6 stycznia 2015

JOANNA, BALSAMY DO SUCHYCH MIEJSC - OLEJE ŚWIATA

Witam
Do tej pory znałam te produkty tylko z innych blogów. Dzięki uprzejmości Laboratorium Kosmetycznego Joanna mogłam nie tak dawno osobiście je poznać i przetestować. 
Co konkretnie poznałam?

trzy balsamy do suchych miejsc 3 w 1:

Balsam z Masłem Oliwkowym
Balsam z Olejem Kokosowym
Balsam z Masłem Pomarańczowym

oraz 

Olejek do twarzy i ciała z Olejem Migdałowym, ale o nim w kolejnym poście.

Wszystkie produkty pochodzą z najnowszej serii Oleje Świata.


Zacznę od trzech balsamów. Każdy z nich zapakowany jest w przeźroczysty plastik przymocowany szczelnie do kartonika. Przyznam, że takie rozwiązanie jest najlepsze ponieważ nie dostają się do niego nie proszeni goście tylko klient, który ma zamiar je stosować. 


Na każdym kartoniku widnieją informacje na temat każdego z balsamów. Włącznie ze składami, które się od siebie różnią.


Producent stworzył te balsamiki do pielęgnacji ust, łokci i paznokci, gdzie skóra jest narażona na przesuszenia. Posiadają specjalne receptury oparte na naturalnych składnikach jak: masła, oleje i witaminy. 

Balsamiki posiadają opakowania w kształcie krążków. Łatwe do przenoszenia ze względu na małe gabaryty. Graficznie kolory nawiązują do klimatów orientalnych.


Zadania balsamów, oraz główne składniki wiodące.

Oliwkowe
Masło oliwkowe regeneruje suche miejsca i sprawia, że skóra jest doskonale wypielęgnowana.

Składniki wiodące
Masło oliwkowe, masło Shea i witamina E.
Lanolin, Petrolatum, Butyrospermum Parkii Butter Caprylic/Capric Triglyceride, Paraffinum Liquidum, Aroma,Cera Alba , Olea Europaea Fruit Oil , Olea Europaea Oil Unsaponifiables, Camellia Sinensis Leaf Extract , Tocopheryl Acetate, Bht, Cinnamyl Alcohol, Benzyl Benzoate, Limonene, Geraniol, Linalool
Kokosowe
Olej kokosowy nawilża suche miejsca i sprawia, że skóra jest doskonale wypielęgnowana.
Składniki wiodące
Olej kokosowy i masło Shea.
Butyrospermum Parkii Butter , Petrolatum, Cera Alba , Lanolin, Cocos Nucifera Oil , Aroma, Tocopheryl Acetate, Bht
Pomarańczowe
Masło pomarańczowe odżywia suche miejsca i sprawia, że skóra jest doskonale wypielęgnowana.
Składniki wiodące
Masło pomarańczowe, masło Shea i witamina E.
Lanolin, Petrolatum , Butyrospermum Parkii Butter, Caprylic/Capric Triglyceride, Paraffinum Liquidum, Aroma, Cera Alba, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Citrus Aurantium Dulcis Peel Oil, Citrus Aurantium Dulcis Peel Wax, Hydrogenated Vegetable Oil, Tocopheryl Acetate, Bht, Amyl Cinnamal, Citral, Linalool, Limonene, CI: 40800


Zapachy balsamików są zrównoważone, wszystkie są delikatne i przyjemnie pachną. Najbardziej mi odpowiada woń balsamiku pomarańczowego. Kokos zajął drugie miejsce, oliwkowe ostatnie ponieważ nie przepadam za takim zapachem w kosmetykach i miałam obawy czy dam rady go używać, jednak okazał się być nie drażniący.

Konsystencje w każdym z nich zaliczyłam do dosyć twardych (może są nie wielkie różnice). Pod wpływem ciepłych opuszków palców balsamiki miękną i dają się zaaplikować. Wchłaniają się nie od razu trzeba poczekać. Na ustach w tym przypadku pomarańczowy stawał się lekko lepki. 

