Witam
Kosmetyki naturalne zdobywają szturmem sławę w blogosferze. Sama staję się coraz większą ich maniaczką, ale nigdy nie będę 100% bo zwyczajnie nie wszystkie mi służą. Ale jak to kosmetyki naturalne mogą nie służyć? Takie pytanie padłoby pewnie od wielu z Was w moim kierunku.
Weźmy np: produkty do włosów jak szampony czy odżywki charakteryzujące się wysokim procentem składników naturalnych. Te produkty na dłuższą metę nie sprawdzają się u mnie kompletnie.
Kilka podejść skończyło się źle, włosy po wyschnięciu miałam jak stronki, a zupełny oklap za każdym razem nie dodawał fryzurze objętości na którą zawsze liczę. Włosom cienkim jak u mnie kosmetyki naturalne nie służą i kropka. Natomiast sprawa wygląda zupełnie inaczej jeżeli chodzi o pielęgnację twarzy. Tu kilkakrotnie w ciągu roku mogę używać naturalnych kremów, masek, peelingów i w sumie nic złego się nie dzieje. Cera jedynie zyskuje.
W dzisiejszym poście skoncentrowałam się na marce Alkemie, która w ofercie proponuje krem w okolice oczu Better than botox.
Marka pisze o sobie
"Od 15 lat zajmujemy się branżą kosmetyczną, od 9 produkcją kosmetyków na rynek profesjonalny i detaliczny. Stworzyliśmy mnóstwo produktów i zabiegów, z którymi już niejednokrotnie miałaś styczność szukając inspiracji do domowej pielęgnacji lub oddając się w ręce specjalistów w hotelach SPA. Wiele z nich zostało docenione przez grono specjalistów i wielokrotnie nagrodzone za innowacyjność i skuteczność działania...Alkemie to zupełnie nowy wymiar kosmetyki naturalnej. Połączenie wiekowych tradycji, wiedzy zielarzy, szeptunek i uzdrowicieli, profesorów botaniki, chemii i fizyki z najnowszymi odkryciami kosmetologii."
Pojemność - 15 ml
Cena - 129 zł
Dostępność - np: Topestetic
Krem należy zużyć w przeciągu 6 miesięcy od otwarcia.
Wskazania
- każdy rodzaj cery
- oznaki starzenia
- oznaki zmęczenia
- zmarszczki
- zwiotczenia
- utrata jędrności, elastyczności
- cienie pod oczami
- obrzęki
- prewencja przeciwstarzeniowa
Znajdziemy w nim:
Produkt zawiera 98,8% składników naturalnych oraz 1,2% identycznych z naturalnymi.
- Organiczną wodę z Chabra Bławatka - wykazuje działanie kojące, antyoksydacyjne oraz przynoszące ulgę i świeżość zmęczonym oczom.
- Luminescine - stanowi doskonałą ochronę przed negatywnym promieniowaniem UV, które zostaje zmienione w efekt luminescencji. Daje to efekt wypoczętego, rozjaśnionego i promiennego spojrzenia.
- Beautifeye™ - składnik, który jest porównywany z blefaroplatyską, czyli usunięciem i napięciem skóry powiek. Daje efekt wygładzenia zmarszczek.
- Olej Tsubaki - ma silne właściwości anti-aging, doskonale odżywia, poprawia elastyczność oraz wyrównuje koloryt skóry.
- Kofeinę - zwiększa mikrokrążenia, co wpływa na redukcję obrzęków oraz oznak zmęczenia.
Produkt zawiera 98,8% składników naturalnych oraz 1,2% identycznych z naturalnymi.
Brak parabenów, SLS, SLES, Parafiny, Donorów formaldehydu, Silikonów, Chemicznych filtrów UV, Ftalanów, PEG, Metyloizotiazolinu.
15 ml to porcja standardowa jaką znajduję w kremach pod oczy. Ta wykazuje się wysoką wydajnością mimo, że krem nie tylko aplikuję pod oczy, ale i na górną powiekę.
Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że krem jest lekki, ale w trakcie nakładania we wskazane miejsca przy pierwszym zastosowaniu uznałam, że krem jest treściwszy.
Na nocną porę pozwalałam sobie na grubszą warstwę i tu spotkałam się z małą kolizją bo czułam na powiekach zanim zasnęłam warstwę, która w małym stopniu obciążała skórę.
Krem potrzebuje czasu na wchłonięcie. O poranku zanim ją zmyłam nadal ją wyczuwałam. Natomiast pod dziennym makijażem/lub bez niego, krem w normalnej ilości nie wadził.
Krem na okolice oczu jest śnieżnobiały, bez zapachu. Znajduje się w mlecznej buteleczce z wygodnym i higienicznym aplikatorem. Całość przekazywana jest przyszłym użytkownikom w eleganckim kartoniku.