10 sierpnia 2019

PREBIOTYCZNY PŁYN MICELARNY DO EKSTREMALNIE WRAŻLIWEJ SKÓRY PREBIO-SENSILIQUE OD PHARMACERIS

Witam 

Pakując na kilka dni torbę podróżną musiałam w niej zmieścić najpotrzebniejsze kosmetyki. Przypuszczam, że każdą kobietę dopadają wtedy dylematy co włoży do kosmetyczki? W drodze selekcji w realu nie jest to jednak trudne o czym sama się przekonałam. Warto wziąć po prostu podstawowe kosmetyki i nie rozdrabniać się nad innymi, ponieważ parę dni szybko mija, a nasza skóra, nie ulegnie wtedy znacznemu uszkodzeniu.

W jaki sposób zajmuję się wtedy skórą twarzy?

Kosmetyczka zasilana jest wtedy jedynie kremem dzień/noc oraz dobrym aptecznym micelem. Tu bez konkurencyjnie ostatnio padło na dermokosmetyk Pharmaceris, Prebiotyczny płyn micelarny, do ekstremalnie wrażliwej skóry. 200 ml fizycznie nie zajmuje dużo miejsca. Buteleczka jest dość mała, zamykana szczelnym klikiem. Ja dla pewności i tak zawsze wkładam taki płynny produkt dodatkowo do woreczka i szczelnie zaklejam taśmą. 


Płyn zapewnia oczyszczanie i demakijaż cery wraz z oczami. Można go stosować w każdym wieku, dlatego podczas wyjazdu matka, córka czy nawet babcia mogą z niego korzystać.


Nada się dla osób noszących soczewki kontaktowe. 







Skuteczność
  • 94% skutecznie usuwa zanieczyszczenia i makijaż wokół oczu*
  • 94% skutecznie usuwa kurz, zalegającą lub zaschniętą wydzielinę na rzęsach/powiekach*
  • 89% przywraca uczucie komfortu na skórze*
  • 94% zmniejsza dyskomfort suchej skóry*
Pojemność: 200 ml
Cena: na promocji około 25 zł
Dostępność: apteki





Zaufanie do Pharmaceris mam od dawna. Znam sporo kosmetyków głównie z serii A skupiającej się wokół skóry alergicznej i wrażliwej oraz H polecającej specjalistyczne szampony do włosów i skalpu. 

Prebiotyczny płyn micelarny poznałam tuż przed wyjazdem. Zdążyłam go użyć parokrotnie w domu bez żadnych skutków ubocznych, dlatego przypuszczałam, że sprawdzi się na wyjeździe. 

Głównie to woda w nowym miejscu jest źródłem spustoszeń na skórze, jakie mogą mi zacząć dokuczać. Jak było tym razem? 

Po wstępnym umyciu twarzy (naturalnym mydłem) oczyszczałam ją płynem prebiotycznym. Wystarczyło nalać go na wacik i rozpocząć przemywanie. 

Płyn delikatnie ściągał makijaż. W moim przypadku subtelny bez kolorówki wodoodpornej. 






Zawarta w nim formuła Immuno-prebiotic pozwala złagodzić wszelkie podrażnienia przywracając cerze równowagę. Kwas hialuronowy pozwala na uzyskanie gładkiej skóry i zapobiega utracie wody z naskórka. 

Nieznana jak dotąd dla mnie substancja naturalna, nawilżająca kryjąca się pod nazwą Pro-GlucoseZe mająca zdolności do penetracji do głębszych warstw naskórka , skutecznie zatrzymywała wodę w skórze, pozostawiając skórę miękką i elastyczną.

Płyn uwija się z ogólnym oczyszczeniem sprawnie. Na końcu nie muszę dodatkowo przemywać cery tonikiem, gdyż formuła jest biozgodna z naturalnym pH skóry.