Barwy odzwierciedlają dane zapachy: oliwkowy ma barwę jasnej zieleni złamanej barwą żółtą - kojarzy się mi z częściowo z niedojrzałą oliwką, kokosowy wyróżnia biała barwa, a pomarańczowy - blady oranż.

Cena około 6,00 zł za sztukę/ Pojemność 8 g/ Bardzo wydajne


Daty ważności znajdziemy pod spodem przeźroczystych pojemniczków jest to data 
01 2017, natomiast na kartonikach widnieją daty, dla balsamiku oliwkowego: 07 2016, dla kokosowego 07 2016 i dla pomarańczowego 08 2016 - i której daty mam się trzymać?
Balsamiki podzieliłam kolejno: na usta poszedł pomarańczowy, w okolice skórek przy paznokciach kokosowy, a oliwkowy na miejsca na łokciach i kolanach gdzie lubią być przesuszone.
Balsamik pomarańczowy - kiedy temperatura za oknem wynosi + (kiedy jestem na zewnątrz) sprawdza się dobrze, jednak poniżej 0 kiedy przebywam na świeżym powietrzu muszę go nakładać częściej ponieważ mam uczucie, jakby znikał. Jednak w czasie kiedy go mam na ustach czuję ochronę i przy okazji usta ładnie połyskują jak przy bezbarwnej wazelinie. W domu używam go na noc i jego działanie mnie zadowala.
Balsamik kokosowy - w zapachu wyczuwam wiórki kokosowe nie słodkie, przyjemne. Używałam go na skórki wokół paznokci. Po systematycznym aplikowaniu skórki ładnie zmiękły nie sterczały, paznokcie przez to wyglądały estetyczniej. 
Balsamik oliwkowy - za tym zapachem szczególnie nie przepadam dlatego przeznaczyłam go na miejsca przesuszone w okolicach kolan i łokci. Jednak zapach jest ok! jak wspomniałam wyżej. W tej chwili nie mam w złym stanie tych miejsc jednak balsamik potrafił je "dopieścić" skóra zrobiła się gładka, nabrała dobrej wilgoci.
Używając wybranego (pomarańczowego) na usta jedynie nie odpowiada mi do końca aplikacja palcem, nie przepadam za nią jest nie higieniczna, kiedy trzeba jej dokonać poza domem. 
Balsamy ogólnie spisały się dobrze, jestem usatysfakcjonowana ich działaniem, są poręczne i mogę je zabierać ze sobą wszędzie. Na chłodne dni nadają się, warto dbać o siebie a one w tym pomagają.

5 stycznia 2015

DENKO 21

Witam

Na szarym końcu (większość z Was już dawno to zrobiła) przybywam do Was dziś z ostatnim denkiem 2014 za miesiąc grudzień w 2015 roku:) Cieszy mnie jedynie fakt, że znów coś skończyłam by móc otworzyć kolejne kosmetyki, ale same denka idą mi opornie w sensie zrobienia recenzji. 







1. Balea: masło kakaowe. Pełna recenzja <TUTAJ> Polecam
2. Love2mixOrganic: organiczny zmiękczający krem. Pełna recenzja <TUTAJ> Polecam
3. Nivea: krem. Znany wszystkim krem Nivea. Tłusty, idealny na zimne dni. Zawsze znajdzie miejsce w mojej kosmetyczce. Stale kupuje nowe opakowanie, gdy tylko skończę stare. Polecam
4. Fitomed: glinka biała. Pełna recenzja <TUTAJ> Polecam




 5. Loreal: szampon do włosów farbowanych lub pasemek. Pełna recenzja <TUTAJ> Zwykły szampon, nie dba o przedłużenie koloru/ Nie polecam
6. Head&Shoulders: szampon przeciwłupieżowy. Lubię te szampony, kupuję je raz na jakiś czas, nie przypominam sobie by wyrządziły mi jakieś szkody. Polecam
7. Biały Jeleń: emulsja do higieny intymnej. Pełna recenzja <TUTAJ> Polecam



