Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cztery Pory Roku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cztery Pory Roku. Pokaż wszystkie posty

28 kwietnia 2019

ZADBANE DŁONIE TO WIZYTÓWKA KAŻDEGO Z NAS CZYLI PARĘ SŁÓW O KREMACH DO RĄK /CZTERY PORY ROKU/

Witam


Czy macie podobne zdanie do mojego, że skóra na dłoniach jest codziennie narażana na różne zmiany związane z czynnościami jakie wykonujemy podczas przeróżnych prac?

Dlatego, tak ważna jest u mnie ich ochrona. Dzień bez kremu u mnie praktycznie nie istnieje, a inne zabiegi jak np: peelingowanie przynajmniej raz/dwa razy na miesiąc muszą się odbyć by solidniej zregenerować skórę.

Kremy dobieram zależnie od panującej pory roku. Zimą potrzebuję konkretniejszych, które są tłuściejsze i nie doprowadzają do przesuszeń związanych z niższą temperaturą. Od wiosny w ruch idą te lżejsze, a latem nawet kremy-lotiony.

Od kilku tygodni mamy wiosnę. To dla mnie wyjątkowy i szczególny czas. Zmieniam wtedy garderobę, zimowe ubrania idą w kąt. Zaczynam stylizować się na bardziej ciepłą kolorystykę nie bacząc na wiek. Chcę jednym słowem poczuć się dobrze, młodziej? a problemy jakie ma każdy z nas odepchnąć na bok.

Wraz z pewnymi wiosennymi modyfikacjami nie ulega wątpliwości, że skóra na dłoniach także spodziewa się zmian. Tłuste kremy czy oleje spokojnie mogę odstawić i zapełnić ich miejsce lżejszymi.

O dwóch wyjątkowych kremach z Czterech Pór Roku opowiem dziś w poście. Są to dwa specyfiki do pielęgnacji dłoni. Jednego wyróżnia piankowa konsystencja, a drugiego innowacyjna formuła. Myślę, że tym drugim zainteresują się panie domu.







Pierwszy krem w piance doskonale sprawdza się u mnie od pierwszych cieplejszych wiosennych dni. Ma formę pianki dość rzadko spotykaną w kremach do dłoni (przynajmniej dla mnie). Czytałam o nim, że ponoć ma lejącą formułę. Zdziwiło mnie to, ponieważ ja takich sensacji nie odnotowałam. Dochodzę do wniosku, że osoba, która miała z nim do czynienia zwyczajnie nie doczytała lub nie wiedziała, że kosmetyki piankowe należy po prostu przed użyciem wstrząsnąć. Wtedy na wierzch wydostaje się chmura piany przygotowana do aplikacji.
Krem "puchnie" pod wpływem nacisku aplikatora. Łatwo się aplikuje i rozprowadza. Na wchłonięcie nie potrzebuje dużo czasu. Na dłoniach nie zostawia niewygodnego filmu. Daje kilkugodzinne uczucie nawilżenia umiarkowanego pod warunkiem nie moczenia dłoni. Zaraz po aplikacji krem sprawia, że dłonie stają się wygładzone, a drobne podrażnienia stają się mniej dokuczliwe. 

Składnikami aktywnymi w nim są:

  • Aloe Vera - głęboko nawilża, koi i łagodzi podrażnienia.
  • Olej Kokosowy - regeneruje i uelastycznia naskórek.
  • Naturalna Betaina i Gliceryna - wygładzają i redukują szorstkość skóry.

Zapach nie dominuje, ogólnie jest subtelny. Liczyłam na znaczącą nutę aloesową i muszę przyznać, że jest ona słabo wyczuwalna. Woń ogólnie jest owocowa, ale również przyjemna.


Opakowanie mieści 100 ml. Jak dla mnie jest wydajne. Oczywiście zależy to od częstotliwości stosowania kremu. Dość mała jego wielkość pozwala mi go nosić w torebce i sięgnąć w razie potrzeby.







Ochronny krem neutralizujący nieprzyjemny zapach właściwie sprawdzi się o każdej porze roku. Ja go odkryłam niedawno i żałuję, że nie wcześniej. Szkoda.

Nie wierzyłam z początku w jego działanie dopóki sama go nie poddałam testom.

Bo czy faktycznie zajmując się gotowaniem obiadu można pozbyć się niechcianych zapachów warzyw: czosnku, cebuli, ryb, smażonych potraw lub chloru czy nikotyny?

Za niechciane zapachy na skórze dłoni odpowiada składnik: Sinodor, o właściwościach neutralizujących nieprzyjemne zapachy, z którymi nasze dłonie nieustanie mają kontakt podczas wykonywania codziennych prac domowych.

