Witam
Zimę mieliśmy marną tego roku, jednak temperatura nie sprzyja nigdy skórze rąk nawet jak jest minimalny plus. Chcąc chronić dłonie przed zimnem zaserwowałam im serum przeznaczone do rąk i paznokci z Czterech Pór Roku. Jak sama nazwa wskazuje: serum powinno być silniejsze w działaniu na skórę. Jak spisało się? odpowiedź znajdziecie poniżej.
Obietnice producenta
- ulga dla skóry zniszczonej i podrażnionej.
- Serum do rąk Cztery Pory Roku dzięki wysokiej koncentracji składników aktywnych zapewnia intensywną regenerację zniszczonej i podrażnionej skóry już po 1. użyciu.
- dzięki lekkiej konsystencji bardzo szybko wchłania się, pozostawiając skórę jedwabiście gładką i miękką w dotyku.
Rezultaty
- natychmiast przynosi ulgę zniszczonej i podrażnionej skórze
- intensywnie regeneruje i nawilża
- likwiduje szorstkości skóry
- nawilża i wygładza skórki wokół paznokci
- chroni przed niekorzystnym wpływem czynników zewnętrznych
- 0% PARABENÓW
Składniki
- ekstrakt z białej herbaty – regeneruje, odżywia i wygładza skórę dłoni
- 5% masła shea - likwiduje szorstkość dłoni oraz skutecznie chroni je przed wiatrem i mrozem
- olej słonecznikowy - zmiękcza i wygładza, wzmacnia barierę ochronną naskórka
- alantoina - działa intensywnie nawilżająco i łagodząco
Pisząc opinię zadaniem moim jest ocenić nie tylko działanie, ale również opakowanie, gęstość, zapach itd.
Zacznę opis od opakowania, a ściślej od dozownika. Spotkałam pierwszy raz tubkę zakończoną pompką w kosmetyku do pielęgnacji dłoni. Bardzo wygodna, dwa kliknięcia wystarczały do posmarowania obu rąk. Na samą pompkę dołączono przeźroczystą skuwkę, ochraniającą. Jedyną wadą takiego aplikowania było to, że przy końcu w tubce zostawało serum, które nie chciało się dozować.
Dla zwolenników konkretnych zapachów i silniejszych kosmetyk będzie idealny. W moim odczuciu pachnie kwiatowo z wyczuwalną dziką różą. Zapach naturalny i ładny, nawet mocniejsza woń nie przeszkadza jeżeli zaakceptuje się ją. Serum w barwie białej, lekkiej w sumie konsystencji, bezproblemowo się rozsmarowuje, nie tłuści skóry, a powleka filmem - wyczuwalnym, ochronnym. Wchłania się migiem. Na początku w składzie doszukamy się masła shea, potem znajdziemy ekstrakt z białej herbaty, olej słonecznikowy.
Z działaniem było różnie. Producent nazwał kosmetyk serum, sądziłam więc, że będzie na dłużej działało, ochraniając dłonie przed wysychaniem i utrzymaniem w naskórku nawilżenia zabezpieczającego przed skórkami, chropowatą warstwą powstającą z zimna.
W warunkach domowych było całkiem przyjemnie, po wsmarowaniu serum, dłonie nawet kiedy umyłam pod wodą miały nadal ochronny, wyczuwalny film. Jednak kiedy wychodziłam na zewnątrz działanie okazywało się krótkotrwałe i wymagało użycia przeze mnie serum ponownie np: w tramwaju kiedy miałam wolną chwilę. Przy takiej częstotliwości nie przeczę, ale opieka nad skórą była, dłonie mimo tego, że zmarzły nie zostawały pozbawione całkowicie nawilżenia.
Uważam, że słowo serum w tym przypadku jest za duże. Dobry krem już brzmi wiarygodniej. Serum używałam kiedy dłonie nie były w kiepskim stanie, a skóra nie była jakoś szczególnie w tym okresie wymagająca.
Serum jednak Wam polecam, bo w warunkach domowych i teraz kiedy zrobiło się cieplej sądzę, że jego działanie będzie lepsze i na dłuższą metę zapomnicie o pielęgnacji dłoni. Za 50 ml (wydajne) zapłacimy około 8 zł.
pozdrawiam - Magda