Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nivea. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nivea. Pokaż wszystkie posty

27 września 2018

BLACK WHITE INVISIBLE SILKY SMOOTH ANTYPERSPIRANT SPRAY /NIVEA/

 Witam


Sytuacji stresujących w dzisiejszych czasach nie brakuje w życiu. Dlatego by zapobiec przykrym zdarzeniom warto dokonać odpowiedniego wyboru antyperspirantu przed poceniem.

Gorzej sprawa wygląda z zaufaniem do producentów, kiedy obsypują produkty zaletami, a rzeczywistość przynosi rozczarowanie. Do kilku marek zupełnie straciłam wiarę i na chwilę obecną unikam ich, ale to nie znaczy, że wykluczyłam je w zupełności.

By swobodnie się czuć w trakcie dnia, samo wygodne ubranie nie wystarcza. Jak łatwo się domyślić dobra ochrona pach to priorytetowa sprawa..

Nivea jako marka pokoleniowa ma trudne zadanie, by nie stracić stałych klientów. Dlatego musi starać się by nowości jakie wypuszcza sprawdzały się i dawały dobrą pielęgnację/ochronę.


Dziś przedstawię nowy antyperspirant BLACK & WHITE INVISIBLE SILKY SMOOTH w formie sprayu. 





Kluczowymi zadaniami aerozolu jest:

  • Ochrona białych i czarnych ubrań przed plamami 
  • Nowy świeży zapach 
  • Długotrwałe uczucie świeżości 
  • 48-godzinna ochrona przed poceniem 

    Aerozol nie zawiera alkoholu etylowego. 


    Black & White zatrzymuje nieprzyjemny zapach wydzielany podczas dnia. Na to liczyłam w pierwszej kolejności ponieważ nie ma nic gorszego jak używany antyperspirant nie potrafi zatrzymać woni, która odstrasza od siebie otoczenie.







    Skupiłam się również na obserwacji podkoszulków, bluz itd w różnych kolorach czy faktycznie wystąpią jakieś smugi czy zacieki? Brawo Nivea! Spisałaś się i pod tym względem wyróżniająco.


    Spray chroni pachy, nie podrażnia ich no chyba, że zaaplikuję go na świeżo ogolone. W tym przypadku występuje u mnie słabe pieczenie, które sprawnie zanika. 

    Poza tym ubrania nie są niszczone i nie zmieniają kolorów. 

    Przezroczysta ochrona nie pozostawia śladów – cokolwiek na siebie założę.





    Warto wspomnieć, że dezodorant nie wypuszcza mocnej mgiełki. Strumień jest umiarkowany i rozpyla się w szerszym obszarze, a nie uderza w jeden punkt. Zauważyłam, że Black & White nie pyli, a naciskając zapadkę od razu w powietrzu unosi się świeży, przyjemy, pudrowy zapach. 

    Antyperspirant potrafi zabezpieczyć pachy na cały dzień. Mogę mu zaufać i nie obawiać się przykrych sytuacji kiedy jestem w stresie lub przez ważną służbową rozmową.

    Opakowanie jest ergonomiczne, dopasowuje się wygodnie do dłoni w trakcie aplikacji.


    Poznałyście ostatnio ciekawy antyperspirant? A może znacie ten?


    pozdrawiam - Magda

    31 sierpnia 2018

    NIVEA, HAIRMILK NATURAL SHINE /WŁOSY MATOWE, ZMĘCZONE/

    Witam


    W ubiegłym roku miałam przyjemność poznać granatową wersję Nivea Hairmilk Regeneration. W ostatnich tygodniach na rynek kosmetyczny wyruszyła nowa siostrzana wersja różowa - Natural Shine.



    CO ODRÓŻNIA PRODUKTY NIVEA HAIRMILK NATURAL SHINE OD LINII HAIRMILK REGENERATION?

    "Linia NIVEA Hairmilk Regeneration w granatowym opakowaniu jest idealnym rozwiązaniem dla suchych, mocno zniszczonych włosów. Regeneruje nie obciążając włosów dzięki formułom specjalnie dopasowanym do ich struktury: cienkiej lub normalnej i grubej. Nowa, różowa linia NIVEA Hairmilk Natural Shine została stworzona z myślą o matowych, zmęczonych włosach, które nie są zniszczone, ale wymagają intensywnego nawilżenia. A nawilżone, zdrowe włosy równo się układają i pięknie lśnią. Ciesz się zdrowymi, dobrze układającymi się włosami i wyzwól ich naturalny blask!"





    Mleczny Szampon oraz Odżywkę Hairmilk Natural Shine przeznaczono do włosów matowych i zmęczonych. O ile mogę zdiagnozować u siebie włosy matowe to nie mam pojęcia po czym rozpoznać włosy "zmęczone"? - macie pomysł?

    Szampon - 400 ml / ok.14,00 zł
    Odżywka - 200 ml / ok.12,00 zł


    JAKI WPŁYW NA WŁOSY MAJĄ PROTEINY MLEKA I JEDWABIU?

