8 lutego 2017

NOREL DR WILSZ, KOSMETYKI Z GABINETÓW ODNOWY BIOLOGICZNEJ

Witam
Do kosmetyczki regularnie nie chodzę, mam za to znajomą, która liznęła tego zawodu i spokojnie mogę czasami się jej poradzić. Ona za to uwielbia dzielić się swoją wiedzą i muszę przyznać, że dotychczasowe jej porady z jakich skorzystałam mnie nie zawiodły. W ubiegłym roku zadałam jej pytanie na temat oczyszczania skóry kwasami. Opowiedziała to i owo. Przy cerze jaką posiadam, przypomnę jej rodzaj: lubiąca się przesuszać, dojrzała, momentami normalna z zatykającymi się porami mogę zastosować kwasy, ale radziła, abym do tego podeszła ostrożnie oraz dobrała odpowiedni kwas. Nie chcąc zaszkodzić skórze uznałam, że kosmetyki Norel Dr Wilsz nie powinny spustoszyć cery ponieważ nie są czystymi kwasami. Kilka miesięcy potrzebowałam by móc napisać tą opinię. W tym czasie korzystałam z Toniku żelowego z kwasem migdałowym i Żelu myjącego. Produktów używałam sporadycznie, dwa/trzy razy na tydzień.

Oczyszczanie kwasami to nic innego jak złuszczenie nimi warstwy naskórka. Przypomina to użycie peelingu, gdzie zachodzi podobny proces. Zadaniem danego kwasu jest rozluźnienie wiązania między komórkami martwego naskórka. Po jego usunięciu odblokowują się pory, zanieczyszczenia zostają całkowicie usunięte. Pamiętać należy, że w trakcie używania kwasów musimy dobrze nawilżać skórę bo kwasy niestety wysuszają. Zaleca się również maseczki dla regeneracji.

Kiedy stosować najczęściej kwasy? Możliwości jest kilka np. przy: trądziku, łojotoku, szarej, zmęczonej skórze, zmianach pigmentacyjnych, bliznach, pierwszych zmarszczkach mimicznych, głębszych zmarszczkach. Pamiętać należy, że do każdej zmiany skórnej jest dobierany odpowiedni kwas ze stężeniem.



Laboratorium Kosmetyczne NOREL to firma z wieloletnią tradycją i doświadczeniem w dziedzinie profesjonalnej pielęgnacji twarzy i ciała. Na rynku kosmetycznym jest prawie 50 lat. Aż dziwię się samej sobie, że nie spotkałam się z nimi wcześniej. 
Firma współpracuje z wybitnymi fachowcami dermatologii i kosmetologii. Od wielu lat sukcesywnie rozwija dział kosmetyki profesjonalnej. Efektem tej pracy jest ponad 30 linii zabiegowych dla gabinetów kosmetycznych, centrów odnowy biologicznej i SPA.



Tonik Żelowy z kwasem migdałowym.
Przeznaczenie: każdy rodzaj cery
Pojemność: 200 ml
Cena: 44 zł

Od dłuższego czasu nurtowała mnie myśl jak można nakładać kosmetyk z kwasem na skórę. Wydawało mi się to nierealne i w pewnym sensie szkodliwe. Wątpliwości ustały kiedy po pierwszym użyciu nie czułam uszkodzeń, których się obawiałam. Samo słowo kwas kojarzy się mi 'źle': szkoła-chemia-doświadczenia!

Tonik żelowy jest bezalkoholowy. Przy stałym używaniu wygładza buzię, na ten moment czekałam dłużej niż powinnam bo używałam go rzadziej niż się powinno, ale efekt przyszedł. Zaletą toniku jest to, że można go aplikować na cerę naczynkową, delikatną. Tonik nie podrażnia cery nie wpływa na stan minimalnych naczynek nie pozostawia po użyciu cery czerwonej więc bez obaw można wyjść do ludzi.
W składzie receptury występują:

- kwas migdałowy – o silnym działaniu oczyszczającym i rozjaśniającym;
- glukonolakton – o działaniu przeciwzapalnym (wycisza grę naczyniową);
- hialuronian sodu, pantenol – działają kojąco i nawilżająco.
- kwas laktobionowy – chroni skórę przed wolnymi rodnikami, likwiduje stany zapalne i doskonale nawilża;

Tonik wpływa na przebarwienia, sama ich nie doświadczyłam, ale informuje o tym producent.

