Witam
Olejek rycynowy ma ciężką konsystencję, najlepiej go używać z innymi składnikami np: w masce czy też nafcie kosmetycznej. Mniej więcej rok temu głośno było na blogach o Nafcie Kosmetycznej Anna, moja jednak czekała na swoją kolej. Chciałam ją zacząć na jesień, by przygotować włosy na zimę, gdzie ich kondycja spada.
Naftę możemy wmasować w:
- końcówki włosów, które zazwyczaj wymagają większego nawilżenia niż włosy u nasady,
- nasadę włosów i skórę głowy
Dozowanie i stosowanie na włosy jest bardzo proste. Wystarczy 10 minut przed myciem rozpylić naftę na włosach. Dzięki wygodnemu atomizerowi dawkowanie jest łatwe, a mgiełka nafty pokrywa wszystkie włosy równomiernie.
Przy aplikacji dominuje zapach nafty, który jest specyficzną wonią, ale można się do niego przyzwyczaić (lub też nie). Sam produkt jest bezbarwny i ma postać wody.
Nie wszyscy mogą naftę stosować, osoby ze skórą wrażliwą mogą nabawić się podrażnień.
Opakowanie mieści 100 ml produktu. Jak wspomniałam na początku zaczęłam jej używać na jesień ubiegłego roku. Przed myciem włosów (nie za każdym razem, ale często) pokrywałam włosy naftą. Trwało to ze 4 miesiące. Z zapachem się oswoiłam, zmywanie jednak jej nie należało do prostych czynności, im szampon bardziej naturalny tym bardziej nafta nie chciała się dać usunąć. Trzeba sięgać po szampony po prostu drogeryjne, u mnie w tym przypadku sprawdzały się bardzo dobrze - "ostrzejsze składy", gdzie nafta dawała się usunąć.
Nafta kosmetyczna na włosy działa już od samych cebulek, wzmacnia je, włosy stają się mocniejsze i przestają wypadać. Muszę jej za to podziękować, ponieważ z reguły w zimie kiedy włosy są narażone na chłodne dni, nasz organizm jest mniej odporny wiadomo włosy wypadają, natomiast u mnie w okresie zimowym włosy wypadały (bo muszą), ale bardzo nie licznie. Nafta regenerowała nie tylko włosy na całej długości, ale same końcówki również. Ponadto nafta kosmetyczna tworzy na powierzchni włosów szczelną barierę ochronną, która zabezpiecza przed oddziaływaniem szkodliwych czynników zewnętrznych, a przede wszystkim przed utratą wilgoci z włosów. Włosy w tym przypadku nie były u mnie jakoś dobrze nawilżone, ale nie mogę napisać, że były suche. Samego przyrostu nie zaobserwowałam, chociaż nafta w tym też jest dobra - widocznie nie w moim przypadku.
Nafta nie do końca mi jednak odpowiadała, a raczej moim włosom. Na całej długości nie błyszczały, nie było mowy o swobodnym rozczesaniu po umyciu. Włosy nie były przyklapnięte, ale nie spowalniała ich przetłuszczaniu.
Posiadała kilka pozytywnych cech, o których pisałam wyżej, jednak to dla mnie za mało. Szybsze rezultaty osiągałam przy np: olejowaniu. W najbliższych miesiącach nie mam zamiaru powrócić do pielęgnacji włosów jakąkolwiek naftą, wolę obecnie nakładać oleje.
pozdrawiam -Magda