11 września 2018

WISHLISTA, CZYLI NOWOŚCI JESIENNE JAKIE ZAMIERZAM NABYĆ

Witam

Takie planowanie przyszłych przemyślanych zakupów to bardzo fajna sprawa. Żałuję, że wcześniej nie przygotowywałam whislist. Ustalając sobie wcześniej co mogłoby znaleźć się w kosmetyczce to poznawanie nowych marek i kosmetyków.


Na blogu u mnie czytacie najczęściej o pielęgnacji, mniej o kolorówce. Pielęgnacja to mój konik, dbam o skórę ciała i twarzy na co dzień, mniej się maluję dlatego i kolorówce rzadziej daję szansę bo wolno u mnie schodzi. Na jesień jednak planuję zakup nowych cieni dlatego już teraz uchylę rąbek tajemnicy co wyląduje na liście. 






Ostatnio mam słabość do perfum. Przechodząc koło miejsca w którym sprzedawane są zapachy muszę każdorazowo wstąpić i poczuć oferowane testery. Wiele zapachów o dziwo podoba mi się takich co dawniej nie było mowy, abym się zainteresowała nimi nawet te cięższe wpadają w moje gusta, sama jestem tym zaskoczona. Ale to chyba dobra zmiana, bo dzięki niej zasilę moje dość skromne szeregi zapachowe nowymi flakonikami. Przy ostatniej wizycie w perfumerii wpadłam przez przypadek na Wodę perfumowaną Kenzo World Intense. Tester wydał mi się bardzo kobiecy dlatego planuję zakupić wersję o większej pojemności. Kenzo to czysto kobiecy zapach, dzięki któremu można zabłysnąć w każdym towarzystwie. Nuty kwiatowo- owocowe są precyzyjnie zrównoważone dlatego zapach można nosić na co dzień, pasuje na wiele okazji. 

Drugą moją zachcianką, a może i nie jest Tangle Teezer Compact Styler. Stara szczotka widzę, że pomału się zużywa, a że jestem do niej przywiązana myślę, że nowa będzie sprawować swoją funkcję także godnie. Tangle Teezer jest absolutnym hitem wśród szczotek do łatwego i bezpiecznego rozczesywania suchych i mokrych włosów.

Dopełnieniem pielęgnacji włosów będzie Kérastase Resistance Extentioniste maska do włosów na porost włosów i wzmocnienie cebulek. Chcę działać zawczasu. Pora jesienna przeważnie nie jest dobra dla mnie. Włosy zaczynają bunt, który czasami z małymi przerwami potrafi trwać do wiosny. Dlatego taka maska z wyższej półki mam nadzieję, że sprosta swoim zadaniom takim jak: nawilżenie, regeneracja na całej długości, nadanie miękkości oraz dodatkowym atutem przy jej stosowaniu będzie piękny zapach włosów.

Kolejna propozycja jaka znalazła się na liście to I love... Mango & Papaya masło do ciała. Nie zerkam na porę roku, nowo zauważone produkty pielęgnacyjne na bazie mango biorę zawsze. Jestem miłośniczką tego tropikalnego owocu dlatego nie mogłam przejść obok i nie wpisać tego mazidełka do listy.

L’Oréal Paris Eyeshadow Mega Palette Berry Much Love to moja pierwsza tak odważna w sumie paleta cieni do powiek. Dość zróżnicowane kolorki pozwolą mi pobudzić wyobraźnię i wykonać niebanalne malunki na powiekach. Doczytałam, że pigmentacja jest bardzo intensywna, a aplikacja stosunkowa prosta. Jako laik mam nadzieję, że sobie poradzę i będę nimi zachwycona. 

Listę zamyka Bath & Body Works Rainforest Passionfruit
świeczka zapachowa. Jest to w sumie letni owocowy zapach. Jak co roku o porze jesiennej dopada mnie 
tęsknota za minionym latem. Ta świeczka z pewnością pozwoli mi choć na chwilkę przenieść się w ciepłe rejony i przywoła gorące lato 2018. 

Przeglądając notino.pl stworzyłam jesienną wishlistę, którą będę już nie długo realizować.

Znacie może któryś produkt? 

pozdrawiam - Magda

10 września 2018

WoodWick - APPLE CRISP

Witam



Początki palenia wosków rozpoczynałam od Yannke Candle, wydawało mi się, że to najlepsze pachnidła jakie rozpuszczam w kominku i napawam się ich różnorodnymi zapachami.

Od kilku dobrych miesięcy jestem zafascynowana woskami sojowymi WoodWick, które wskoczyły na miejsce YC.


