12 kwietnia 2016

CZTERY PORY ROKU W TROSCE O NASZE DŁONIE W ZIMNIEJSZE DNI


Witam

Zimę mieliśmy marną tego roku, jednak temperatura nie sprzyja nigdy skórze rąk nawet jak jest minimalny plus. Chcąc chronić dłonie przed zimnem zaserwowałam im serum przeznaczone do rąk i paznokci z Czterech Pór Roku. Jak sama nazwa wskazuje: serum powinno być silniejsze w działaniu na skórę. Jak spisało się? odpowiedź znajdziecie poniżej.


Obietnice producenta 
- ulga dla skóry zniszczonej i podrażnionej. 
- Serum do rąk Cztery Pory Roku dzięki wysokiej koncentracji składników aktywnych zapewnia intensywną regenerację zniszczonej i podrażnionej skóry już po 1. użyciu. 
- dzięki lekkiej konsystencji bardzo szybko wchłania się, pozostawiając skórę jedwabiście gładką i miękką w dotyku. 

Rezultaty 
- natychmiast przynosi ulgę zniszczonej i podrażnionej skórze 
- intensywnie regeneruje i nawilża 
- likwiduje szorstkości skóry 
- nawilża i wygładza skórki wokół paznokci 
- chroni przed niekorzystnym wpływem czynników zewnętrznych 
- 0% PARABENÓW 

Składniki 
- ekstrakt z białej herbaty – regeneruje, odżywia i wygładza skórę dłoni 
- 5% masła shea - likwiduje szorstkość dłoni oraz skutecznie chroni je przed wiatrem i mrozem 
- olej słonecznikowy - zmiękcza i wygładza, wzmacnia barierę ochronną naskórka 
- alantoina - działa intensywnie nawilżająco i łagodząco 


Pisząc opinię zadaniem moim jest ocenić nie tylko działanie, ale również opakowanie, gęstość, zapach itd.

Zacznę opis od opakowania, a ściślej od dozownika. Spotkałam pierwszy raz tubkę zakończoną pompką w kosmetyku do pielęgnacji dłoni. Bardzo wygodna, dwa kliknięcia wystarczały do posmarowania obu rąk. Na samą pompkę dołączono przeźroczystą skuwkę, ochraniającą. Jedyną wadą takiego aplikowania było to, że przy końcu w tubce zostawało serum, które nie chciało się dozować.

Dla zwolenników konkretnych zapachów i silniejszych kosmetyk będzie idealny. W moim odczuciu pachnie kwiatowo z wyczuwalną dziką różą. Zapach naturalny i ładny, nawet mocniejsza woń nie przeszkadza jeżeli zaakceptuje się ją. Serum w barwie białej, lekkiej w sumie konsystencji, bezproblemowo się rozsmarowuje, nie tłuści skóry, a powleka filmem - wyczuwalnym, ochronnym. Wchłania się migiem. Na początku w składzie doszukamy się masła shea, potem znajdziemy ekstrakt z białej herbaty, olej słonecznikowy.


Z działaniem było różnie. Producent nazwał kosmetyk serum,  sądziłam więc, że będzie na dłużej działało, ochraniając dłonie przed wysychaniem i utrzymaniem w naskórku nawilżenia zabezpieczającego przed skórkami, chropowatą warstwą powstającą z zimna.

W warunkach domowych było całkiem przyjemnie, po wsmarowaniu serum, dłonie nawet kiedy umyłam pod wodą miały nadal ochronny, wyczuwalny film. Jednak kiedy wychodziłam na zewnątrz działanie okazywało się krótkotrwałe i wymagało użycia przeze mnie serum ponownie np: w tramwaju kiedy miałam wolną chwilę. Przy takiej częstotliwości nie przeczę, ale opieka nad skórą była, dłonie mimo tego, że zmarzły nie zostawały pozbawione całkowicie nawilżenia.