Stosowanie: wieczorem po zmyciu makijażu nałożyć na skórę twarzy szyi i dekoltu. Unikać kontaktu z oczami. Stosować również w okresie letnim.

Tonik nie jest zupełnie wodnisty jego gęstość przypomina pół żelową konsystencję. Zapach nie zachęca, ale trzeba się z tym pogodzić jeżeli chcemy spróbować poznać kosmetyk. Zapach jest chemiczny, kwaskowy nic szczególnego. Jest bezbarwny, sprawnie się wchłania.




Żel myjący
Przeznaczenie: cera mieszana, wrażliwa
Pojemność: 200 ml
Cena: 32 zł

Żel ma posłużyć cerze normalnej i wrażliwej. Jest w zupełności delikatny dla skóry o czym przekonałam się zaraz po pierwszym użyciu. Z grubsza radzi sobie ze zmyciem makijażu, lekkiego i niemocnego bez użycia kolorówki wodoodpornej. Dla pewności przemywałam na końcu twarz mydłem węglowy, które ubóstwiam. Wszelkie zanieczyszczenia jakie skóra przyciąga w trakcie dnia są solidnie zlikwidowane, nie mam na myśli makijażu. Z sebum u mnie nie jest tragicznie, dlatego do końca nie wiem jak się ustosunkować. Po umyciu i osuszeniu cery nie odczuwałam ściągnięcia i przesuszenia, ale jak wiecie podchodziłam do tych produktów z rezerwą i nie stosowałam ich codziennie. Czytałam jednak w innych opiniach, że żel ten lubi przesuszyć skórę po entym zastosowaniu.

Żel pozytywnie zaskoczył mnie zapachem, trochę mydlanym, ale jednak świeżym. Podczas mycia był to miły szczegół. Żel przez mleczne ścianki buteleczki swoim turkusowym odcieniem pozwala na kontrolowanie ubytku z upływem czasu.

Recepturę żelu wzbogacono w:

- Sepicontrol®- wyciąg z kory cynamonowca, ogranicza wydzielanie sebum i reguluje florę bakteryjną skóry.
- Ekstrakty z korzeni lukrecji i astragallusa – działają przeciwzapalnie, łagodząco. Poprawiają koloryt oraz dotlenienie komórek, redukują zaczerwienienia i podrażnienia.- Pantenol – działa łagodząco, poprawia gojenie naskórka.
Stosowanie: rano i wieczorem niewielką ilość żelu rozprowadzić na wilgotnej skórze twarzy i szyi, a następnie dokładnie rozmasować kulistymi ruchami do uzyskania pianki. Całość spłukać wodą, osuszyć i zastosować tonik oraz krem z linii Antystres.

Norel to marka, którą można spotkać przede wszystkim na targach kosmetycznych. Swoje miejsce znalazł też w gabinetach odnowy biologicznej oraz SPA. Kosmetyki Norel są dla mnie pewną nowością bo ich receptury wzbogacone są o kwasy z którymi miałam styczność po raz pierwszy. Nie zawiodły mnie, okazały się być łagodne dla mojej cery, ale podeszłam do ich używania ostrożnie. Cera dużo lepiej obecnie wygląda, drobne niedoskonałości przestały mnie nękać, skóra jest gładka od wielu tygodni, a kremy jakich używam są lepiej przez nią wchłaniane. 

Z asortymentem warto się zapoznać. Ci którzy chcą wprowadzić do swojej pielęgnacji kuracje z kwasami powinni wcześniej poczytać i zdobyć pewne informacje. 

Znacie inne produkty Norel? Mieliście kontakt z kosmetykami na bazie kwasów?


pozdrawiam - Magda

6 lutego 2017

SERUM OLEJOWE, ANTYOKSYDACYJNE /FITOMED/


Witam

Ser używam od ładnych paru lat. Robię między nimi kilkutygodniowe przerwy. Jak widzicie sera nie są dla mnie nowością, chociaż ostatnie o którym dziś piszę post zaskoczyło mnie oleistą konsystencją. 