Woski sojowe są przede wszystkim zdrowsze. Jest to utwardzony olej wyciskany z nasion soi. Brak w nich toksyn. Nie wydzielają one kancerogennych substancji, jak toluen i benzen.

W procesie produkcji, ani podczas palenia nie zanieczyszczają środowiska naturalnego, a przede wszystkim nie szkodzą człowiekowi i jego zdrowiu.


Przygotowując się na jesienną porę rozpoczęłam pierwsze woski WW jakie w trakcie lata wpadły do pudełeczka, w którym przechowuję przeróżne zapachy.






Na długie deszczowe jesienne dni polecam wszystkim miłośnikom zapachów wosk Apple Crisp.

"Pyszne połączenie świeżych jabłek zapieczonych w ciągnącym się karmelu, zwieńczonych maślaną kruszonką."


Pojemność - 22,7 g
Cena - 9 zł






Woski WW mają to do siebie, że fantastycznie się je łamie. Pomimo, że w dotyku są tłuste to nie zostawiają przykrej powłoki na skórze.  Nie kruszą się jak YC. 



Wosk Apple Crisp to słodycz dojrzałych jabłek z domieszką przypraw korzennych. W takim jednym prostym zdaniu mogę określić zapach jaki zaczął rozchodzić się tuż po rozgrzaniu przez tealight ułamka bordowego skrawka.


Po pierwszej wizycie Apple Crisp w moich czterech kątach doszłam do wniosku, że wosk nada się na przyszły bożonarodzeniowy czas.


Wosk nie narzuca się swoim aromatem. Rozwija się powoli i daje końcowy pozytywny efekt, ponieważ jabłkowa słodycz jest soczysta pełna aromatów. Zapalony pod wieczór stwarza przyjemny nastrój.


Wiem już, że zakupię go ponownie na święta, które przyjdą jak z bicza strzelił bo za 3 i pół miesiąca. Uwierzcie, tak jak przeleciał letni wakacyjny czas tak i ten do świąt zaraz się pojawi.


Wosk do dostania na goodies

pozdrawiam - Magda

8 września 2018

BUSKI KREM SIARCZKOWY NAWILŻAJĄCY Z WITAMINĄ A+E /DR DUDA/

Witam


Kremów pielęgnacyjnych jest multum. Począwszy od drogeryjnych poprzez naturalne/organiczne. Wybór spory, a na jaki się zdecydujemy to już zależy od nas samych.

Raptem kilka lat wstecz używałam jedynie kremów drogeryjnych, moja wiedza była okrojona, a świadomość, że można zadbać o siebie solidniej niska. Dopiero uderzenie w rynek kosmetyczny producentów zajmujących się wytwarzaniem naturalnych produktów dało mi do myślenia.

Ostatnio poznałam perełkę kosmetyczną jaką jest Krem Siarczkowy Dr Duda oparty na bazie wody siarczkowej.


Producent pisze o sobie...

"Kosmetyki uzdrowiskowe “Dr Duda” produkowane są na bazie buskiej wody mineralnej siarczkowo-siarkowodorowej słonej ze źródła o pięknym imieniu „Zuzanna” oraz w oparciu o odwar wodny z borowiny. Woda siarczkowa, zwana przez kuracjuszy „SIARKĄ”, stosowana jest od prawie 200 lat do zabiegów kąpielowych w wannie i wówczas jest lekiem, czyli produktem leczniczym, na bazie którego są wytwarzane nasze kosmetyki uzdrowiskowe. Są to autorskie niepowtarzalne kosmetyki, które jako pierwszy w Polsce opracował i wprowadził na polski rynek kosmetyczny, aptekarz z Buska-Zdroju, dr. n. farm. Roman Duda...

...Firma rodzinna to MARKA sama w sobie..
Firma rodzinna to nazwisko, to twarz właściciela, autora receptur, pomysłodawcy!Wielu z przedsiębiorców świadomie decyduje się na budowanie wizerunku firmy w oparciu o rodzinność. Ma to sens gdy jest to prawdziwe i gdy zysk jest środkiem, a nie celem… Kiedy pokolenia pracują z pasją tworzenia."




Buski Krem Siarczkowy znajduje się w niepozornym słoiczku z mocnego plastiku o objętości 50 ml. Dostajemy go dodatkowo w kartonowym pudełeczku. Całość wydaje się minimalistyczna i ktoś może uznać, że kremu jest mniej niż standardowa ilość, jaką producenci przekazują klientom. 
Dr Duda jednym słowem nie wykorzystuje chwytu marketingowego w stylu "słoiczka z podwójnym dnem" czy "pudełeczka wskazującego, że produktu jest większa ilość". I takie podejście osobiście szanuję.

