Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Herbal Care. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Herbal Care. Pokaż wszystkie posty

17 września 2018

FARMONA, HERBAL CARE, ŻEL DO HIGIENY INTYMNEJ

Witam 


Codziennie biorę prysznic lub najczęściej zimą odpoczywam w kąpieli. Poza podstawowym umyciem całego ciała nie zapominam nigdy o miejscach intymnych. Wiem, że mogę je szybko podrażnić np: kiedy przedobrzę z treningiem lub użyję niewłaściwego płynu z nieodpowiednim składnikiem. 

Nie każdy kosmetyk mi jednym słowem służy. Kiedy przede mną pierwsze mycie z rezerwą spoglądam na nowinkę jaka zawitała do mojej łazienki. Lekka obawa jest zawsze, ale z reguły nie potrzebna.

Tym razem było inaczej. O żelu do higieny intymnej Herbal Care Oak Bark z prebiotykiem przeczytałam pod rząd kilka pozytywnych opinii, dlatego moje obawy były mniejsze. Wszystko wskazywało na to, że żel sprosta moim oczekiwaniom. Jak było w rzeczywistości? Zapraszam na moją ocenę.


Pojemność: 330 ml
Cena: około 10 zł 
Dostępność: np notino.pl






Białe opakowanie produktu zadziałało na mnie w sposób pozytywny. Biel nasuwa na myśl coś czystego, higienicznego. Etykieta w lekkich odcieniach zieleni wraz z naszkicowanym liściem dębu z żołędziami to drugi zewnętrzny walor kosmetyku. 

Aplikacja odbywa się przez pompkę OPEN/STOP. Wygodna, sprawna. Mam nadzieję, że posłuży do ostatniej kropli i nie zbuntuje się.





Żel polecany jest głównie do codziennego mycia miejsc intymnych narażonych na upławy i infekcje. 

Używany bez tych dolegliwości służy lepiej niż sądziłam. Żel jest klarowny, pół gęsty. Wyróżnia go od innych żeli gęstość, która ma w pewnym sensie poślizg. Zapach nie stanowi przeszkód jest stonowany bardzo słaby, naturalny. 
W kontakcie z wodą wytwarza się skąpa ilość piany. 

W składzie dopatrzyłam się kilku składników godnych uwagi:

Ekstraktu z kory dębu, to on powoduje, że żel ma działanie ściągające.
Ekstraktu z macierzanki łagodzi świąd, podrażnienia i zaczerwienienia. 
Prebiotyk dba o ochronę flory bakteryjnej, niweluje infekcje. Alantoina ma też swoją rolę, koi podrażnienia, regeneruje naskórek.






Jest to żel używany krótko bo raptem dwa tygodnie. W tym przedziale czasowym jak dotąd łagodzi podrażnienia jakie dopadają mnie po przejażdżkach rowerowych. 

Kosmetyki intymne to produkty bez których nie mogłabym normalnie funkcjonować. Przywracają naturalne pH, dają uczucie komfortu, zwalczają pieczenie i różne dolegliwości.

Znacie ten żel? A może polecacie równie dobry jak ten z Herbal Care? 



pozdrawiam - Magda

9 stycznia 2018

#FARMONA W ODSŁONIE KILKU NOWYCH MASECZEK /HERBAL CARE/

 Witam

Nigdy nie byłam fanką maseczek saszetkowych. Ta forma pakowania mnie nie przekonuje. Preferuję te tubkach lub w  słoiczkach. 
Maseczki saszetkowe natomiast wyróżnia jedno. Śmiało można je zabrać ze sobą podczas krótkiego wyjazdu i tutaj okazują się być niezastąpione. 

Święta były okazją by kilka nowości Herbal Care wyruszyło ze mną w rodzinne strony. To była trafna decyzja, bo święta nie należały do nudnych i leniwych. Spotkania z rodziną, przygotowywanie posiłków zabawy z pupilami skłaniały by wieczorem cerze dać czas na regenerację i oczyszczenie. To wtedy czas miałam zarezerwowany dla tych właśnie kilku maseczek. 


Maseczka rozświetlająca MIÓD MANUKA

Składniki aktywne:  
  • miód manuka przyspiesza proces regeneracji naskórka i wspomaga jego odnowę
  • witamina C rozświetla skórę i poprawia jej koloryt 
  • kwas hialuronowy długotrwale i głęboko nawilża sprawiając, że skóra staje się elastyczna i jędrna
  • olej z pestek malin kondycjonuje naskórek i  wzmacnia  jego barierę lipidową 

Maseczka w fajnym złotym kolorze. Sprawnie rozciera się na twarzy. Wystarczy kwadrans by poczuć różnicę na skórze. Maseczka wygładza. Najistotniejsze dla mnie w niej było po zmyciu, że pozwoliła mi się poczuć lepiej likwidując oznaki zmęczenia.




Maseczka oczyszczająca ZIELONA GLINKA

Składniki aktywne:  

  • glinka zielona absorbuje zanieczyszczenia, odświeża, głęboko oczyszcza i zwęża pory 
  • kapsułkowana witamina E neutralizuje wolne rodniki i uelastycznia skórę 
  • olejek chia wzmacnia barierę lipidową skóry, wygładza ją i ujędrnia
  • BIO-minerały rewitalizują skórę i przyspieszają jej regenerację
    d-pantenol nawilża, łagodzi podrażnienia oraz niweluje uczucie suchości i ściągnięcia
Przy tej wersji nie wystarczy jedynie nałożyć maseczkę, należy masować nią twarz do chwili rozpuszczenia kapsułek witaminowych. 
Taka odmiana, dla mnie trochę rozrywki. Samo masowanie nie zabiera czasu.

