Witam
Jestem jednym słowem - radosna! Lato powróciło, żniwa w pełni, łąki pięknie wyglądają od polnych kwiatów. Czego chcieć więcej? Nieliczni uważają mnie za szczęśliwego człowieka, kiedy widzą mnie przeważnie uśmiechniętą i pełną optymizmu. Ja jednak z nimi się całkowicie nie zgadzam. Potrafię być także przygnębiona co może udzielać się otoczeniu... albo ronić łezki. Jestem w końcu tylko człowiekiem z uczuciami i śmiech lub płacz to normalne sytuacje jakie zdarzają się według mnie, każdemu.
Wakacyjna pogoda to pora kiedy najwięcej się śmieję, wyczekuję kolejnego dnia i mam w sobie jedynie pozytywne myśli. W ten czas uwielbiam otaczać się kolorowymi kosmetyki dlatego w łazienkowym kąciku panuje w tej chwili chaos kolorystyczny. Z całego grona dwa produkty są w kolorze seledynu i to o nich dziś parę słów. Są to dwa kosmetyki, które jak na swoje niskie ceny sprawdzają się u mnie całkiem dobrze, dlatego nie widzę przeszkód by Wam je polecić. Nie oszukujemy się, większość z Nas nadal korzysta nawet wybiórczo z drogeryjnego asortymentu, dlatego myślę, że opinia moja Was zainteresuje i może zdecydujecie się na którąś opcję.
Seledynowymi bohaterami dziś są: No36, Spray do butów i stóp oraz Venus, pianka do golenia melon i pistacja.
NO 36 spray ochronny do butów i stóp 2w1
Stopy pocą się u mnie - dziwnie przez cały rok. Raz potrafią spocić się na potęgę nawet w butach z lepszego materiału innym razem zaskakują mnie brakiem brzydkiej woni przy zwykłych syntetycznych, letnich trampkach. Nie doszłam jak dotąd do żadnego wniosku skąd to wynika. Jestem jednak przezorna i co jakiś czas nabywam spray ochronny do butów i stóp. W tym roku padło na markę NO36.
Spray ten zawiera kompleks olejków: olejek z drzewa herbacianego, olejek lemongrass, olejek eukaliptusowy. Działają one antyseptycznie i dezynfekująco, eliminując nadmierne pocenie oraz nieprzyjemny zapach.
Kompleks naturalnych olejków wykazuje właściwości przeciwbakteryjnie i przeciwgrzybiczne, dzięki czemu wspomaga ochronę skóry stóp.
Kosmetyk ma postać sprayu. Przed użyciem należy nim wstrząsnąć i w odległości mniej więcej 15 cm rozpylić mgiełkę na suchą skórę stóp lub obuwia.
U mnie często aplikowany jest na obuwie, chociaż na stopach czasami także ląduje. Mgiełka ma zapach cytrynowy, orzeźwiający. Sprawnie wysycha dlatego kiedy nawet się spieszymy to warto jej poświęcić parę minut dla własnej wygody na cały dzień.
Tego lata spray stosowałam już wielokrotnie. 150 ml jest wydajne.
W działaniu spray się sprawdza. Stopy oraz obuwie nie nabierają tego uciążliwego zapachu - podejrzewam, że zna go każdy. Nawet podczas ciepłego dnia, kiedy jedne obuwie mam przez kilkanaście godzin na stopach to po dotarciu do domu i zdjęciu butów nie uderza nagle nieprzyjemna woń. Skarpetki wiadomo idą do prania, ale na stopach nie ma oznak bakterii, otarć, zaczerwień na ścięgnie achillesa czy w okolicach palców. Spray starannie opiekuje się stopami dając przynajmniej mi komfort na wiele godzin.
VENUS, pianka do golenia z ekstraktem z melona, pistacji i witaminą C
Pianka będzie odpowiednia dla osób korzystających z klasycznej domowej depilacji do której potrzebna jest właśnie pianka/żel i maszynka jednorazowa. Z owłosieniem na szczęście nie mam większego problemu, dlatego najprostsza metoda pozbycia się rzadkich włosków na nogach sprawdza się u mnie od zawsze.
Pianka przeznaczona jest do skóry normalnej i wrażliwej.
Ekstrakt z melona łagodzi podrażnienia i wygładza skórę, dodatek pistacji odżywia, zmiękcza i chroni naskórek, a witamina C działa przeciwzapalnie i przyspiesza jego gojenie.
Nie jest to moja pierwsza pianka tej marki. Wracam do nich bo po prostu te pianki są dla mnie wystarczające. Potrafią zmiękczyć włoski przed usunięciem. Nigdy nie mam po nich podrażnionej skóry. Pianki Venus sprawiają, że maszynki gładko zawsze przesuwają się po skórze. Jednym ruchem usuwają włoski bez problemowo.
Wersja melon i pistacja pachnie bajecznie, wakacyjnie, tropikalnie. Jej zapach podczas aplikacji i w trakcie golenia nie jest nachalny. Bardzo subtelny, nie narzuca się i kłoci z innymi zapachami kosmetyków pielęgnacyjnych.
W tej wersji dobrze wyczuwalny jest melon. Pistacji jak dla mnie zabrakło.
Ergonomiczne, smukłe opakowanie wygodnie trzyma się jak zawsze w dłoni. Aplikator wypluwa śnieżnobiałą chmurę, która na dłoni potrafi jeszcze się zwiększyć.
Przez lata, depilacją w obecności pianki nauczyłam się, że warto po nałożeniu na skórę chwilę zaczekać. W tym czasie można masować nią wybrane miejsce. Co mi to daje? Pianka na pewno dobrze wtedy przylega do skóry i zmiękcza włoski, które lepiej się ścina maszynką. Po spłukaniu skóra jest zawsze bardzo miękka i nie ściągnięta. Wystarczy nałożyć jedynie cienką warstwę balsamu przed położeniem się spać.
Formuła pianki nie zawiera konserwantów.
Może znacie któryś z nich? Przekonałam was do nich?
pozdrawiam - Magda