Barwa kremu jest naturalna, ekri. Krem sam w sobie ma poniekąd gęstość żelową. W pierwszym kontakcie wydaje się być tłusty i ciężki. Jednak to tylko pozory, krem po nałożeniu na skórę twarzy, szyi i dekoltu staje się lekki i łatwo można nim wykonać masaż, który pozwala dotrzeć w głąb naskórka.

Zapach kremu jest wyraźny. Przypomina mieszaninę olejków eterycznych mi w pierwszej chwili przyszła na myśl lawenda, którą jestem zawsze zafascynowana dlatego tak polubiłam pielęgnację tym kremem.



Skład kremu jest krótki, zawiera sporo drogocennych składników. 

Przoduje w nim oczywiście woda siarczkowa ze źródła „Zuzanna” Las Winiarski koło Buska Zdroju wraz z minerałami i pozostałymi roślinnymi składnikami (aloes, olejek jojoba, olejek wiesiołkowy, olejek różany i lawendowy) oraz witaminami A+E i gliceryną. 

Taki zestaw komponentów stanowi bardzo aktywny nawilżający kompleks, zatrzymujący w skórze naturalną wilgoć oraz wzmacniający i odżywiający cerę.





Krem Dr Duda poleca stosować rano i wieczorem. Ze względu na dłuższy czas oczekiwania na wchłoniecie (w końcu wartościowe składniki potrzebują czasu) kremu używam jedynie na noc i to w większej dawce niż zwykle. Naturalny zapach lawendy, którą wyczuwam pozwala mi zasnąć i dobrze się zregenerować na kolejny dzień. Nie przeszkadza mi warstwa jaka pozostaje po wchłonięciu. Jest ona w sumie bezinwazyjna, jedynie wyczuwa się przez dotyk.


Krem mimo tego, że dawkowany jest jedynie na noc dostarcza mocarnej dawki nawilżenia. Dawno nie spotkałam się z takim kremem do twarzy co przyniósłby w dość krótkim okresie czasowym tak solidne nawilżenia. 
Skóra jest dogłębnie nawilżona i na długo. Krem pokochają wszyscy posiadacze suchej i bardzo suchej skóry, ale nie tylko. Krem wpasuje się także w potrzeby skóry wrażliwej (np. z objawami łuszczycy, egzemy, atopowego zapalenia skóry itp.).


Buski Krem Siarczkowy zadba o skórę zmęczoną nada jej blasku. Używany w dłuższym okresie będzie zapobiegał starzeniu się skóry. Polecany jest osobom z przebarwieniami. 
Cieszę się, że na niego trafiłam bo widzę ostatnio u siebie minimalne pajączki, które mam nadzieję krem zregeneruje wzmacniając naczynia włosowate.


Cena kremu jest niska w stosunku do działania i wydajności. Można go nabyć <TUTAJ>


Ja go rekomenduję i polecam wszystkim tym, którzy cenią sobie dobre polskie kosmetyki powstające w firmach rodzinnych jak Dr Duda.





pozdrawiam - Magda

7 września 2018

RATUNKOWE SZAMPONY APTECZNE OD PHARMACERIS

Witam


Na przełomie paru lat kosmetyki do pielęgnacji włosów uległy u mnie roszadzie. Tzn. większość z nich stanowiła zawsze grupa propozycji drogeryjnych. 
Teraz, kiedy doszłam do wniosku, że warto mieć na wszelki wypadek szampon apteczny lub naturalny nie obawiam się większego spustoszenia na skalpie, które przyznaję coraz częściej w najmniej oczekiwanej chwili się pojawia.

Po szampony drogeryjne i tak nadal sięgam najczęściej, gdyż włosy cienkie i przetłuszczające się najlepiej się z nimi obchodzą. Potrzebują jednak dawki silikonowej oraz mniej atrakcyjnych składników. Dlatego parę podejść do środków naturalnych kończyła się u mnie klapą. Włosy traciły na objętości, wygląd ich w przeciągu paru godzin wskazywał na nieświeżość i fatalny stan.


Kiedy więc stosuję szampony apteczne? Bo o nich wspomniałam w paru zdaniach powyżej.

Są dni kiedy zauważam, że włosom lub skórze zaczyna doskwierać coś niedobrego. Objawia się to coraz to częstszym drapaniem, łupieżem, czerwonymi plackami na skalpie lub złym stanem włosów, które są szorstkie, puszą się robią się podniszczone.

