przewiduje stosowanie balsamu codziennie, najlepiej rano i wieczorem, aby zapobiec przesuszeniu skóry. I tutaj trzymam się tej reguły ponieważ, kiedy opuszczam chociaż jedną aplikację czuję niedosyt, a skóra domaga się przede wszystkim nawilżenia. W chłodniejszą porę roku ten balsam niestety okazałby się być za słaby do pielęgnacji dla osób zmagających się ze suchą skórą.

Innowacyjne składniki występujące w spisie składu to:
Ekstrakt kwiatu lotosu – wygładza i nawilża
Kompleks minerałów wody morskiej – koi, regeneruje i wygładza 


––––––––––––––––––––
Opakowanie przypomina pojemnik pod ciśnieniem jaki spotykamy np: w dezodorantach zapachowych. Wykonana grafika jest schludna i elegancka przez akcenty złotych wstawek.

Aplikację polecam wykonywać na ręczniku lub dywanie. Nieświadoma konsekwencji za pierwszym razem doprowadziłam prawie do wywrotki, kiedy podłoga w łazience została pokryta częściowo balsamem, który podczas aplikacji osiadł na płytkach, które stały się śliskie. To taka jedyna wada tego balsamu.

Po wchłonięciu uzyskujemy gładką i nawilżoną skórę. Balsam nie pozostawia lepkiej warstwy, jedynie unosi się piękny zapach kwiatu lotosu. Zawartość dowartościowują oprócz ekstraktu lotosu (który, 
posiada właściwości wygładzające i nawilżające, pozostawia skórę aksamitną, gładką i miękką), minerały wody morskiej (które mają działanie kojące, regenerujące i wygładzające, a swoją skuteczność zawdzięczają zawartym w nim kwasom tłuszczowym oraz składnikom odżywczym.)
Patrząc na całość składu zaliczyłam go do drogeryjnego. 

Skórze nie wymagającej latem jak u mnie taki balsam w sprayu to miła odmiana. Szybka aplikacja gwarantuje nam sprawne wyjście rankiem, kiedy czas ucieka w tempie błyskawicznym. Skóra ładnie pachnie przez wiele godzin, a ja czuję się przez to komfortowo i dobrze. Kwotę jaką musimy wydać na ten balsam to około 23 zł. Czy dużo? Oceńcie sami. Pojemność 200 ml jest wysoce wydajna.

pozdrawiam - Magda

28 sierpnia 2016

#AMBASADORKA LPM, MOC ZAPACHÓW UKRYTA W KOSMETYKACH MYJĄCYCH CIAŁO


Witam

Kampania Le Petit Marseillais trwa na dobre. Organizatorzy tej akcji obdarowali wiele blogerek cudnymi przesyłkami w tym i mnie, w których znajdowały się trzy pełnowymiarowe produkty do mycia ciała oraz próbki saszetkowe wraz z kartami dla przyjaciółek. 


Pudełeczko w szarych barwach skrywało:
- Kremowy żel pod prysznic, malina i piwonia,
- Intensywne Nawilżanie, pielęgnujący krem do mycia, masło Shea, akacja,
- Intensywne Odżywianie, pielęgnujący balsam do mycia, masło arganowe, wosk pszczeli, olejek różany.


Moją opinię zacznę od oceny walorów zewnętrznych. Pierwsze spotkanie wspominam bardzo miło. Kosmetyki zostały solidnie zapakowane i sprytnie umieszczone w specjalnych wycinkach kartonowych. Kolejne opakowania samych produktów przeplatają się w trzech barwnych tonacjach począwszy od bieli poprzez jasny i ciemniejszy róż. Zamykania opakowań są podobne (na klik, częściowo oporne). Mimo nie dużych rozmiarów każda z buteleczek to pojemność 250 ml.
––––––––––––––––––––
Słowo od producenta

KREMOWY ŻEL MALINA I PIWONIA
Maliny i piwonie uwielbiają promienie śródziemnomorskiego słońca. Malina jest owocem szczególnie cenionym za apetyczny, pełen aromatu zapach. Wiosną piwonie rozświetlają ogrody swymi dużymi kwiatami o niezwykle charakterystycznej woni.
Wyjątkowa delikatność - formuła, jakiej pragnie Twoja skóra
Le Petit Marseillais Malina i Piwonia delikatnie oczyszczają Twoją skórę. Aksamitna, łatwa do spłukiwania piana uwalnia owocowy, świeży i aromatyczny zapach, który rozbudzi Twoje zmysły. Twoja skóra pięknieje – jest miękka, nawilżona i odżywiona!
ph neutralne dla skóry/ produkt testowany dermatologicznie/ baza myjąca pochodzenia roślinnego

BALSAM DO CIAŁA MASŁO ARGANOWE, WOSK PSZCZELI I OLEJEK RÓŻANY
Odkryj bogactwo składników pochodzenia naturalnego - Masła Arganowego, Wosku Pszczelego i Olejku Różanego zamkniętych w Pielęgnującym Balsamie do mycia Le Petit Marseillais. Pielęgnujący Balsam nie tylko oczyszcza skórę, ale też pielęgnuje ją dzięki kompozycji składników pochodzenia naturalnego. Formuła kremowego balsamu pozostawia Twoją skórę intensywnie odżywioną i nawilżoną aż do 24 godzin.