 8. Oral-B: płyn do płukania jamy ustnej. Uprzedzam, że w składzie ma alkohol i nie każdemu podejdzie ten składnik i na wstępie go odrzuci. Jednak, dobrze odświeżał i utrzymywał stan jamy ustnej w dobrym stanie. Polecam - średnio.
9. Yves Rocher: żel pod prysznic o zapachu konwaliowym. Mył, oczyszczał, dobrze się pienił, a przy tym zabawiał stonowanym zapachem konwalii. Polecam.
10. BingoSpa: kawior do kąpieli. Pełna recenzja <TUTAJ> Nie polecam


11. Dove: mydełko. Kupuję te mydełka kilka razy do roku. Odpowiadają mi, nie wysuszają skóry oraz miło się ich używa. Polecam
12. The Body Shop: mydełko o zapachu jak dobrze pamiętam migdałowym. Cóż tu więcej pisać - boskie mydełko, wydajne, zapach obłędny przy tym odpowiednio myje i pielęgnuje dłonie oraz ciało. Polecam jak najbardziej
13. Carea: kolejne puste opakowanie po płatkach, jestem wierną ich fanką, ale zdecydowanie wolę wersję aloesową. Polecam
14. Bielenda: dotleniająco-nawilżająca maseczka enzymatyczna. Pełna recenzja <TUTAJ> Polecam
15. Bielenda: naturalny kokosowy balsam do ust. Zalatywała mi od niego chemia, długo ze mną przebywał ze względu na ten posmak nie czysto kokosowy. W połowie opakowania zaczęłam nim smarować pięty - działało! nawilżał. Średnio polecam
16. BeBe: pomadka do ust. Przyjemna, podróżowała ze mną w czasie wypraw rowerowych w lecie i jesienią, chroniła przed wiatrem, pielęgnowała dobrze wtedy usta. Polecam

4 stycznia 2015

LAURA CONTI - RÓŻANY DWUFAZOWY LOTION

Witam
Dziś notka o dwufazowym różanym lotionie Laura Conti z ekstraktem ze świetlika. Przeznaczony on jest zarówno do demakijażu oczu jak i twarzy.
Oczyszcza i odświeża delikatną skórę wokół oczu. Delikatna formuła z ekstraktem ze świetlika i róży damasceńskiej nie pozostawia uczucia tłustości, nadmiernej lepkości czy nieprzyjemnego ściągania skóry powiek. Polecany również do zmywania makijażu wodoodpornego.
Doskonale tolerowany przez skórę okolic oczu, polecany również dla osób używającym soczewki kontaktowe.
Twardy plastik stanowi opakowanie. Kilka razy upadło i nie pękło. Zamykanie na zakrętkę mi szczególnie nie przeszkadza, ponieważ nie używam codziennie kosmetyku do demakijażu, jednak osobom, które częściej sięgają po tego typu oczyszczacze może przeszkadzać i wtedy wygodniejsze jest zamykanie na klik lub posiadające pompkę.
Przed użyciem należy buteleczką wstrząsnąć w celu wymieszania dwóch faz - niebieskiej i transparentnej. Po wylaniu na wacik staje się on słabo niebieski.
Lotion sprawdził się przy usuwaniu lekkiego makijażu jaki wykonuję. Zmywa on dobrze fluidy. Zwykły tusz oraz cienie też są dobrze zmywane, jednak szczypie kiedy dostanie się do oczu. 
Pozostawia lekko tłustą skórę, ale nie lepiącą. Ja dodatkowo na końcu przemywam tonikiem twarz, więc nie jest to dla mnie wada. 125 ml sądzę, że starczy mi na pewien czas. Użyłam go do tej pory kilkakrotnie i ubytek jest nie wielki. Mała jego pojemność może nam posłużyć na wyjazdy, gdzie buteleczka zawsze znajdzie miejsce w bagażu. Cena jego to około 8 zł. Znajdziecie go <TUTAJ>
Skład: AQUA, CYCLOPENTASILOXANE, ISOHEXADECANE, ROSA DAMASCENA (róża damasceńska) EUPHRASIA ROSTKOVIANA EXTRACT (świetlik), PROPYLENE GLYCOL, SODIUM CHLORIDE, DISODIUM EDTA, METHYLCHLOROISOTHIAZOLINONE (AND) METHYLISOTHIAZOLINONE, BRONOPOL, C.I. 16255

