Pokazywanie postów oznaczonych etykietą GlySkinCare. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą GlySkinCare. Pokaż wszystkie posty

21 lutego 2018

#GlySkinCare /KREM PILINGUJĄCY Z KWASEM GLIKOLOWYM 5% NA NOC/

Witam

Doszłam ostatnio do wniosku, że o skórę twarzy dbam najsolidniej. Maseczki, peelingi, glinki, kosmetyki oczyszczające oraz kremy - te wszystkie produkty są używane przeze mnie prawie codziennie. I też mam sporą ich gromadkę zaraz po kosmetykach do włosów.

Ciekawą propozycję kremu pilingującego na noc z kwasem glikolowym 5% o jakim chcę dziś napisać ma GlySkinCare.

Osobiście nadal jestem ciekawa tego kremu, dlaczego? Bo testowała go dla mnie koleżanka z pracy. 

PH; 2,2
Opakowanie: 30 ml
Przeznaczony jest to cery suchej i dojrzałej.


Korzyści kuracji kwasem glikolowym:
  • Usunięcie martwego naskórka,
  • Lepsze przenikanie składników aktywnych zawartych w kosmetykach w głąb skóry,
  • Rozjaśnianie przebarwień posłonecznych, hormonalnych, pociążowych,
  • Spłycanie zmarszczek,
  • Spowalnianie procesów starzenia skóry,
  • Regulacja wydzielania sebum.
  •  
     

Sposób użycia jest istotny podczas pierwszego zastosowania. 
Po umyciu twarzy należy rozprowadzić warstwę kremu z kwasem glikolowym delikatnie go wcierając na dwie godziny. Po tym czasie należy go zmyć. Jeśli w ciągu 24 godzin nie pojawią się podrażnienia, stosować go można na całą noc.

Stosując kosmetyki na bazie kwasu nie należy stosować ich na uszkodzoną skórę. Przy stosowaniu preparatów złuszczających należy zrezygnować z opalania oraz stosować filtry przeciwsłoneczne SPF 30. W przypadku dostania się preparatu do oczu przemyć ciepłą wodą.


Opinia koleżanki.
Tubka mieści 30 ml białego, bezzapachowego kremu. Opakowanie jest miękkie i stoi na głowie przez co aplikacja jest wygodna. Krem zawsze znajduje się przy wylocie. Zakrętka jako forma zamykania jest rozwiązaniem mniej wygodnym. Przed aplikacją do usunięcia było sreberko odblokowujące otwór. 

Kurację rozpoczęłam od zaleceń producenta. Wykonałam w tym celu test 24 godzinny. W tym czasie nie wstąpiło żadne uczulenie dlatego swobodnie mogłam stosować krem na całą noc. Lekkie mrowienia momentami szczypania występowały, ale przy pierwszych aplikacjach. W późniejszym czasie były słabo wyczuwalne. 

Po niespełna tygodniu krem wygładził mocno cerę. Była/jest ona miękka, krem nawilżający jaki stosuję lepiej się wchłania przez co skóra nabrała stałego nawilżenia. Wytwarzane sebum jest słabsze dlatego i zaskórników jest znacznie mniej. Drobne wypryski ukazują się sporadycznie. Nie widzę wpływu na zmarszczki.

Krem z 5% kwasem glikolowym polecamy osobom zaczynającym przygodę z kawasami. Jest to niewielkie stężenie, ale warto od niego zacząć i poobserwować skórę. 

W ofercie Diagnosis, oraz na adamed24.pl, gdzie krem jest dostępny występuje także krem z tej samej serii z wyższym stężeniem (10%). 

pozdrawiam - Magda

31 stycznia 2018

#GLYSKINCARE BODY LOTION /BALSAM Z KWASEM GLIKOLOWYM/


Witam

Mogę się mylić lub nie, ale balsam do ciała GlySkinCare był moim pierwszym kosmetykiem jakim traktowałam ciało, który posiadał kwas glikolowy 10%. Mam skąpe doświadczenie z kwasami dlatego z rezerwą i ostrożnością z początku podeszłam do tego lotionu.