Serum olejowe, antyoksydacyjne pochodzi od znanej polskiej marki Fitomed. Mam nadzieję, że większość z Was zdążyło się przekonać co do tej marki. Ostatni krem nr 8 stał się moim mocnym ogniwem w pielęgnacji cery, mam zamiar do niego wkrótce powrócić.

Pojemność: 15 ml
Cena: 26 zł

Serum gabarytowo jest malutkie i lekkie. Opakowanie typu "Airless" klasy farmaceutycznej. Poznając kosmetyki Fitomed wiem, że pojemniki w których znajdujemy kosmetyki nie są wyszukane i nie olśnią Nas przy zakupach. Marka broni się przede wszystkim jakością i działaniem samego produktu. Dlatego każdy kto do marki jest przekonany, nie będzie szukał fikuśnej oprawy graficznej. 
Tutaj opakowanie airless eliminuje dostęp powietrza i zapewnia jakość składników naturalnych do ostatniego użycia. Ergonomiczny kształt opakowania umożliwia precyzyjną i higieniczną aplikację w każdych warunkach. Etykieta natomiast zawiera istotne wiadomości z którymi powinniśmy się zapoznać.

Skład: Ribes Nigrum Seed Oil, Punica Granatum Seed Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Tocopheryl Acetate, Tetrahexyldecyl Ascorbate, Alfa Liponic Acid, Capryloyl glycine, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract




                                                                                                      Kiedy stosować serum? Najlepszy moment dla niego to dzień. Dostosowując się do rad ze strony producenta przeważnie tak go nakładałam. Wyjątkiem były dni, kiedy wykonywałam makijaż, nie chciałam ryzykować, że warstwa która zostaje i jest z lekka tłustawa porobi jakieś niekontrolowane rzeczy z podkładem. Na szczęście praca nie zmusza mnie do częstego malowania dlatego czułam się rozgrzeszona kiedy opuszczałam dni kiedy nie wcierałam go w skórę. 

Latem serum polecane jest w upalne dni, przynosi wtedy komfort i chroni przed promieniami UV (SPF 2-3) i zanieczyszczonym miejskim powietrzem. Polecane jest również po peelingach, zabiegach dermabrazji oraz dermorollerach. Skóra po tych zabiegach jest bardziej wrażliwa i ma zwiększoną zdolność wchłaniania substancji aktywnych.

Skład do samo dobrodziejstwo. Przodują w nim: olej z pestek czarnej porzeczki, olej z pestek granatu, olej słonecznikowy, kwas alfa-liponowy, witaminy C i E, lipoglicyna. Wynika z tego, że gęstość jego będzie oleista i taka jest. Przerażenie, może dopaść każdego kto nie znosi oleistych cieczy jak to serum i unika niewygodnej tłustej warstwy. Informuję, że nie taki straszny diabeł jak go piszą. Serum owszem jest tłustawe, ale kiedy damy mu czas na wchłonięcie zostaje po nim znikomy film, ale jest on do zaakceptowania. Poza tym decydując się na to olejowe serum musimy się z tym liczyć. Skóra z nim nie jest lepka.

Serum nie zawiera konserwantów, barwników i kompozycji zapachowych. W zapachu jest obojętne, zapach jaki wyczuwam przypomina mi olej jakiego używam do przygotowywania potraw, ale w stopniu umiarkowanym.

Kosmetyk ten jest mega wydajny, do jednej aplikacji potrzebuję raptem kilku kropelek rzadkiej cieczy, którą jestem w stanie pokryć całą twarz oraz część szyi. Serum, skóry nie obciąża. Po wchłonięciu jak już pisałam, jest mało wyczuwalne.




Serum odpowiada za dostarczenie skórze substancji aktywnych. To one sprawiają, że naskórek jest w dobrej kondycji. Serum to ma za zadanie zapobiec przedwczesnemu starzeniu się skóry. Z tym mam kłopot w ocenie, sami rozumiecie nie jestem w stanie tego określić. Substancje antyoksydacyjne obecne w nierafinowanych olejach roślinnych oraz witaminy E i C zapobiegają namnażaniu się wolnych rodników oraz neutralizują je w naskórku. Po paru tygodniach stosowania mimo, że panuje za oknami zima cera jest miękka i bardzo dobrze utrzymana pod względem nawilżenia. W pomieszczeniach, gdzie panują warunki nie sprzyjające czyli grzejące kaloryfery co roku miałam problem z wysuszeniem, teraz tego nie odnotowałam. Serum nie zapycha i nie podrażnia cery.


