6 sierpnia 2016

DENKO 39

Witam




W ubiegłym miesiącu nie publikowałam denka i tym samym przerwałam tradycję co miesięcznego podsumowania zużyć. W czerwcu przechodziłam pewien kryzys w pielęgnacji. Brak dyscypliny doprowadził do nie wielu pustych opakowań z których nie warto było tworzyć denka. W lipcu było znacznie lepiej i tym sposobem mogłam napisać projekt denko. Zapraszam!


1. Natura Bella - żel do higieny intymnej. Żel w zapachu przypomina ziołowy aromat, na czele stoi szałwia. Nie jest to zapach przeszkadzający z łatwością każdy go zaakceptuje. Samo jego działanie nie szkodzi strefom intymnym. Jestem zadowolona: ze świeżości jaką pozostawia, z mycia wrażliwej skóry bez negatywnych doznań typu pieczenie, zaczerwienienie. Żel zwilża miejsca nie doprowadza do otarć. 

2. Seboradin - ampułki forte. Każda ampułka to 5,5 ml płynu barwy jasnego beżu. Pachnie przyjemnie po nałożeniu na skalp zapach się ulatnia. Ampułek używał mój mąż, po 2 tygodniach faktycznie zaobserwowaliśmy, że włosów mniej wypada.

3. Perfecta - peeling do ciała tropikalne mango. Pełna opinia <TUTAJ>


4. IL Salone Milano - szampon do włosów suchych i zniszczonych. Szampon dobrze sobie radzi z usuwaniem olei, może trzeba chwilę pomasować nim dłużej włosy, ale jednokrotna aplikacja starcza. Włosy po umyciu są lekkie, przyjemne w dotyku (zaznaczę, że zawsze po umyciu nakładam maskę lub odżywkę). W składzie szamponu znajdziemy proteiny mleka i ekstrakt z bambusa, które dobrze wpływają u mnie na włosy, jednak nie mogę z niego korzystać stale, przerwy są wskazane ponieważ widzę, że skalp zaczyna się przesuszać. Natomiast na same włosy szampon działa prawidłowo, nie puszą się, pasma są w miarę wygładzone.

5. Timotei - lakier do włosów, super mocne utrwalenie. Lakier przeznaczony do wszystkich rodzajów włosów. Wg. mnie super mocny nie był. Pachniał odpowiednio w porównaniu z innymi lakierami, które powodują brak tchu. Strumień jaki uwalniał się był łagodny. Coś mi jednak brakowało w tym lakierze niby był na włosach, a jednak się ulatniał? po czasie. W składzie znajdziemy ekstrakt z bambusa i żywicy roślinnej.

6. Iwostin -  nawilżające mleczko do oczyszczania skóry i demakijażu, skóra wrażliwa. Skończyłam to mleczko kilka miesięcy temu, ale opakowanie się zapodziało, nie dawno go znalazłam. Pełna opinia <TUTAJ>


7. Luksja -żel pod prysznic. W zapachu powinniśmy wyczuć pomelo i kiwi. Żel pachniał przyjemnie owocowo. Mimo pojemności 500 ml skończył się dosyć szybko, gęstość była dosyć rzadka. Dobrze mył skórę, ale jej nie nawilżał o czym wspomina producent. 


8. Scandia Cosmeticsszampon dziegciowy z aktywnym węglem. Szampon w małej ilości potrafi się mocno zapienić. Włosy stają się mięsiste. Po spłukaniu są doskonale oczyszczone.Pełna opinia <TUTAJ>



9. Sayen - balsam ujędrniająco - modelujący. Pełna opinia <TUTAJ>


10. AA - hydro-żel do mycia ciała. Żel idealny na gorące dni. Zaletą jego jest odświeżający zapach. Z zetknięciu z wodą tworzy puszystą pianę, którą przyjemnie się myje. Żel sprostał zadaniu, oczyszczał skórę nie podrażniał. Zawiera algi, ekstrakt z kwiatu lotosu, d-pantenol. Skład jednak należy do drogeryjnych.

11. Alverde - żel pod prysznic z wyciągiem z kwiatu wanilii i mandarynki łagodnie oczyszcza i odświeża skórę bez wysuszania. Starannie dobrane składniki wspomagają utrzymanie naturalnej wilgotności skóry, dzięki czemu staje się miękka i gładka. Cudowny zapach wanilii w połączeniu z owocowym aromatem mandarynki pobudza zmysły i zapewnia uczucie odświeżenia przez cały dzień.
Żel prawie się nie pieni przez co często go trzeba dobierać i kończy się w mgnieniu oka.