3 stycznia 2015

MYDŁA Z AKTYWNYM WĘGLEM - BIOER

Witam 


Od dawna, dawna... jestem miłośniczką mydeł w kostkach. Odkąd prowadzę blog unikam drogeryjnych mydeł, dobieram do pielęgnacji ciała mydła jak najbardziej naturalne. 
Marka Bioer ceni sobie naturę dlatego w swojej ofercie ma wiele kosmetyków naturalnych, ekologicznych przeznaczonych do pielęgnacji twarzy i ciała. Poznane ostatnio dwa mydełka z węglem aktywnym: Eukaliptus oraz Czarne Piżmo nie ukrywam już na początku tego posta, ale zrobiły na mnie wrażenie.
Każdy kosmetyk noszący nazwę „Bioer” nigdy nie był testowany na zwierzętach. Kosmetyki te, są w 100 % wegetariańskie, a niektóre wegańskie.



Co cechuje mydła Shea z węglem aktywnym? 

1. Ich unikalność.
2. Mydła te mogą być stosowane przez każdego - połączenie masła Shea, oliwy z oliwek i węgla aktywnego sprawiło, że mydła idealnie sprawdzą się do skóry suchej, podrażnionej, wrażliwej ale również tłustej, mieszanej, problematycznej. Można je stosować u dzieci od pierwszych dni życia.
3. Ręcznie wyrabiane i krojone. 
4. Nie testowane na zwierzętach, nie posiadają tłuszczów zwierzęcych. 
5. Bez substancji chemicznie barwiących, konserwantów i      sztucznych spieniaczy. 
6. Posiadają działanie antyalergiczne. 



Węgiel aktywny zawarty w mydłach pochłania nadmierną ilość sebum wytwarzanego przez ludzki organizm. Mydła nie zawierają sztucznych substancji koloryzujących, a ich kolory są efektem połączenia wszystkich naturalnych składników. Idealne przy problemach skórnych: łuszczycą, atopowym zapaleniem skóry, egzemą. Regularnie stosowane silnie nawilży i odżywi skórę, zmniejszy podrażnienia oraz nada jej zdrowy i promienny wygląd.
Masło Shea zawarte w mydłach jest jednym z najbardziej docenionych na świecie produktów o wszechstronnym działaniu. Daje zarówno wysokiej klasy nawilżenie i wygładzenie skóry jak też pomaga w jej regeneracji i ochronie przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych oraz zapewnia promienny wygląd. Ujędrnia i wzmacnia skórę.


Mydełka zapakowane są w kartoniki z okienkiem. Brakuje mi jedynie na samych mydełkach folii. 
Przez okienka, wstępnie możemy zapoznać się z ich zapachami. Są łagodne z wyczuwalnym węglem, który jest charakterystyczny, ale nie drażniący.
Mydełka mają kształty prostokątne. Węgiel "wtopiony" w kostki ciekawie przenika przez inne składniki, występuje w formie czarnych nieforemnych czarnych kresek. Dodatkowo mydełko z piżmem wizualnie wygląda lepiej, ale szybciej namaka i trzeba go trzymać w miarę suchej mydelniczce. 
Na kartonikach znajdziemy podstawowe informacje.


Oba mydła są bardzo do siebie podobne pod względem działania dlatego pozwoliłam sobie na ich wspólną opinię.
Zarówno mydło Shea z węglem aktywnym - Eukaliptus jak i z Czarnym Piżmem są unikalną kompozycją czystego masła Shea, oliwy z oliwek, oleju kokosowego, oleju ze słodkich migdałów. 

Mydełka wytwarzają słabą, lekką pianę. Na początku kanciaste, prostokątne bryłki nie wygodnie utrzymują się w dłoniach jednak z upływem użytkowania jest lepiej. Możemy nimi myć ręce, ale również dobrze się sprawdzają w moim przypadku rzecz jasna do mycia twarzy oraz całego ciała.