KREM DO MYCIA MASŁO SHEA, AKACJA
Odkryj bogactwo składników pochodzenia naturalnego - Masło Shea i Akacja, zamkniętych w Pielęgnującym Kremie do mycia Le Petit Marseillais. Le Petit Marseillais Krem do mycia nie tylko oczyszcza skórę, ale też pielęgnuje ją dzięki kompozycji składników pochodzenia naturalnego. Wyjątkowa Formuła Kremu pozostawia Twoją skórę nawilżoną i odżywioną.


––––––––––––––––––––
Kosmetyki mają kilka wspólnych cech. 
Opakowania wyróżniają małe gabaryty co istotne jest przy zabieraniu na wyjazd. Wszystkie trzy gęstości są białe, kremowe i bardzo wydajne. Obfite piany tworzą się zaraz ze zetknięciu z wodą. Mała ilość nabranego kosmetyku np: na myjkę sprawia, że jesteśmy w stanie namydlić całe ciało. Po dokładnym szorowaniu resztki łatwo dają się spłukać pod luźnym strumieniem najlepiej letniej wody. Nawiązuję tutaj do upalnych dni, kiedy wieczorem jedynym wytchnieniem jest przyjemny prysznic.

Zapachy to już sprawa indywidualna każdego z kosmetyków. Piwonia i malina to najbardziej oryginalny zapach jakiego wcześniej nie znałam. Przyznacie, że rzadko spotkać można nawet solo te nuty. Tutaj zapach jest niesamowity, malina jest owocem sezonowym dlatego tak go wielbię obecnie codziennie przynoszę z ogrodu chociaż nie dużą miseczkę tych kuleczek i pochłaniam ją na wieczornym seansie. Piwonia w żelu akcentuje się w mniejszym stopniu, ale jest idealnym dopełnieniem.

W balsamie do mycia przewodzą masło arganowe, (które uspokoi skórę podrażnioną, wrażliwą i alergiczną, a tworząc na niej ochronną warstwę, zabezpieczy przed wysuszeniem),  wosk pszczeli (zawiera substancje występujące naturalnie w naszej skórze. Jest przebogatym źródłem witaminy A, dzięki czemu skóra dłużej zachowuje młodość. Co więcej, wosk pszczeli łagodnie, a zarazem skutecznie oczyszcza), olejek różany (działa na nastrój i pozytywnie wpływa na nasze samopoczucie, odstresowuje, odpręża, łagodzi poczucie dyskomfortu). Zapach w tym balsamie jest kremowy, orzeźwiający trudno go zidentyfikować, ale jest piękny z dodatkiem róży, która potęguje jego woń.

Ostatni kosmetyk reprezentowany jest przez masło shea (
posiada ono dobroczynne właściwości dla skóry. Jest źródłem witam A, C i E, które odpowiadają za jej prawidłowe funkcjonowanie uzupełniając brakujące elementy bariery ochronnej. Masło Shea zapobiega także nadmiernej utracie wody z naskórka i wpływa na jego regenerację łagodząc istniejące podrażnienia. Ciekawostką jest to, że ze względu na obecność licznych polifenoli, składnik ten działa jak naturalny filtr UV), akcję  (znana jest jako źródło flawonoidów – związków, które wpływają na poziom nawilżenia skóry, wykazując przy tym silne działanie regenerujące. Chroni naszą skórę przed wolnymi rodnikami, ze względu na obecność licznych przeciwutleniaczy, a dodatkowo oddziałuje także na zmysły. Kwiat akacji to prawdziwe bogactwo olejków eterycznych, o cudownej kwiatowej woni, które wykazują działanie relaksujące.
Ten zapach również wyróżnia się na swój sposób pewną wonią, która umila mycie. Najbardziej jest chyba słodki i kremowy, akacja to ogólnie zapach mocny, ale nie przeszkadzający. 
––––––––––––––––––––

Wszystkie kosmetyki stosowane po kolei przyniosły zadowolenie podczas wieczornych wojaży w łazience. Podczas mycia bawiły niesamowitymi zapachami. Z usuwaniem brudu dnia dziennego nie miały problemów. Skóra skrupulatnie zostawała oczyszczona i odświeżona co już było bardzo dobrym wynikiem, a jak dołożymy do tego brak przesuszeń to już jesteśmy w pełni szczęścia. Składy nie są stricte naturalne to muszę zaznaczyć. Skórze normalnej z tendencją do przesuszania jak w moim przypadku nie zaszkodziły. Spotkać je możecie np: w Rossmannie. 