    "Naturalne proteiny mleka zawierają formuły, które nawilżają włosy od wewnątrz i na zewnątrz, sprawiając, że matowe, zmęczone włosy znów są w formie. Proteiny jedwabiu znane są ze swoich właściwości odbudowujących – dzięki nim powierzchnia włosa staje się gładka i miękka, co sprawia, ze włosy równo się układają, a tarcia są zminimalizowane. Formuła wzbogacona proteinami jedwabiu wygładza włosy w pełni, dbając o każde pasmo – dlatego tak dobrze odbijają światło i zachwycają naturalnym, intensywnym połyskiem."

     



    Od strony technicznej duetowi Hairmilk z powodzeniem mogę przyznać wysoką notę. Opakowania w barwach wakacyjnych prezentują się kwitnąco nawiązując do kończących się wakacji. 

    Buteleczki zabrane w dłuższą podróż sprawdzają się, są szczelne (o czym sama się przekonałam). Przy okazji z duetu może korzystać cała rodzina, a produkty i tak ciężko wykończyć jest na przełomie tygodnia/dwóch.


    Kremowe gęstości są łatwe w aplikacji. Szampon jedynie wykazuje się luźniejszą gęstością, sporo się pieni. Odżywka natomiast nie spływa z włosów.
    Zapachy są do siebie zbliżone w obu przypadkach. Świeże, kwiatowe umilają mycie włosów.


    Stosując ten zestaw nie miałam całkowicie matowych włosów. Pomyślałam sobie, że nie mogę im zaszkodzić, ale mogę wydobyć z nich większy blask. Czy tak się stało?


    Używając odżywek omijam zawsze skalp, chyba, że producent umieści adnotację, że można bez przeszkód kłaść odżywkę na skórze. W tym przypadku oczywiście skalp omijałam. Odżywkę trzymałam parę minut i obficie spłukiwałam. Włosy dawały się luźno rozczesywać oraz w małym stopniu dały się wygładzić.


    Natomiast szampon okazał się być za mocny. 
    Pojawiło się uczulenie w postaci łupieżu i zaczerwień w tylnej części głowy. Mimo tego, że dobrze oczyszczał włosy musiałam go odstawić. 
    Odżywki nie wykluczyłam, nadal ją stosuję, jednak szampon musiałam wymienić. 







    Znaczna ilość produktów drogeryjnych do pielęgnacji włosów nie wywołuje u mnie skutków ubocznych.

    Pech chciał, że szampon Hairmilk /Natural Shine/ w tym przypadku zadziałał negatywnie. Szkoda, bo ochoczo zaczęłam stosowanie nowej serii od Nivea. 

    "Przezorny zawsze ubezpieczony" tak brzmi przysłowie. I u mnie się sprawdziło. W kilkudniową podróż zabrałam ze sobą inny szampon (miniaturkę), na wszelki wypadek. Mogłam od razu zaprzestać dalszemu podrażnieniu.

    Nowość Nivea - Szampon, trafiła z nieznacznym ubytkiem do mojego męża, u którego sprawdza się doskonale. Odżywkę zachowałam dla siebie.





    pozdrawiam - Magda

    27 lipca 2018

    BO SUCHY SZAMPON MUSI ZAWSZE ZASILAĆ MOJĄ KOSMETYCZKĘ /NIVEA - WERSJA DLA SZATYNEK FRESH REVIVE/

    Witam


    Spotkał mnie ten komfort, że suche szampony nie szkodzą mojemu skalpowi czyli nie odnoszę żadnych podrażnień. Mam nadzieję, że taka ulgowa taryfa będzie trwać wiecznie, ponieważ korzystam od lat z takiego gadżetu i w niejednej sytuacji zostałam ocalona dzięki szybkiemu działaniu. Czy muszę dopisywać do czego służą suche szampony? Wydaje mi się, że nie, dlatego odpuszczam dopisek na ten temat.


    Znam kilka marek suchych szamponów, nie przypominam sobie by któraś z nich nie sprostała zadaniu. Do kolekcji dołączam nowość jaka będzie dostępna od sierpnia w sprzedaży. Jest nią Nivea Fresh Revive 3w1. Produkt będzie dostępny w trzech wersjach (dla blondynek, brunetek i szatynek), można go dobrać stosowanie do koloru włosów.


    10,99 zł/100 ml, 17,99 zł/200 ml.
    Mini wersja idealna jest do zabrania w krótką podróż.


                                                                           



    Nivea tą nowością wychodzi naprzeciw potrzebom wszystkich kobiet, wprowadzając ten suchy szampon Nivea Fresh Revive 3w1, by hasło „HAVE A GREAT HAIR DAY!” stało się dla konsumentek codziennością.









    Wersja dla szatynek to połączenie cytrusów z zapachem bergamotki, róży i jaśminu. Zapach nie przytłacza jest świeży parę godzin pozostaje na włosach. 

    Szampon zawiera innowacyjną formułę składającą się cząsteczek skrobi ryżowej, która bardzo dobrze pochłania wytworzone sebum na skalpie oraz pochłania zapachy wytworzone przez skórę. 