Co dało mi jej zastosowanie? Cerę przyjemnie odświeżoną i oczyszczoną. Zatkane pory po jednorazowym zastosowaniu widocznie zostały oczyszczone. Rzadko natrafiam na takie rezultaty dlatego jestem pod wrażeniem jej działania.



Maseczka przeciwzmarszczkowa IRYS SYBERYJSKI 

Składniki aktywne:  
  • ekstrakt z irysa działa przeciwzmarszczkowo i wzmacniająco barierę ochronną skóry
  • roślinne komórki macierzyste pobudzają naturalne procesy regeneracji skóry i poprawiają jej koloryt 
  • lipopeptyd stymuluje syntezę elastyny, poprawiając sprężystość skóry
  • olej abisyński uzupełnia utracone lipidy, wygładza skórę i skutecznie ją nawilża
Do maseczek przeciwzmarszczkowych podchodzę z przymrużeniem oka. Tej użyłam, ale bez większego przekonania, że wpłynie na zmarszczki znacząco. Zaszkodzić nie zaszkodziła, a na pewno w minimalny sposób wpłynęła na skórę.

Maseczka z początku jest biała i kremowa. Po masażu jej biel zanika, a pojawia się pseudo warstwa olejkowa chłodząca. Nie jest jakaś mega mroźna. Po jej użyciu otrzymałam jedynie doraźne nawilżenie. 


Maseczka detoksykująca CZARNY RYŻ UBAME
 
Składniki aktywne: 

  
  • drobinki  ryżowe peelingują i wygładzają skórę
  • olejek ryżowy odżywia i zapobiega przesuszeniu skóry
  • węgiel z drzewa ubame wychwytuje i usuwa zanieczyszczenia oraz toksyny, przywracając skórze promienny wygląd 
  • Protection System  zabezpiecza skórę przed uszkodzeniem wywołanym przez toksyczne substancje, takie jak metale ciężkie, gazy i promieniowanie UV
  • ekstrakt z herbaty działa przeciwutleniająco, regeneruje i tonizuje skórę
Maseczka w kolorze czarnym może przerażać co niektórych. Dla mnie spoko, nie ruszają mnie takie kolory na twarzy. Maseczka posiada drobinki dlatego nie wystarczy nałożyć jej jedynie na twarz i przeczekać określonego czasu. 1 minutowy z początku masaż jest wskazany. 

Po kwadransie kiedy zmyłam czarną powłoczkę otrzymałam gładką, cudnie oczyszczoną cerę ze średnim nawilżeniem.


Maseczka nawilżająca ALGI BŁĘKITNE

Składniki aktywne: 



  • algi błękitne chronią skórę przed utratą nawilżenia i stymulują odbudowę naskórka 
  • woda termalna tonizuje, remineralizuje i łagodzi podrażnienia
  • PCA Complex odświeża skórę i przywraca jej gładkość
  • aktywne związki krzemu odpowiadają za sprężystość, elastyczność i wytrzymałość naskórka

Maseczka ma żelową gęstość. Podobnie jak w poprzednich kwadrans musimy ją trzymać na twarzy. Po zmyciu cera jest uspokojona. Niedoskonałości nie dokuczają są złagodzone. Maseczka daje skórze dawkę podwójnego nawilżenia zwłaszcza cerze jak u mnie czyli lubiącej szybko tracić z naskórka wodę.



Każda z maseczek składa się z dwóch saszetek - 2x5 ml
Zaletą ich są poszczególne składniki aktywne (wyszczególnione w opisie).

Maseczki nie posiadają oleju parafinowego, silikonów oraz alkoholu etylowego. Koszt każdej z nich to 3 zł. Kwota nie wysoka. 

Warto zaopatrzyć się jest w takie maseczki i korzystać z nich na wyjazdach jak to u mnie najczęściej bywa. W domu jakoś trudno jest mi zawsze sięgać po wersje saszetkowe.


pozdrawiam - Magda

2 stycznia 2018

#HERBAL CARE /CUKROWY PEELING DO CIAŁA BURITI/

Witam

Bez 'nich' nie mogłabym solidnie pielęgnować skóry ciała. Mowa oczywiście o peelingach mechanicznych, które odgrywają istotną rolę w opiece nad skórą.

Peelingi te to chyba zaraz po szamponach, kosmetyki jakich zużywam najwięcej patrząc na ogólny przekrój pielęgnacyjny. 

Dawniej musiałam koniecznie mieć te ostre i takie też wybierałam. 

Odkąd zauważyłam obecność na nogach paru pajączków uznałam, że nie ma co męczyć skóry dlatego sięgam teraz po te mniej ostre, ale też skuteczne. 

Odnośnie bazy peelingującej to przywiązana jestem do cukrowej. To ją częściej adoruję. 
W przypadku solnej? Nie mam co do niej uwag. Jedynie zwracam uwagę czy nie mam poranionej skóry podczas stosowania peelingu z solą, by nie usłyszeć "ał". 

Latem poznałam masło do ciała i olejek do kąpieli Herbal Care Buriti. Zapach w tych produktach z łatwością zaakceptowałam chociaż nie jest on szczególnie udany. Trochę pudrowy, mdły z męską nutką. Pamiętam, że w maśle ten aromat szybko zanikał. 

Ostatni kosmetyk tej serii to peeling cukrowy do ciała buriti, który zdążyłam już prawie zużyć i o którym dziś napiszę.



