Witam
Krem Nagoya przeznaczony do stosowania na twarz i ciało trafił do mnie na spotkaniu blogerek jako prezent z Maroko Sklep. Kiedy zorientowałam się na początku czerwca, że jego przydatność kończy się z końcem lipca otworzyłam go w celu zapoznania się z nim.
Opakowanie to plastikowy pojemniczek z zakrętką na gwint, którą dzieli plastikowe kółeczko które ma dodatkowo zabezpieczać krem. Po kilkudniowym użytkowaniu opakowanie spadło na płytki i pokrywka uległa pęknięciu.
Skład
- woda
- olej parafinowy
- olej arganowy
-gliceryna
- konserwanty
- aromaty
Skład: Aqua, Dicaprylyl Carbonate, Paraffin Oil, Peg-100 Stearate, Glycryl Stearate, Grycerin, Sorbitol, Arachidyl Alcohol, Panthenol, Behenyl Alcohol, Arachidyl Glucoside, Argane Oil, Dimethicone, Tecopheryl Acetate, Carbomer, Dehydroacetic-adic. Benzyl alcohol, tetradibutyl Pentaerythityl Hydroxyhydrocinnamate, Triethanolaminem Parfum.

Zazwyczaj stosuję kremy, które zapewniają odpowiednie nawilżenie,
gdyż cera moja lubi się przesuszać. Ostatnio bywają takie dni, że
również staje się wrażliwa. Po pierwszym zastosowaniu krem okazał się być
tłusty co mnie nie specjalnie ucieszyło. Takie tłuste konsystencje
owszem używam zimą kiedy mam wyjść na zewnątrz. Na twarzy wchłaniał się
bardzo długo w dodatku pozostawiał ją klejącą natomiast na nogach, gdzie
zostawał aplikowany było lepiej kiedy "powiedzmy" wchłonął się skóra
prawie nie była lepka.
Po dwóch tygodniach na twarzy wyskoczyło
mi w okolicy brody mnóstwo zaskórników. Byłam zła bo miałam przez
dłuższy czas twarz wyleczoną ze syfków i innych niespodzianek. Niestety,
ale go odstawiłam z aplikowania na twarz.
Na nogach po jakimś
czasie pozostawiał skórę miękką, miłą w dotyku, wygładzoną oraz
nawilżoną. Jednak znów pech bo dostałam wysypki na łydkach, gdzie
najczęściej go wsmarowywałam.
Opakowanie zostało nie skończone.
Zaskoczył mnie negatywnie pod względem działania - po pewnym czasie
zarówno na twarzy jak i nogach.
Konsystencja - tłusta
Barwa - lekko beżowa
Zapach - słodki, częściowo mdły
Cena kremu jest nie wysoka bo koszt jego to 7-8 zł/ 100 ml.
Jednak krem ten nie przekonuje mnie do ponownego
użycia. Na twarzy zapycha pory, na nogach dostałam wysypki. W dodatku przy pierwszym upadku opakowanie uległo częściowemu pęknięciu.