Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vis Plantis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vis Plantis. Pokaż wszystkie posty

21 września 2017

#VIS PLANTIS, ODŻYWCZE I ZARAZEM KREMOWE MASŁO DO CIAŁA O ZAPACHU ŻURAWINY I MALINY MOROSZKA

Witam


Balsamowanie ciała to jedna z moich ulubionych czynności w pielęgnacji ogólnej. Może dlatego, że mam skłonności do przesuszeń? I nie chcę mieć do czynienia z chropowatą i zaniedbaną skórą? Sądzę, że to główny powód dlaczego zawsze wieczorem ochoczo sięgam po balsam, masło czy olejek.


Latem wybierałam produkty o lekkich gęstościach, teraz kiedy zbliża się chłodniejsza pora stawiam na konkretniejsze wersje. Masło Vis Plantis do ciała o zapachu żurawiny i maliny moroszka czekało na gorszą porę. Zdecydowałam się go użyć wcześniej ponieważ czytając kilka opinii o nimi uznałam, że im później zacznę go stosować tym będzie dla mnie za słabe. Dzisiaj pisząc tą opinię widzę, że postąpiłam słusznie. 



Proste w wykonaniu, ozdobione jasną etykietą opakowanie jest wytrzymałe i odporne na uderzenia.  Solidnie zabezpieczone przed intruzami srebrną powłoczką pod główną zakrętką. Może to moja mania, ale kiedy trafia do mnie nowy kosmetyk to bacznie w nim sprawdzam czy nie było już otwierane oraz datę przydatności. 
Pachnie subtelnie, trochę słodko ogólnie wykwintnie. Każdemu pasjonatowi spokojnych woni powinno odpowiadać. 

Kremowe masło - jak tu naprawdę określić konsystencję? Nie jest ona w 100 % maślana czyli zbita i konkretna. W dotyku podbiega na zwarty kremowy balsam. 


Skorzystałam z niestandardowego sposobu użycia i za namową producenta z tradycyjnego smarowania postanowiłam nim traktować skórę świeżo po kąpieli kiedy jest ona jeszcze wilgotna. Ten sposób dawał mi lepsze nawilżenie. Skóra szybciej i na dłużej stawała się miękka i miła w dotyku.

Liczyłam, że skład będzie lepszy. Zapoznałam się z nim dopiero po czasie. Umknęło mi wcześniejsze zerknięcie na niego mimo, że robię to zazwyczaj od razu kiedy poznaję dany produkt. Mamy tutaj silikon, parabeny. Dla przeciwników parafiny dobre wieści - nie dopatrzyłam się jej w składzie. Parfum jest dość wysoko. Natomiast ekstrakt z żurawiny, który jest bogatą kompozycją składników odżywczych, a także przeciwutleniaczy oraz malina moroszka, najcenniejsza jagoda Skandynawii, mająca unikalne własności odżywcze znajdują się mniej więcej w połowie składu. Ucieszył mnie natomiast mocznik - Urea znajdujący się dość wysoko w składzie. Dzięki niemu smaruję dodatkowo masłem stopy i całkiem dobrze na tym wychodzę.



Masło fantastycznie się wchłania. Mam wrażenie, że po aplikacji na wilgotną skórę szybciej niż na suchą. W ciepłe dni masło sprawowało dogodną opiekę. Nawilżenie cały dzień utrzymywało się na wysokim poziomie. W chłodniejsze dni jakie nastały zaobserwowałam, że wilgoć za szybko się ulatania co oznacza, że masło nie daje rady dlatego dopieszczam skórę olejkiem i wszystko gra. 

Masło jest wygodne w aplikacji. Bardzo sprawnie daje się rozsmarować tworząc film, który nie jest lepki i nie tłusty. Czuję w pewnym sensie powłoczkę, ale jest ona ochronna i nie sprawia kłopotu. 