Uważam, że słowo serum w tym przypadku jest za duże. Dobry krem już brzmi wiarygodniej. Serum używałam kiedy dłonie nie były w kiepskim stanie, a skóra nie była jakoś szczególnie w tym okresie wymagająca. 

Serum jednak Wam polecam, bo w warunkach domowych i teraz kiedy zrobiło się cieplej sądzę, że jego działanie będzie lepsze i na dłuższą metę zapomnicie o pielęgnacji dłoni. Za 50 ml (wydajne) zapłacimy około 8 zł.

pozdrawiam - Magda

10 kwietnia 2016

JAK ZNIWELOWAĆ WYPADANIE WŁOSÓW? I ZABEZPIECZYĆ CERĘ PO ZIMIE? FARMONA WYCHODZI NA PRZECIEW

Witam

Farmona to polska firma kosmetyczna. Chlubi się stażem na rynku polskim i zagranicznym oraz szerokim wachlarzem kosmetyków w tym profesjonalych. Późną zimą miałam przyjemność poznania trzech produktów Herbal Care, dwa z nich posłużyły mi do włosów był to szampon Czarna Rzepa oraz odżywka w sprayu Skrzyp Polny, a jeden przekazałam rodzicielce był nim krem do twarzy Dzika Róża.

Szampon Czarna Rzepa - 330 ml / Koszt 8,50 zł
Nie zawiera: parabenów, oleju parafinowego, barwników, BHA, BHT, alkoholu etylowego.
Odżywka Skrzyp Polny - 220 ml / Koszt 7,50 zł
Nie zawiera: formaldehydu i parabenów, wyprodukowana bez sztucznych barwników i alkoholu.
Krem Dzika Róża - 50 ml / 10 zł



SZAMPON CZARNA RZEPA

Zima nie wpływa dobrze na moje włosy, często o tej porze słabną, cebulki stają się mizerne przez co włosy wypadają. Tej zimy, a sięgając mocno wstecz już jesienią zaobserwowałam większą ilość włosów zostających na grzebieniu podczas czesania. Przez sezon zimniejszy przewinęło się kilka szamponów przeciw działających wypadaniu. I tak nie dawno trafił do łazienki szampon Czarna Rzepa mający profilaktycznie wspierać włosy przeciw wypadaniu - nie dawno ich stan się poprawił i nie lecą już tak jak wcześniej. Zapach w szamponie jest specyficzny, ziołowy nie twierdzę, że każdemu będzie pasował i go polubi. Jednak uspokoję Was ponieważ zapach wyczuwalny jest tylko podczas mycia. Opakowanie szamponu ogólnie wzbudza zaufanie. Szampon nie pieni się obficie dlatego aplikuję go dwa razy podczas mycia przy czym drugie mycie jest bardziej bogate w pianę. Szampon oczyszcza włosy dobrze, po wyschnięciu są delikatne i odświeżone. Próbując na początku nie używać odżywek przekonałam się szybko, że bez nich się nie obędzie ponieważ szampon plącze włosy. Oleje zmywa średnio. Po miesięcznym stosowaniu (włosy nim myłam raz/dwa raza na tydzień) czyli nie ciągiem muszę zauważyć, że w tym momencie włosy prawie nie wypadają nie liczne tylko zostają na grzebieniu. Dodam, że okres zimowy minął, dlatego w 100% nie wiem, czy to zasługa tego szamponu czy ogólnej zmiany pory roku i lepszej kondycji organizmu. Sądzę, że szampon jednak ma jakiś wpływ na włosy, widzę jakie są zadbane i błyszczą.
Składniki aktywne:
- Ekstrakt z korzenia czarnej rzepy wyraźnie wzmacnia włosy, pobudza ich wzrost i hamuje wypadanie.
- Białka pszeniczne odbudowują strukturę włosów.
- Płynna keratyna regeneruje i uelastycznia włosy.
- Inutec nawilża włosy i ułatwia rozczesywanie.