12. Eveline - bezalkoholowy, oczyszczający tonik micelarny do cery dojrzałej i wrażliwej. Opakowanie to dostarczyła mi sis. Sama nie dawno skończyłam swoją wersję. Techniczną zaletą była forma aplikacji przez naciskanie z wierzchu krążka który dozował płyn na wacik. Opakowanie zachowam i przeleję do niego nie długo inny micelek lub tonik. Ten produkt dobrze współpracował, oczyszczał skórę, tonizował. Niestety nie ujędrniał jak wskazywał producent.


13. Bioer - mydło czarne piżmo. Mydełko wytwarza słabą, lekką pianę. Na początku kanciasta, prostokątna bryłka nie wygodnie utrzymuje się w dłoniach jednak z upływem użytkowania jest lepiej. Możemy nim myć ręce, ale również dobrze się sprawdza do mycia twarzy oraz całego ciała. 

14. Fitomed - glinka różowa. Pełna opinia <TUTAJ>

15. Sylveco - tonik hibiskusowy. Pełna opinia <TUTAJ>

16. Joanna - olejek do twarzy i ciała z olejem migdałowym. Regularne stosowanie doprowadza do likwidacji przesuszonych miejsc. Olejku nie stosowałam bezpośrednio na twarz, jednak dodawałam kilka kropel do maseczek lub glinek, przez co buzia nabierała szybszego nawilżenia. Olejek w postaci kilku kropel lądował również w wodzie podczas kąpieli. Nawilżenie ciała nie było spektakularne, ale twarda woda była o wiele łagodniejsza dla skóry. 
17. Style Pen - Nail Polish. Pachnący zmywacz do paznokci. Kupuję te zmywacze często w Hebe. Forma nawilżonego płatka odpowiada mi bardziej niż wersja standardowych zmywaczy w płynie. 


18. Joanna - gumowy krem do stylizacji włosów. Używał go mój mąż. Ma na czubie dłuższe włosy dlatego codziennie rankiem musi je doprowadzać do dyscypliny. Krem dobrze wszystkie włosy wygładzał można je było równo upiąć. Ładnie pachniał. Utrzymywał się cały dzień na włosach.

19. NO 36 - maska do stóp i paznokci. Lazurowa barwa, gęstość kremowo-żelowa i znikomy zapach to jej cechy. W zależności jaką grubą warstwę nałożymy na czyste i suche stopy tyle maska się wchłania, wyczekiwany czas jest jednak stosunkowo krótki. Na stopach nie zostaje tłusta czy lepka warstwa, a to spory plus. Ja dodatkowo ubieram bawełniane skarpetki, które ściągam przed samym snem. Stosując produkt co drugi/trzeci dzień na noc uważam, że stopy oddałam pod dobrą opiekę.

20. Świt Pharma - kolejna buteleczka antybakteryjnego żelu.

21. Laura Conti - maska do stóp. Używałam jej w ubiegłym roku, była na tyle dobra, że kupiłam ją ponownie i tym razem jej działanie było dużo gorsze:(

22. Laura Conti - pomadki ochronne do ust. Co roku kiedy robi się ciepło lubię ich używać. 

pozdrawiam - Magda

5 sierpnia 2016

WODA RÓŻANA #DR BETA

Witam

Nikt nie ma wątpliwości, że róża to najpiękniejszy kwiat, przynajmniej dla większości z Nas. To symbol przede wszystkim miłości i luksusu, kobiety ją wielbią i cenią. W dawnych czasach wsypywano jej płatki do kąpieli, była afrodyzjakiem.



Wodę różaną Dr Beta możemy spotkać w wybranych aptekach, sklepikach zielarsko - medycznych oraz w sklepach stacjonarnych (pełną listę zobaczycie <TUTAJ>). Zapach różany nie wszyscy lubią mimo, że kochają te kwiaty. Sądzę, że wina tu leży po części po stronie producentów, ponieważ jako adoratorka tego cudnego bukietu różanego nie jednokrotnie się spotkałam z tym zapachem, który tak naprawdę nie przypominał różanej woni, a wręcz odpychał. Dlatego jeżeli mam tylko możliwości to wcześniej korzystam z próbki czy faktycznie zapach mnie nie zawiedzie. Na wodę różaną Dr Beta zdecydowałam się po wcześniejszych opiniach w sieci, sporo osób oceniało sam zapach za pozytywny. Miały rację, woń jest subtelna, lekka, zapach róż to poezja dla moich zmysłów.