Płyn prebiotyczny nie tylko doczyszcza cerę z makijażu. Usuwa inne zanieczyszczenia przy okazji będąc łagodnym dla wrażliwych oczu. Suchą skórę nawilża na dobrym poziomie, ale kremu i tak warto jest użyć. Zaletą jego jest, że zaraz po zmyciu nie zostawia skóry ściągniętej, a delikatny film wchłania się w parę minut.


Macie swojego ulubionego micela?


                                         pozdrawiam - Magda

8 sierpnia 2019

WISHLIST ZAPACHÓW NISZOWYCH

Witam

Jak każda kobieta kocham otaczać się zapachami stworzonymi z pasji i takimi co 'ogon' ich snuje się i uwodzi przechodzących mężczyzn. Kolekcjonowanie flakoników to taka nasza kobieca domena zaraz po zapełnianiu garderoby szpilkami. Na szczęście mnie dopadła jedna z tych przypadłości i padło na zapachy.

Od początku roku kalendarzowego zapachowy kącik na toaletce znacznie się powiększył. Przybyło w nim zróżnicowanych bukietów, do tego stopnia, że koniecznie musiałam zorganizować dodatkową, wyjątkową półeczkę w pokoju na perfumy. 


Zwolenniczką określonej grupy nut nie jestem dlatego mam pole do popisu w wybieraniu zapachów. Przyznam się jednak bez bicia, że większość flakonów stanowią kompozycje owocowe i kwiatowe.





Przeglądając ofertę na Notino.pl można popaść w paranoje:) Wybór perfum jest tak kolosalny, ponieważ można załapać się na światowe marki mało spotykane w innych miejscach. 

Swoją wishlistę układałam przez kilka dni. Analizowałam bukiety, dobierałam skrupulatnie zapachy tak, abym mogła z nich skorzystać na odpowiednią okazję. Na co się zdecydowałam? Zapraszam:)




KOBIECY ZAPACH




woda perfumowana


To woda odpowiednia dla każdej kobiety. Jej kolejne nuty zapachowe sprawią, że w każdym towarzystwie znajdziesz swoje miejsce i adoratorów. Jest to kwiatowy zapach dla zmysłowej kobiety. Wskazany do „ubierania się” w niego na co dzień jak i specjalne okazje.


Głowa: pomarańcza, śliwka 

Serce: czerwone owoce, paczuli, róży 
Podstawa: bursztyn, drzewo tekowe, piżmo 
Grupy zapachów: kwiatowe, orientalne.







KWINTESENCJA EKSKLUZYWNOŚCI 


perfumy unisex 



Perfumy te znajdą powodzenie zarówno u kobiet i mężczyzn. Są ucieleśnieniem luksusu i elegancji. Za sprawką paru kropel można poczuć się w ich obecności wyjątkowo.

Jest to zapach aromatyczny, korzenny. Nie ma określonego wskazania. Pasują na każdą okazję.


Głowa: cytryna 
Serce: fiołek, heliotrop, jaśmin z Grasse, róża stulistna, tuberoza Podstawa: ambra, drzewo cedrowe, goździki, imbir, kakao, kaszmir, kawa, korzeń irysa, paczuli, piżmo, szafran, wanilia 
Grupy zapachów: aromatyczne, przyprawowe.




NATURALNE PIĘKNO





House of Sillage Cherry Garden
perfumy dla kobiet


Flakonik tych perfum odda hołd naturalnemu pięknu, kobiecości i elegancji. Doskonale podkreślą naturalny urok i niewymuszone wyrafinowanie. Znajdzie miejsce w dłoniach romantycznej wielbicielki kwiatowych bukietów. Idealnie zgrywa się w letnimi dniami.

Głowa: bergamotka 
Serce: kwiat wiśni, migdały 
Podstawa: drzewo sandałowe 
Grupy zapachów: kwiatowe, owocowe.




Lista niszowych zapachów jest skromną listą, ale o bogatych kompozycjach zapachowych. Udało mi się nawet w niej zamieścić jeden zapach unisex z którego skorzysta mój mąż. 