ODŻYWKA EKSPRESOWA SKRZYP POLNY

Odżywka była dopełnieniem podczas stosowania szamponu z Czarnej Rzepy. Odżywka jest wodnista aplikuje się ją za pomocą spryskiwacza - mgiełki. Możemy ją stosować na dwa sposoby: na suche lub wilgotne włosy, osobiście wybrałam drugi rodzaj wtedy dużo prościej dawały się rozczesać. Zapach jaki spotykamy jest ziołowy, ale nie mocny. Przy długich włosach 200 ml schodzi znacznie szybciej niż przy krótszych. Używając jej wraz z szamponem opisywanym wyżej na pewno wzmocniła włosy jak już pisałam. Dla skóry głowy jest łagodna, nie czuć najmniejszego świądu. Po spryskaniu i rozczesaniu włosów nie obciąża ich. Ogólnie włosy stały się dużo bardziej wygładzone i lepiej się układają. Osobiście nie przepadam za odżywkami w sprayu, dla tej zrobiłam wyjątek i to była dobra decyzja.
Składniki aktywne:
- Ekstrakt ze skrzypu polnego, bogate źródło krzemu, doskonale odżywia, nawilża i wyraźnie wzmacnia włosy.
- Białka pszeniczne regenerują strukturę włosów, przywracają zdrowy wygląd.
- Vital Soft Formula nadaje miękkość, sprężystość i blask.
- Inutec nawilża włosy i ułatwia rozczesywanie.



KREM DZIKA RÓŻA

Zanim krem oddałam rodzicielce do poznania robiąc mu fotki w piękny słoneczny dzień do recenzji byłam zauroczona samym opakowaniem. Biła z niego taka pozytywna energia. Toleruję kremy do twarzy w szklanych słoiczkach, wyglądają elegancko. Pudełeczko w czerwonych barwach widoczne jest z daleka więc w sklepie wyraźnie go będzie widać. Przed pierwszym użyciem należy ściągnąć folię co oznacza, że producent zadbał o dobre zabezpieczenie. Krem przeznaczony jest do cery dojrzałej. Już na samym początku w składzie znajduje się masło shea, olej makadamia, ekstrakt z róży znajdziemy w pierwszej połowie składu. Krem jest jasny, w zapachu nie razi jest łagodny, konsystencja jest bogata, rozsmarowując go pozostawia ochronny film, który nie przeszkadza w nałożeniu makijażu (w przypadku mamy jest to lekki makijaż). Krem zaleca się nakładać rano i wieczorem na cerę, szyję i dekolt. U mamy 50 ml starczyła na miesiąc codziennego stosowania. Wchłania się sprawnie. Nie tłuści. Mama boryka się z przesuszaniem skóry. Kiedy daję jej jakiś krem zwracam uwagę by dobrze nawilżał i nie doprowadzał do przesuszeń. Ten krem poradził sobie z dobrym nawilżeniem. Niestety zmarszczki u starszej Pani już nie znikną, jedynie mama oznajmiła, że skóra z lekka została napięta. Krem nie zapychał dawał zadowolenie w codziennym używania, skóra była spokojna bez podrażnień. Mama była na tyle z niego zadowolona, że zażyczyła sobie dostać ten sam słoiczek na Dzień Matki w maju.




Kosmetyki Farmony nie są drogie w wielu przypadkach skuteczne, w moim otoczeniu spotykam Panie, które są zadowolone z ich działania, moja sis np: zauroczona jest i zakochana w wcierce Jantar używa jej bardzo często, sama mam przykazane, że jak tylko spotkam tą wcierkę w przystępnej cenie (poniżej 10 zł, udaje się mi ją zakupić) to mam od razu zabrać ze sklepu co najmniej 2 opakowania. U mnie ta wcierka się nie sprawdza, dlatego ją odstawiłam, ale jak widzicie ma już jednego wiernego fana w rodzinie. 

pozdrawiam - Magda

8 kwietnia 2016

PIELĘGNACJA UST Z BIELENDĄ

 Witam

W ubiegłym roku pod koniec lata poznałam wazelinkę do ust Bielendy o zapachu Delikatnej Róży. Nie dawno wpadł w moje ręce balsam do ust tym razem o zapachu Ponętnej Śliwki. Przygotowałam dziś wspólną recenzję tych dwóch mazidełek do ust.
Produkty otrzymujemy w kartonikach o szatach graficznych nawiązujących do danego zapachu. W tym przypadku różowy akcent znajdziemy w wersji różanej, a bordowy w wersji śliwkowej.
Kartoniki to wiedza dla klienta, doszukamy się na nich ogólnych informacji o produkcie, skład danego mazidełka, daty ważności, adres producenta.