Za masłem jednak nie będę tęsknić. 
Poznałam go, było do zaakceptowania. Teraz i tak na zimę potrzebuję czegoś mocniejszego. 250 ml to koszt 16 zł. Cena przystępna, nie wysoka. Masło nie zatyka skóry, nie tłuści ubrań. Jest dość wydajne. Fajnym dodatkiem jest to, że można go stosować do stóp.


pozdrawiam - Magda

8 sierpnia 2017

#VIS PLANTIS I NA TAK I NA NIE /KOSMETYKI PRZECIW WYPADANIU WŁOSÓW BASIL ELEMENT

Witam

Wypadanie włosów dopada każdego, nie znam osoby która by się nie żaliła na tą przypadłość. Z czego bierze się ta niefrasobliwa kraksa z włosami? Przyczyn może być sporo np: zła dieta, przyjmowane leki, huśtawka hormonalna czy nawet zmiana pory roku. 

Późna wiosna tego roku była dla mnie pod tym względem nie najlepsza. Patrzyłam jak wyczesuję co rano sporo włosów. 

Zaczęłam stosować w tym celu produkty przeciw wypadaniu włosów Basil Element Vis Plantis naszej drogiej Elfy Pharm. Swoją opinię na temat tej serii zacznę i skończę wyrażeniem  'jestem na nie' ponieważ seria ta podrażniła mój skalp bardzo szybko, przesuszyła go dlatego nie miałam wyjścia i musiałam ją odstawić (po dwóch podejściach).

Natomiast znalazła drugiego właściciela, przywłaszczył sobie ją mój mąż i u niego wypadła dużo lepiej. Dlatego dziś gościnnie przeczytacie jak poszczególne kosmetyki sprawdziły się podczas prawie trzy miesięcznej kuracji. 


W skład serii wchodzą:
Basil Element. Szampon wzmacniający przeciw wypadaniu włosów
Basil Element. Odżywka wzmacniająca przeciw wypadaniu włosów
Basil Element. Maska wzmacniająca przeciw wypadaniu włosów
Basil Element. Mleczko wzmacniające przeciw wypadaniu włosów

Seria kosmetyków i produktów wzmacniających przeciw nadmiernemu wypadaniu włosów Basil Element, to kompleksowa pielęgnacja przeznaczona dla osób z wypadającymi, osłabionymi i pozbawionymi witalności włosami.

Całą serię poznał dokładnie mój mąż jak już wspominałam. Ma włosy za ramiona z tym, że zgolone po bokach. Ja zajęłam się częścią opisową oraz fotografiami on skupił się na samym działaniu. Zapraszamy na 'wspólną' opinię.

Basil Element. Szampon wzmacniający przeciw wypadaniu włosów
Pojemność: 300 ml
Cena: 14,99 zł

Szampon rozpoczyna całą kurację. Posiada ekstrakt z bazylii + NMF

Ekstrakt z bazylii - to naturalny, ekologiczny ekstrakt pozyskiwany z bazylii, na drodze nowatorskiej metody biotechnologicznej stosowanej do tej pory głównie w farmacji. Badania kliniczne wykazały, że ekstrakt z bazylii znacząco zmniejsza wypadanie włosów u kobiet i mężczyzn cierpiących na łysienie androgeniczne, wzmacnia i odmładza skórę głowy, opóźnia utratę włosów i zagęszcza je.

NMF - naturalny Czynnik Nawilżający (NMF) to substancja, która chroni skórę przed odwodnieniem, zachowując optymalny poziom wilgoci w jej górnych warstwach.
 

Szampon jak i cała seria posiadają charakterystyczny zapach. Sądzę, że będzie on dyskusyjny. Może być co dla nie których za ostry i słodki. Nie mogę powiedzieć, że go akceptuję do końca bo bym skłamała. Natomiast mąż nauczył się z nim myć. Szampon jest pół gęsty i prawie przeźroczysty.

Jako produkt czyszczący sprawdził się dobrze. Oczyszczenie następowało po pierwszym dość obfitym zapienieniu, nie szczypie w oczy do dostaniu się do nich. Jest produktem dość łagodnym nie ma w składzie ostrych detergentów, a kilka dobrych np: olei.