Serum dostaje ode mnie rekomendację. Producent nie uwzględnia do jakiego typu cery jest przeznaczone to serum. Dochodzę do wniosku, że będzie sprzyjać każdemu rodzajowi cery, chociaż obawiam się, że osoby z cerą tłustą będą mniej chętne do jego poznania.

pozdrawiam - Magda

5 lutego 2017

JESIENNY WOSK O ZIMOWEJ PORZE, AUTUMN NIGHT OD YANKEE CANDLE


Witam



"Wosk z rześkiej linii zapachowej Yankee Candle z serii Classic o zapachu relaksującej lawendy połączonej z leśnymi, drzewnymi nutami."


Skąd dziś jesienny wosk? Skoro mamy zimową porę? Sama nie wiem. Wylosowałam go w ciemno z pudełeczka, gdzie panuje chaos zapachowy. Sądzę, że jesienią umknął mi pośród innych tartaletek. 

Ostatnio cieplejsze dni spowodowały roztopy, za oknem widać zalążek wiosny. Cieszę się z tego bo zima nie napawa mnie optymizmem, ogranicza mi na pewno aktywność fizyczną. Morsem nie jestem dlatego wszelkie sporty odpadają o tej porze roku. 

Autumn Night powinien skrywać bukiet lawendy oraz leśnych nut drzewnych. Jak jest naprawdę w moim odczuciu? Jako fanatyczka woni lawendowej powinnam ją od razu rozpoznać. Tutaj akord tej rośliny jest, ale mocno w tle. W tym krążku królują nuty drzewne. Zapach odzwierciedla męskie perfumy. Są mocne i szybko wyczuwalne po roztopieniu wosku, ale nie przytłaczają Nas i nie pozwalają wygasić kominka. Wosk ma pozytywną moc. Przy nim nabieram sił 'atlety'. Przypominają silnego mężczyznę o ciepłym serduchu.

Barwa taraletki swoim mocnym granatem i etykieta z lampionami zachęca do poznania. Kiedy zastanawiam się nad wyborem nowych wosków często mam przed oczami kocioł, wszystkie są w pewnej chwili jednakowe. Ten krążek wpada od razu, ma moc zarówno przy przyłożeniu go do nosa jak i wizualnie. Odruchowo wyciągamy w jego stronę dłoń.

Sympatyków ostrzejszych zapachów zachęcam do poznania wosku Autumn Night. Nie zrezygnujecie do ponownego zakupu kolejnej tartaletki, jak ja. Już wpisałam ją na listę zakupów.

Wosk do kupienia na goodies.


pozdrawiam - Magda

3 lutego 2017

EQUILIBRA, ALOESOWY ANTYPERSPIRANT


Witam

Czym jest pocenie? To czynność, która pozwala na utrzymanie prawidłowej temperatury ciała. Podczas przegrzania, organizm wydziela pot i to wtedy chłodzony jest do prawidłowej ciepłoty. Najczęściej takie zjawisko zachodzi podczas aktywności fizycznej. To wtedy gruczoły potowe produkują pot. Pełnią one funkcję termoregulacji, a także wspomagają wydzielanie wielu substancji, takich jak aminokwasy, chlorki wapnia, mocznik, sód, potas, witaminy, a nawet leki. Wydzielina gruczołów łojowych oraz pot stanowią warstwę ochronną na powierzchni skóry, która zabezpiecza ją przed drobnoustrojami chorobotwórczymi i niekorzystnym działaniem czynników zewnętrznych. Powłoka ta jest nazywana płaszczem hydrolipidowym.