Zarówno wazelinka jak i balsam posiadają identyczne opakowania są nimi tubki o gramaturze 10 g. Zakończone są zakrętkami trochę taka forma jest dla mnie nie wygodna ponieważ sięgając kilka razy na dzień odkręcanie i zakręcanie staje się nudne i zaczyna przeszkadzać.  Zwłaszcza zimą kiedy ma się rękawiczki i chcemy zaaplikować na usta maź. Przy kilkukrotnym użyciu dzióbki wraz z gwintami w obu przypadkach oblepiają się na kolorowo danym zapachem i szpecą dozownik.
W posmaku Róża nie przypomina różanej woni, a lekko owocowy trochę sztuczny smak. Natomiast Śliwka jest mocno owocowa. W konsystencji oba produkty nawiązują do błyszczyków z tym, że ścięte aplikatory nie równo nanoszą na usta mazie i bez lusterka się nie obędzie ponieważ łatwo jest wyjechać za kontur ust co za tym idzie pojawia się efekt klauna.
Jeżeli jesteście fankami błyszczyków to te produkty mogą Wam je zastąpić.


WAZELINKA  - Delikatna Róża

Jej skład oparty jest na witaminie E, oleju kokosowym oraz proteinach jedwabiu. Nakładałam ją na usta wczesną jesienią i zimą. Wiązałam z nią nadzieje i na początku zaufałam wytycznym co do ochrony producentowi. Stosując ją o różnych porach: cieplejszych czy zimniejszych nie wyrobiłam sobie o niej dobrego zdania. Miałam wrażenie, że im dłużej jej używam tym usta stają się bardziej suche co doprowadzało do częstego oblizywania, wazelinkę po czasie odłożyłam nie kończąc jej.
Pełny skład:


 BALSAM - Ponętna Śliwka

W składzie znajdziemy: olejek babassu, masło kakaowe. Balsamu zaczęłam używać nie dawno - teraz wiosną. Działanie wypadło znacznie lepiej niż w przypadku wazelinki różanej. Balsam dał się poznać od pozytywnej strony, nawilżenie jakie przynosił cieszyło mnie, potrafił ukoić usta kiedy tego potrzebowały, a przy okazji nadawał im przyjemnej barwy. W posmaku jest mocno owocowy. Dobrze jest nałożyć go pod pomadkę, gdzie daje dodatkowe nawilżenie. Balsam jednak nie daje jędrności czy sprężystości o których wspomina producent. Jest ogólnie dobrym wspomagaczem w pielęgnacji ust teraz na wiosnę. Jak spisuje się w zimniejsze dni? nie wiem. Moja obserwacja została przeprowadzona jedynie w cieplejsze dni.
Pełny skład:


Koszt każdego z  mazidełek to około 6 zł. Wersja różana się nie spisała u mnie natomiast śliwka dała zadowolenie. Jeżeli odpowiada Wam aplikacja w sposób o którym pisałam w poście i lubicie takie mazidełka do ust przypominające błyszczyki to zachęcam do ich poznania. Producent ma w zanadrzu jeszcze kilka ofert smakowych. Sądzę, że jest w czym wybierać.


pozdrawiam  - Magda

6 kwietnia 2016

JAK DBA O MOJĄ SKÓRĘ MARKA VIS PLANTIS? - KOSMETYKI PEŁNE NATURY

Witam

Należąc do Klubu Elfa-Pharm drugi raz zaproponowano mi poznanie i opisanie działanie kosmetyków marki
Vis Plantis. 
Co otrzymałam? 
 - delikatny żel oczyszczający do mycia twarzy
- serum wyciszające do skóry wrażliwej
oraz - relaksującą maseczkę kojącą do skóry wrażliwej
Wszystkie posiadają bazę owsa i bławatka.