Basil Element. Odżywka wzmacniająca przeciw wypadaniu włosów 
Pojemność: 300 ml
Cena: 29,99 zł

Odżywka stanowi drugi krok w walce z wypadającymi włosami. Posiada oprócz ekstraktu z bazylii keratynę. 

Hydrolizat keratyny to substancja, która uzupełnia niedobór naturalnych składników tworzących strukturę włosa. Dzięki niej zwiększa się objętość włosów, które stają się mocne i zdrowe.

Odżywka ma wzmocnić włosy. Za radą producenta można ją stosować nawet codziennie. Jednak mąż unikał jej po czasie i zrezygnował po sięganie dzień w dzień po nią ponieważ prawdopodobnie zaczęła przesuszać mu skalp. Po niej włosy jedynie dobrze się rozczesywały i nadawały częściowej objętości. W odżywce dopatrzyłam się paru silikonów, ale też i te lepsze składniki jak olej kokosowy i słonecznikowy. Odżywkę aplikuje się za pomocą pompki. Jej gęstość jest lekka podobna do lotionu. W kolorze produkt jest biały i z charakterystyczną wonią dla całej serii.


Basil Element. Maska wzmacniająca przeciw wypadaniu włosów
Pojemność: 200 ml
Cena: 29,99 zł

Maska stanowiła dodatek. Mąż nakładał ją raz w tygodniu, można i dwa razy. Maska w pierwszej kolejności posiadała oczywiście ekstrakt z bazylii oraz olejek arganowy.

Olejek arganowy przenikając w głąb włosa, zamyka łuski włosowe przeciwdziałając rozdwajaniu się końcówek. Otulając włos od zewnątrz wygładza powierzchnię włosa i zatrzymuje wilgoć przez długi czas, co zwiększa miękkość i elastyczność włosów.

Maska w dotyku ma gęstość budyniową. Zapach domyślacie się jaki. Nakłada się ją na długość włosów oraz skalp. Należy nią włosy oraz skalp masować przez kilka minut, a następnie spłukać. Maska dawała dobre nawilżenie skóry, natomiast włosy stawały się mięciutkie i dobrze się rozczesywały. W składzie znajdują się oleje: arganowy, lniany i słonecznikowy. Maska mieści się w wygodnym słoiczku przez co aplikacja jej jest wygodna i można do ostatniej kropli wybrać kremowy produkt.


Basil Element. Mleczko wzmacniające przeciw wypadaniu włosów
Pojemność: 150 ml
Cena: 19,99 zł

Ostatni kosmetyk tej serii to mleczko. W składzie oprócz ekstraktu z bazylii znajduje się również jedwab.

Hydrolizat jedwabiu to substancja, która uzupełnia niedobór naturalnych składników tworzących strukturę włosów. Nadaje im gładkość, puszystość i połysk.

Aplikacja odbywała się przez atomizer. Gęstość mleczka była dosyć rzadka, dlatego rozpylenie jego mogło odbywać się za pomocą rozpylacza. Mleczko rzecz jasna pachniało jak jego poprzednicy. Wpadało w odcień bieli. Na włosach tworzyło film ochronny. Działając na skórę miało zapobiec wypadaniu włosów, natomiast końcówki włosów miały być zabezpieczone przed rozdwajaniem się. Ten produkt można stosować na wilgotne jak i suche włosy. Ułatwia stylizację. W mleczku występują silikony.



Poszczególne konsystencje serii Basil Element.


Opakowania w serii stanowią minimalistyczne buteleczki oraz jeden słoiczek. Etykiety są proste. Wiadomości na nich są mocno okrojone, ale za to kartonowe opakowania do każdego z produktów są nimi przepełnione. Jedynie czego brakuje na buteleczkach to sposobu użycia ponieważ przy pierwszym użyciu kiedy zabieramy do łazienki produkty trudno zapamiętać od razu stosowanie.