Od dawna nie dobieram zapachów pod pory roku, działam jak wolny strzelec. Sięgając po zapach jakim chcę się otulić, wybieram ten, który odzwierciedla mój nastrój lub wyjście na które się wybieram. 




pozdrawiam - Magda

6 sierpnia 2019

SELEDYNOWO MI, CZYLI O DWÓCH KOSMETYKACH JAKICH UŻYWAM TEGO LATA /VENUS, NO36/

Witam

Jestem jednym słowem - radosna! Lato powróciło, żniwa w pełni, łąki pięknie wyglądają od polnych kwiatów. Czego chcieć więcej? Nieliczni uważają mnie za szczęśliwego człowieka, kiedy widzą mnie przeważnie uśmiechniętą i pełną optymizmu. Ja jednak z nimi się całkowicie nie zgadzam. Potrafię być także przygnębiona co może udzielać się otoczeniu... albo ronić łezki. Jestem w końcu tylko człowiekiem z uczuciami i śmiech lub płacz to normalne sytuacje jakie zdarzają się według mnie, każdemu.

Wakacyjna pogoda to pora kiedy najwięcej się śmieję, wyczekuję kolejnego dnia i mam w sobie jedynie pozytywne myśli. W ten czas uwielbiam otaczać się kolorowymi kosmetyki dlatego w łazienkowym kąciku panuje w tej chwili chaos kolorystyczny. Z całego grona dwa produkty są w kolorze seledynu i to o nich dziś parę słów. Są to dwa kosmetyki, które jak na swoje niskie ceny sprawdzają się u mnie całkiem dobrze, dlatego nie widzę przeszkód by Wam je polecić. Nie oszukujemy się, większość z Nas nadal korzysta nawet wybiórczo z drogeryjnego asortymentu, dlatego myślę, że opinia moja Was zainteresuje i może zdecydujecie się na którąś opcję.

Seledynowymi bohaterami dziś są: No36, Spray do butów i stóp oraz Venus, pianka do golenia melon i pistacja.









NO 36 spray ochronny do butów i stóp 2w1

Stopy pocą się u mnie - dziwnie przez cały rok. Raz potrafią spocić się na potęgę nawet w butach z lepszego materiału innym razem zaskakują mnie brakiem brzydkiej woni przy zwykłych syntetycznych, letnich trampkach. Nie doszłam jak dotąd do żadnego wniosku skąd to wynika. Jestem jednak przezorna i co jakiś czas nabywam spray ochronny do butów i stóp. W tym roku padło na markę NO36.

Spray ten zawiera kompleks olejków: olejek z drzewa herbacianego, olejek lemongrass, olejek eukaliptusowy. Działają one antyseptycznie i dezynfekująco, eliminując nadmierne pocenie oraz nieprzyjemny zapach.

Kompleks naturalnych olejków wykazuje właściwości przeciwbakteryjnie i przeciwgrzybiczne, dzięki czemu wspomaga ochronę skóry stóp.

Kosmetyk ma postać sprayu. Przed użyciem należy nim wstrząsnąć i w odległości mniej więcej 15 cm rozpylić mgiełkę na suchą skórę stóp lub obuwia.

U mnie często aplikowany jest na obuwie, chociaż na stopach czasami także ląduje. Mgiełka ma zapach cytrynowy, orzeźwiający. Sprawnie wysycha dlatego kiedy nawet się spieszymy to warto jej poświęcić parę minut dla własnej wygody na cały dzień.

Tego lata spray stosowałam już wielokrotnie. 150 ml jest wydajne.

W działaniu spray się sprawdza. Stopy oraz obuwie nie nabierają tego uciążliwego zapachu - podejrzewam, że zna go każdy. Nawet podczas ciepłego dnia, kiedy jedne obuwie mam przez kilkanaście godzin na stopach to po dotarciu do domu i zdjęciu butów nie uderza nagle nieprzyjemna woń. Skarpetki wiadomo idą do prania, ale na stopach nie ma oznak bakterii, otarć, zaczerwień na ścięgnie achillesa czy w okolicach palców. Spray starannie opiekuje się stopami dając przynajmniej mi komfort na wiele godzin. 