 

Woda różana jako hydrolat ma kilka zastosowań. Zalecana jest do cery suchej, wrażliwej, zmęczonej, starzejącej się i z rozszerzonymi naczynkami. Olejek różany o miodowo-malinowym zapachu, ożywia, nawilża, wygładza i odpręża skórę.


Woda Różana Dr Beta powstaje w trakcie destylacji płatków najcenniejszej odmiany róży damasceńskiej, kwitnącej w maju, w Dolinie Róż w Bułgarii. W procesie destylacji para wodna porywa z płatków kwiatowych olejek różany, a następnie po schłodzeniu olejek nierozpuszczalny w wodzie i lżejszy od niej wypływa na powierzchnię i jest zbierany. Warstwa wodna – ten w 100 % naturalny produkt zawiera, oprócz resztek olejku różanego, naturalne woski, fosfolipidy i fitosterole, które nadają tej wodzie niepowtarzalny, ciepły, kwiatowy, miodowo-malinowy zapach i aromat róży oraz bezcenne właściwości kosmetyczno -terapeutyczne.

Pojemność: 100 ml
Cena: 45 zł




Korzystam z wody przeważnie solo, aplikuję ją na wacik i przemywam twarz po przebudzeniu oraz po wieczornym oczyszczaniu cery. Woda działa kojąco, regeneruje naskórek, łagodzi podrażnienia oraz stymuluje naturalne procesy odnowy komórkowej zapewniając skórze prawidłowe pH. Na dłuższą chwilę pozostawia na skórze delikatny, uspokajający zapach świeżo zerwanych różanych płatków obdarowując cudownym nastrojem relaksu i ukojenia.

Wodę traktuję również jako hydrolat, dodając ją do maseczek lub glinek w proszku. Woda różana podobno dobrze działa na skalp i włosy, ale mając zaledwie 100 ml jej nie sprawdziłam oddziaływania w pielęgnacji włosów.

Oprawa wizualnie jest atrakcyjna. Flakonik ma grube szklane ścianki. Wygląda jak perfum. Jednak w rzeczywistości aplikacja dla mnie jest kłopotliwa. Za każdym razem należy mocować się z pseudo - korkiem. Pod nim mamy bardzo duży otwór, którym można przelać wodę na wacik. Flakonik przez grube szkło jest ciężki i gabarytowo nie wygodny.

Działanie wody oceniam wysoko, natomiast buteleczka stanowi dla mnie problem przy aplikacji.

pozdrawiam - Magda

3 sierpnia 2016

INNOWACYJNA FAKTURA W MUSACH DO MYCIA NIVEA

Witam

Czy forma pianki w kosmetykach to innowacja? Z jednej strony tak, ale z drugiej?... Piankowe konsystencje znam z kosmetyków do depilacji lub mycia dłoni. Nivea zaskoczyła mnie ostatnio piankową wersją w trzech odsłonach musów do mycia skóry ciała. Korzystając do tej pory jedynie z typowych myjących środków jak żele, mleczka lub olejki forma pianki jest dla mnie przyjemną odmianą. Nie wierzyłam, że te musy staną się moimi ulubieńcami ostatnich tygodni. 

Rekomendowana cena detaliczna: 13,49 zł 
Pojemność: 200 ml każde opakowanie
Dostępność: Rossmann


Trzy aluminiowe pojemniki pod ciśnieniem. Podobne kolorystycznie z opraw graficznych to znak reprezentujący pianki Nivea. W tych opakowaniach wyprofilowanych ku górze znajdziemy 3 różne musy do mycia ciała.
- Pielęgnujący Jedwabisty mus do mycia ciała pod prysznic NIVEA Creme Smooth z ekstraktem z jedwabiu.
- Przyjemnie orzeźwiający Jedwabisty mus do mycia ciała pod prysznic NIVEA Creme Soft z ekstraktem z jedwabiu i dodatkiem olejku migdałowego.
- Odżywczy Jedwabisty mus do mycia ciała pod prysznic NIVEA Creme Care z ekstraktem z jedwabiu, esencją pielęgnujących olejków i pantenolem.