Nie należy stosować balsamu po depilacji lub na uszkodzoną skórę. Przy stosowaniu preparatów złuszczających należy zrezygnować z opalania oraz stosować filtry przeciwsłoneczne SPF 30. 

W przypadku dostania się preparatu do oczu przemyć należy je ciepłą wodą. 

Jak widać lotion ma kilka przeciwwskazań i warto jest ich przestrzegać.

200 ml/59 zł
Produkt dostępny w sklepie medycznym adamed24.pl



Opakowanie wyróżnia mocna barwa, ale na tyle krystaliczna, że wygodnie mogłam kontrolować ubytek. Pompka to zaleta tego kosmetyku. Bez uszczerbku działała cały czas dozując odpowiednie porcje. Po użyciu dzióbek można zablokować. Czynność banalna i warto to robić. 

Body Lotion 10 charakteryzował się delikatną konsystencją i sprawnym wchłanianiem. Nie jest tłusty. Pachniał...brak mi określenia na ten temat. Specyficznie, ale do zaakceptowania.

Od pierwszego zastosowania wywoływał lekkie kłucie. To sprawka kwasu glikolowego. Nie było nic negatywnego tak po prostu działa kwas na skórę, złuszcza ją pobudzającym tym samym proces regeneracyjny. Takie lekkie szczypanie nie występowało też za każdym razem.


Namacalne efekty przychodzą po parunastu dniach. Tak było u mnie. Skóra faktycznie zostaje nawilżona i zmiękczona. Natomiast wygładzenie pojawiło się znacznie później.

Z owłosieniem na nogach nie mam większych problemów i depiluję się raz na tydzień lub rzadziej. Mam z kolei przypadłość z wrastającymi włoskami. Lotion dopiero niedawno pokazał, że potrafi przeciwdziałać temu.

Balsamu nie stosowałam dzień po dniu robiłam przerwy kiedy np: depilowałam nogi.

Balsam działał dwufazowo: gwarantował mi gładką skórę oraz umiarkowane nawilżenie, ale do zaakceptowania.



    Lotion 10 GlySkinCare był dla mnie odkryciem i żałuję, że nasze spotkanie nie nastąpiło dużo wcześniej. Przy lotionie nie musiałam pamiętać o regularnym peelingowaniu ciała zwłaszcza nóg. Dlatego polecam go zapominalskim, nie pożałujecie Lotion załatwi za was tą czynność przynosząc gładką i miękką skórę. 

    pozdrawiam - Magda

    24 lipca 2017

    #GLYSKINCARE, INTENSE C /SERUM NA PRZEBARWIENIA/

    Witam

    Markę GlySkinCare miałam przyjemność już poznać. Używając paru jej produktów do włosów wiem, że każdy z nich dał mi zadowolenie, dlatego marka jak dotąd kojarzyła się mi pozytywnie. 

    Pod lupę tym razem wzięłam kosmetyk do pielęgnacji skóry twarzy. Jest nim serum z witaminą C na przebarwienia. Przy wyborze kosmetyku kierowałam się tym by zawierał coś wyjątkowego. 
    Bijący z opakowania napis L-Ascorbic Acid -czyli skoncentrowana forma witaminy C skłonił mnie do bliższego poznania i zaobserwowania ewentualnych zmian na cerze. 

    Serum przeznaczone jest do każdego typu skóry.
    Zapraszam na opinię.



    Szklana w sumie najzwyklejsza ciemna buteleczka z pipetką dozującą wzbudza zawsze u mnie zaufanie w nowo poznawanym produkcie. Kojarzy mi się z apteczną wersją "lepszego" produktu. Przyciemnione szkło ochrania jej zawartość przed promieniami słonecznymi, które negatywnie wpływają na skład. 

    Do zużycia było przede mną 30 ml dość wodnistej cieczy, trochę przypominającej konsystencję olejkową. Teraz wiem po prawie dwóch miesiącach, że taka pojemność jest bardzo wydajna. 

    Stosując serum w takim czasie ubytek nie jest wielki. 

    Do jednokrotnego użycia potrzebuję zaledwie 5 kropel, mało? Myślę, że w sam raz. Twarz mam pokrytą dobrą jego warstwą. 