Co to jest Buriti? To „drzewo życia” – rośnie w tropikalnych obszarach Ameryki Południowej. Owoce buriti są brązowe, mają twarde łuski otaczające żółty miąższ. Palma Buriti rośnie samodzielnie, w grupach lub dużych stoiskach, zawsze tam, gdzie jest duża zawartość wody w glebie.

Zapach w tym peelingu przypomina zarówno używany wcześniej olejek jak i masło, ale jest o niebo świeższy i ciekawszy. Nie wyczuwam w nim nic mdłego. Zapach jest orzeźwiający i soczysty.
 

220g
cena: 15,50 zł




Podczas aplikacji słoiczek nie stanowi problemu. Jest szeroki i z łatwością można do końca zużyć zawartość tego cudaka. Czemu cudaka? Jest rozkoszny kiedy masuję nim skórę. Cukier trzcinowy daje należytą dawkę ostrości już po jednym użyciu można wyczuć jak ładnie oczyszcza skórę z martwego naskórka mimo tego, że do mocnych nie należy. 
Do efektu gładkiej skóry przyczyniają się również: amazoński olejek buriti, drobinki ryżowe oraz olejek kokosowy. 

Ten zestaw drogocennych składników sprzyja odbudowie naturalnej bariery lipidowej skóry, chroniąc ją przed przesuszeniem.



Peeling jest jasno żółty, nie wpływa to na skórę, nie barwi jej. Po roztarciu dość dobrze zbita konsystencja mocno nasączona pokrywa skórę częściowo białą jakby emulsją. Po spłukaniu wodą nie ma tłustego filmu.

Po czasowym stosowaniu peeling nie tylko dobrze oczyszczał skórę, sprzyjał nawilżeniu, dawał gładkość. Kosmetyki dodatkowo nawilżające lepiej się wchłaniały przez co skóra była odżywiona. 


Którą bazę preferujecie? Cukrową? czy Solną?
pozdrawiam - Magda

19 lipca 2017

#HERBAL CARE, ODŚWIEŻENIE I NAWILŻENIE SKÓRY PO CAŁYM DNIU |KĄPIEL W SOŚNIE HIMALAJSKIEJ I PIELĘGNACJA W OTOCZENIU LAWENDOWEGO MASŁA|

Witam 

Ciepłe kąpiele częściej przygotowuję sobie od jesieni do wiosny. Latem stawiam na rześkie prysznice pobudzające mnie znacznie szybciej rankiem, a wieczorem chłodzące całe ciało. Dlatego teraz mniej przebywam w wannie, nie oznacza to, że wcale.

Weekendowe spa nie obędzie się jednak bez kąpieli. Zanurzam się wtedy w pachnącej wodzie i pozwalam sobie na odpoczynek. Lubię do wody dodawać sole lub płyny, które częściowo pielęgnują skórę. 

Ostatnio w serii  Herbal Care od Farmony pojawiło się kilka kosmetycznych nowinek w tym płyny do kąpieli i masła. Od paru tygodniu jest ze mną podczas weekendowych wieczorów Kąpiel odświeżająca SOSNA HIMALAJSKA Z MIODEM MANUKA oraz Masło do ciała - LAWENDA Z MLECZKIEM WANILIOWYM.



HERBAL CARE Kąpiel odświeżająca SOSNA HIMALAJSKA Z MIODEM MANUKA

Pojemność - 500 ml Cena - 12 zł

Kąpiel ta ma leśny zapach. Uważam, że każdy kto lubi leśne wojaże będzie kupiony tym aromatem. Miód manuka dodaje swoim aromatem namiastkę słodyczy. Kompozycja bardzo udana wg., mnie. 
Wlewając płyn pod strumieniem ciepłej wody zapach się nasila dlatego zawsze to ja zajmuję się przygotowaniem tej kąpieli. 
Z reguły robi to mój mąż:) Tym razem od tej czynności został zwolniony. Ale przyznał, że jemu ten leśny iglakowy aromat też bardzo pasuje i sam podkrada mi płyn do mycia ciała - bo to jego drugie przeznaczenie. 
Kąpiel nie jest szczególnie gęsta, ale potrafi wytworzyć dobrze średnią pianę. Jest krystaliczna. 25 ml starcza na jedną kąpiel. 

Używałam jej jako dodatku do kąpieli. Nigdy skóry nie przesuszyła zarówno u mnie jak i u męża, który używał jej zamiast żelu do mycia. Zawarty w niej olejek sosnowy powodował odświeżenie, a przy okazji potrafił poprawić samopoczucie. Miód manuka odpowiada za regenerację naskórka, a mleczko owsiane zajmuje się ogólną pielęgnacją. W składzie pojawia się także d-pantenol, który nawilża, koi i łagodzi podrażnienia.



HERBAL CARE Masło do ciała Lawenda z mleczkiem waniliowym

Pojemność - 200 ml Cena - 12,50 zł

Masło, balsam lub mleczko nie ma znaczenia. Wpadłam jak śliwka w kompot i balsamuję się prawie codziennie. Taki mój rytuał, a kiedy w moje łapki trafi mazidło o zapachu lawendy to jestem w siódmym niebie.

Na plastikowy i dosyć płaski słoiczek natknęłam się przy tym maśle. Myślę, że rozwiązanie jest trafione, ponieważ masło ma konkretną gęstość i trzeba zdecydowanie zanurzyć palce przy wydobyciu.

Ładna etykieta jest ozdobą wieczka pod którym natknęłam się na sreberko otulające brzegi słoiczka.

Ta wersja masła o zapachu lawendy z dodatkiem waniliowym to uczta dla moich zmysłów. Olejek lawendowy zawsze na mnie pływa korzystnie, przy nim mogę poczuć luz i odprężyć się.