Mąż używał serii prawie trzy miesiące. W tym czasie rzeczywiście coraz mniej widział wypadających włosów. 
Włosy się wzmocniły. Jednak ten moment przyszedł dopiero niedawno. Włosy w trakcie dobrze były oczyszczane przez szampon, odżywka musiała być odstawiana co kilka myć bo przesuszała skalp. Maska była treściwsza i po niej włosy odżywały. Mleczko natomiast przez męża było  używane nie chętnie. Czemu? Uważał, że to kosmetyk zbyteczny.

Seria zdobyła wyróżnienie jako Qultowy Kosmetyk 2017. 


pozdrawiam - Magda

3 stycznia 2017

EMULSJA DO MYCIA CIAŁA I WŁOSÓW ATOPY TOLERANCE /VIS PLANTIS/

 Witam 

Nie mamy większego wpływu na stan skalpu. Chociaż niektórzy, mają z nim problem 'od zawsze' i leczą się u specjalistów, to innych dopadają kłopoty z nim sporadycznie. Ostatnie miesiące są dla mnie zagadką, skóra głowy reaguje różnie na szampony/odżywki/maski, zaskakuje mnie, dawniej mogłam myć włosy czymkolwiek, teraz już tak nie jest. 
Vis Planstis wychodzi na przeciw dolegliwością skórnym. W tym celu wypuściło nawilżającą emulsję z ekstraktem kory brzozy. Możemy nią myć zarówno ciało jak i włosy. 

Składniki aktywne:

• ekologiczny, naturalny, standayzowany ekstrakt z kory brzozy i ziela trędownika • mocznik • specjalistyczny, łagodzący efekty zapalne hydrolizat skrobiowy z tapioki • olej babassu • pantenol • hialuronian sodu


Pojemność - 500 ml
Cena - 24,99 zł



Emulsję otrzymałam na spotkaniu urodzinowym Elfy Pharm w październiku, odłożyłam ją na czarną godzinę, która jak widać zawitała. Po szamponie z Ziaji skalp mój został bardzo podrażniony. Wystąpiło swędzenie, a  pojawiający się łupież zmusił mnie do działania.


Zła i smutna przypomniałam sobie o emulsji, która służyć ma skórze:
- ze zmianami atopowymi  - skórze z niską zawartością lipidów -skórze bardzo suchej, wrażliwej - skłonnej do podrażnień. Pojawiło się więc światełko w tunelu.

Emulsja jest bezzapachowa, ma postać mleczka i jego barwę. Fizjologiczne pH jest zachowane. Na zwilżonych włosach wymaga dodatku sporej ilości wody i masażu, wtedy się mało zapienia. Musicie uwierzyć mi na słowo, ale po pierwszym myciu świąd znacznie zmalał, łuszcząca skóra zaczęła odzyskiwać swoją naturalną barwę, a pseudo łupież mniej się sypał. Całkowicie problemu pozbyłam się po czwartym umyciu włosów ze skalpem. 

Emulsja skutecznie nawilża skalp, ciała jak do tej pory nie myłam, mam teraz olejek do mycia dlatego emulsję przeznaczyłam wyłącznie na włosy. 

Emulsja sprawnie poradziła sobie z odbudową naturalną, zachowując  barierę ochronną, wzmocniła jej odporność na działanie niekorzystnych czynników zewnętrznych.

Same włosy są skutecznie oczyszczane, miękkie i łatwe do stylizacji. Nie obciąża włosów.



500 ml znajduje się w buteleczce z higieniczną i sprawnie działającą pompką STOP/OPEN. Opakowanie jest jasne, na etykiecie znajdziemy opis w dwóch językach. Wizualnie panuje minimalizm, akcentem są dwa listki brzozy. 
Emulsję warto zabrać na wyjazd. Posłuży nam do umycia ciała jak i włosów. 
Mi pomogła i mogę dać jej rekomendację.



pozdrawiam - Magda

15 grudnia 2016

VIS PLANTIS, HELIX HAND CARE, REWITALIZUJĄCY BALSAM ODŻYWCZY DO RĄK I PAZNOKCI, JAGODY GOJI

 Witam

Dłonie zimą cierpią u wielu z Nas. Panowie z tego co zauważyłam nie wszyscy dbają o skórę dłoni, można to wyczuć przy powitaniu, kiedy skóra ich jest chropowata i wysuszona. Dlatego trzeba ich zachęcać i dawać do zrozumienia, że my panie nie lubimy takich wrażeń. Pamiętać należy, że dłonie to wizytówka wszystkich.

