Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Natko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Natko. Pokaż wszystkie posty

10 czerwca 2014

NATKO - PEELING I BALSAM Z OLEJKIEM Z DZIKIEJ RÓŻY

 Witam
Kilka tygodni temu brałam udział w konkursie na blogu dream's world, gdzie wygrałam dwa produkty Natko. Był to zestaw składający się z Peelingu i Balsamu z olejkiem dzikiej róży. Dziś krótka relacja z ich użytkowania.
Od producenta
PEELING
"Wygładzający peeling do ciała w delikatny sposób usuwa obumarłe komórki naskórka, wygładzając strukturę skóry. Olejek z dzikiej róży, masło Shea oraz pantenol poprawiają elastyczność skóry, nadając jej świeży wygląd. Skóra pozostaje doskonale wygładzona i jędrna."
BALSAM
 "Nawilżający, intensywnie pielęgnujący balsam do codziennej pielęgnacji ciała. Olejek z dzikiej róży, masło Shea i witaminy zawarte w balsamie chronią skórę przed wysuszeniem, ujędrniają, nawilżają i wygładzają. Olejek z dzikiej róży dzięki wysokiej zawartości witaminy A, czyni skórę gładką i aksamitną. Zapewnia świeżość, witalność i jędrność oraz odmłodzenie wyglądu skóry każdego dnia."
Opakowanie -  Są to solidne pojemniki z twardego plastiku. Nalepki w przyjaznych szatach graficznych nalepiono na każdym z nich. Występują również nalepki w polskim języku. Niestety na pojemniku z peelingiem widnieje mylna informacja odnośnie nalepki z napisem "Peeling do ciała z oliwą z oliwek" 
zamiast "Peeling do ciała z olejkiem z dzikiej róży".  
Pod główną zakrętką mamy sreberka zabezpieczające. 
Zapach - Wzbudził we mnie wielkie nie miłe zaskoczenie w obu przypadkach. Po prostu mi nie odpowiadał. Wyczuwalna jest nuta dzikiej róży no może w 15% reszta to dziwny nie zadowalający zapach, który nie odpowiadał mi jak i mojej siostrze, która korzystała z tych produktów.
 Konsystencja - Zwrócę uwagę w szczególności na peeling, gdzie za każdym zastosowaniem następowała sedymentacja: olejek oddzielał się od drobinek (był to peeling solny) było to w pewnym sensie nie wygodne ponieważ za każdym razem przed użyciem musiałam mieszać te dwa składniki. Natomiast balsam posiadał lekką, ale zbitą wygodną formułę przypominającą nawet po części masło.
 Barwa - Peeling posiadał przyjemny kolor po wymieszaniu o którym wspominałam wcześniej - różowy, natomiast balsam był śnieżny.
 Działanie 
 Peeling, pomimo nie zbyt umilającego zapachu, potrafił usunąć martwy naskórek oraz wygładzić skórę co do tego nie mam zastrzeżeń. Niestety nie zauważyłam by skóra stałą się bardziej jędrna. Drobinki w trakcie masowania szybko się rozpuszczały. Pierwszy raz miałam do czynienia z peelingiem stosunkowo rzadkim przez co był mało wydajny. 
Balsam, okazał się być wydajnym mazidłem, po części szkoda, ponieważ zapachem szczególnie nie zachęcał. Gładko rozprowadzał się na skórze i umiarkowanie wchłaniał. Zauważyłam, że przy nakładaniu w większych ilościach skóra stawał się po części lepka. Smarowałam nim szczególnie łydki, które przy obecnej ciepłej pogodzie bardzo potrzebują nawilżenia. Przy okazji zapach aż tak nie drażnił. Przy dwukrotnym codziennym smarowaniu z nawilżeniem balsam sobie radził. Więcej jego zalet o których wspomina producent nie zauważyłam niestety.
Skład
Peeling
Balsam
Produkty te możecie nabyć w sklepie internetowym Natko <TUTAJ> w cenie:  każdy produkt 16,90 zł.