    Serum aplikuję jedynie na noc, takie ma zresztą przeznaczenie. Po wklepaniu nie czuję tłustości, a jedynie w pewnym sensie jego obecność.
    Zapach jest mi obojętny, nie wyróżnia się niczym szczególnym. Ciekawostką przy tym serum jest to, że wywołuje przyjemne ciepło na twarzy w trakcie wchłaniania. Czasami jest ono słabsze, czasami wyczuwalne mocniej. 



    Serum posiada pH 3.  Po otwarciu ma ważność aż 2 lata. Sporo jak na produkt do twarzy. Chyba jest to mój pierwszy kosmetyk, który po otwarciu może być tak długo ważny.

    Serum zawiera L-Ascorbic Acid -czyli skoncentrowaną formę witaminy C. Ma ona dotrzeć do najgłębszych warstw skóry oraz zapewnić ochronę przed wolnymi rodnikami. Jej zadaniem jest również zabezpieczenie przed promieniowaniem UVA i UVB.

    W chwili obecnej (po około 2 miesiącach stosowania serum) jest mi nadal trudno go ocenić. Jest to czas za krótki by cokolwiek zauważyć znaczącego odnośnie np: zmarszczek na które serum nie wpłynęło tak naprawdę. Nawet płytkie zmarszczki nie uległy wypełnieniu. Po dwóch tygodniach jak dobrze pamiętam zaczęłam wyczuwać na skórze niedosyt odnośnie nawilżenia. Wtedy posiłkować się zaczęłam kremem by płaszcz lipidowy nie uległ przesuszeniu i utrzymywał prawidłową ilość wody.

    Przebarwień nie mam dlatego tutaj moja ocena jest zbyteczna.
    Szukając opinii innych użytkowniczek tego serum natknęłam się na informację w jednym opisie, że serum to posiada składnik o nazwie Polyacrylamide i jest on rakotwórczy. Z początku mnie to przeraziło, ale po kilku dniach uznałam, że w tak krótkim czasie serum z tym składnikiem nie mogło mi zaszkodzić. Przykro mi, że muszę Wam o tym składniku napisać.


    Z początku produkt mnie zdobył i to bardzo. Chciałam go poznać i ocenić działanie. Prawidłowo dobrane opakowanie w postaci ciemnego szkła z pipetką kupiło mnie i z ochotą zaczęłam go używać. Ze względu na Polyacrylamide serum odstawiłam nie chcę się jednak narażać. Koszt jego to 79 zł. Dla niektórych sporo, zgodzę się. 

    Zdecydujcie sami, czy chcecie go poznać, na korzyść jest w nim występująca witamina C. 


    pozdrawiam - Magda

    29 czerwca 2017

    #GLYSKINCARE, GOLD COLLAGEN FACE CREAM

    Witam

    Złoto zawsze kojarzy mi się z czymś drogocennym i wyjątkowym. Widząc świecącą się np: biżuterię zatrzymuję wzrok i gapię się jak sroka z tym, że nie kradnę jej jak ona:) 

    W wyjątkowej oprawie bo z atłasowym połyskiem subtelnego złota oraz przykuwającymi napisami w barwie ciepłego złota przywitał mnie krem z drobinkami złota i kolagenem do twarzy marki GlySkinCare. Wybraniec tego lata stał się moim przyjacielem ponieważ tylko o tej porze roku moja odwaga wzrasta by podkreślić opaleniznę kosmetykami z dodatkiem mieniących się drobinek.



    Pojemność: 50 ml
    Cena: 69 zł
    Dostępność: np Diagnosis

    Tubka jest wyjątkowa pod względem wizualnym, skromna, lekka nie zajmuje miejsca na toaletce czy w torebce. Niewielkie akcenty zdobiące mają barwę złotą zwłaszcza dominująca zakrętka. 

    Kartonik, który stanowi zewnętrzne dodatkowe opakowanie pasuje bliźniaczo, producent użył tekstu w kolorze złotym. Formę odmykania/zamykania stanowi zakrętka za którą nie przepadam, ale nie używając kremu codziennie jestem w stanie to przeboleć.