Masło trochę opornie daje się rozsmarować, ale za to nie pokrywa skóry lepiącym filmem. Po wchłonięciu jest wyczuwalna warstwa, ale nie szkodliwa. Kompleks Omega 3 i 6 odbudowuje barierę lipidową naskórka przywracając naturalne funkcje ochronne skóry, olejek kokosowy poprawia elastyczność skóry, nawilża ją i natłuszcza, mleczko waniliowe kondycjonuje skórę, poprawia jej sprężystość i redukuje przesuszenie.

Nie potrzebuję tego masła nakładać co wieczór. Ma ono właściwości pielęgnacyjne, które są coraz mocniejsze przy kolejnej aplikacji. Skóra przyswaja go i daje poczucie dobrego nawilżenia. Masło koi po depilacji.


pozdrawiam - Magda

30 maja 2017

#HERBAL CARE, NATŁUSZCZAJĄCY OLEJEK DO KĄPIELI I POD PRYSZNIC, MASŁO DO CIAŁA BURITI

Witam

Robiąc zakupy w drogerii bezproblemowo mogę wybrać i zakupić olejek pod prysznic. Zauważyłam, że to mało znana co dla niektórych forma kosmetyku do mycia. Nowicjuszką w każdym razie nie jestem, poznałam już kilka takich olejków i wiem, że moja skóra jest tolerancyjna wobec nich dlatego funduję jej raz na czas nowość. I nawet mąż przekonał się dobrowolnie do mycia skóry. 

Mija parę tygodni od kiedy półeczkę z akcesoriami do mycia w łazience zajął natłuszczający olejek  do kąpieli i pod prysznic Buriti Herbal Care. Pośród żeli jest rodzynkiem i widzę, że ma powodzenie u nas ponieważ z dnia na dzień widać mały ubytek po wieczornej toalecie. Do szczęścia po myciu dopieszczam ciało masłem o tym samym zapachu. 




Buriti (Mauritia flexuosa) „drzewo życia” – rośnie w tropikalnych obszarach Ameryki Południowej. Owoce buriti są brązowe, mają twarde łuski otaczające żółty miąższ. Palma Buriti rośnie samodzielnie, w grupach lub dużych stoiskach, zawsze tam, gdzie jest duża zawartość wody w glebie. Z tego powodu uważana jest za roślinę wskaźnikową do badania wilgotności gleby i wód gruntowych. Palma Buriti jest gatunkiem „dwupiennym”, kwiaty męskie i żeńskie występują na oddzielnych jednostkach. Tylko kwiaty żeńskie wytwarzają owoce. Pojedyncza palma Buriti produkuje do 200 kg owoców, z których można wyekstrahować 5-6 litrów oleju zawierającego kompozycję tłuszczową bogatą w Nienasycone Kwasy Tłuszczowe (kwas palmitynowy i kwas oleinowy, etc.).źródło

 


Herbal Care Natłuszczający olejek do kąpieli i pod prysznic BURITI/ Pojemność 330ml, Cena 19 zł

Olejek przeznaczony jest do skóry suchej i normalnej. Buteleczka mieści niestandardową ilość olejku bo 330 ml. Opakowanie jest solidne, na bieżąco widzę ile olejku ubyło ponieważ ścianki są przezroczyste. Jedynym mankamentem jest zakrętka o której zapomina mąż i olejek wiecznie jest otwarty. Etykieta jest minimalnie naruszona, ale wydaje mi się, że nie zejdzie do końca jego używania. 


Olejek ma postać wodnistą, lekko żelową, ale to minimalnie. Mocna słomkowa barwa to jego domena. Trudno mi zidentyfikować zapach. Nigdy nie wąchałam owoców buriti. Spróbuję go opisać po swojemu. Zapach jest między innymi mdły/pudrowy?, występuje w nim nutka owocowa zgaszona oraz coś męskiego. Zapach ogólnie mi sprzyja i czuję się z nim dobrze.

Olejek sam w sobie nie jest tłusty. W kontakcie z wodą zmienia się i bieli skórę otaczając ją lekką pianką. Daje mi tym do zrozumienia, że oczyszcza skórę i nawilża płaszcz lipidowy. Po każdym umyciu ciało delikatnie łapie zapach olejku. 

Olejek jej nie podrażnia. Jest w małym stopniu natłuszczona, ale nie jest to tłusty film o którym myślicie. Skóra nie jest sklejona i mazista. 

Aktywne składniki. 
 
  • amazoński olejek buriti bogate źródło β-karotenu, zwiększa elastyczność skóry i intensywnie ją nawilża
  • olejek z nasion słonecznika zmiękcza i wygładza naskórek oraz wzmacnia jego barierę ochronną
  • witamina E głęboko odżywia, regeneruje i chroni skórę przed przedwczesnym starzeniem
  • ceramidy wspomagają odbudowę naskórka i regulują jego odpowiednie nawilżenie



HERBAL CARE Masło do ciała Buriti /Pojemność 200 ml, Cena 12,50 zł


Kosmetykiem, który dopieszcza skórę po umyciu olejkiem jest masło o podobnym aromacie. Odnoszę wrażenie, że zapach jest bardziej w nim dominujący i mocniejszy. Nie wiedziałam czy będę mogła pogodzić się z samym zapachem, ale zauważyłam, że aromatyczne masło wietrzeje i zanim zasnę prawie go nie czuję. W niskim aluminiowym krążku mieści się 200 ml masła. Jest ono dość konkretne, ale w trakcie wmasowywania w skórę przyjemnie się roztapia. Używam go nie na całą powierzchnię ciała, ponieważ na większości czuję ślad po olejku. Łydki, uda i ręce to miejsca na które nakładam masło. Szorstkość w okolicach kolan i łokci zniknęła dosłownie po pary aplikacjach myślę, że amazoński olejek buriti  bogaty w  źródło β-karotenu zdołał te miejsca tak szybko zregenerować. 