Często w takich dolegliwościach sięgam po sprawdzone niejednokrotnie szampony apteczne Pharmaceris. Znam ich kilka i wiem, że mogę na nie liczyć. Na tyle potrafiły mi pomóc, że moja ręka w aptece kieruje się zawsze w ich stronę.

Ostatnie dwa jakie miałam przyjemność poznać na przełomie paru miesięcy to: Specjalistyczny Szampon Normalizujący do skóry łojotokowej oraz Aktywny Szampon Restrukturyzujący do włosów suchych i zniszczonych.





Szampony Pharmaceris od zawsze jak pamiętam posiadają jednakowe buteleczki. Dość płaskie ze zwykłym zamykaniem na klik. Ogólnie wygodne w użytkowaniu. Zatrzaski są mocne, często zabierane w podróż nigdy nie wylały.
W łatwy sposób można dany szampon odróżnić przez barwę widoczną przez przeźroczyste ścianki. Jak widać na zdjęciu każdy szampon ma swój kolor, dlatego bez problemu zawsze sięgnie się po właściwy.

Pojemności 250 ml są wydajne nawet przy bardzo długich włosach. Przy mniejszych dolegliwościach mogę zawsze pozbyć się problemu nie bojąc się, że szampon nagle się skończy, a ja nie zdążę wyleczyć np: skalpu.




SPECJALISTYCZNY SZAMPON NORMALIZUJĄCY
do skóry łojotokowej, skłonnej do podrażnień



Szampon przeznaczony został do codziennej pielęgnacji łojotokowej skóry głowy i włosów przetłuszczających się. Ma piękny odcień oliwkowy. Jest lejący, przypomina płynny miód. Roślinny jego zapach kojarzył mi się pozytywnie, a włosy nabierały aromatu do kolejnego dnia. W kontakcie z wodą zapienia się wystarczająco myjąc zarówno skalp jak i całą długość włosów. 

W upalne dni (już za nimi tęsknię) pomagał mi utrzymać na dłużej świeżość włosów przy nasadzie oraz likwidował swędzenie skóry przy nadmiernym wydzielaniu się sebum. Możliwe, że jego drogeryjny poprzednik rozpoczął uczulenie, a wysokie temperatury wzmogły dolegliwości.


Formuła szamponu składała się z ekstraktu z łopianu, który skutecznie mył i regulował nadmierne przetłuszczanie się skóry. Trwała forma witaminy B3 zmniejszała nadmierną produkcję sebum. Octopirox® przywracał równowagę mikroflory naskórka. Gliceryna głęboko nawilżała struktury włosów, zaś wysokowartościowe proteiny pszeniczne znacząco poprawiły ich elastyczność oraz gładkość. Szampon posiada pH neutralne dla skóry.





AKTYWNY SZAMPON RESTRUKTURYZUJĄCY
do włosów suchych włosy zniszczone zabiegami chemicznymi i fryzjerskimi



Ta wersja także wskazana jest do codziennego stosowania, ale do  włosów suchych, zniszczonych zabiegami chemicznymi i fryzjerskimi.

Szampon pomógł mi uporać się z przesuszonymi włosami po farbowaniu. Często używam tej samej farby tego samego producenta i nic się nigdy nie działo. Ostatnio widocznie zmieniono skład, który wpłynął negatywnie. 

Szampon ma mleczną cytrynową barwę. Orzeźwiająco pachnie, cytrusami, które są naturalne i aż chce się zjeść pomarańczo w trakcie mycia.

Formuła szamponu łączy doskonałe właściwości myjące z intensywną ochroną przed wysuszaniem. Od pierwszego zastosowania zawsze czułam, że włosy są idealnie umyte. Wszelkie środki stylizujące usuwane były od razu, drugie mycie nie było konieczne co zdarzało mi się przy innych szamponach.

Odżywczy ekstrakt z miodu bogaty w aminokwasy i cukry oraz gliceryna głęboko odżywiają struktury włosów przywracając im miękkość i optymalne nawilżenie, które nie przyszło z dnia na dzień. Widocznie włosy miałam za bardzo przesuszone. 

Prowitamina B5 zapewniała ochronę przed czynnikami atmosferycznymi. Polimery kationowe i emolienty miały ułatwić rozczesywanie włosów, tu jednak szampon poległ, ale to wina moich włosów, zawsze mam z nimi ten problem bez użycia odżywki.