    Skład nie jest perfekcyjny, sama nie jestem wzorową znawczynią, ale dopatrzyłam się kilku dobrych komponentów: złoto oczywiście (znajduje się za połową składu i słusznie ponieważ jego obecność w kremie jest odpowiednio wyważona), oleje: macadamia, abisyński, kwas hialuronowy, parę witamin (E, A, B3), alatoninę, kollagen.


    Każdą aplikację w pewnym sensie adoruję, ponieważ zapach kremu jest przyjazny, lekki, świeży można stać się jego niewolnikiem. W barwie jest biały z mnóstwem złotej poświaty. Znikomą ilością jestem w stanie posmarować całą twarz, która nabiera jednolitego odcienia. Opalenizna jest z lekka podkreślona, a drobinki nie świecą jak lampki na choince, dają się polubić od tej pozytywnej strony. Ilość złota jest proporcjonalnie do innych składników prawidłowo dobrana. 

    Nawilżenie jakie przynosi mi krem jest średnie, dlatego nie używam go codziennie, a co drugi trzeci dzień by innym kremem zaspokoić naskórek i nie dać mu się wysuszyć zwłaszcza teraz podczas upałów.  

    Po aplikacji krem łatwo wnika w skórę i ją napina. Ma ponoć chronić skórę przed wolnymi rodnikami i przyspieszać jej regenerację. 

    Kremu używam solo bez podkładów. Ogólnie to staram się jak najmniej obciążać cerę podczas upalnych dni. Krem nie zostawia tłustego czy lepkiego filmu.

    Mam jedynie uwagę do tubki na której nie naniesiono składu. Widnieje on jedynie na kartonowym opakowaniu, które dla wielu osób jest zbyteczne i zostaje wyrzucone tuż po dostaniu się do tubki. 

    Używacie kosmetyków ze złotem? I lubicie nimi podkreślać opaleniznę? Podajcie inne odpowiedniki tego kremu jak znacie.


    pozdrawiam - Magda

    22 kwietnia 2017

    GLYSKINCARE W ROLI ODŻYWKI DO WŁOSÓW Z OLEJEM MAKADAMIA I KERATYNĄ

     Witam

    Jestem naturalną szatynką. Od studiów kolor totalnie przestał mi się podobać i rozpoczęłam jak wiele kobiet eksperymentować z kolorem. Nigdy nie ciągnęło mnie do odcieni blondu i czerni uparcie nakładam odcienie koloryzujące moje włosy w odcienie jesienne czyli sporo barw rudych. Ten kolor nie jest prosto uzyskać.

    Stosuję do farbowania farby różnych producentów z jednych jestem bardziej zadowolona z drugich mniej. Producent wystarczy, że zmieni skład mieszanki i kolor nie wychodzi jak np: poprzednim razem. By utrzymać włosy na poziomie przy farbowaniu staram się dobierać odżywki z olejami, może nie każdy ma dobry wpływ, ale mam kilku sprawdzonych co wiem, że dadzą radę i np: po farbowaniu podniszczonych włosów staną na wysokości zadania i przywrócą im jednym słowem 'zdrowy wygląd'.

    Odżywka GlySkinCare posiada wysoko w recepturze wysoko olej makadamia dlatego tym razem po farbowaniu na nią padł wybór. 


    Pojemność : 250 ml  Cena: 28,90 zł  Dostępność: Diagnosis
    Zadania odżywki:
    • odbudowuje
    • nadaje miękkość 
    • nawilża
    • uelastycznia
    • chroni
    Macadamia Oil Conditioner to odżywka z olejkiem macadamia przeznaczona do każdego rodzaju włosów.

    Producent:
    Odżywka posiada formułę, która została wzbogacona o naturalny olej makadamia, keratynę, białko pszeniczne, witaminę E, aloes oraz pantenol. Odbudowuje naturalną strukturę włosa poprawiając ich nawilżenie, elastyczność i gładkość. Dodatkowo tworzy film na powierzchni włosów, który chroni je przed wnikaniem szkodliwych substancji z otoczenia. Stosowanie odżywki sprawi, że włosy będą miękkie, lśniące i jedwabiście gładkie.

    Sposób użycia : Rozprowadź dokładnie odżywkę na umyte, wilgotne włosy. Odczekaj 3 min., a następnie spłucz letnią wodą.