Pocenie to kwestia indywidualna. Mam to szczęście,  że nie pocę się nagminnie. Pot wydzielany, nie odstrasza również od razu innych osobników znajdujących się blisko mojej osoby. Muszę pocić się przez kilka godzin by poczuć od siebie nieprzyjemny zapach i w dodatku skąpy. Takich sytuacji nie jestem w stanie uniknąć latem, najczęściej podczas jazdy rowerem. Jest to zrozumiałe. Nic innego nie pozostaje wtedy jak wziąć prysznic i zabezpieczyć pachy. 
Używam do tego różnych kosmetyków. Nie jestem wierna jednemu. Chociaż z biegiem lat zdarzyło się mi powrócić kilka razy do jednego produktu. 
Jaką formę najczęściej wybieram? Nie ma znaczenia, czy to będzie kulka, spray itd. Wychodzi na to, że jestem obojętna co do kosmetyku, który zabezpiecza moje pachy przed potliwością i brzydkim zapachem. Można w sumie tak rzec. Jedynie po kilkukrotnym użyciu świeżaka kiedy zauważę niedogodność pod względem działania, odstawiam go natychmiast. 


Ostatnim kosmetykiem jaki można znaleźć w łazienkowej szafce u mnie jest Aloesowy antyperspirant o właściwościach przeciwdziałających powstawaniu przykrych zapachów, oparty jest o ałun potasowy (potassium alum). Reprezentuje on markę znaną i cenioną jaką jest Equilibra. 


Linia kosmetyków na bazie aloesu oraz innych naturalnych składników. Ich wyjątkowość stanowi zawartość Aloe Vera (20-98%) oraz proces produkcji. Aloes pozyskiwany jest w ręcznym procesie eskraktowania liści na zimno co gwarantuje najwyższą jego jakość. Niepasteryzowany surowiec ma nienaruszoną strukturę i zachowuję wszystkie aktywne składniki roślinne."


Antyperspirant zaskoczył mnie formą aplikacji. To mój pierwszy tego typu kosmetyk, który dozuje się za pomocą atomizera. Uczucia co do tej formy mam mieszane, niby rozpyla lekką mgiełkę za co jestem mu wdzięczna, ale z początku miałam problem podczas aplikacji. Nie trafiałam bezpośrednio pod pachy, a obok. Dziwne, jakieś ruchy nieskoordynowane nastąpiły. Sama się z tego śmiałam:) 

Pojemność: 75 ml
Cena: 19,90 zł

Wygodna buteleczka w charakterystycznych barwach Equilibry (zielono-białych) trzymana w dłoni nie sprawia kłopotów kiedy chcemy użyć produktu. Czubek atomizera ochraniany jest przez skuwkę. 
Wodnista ciecz jest znikoma w zapachu, chociaż producent informuje, że produkt jest bezzapachowy. Sprawnie się wchłania, a kiedy goni nas czas i nie zdąży wyschnąć nie uprzykrza nam ubrań plamami. 

W ochraniającej cieczy znajduje się wysokie stężenie aloesu bo, aż 30 %. Aloes ten pozyskiwany jest ręcznie i ekstrahowany na zimno, niepasteryzowany i bez obróbki chemicznej. W naturalny sposób działa jak dezodorant. Siarczan glinowo-potasowy zawarty w produkcie przeciwdziała powstawaniu nieprzyjemnych zapachów i to prawda, używając kosmetyku kolejny tydzień nie odnotowałam do tej pory przykrego choć małego nieprzyjemnego zapachu, nawet kiedy sprawdzałam to przez wtykanie nosa pod pachę. Taki mój test:). 




Ważnym składnikiem na którego warto zwrócić uwagę jest ałun potasowy (potassium alum). 
Ałun potasowy jest naturalnym kryształem występującym w różnych miejscach Ziemi słynącym głównie ze swoich właściwości antyseptycznych. Pierwsze wzmianki o stosowaniu ałunu jako naturalnej ochrony przed potem można znaleźć w starożytnych Chinach i Egipcie. Był szeroko stosowany również przez antycznych  Greków i Rzymian. W starożytnym Rzymie rozpowszechniono ałun potasowy zarówno jako dezodorant jak i kryształ leczniczy.
Działanie produktu oceniam wysoko. Podczas popołudniowej gimnastyki lub załatwiając różne sprawy na mieście nie spowodował przykrych sytuacji. Nie pozwolił się poznać od złej strony jak na razie, a zużyłam go w połowie. Czułam jedynie lekko zwilżone pachy, ale nie podczas dnia umiarkowanego w wysiłek fizyczny. Działał odświeżająco zaraz po użyciu i to na długo, spokojnie mogłam go użyć raz na dobę. Po depilacji pach traktował je łagodnie i bez podrażnień. 