VENUS, pianka do golenia z ekstraktem z melona, pistacji i witaminą C


Pianka będzie odpowiednia dla osób korzystających z klasycznej domowej depilacji do której potrzebna jest właśnie pianka/żel i maszynka jednorazowa. Z owłosieniem na szczęście nie mam większego problemu, dlatego najprostsza metoda pozbycia się rzadkich włosków na nogach sprawdza się u mnie od zawsze.

Pianka przeznaczona jest do skóry normalnej i wrażliwej.

Ekstrakt z melona łagodzi podrażnienia i wygładza skórę, dodatek pistacji odżywia, zmiękcza i chroni naskórek, a witamina C działa przeciwzapalnie i przyspiesza jego gojenie.

Nie jest to moja pierwsza pianka tej marki. Wracam do nich bo po prostu te pianki są dla mnie wystarczające. Potrafią zmiękczyć włoski przed usunięciem. Nigdy nie mam po nich podrażnionej skóry. Pianki Venus sprawiają, że maszynki gładko zawsze przesuwają się po skórze. Jednym ruchem usuwają włoski bez problemowo.

Wersja melon i pistacja pachnie bajecznie, wakacyjnie, tropikalnie. Jej zapach podczas aplikacji i w trakcie golenia nie jest nachalny. Bardzo subtelny, nie narzuca się i kłoci z innymi zapachami kosmetyków pielęgnacyjnych.

W tej wersji dobrze wyczuwalny jest melon. Pistacji jak dla mnie zabrakło.

Ergonomiczne, smukłe opakowanie wygodnie trzyma się jak zawsze w dłoni. Aplikator wypluwa śnieżnobiałą chmurę, która na dłoni potrafi jeszcze się zwiększyć.

Przez lata, depilacją w obecności pianki nauczyłam się, że warto po nałożeniu na skórę chwilę zaczekać. W tym czasie można masować nią wybrane miejsce. Co mi to daje? Pianka na pewno dobrze wtedy przylega do skóry i zmiękcza włoski, które lepiej się ścina maszynką. Po spłukaniu skóra jest zawsze bardzo miękka i nie ściągnięta. Wystarczy nałożyć jedynie cienką warstwę balsamu przed położeniem się spać.
Formuła pianki nie zawiera konserwantów.



Seledynowe produkty są łatwe do kupienia. Znajdziecie je praktycznie w każdej drogerii, sklepiku osiedlowym czy markecie. Są tanie. Składy nie są długie i posiadają sporo składników pochodzenia naturalnego.

Może znacie któryś z nich? Przekonałam was do nich?


pozdrawiam - Magda

4 sierpnia 2019

DENKO, LIPIEC 2019

Witam

Systematyczne pisanie projektu 'denko' od wielu miesięcy pozwala mi zachować porządek zarówno w łazience jak i kąciku blogera. 


Pod kontrolą mam wtedy wszystkie rozpoczęte kosmetyki swoje jak i męża. Nie otwieram bez sensownie kolejnych, trzymam się zasady kończenia zaczętych. Wyjątek stanowią te kosmetyki, które wywołują podrażnienia lub po prostu nie działają prawidłowo.

Przygotowanie wpisu na temat skończonych się produktów nie jest już takie mozolne, wystarczy w wolnej chwili wykonać kilka ujęć i mieć zakodowane w głowie jak dany kosmetyk na przestrzeni miesiąca/miesięcy się sprawdzał.