    Odżywkę trzymałam nieco dłużej niż wskazane przez producenta 3 minuty. Miałam wrażenie, że mam mniejszy problem w trakcie rozczesywania, który nie był i tak ideałem. Zapach bardzo przyjemny, nie silny i tym sposobem odżywka nie odpychała. Przy końcu nie dozowała się dobrze, gęsta maź nie chciała wypływać przez dzióbek aplikacyjny. 
    Włosy po jej kilkukrotnym zastosowaniu odżywały, najbardziej cieszyło mnie kiedy ustępowało puszenie, doceniam kiedy odżywka poskramia włosy, wygładza i stosownie je nawilża. Takie właśnie efekty przyniosła ta. Olej makadamia zawsze dobrze wpływał na moje włosy, a dodatek takich składników jak: keratyna, białko pszeniczne, aloes czy pantenol przyczyniły się do całkiem zdrowego wyglądu na długości włosów sięgających mi za kość ogonową. Przymykam oko na niedosyt w rozczesywaniu, jej ogólne działanie oceniam wysoką notą, a Was zachęcam do poznania odżywki z olejem makadamia i keratyną GlySkinCare.



    pozdrawiam - Magda

    21 marca 2017

    GLYSKINCARE, MASKA DO WŁOSÓW Z OLEJEM KOKOSOWYM, KOLAGENEM I KERATYNĄ

    Witam

    Pielęgnowanie długich włosów staje się po czasie wyzwaniem. Dokładam wszelkich starań dla ogólnego ich wyglądu. Przychodzi pora, zresztą jak u każdego, kiedy nie mam większego wpływu na ich stan. Np: pojawiający się łupież lub nadmierne przetłuszczanie się skalpu to przypadłości, które nie ustępują z dnia na dzień. Dobór odpowiednich specyfików jest momentami wyczynem...

    Maski do włosów to kosmetyki, które nie powinny mieć styczności ze skalpem. Konsekwencje mogą być przykre, kiedy nie dopilnujemy właściwego ich stosowania. 
    Okres zimowy tego roku nie był dla mnie łaskawy. Dokucza/ł mi łupież. Obecnie nie jest już taki ostry bo podjęłam z nim walkę, ale nadal nie zszedł cały. Nie sądzę, że to wina maski GlySkinCare, która króluje na półeczce i sięgam po nią podczas mycia włosów, ani jej poprzedniczki. 
    Przy aplikacji spuszczam włosy w dół i od połowy uszu nakładam małymi porcjami maskę, masując włosy po czym spinam je szeroką klamrą. Producenci często doradzają by okryć włosy czepkiem i trzymać w ten sposób włosy około 20 minut. Maska w ten sposób przenika w głąb włosów i lepiej na nie działa. 
    Prawda jest taka, że przy tej masce nie skorzystałam z tej rady. Za to czasowo trzymałam ją prawidłowo. 


    Pojemność: 300 ml
    Cena: 34 zł
    Dostępność: Diagnosis

    Opakowanie jest dosyć miękkie, rzucać nim nie należy bo może stać się kraksa. Posiada natomiast istotne zalety. Przed dostaniem się pierwszy jej klient ma okazję zerwać sreberko, świadczące o oryginalnym produkcie nie otwieranym wcześniej. Za pomocą dłoni zawsze wydobywamy stosowną dozę gęstej mazi. Przy tej czynności napawać się możemy kokosowym, słodkawym zapachem maski. Lubię kiedy maski mają konkretne gęstości, wiem wtedy, że włosy wchłoną dobrą jej ilość, oczywiście nie przesadzając z ilością bo można się zawieźć i zaszkodzić w tej sposób włosom. Umiar trzeba mieć.


    Maska GlySkinCare nie wyszczególnia się składem. Nie jest on też najgorszy. Formuła jej wzbogacona została o naturalny olej kokosowy, kolagen, keratynę, białko pszeniczne, witaminę E, aloes i pantenol.

    Sobota to przedostatni dzień tygodnia i to wtedy urządzam sobie domowe Spa. Ostatnio ta maska dołączyła do tego wyjątkowego dnia. Dopieszczając twarz glinką, depilując nogi, maska nałożona na włosy wzmacnia je i odżywia.