Dłonie - wracając z zimna do domu i myjąc nimi dłonie, przemarznięta skóra szybciej się regeneruje. Składniki zawarte w mydłach przynoszą nawilżenie i pozostawiają taką warstwę ochronną która jest wyczuwalna dosyć długo.

Twarz - tu mydełka też dały rady. Przede wszystkim martwy naskórek jest usuwany, a skóra jakby zaczynała oddychać i odżywać. Na początku jest ściągnięta, ale po wyschnięciu to mija i nie ma natychmiastowej potrzeby nakładania kremu. Skóra jest jednolita, gładka i bardzo miła w dotyku. Czasami taki efekt uzyskuję przy stosowaniu maseczek, gdzie muszę trzymać kilkanaście minut maseczkę na twarzy, a tutaj wystarczy namydlić twarz i spłukać mydło.

Ciało - po raz kolejny mydełka lądują na podium. Nawilżone ciało uzyskałam po kilku myciach. Jedynie gorzej wypadło na samych łydkach, gdzie skórę mam wyjątkowo wymagającą. Wydepilowane miejsca wystarczy namydlić i spłukać i podrażnienie znika. Skóra ogólnie jest odżywiona.


Skład mydła - Eukaliptus

Olea Europaea (Olive) Fruit Oil (Oliwa z Oliwek), Aqua (Woda), Sodium Hydroxide*, Cocos Nucifera Oil (Olej Kokosowy), Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil (Olej ze Słodkich Migdałów), Butyrospermum Parkii (Shea Butter) (Masło Shea), Eucalyptus Globulus Leaf Oil (Olejek Eukaliptusowy), Limonene**, CI 77266 (Carbon Black) (Węgiel Aktywny)


* Pomaga w procesie saponifikacji czyli połączenia składników - nie pozostaje w końcowym produkcie - czyli w mydle.
** Związane z kompozycjami zapachowymi.

Skład mydła - Czarne Piżmo
Olea Europaea (Olive) Fruit Oil (Oliwa z Oliwek), Aqua (Woda), Sodium Hydroxide*, Cocos Nucifera Oil (Olej Kokosowy), Butyrospermum Parkii (Shea Butter) (Masło Shea), Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil (Olej ze Słodkich Migdałów), Parfum**, Benzyl Benzoate**, Hexyl Cinnamal**, Linalool**, CI 77266 (Carbon black) (Węgiel Aktywny), CI 77491 (Iron Oxides)***, CI 77492 (Iron Oxides)***, CI 77499 (Iron Oxides)***, CI 77489 (Iron Oxides)***
* Pomaga w procesie saponifikacji czyli połączenia składników - nie pozostaje w końcowym produkcie - czyli w mydle.
** Związane z kompozycjami zapachowymi.
*** Naturalnie występujący minerał.



Mydła są ręcznie wyrabiane, następnie ręcznie krojone dzięki czemu są bardzo unikatowe. Każda kostka różni się od siebie, dlatego mogą być lekko nie równe, a ich waga waha się między 150 - 170 gram. 

Cena kostek to 25 zł. Sądzicie, że sporo? ja uważam, że cena jest adekwatna do działania oraz wydajności. 



2 stycznia 2015

Z MASECZKAMI LAURA CONTI

Witam
Laura Conti to marka z którą już nie raz miałam styczność. Mają dobre produkty, jak dotąd rewelacyjnie na mnie zadziałały kosmetyki do pielęgnacji stóp oraz dłoni. Tym razem poznałam dwie maseczki: DOTLENIAJĄCĄ CZEKOLADOWĄ ORAZ OCZYSZCZAJĄCĄ CYNKOWĄ. Ze względu na zimną porę roku stosuję maseczki częściej ponieważ wychodząc z domu skóra jest narażona na ujemną temperaturę.
Maseczki wyróżniają się przyciągającymi wzrok szatami graficznymi mimo, że są to standardowe saszetki. W sklepie nie da się przejść koło nich obojętnie. W czekoladowej mamy widoczny kawałek czekolady, a w oczyszczającej soczyste jabłuszko.