W czasie niesprzyjającej aury kładę nacisk na pielęgnację dłoni u siebie i męża. Do noszenia wieczorem bawełnianych rękawiczek go nie zmuszę, ale do częstego smarowania dłoni, tak. Ostatnio poznajemy Balsam odżywczy do rąk i paznokci marki Vis Plantis.

Pojemność - 300 ml
Cena - 14,99 zł
Dostępność - np. <TUTAJ>


Wśród znajomych często słyszę obrzydzenie do kosmetyków wzbogaconych o śluz ślimaka. Z jednej strony ich rozumiem bo sama mam obrzydzenie np: do produktów mających w sobie jad żmii. Traf sprawił, co do śluzu ze ślimaka, że oporów żadnych nie mam i bez trudu aplikuję kremy na skórę.

O czym informuje Nas producent na temat filtratu?

"Przy pozyskiwaniu filtratu nie ginie żaden ślimak. W specjalnej hodowli w Hiszpanii ślimaki z gatunku Helix aspersa traktuje się komfortowo, żyją one w warunkach maksymalnie zbliżonych do naturalnych – zapewniają to pola sałaty i połacie trawy. Pozyskiwanie śluzu odbywa się okresowo, stosuje się standaryzowane, humanitarne metody nieprzynoszące ślimakom cierpienia (np. gilgotanie, podczas którego zwiększa się produkcja śluzu)."



Minimalistyczna oprawa graficzna wyróżnia opakowanie. Coś w tym jest, że wzbudza zaufanie klientów. Na jasnej etykiecie mamy do wyboru dwa języki w tym oczywiście wersję polską.

Dozowanie odbywa się poprzez sprawną i sterylną pompkę. Po każdym użyciu łatwo jest lekko przekręcić czubek pompki w kierunku <stop>. Opakowanie jest spore dlatego balsamu używam stacjonarnie w domu do torebki jest za obszerne i za ciężkie.

Dwie porcje balsamu wydobywam na noc, kiedy robię kompres na dłonie i ubieram rękawiczki. W tym czasie regeneruję skórę, a rankiem czuję maksymalne nawilżenie. Takie kompresy funduję dłoniom w razie potrzeby.

Balsam jest na tyle zwarty, że nie utrudnia aplikacji. Jego biała barwa wsiąka sprawnie w naskórek nie zostawiając po sobie znaku. Z wchłanianiem nie ma problemów, nie tracimy czasu. Zapach jest dyskretny, dopiero po przyłożeniu nosa do dłoni dobrze go czuć, jest łagodny i przyjemny. Przypomina mi letnie, dziewczęce perfumy. Także w okresie zimnym mamy namiastkę ciepłych dni.



Po paru zastosowaniach balsam zaczyna skutecznie działać. Kiedy dłonie są mocniej zmarznięte i zaczynają wysychać, skóra staje się ostrzejsza wtedy warto nałożyć w krótkich odstępach czasu balsam, który zapewnia dzięki filtratu ze śluzu ślimaka regenerację skóry. 

Ekstrakt z owoców goi odżywia naskórek, przyczynia się do zapachu o którym pisałam wyżej. W balsamie producent umieścił kilka emolientów: masło shea, oliwę z oliwek, odżywcze witaminy A i E to one natłuszczają skórę. Mocznik tak ceniony przeze mnie daje silne nawilżenie. Uwielbiam go dodatkowo w kremach do stóp. 
W składzie doszukamy się również parafiny, ma ona niestety wielu przeciwników. Osobiście rzadko mi szkodzi.