Każdy wariant posiada na opakowaniu specjalną naklejkę, która pozwala poznać jego zapach. Znajduje się ona na każdej skuwce. Wg. mnie są one do siebie zbliżone, nawiązują do tradycyjnego zapachu jaki znamy z kremów Nivea. W tych musach jest on jedynie słabszy, a po spłukaniu staje się niewyczuwalny. Dla mnie jest to zaleta, ponieważ nie gryzie się np: z danym balsamem, którym reguluję nawilżenie skóry.


Pianka po naciśnięciu dozownika znacznie zwiększa swoją objętość. Jest to jednym słowem miłe doznanie, ponieważ mycie się produktem, który przybiera postać pianki stał się fenomenalnym zamiennikiem piany nawet obfitej w standardowych żelach. Pianka w musach jest zwarta, treściwa. Nakładam ją ostatnio co wieczór na zwilżoną skórę. Spłukuje się od razu kiedy tylko puścimy na ciało strumień wody. W trakcie mycia nie znika, gładko można ją rozprowadzić i powoli się umyć. Odkąd myję ciało musami, skóra jak na razie nie daje oznak wysuszenia, ale wspomagam ciało nawilżaczem co kilka dni. 
Musy usuwają dzienny brud, dają skórze odświeżenie i gładkość. Składy mają podobne, nie są one ściśle naturalne, do najgorszych też nie można ich zaliczyć. Alergicy jednak powinni uważać. 
Mąż z musów jest zadowolony ma mniej wymagającą skórę od mojej i nie odczuwa braku nawilżenia. Podnosząc dany pojemnik mam wrażenie, że produkty będą wydajne. Forma pianki w tych musach służy mi również kiedy depiluję łydki, taki zamiennik pianki stricte przeznaczonej do tego celu. Skóra nie jest podrażniona, a włoski maszynka dokładnie usuwa. 


W pięknym kartoniku przewiązanym białą wstęgą producent oprócz trzech musów, umieścił pamięć przenośną USB w ciekawej odsłonie - opaski na nadgarstek. Po jej uruchomieniu można wygodnie zapoznać się z treścią w której opisano poszczególne musy.

Musy w formie pianki do mycia ciała to dla mnie hit tego lata. Nivea trafiła w mój gust odnośnie tej formy myjącej. Czy Was takie musy też by wprawiły w taki zachwyt? A może znacie już taką formę innej marki?


pozdrawiam - Magda

1 sierpnia 2016

LETNIA KOSMETYCZKA DO OPALANIA Z SERIĄ BIKINI OD BIELENDY

Witam


Latem skóra łapie ładną, słoneczną opaleniznę. Nawet taki uciekinier przed słońcem jak ja jest o tej porze dopadnięty przez promienie słoneczne. Jednak rzeczywistość jest inna. Spora ilość osób nie zabezpiecza wtedy skóry, wychodzi w największe nasłonecznienie i ma gdzieś, że narażają skórę na późniejsze konsekwencje. 

W najbliższym otoczeniu doradzam jednak by chronić skórę odpowiednimi kosmetykami do tego przeznaczonymi. Tego lata Bielenda przygotowała dla Nas linię Bikini w której natrafimy na produkty do i po opalaniu. Wzbogacone one są różnymi olejami i masłami. Charakteryzują się:

• PIASKO-, CHLORO I WODOODPORNYMI formułami
• Ochroną przed promieniowaniem UVA/UVB i podczerownym IR-A
• zawierają bogactwo roślinnych składników pielęgnujących 




BIKINI MAT LOOK KREM DO TWARZY SPF 50 CERA SUCHA/WRAŻLIWA

Zadaniem tego kremu jest przede wszystkim ochrona przed słońcem twarzy. SPF 50 to wysoka ochrona, mi wystarcza 30 SPF. Krem również dzięki pigmentom działa na skórę jak fluid czyli gwarantuje Nam równomierny koloryt. 
Krem jest chloroodporny oraz wodoodporny tutaj go nie przetestowałam ponieważ nie byłam z nim jak na razie na basenie czy nad wodą.