Sposób użycia: obie maseczki mają taki sam.
 Nałożyć na oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu, nie nakładać na okolice oczu i ust. Pozostawić na skórze 10-15 min. Zmoczyć palce ciepła wodą i kolistymi ruchami wykonać delikatny masaż. Następnie pozostałości zmyć ciepłą wodą. Stosować 1-2 razy w tygodniu. Każda saszetka mieści po 10 ml maseczki.

Laura Conti - czekoladowa maseczka dotleniająca
Przeznaczona dla cery zestresowanej, szarej z pierwszymi objawami zmarszczek.
Dzięki zastosowaniu unikalnego kompleksu witaminowo – mineralnego z krzemem i żelazem maseczka idealnie wygładza i pielęgnuje skórę. Hamuje procesy wiotczenia cery.

Dzięki użytej kompozycji kolagenu z elastyną w sposób zdecydowany wygładza zmarszczki. Działa stymulująco i relaksująco. Dodatek allantoiny i panthenolu wzmacnia własności ochronne. Komfort użycia podnosi delikatny czekoladowy zapach.

Efekt działania maseczki: Gładka, odprężona i zrelaksowana cera.

Moja opinia. Maseczka ma odpowiednią konsystencję. Nakłada się wygodnie nie spływa i lekko zastyga po krótkim czasie, ale nie tworzy skorupki. Wodą prosto się usuwa. Po zużyciu dwóch saszetek (z częstotliwością dwa razy na tydzień jedna saszetka) skóra na pewno stała się gładka, zrogowacenia które robiły się w okolicach nosa zostały zniwelowane. Skóra nabrała miękkości i częściowego nawilżenia. Czy została zrelaksowana? nie do końca, głównym powodem był dziwny zapach czekolady, taki zwietrzały. Przez co trzymałam ją krócej niż zaleca producent. Działanie maseczki było krótkotrwałe.
Laura Conti - kaolinowa maseczka oczyszczająca
Przeznaczona dla cery tłustej i mieszanej. Kaolinowa maseczka głęboko oczyszczająca zmniejsza problemy cery tłustej i mieszanej. Łagodnie zwęża pory skóry, zdecydowanie zmniejsza zalegającą na skórze nadmierną warstwę tłuszczową, odświeża, poprawia koloryt i nawilżenie skóry. Zapobiega powstawaniu zaskórników i wyprysków oraz skutecznie usuwa wszelkie zanieczyszczenia i nadmiar sebum.

Efekt działania maseczki: Wielogodzinne odtłuszczenie i oczyszczenie skóry. Odprężona i zadbana cera.

Moja opinia. Maseczkę wyróżnia lazurowy kolor taki żywy, soczysty. Stosowałam ją podobnie jak czekoladową czyli dwa razy na tydzień. Zużyłam dwie saszetki. Nakładanie wygodne, szybko łapie się skóry nie spływa. Łatwo schodzi pod wodą. Zapach jej jest świeży, łagodny przenika woń jabłka. Z racji, że miewam momentami cerę mieszaną ta maseczka sprawdziła się o dziwo lepiej niż czekoladowa. Odświeżyła i oczyściła twarz. Przy jej zastosowaniu czułam w pewnym stopniu odprężenie. Czy zwężyła pory? po dwóch saszetkach trudno mi stwierdzić, jednak większej ilości zaskórników w tej chwili nie mam. Stosowanie dwa razy na tydzień utrzymuje dobry stan skóry.
 Maseczki nie mają rewelacyjnych składów do najgorszych też nie należą. Zaliczyłabym je do maseczek codziennych. Czekoladowa mnie nie przekonała do powtórnego zastosowania, ale po cynkową jestem skłonna sięgnąć ponownie. Koszt każdej z nich to nie całe 2 zł. Znajdziecie je  <TUTAJ> oraz prawdopodobnie w Rossmannie.