    Szampon błyskawicznie odświeża włosy. U mnie o przyklap w tej chwili nie trudno ze względu na wysokie temperatury dlatego szampon ten spadł mi jak z nieba, używam go przynajmniej dwa razy w tygodniu, kiedy mam nieświeże włosy przy nasadzie. Mogę wtedy spokojnie do kolejnego dnia ich nie myć. 

    Po wyczesaniu resztek jakie u mnie pozostają włosy zyskują na objętości, aż trudno uwierzyć, że jeszcze parę minut wstecz miałam czuprynę totalnie przylizaną.


    O skalp jestem spokojna, żadna przykra sytuacja mu się nie przytrafiła, a to jest główny argument dlaczego ten szampon zdobył moje pełne zaufanie.

    Używacie suchych szamponów? Czy są dla Was zbyteczne. nawet latem?






    pozdrawiam - Magda

    23 lipca 2018

    PACHNĄCE WIECZORY I RZEŚKIE PORANKI Z OLEJKIEM W BALSAMIE /KWIAT POMARAŃCZY/ OD NIVEA

    Witam

    Jednym z głównych powodów za co kocham lato to łatwiejsza w pielęgnacji skóra ciała. To wtedy odstawiam cięższą artylerię w postaci maseł i czystych olei. Mogę śmiało sięgnąć po lżejsze balsamy czy lotiony. Sporadycznie posiłkuję się czymś mocniejszym.

    Nivea po raz kolejny potrafiła mnie zaskoczyć swoją nowością jaką jest Olejek w balsamie Kwiat Pomarańczy i Olejek Awokado.

    Ten balsam, a bliżej mu do lotionu przez lekką i dość rzadką konsystencję kupił mnie od razu zapachem. Letni, świeży, naturalny zapach pomarańczy to jego domena. 
    Czy może być coś piękniejszego o poranku lub wieczorem po prysznicu kiedy nakładam go na ciało? 
    Nie - ten zapach potrafi chodzić za mną przez kilka godzin, aż do momentu ulotnienia.






      "Olejek w Balsamie NIVEA Kwiat Pomarańczy i Olejek Awokado zapewnia Twojej skórze pielęgnację, o jakiej marzyłaś. Ten rozpieszczający zmysły, szybko wchłaniający się balsam zawiera drogocenny olejek awokado, a jego formuła pozostawi Twoją skórę głęboko nawilżoną przez wiele godzin. Lekka konsystencja balsamu nie pozostawia kłopotliwej, lepkiej warstwy i sprawia, że Twoja sucha skóra zyskuje naturalny, gładki, promienny wygląd. Energetyzujący, świeży zapach kwiatu pomarańczy obudzi Twoje zmysły. Stosuj do codziennej pielęgnacji i ciesz się gładką, nawilżoną skórą. Produkt przebadany dermatologicznie."







      Buteleczka nie jest obszerna. Balsamu mamy 200 ml. Przy codziennym użytkowaniu ubywa go dość szybko. Dodatkowo uzależniający zapach zmusza mnie do solidniejszych porcji.

      Kolejną pozytywną cechą jego jest sprawne wchłanianie, dlatego tak cenny czas rano nie jest mi zabierany. 
      W trakcie dnia Mogę być spokojna bo wiem, że skóra jest pod dobrą opieką.








      Zawarty w balsamie Olej z awokado wpływa pozytywnie na skórę. Kwasy tłuszczowe, białka i witaminy obecne w oleju nawilżają i odżywiają skórę. Przyspieszają też gojenie ran, dlatego po depilacji warto nim pokryć miejsca z których świeżo usunięto włoski. 

      Olej z awokado ponadto pomaga zmniejszyć blizny i rozstępy oraz chroni też przed szkodliwym wpływem promieniowania UV i uszkadzaniem komórek skóry.


      Balsam ma służyć skórze normalnej i suchej czyli Nivea celnie trafiła w moje potrzeby tego lata. Skóra jest wystarczająco nawilżona /24 godziny? może nie/ przez co staje się gładka i pachnąca na wiele godzin. Po wchłonięciu balsam nie zostawia niewygodnego filmu.

      Lubicie lotiony latem? Polecam nowość od Nivea Olejek w balsamie Kwiat Pomarańczy i Olejek Awokado.








      pozdrawiam - Magda

      25 stycznia 2018

      #NIVEA Z PROPOZYCJĄ KREMU DO RĄK /KWIAT WIŚNI I OLEJEK JOJOBA/


      Witam

      Zima to czas kiedy bacznie pilnuję by nie cierpiała skóra dłoni. Jest ona szczególnie wrażliwa wtedy i podatna na wysuszenia. 
      Dopieszczam ją o tej porze częściej peelingami lub różnymi maskami.

      Podstawa to jednak krem i on głównie pozwala mi na utrzymanie dłoni w dobrej kondycji. 