Stosując krem po czynnościach związanych z gotowaniem da się zauważyć, że zapach jaki osadził się na dłoniach zanika znaczniej szybciej niż zwykle. Zazwyczaj pozbawiałam się go po paru myciach dłoni. Przy tym kremie wszelkie zapachy ulatniają się szybciej. 
Krem oprócz docelowego składnika zawiera także: masło Shea i wosk pszczeli – intensywnie pielęgnują i chronią skórę dłoni przed przesuszeniem oraz ekstrakt z brzoskwini, który nawilża i wygładza.

Zapach kremu to soczysta, dojrzała brzoskwinia. Bardzo udane odzwierciedlenie tego pysznego owocu.

Krem jest zwarty, biały. W dotyku wydaje się być tłusty. Po aplikacji całkowicie zanika, nie bieli skóry. Zostawia film ochronny.

Jak dla mnie pompka podaje jednorazowo znaczną porcję kremu. Mogłaby być mniejsza.









Markę Cztery Pory Roku znam od dość dawna. Nie ma jak ponowny do nie powrót z pozytywną oceną jaką śmiało mogę wydać o tych produktach.

Piankowa wersja z aloesem sprawdza się dając dobre nawilżenie dłoniom niewymagającym, a krem neutralizujący oprócz pielęgnacji znacznie szybciej usuwa niechciane zapachy zostawiając na dłoniach soczystą nutę brzoskwini.

Kremy nie są drogie. Myślę, że dostępne są w wielu sklepach z ogólną ofertą drogeryjną.


Zainteresowały Was te kremy? A może polecicie mi jakiś specjalny krem niedawno odkryty?


pozdrawiam - Magda

12 kwietnia 2016

CZTERY PORY ROKU W TROSCE O NASZE DŁONIE W ZIMNIEJSZE DNI


Witam

Zimę mieliśmy marną tego roku, jednak temperatura nie sprzyja nigdy skórze rąk nawet jak jest minimalny plus. Chcąc chronić dłonie przed zimnem zaserwowałam im serum przeznaczone do rąk i paznokci z Czterech Pór Roku. Jak sama nazwa wskazuje: serum powinno być silniejsze w działaniu na skórę. Jak spisało się? odpowiedź znajdziecie poniżej.


Obietnice producenta 
- ulga dla skóry zniszczonej i podrażnionej. 
- Serum do rąk Cztery Pory Roku dzięki wysokiej koncentracji składników aktywnych zapewnia intensywną regenerację zniszczonej i podrażnionej skóry już po 1. użyciu. 
- dzięki lekkiej konsystencji bardzo szybko wchłania się, pozostawiając skórę jedwabiście gładką i miękką w dotyku. 

Rezultaty 
- natychmiast przynosi ulgę zniszczonej i podrażnionej skórze 
- intensywnie regeneruje i nawilża 
- likwiduje szorstkości skóry 
- nawilża i wygładza skórki wokół paznokci 
- chroni przed niekorzystnym wpływem czynników zewnętrznych 
- 0% PARABENÓW 

Składniki 
- ekstrakt z białej herbaty – regeneruje, odżywia i wygładza skórę dłoni 
- 5% masła shea - likwiduje szorstkość dłoni oraz skutecznie chroni je przed wiatrem i mrozem 
- olej słonecznikowy - zmiękcza i wygładza, wzmacnia barierę ochronną naskórka 
- alantoina - działa intensywnie nawilżająco i łagodząco 


Pisząc opinię zadaniem moim jest ocenić nie tylko działanie, ale również opakowanie, gęstość, zapach itd.

Zacznę opis od opakowania, a ściślej od dozownika. Spotkałam pierwszy raz tubkę zakończoną pompką w kosmetyku do pielęgnacji dłoni. Bardzo wygodna, dwa kliknięcia wystarczały do posmarowania obu rąk. Na samą pompkę dołączono przeźroczystą skuwkę, ochraniającą. Jedyną wadą takiego aplikowania było to, że przy końcu w tubce zostawało serum, które nie chciało się dozować.

Dla zwolenników konkretnych zapachów i silniejszych kosmetyk będzie idealny. W moim odczuciu pachnie kwiatowo z wyczuwalną dziką różą. Zapach naturalny i ładny, nawet mocniejsza woń nie przeszkadza jeżeli zaakceptuje się ją. Serum w barwie białej, lekkiej w sumie konsystencji, bezproblemowo się rozsmarowuje, nie tłuści skóry, a powleka filmem - wyczuwalnym, ochronnym. Wchłania się migiem. Na początku w składzie doszukamy się masła shea, potem znajdziemy ekstrakt z białej herbaty, olej słonecznikowy.