 DELIKATNY ŻEL OCZYSZCZAJĄCY DO MYCIA TWARZY

Żel przeznaczony jest do skóry wrażliwej. U mnie bywa różnie są momenty kiedy skóra nie jest wrażliwa do tego stopnia, że np: mogę użyć peelingu z drobinkami i podrażnienie jest prawie nie widoczne innym razem natomiast gdybym użyła tego typu produktu jest czerwona jak burak, muszę czuwać i ostrożnie podchodzić do kosmetyków do twarzy. Żel Vis Planstis jest używany obecnie bo skóra w chwili obecnej jest wrażliwa. Żel znakomicie się sprawdza, używam go codziennie rano i wieczorem. Ma łagodny zapach i zadowalającą gęstość stąd łatwe jego użycie. Żel z grubsza zmywa makijaż (słaby, łagodny) domywam oczywiście twarz np: micelkiem. Nie powoduje podrażnień, skóra toleruje go w 100%. Wg. producenta nie narusza naturalnej bariery wodno - lipidowej. Po umyciu skóra nie jest ściągnięta, a wystarczająco nawilżona jedynie przed samym snem nakładam cienką warstwę kremu. Podczas mycia nie podrażnia oczu, bardzo się z tego cieszę i doceniam producenta za tak dobrany skład, który nie szkodzi gałkom ocznym. 
Opakowanie jasne, przejrzyste. Pojemność 300 ml - starczy na długo. Koszt około 15 zł - warto wydać. Muszę dodać, że aplikacja odbywa się przy pomocy higienicznej pompki.
Optymalnie dobrane pod kątem skóry wrażliwej składniki to: • Avenacare - naturalny, hypoalergiczny ekstrakt z owsa • łagodzący ekstrakt z bławatka i aloe vera gel • wyselekcjonowany składnik wyciszający podrażnienia, dodający skórze witalności i blasku • kompozycja zapachowa bez alergenów.


 SERUM WYCISZAJĄCE DO SKÓRY WRAŻLIWEJ

Przy tym serum zacznę od składu. Składniki wiodące w nim to: Ekstrakt z ziaren owsa, zawiera wysokiej jakości błonnik - beta-glukan - zdolny do głębokiego wnikania w skórę i pobudzania odnowy komórek. Ekstrakt z bławatka, łagodzi podrażnienia, tonizuje, działa lekko ściągająco i zmiękczająco. Obkurcza i wzmacnia naczynka włosowate, co przeciwdziała zaczerwienieniu skóry.

Składniki wspierające: • olej arganowy, masło shea - naturalne emolienty, bogate w kwasy omega, intensywne zmiękczają i wygładzają, odbudowują ochronną warstwę lipidową • gliceryna- wspiera nawilżanie• pantenol, aloe vera - wyciszają i koją • betaina, pantenol, mocznik – intensywne nawilżanie, zmiękczanie i wygładzenie