Po depilacji warto nałożyć większą jego ilość, znika wtedy uczucie ściągnięcia i drobne zacięcia są sprawniej regenerowane. Mogę śmiało Wam polecić to masło. Z nim obecnie moja skóra stała się odżywiona, a aplikację zmniejszyłam do trzech na tydzień. Obawiam się jedynie, że sam zapach może nie każdemu podejść. Np: mój mąż odstawił to masło, a polecałam mu go na szorstką skórę na łokciach.

Pozostałe składniki aktywne oprócz amazońskiego olejku buriti w maśle to:

  • kompleks Omega 3 i 6 odbudowuje barierę lipidową naskórka przywracając naturalne funkcje ochronne skóry
  • olejek kokosowy poprawia elastyczność skóry, nawilża ją i natłuszcza
  • masło Karite wygładza oraz niweluje uczucie suchości i ściągnięcia
  • ekstrakt z owoców drzewa Tara zapobiega utracie wody z naskórka, długotrwale go nawadniając


pozdrawiam - Magda

20 maja 2017

#FARMONA, HERBAL CARE MY NATURE Z PROPOZYCJĄ OLEJKU ARGANOWEGO DO WŁOSÓW, SKÓRY I PAZNOKCI

 Witam

Rodzina zadaje mi często pytanie - jak możesz ciągle stosować olejki? Wychodzi na to, że jestem olejomaniaczką i bez olejków przyszłości nie widzę. W czystej postaci oleje to takie, które dają kopa w pielęgnacji i do takich mam szacun, mieszane wg. mnie mają mniejsze pole do popisu, ale też po nie sięgam. Olejek arganowy to przewodni składnik w kosmetyku Herbal Care, Farmony. Produkt ma uniwersalne zastosowanie, producent poleca go do włosów, skóry i paznokci. 



 Pojemność: 55 ml
Cena: 14 zł

 EFEKTY:

  • zregenerowane, odporniejsze na uszkodzenia, pełne blasku włosy,
  • intensywnie odżywiona i jedwabiście gładka skóra,
  • wytrzymałe i mniej podatne na łamanie i rozdwajanie paznokcie.
Sposób użycia: Niewielką ilość olejku rozetrzyj w dłoniach, a następnie wmasuj w suche lub wilgotne końcówki włosów, skórę lub paznokcie .


Kartonowe wdzianko przywołuje wiosenną aurę. Jasne, małogabarytowe i czytelne. Całość dodatkowo była zabezpieczona folią, widać, że producent szanuje swoje kosmetyki i przekazuje wprost do naszych dłoni jako klienta pierwszego zastosowania. 

Miniaturowa buteleczka tłoczy olejek przez pompkę bezproblemowo. Jedynie przezroczysta nakrętka jest bardzo ruchliwa i często mi znika, upadając na podłogę. Olejek charakteryzuje się słomkową barwą, nie oznacza to, że będzie barwił np: skórę. Nie jest tłusty i to dla mnie zaleta. Wchłania się w normie. 
Buteleczka uskutecznia korzystanie z niego, ponieważ nie obciąża torebki i łatwo jest go przenosić. 




 Pomimo tego, że jest to olejek, a nieczysty olej od razu miałam skojarzenie przy pierwszym spotkaniu z nim, że jest mieszaniną wielu silikonów i innych chemicznych dodatków. Myliłam się w tym przypadku. Skład jest stosunkowo krótki co tylko dobrze o nim świadczy. Na pierwszym miejscu dominuje olejek arganowy, który zapobiega przesuszeniu, doskonale regeneruje, wzmacnia i odżywia  włosy, skórę i paznokcie. Dalej mamy, olejek awokado- nabłyszcza włosy, chroni końcówki przed rozdwajaniem i kruszeniem oraz olejek migdałowy- bogate źródło witamin A i E, łagodzi podrażnienia, zmiękcza i wyraźnie wygładza skórę i olejek winogronowy- przyspiesza wzrost paznokci, wzmacnia je, nawilża i nadaje połysk.


Stosowanie olejku może nie przyniosło mi dużego entuzjazmu, ale używanie jego dało mi w pewnym sensie zadowolenie. Pomimo, że ma kilka zastosowań postanowiłam go przetestować jedynie na dwa sposoby. W pierwszym nakładałam go jedynie na końcówki włosów, które nie były bardzo zniszczone, ale nie dorównywały włosom od nasady i na dalszej długości. Pierwsze efekty przyszły szybciej niż się tego spodziewałam. Końcówki zdobyły wymaganą wilgoć i nabrały połysku. 
W drugim przypadku olejkiem traktowałam wysuszone miejsca tzn. łydki, z którymi wiecznie mam problem, miejsca na łokciach i kolanach. Całkiem przyjaźnie skóra w tych miejscach zareagowała, nie była natłuszczona, a solidnie nawilżona i nawet podczas wieczorów kiedy omijałam czynność olejowania tych miejsc to efekt nie znikał. Widzę, że stosowanie doraźne wystarcza.