W lipcu nie mogło być inaczej, garść opustoszałych kosmetyków także się znalazła. Zapraszam na krótki przegląd:)







Rexona, invisible black+white. Antyperspirant w aerozolu. Skuteczny w normalne dni kiedy temperatura nie była wysoka. Nie zostawiał plam na koszulkach. Dawał wtedy gwarancję podczas całego dnia. Pachy bardzo długo utrzymywały się w świeżości. Po depilacji nie podrażniał. Prezentował się subtelnym zapachem nie zakłócał użytych perfum.

Roge Cavailles, dezodorant Absorb+ 48h. Dla wrażliwej skóry lub zaraz po depilacji kulka była łagodna, koiła podrażnioną skórę. Na ubraniach nie odnotowałam plam, które lubią wystąpić bez wątpienia podczas wzmożonego pocenia.

Eco Plant, olejek do ciała: śliwka w czekoladzie. Parę kosmetyków od tej marki otrzymałam w ramach współpracy. Niestety żadna dłuższa recenzja nie pojawiła się na blogu ponieważ producent wtrynił mi przeterminowane produkty - oprócz tego olejku. Po interwencji nikt nie zareagował na moje zwrócenie uwago odnośnie dat. Wizerunku tak się nie buduje, a ja blogerka z dłuższym stażem nie miałam zamiaru opisywać produktów, które dawno powinny być w koszu...

Sam olejek wypadł bardzo dobrze, zapach oszałamiający jakbym zajadała się śliwkami obtoczonymi czekoladą, pycha. Działanie na wysokim poziomie. I żałuję, że nie zrobiłam pełnej opinii o nim, ale ze względu na nieczyste zagranie producenta, nie warto wtedy robić reklamy. Miałyście podobne zdarzenie?






Dermiss, Deep Revivial regenerujące masło do ciała. Masło pozostawiało po sobie warstwę z lekka tłustą, która po dłuższym wchłonięciu stawała się minimalna. Mazidełko dobrze nawilżało, po czasie odżywiło skórę, wzmacniając ją i wygładzając.
Aktywnymi składnikami jakie dają takie dobre wyniki w używaniu masła są: masło Shea, olej kokosowy, olej arganowy, olej awokado, ekstrakt z bambusa.  

Dove, pielęgnujący peeling do ciała z drobinkami orzechów macadamia i mlekiem ryżowym. Do wyboru mamy jeszcze dwie wersje: z pestkami granatu oraz z nasionami kiwi.
Ja skupiłam się na wersji z drobinkami orzechów macadamia. Peeling wyróżnia kremowa gęstość, apetyczny zapach maślanych ciasteczek. Działanie peelingu jest delikatne, ale skuteczne. Nadaje się do skóry wrażliwej.








Nivea, suchy szampon dla szatynek to połączenie cytrusów z zapachem bergamotki, róży i jaśminu. Zapach nie przytłaczał, był świeży, parę godzin pozostawał na włosach.
Szampon zawiera innowacyjną formułę składającą się cząsteczek skrobi ryżowej, która bardzo dobrze pochłania wytworzone sebum na skalpie oraz pochłania zapachy wytwarzane przez skórę. Szampon błyskawicznie odświeżał włosy. U mnie o przyklap w tej chwili nie jest trudno ze względu na wysokie temperatury, dlatego szampon ten spadł mi jak z nieba, używałam go przynajmniej dwa razy w tygodniu.

Kallos
, energizujący szampon do włosów i żel pod prysznic dla mężczyzn. Mąż używał go jedynie pod prysznicem. Do włosów miał osobny szampon innej marki. Ja oczywiście także z niego korzystałam bo uwielbiam otaczać się męskimi żelami, zwłaszcza do mycia. Ten wariant skuteczny był w swoim działaniu i nie wysuszał skóry.

Tutti Frutti, żel pod prysznic o zapachu arbuza. Wybrałam go na zakupach celowo ze względu na zapach, którym zachwyca się sporo osób. Niestety ja w tym zapachu nie dostrzegam nic wyjątkowego. W tym żelu był on przygaszony, mdły dla mnie. Co do samego działania nie mam uwag.