Serum zamknięto w kartoniku nawiązującym graficznie do całej serii. W nim znajdziemy pojemniczek z dozownikiem typu airless. Działa on sprawnie wydaje dobrą porcję sera. Jest białe, lekkie w zapachu znikome. Producent zaleca stosować go 2-3 razy w tygodniu. Należy nakładać  serum na oczyszczoną skórę twarzy, szyi i dekoltu, szczególnie w miejscach podrażnionych i zaczerwienionych. Na początku tak go używałam, ale nie widziałam szczególnych zmian dlatego częstotliwość zwiększyłam do 5 razy i sądzę, że nie zaszkodziłam skórze, a dałam jej lepszy komfort. Serum wchłania się sprawnie, nie mamy po nim tłustej powłoki z kremami dobrze się dogaduje. Co otrzymałam po miesiącu regularnego używania? wzrosło nawilżenie, skóra po peelingach czy innych maseczkach po zmyciu nie była ściągnięta. Lekkie zaczerwienienia jakie powstawały z przyczyn nieznanych serum potrafiło sprawnie zniwelować. Serum wzmocniło barierę ochronną, kremy jakich używałam lepiej się sprawowały. Skóra w tym momencie jest znacznie lepiej wygładzona w dotyku przyjemna. Przy spadku temperatury twarz nie łapała od razu zaczerwień, a jak już to małe. Jedynie serum nie przyniosło spłycenia zmarszczek  o których wspomina producent. 
Ogólnie serum przyjazne dla wrażliwej twarzy, polecam go osobom zmagającym się z różnymi dolegliwościami, serum powinno przynieść ulgę (mniejszą/większą). Koszt jego to około 25 zł/30 ml. Na dwa/trzy miesiące spokojnie starcza w zależności jak często go będziemy używać.


RELAKSUJĄCA MASECZKA KOJĄCA DO SKÓRY WRAŻLIWEJ

Maseczka składa się z dwóch saszetek 2x7 ml. Powinno się jej używać 2-3 raza w tygodniu. Trzymałam się tego i przyznaję, że taka częstotliwość w moim przypadku wystarczała. Jedną saszetkę miałam na 3 razy! ponieważ nadmiar producent kazał usuwać po 20 minutach doszłam do wniosku, że skoro tyle jej zostaje więc lepiej nałożyć jest jej mniej.
Maseczka jest biała, prawie bezzapachowa. Lekko się nakłada po wklepaniu resztek dobrze po chwili się wchłania. Maseczka poprawiła na pewno stan wilgoci w naskórku, który np: po całym chłodniejszym dniu "wyparowywał". Wieczorami ten ubytek szybko był uzupełniany. Nie czułam się odprężona czy zrelaksowana jak wspomina producent. Maseczka dobrze tonizuje i zmiękcza skórę.

Składniki wiodące: • ekstrakt z ziaren owsa- naturalny i hypoalergiczny, o potrójnym działaniu, łagodzi podrażnienia, zwiększa odporność, regeneruje, doskonale nawilża, działa przeciwzmarszczkowo• ekstrakt z bławatka - koi, działa przeciwrodnikowo, zmiękcza, łagodzi podrażnienia, tonizuje, obkurcza i wzmacnia naczynka włosowate • pantenol, betaina, alantoina - koją, regenerują i aktywnie nawilżają • olej bawełniany, oliwa z oliwek i olej z pestek róży - odżywiają i wygładzają.
 Koszt jednorazowy za dwie saszetki to około 3 zł.



Marka Vis Plantis tymi trzema kosmetykami uspokoiła i pozbawiła wrażliwych miejsc na skórze po zimie. Stosując te produkty przeszło miesiąc czuję, że cera jest lepiej nawilżona, a stosowane różne kosmetyki np: myjące nie podrażniają jej i łagodniej się obchodzą.  Serię tych produktów spotkacie <TUTAJ>

pozdrawiam - Magda

5 kwietnia 2016

DENKO 36

Witam

Nie miałam ostatnio dobrego humoru:( w dodatku rodzinne "nieszczęścia" nie napawały mnie optymizmem. Czekając na wiosnę wiedziałam, że z jej nadejściem nastanie nowy, lepszy czas, świeże spojrzenie na życie. Doczekałam się:) kiedy zaświeciło słońce, dni stały się cieplejsze moja dusza jakby zaczynała się na nowo odradzać i częściowo humor powraca:) cieszę się z tego powodu, mam nadzieję, że smutki zostaną za mną za pewien czas, a ja nabiorę ponownie chęci do życia tak jedynego i cennego:)

Projekt denko powstał u mnie po raz 36! mam mieszane myśli co do tworzenia co miesięcznych projektów rozliczeniowych tego typu. Z jednej strony cieszę się, że co miesiąc odkąd prowadzę blog tego typu post pojawia się, ale z drugiej coraz częściej nie chcę się mi go pisać. 