      Do nowości Nivea kremu do rąk z Kwiatem Wiśni i Olejkiem Jojoba podeszłam bardzo ostrożnie. W pierwszym kontakcie bardzo lekka jego gęstość totalnie mnie zmyliła. Sądziłam, że krem będzie za słaby w tak chłodną porę roku.
      Pozory mnie myliły.


      15,99 zł/75 ml
      Dostępność - ogólnie drogerie

      Opakowanie jest owalne, małe i idealne do zabrania ze sobą w zimną pogodę. Zatrzask mocny, dlatego krem nie powinien się dobrowolnie otworzyć i zbrudzić np: wnętrza torebki.  

      Gęstość dość rzadka, ale na tyle zwarta, że sprawnie się ją nakłada. 

      Zapach obłędny i znajdzie wielu fanów. O porze zimowej nie spodziewałam się, że Nivea wypuści produkt o tak głębokim bukiecie. Wyczuć w nim można całą masę różnych kwiatów. Chyba, że się mylę i tak właśnie pachnie kwiat wiśni.


      Krem dzięki olejkowi jojoba jest dla mnie wartościowy mimo, że posiada skład drogeryjny. Po wklepaniu niedużej porcji czuję wyraźna zmianę na dłoniach. Na skórze tworzy się film ochronny, który nie jest lepki. Krem wnika w naskórek na tyle szybko, że mogę w krótkim czasie wykonywać codzienne czynności. Skóra staje się miękka. Pojawiające się minimalne przesuszenia znikają w oka mgnieniu. Nawilżenie natomiast utrzymuje się na długo.
      Krem ma działanie długofalowe.
      Na bardzo długo daje mi uczucie komfortu. 
      Zapach dopełnia ten produkt w 100 %. Jest on w sumie główną atrakcją. 

      Krem mimo początkowego barku zaufania przekonał mnie swoim działaniem. 

      Dzięki przynależności do Przyjaciółek Nivea poznałam w środku zimy krem z wartościowym olejkiem jojoba i letnim zapachem. 


      pozdrawiam - Magda

      6 stycznia 2018

      #NIVEA /GŁĘBOKO OCZYSZCZAJĄCY MICELARNY SZAMPON DO WŁOSÓW PRZETŁUSZCZAJĄCYCH/

       Witam

      Zauważyłam, że Nivea wypuszcza systematycznie nowe produkty. Wszystkie obracają się w temacie pielęgnacji ciała i włosów.

      Takie podejście marki podoba się nie tylko mi. Znajomi i rodzina coraz częściej pytają /czy jest kolejna nowość którą można poznać?/  
      Będąc na bieżąco w tym temacie udzielam im najświeższych informacji.

      Niektóre produkty polecam z przekonaniem. Są jednak i takie które mniej potrafią mnie zaciekawić, ale nie wykluczam, że innym np: będą lepiej służyć. To kwestia indywidualna każdego z nas.

      Głęboko Oczyszczający Micelarny Szampon do przetłuszczających się włosów i skóry głowy to nowinka jaką poznałam w trakcie paru tygodni.


      Szampon nie jest naturalny, ale jego skład nie jest tragiczny jak na produkt drogeryjny. Powiedziałabym, że jest dobry na tle wielu innych podobnych. Skład bazuje na komponentach oczyszczających. 
      Nie zawiera silikonów, barwników, parabenów. 

      Szampon uatrakcyjniono ekstraktem z melisy cytrynowej i aloesu, olejem macadamia, pantenolem i gliceryną. 

      Szampon dla mnie pachnie jak grejpfrut, soczyście i gorzkawo. Chętnie widziałabym ten zapach w żelu pod prysznic na lato. Rozwiązanie idealne. 

      Szampon jest krystaliczny i bardzo gęsty. Znikomą ilością mogę dokładnie pokryć włosy wytwarzając multum piany. 

      Opakowanie niby zwyczajne, ale funkcjonalne nie mam do niego uwag. Zamykanie na klik jest w porządku. 
      Graficznie etykieta nie krzyczy do kupującego, czym się dla mnie wyróżnia. W drogerii zdecydowanie sięgnęłabym z ciekawości po taki produkt.


      Od szamponu którego rozpoczęłam użytkowanie i sprostał moim wymaganiom oczekuję nie wielu zadań. Ten micelarny posiada parę istotnych cech.

      W pierwszej kolejności szampon ten dobrze, a nawet wzorowo oczyszcza włosy z pianki czy lakieru jakich używam do stylizacji. Skalp jest dobrze domyty z sebum za każdym razem po jego użyciu, nie występują podrażnienia, łupieżu brak. 

      Po umyciu włosów czuję w pełni ich odświeżenie, a same włosy pachną cytrusowo. Szampon ochrania naturalne pH skóry głowy.

      Gorzej jest z rozczesywaniem bo w tej kwestii nic się u mnie nie zmieniło i żaden szampon nie jest w stanie mi umożliwić swobodnego rozczesania. 

      Szampon micelarny wydłuża u mnie poniekąd świeżość włosów. Dla upartego mogę od 1-2 dni nie myć włosów jak zwykle. 