Z działaniem było różnie. Producent nazwał kosmetyk serum,  sądziłam więc, że będzie na dłużej działało, ochraniając dłonie przed wysychaniem i utrzymaniem w naskórku nawilżenia zabezpieczającego przed skórkami, chropowatą warstwą powstającą z zimna.

W warunkach domowych było całkiem przyjemnie, po wsmarowaniu serum, dłonie nawet kiedy umyłam pod wodą miały nadal ochronny, wyczuwalny film. Jednak kiedy wychodziłam na zewnątrz działanie okazywało się krótkotrwałe i wymagało użycia przeze mnie serum ponownie np: w tramwaju kiedy miałam wolną chwilę. Przy takiej częstotliwości nie przeczę, ale opieka nad skórą była, dłonie mimo tego, że zmarzły nie zostawały pozbawione całkowicie nawilżenia.

Uważam, że słowo serum w tym przypadku jest za duże. Dobry krem już brzmi wiarygodniej. Serum używałam kiedy dłonie nie były w kiepskim stanie, a skóra nie była jakoś szczególnie w tym okresie wymagająca. 

Serum jednak Wam polecam, bo w warunkach domowych i teraz kiedy zrobiło się cieplej sądzę, że jego działanie będzie lepsze i na dłuższą metę zapomnicie o pielęgnacji dłoni. Za 50 ml (wydajne) zapłacimy około 8 zł.

pozdrawiam - Magda

25 sierpnia 2015

CZTERY PORY ROKU, ZMYWACZ DO PAZNOKCI Z GĄBKĄ

Witam

Zmywacz do paznokci jest nie zbędnym kosmetykiem każdej kobiety. Zmywanie paznokci bardzo długo odbywało się u mnie zazwyczaj standardowym zmywaczem z acetonem od którego osobiście się już oddaliłam. Używam go jedynie do brokatowych lub piaskowych nawierzchni do zmycia. Maluję paznokcie z reguły zwykłymi lakierami, a zmywanie ostatnio odbywało się dzięki nasączonym płatkom z których jestem zadowolona do czasu kiedy poznałam Zmywacz hypoalergiczny Cztery Pory Roku z Gąbką. Nie jest to odkrycie bo takie zmywacze widziałam wcześniej jednak chcę Wam dziś bliżej go opisać ponieważ zmywanie z nim jest wygodne, skuteczne (nie zawsze) itd...



Zmywacz to buteleczka plastikowa z nasączoną gąbką w środku. Odkręcając wieczko od razu możemy przystąpić do usuwania lakieru. Sposób użycia jest prosty: wkładając palec należy kilka razy obrócić go w gąbeczce do momentu usunięcia emalii po wykonaniu tej czynności na każdym palcu wskazane jest umycie dłoni. Zmywacz idealnie zmywa klasyczne lakiery, jasne czy ciemne z piaskowymi radzi sobie średnio z brokatowymi mogę napisać - kiepsko / lub jak ktoś woli - może się namęczyć. W 90 % maluję paznokcie zwykłymi lakierami więc jestem z jego poczynań zadowolona. Płytka nigdy nie została wysuszona, zaraz po likwidacji koloru z paznokcia czuć ciecz po części natłuszczoną, która nawilża blaszkę paznokcia i skórki. Zmywacz ma przyjemny zapach. Eksploatuję go już 4 miesiące, a gąbeczka jest nadal wilgotna i zmywa wraz z cieczą paznokcie wzorowo. Gąbka wewnątrz jest sprytnie rozcięta tak by wygodnie można było wsunąć palec, do tej pory jest w stanie idealnym nie jest poszarpana. Zmywając różnej barwy lakiery gąbeczka nie nanosi na palce odcieni z poprzednich zmywań. Zmywacz może nie jest wygodny do zabrania z podróż ponieważ gabarytowo jest spory jak na zmywacz, wtedy możemy go zamienić na płatki nasączone, które znajdują się w mini pudełeczku. Oczywiście ja taką obrałam kolej rzeczy. Cena nie wygórowana  - około 7 zł. Warto go poznać:)


Jakich zazwyczaj używacie zmywaczy?


Zmywacz posiada łagodną formułę. Nie zawiera:
acetonu
alergenów
barwników
olejów mineralnych
nie przyjemnego zapachu

NIE WYWOŁUJE ODCZYNÓW ALERGICZNYCH



pozdrawiam  - Magda