Apteczne szampony Pharmaceris po raz kolejny pomogły mi uporać się z problemami.
Reagując od razu możemy uspokoić problem jaki nas dopadł. Nie warto łudzić się, że z czasem samo przejdzie. No może przejdzie, ale nie u każdego. 

Szampony Pharmaceris wymagają czasu podczas mycia. Kilkuminutowy masaż jest zalecany i warto mu poświęcić wskazany czas. Specjalne formuły potrzebują wniknąć w skalp lub we włosy by odpowiednio móc zadziałać.

Szampony są hipoalergiczne, posiadają wysoką tolerancję i skuteczność są przebadane dermatologicznie.


Używacie aptecznych szamponów?


pozdrawiam - Magda

5 września 2018

WoodWick /HONEYSUCKLE/

Witam





"Wosk sojowy WoodWick - Honeysuckle - czyli kaskada delikatnie pomarańczowych i żółtych kwiatów wiciokrzewu, która została zmieszana z subtelnymi akcentami orientalnego jaśminu. Pomyśl o subtelnych kwiatach wiciokrzewu, o delikatnych kielichach, o zapachu, który będzie mamić Wasze zmysły delikatnością i pięknem natury drzemiącej w roślinach i przywiedzie na myśl kwitnący, tajemniczy ogród przepełniony magicznymi zapachami, które zapragną dostać się do Waszego życia. To jest właśnie ten zapach. Zapach WoodWick - Honeysuckle. Zaproś go do swojego domu... wejdź do ogrodu z wiciokrzewem i jaśminem, poznaj zapach Afryki i kwiat miłości. Według tradycji arabskiej, jaśmin włożony za ucho chłopaka jest wskazówką, że ten szuka dziewczyny, więc jest to kwiat kuszenia, kwiat wielkiej mocy uwodzicielskiej działający swoją siłą na płeć przeciwną. A jaki ma zapach... Woń jaśminu podobno potrafi zdziałać cuda i jej siła jest większa niż szkarłatny kolor przepięknych róż. Warto wszystkiego spróbować, by uwieść tę jedyną."







Czym są woski sojowe?

Woski sojowe są przede wszystkim zdrowsze. Jest to utwardzony olej wyciskany z nasion soi. Brak w nich toksyn. Nie wydzielają one kancerogennych substancji, jak toluen i benzen.

W procesie produkcji, ani podczas palenia nie zanieczyszczają środowiska naturalnego, a przede wszystkim nie szkodzą człowiekowi i jego zdrowiu.








Producent wosków sojowych WoodWick pakuje je w bardzo wygodne i szczelne plastikowe pojemniki w porównaniu do YC, gdzie folie nie przemawiają do mnie od samego początku.


W tym przypadku istnieje możliwość wygodnego przechowywania napoczętego wosku, aż do całkowitego skończenia.


Na sucho wosk jest intensywny i przerazi każdego, kto lubuje się w subtelnych, lekkich bukietach. Przyznam, że mnie na początku jego zapach zaskoczył, negatywnie. Słodki i o ostrych nutach jaśminu...sądziłam, że zabraknie mi odwagi na bliższe jego poznanie. W ostatnich jednak dniach, kiedy wieczory są już chłodniejsze zapragnęłam powrotu gorących wakacyjnych dni. Tchórzliwe podejście z mojej strony zanikło i mogłam jednak dać mu szansę.

W dotyku wosk jest tłusty, śliski. Na dłoniach jego film jednak nie zostaje, a przy okazji łatwo jest odłamać mniejszy kawałek.


Co myślę o samym zapachu?

Zapach nawołuje do wiosny, kiedy pąki drzew i kwiatów rozkwitają i budzą całą przyrodę do życia. Na początku uwydatnia się jaśmin, którego jestem zwolenniczką. Natomiast wiciokrzew o którym czytałam w opisie nie mam pojęcia jak przewija się przez ten wosk. Nawet tej rośliny nie kojarzę:)


Ciekawostką w tym wosku jest jego intensywność, która znika w chwili rozpuszczenia. Na sucho ten wosk to "żyleta", natomiast łagodnieje kiedy zamieni się w płynną konsystencję. Zapach unosi się w powietrzu w kolejnych pomieszczenia mieszkania nie powodując przykrych doznań. Obejdziemy się bez bólu głowy to mogę zagwarantować jako migrenowiczka.


Honeysuckle to zapach kwiatowy, posłodzony, a nie zasłodzony. Przywołuje wiosnę oraz upalne lato. Nie jest to woń spokojna przy której zaśniemy, fajnie jest to odpalić w deszczowy dzień, kiedy mamy wolne.

Wosk do dostania na goodies




pozdrawiam - Magda