    Po kolejnej sobocie budząc się rano w niedzielę wiem, że maska używana raz na tydzień spisuje się na tyle dobrze, że zwielokrotnienie jej aplikacji nie ma sensu. Wniosek jest jeden. Jest to dobra maska. Po niej włosy zyskają na objętości, są podatne przy rozczesywaniu. Zmniejszyła się ilość wypadających włosów. Końcówki natomiast zlały się z włosami i nie sterczą jak jeszcze kilka tygodni temu. 


    Jakie maski lubią Wasze włosy? Polecacie jakąś szczególną?



    pozdrawiam - Magda

    13 lutego 2017

    TONIK DO TWARZY, GLY MIST /GLYSKINCARE/


    Witam

    Czym jest tonizowanie? To proces kiedy przywracamy skórze jej naturalny, lekko kwaśny odczyn pH, którego mogą pozbawić jej kosmetyki czyszczące. Po przemyciu skóry tonikiem jest ona dodatkowo chroniona.

    Sporo osób o tej czynności prostej i zarazem mogłoby się wydawać błahej zapomina lub nie uznaje tonizowania. Jest to istotna 'procedura' i zachęcam osoby, które pomijają ten etap do wprowadzenia go na stałe.

    Często po oczyszczeniu nie zdajemy sobie sprawy, że nie wszystkie  kosmetyki czyszczące są łagodne, często nieświadomie przemywamy twarz zmywając makijaż kosmetykiem agresywnym i wtedy to odczyn pH skóry wzrasta. Czego możemy się wtedy nabawić? Trądziku, łojotoku, przebarwień, mogą wystąpić wcześniejsze zmarszczki.

    Toniku używam od wielu lat. Ulubieńca nie mam. Ciekawość na nowe produkty jako blogerka mam dlatego za każdym razem po zużyciu danej buteleczki sięgam po nową. Tym razem padło na tonik GlySkinCare. Markę zdążyłam już poznać od dobrej strony. W ubiegłym roku maska do włosów z olejem makadamia całkiem dobrze sprawdziła się przy długich włosach.

    Pojemność: 200 ml
    Cena: około 23 zł
    Dostępność: np <Tutaj>




    Swoją ciemną szatą graficzną kosmetyk wyróżnia się na tle innych jakie mam obecnie w moim szafkowym raju pielęgnacyjnym. Wzmianka o produkcie na etykiecie nie jest szeroka, informacji jest minimum za to w kilku językach w tym polskie tłumaczenie. 

    Aplikacja odbywa się za pomocą atomizera. Jako maniaczka płatków higienicznych aplikuję mgiełkę na wacik po czym przemywam twarz.Tak wolę. 
    Produkt jest cieczą bezzapachową. 


    Skład jest krótki, ale z mankamentami. Po wodzie, która dominuje w recepturze występuje ekstrakt z cytryny, który ma sporo właściwości:
    • działa antyoksydacyjnie, czyli chroni skórę przed szkodliwym działaniem wolnych rodników;
    • aktywuje procesy regeneracji i odnowy skóry;
    • nawilża, zwiększa elastyczność i jędrność skóry;
    • odżywia i rewitalizuje skórę zmęczoną i przedwcześnie starzejącą się;
    • działa delikatnie ściągająco i zmniejsza pory;
    • wspomaga gojenie trądzikowych stanów zapalnych;
    • rozjaśnia koloryt skóry - rozjaśnienie przebarwień posłonecznych i pozapalnych;
    Niestety w krótkim składzie znajdują się też parabeny.


                                       

    Działanie toniku mi odpowiada. Zawsze przed nałożeniem kremu, przemywam nim skórę. Chcę by lepiej składniki kremów wchłaniały się i dawały lepsze rezultaty. Po przemyciu cery czasami szyi czuć jak skóra powraca do 'normalności' efekty ściągnięcia po wcześniejszych specyfikach ustępują, skóra się rozluźnia. W pierwszej kolejności czuć odświeżenie. 
    Rankiem skóra staje się być pobudzona i przygotowana na dzień. Priorytetem oczywiście jest przywrócenie prawidłowego pH. Po wchłonięciu się tonik nie pozostawia lepkiego filmu, nie działa nie korzystnie. 