Nigdy nie potrafię ocenić jak tego typu produkty działają na paznokcie. Ponieważ rzadko dopada mnie z nimi problem. Producent informuje, że balsam skutecznie opiekuje się paznokciami.



Balsam pomógł Nam w tym zimniejszym już sezonie nie jeden raz. Zwalcza uboczne skutki przemarzniętych dłoni doprowadzając je do komfortu i zdrowego wyglądu. 

Każdy z Was, kto nie ma obaw przed śluzem ślimaka powinien zapoznać się tej zimy z tym balsamem. Jest wydajny i skuteczny, powinien każdemu przynieść samo zadowolenie z używania.


pozdrawiam - Magda

6 kwietnia 2016

JAK DBA O MOJĄ SKÓRĘ MARKA VIS PLANTIS? - KOSMETYKI PEŁNE NATURY

Witam

Należąc do Klubu Elfa-Pharm drugi raz zaproponowano mi poznanie i opisanie działanie kosmetyków marki
Vis Plantis. 
Co otrzymałam? 
 - delikatny żel oczyszczający do mycia twarzy
- serum wyciszające do skóry wrażliwej
oraz - relaksującą maseczkę kojącą do skóry wrażliwej
Wszystkie posiadają bazę owsa i bławatka.


 DELIKATNY ŻEL OCZYSZCZAJĄCY DO MYCIA TWARZY

Żel przeznaczony jest do skóry wrażliwej. U mnie bywa różnie są momenty kiedy skóra nie jest wrażliwa do tego stopnia, że np: mogę użyć peelingu z drobinkami i podrażnienie jest prawie nie widoczne innym razem natomiast gdybym użyła tego typu produktu jest czerwona jak burak, muszę czuwać i ostrożnie podchodzić do kosmetyków do twarzy. Żel Vis Planstis jest używany obecnie bo skóra w chwili obecnej jest wrażliwa. Żel znakomicie się sprawdza, używam go codziennie rano i wieczorem. Ma łagodny zapach i zadowalającą gęstość stąd łatwe jego użycie. Żel z grubsza zmywa makijaż (słaby, łagodny) domywam oczywiście twarz np: micelkiem. Nie powoduje podrażnień, skóra toleruje go w 100%. Wg. producenta nie narusza naturalnej bariery wodno - lipidowej. Po umyciu skóra nie jest ściągnięta, a wystarczająco nawilżona jedynie przed samym snem nakładam cienką warstwę kremu. Podczas mycia nie podrażnia oczu, bardzo się z tego cieszę i doceniam producenta za tak dobrany skład, który nie szkodzi gałkom ocznym. 
Opakowanie jasne, przejrzyste. Pojemność 300 ml - starczy na długo. Koszt około 15 zł - warto wydać. Muszę dodać, że aplikacja odbywa się przy pomocy higienicznej pompki.
Optymalnie dobrane pod kątem skóry wrażliwej składniki to: • Avenacare - naturalny, hypoalergiczny ekstrakt z owsa • łagodzący ekstrakt z bławatka i aloe vera gel • wyselekcjonowany składnik wyciszający podrażnienia, dodający skórze witalności i blasku • kompozycja zapachowa bez alergenów.


 SERUM WYCISZAJĄCE DO SKÓRY WRAŻLIWEJ

Przy tym serum zacznę od składu. Składniki wiodące w nim to: Ekstrakt z ziaren owsa, zawiera wysokiej jakości błonnik - beta-glukan - zdolny do głębokiego wnikania w skórę i pobudzania odnowy komórek. Ekstrakt z bławatka, łagodzi podrażnienia, tonizuje, działa lekko ściągająco i zmiękczająco. Obkurcza i wzmacnia naczynka włosowate, co przeciwdziała zaczerwienieniu skóry.