Uważam, że warto mieć w zanadrzu takiego pomocnika. Poza funkcją jaką spełnił, doprowadziłam nim automatycznie dłonie do zdrowego wyglądu.


pozdrawiam - Magda

31 marca 2017

WIOSENNE NOWOŚCI FARMONY W FORMIE SASZETKOWYCH MASECZEK DO TWARZY

Witam


Farmona idzie jak burza. Kolejne nowinki w postaci saszetkowych maseczek ukazały się w sprzedaży. W mini kolekcji linia Herbal Care proponuje cztery maseczki w tym jeden drobnoziarnisty peeling o którym pisałam <TUTAJ>. Pozostałe saszetki to maseczki:

Dzika Róża - odmładzająca, do skóry dojrzałej

Aloes - nawilżająca, do każdego rodzaju skóry oraz

Olejek Arganowy - odżywcza, do skóry suchej i bardzo suchej.

Wiosna to odpowiedni moment na udobruchanie cery po zimowej aurze. 


Każda maseczka ma formę saszetki mieszczącą 2x5 ml kremowej mazi. Wszystkie charakteryzują się tym, że po nałożeniu nie ma potrzeby ich zmywania. Maseczki się po czasie powinny wchłonąć. Doradzam jedną saszetkę dzielić na dwie porcje, w zupełności starcza na okrycie całej powierzchni twarzy. 
Maseczki ładnie pachną są jednym słowem łatwe w użyciu. Większego zaangażowania z naszej strony nie ma. I to mnie do nich przekonuje mimo, że wersje saszetkowe mniej mi odpowiadają.

Cena jednej podwójnej maseczki to koszt 2,50 zł.



Herbal Care Maseczka odmładzająca DZIKA RÓŻA


Maseczka przeznaczona jest dla skóry dojrzałej. Ma zapobiec utracie wody z naskórka oraz ma się przyczynić do poprawy jędrności i sprężystości skóry. Maseczkę udoskonalono dobrymi składnikami:

  • ekstraktem z dzikiej róży bogatym w witaminę C, wyrównuje on koloryt oraz dogłębnie odżywia i regeneruje skórę
  • bio-peptydem, działa lifingująco,stymuluje syntezę elastyny, poprawia jędrność i sprężystość skóry
  • kwasem hialuronowym, zapewnia silne, natychmiastowe i długotrwałe nawilżenie, zmniejszając widoczność zmarszczek
  • kompleksem anti-aging, który pobudza syntezę kolagenu i wygładza naskórek
Stosując tą maseczkę nie spodziewajmy się likwidacji zmarszczek. Maseczka natomiast wygładzi i zapobiegnie utracie wilgoci co będzie to tylko sprzyjać skórze. Po nocy zmiękczy naskórek i pozwoli mu się zregenerować.

Herbal Care Maseczka nawilżająca ALOES

Kolejna maseczka to wersja z aloesem, nawilżająca. Polecana jest każdej cerze. Cenię od zawsze aloes w kosmetykach, wpływa on dobroczynnie i nigdy nie miałam po nim sensacji. Dominują w niej:

  • sok z aloesu przywraca właściwy poziom nawilżenia, zmniejszając przesuszenie naskórka
  • biokompleks łagodzący skutecznie łagodzi podrażnienia i redukuje zaczerwienienia skóry
  • d-pantenol nawilża, wygładza i niweluje uczucie suchości i ściągnięcia
  • alantoina koi i przyspiesza regenerację skóry
Używając tej maseczki szybko pozbyłam się suchych skórek, które czasami tworzą się u mnie w okolicach nozdrzy. Doceniam ją chyba najbardziej ze wszystkich ostatnich maseczkowych nowości Farmony. Cera po niej staje się gładka, wszystkie szorstkości znikają, a podrażnienia łagodnieją znikając bez powrotu. Po demakijażu lub umyciu twarzy innym środkiem mam momentami ściągniętą skórę. Nie lubię tego uczucia. Po nałożeniu na noc tej maseczki pozwoliłam skórze się rozluźnić. Ranki po nocy z nią są bardzo udane. Cera jest gładka jak po peelingu, a niedoskonałości (małe) bledną i są prawie nie widoczne.

Herbal Care Maseczka odżywcza OLEJEK ARGANOWY

Ostatnia maseczka z olejkiem arganowym zalecana jest głównie skórze suchej i bardzo suchej. Mam wrażenie, że jej działanie jest podobne do poprzedniczek tej serii. W składzie zawiera aktywne składniki takie jak:

  • olejek arganowy zwalcza problem nadmiernej suchości skóry, doskonale ją regeneruje i wzmacnia, zapewniając witalność i zdrowy wygląd
  • oligosacharydy z drzewa Tara zapobiegają utracie wody z naskórka, długotrwale i optymalnie go nawilżając
  • kolagen poprawia jędrność i sprężystość skóry oraz wyraźnie ją napina
  • proteiny pszenicy wygładzają skórę, pozostawiając ją aksamitnie gładką i miłą w dotyku
Sięgnęłam po nią jako ostatnią. Cera tak przynajmniej sądzę, miała podstawę w postaci nawilżenia z maseczek z dziką różą i aloesem. Ta jedynie wzmocniła płaszcz ochronny, wilgoć w naskórku utrzymuje się bardzo dobrze. Wyczuć jest łatwo jak dotykając cery jest ona wilgotna, gładka i miękka.


Maseczki wiosenną porą przyczyniły się do zredukowania lekkich podrażnień. Wzmocniły cerę i doskonale ją nawilżyły. Teraz kiedy już się skończyły, a mija tydzień nadal wyczuwam to przyjemne uczucie gładkości i nawilżenia. Poranne czy wieczorne smarowanie twarzy kremem nie umyka mi, mam wrażenie, że przedłużam tym czas maseczek. 