    Pamiętajcie o tonizacji jest to ważna czynność. Przynajmniej raz na dzień warto przywrócić skórze jej pH. Buteleczka z której ostatnio korzystam jest produktywna.


    pozdrawiam - Magda

    14 października 2016

    ODBUDOWUJĄCA MASKA DO WŁOSÓW Z OLEJEM MAKADAMIA I KERATYNĄ /GLYSKINCARE/

     Witam

    O długich włosach marzyłam od lat. Cierpliwość się opłacała i mogę się nimi teraz cieszyć. Nie mierzyłam ich ostatnio, ale sięgają mi za kość ogonową. W związku z tym nie pozostaje mi nic innego jak dobrze o nie dbać. Mimo, że są cienkie i lubią się przetłuszczać rzadko spotykam kosmetyk, który je za dużo obciąży lub wysuszy. Niekorzystne wybory jednak się zdarzają.
    Dzisiejsza maska do włosów pochodzi od marki GlySkinCare. W jej składzie producent zamieścił olej makadamia oraz keratynę.
    Pojemność - 300 ml
    Cena  - 28 zł
    Dostępność - Diagnosis

    Olej makadamia, keratyna.

    –––––––––––––––––––––––––––––
    300 ml to spora ilość. Producent zapewnił wygodne opakowanie w tym celu zaoferował plastikowy słoiczek na zakrętkę. Zabezpieczenie w formie sreberka znajdziemy pod wieczkiem. Maska ma postać białego budyniu o pięknym zapachu. W trakcie aplikacji za każdym razem rozkoszuję się nim. Chcę go wąchać bez ustanku.  
     
    Sposób użycia
    Rozprowadź dokładnie maskę na umyte, wilgotne włosy. Załóż na głowę czepek i owiń ręcznikiem. Po upływie 15-20 minut spłucz letnią wodą. W celu uzyskania lepszego efektu nawilżenia, przed nałożeniem maski zastosuj Szampon z olejem makadamia i keratyną. Unikać kontaktu z oczami.

     Słoiczek 300 ml - wysoce wydajny.

    ––––––––––––––––––––––––––
    Główny składnik czyli olej makadamia umieszczony jest na szóstym miejscu w składzie. Oprócz oleju występuje również keratyna, białko pszenicy, witamina E, aloes.  Kilka humekantów: pantenol,gliceryna.
    Maska ma odbudować strukturę włosa, poprawić nawilżenie, elastyczność i gładkość.  
    Skład nie jest czysto naturalny. Zresztą u mnie włosy nie są do końca szczęśliwe wolą nie co "gorsze" składy.


    Treściwa gęstość, cudowny zapach.
      ––––––––––––––––––––––––––
    Jak na maskę przystało zalecenia są jasne: powinno się ją co najmniej trzymać na włosach 15 minut.  Przyznaję się bez bicia, że podczas pierwszych aplikacji trzymałam ją o wiele za krótko by dostrzec pozytywny jej wpływ. Po zdyscyplinowaniu się wynik był o niebo lepszy. Włosy niesamowicie są miękkie po wyschnięciu, stały się nawilżone aż po same końce. Nie są obciążone mimo dosyć ciężkiej konsystencji. Po wymodelowaniu odstają od skalpu więcej niż zwykle. Nie są przeciążone, nie duża porcja maski działa bardzo dużo. Jeden wieczór w tygodni funduję włosom takie spa i to w zupełności starcza. Po jej zmyciu dobrze dają się rozczesać. 
    Maska ma kilka istotnych zalet. Warto ją posiadać w swojej kosmetyczce.
     

    pozdrawiam - Magda

    30 września 2016

    SUCHY OLEJEK ARGANOWY W ROLI ROZŚWIETLACZA DO CIAŁA I WŁOSÓW /GLY SKIN CARE/

    Witam

    Oleje czy olejki nie są mi obce. Ten rodzaj kosmetyku albo się lubi, albo nie. Główną ich wadą jest konsystencja, która w niektórych przypadkach jest za tłusta i tym zniechęca klienta do zakupu. Osoby takie są nastawione negatywnie i niczym ich się nie zmusi do korzystania z takiego produktu.