22 kwietnia 2014

UKOJENIE BÓLU - MAŚĆ KOŃSKA NATKO

  Witam
Maści końskiej używałam po raz pierwszy. Dotąd zaopatrywałam się w maści apteczne.  Zdecydowałam się na nią ponieważ miałam aktualnie kontuzję tricepsu w ramieniu. Być może za krótką zrobiłam rozgrzewkę i podczas treningu siłowego nastąpiła kontuzja. Maść pochodzi z firmy Natko skąd do mnie dotarła. Zaznaczę, że produkt wybrałam sobie sama i dziękuję firmie za to. 
Zastosowanie:
- bóle mięśni, stawów, kręgosłupa, stłuczenia, obrzęki i nadwyrężenia
 - szybko i skutecznie usuwa dolegliwości we wszelkich bólach mięśniowo - stawowo - kostnych.
Balsam zawiera pełnowartościowe wyciągi z roślin o działaniu leczniczym takich jak: 
rozmaryn, 
arnika,
 kasztanowiec zwyczajny, 
mięta
Kasztanowiec zwyczajny: uszczelnia ściany naczyń włosowatych i zwiększa ich przepuszczalność do stanu normalnego dzięki zmniejszeniu kruchości naczyń. Usprawnia przepływ krwi w naczyniach żylnych, co hamuje krzepliwość krwi i przeciwdziała powstawaniu zakrzepów wewnątrznaczyniowych. Działa przeciwbakteryjnie, przeciwzapalnie i łagodnie ściągająco.
Arnika: działanie zewnętrzne na krwiaki, stłuczenia, obrzęki pourazowe, oparzenia.
Rozmaryn: stosowany zewnętrznie działa na bóle mięśni, oraz poprawia krążenie. Odkaża, pobudza.
Mięta: posiada właściwości pobudzające, kojące bóle, mocno chłodzące, antyseptyczne. Działa odprężająco.
 Maść końska chłodząca jest także idealna przy kontuzjach i urazach dla sportowców. Stosowana i polecana przez masażystów. Preparat szybko się wchłania i przyjemnie pachnie.
Przy takim bólu mięśnia który wtedy mi się przydarzył uważam, że nie warto od razu zgłaszać się do specjalisty. Sama uświadczyłam kilka kontuzji, które z czasem przeszły. Ta maść już za pierwszym zastosowaniem dała mi chwilowe ukojenie, a to dzięki miętowemu chłodkowi, który od razu po nałożeniu dał się wyczuć.
Spory pojemnik (500 ml)  mieści maść w postaci zielonego żelu. W zapachu czuć mentol. 
Sposób użycia:
Cienką warstwę maści wcierać w bolące miejsca, aż do wchłonięcia. Tylko do użytku zewnętrznego. Uwaga! Nie stosować w miejscach podrażnionych oraz w okolicy oczu, ust, nosa i błon śluzowych.
Żel - to słowo pasuje lepiej niż maść dlatego będę się nim posługiwać w opisie. Używałam go w sumie przez nie całe dwa tygodnie. Drugi tydzień to była profilaktyka.
Nakłada się go wygodnie, przylega on do skóry i daje się łatwo rozprowadzić. Na skórze tworzy częściowo taką warstewkę, która po wchłonięciu znika. Wchłonięcie chwilę trwa i polecam odczekać, gdyż żel lubi się przykleić nie wchłonięty do ubrania. 
Po bardzo krótkim czasie od momentu nałożenia odczuwałam chłodek i jednocześnie mniejsze natężenie bólu w tricepsie. Była to przyjemna chwila, ale dosyć krótka bo po "wyparowaniu mentolu" ból powracał (przez pierwsze kilka dni).
 Muszę zaznaczyć, że żel z kontuzją w mięśniu poradził sobie w 5 dni (żelu używałam dwa razy dziennie). Stopniowo z dnia na dzień było coraz lepiej. Okazał się produktem bardzo wydajnym z pewnością posłuży nam jeszcze w nieprzewidzianych dolegliwościach. Koszt jego to 17,50 zł za 500 ml. Dostępne są również mniejsze opakowania tego produktu.

18 marca 2014

BALSAM DO CIAŁA Z OLIWĄ Z OLIWEK Z WITAMINAMI KRAUTERHOF

Witam.
Balsam ten to dla mnie zupełna nowość.  Miałam przyjemność go otrzymać 8 marca na spotkaniu blogerek. Prezent otrzymałam od Natko. Presja czasowa częściowo zmusiła mnie do napisania postu w szybszym tempie niż zazwyczaj. Już kolejnego dnia rozpoczęłam testowanie.
Od producenta
"Wygładzający balsam do ciała z oliwą z oliwek, masłem Shea oraz witaminami. Pielęgnuje i ujędrnia skórę, intensywnie nawilża. Oliwa ma szczególnie dobroczynne działanie przy skórze suchej i mogących na niej występować stanach zapalnych. Miąższ świeżego owocu zawiera do 60% tłuszczu, witaminę E, a także antyutleniacz. Zastosowanie oliwy z oliwek powoduje, że kosmetyki z jej dodatkiem mają właściwości wygładzające i regenerujące oraz zapobiegają przedwczesnemu starzeniu się skóry. Polecany do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju skóry."
Zacznę od opakowania, które na pierwszy rzut oka robi bardzo dobre wrażenie. 
Przyjemna szata graficzna na głównej etykiecie zdobi twarde pudełko z wieczkiem, z którego dzięki sporej średnicy aplikacja balsamu przebiega bezproblemowo. 
Przy okazji na bieżąco możemy sprawdzić stan ubywającego balsamu.
Przed przystąpieniem do pierwszej aplikacji musimy opakowanie pozbawić sreberka zabezpieczającego.
Konsystencja balsamu jest puszysta i gładka. W zapachu nie dostrzegłam oliwek, natomiast czuć w dużej mierze słodkość, jest ona dla mojego nosa na granicy. 
Całe szczęście, że balsamu używam głównie do smarowania łydek i ud więc zapach nie jest na tyle mocny i ta słodkość którą wyczuwam jest do przyjęcia.
Skład
Informacje na jednej z etykiet.
Pojemnik mieści 250 ml produktu, który najlepiej zużyć w ciągu 12 msc od otwarcia.
Na spodzie znajdziemy datę ważności.
Balsamu używam od 9 dni. Co mogę o nim napisać? aplikacja jak najbardziej na tak, wygodna i jestem w stanie do końca bez przeszkód wybrać balsam z dna.
 Po nałożeniu balsamu zapach jego na początku czuć, ale z upływem czasu znika. Rano nie ma po nim śladu. 
Wchłania się stosunkowo szybko, jednak przez chwilę skóra jest lekko lepka. Uczucie to mija jednak, gdy balsam się całkowicie wchłonie.
 Balsam po tak krótkim czasie stosowania poradził sobie z nawilżeniem, skóra była odpowiednio zadbana pod tym względem. 
Stała się gładka i przyjemna w dotyku. Co do jędrności? tego zabrakło, ale może za krótko go używam by się przekonać co do tego zapewnienia producenta. 
 Balsam możemy zakupić TUTAJ. Jego koszt to 16,90 zł. Jak dla mnie jest produktem średnio wydajnym. Smaruję się nim tylko wieczorem po kąpieli.