Koszt maseczek nie jest wysoki. Dzieląc jedną saszetkę na dwie porcje możemy przez kilka tygodni poprawić stan cery po zimie.



pozdrawiam - Magda

26 marca 2017

FORMUŁA ŻELOWA W KOSMETYKU FARMONY DO OCZYSZCZANIA TWARZY ORAZ DROBNOZIARNISTY PEELING DO TWARZY I UST

 Witam

Jak rozpoczynacie wieczorny rytuał pielęgnacyjny cery? Sadzę, że spora ilość pań zaczyna go od oczyszczenia cery nie tylko z całodziennego makijażu, ale również z bakterii, potu i wszelkich zanieczyszczeń jakie "przytulają" się podczas dnia. 
Chcąc jak najdłużej cieszyć się zdrową i młodą cerą powinniśmy o nią dbać od wczesnych lat. 

Produktów oczyszczających jest cała masa. Jednym z nich jakich ostatnio używam jest Żel micelarny do demakijażu twarzy i oczu z kwiatem migdałowca Farmony z linii Herabal Care.

Raz na tydzień do pielęgnacji włączam również peeling, dlatego w poście poczytacie o peelingu drobnoziarnistym z tej samej linii. 

Tradycyjnie usuwam makijaż płynami micelarnymi lub mleczkami. Dla odmiany Farmona postanowiła produkt do demakijażu podać nam w formie żelu. Tak sobie pomyślałam z początku: czy żel podoła? Jaki był rezultat o tym poczytacie poniżej.  



ŻEL MICELARNY DO DEMAKIJAŻU

Pojemność: 200 ml
Cena: około 12 zł
Dostępność: drogerie

Żelu można użyć przy demakijażu, wtedy zalecany jest wacik na który dozujemy żel i przecieramy skórę. W drugim przypadku jakim jest umycie nim twarzy nanosimy preparat na wilgotną skórę i masując - okrężnymi ruchami masujemy twarz po czym spłukujemy.

W składzie tego żelu nie doszukamy się szkodliwych dodatków, dlatego jako kosmetyk drogeryjny żel zasługuje na pochwałę. Ponadto zawiera 93% naturalnych składników w tym:

ekstrakt z kwiatów migdałowca, który pielęgnuje i wygładza skórę, kwas hialuronowy długotrwale i głęboko nawilża oraz likwiduje uczucie ściągnięcia, alantoinę działa kojąco, redukuje zaczerwienienia i przyspiesza proces regeneracji naskórka oraz Inutec nawilża i łagodzi podrażnienia.
Stosując go od paru tygodni dochodzę do wniosku, że będzie jeszcze ze mną długo, ponieważ znikoma porcja starcza na jednorazowe oczyszczenie. Żel jest gęsty, micele z łatwością przyciągają do siebie wszelki brud lub kolorówkę. Działanie jego jest lepsze niż kilka czystych wodnistych miceli jakie zdołałam poznać w ciągu kilku lat wstecz.

Skóra po jego przemyciu odżywa na nowo. Żel nie ściąga skóry, obchodzi się bardzo łagodnie. Przemywając nim oczy nie doświadczyłam nieprzyjemnych sytuacji, a jest to dla mnie istotna rzecz przy oczach bardzo podatnych na podrażnienia. Zapach nie jest szkodliwy, łagodny i kwiatowy nie stanowi problemu. Podczas zmywania lub mycia nie pieni się obficie, nawet mnie zaskoczył tym, uznałam, że jako drogeryjny kosmetyk wytworzy sporo piany. 

Odniosę się jeszcze do samego zmycia makijażu. Mnie jego zmywanie zadowoliło. Usunął dokładnie prawie cały makijaż od razu, ale jak wiecie ja nie maluję się ostro. W przypadku ostrzejszego może być różnie.

W estetycznej, przeźroczystej buteleczce o pastelowych tonach mieści się 200 ml żelu.




DROBNOZIARNISTY PEELING DO TWARZY I UST

Pojemność: 2 x 5 ml
Cena: około 2,50 zł
Dostępność: drogerie



Skóra twarzy wymaga stałej pielęgnacji. Nie wystarczy nałożenie samego kremu i hip-hip hura jesteśmy rozgrzeszeni i szczęśliwi, że dostarczyliśmy jej niezbędnych składników do funkcjonowania. Stałe, ale nie za częste jej oczyszczanie peelingami to równie ważny krok do osiągnięcia zdrowego wyglądu. Peelingi mechaniczne nie są wskazane do każdej skóry czyli wrażliwej i naczynkowej wtedy warto zaopatrzyć się jest w peeling enzymatyczny. Farmona podsuwa na półki drogeryjne peeling drobnoziarnisty z kwiatem migdałowca, którego zadaniem jest oczyszczenie, wygładzenie i regeneracja. Składniki aktywne:
ekstrakt z kwiatów migdałowca pielęgnuje, odświeża i wygładza skórę, ryżowe drobinki peelingujące skutecznie usuwają martwe komórki naskórka i poprawiają ukrwienie skóry, masło shea doskonale regeneruje, zmiękcza i zmniejsza przesuszenie naskórka, d-pantenol nawilża, łagodzi podrażnienia i niweluje uczucie suchości i ściągnięcia
Te wyszczególnione składniki po krótkim czasie (wystarczy na oczyszczoną skórę twarzy, ust, szyi i dekoltu nałożyć warstwę peelingu, a następnie wykonać delikatny masaż i zmyć ciepłą wodą), dają uzyskać gładką skórę, oczyszczoną ryżowymi drobinkami spełniającymi funkcje zdzierającą. Dzięki nim pobudzamy dodatkowo mikrokrążenie, przywracamy cerze blasku. 
Znikają przesuszenia, a skóra staje się wilgotna i miękka w dotyku. Zbędne jest nakładanie kremu przez okres jednego dnia. Wystarczy jedynie skórę oczyszczać. Peeling pachnie bardzo słabo, posiada mniejsze drobinki białe i większe, których jest kilka dosłownie o zabarwieniu czerwonym. Łatwy jest w aplikacji i w zmyciu. 
Pomimo, że wierną sympatyczką tego rodzaju kosmetyków saszetkowych nie jestem ze względu na nie wygodne moim zdaniem opakowanie to do tej wersji peelingu wrócę ponownie.