 Skład: Aqua (Water), Aloe Barbadensis Leaf Juice, Potassium Alum, Polysorbate 20, Glycerin, Ethylhexylglycerin, Parfum (Fragrance), Potassium Sorbate, Sodium Benzoate.



NIEPERFUMIOWANY SUBSTANCJAMI ALERGENNYMI►NIE ZAWIERA ALKOHOLU NIE ZAWIERA SZKODLIWYCH SOLI ALUMINIUM



pozdrawiam - Magda

1 lutego 2017

DENKO 1/2017

 Witam

Nad zrezygnowaniem z projektu denko dumałam w ubiegłym roku. W drugiej połowie nastał totalny kryzys i wielki znak zapytania??? Co dalej? Czy warto pisać takie posty? I tak i nie! Całkowicie nie odstąpiłam od jego przygotowywania. Ostatnie publikowałam w listopadzie ubiegłego roku, w tym roku przygotowałam pierwsze i mam nadzieję, że nieostatnie. Zapraszam!


1. Vianek, peeling do ciała. Oprócz cukru, który pełni rolę zdzieraka dosypano do niego zmielone pestki jeżyn. Współpracując ze sobą ziarenka solidnie usuwają obumarły naskórek, nawet miejsca zaniedbane i skłonne do nawarstwiania są sprawnie pozbawiane suchych skórek i doprowadzane do ładu. 

Olej ze słodkich migdałów, dzięki swoim właściwościom pielęgnuje skórę wrażliwą i skłonną do zaczerwienienia. Dodatek olejku lawendowego pozwala nam się zrelaksować i sprawia, że masaż skóry staje się przyjemnością, a efekty widoczne są już po pierwszym użyciu. Peeling jest ostry. Czy zaszkodzi wrażliwcom? Sądzę, że nie, ale warto być ostrożnym.


2. IL Salone Milano, maska do włosów, proteinowa, włosy suche i zniszczone.
Maska bardzo dobrze wtapia się we włosy, nakładałam ją zgodnie z wytycznymi z opakowania czyli na długość i końcówki. Zapach maski przynosi satysfakcję jeżeli ktoś lubi konkretny zapach w tego typie kosmetyku. Po jednokrotnym zastosowaniu mogłam ocenić jej wpływ na rozczesywanie, które było gładkie i wygodne bez szarpań. Po kilku kolejnych nałożeniach maska dosyć szybko poprawiła wizualny stan włosów. Same końcówki straciły puszenie i zlały się z długością włosów.



3. Planeta Organica, żel-mus do twarzy, oczyszczający. Zapach orzeźwiający, soczysty jak wyciśnięte świeże cytrusy. Na lato idealny. W kontakcie z wodą zapienia się, ale nie bardzo. Mimo prawie nienagannego składu trochę szczypie w oczy, ale moje są wyjątkowo wrażliwe, dlatego demakijaż oczu czynię np: płynem micelarnym, a resztę makijażu usuwam żelem. Tutaj nie mam do niego uwag, bardzo dobrze pozbywał się kremów BB czy fluidów bądź pudrów. Bazą w nim jest zmydlony olej uzyskany ze słodkich migdałów. Oleje z wetiwerii pachnącej i kwiatów drzewa pomarańczowego nawilżają i pokrywają skórę zachwycającym delikatnym aromatem.

4. GlySkinCare - odbudowująca maska do włosów. Recenzja <TUTAJ>





5. Marion - olejek do demakijażu twarzy i oczu. Wygodne opakowanie z pompką do atut produktu. Kosmetyk zawiera olejek arganowy, słonecznikowy i migdałowy. W zapachu nie jest mocny, ale jego zapach nieszczególnie mi podszedł. Męczył. Przy słabym i lekkim makijażu usuwa go bezproblemowo. Jednak trzeba tolerować formę demakijażu olejkiem, nie każdemu podejdzie.