Natura Siberica, nawilżające mydło w płynie Zawierało: naturalne ekstrakty: różeńca górskiego, kostrzewy ałtajskiej, bławatka niebieskiego. Te składniki sprawiały, że w użyciu mydło było delikatne dla skóry, a przy okazji solidnie myło. Nie bałam się nim umyć twarzy. Wydajne, o subtelnym zapachu. Można go śmiało zabrać na wakacje, posłuży całej rodzinie.

Loreal, antyperspiranty w kulce. Mój mąż oszalał na ich punkcie. Co zakupy to musi przynajmniej jeden kupić "do kolekcji".


Denko zaliczam do średnich. W lipcu sporo zeszło u nas żeli pod prysznic, ale czasami braliśmy prysznic w trakcie dnia ze względu na afrykańską pogodę.

pozdrawiam - Magda

2 sierpnia 2019

DEBIUT W KOLORÓWCE CZYLI MOJE OSTATNIE PEREŁKI, KTÓRE ZMIENIŁY MOJE STARE NAWYKI W WYKONYWANIU MAKE-UPu, TOPESTETIC.PL

Witam 

Pełny makijaż „od A-Z” jest u mnie rzadkością. Skończone studia na kierunku geologicznym, a potem praca w wyuczonym zawodzie kompletnie pokrzyżowały moje codzienne makijaże jakie w trakcie studiów były u mnie podstawą prawie każdego dnia.

Staram się jednak wracać do make-upu przy każdej nadarzającej się okazji jednak nie każdy z kroków przy malowaniu wykonuję należycie ponieważ z biegiem lat kolorówka u mnie się wykruszyła.



Dlaczego? Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. 

Nie oglądając się za siebie i co było - od nowa wprowadziłam do makijażu np: bronzer z którym miałam pod górkę jeszcze kilka lat temu. 

Teraz wciąż „trenując” widzę znaczną poprawę w wykonywanych ruchach kiedy pracuję z bronzerem i przyznaję, że idzie mi coraz lepiej, zwłaszcza kiedy kosmetyczka została zasilona marką Swederm... To z nią znani wizażyści kochają pracować i chętnie ją polecają.

Jak łatwo jest się domyślić pierwszy kosmetyk o którym dziś będzie mowa to popularny Swederm Bronzing Stone Kamień brązujący , który adorują blogerki i polskie szafiarki. Jego ogromnym atutem jest możliwość dostosowania się do każdego typu cery przez umiejętne stopniowanie kolejnych warstw. 

Drugą moją propozycją do jakiej chcę Was namówić to: Swederm Metal Pigments Limited Edition - Metalizowane cienie do powiek.




Kolorówka do nabycia jest w moim ulubionym sklepie internetowym topestetic.pl

Czym się wyróżnia to miejsce? 


  • Profesjonalnym doradztwem.
  • Do dyspozycji jest specjalista, który określi potrzeby skóry i doradzi odpowiednie produkty.
oraz
  • Wieloma markami oferującymi swój asortyment. Dermokosmetyki rekomendowane są wcześniej sprawdzane np: zespół zbiera opinie lub opiera się na opiniach lekarzy.

Zestaw składający się z kamienia oraz cieni otrzymałam w eleganckim tekturowym etui, na którym królują chyba wszystkie elementy kolorówki potrzebne do wykonania makijażu. Są to szkice: pędzli, rzęs, pomadek, gąbeczek itd. Bardzo oryginalny pomysł na grafikę. 
Kolorystka opiera się na czerni z srebrnymi napisami.




Właściwe kosmetyki znajdowały się w jeszcze ładniejszych opakowaniach. 
Kamień jest zamknięty w przepięknym designerskim opakowaniu, które zostało stworzone z myślą o ekologii. Dodatkowo dołączono do opakowania lusterko. Taki box zamykany jest na magnes przez co nie otwiera się samowolnie. Projekt został nagrodzony na targach Bologna 2015. 