      Nie używam go jednak regularnie czyli przy każdym myciu i widzę, że jest to dobra decyzja bo nie widzę przesuszenia włosów. 

      Jak na szampon dostępny w drogeriach jest to jeden z lepszych szamponów jaki poznały moje włosy. Ja go polecam.
        Wraz z tym szamponem Nivea poleca także szampon z tej samej serii do włosów łamliwych i wrażliwej skóry głowy.

        Znacie którąś wersję? Jak spisała się u Was?
         

        400 ml
        17 zł


        pozdrawiam - Magda

        18 grudnia 2017

        #NIVEA, BODY OIL /RICH NOURISHING/ SUCHY OLEJEK DO CIAŁA

         Witam

        Olejomaniaczka taka jak ja nie mogła przejść obojętnie obok nowości Nivea jaką jest suchy olejek do ciała. 
        Często, a nawet bardzo często o tej porze roku zamieniam już zwykłe balsamy na wartościowe masła lub oleje/olejki.  
        Rich Nourishing przeznaczony został do skóry suchej i bardzo suchej. 


        Marka trzyma się twardo swojej tradycji i tym sposobem kolejny ich produkt występuje w granacie. Jeżeli do tej pory mnie tym nie zanudzili to musi być dobrze. Olejek zawiera formułę suchego olejku z drogocennym olejkiem migdałowym. 

        Odnośnie opakowania mam jedną uwagę. Widziałabym chętniej sposób aplikacji przez pompkę. Olejek jest wodnisty dlatego umiejętnie i lekko należy naciskać buteleczkę, aby nie za dużo nalać na dłoń. Dlatego otwór nie jest koniecznie wygodny, przynajmniej dla mnie i uciekająca z olejkowych dłoni zakrętka też nie napawa optymizmem. 


        Olejek poza tym ma kilka ciekawych zalet. Pierwszą z nich jest zapach i bardzo mile mnie zaskoczył bo nie jest zbytnio męczący, a kremowy i subtelny - nawiązuje do tradycyjnego zapachu kremu tego z niebieskiego krążka.

        Olejek sprzyjać będzie tym, którzy rano cenią sobie czas. 
        Olejek potrafi wchłonąć się sprawnie i przy tym nie zostawia tłustego filmu, a jedynie warstwę ochraniającą. To ona sprawia, że w dotyku wyczuwam gładkość, a tam gdzie skóra jest zwykle więcej przesuszona przychodzi solidniejsze nawilżenie. 

        W składzie nie występują parabeny i oleje mineralne. 

        Lubicie formuły suchego olejku?
         

        200 ml/19,99 zł
        Dostępność: np: Rossmann



        pozdrawiam - Magda

        27 listopada 2017

        #NIVEA W NOWEJ ODSŁONIE DO STYLIZACJI WŁOSÓW /LINIA REGENERACYJNA/ CARE I HOLD

         Witam

        Nivea to marka kosmetyków wielopokoleniowa i myślę, że u mnie w domu będzie ciągle się przewijać. Tą markę się lubi u nas i już. Nie wszystkie ich nowości w pełni mi zawsze odpowiadają, ale nie odsuwam się kiedy napotkam na jakiś niewypał. 

        Późna jesienna aura daje już znać, że niedługo sypnie pierwszym śniegiem. Przymrozki, wiatr, kurzące się ulice miasta w pewnym stopniu negatywnie wpływają na moje włosy. Dlatego z pomocą przyszła mi nowa linia regeneracyjna Nivea - pianka i lakier Care&Hold.


        Nie każdy stosuje kosmetyki do stylizacji włosów. Są dla nie których zbędne. U mnie są potrzebne dlatego z przyjemnością je obecnie poznaję.

        Co drugi dzień, a czasami codziennie muszę się posiłkować pianką i lakierem. Czy niszczę tym swoje włosy? To zależy od produktów. Myślę, że stosując je odpowiednio i z umiarem nie wpływam na włosy negatywnie.

        Kosmetyki Care&Hold urzekły mnie tradycyjnym ciemnym granatem, który często dominuje w tej marce (w szacie graficznej). Mogę uznać, że ten kolor to wizytówka Nivea.

        Pojemniki są bardzo ergonomiczne, dłoń dopasowuje się do nich w trakcie aplikacji. 
        Zarówno pianka jak i lakier mają stopień trwałości 4 exstra strong. Mimo nie najwyższego stopnia  utrwalenia wystarczająco działają na włosy - cienkie i długie za pas.



        Piankę stosuję na długość włosów, staram się omijać wrażliwy skalp. Idealnie jednak nigdy nie udaje się mi jej wmasować i sądzę, że niekiedy na skalpie też coś ląduje. Ale spokojnie, uczulenia nie dostałam od tego. Pianka nie narzuca się zapachem. Poniekąd przypomina tradycyjny zapach Nivea. 