pozdrawiam - Magda

15 marca 2017

PRZECIWZMARSZCZKOWY KREM ROLL-ON POD OCZY, IRYS SYBERYJSKI /HERBAL CARE/ + WYNIKI KONKURSU

Witam

Zdałam sobie sprawę, że skóra pod oczami jest trudna w pielęgnacji. Jest w tych miejscach najcieńsza przez co staje się wymagająca. Płaszcz lipidowy w tym obszarze nie występuje dlatego skóra najszybciej się starzeje. Od 30-tego roku życia stosuję kremy pod oczy. Przewinęło się przez moją kosmetyczkę sporo podobnych do siebie specyfików, które miały: nawilżyć, zredukować cienie, opuchnięcia i zmarszczki. Z obietnicami producentów było różnie. W każdym razie na chwilę obecną faworyta nie udało się mi wyłonić, szukam perfekcyjnego kremu by jemu przyznać medal.

Kremy jednak to nie wszystko w dbaniu o skórę. Co może pogorszyć jej stan? Nieprzespane noce. Godziny przed komputerem. Źle dobrane kosmetyki. Nie zmywany makijaż. Prosta czynność, a czasami się nam nie chce, usunąć "tapety", przez co skóra w nocy się nie regeneruje, nie odpoczywa jak powinna.

Niespełna miesiąc minie za parę dni od kiedy używam Przeciwzmarszczkowego kremu roll-on pod oczy Irys Syberyjski Herbal Care Farmony.



Pojemność: 15 ml
Cena: około 14 zł
Dostępność: większość drogerii

Kartonik wzbudza zaufanie podczas pierwszego spotkania, klient-produkt. Naszkicowany irys to przewodni składnik kremu, który tworzy grafikę.  Kartonik na tylnej ściance mieści informację w dwóch językach (w tym wersja polska). 


Właściwe opakowanie jest niestandardowe, chociaż przeze mnie już znane. Wąski, wyprofilowany, zakończone srebrną kulką z zatyczką pojemnik mieści krem. Z pozoru jest on bezbarwny jednak przy bliższym wglądzie masa kremu jest mleczna. Krem jest bezwonny, pod okiem pozostawia mokrą formułę, która nie jest lepiąca.

Krem zawiera 92% aktywnych substancji aktywnych. Sporo. 

Do nich należą:
  1. ekstrakt z irysa, działa przeciwstarzeniowo oraz wzmacniająco na barierę ochronną skóry
  2. roślinne komórki macierzyste pobudzają naturalne procesy regeneracji skóry i poprawiają jej koloryt
  3. kwas hialuronowy długotrwale i głęboko nawilża oraz przywraca komfort skórze
  4. kofeina pobudza mikrokrążenie, zmniejsza opuchnięcie i cienie pod oczami

Krem przechowuję w lodówce dla lepszego efektu chłodzącego. Roll-on nie sprawia kłopotów przy aplikacji. Producent uczula by nie dostał się do oczu. Tak naprawdę kuleczką, którą przejeżdżamy pod okiem jest trudno trafić do oka. 

Producent zachęca działaniem. Co obiecuje?

  • redukuje głębokość zmarszczek, 
  • przywraca elastyczność i gładkość, 
  • rozjaśnia cienie pod oczami, 
  • niweluje opuchnięcia, 
  • zmniejsza oznaki zmęczenia,
  • zapewnia ukojenie i natychmiastowe uczucie schłodzenia okolicy oczu. 


Sami przyznacie, że efekty jakie powinniśmy uzyskać są znakomite. Rzeczywistość jest inna, przynajmniej u mnie. Używanie kremu było z mojej strony pedantyczne i sumienne. Po pierwszej aplikacji i w kolejnych z początku czuć przyjemny chłód i napięcie skóry. Ten efekt mija bardzo szybko, a skóra powraca do stanu sprzed aplikacji. Stosując krem po kilku dniach miejsca pod dolnymi rzęsami nabrały nawilżenia i taki efekt utrzymuje się do dnia dzisiejszego. Mogę mieć jedynie nadzieję, że krem poprawił/poprawia stan zmarszczek. Nie widzę tego 'gołym okiem' mogę przypuszczać. 

Cieni specjalnych nie dorobiłam się jak do tej pory dlatego tu nie mam głosu. Opuchnięcia czy worki pod oczami nie ulegają zmianom. 


Kremu 
używa się przyjemnie i bardzo prosto to jego główne zalety. Działanie nie jest takie o jakim marzę, ale krem nie spowodował podrażnień. Nie stał się moim ulubieńcem, ale dobrze było go poznać i zaspokoić swoją ciekawość.

Zwycięzcami Konkursu jest: Mysia Familia
Gratuluję Myszakom, proszę o adres do wysyłki:)

pozdrawiam - Magda