Cienie umieszczono w okrągłym plastikowym, matowym pojemniku także z lusterkiem. 




Puder brązujący Swederm to wypiekany puder brązujący. Dla mnie numer jeden. Jest przede wszystkim w ciepłej tonacji, którą mogę stopniować i nigdy nie jestem w stanie nią sobie zaszkodzić. 

Wystarczy, że w lusterku zobaczę po pierwszej czy drugiej warstwie na jaki odcień zmieniła się barwa cery i mówię basta lub dorzucam kolejną. 

Ilość pociągnięć zawsze dyktuję u siebie opalenizną. Nie chcę przekraczać granicy, kiedy mogłabym za bardzo przyciemnić cały makijaż, który odznaczałby się na tle rąk itd. Teraz kiedy twarz przyciemniłam opalenizną ten kamień pomaga mi jedynie ujednolicić cały makijaż, policzków np.: nie podkreślam mocno bo twarz mam drobną, więc taki efekt jest mi niepotrzebny. Natomiast bronzing stone nałożony z umiarem podkreśla opaloną cerę i nadaje jej naturalności. 

Kamień wbrew pozorom jest lekki, na pędzlu po nabraniu dozy nie ma go zbyt wiele, dlatego nie mam specjalnie z czego go strzepywać jak to z reguły bywa. Formuła jego jest na tyle lekka, że nie przylega ona do cery mocno, a mimo tego trzyma się przez wiele godzin. W upalne dni wystarcza z mojej strony jedna poprawka w trakcie dnia.

Kamień jest doskonale napigmentowany co już widzę, że będzie mega wydajny i nie zdążę go zużyć według informacji w trakcie 18 miesięcy. Waży zaledwie 13 g.

Wskazania
- makijaż twarzy
- konturowanie twarzy
- bronzer można nałożyć również na górną i dolną powiekę, co pozwala na uzyskanie bardzo naturalnego, jednolitego efektu.

Skład: 
Mica, Talc, Silica, Magnesium Stearate, Paraffinum Liquidum, Dimenthicone, 1,2-Hexanediol, Caprylyl Glycol, Sodium Dehydroacetate, Xanthan Gum, Dimethiconol, Tropolone, CI 77492, CI 77491, CI 77499, CI 77891.






Metalizowane cienie do powiek to mieszanka 4 nudziakowych barw z połyskiem. Najintensywniejszy miedziany odcień jest nie do przebicia. I chociaż rzadko decyduję się na mocniejsze i świecące cienie to ten ujął mnie swoim odcieniem jakiego się nie spodziewałam. 

Nakładam go z jednej dozy, nie stopniuję intensywności bo taka już mnie zadowala. Wszystkie cienie są znakomicie napigmentowane, są trwałe, przez wiele godzin nie zerkam do lusterka bo i tak niewiele jest do poprawki. 

Cienie wyróżnia kremowa, woskowa konsystencja. Oleje, wosk i pigmenty gwarantują wysoką wodoodporność każdego z nich. 

Przed ich nałożeniem wskazana jest baza w postaci kamienia, o którym pisałam wcześniej. Cienie można dowolnie łączyć ze sobą, współpracują z inną kolorówką bez przeszkód. Idealnie się je nakłada zwyczajnie palcem. Jest to moja ulubiona technika, pędzelkiem jedynie delikatnie je rozcieram. 






Swederm® make up - oferuje produkty, które gwarantują wykonanie naturalnego, dziennego makijażu. Wybór odpowiedniego produktu jest niezwykle łatwy, gdyż w ofercie nie ma niezliczonych ilości odcieni. Każda kobieta bez problemu dobierze odpowiednią bazę swojego dziennego makijażu.
Marka nie testuje na zwierzętach za co ją szanuję. Oprócz kolorówki posiada produkty dla cery wrażliwej i atopowej.


Znacie kolorówkę Swederm? Co jeszcze możecie polecić?



pozdrawiam - Magda