        Przed użyciem wstrząsam pojemnikiem przez co z dozownika wydostaje się miękka, ogromna chmurka piany. Po wmasowaniu we włosy z łatwością mogę modelować włosy. Pianka podnosi włosy od nasady, ten fakt jest dla mnie istotny bo cienkie włosy często potrafią osiadać i wygląda to fatalnie. Nie skleja włosów. Grzebykiem można swobodnie je rozczesać.

        Pianka ma podobno właściwości regeneracyjne, trudno mi to określić, ale plus jest taki, że nie widzę by działała na nie negatywnie czyli nie ma przesuszenia, łamania włosów...

        Pianka pomaga w stylizacji chroni moje włosy przed działaniem suszarki lub prostownicy. Utrwala włosy na wiele godzin.

        150 ml/13,99 zł


        Do pary z pianką używam lakieru regeneracyjnego. Przeważnie aplikuję go na grzywkę, która z rana wygląda okropnie.
        Lakier posiada innowacyjną formułę, która łączy regenerację i jednocześnie zapewnia długotrwałe utrwalenie, bez sklejania fryzury. 

        Lakier zaraz po rozpyleniu otacza włosy alkoholowym aromatem, który po chwili wyparowuje i zastępuje go subtelny zapach Nivea tak znany z wielu produktów. Lakier nie obciąża włosów, nie tworzy pajęczynek na włosach. Chroni włosy przed promieniami UV. Utrzymuje włosy przez cały dzień (chyba, że ubieram czapkę i po ściągnięciu muszę fryzurę poprawić, lekko ją zaczesując). 

        250 ml/13,99 zł


        Nowości Nivea - Care&Hold sprawdziły się znakomicie na cienkich włosach jakie mam. Polecane są do każdego rodzaju włosów bez wykluczeń. Chronią włosy przed uszkodzeniami termicznymi i UV. 

        Stopień extra strong jest mocny wg. mnie w przypadku włosów cienkich. Produkty nie powodują łupieżu.


        pozdrawiam - Magda

        31 października 2017

        #NIVEA /PIELĘGNUJĄCY DWUFAZOWY PŁYN DO DEMAKIJAŻU OCZU/

        Witam

        Dwufazowe płyny do oczu są z tego co czytam mało lubiane przez tłustą warstwę jaką potrafią zostawić na skórze. Sama też rzadko po nie sięgam, ale z tego względu, że zmywające kosmetyki do twarzy zużywam długo, ponieważ sporadycznie się maluję. 

        Dwufazowy płyn od Nivea do demakijażu oczu jaki ostatnio poznałam jest w działaniu na tyle skuteczny, że będę go jedynie chwalić w tej opinii.

        125 ml/13 zł
         

        Jestem zadowolona z małej buteleczki w której jest 125 ml płynu. Sądzę, że zużyję go o wiele szybciej niż dotychczasowe podobne produkty do demakijażu. 

        Płyn efektownie wygląda przez krystaliczne ścianki. Jak sama nazwa mówi jest to dwufazówka składająca się z przeźroczystej cieczy wodnistej oraz jasno różowej - olejkowej. 

        Przed użyciem lekko należy potrząsnąć buteleczką. Powstaje wtedy mętny roztwór gotowy do użycia. 

        Aplikacja na wacik odbywa się przez otwór dobrej wielkości.


        Podczas pierwszego zastosowania bacznie sprawdzałam jego działanie na oczy. Moje bardzo wrażliwe mogę szybko podrażnić płynem, micelem lub żelem do mycia twarzy. Ten płyn nie jest szkodliwy, oczy nie pieką nie stają się czerwone. Bardzo miło mnie zaskoczył. 

        Odnośnie działania wypadł całkiem przyzwoicie. Nie maluję się mocno bo nie lubię. Ten płyn usuwał zwykły tusz, cienie czy fluid bez problemowo. Jego tłusta formuła nie jest uciążliwa i przy mojej suchej skórze jest mało istotna. 

        Płyn dodatkowo jest bezzapachowy i jak na moje potrzeby i tak staje się wydajny mimo, że jego pojemność jest dość mała. 
        Nie wiem jak zachowuje się przy szkłach kontaktowych i przy wodoodpornym makijażu oczu.

        "Producent zapewnia:
        • Skutecznie usuwa nawet najbardziej trwały makijaż, bez konieczności pocierania
        • Chroni delikatne rzęsy
        • Nie pozostawia nieprzyjemnej, tłustej warstwy
        • Pielęgnuje wrażliwe okolice oczu"


        Czy płyn pielęgnuje rzęsy? Bardzo trudno mi jest oszacować jego działanie w tym kierunku. Nie widzę, aby spowodował ich wypadanie. Rzęsy mam takie jak przed jego zastosowaniem. 


        Płyn bardzo fajnie się sprawdza. Spokojnie mogę zmyć makijaż oczu bez pocierania. Moje oczy nie cierpią jest dla nich bardzo łagodny. Zmywa sprawnie i dokładnie. Nawet jego tłusta warstewka nie jest uporczywa i przy suchej skórze nie dokazuje. 