Jestem ciekawa Waszych spostrzeżeń o kampanii i działaniu tych produktów. 


pozdrawiam - Magda

26 sierpnia 2016

BEAUTY COLLECTION, PEELING UJĘDRNIAJĄCY OD LIRENE, MANGO

Witam

Każdemu marzy się piękna, zadbana skóra. Wkładamy sporo wysiłku by móc ją eksponować zwłaszcza teraz latem. Robimy to zarówno dla siebie jak i otoczenia. Osobiście staram się o nią jak najlepiej dbać. Codziennie organizuję sobie pewien rodzaj ruchu fizycznego bo same kosmetyki nie zadbają o jej wygląd. Sezon owocowo-warzywny również przyczynia się do jej wyglądu.

Wieczorną pielęgnację inauguruje kąpiel w wannie lub prysznic. Dwa/trzy razy w tygodniu mycie skóry rozpoczynam od masażu peelingiem lub scrubem. Dawniej gustowałam jedynie w ostrych peelingach, obecnie nie mam wymogów. Doszłam do wniosku, że każdy rodzaj mi odpowiada. Tych słabszych jedynie muszę używać częściej. Od niedawna zaprzyjaźniam się z peelingiem Lirene o zapachu mango. To nim robię pierwszy krok podczas rytuału pielęgnacyjnego. Jak się sprawdził? Dowiecie się w dalszej części opinii.


_____________________
Peelingi wypuszczane są w różnych opakowaniach przez producentów. Są to zazwyczaj słoiczki, pudełeczka, w tym przypadku jest to tubka o gramaturze 200 ml. Takie rozwiązanie jest istotne dla tych którzy biorą prysznic, woda wtedy nie wdziera się do wewnątrz. Tubka jest prosta, wykonana z miękkiego tworzywa sztucznego, charakteru dodaje jej dekoracja w postaci soczystego owocu jakim jest mango oraz zatyczka z zamykaniem na klik w kolorze mocnej żółci.
____________________
Peeling w konsystencji przypomina bardziej scrub lub gęsty żel. Dominuje w nim z początku barwa żółta, która po nałożeniu na skórę bieli miejsca masujące. To wtedy dostrzec można drobinki peelingujące, których jest średnia ilość. Zakwalifikowałam je do dosyć mocnych. Są na tyle skuteczne, że sięgam po peeling dwa razy w tygodniu i mogę się cieszyć bardzo gładką skórą. Martwy naskórek nie narasta szybko. W składzie znajduje się wosk z mango dzięki któremu skóra wstępnie nawilża się, moja potrzebuje jednak jeszcze dodatkowego potraktowania osobnym mazidełkiem.
____________________
Cały proces usuwania martwego naskórka umila zapach jaki wydobywa się już od samego otwarcia tubki. Piękny, soczysty zapach owocowy w którym dominuje nuta mango. Bardzo żałuję, że po zmyciu woń ulatnia się zdecydowanie za szybko.



___________________
Producent na tubce w części tylnej informuje o rezultatach w stosowaniu peelingu. 
Poznajcie je:

Skóra miękka w dotyku* 100%
Odświeżenie* 97%
Wygładzenie* 97%
Ujędrnienie** 76%

* Test IN VIVO po 1 aplikacji
** Test IN VIVO po 2 tygodniach stosowania


Zgodzę się z trzema pierwszymi pozycjami. Używanie peelingu zgodnie z wytycznymi przyniosło skórze: odświeżenie, miękkość oraz wygładzenie. Ujędrnienie? Nie. Może lekkie napięcie w moim przypadku.

Skład peelingu należy do tradycyjnych drogeryjnych. Skórze nie wymagającej nie zaszkodzi, producent wskazuje, że peeling nadaje się do każdego rodzaju skóry.



____________________
Peeling nie podrażnia nawet cienkiej skóry jaką mam na wewnętrznych częściach ud. Jedynie po zmyciu wodą widać, że jest zaczerwieniona więcej niż na innych częściach ciała. W większym stopniu nie szkodzi. 
Odnośnie wydajności. Zależy ile peelingu nakładamy jednorazowo i czy peelingujemy całe ciało czy wybrane miejsca.
Tubka nie kończy się w oka mgnieniu. Towarzyszy mi trzeci tydzień, a wczoraj po kąpieli kiedy przysunęłam ją pod światło to ubyło może z pół oferowanej pojemności. Peeling jest ogólnie dostępny, jego koszt to około 13 zł. Na letnie wyjazdy polecam go zabrać, jest skuteczny i pięknie kończy cały dzień, w ciągu którego ciało narażone jest pył, kurz itd. Dobrze go oczyszcza i daje zmysłom odpocząć.

pozdrawiam  - Magda