6. India Cosmetics - krem do rąk. Zawiera olej konopny. Na lato sądzę, że będzie swoją rolę spełniał lepiej, teraz zimą musiałam go używać na zmianę z mocniejszym innym kremem. Szybko się wchłania, pachnie subtelnie. Daje nawilżenie, ale na krótko. Nie tłuści. Średniak, ale przyjemny. 




7. Garnier, mleczko do demakijażu. Brak w nim alkoholu, zapachu i barwników i tym skusiło mnie do kupna. Jednak zakup był trefny, ponieważ oczy zachodziły mgłą po jego użyciu, dlatego zużyłam raptem 1/3 opakowania i musiałam go odstawić. 

8. Orientana, szampon ajurwedyjski neem i zielona herbata. Opinia <TUTAJ>. 





9. BBW, żel pod prysznic. Atutem żelu bez dwóch zdań jest zapach. Piękny, cudowny, perfumowany, ale niesztuczny. Jest w nim aromat dojrzałych owoców, letnich kwiatów jakie wąchamy wchodząc do kwiaciarni. Żel ma krystaliczną barwę, jest aksamitny, gęsty przez co służy nam długo. Słodka kokardka załatwia sprawę grafiki, która zwraca na siebie uwagę, a dodatki brokatowe dodają połysku. W końcu żel pochodzi z kolekcji zimowej. Skóra po spłukaniu pachnie finezyjnie, nienachalnie. Zapach żelu nie miesza się z balsamem kiedy chcemy go użyć. Mojej skóry nie podrażnił. 


10. Farmona, szampon czarna rzepa. Zapach w szamponie jest specyficzny, ziołowy nie twierdzę, że każdemu będzie pasował i go polubi. Jednak uspokoję Was ponieważ zapach wyczuwalny jest tylko podczas mycia. Szampon oczyszcza włosy dobrze, po wyschnięciu są delikatne i odświeżone. Próbując na początku nie używać odżywek przekonałam się szybko, że bez nich się nie obędzie ponieważ szampon plącze włosy. Oleje zmywa średnio. Po miesięcznym stosowaniu czyli nie ciągiem muszę zauważyć, że w tym momencie włosy prawie nie wypadają nieliczne tylko zostają na grzebieniu. 




11,12 Balea, żele pod prysznic. Priorytetem dla mnie przy myciu żelami jest zapach i brak wysuszenia skóry. Te żele posiadają w wielu przypadkach zniewalające zapachy, naturalne, letnie i dające przyjemność podczas mycia. Było raptem kilka, przez które przewijała się sztuczna woń, ale nie aż taka, że żel odstawiałam. Zapachy nie są zbytnio trwałe, czasami żałuję bo zapach daje się na tyle polubić, że mógłby towarzyszyć mi przez cały dzień. 
Poznałam wiele propozycji zapachowych tych żeli, żaden nie doprowadził do przesuszenia skóry, a nieliczne z lekka ją nawilżyły - to wielki plus, skóra jest zawsze dobrze domyta. Żele najlepiej wylewać na gąbki lub myjki z odrobiną wody obficie się pienią przez co są wydajne.




13. Elfa Pharm, żel pod prysznic, orzeźwiający. Zapach żelu jest wyciszony, nie dominujący, pachnie roślinnie, powinien zaspokoić wielu jego użytkowników. Stężenie nawiązuje do tężejącej galaretki w początkowej fazie. Żel jest bezbarwny, ale dzięki krystalicznym ścianką możemy ocenić w danej chwili ubytek. Żel nie doprowadza do wysuszanie skóry, ale nie daje na tyle dogodnego nawilżenia by zmusić mnie do nie sięgania po kosmetyk nawilżający. 



14. Natura Siberica, maska do twarzy. Główną bazą maski jest olej z Cedru Syberyjskiego, który jest naturalnym źródłem nienasyconych kwasów tłuszczowych, niezbędnych dla zdrowia skóry. Ważnym składnikiem jest również wyciąg z nagietka, który usuwa toksyny oraz ochrania skórę przed czynnikami środowiska wpływającymi negatywnie. 
Maseczka dostarczyła skórze nawilżenia, odżywienia, cera stała się  wygładzona. Dzika Róża Dahurska miała w tym spory udział. 



pozdrawiam - Magda