        Stosujecie dwufazowe płyny? A może micele lub mleczka?

        pozdrawiam - Magda

        29 września 2017

        #NIVEA ESSENTIALS, SERIA URBAN SKIN /MASKA, KREM NA DZIEŃ I NA NOC/

         Witam

        Nie mogę nazwać się wierną i stałą fanką Nivea bo nie mam na jej punkcie bzika. Sympatyczka to lepsze określenie. 

        Nivea wciąż zaskakuje nowinkami świata kosmetycznego. Nie ma nudy, półki drogeryjne są często zapełniane nowym asortymentem. Należąc do Klubu Przyjaciółek mam przywilej poznawania najnowszych kosmetyków marki.

        W skład nowej Serii Urban Skin wchodzi:

        Urban Skin Ochrona Krem na dzień
        Urban Skin Detoks Krem na noc
        Urban Skin Detoks 1-Minutowa Maska


        Klub Przyjaciółek zachęcił mnie do poznania tej serii następującymi słowami:

        "PRZETESTUJ MIEJSKĄ PIELĘGNACJĘ

        Jeśli kochasz swoje miasto, a ono wciąż narzuca Ci szybki tryb życia, przestaw się na tryb Urban i przetestuj nową linię produktów NIVEA zanim trafi do sklepów. Linia Urban Skin to miejski detoks, na który czekała Twoja cera!" 

        Składy serii są drogeryjne. Każdy kosmetyk zawiera jednak i coś pozytywnego, ale o tym napiszę przy każdym omawianym z osobna produkcie. 
        Wtrącam o tym trzy grosze, ponieważ warto wcześniej zapoznać się z recepturami. Często się zdarza, że jesteśmy uczuleni na dany komponent dlatego czy seria będzie dla wszystkich? Niech każdy odpowie sobie na to pytanie sam po bliższej lekturze ze składami.


        Seria Urban Skin wyróżnia się dodatkiem kolorystycznym w postaci jaskrawej zieleni. Markę kojarzę głównie z barwy ciemnego granatu (chyba dzięki słynnemu kremowi). Tutaj ten właśnie dodatek nadaje charakteru kompozycji wizualnej. 

        Wersje kremów rozróżniam dzięki białej i granatowej zakrętce (na każdej wygrawerowano logo marki NIVEA), jest nie do pomylenia mimo, że słoiczki są identyczne - szklane o krystalicznych  ściankach w kolorze zieleni. 

        Z kremów przed użyciem usunęłam folie oraz sreberka i nie muszę chyba wspominać przeznaczenia tych zabezpieczeń. Natomiast maska to zwyczajna tubka na zatrzask.

        Pod względem wizualnym marka spisała się na medal. Przemawia do mnie grafika i pojemniki niby zwyczajne, ale z wdziękiem.

        Urban Skin Ochrona Krem na dzień


        NIVEA® Essentials URBAN SKIN OCHRONA +48H BOOSTER NAWILŻENIA Krem na dzień z kwasem hialuronowym, antyoksydantami i ekstraktem z bio zielonej herbaty.

        Krem ten zaimponował mi o poranku. Sprawdza się idealnie jako baza pod podkład. Jest lekki, pachnie orzeźwiająco i sprawnie się wchłania. W trakcie dnia przy skórze lubiącej się przesuszać zapewnia optymalne nawilżenie. Nie mogę potwierdzić czy zrobi to w ciągu 48 godzin. 

        Krem dzięki SPF 20 ochrania cerę przed promieniami słonecznymi. W okresie letnio-jesiennym jest jeszcze ok - wątpię by na dalsze tygodnie sprostał swoim zadaniom. W tym czasie cera u mnie potrzebuje mocniejszych kosmetyków, które będą ją dogłębniej nawilżać i ochraniać. Krem na dzień dzisiejszy nie zapycha, sądzę, że to zasługa maski tej serii. Nie mam po nim żadnych uczuleń.


        Urban Skin Detoks Krem na noc

        NIVEA® Essentials URBAN SKIN DETOKS +48H BOOSTER NAWILŻENIA Żel-krem na noc z kwasem hialuronowym, antyoksydantami i ekstraktem z bio zielonej herbaty

        Zadaniem kremu jest oczyszczać skórę z toksyn przez noc. Jego woń i gęstość są zbliżone do wersji na dzień z tym, że tutaj odnoszę wrażenie, że gęstość jest kremowo-żelowa. Oba kremy posiadają pistacjową barwę.
        Dzięki systematycznemu dozowaniu krem wzmacnia system ochronny skóry oraz przywraca zdolność antyoksydacyjną. 

        Na porę nocną nie żałowałam porcji i grubszą warstwę wklepywałam w cerę oraz podbródek i szyję. Tym sposobem dawałam się skórze sprawniej zregenerować podczas snu. O poranku dotykając cery czuję nawilżenie i o dziwo świeżą skórę. 

        Krem swoją lekką gęstością zapewnia sprawne wchłanianie przez co kładąc się nawet od razu po kąpieli do łóżka nie obawiam się, że resztki wsiąkną w pościel. 