Składniki wspierające: • olej arganowy, masło shea - naturalne emolienty, bogate w kwasy omega, intensywne zmiękczają i wygładzają, odbudowują ochronną warstwę lipidową • gliceryna- wspiera nawilżanie• pantenol, aloe vera - wyciszają i koją • betaina, pantenol, mocznik – intensywne nawilżanie, zmiękczanie i wygładzenie

Serum zamknięto w kartoniku nawiązującym graficznie do całej serii. W nim znajdziemy pojemniczek z dozownikiem typu airless. Działa on sprawnie wydaje dobrą porcję sera. Jest białe, lekkie w zapachu znikome. Producent zaleca stosować go 2-3 razy w tygodniu. Należy nakładać  serum na oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu, szczególnie w miejscach podrażnionych i zaczerwienionych. Na początku tak go używałam, ale nie widziałam szczególnych zmian dlatego częstotliwość zwiększyłam do 5 razy i sądzę, że nie zaszkodziłam skórze, a dałam jej lepszy komfort. Serum wchłania się sprawnie, nie mamy po nim tłustej powłoki z kremami dobrze się dogaduje. Co otrzymałam po miesiącu regularnego używania? wzrosło nawilżenie, skóra po peelingach czy innych maseczkach po zmyciu nie była ściągnięta. Lekkie zaczerwienienia jakie powstawały z przyczyn nieznanych serum potrafiło sprawnie zniwelować. Serum wzmocniło barierę ochronną, kremy jakich używałam lepiej się sprawowały. Skóra w tym momencie jest znacznie lepiej wygładzona w dotyku przyjemna. Przy spadku temperatury twarz nie łapała od razu zaczerwień, a jak już to małe. Jedynie serum nie przyniosło spłycenia zmarszczek  o których wspomina producent. 
Ogólnie serum przyjazne dla wrażliwej twarzy, polecam go osobom zmagającym się z różnymi dolegliwościami, serum powinno przynieść ulgę (mniejszą/większą). Koszt jego to około 25 zł/30 ml. Na dwa/trzy miesiące spokojnie starcza w zależności jak często go będziemy używać.


RELAKSUJĄCA MASECZKA KOJĄCA DO SKÓRY WRAŻLIWEJ

Maseczka składa się z dwóch saszetek 2x7 ml. Powinno się jej używać 2-3 raza w tygodniu. Trzymałam się tego i przyznaję, że taka częstotliwość w moim przypadku wystarczała. Jedną saszetkę miałam na 3 razy! ponieważ nadmiar producent kazał usuwać po 20 minutach doszłam do wniosku, że skoro tyle jej zostaje więc lepiej nałożyć jest jej mniej.
Maseczka jest biała, prawie bezzapachowa. Lekko się nakłada po wklepaniu resztek dobrze po chwili się wchłania. Maseczka poprawiła na pewno stan wilgoci w naskórku, który np: po całym chłodniejszym dniu "wyparowywał". Wieczorami ten ubytek szybko był uzupełniany. Nie czułam się odprężona czy zrelaksowana jak wspomina producent. Maseczka dobrze tonizuje i zmiękcza skórę.

Składniki wiodące: • ekstrakt z ziaren owsa- naturalny i hypoalergiczny, o potrójnym działaniu, łagodzi podrażnienia, zwiększa odporność, regeneruje, doskonale nawilża, działa przeciwzmarszczkowo• ekstrakt z bławatka - koi, działa przeciwrodnikowo, zmiękcza, łagodzi podrażnienia, tonizuje, obkurcza i wzmacnia naczynka włosowate • pantenol, betaina, alantoina - koją, regenerują i aktywnie nawilżają • olej bawełniany, oliwa z oliwek i olej z pestek róży - odżywiają i wygładzają.
 Koszt jednorazowy za dwie saszetki to około 3 zł.



Marka Vis Plantis tymi trzema kosmetykami uspokoiła i pozbawiła wrażliwych miejsc na skórze po zimie. Stosując te produkty przeszło miesiąc czuję, że cera jest lepiej nawilżona, a stosowane różne kosmetyki np: myjące nie podrażniają jej i łagodniej się obchodzą.  Serię tych produktów spotkacie <TUTAJ>

pozdrawiam - Magda