    Nie zrażona jak dotąd, stosuję olejki, ale większe uznanie mają rzecz jasna czyste oleje przy ich udziale odnoszę sukcesy i jestem ich wielbicielką. 


    W porze wakacyjnej poznałam rozświetlający suchy olejek arganowy GlySkinCare do ciała i włosów. Można nazwać go odmianą olejku powszechnego. Różni się on gęstością, która szybko wysycha nie lepi się i nie jest tłusta.

    Pojemność - 125 ml

    Cena - 51,13 zł

    Dostępność - Diagnosis

    Opakowanie - ciemna buteleczka z dozownikiem typu atomizer

    Zapach - olejek bezzapachowy

    Gęstość - wodnista


    Sposób użycia. Ciało: Spryskaj ciało suchym olejkiem arganowym a następnie wmasuj delikatnie w skórę. Włosy: Rozetrzyj 1-2 porcje olejku arganowego w dłoniach, a następnie wetrzyj we włosy.

    Składniki
    Cyclopentasiloxane, Diisopropyl Adipate, Dimethicone, Octocrylene, Decyl Oleate, Argania Spinosa Kernel Oil, Tocopheryl Acetate, Mica, CI 77981, CI 77491, CI 77492.




    ––––––––––––––––––––––––––––––
    Przed użyciem dobrze jest wstrząsnąć buteleczką, ponieważ drobinki osadzają się na dnie, należy je pobudzić. Zaletą suchego olejku jest jego natychmiastowa wchłanialność i wysychanie. I tak jest również tutaj. Olejek jest uniwersalny w użytkowaniu. Posłużyć może jako akcent na ciało w formie podkreślenia naturalnej opalenizny oraz na włosy, gdzie wydobędzie z nich blask.

    Ciało: po kilku porcjach na ciało i rozsmarowaniu mieniącej się cieczy, pozostają jedynie drobinki, które przepięknie i subtelnie podkreślają skórę "dotkniętą" promieniami słonecznymi. Olejek nie będzie się nadawał dla bladziochów, osób które nie przebywają na słońcu i mają jasną karnację. Znacznie gorzej się wtedy prezentuje. Natomiast naturalną opaleniznę olejek potrafi doskonale uwydatnić. W składzie producent umieścił olejek arganowy wraz z witaminą E. Jednak nawilżenie jakiego potrzebuje moje ciało jest za skąpe po jego użyciu. Dlatego przed jego rozpyleniem aplikowałam balsam. Produkty nie wadziły sobie wzajemnie, a naskórek przez cały dzień utrzymywał dobry stopień nawilżenia.
     

    Włosy: 2-3 pompki nanosiłam na dłoń i wcierałam brązowo-złotą poświatę we włosy. Nigdy jej nie oceniłam jako brokat, który w formie przesadzonej wygląda bardzo źle. W promieniach słonecznych olejek wyglądał jak rozsiany złoty pył, włosy przyjaźnie mieniły się przez co najbliżsi zwracali uwagę (pozytywną). Na świeżo farbowanych włosach na odcień rudy efekt był spektakularny, ale tylko w słońcu. Olejek w żadnym stopniu nie obciążał włosów zwłaszcza cienkich. Nigdy zresztą nie przesadzałam z jego ilością.
     

    Zadania olejku wg. producenta: Ocena moja
     - Nawilżanie /średnie/

    - Wchłanianie /sprawne/

    - Lekka formuła
    /jak najbardziej/

    - Skóra pięknie rozświetlona /zgadzam się w 100%/



    ––––––––––––––––––––––––––––––
    Olejek jedynie pozostawiał skórę nie w pełni nawilżoną. Inne jego zalety wypadły znakomicie. Mam nadzieje, że uda się mi go skończyć jeszcze w ciepłe dni na które liczę, ponieważ w kolejnym sezonie skończy on swój żywot. Od otwarcia mamy 6 miesięcy na wykorzystanie. Warto taki olejek nabyć późną wiosną i cieszyć się nim w ciągu całego letniego czasu.

     pozdrawiam - Magda