        Urban Skin Detoks 1-Minutowa Maska

        NIVEA® Essentials URBAN SKIN DETOKS Maska 1-minutowa z białą glinką i aktywnym ekstraktem z magnolii.



        1 minutowa maska? A cóż ona może zrobić w tak krótkim czasie, pomyślałam na początku. Może i tym mi zaimponowała. Pasuje do niej nazwa bardziej sformułowanie 'błyskawiczna maska'. 

        Aplikacja jest banalna, należy ją nałożyć na oczyszczoną cerę omijając okolice oczu i ust. Nie ma co żałować i warto nałożyć grubą warstwę. 

        Maska ma kolor pistacjowy jest dosyć gęsta dlatego jej aplikacja nie sprawia kłopotów. Po czasie wystarczy ją zmyć. 

        Maska oczyszcza skórę z toksyn, redukuje stresory środowiskowe. Złuszcza martwy naskórek dzięki peelingującym drobinkom, które nie są ostre. Pracę swoją potrafią wykonać ponieważ, po spłukaniu maski, cera jest na tyle dobrze wygładzona i oczyszczona, że lepiej przyjmuje kremy. Zauważyłam po entym zmyciu odblokowała pory.


        Seria Urban Skin przy skórze ze skłonnościami do przesuszeń sprawdza się dobrze. Nie mogę jej niczego zarzucić oprócz drogeryjnych składów.

        Kremy wyróżnia lekkość oraz nawilżenie na wiele godzin, natomiast maska doskonale oczyszcza. Bardzo mi odpowiada zaprojektowana grafika tej serii.

        Znacie nową serię Nivea? Macie o niej już wyrobione zdanie?

        pozdrawiam - Magda

        11 sierpnia 2017

        #NIVEA, CARE SHOWER JEDWABISTY MUS DO MYCIA CIAŁA /RABARBAR, MALINA/

        Witam

        Lato to czas pięknej pogody. Nie ważne, że chodzę spocona i zmęczona upalnymi dniami. Zawsze przecież mogę skorzystać z ochładzającego szybkiego prysznica. Oczywiście jeżeli jestem w domu. W tym celu jak co roku jeszcze do niedawna miałam przygotowane orzeźwiające owocowe lub kwiatowe żele. Od paru dni jest inaczej...

        Poznając wcześniej musy piankowe Nivea oczekiwałam kiedy marka zapełni drogerie specjalną edycją. I tak się stało. Niedawno pojawiła się limitowana edycja jedwabistych musów do mycia ciała NIVEA Care Shower Silk mousse. W serii występuje jedwabisty mus do mycia ciała o zapachu cytryny i moringii oraz rabarbaru i maliny o którym dziś napiszę.


        Producent


        "Poczuj zapach lata w nowej limitowanej edycji j o zapachu Rabarbaru i Maliny. Pielęgnuje skórę dzięki ekstraktom z naturalnego jedwabiu, pozostawiając ją miękką i gładką. Dzięki formule lekkiego piankowego musu pozwala na przyjemną pielęgnację i wystarcza na 2 razy dłużej niż tradycyjne produkty."
        Przygotowanie i stosowanie.
        "Mocno wstrząśnij puszkę. Trzymając pionowo wyciśnij niewielką ilość jedwabistego musu na dłoń.Nałóż na mokrą skórę, po umyciu spłucz."

        Tył aluminiowego pojemnika pokazuje sposób użycia w formie obrazkowej dla leniwych:)



        Pojemność: 200 ml; cena: 13,99 PLN

        Do kupienia np: w Rossmannie





        Mus zarówno wersja rabarbarowa którą poznałam jak i cytrynowa powstała w oparciu o ekstrakty z jedwabiu.
        Pomimo, że skład jest drogeryjny to składniki zapachowe zostały uzyskane z rabarbaru i malin w tej wersji.

        Pianka powstała po aplikacji na dłoni jest jak "młody" obłoczek na niebie. Lekka, miękka tekstura pozwala na umycie znacznie większej powierzchni ciała niż tradycyjny żel. Mus pięknie pachnie kwaśnym rabarbarem złamanym nutą dojrzałej słodkiej maliny. Zapach jest obłędny, można się w nim zatracić. Mycie musem jest przyjemne i odprężające. Po spłukaniu czar pryska, nie zostawia na skórze grama aromatycznej esencji.


        Pęcherzyki powietrza zawarte w piankowej formule dostarczają skórze substancji pielęgnujących pochodzących z jedwabiu i wyciągów roślinnych. Miejsca mniej podatne na wysuszanie są dobrze nawilżone, natomiast te sprawiające u mnie problem muszę jedynie dosmarować lekkim lotionem.





        Muszę czym prędzej zaopatrzyć się w wersję cytrynową bo przecież musy pochodzą z limitowanej edycji, więc będą krótko dostępne.

        Jeżeli lubicie poczuć się wyjątkowo i wolicie odmianę pod prysznicem kosmetyku myjącego wasze ciało to koniecznie sięgnijcie po którąś wersję musu NIVEA Care Shower Silk mousse.


        pozdrawiam - Magda