Tubka w barwie mocnej pomarańczy pasuje wręcz idealnie do tego kremu. Nie podoba mi się jedynie sama aplikacja. Zamykanie na klik świadczy o tym, że pod zatrzaskiem mamy nie wielki otwór z którego wydobywamy krem. Producent zaleca dla utrzymania maksymalnej ochrony aplikację kilkakrotnie powtórzyć w czasie plażowania oraz po kąpieli, spoceniu się lub wycieraniu ręcznikiem. Wychodzi na to, że krem musiałabym nakładać co chwilę będąc na słońcu w dodatku uważam, że człowiek jest cały czas jednak spocony kiedy jest upalny dzień. Także aplikacja dla mnie jest tu nie higieniczna ze względu na częste sięganie do tubki. Pompka jest tutaj bardziej wskazana.


Po wklepaniu kremu twarz się ujednolica, kolor akurat wkomponował się w mój naturalny koloryt idealnie. Jednak należy uważać, ponieważ krem niby się wchłania, a nie do końca. Kiedy przyłożymy dłoń czy nie chcący twarz do koszulki to widać jasno brązowe plamy, które pozostają. Podczas jazdy rowerem np: czuję jak spod okularów zaczyna spływać. Satysfakcjonuje mnie jedynie jego wysokie SPF oraz dobre nawilżenie, dwutorowe działanie jednak nie, chodzi mi o koloryt jaki nadaje. Krem jest rzadki, słabo pachnie. Dla mnie mógłby posiadać jedynie ochronę.
Pojemność: 50 ml

Cena: około 18 zł


 
BIKINI SOS NAWILŻAJĄCO - ŁAGODZĄCY BALSAM PO OPALANIU



Taki balsam po opalaniu to sezonowy obowiązkowy produkt jaki można spotkać u mnie w sezonie słonecznym. Nie wszystkie części ciała jestem w stanie sama dokładnie nasmarować, czasami brakuje mi osoby by pomogła mi w tej czynności zwłaszcza na plecach. Kiedy wieczorem czuję pierwsze oznaki przypieczenia pleców taki balsam ratuje skórę. Łagodzi podrażnienia wywołane opalaniem, przywraca skórze nawilżenie kiedy w owych miejscach została wysuszona. Zaletą tego balsamu jest zawartość 10 % składników nawilżających i łagodzących, w tym MIĄŻSZ Z ALOESU oraz D-PANTHENOL. 
Balsam jest biały, lekki, potrafi szybko zadowolić skórę w potrzebie. 

Pojemność: 150 ml

Cena: około 18 zł


 

BIKINI KAROTENOWY OLEJEK DO OPALANIA SPF 6


Forma aplikacji jaką mamy w tym olejku przypasuje każdemu. Aplikator w postaci sprayu jest wygodny i funkcjonalny. Buteleczka ma pojemność 150 ml. Olejek jest bardzo rzadki, pachnie przyjaźnie. Wchłania w dobrym czasie. Jest bezbarwny to odcień buteleczki nadaje mu jasnego pomarańczowego odcienia. Takie buteleczki z krystalicznymi ściankami dobrze eksponują bezbarwne ciecze przy okazji zapoznanie się z tekstem nie sprawia trudności. Olejek ma niską ochronę zaledwie 6 SPF, psikam nim ciało w mniej słoneczne dni lub kiedy wiem, że będę przebywać w słoneczny dzień więcej w cieniu niż na słońcu. 
Skład olejku jest ciekawy, znajdziemy w nim β-KAROTEN, WITAMINĘ E oraz MASŁO KAKAOWE, dzięki czemu intensywnie nawilża, poprawia jędrność i elastyczność skóry. Oprócz tych składników zawiera foto stabilne filtry UVA i UVB oraz zapobiega konsekwencjom działania promieniowania podczerwonego IR-A. Na pierwszym miejscu pojawia się nie lubiana parafina i kilka mniej znaczących składników, których bym najchętniej w składzie nie chciała spotkać. 
Dzięki temu olejkowi z niewysoką ochroną bo raptem 6 SPF podczas aplikowania go w mniej słoneczne dni nie nabawiłam się podrażnień i oparzeń słonecznych. Skóra zyskała podczas dnia dobre nawilżenie.
Pojemność: 150 ml

Cena: około 14 zł


UWAGA: Należy unikać zbyt długiego przebywania na słońcu i chronić skórę wysokimi filtrami. Długotrwała ekspozycja na słońce stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia. Produkty przeciwsłoneczne nie zapewniają 100% ochrony.

Produkty oprócz kremu, który nie zadowolił mnie do końca sprawują się bardzo dobrze. Cała seria Bikini wyróżnia się pomarańczową szatą graficzną co uważam za dobry wybór. Każdy z produktów należy zużyć w ciągu 6 miesięcy od otwarcia, cieszyłabym się, gdyby były do dyspozycji mniejsze pojemności bo z reguły tak bywa u mnie, że kosmetyków do/po opalania w danym sezonie nie zużywam do końca i muszę je zwyczajnie wyrzucić.


Ceny Bikini są przystępne, a produkty dostaniecie w większości stacjonarnych drogeriach lub w sklepach internetowych. Mam nadzieję, że troszczycie się latem o skórę i skorzystacie z produktów Bielendy.

pozdrawiam - Magda

29 lipca 2016

JAK PIANKA DO GOLENIA Z EKSTRAKTEM Z KONWALII, BAWEŁNY I WITAMINĄ B5 VENUS ZDAJE SWOJĄ POWINNOŚĆ?

Witam

Depilowanie różnych części ciała jest dla nie których zmorą. Nie zazdroszczę. Sama nie mam znacznych problemów z owłosieniem.  W ruch, jednorazowa maszynka idzie raz na tydzień w dodatku włoski jakie mi odrastają są stosunkowe rzadkie i nie mocne. Od kilku tygodni pianka Venus pomaga mi przy tej czynności. Przeznaczona jest do skóry wrażliwej, zawiera ekstrakt z  konwalii i bawełny oraz witaminę B5. Pianka jest hypoalergiczna.



Raz na czas skóra wykazuje mniejszą odporność i pokazuje, że jest wrażliwa, sporadyczne dolegliwości potrafią się chyba każdemu przydarzyć. Osoby, które zmagają się z tym problemem powinny się nią zainteresować, ponieważ zawiera ekstrakt z bawełny, który działa przeciwzapalnie, wpływa na suchą skórę przynosząc jej ulgę. Alantoina ma za zadanie przyspieszyć gojenie, odbudować uszkodzony naskórek, a witamina B5 zregenerować uszkodzony naskórek i przynieść mu ukojenie.

Kolor aluminiowego pojemnika jest ostry, turkusowy. Producent trafnie zdecydował o jego wyborze. Aplikator działa sprawnie, wystarczy nie duży nacisk, by wyłoniło się z niego mnóstwo piany, zwiększając swoją objętość. Przed zastosowaniem pojemnik należy wstrząsnąć.


Zapach pianki jest świeży, zalatuje faktycznie konwalią. Na skórze po depilacji ulatnia się dosyć szybko. W tej piance ulepszono formułę samej pianki i to prawda. Po wydobyciu pianki z pojemnika sporo jej narasta. Zwarta, konkretna piana nie znika, można ją spokojnie zaaplikować na przyszłe depilowane miejsca. Pamiętajmy jedynie o wcześniejszym zwilżeniu skóry, piana ma wtedy lepszą przyczepność.



Piankę po nałożeniu na skórę chwilę przetrzymuję by miała czas na zmiękczenie włosków. W ten sposób zauważyłam, że dają się łatwiej "ściąć", przez co mają dłuższy czas na ponowne wyrośnięcie.

Osoby posiadające skórę wrażliwą powinny pamiętać, jeżeli używają maszynek jednorazowych by miały one zawsze ostre ostrza. Tępe powodują uszkodzenia naskórka, a co za tym idzie wysyp krost oraz zaczerwienienia. Przydatna kolejna rada to zwilżanie naskórka przed depilacją ciepłą wodą. Depilacja powinna odbywać się po prysznicu lub kąpieli, kiedy skóra jest dobrze namoczona.

Mimo, że rzadko popadam w tarapaty po depilacji miło mi było poznać piankę Venus. Wykonując depilację nóg lub pach nie zdarzyła się mi przykra sytuacja przy niej. Skóra po depilacji nie była nigdy podrażniona. Stawała się gładka, nie występował efekt ściągnięcia lub wysuszenia. Idąc spać nawilżałam skórę odruchowo balsamem bo jednak się tego domagała. Pachy natomiast zaraz po depilacji mogłam swobodnie traktować dezodorantem Bema Bio.

Pojemność, 200 ml - starcza na długo przynajmniej w moim przypadku, kiedy nie golę się często. Koszt jej to raptem 6,50 zł, jak na przyzwoite działanie cena jest niska. Piankę dostać można w znanych stacjonarnych drogeriach.

Znacie pianki Venus? Czego używacie obecnie do depilacji?



pozdrawiam - Magda