1. Joanna - farba do włosów 43, płomienny rudy.  Farbuję włosy co ok. 4 miesiące, nie chcę ich częściej narażać na uszkodzenia. Długo byłam fanką Garniera odnośnie farb, ale do czasu kiedy to Garnier mnie po prostu zawiódł:( przerzuciłam się na farby Joanny i póki co nie żałuję, kolor wychodzi rudy, mocny i trzyma się znacznie dłużej niż u Garniera. Włosy nie są wysuszone po farbowaniu, łatwo się farbę nakłada, jest nie droga. Polecam.
2. Balea - mleczko do ciała do skóry suchej. Pełna recenzja <TUTAJ>


3. Balea - różne warianty zapachowe żeli pod prysznic. Pełna recenzja <TUTAJ>


4. Eveline - cell skin care, rozświetlające serum przeciwzmarszczkowe. Pełna recenzja <TUTAJ>
5. Kanu Nature - mini próbka olejku do masażu. Zapach czekoladowo-pomarańczowy dla mnie cudny, czułam przy każdej aplikacji ciasteczka delicje. Olejek wspomagał w zimie utrzymanie wilgoci w naskórku. Nie tłuścił, bardzo wydajny! Otrzymałam go jako gratis przy zakupach internetowych.
6. Uroda - pomadka do ust nawilżająca, SPF 25. Mimo filtru, pomadka ma wysoko parafinę w składzie, skleja usta, u mnie doprowadziła do przesuszenia. W posmaku nieciekawa, miękka. Dla mnie nie spełniła nawet w małym stopniu swojego zadania.
7. Bebe - pomadka intensywne nawilżenie. Tania pomadka dobrze nawilżająca w chłodne dni, usuwa skórki jest wydajna. 


8. Świt Pharma - hialuronowe płatki pod oczy. Producent obiecuje zbyt wiele. Płatki po jednokrotnym użyciu jedynie dobrze nawilżyły miejsca pod oczami tak na około góra 3 dni. Uważam, że stosowanie ich systematycznie i często być może przyniosło by więcej efektów. Same płatki są dobrze nasączone, ale nie spływa z nich ciecz, lubią się obsuwać trzeba to kontrolować i nasuwać je na odpowiednie miejsca. Czy polecam? ciężko mi stwierdzić!
9. Balea - maseczka do twarzy. Składa się z dwóch saszetek każda 8 ml. Wydajna. Konsystencja błotka mnie nie zraziła. Jednak samo działanie średnie. Po zmyciu, skóra jest za bardzo ściągnięta, a efekt jakiegoś komfortu skąpe:( u mnie nie wypadła dobrze.
10. Eveline - kolagenowa maseczka liftingująca. Maseczka po pierwszym użyciu odświeżyła skórę, nawilżyła. Ku mojemu zaskoczeniu ładnie ją napięła. Ponownie ją zaaplikuję.
11. Eveline - odmładzająca maseczka z diamentami złota. Ta maseczka spisała się o niebo lepiej niż poprzednia (10). Nawilżenie bogate, rozświetlenie i wygładzenie: to jej walory - jestem na tak.
12. Perfecta - maska-serum do rąk. Cudny, świeży zapach jak z salonu u kosmetyczki. Saszetka jest podzielona na dwie części. Pierwsza to peeling, łagodny, pachnący. Druga to maska, należy ją zaaplikować na 15 minut, a nadmiar wmasować. Po tym czasie na dłoniach zaczyna dominować parafina, która ani się nie chce wchłonąć, ani specjalnie zmyć, dłonie stają się klejące, nawodnione. Uczucie dyskomfortu, dopiero pod dobrze ciepłą wodą wszystko schodzi, a efekt zostaje nijaki. Nie polecam:(


13.  Dove - odżywka do włosów suchych i puszących się. Pełna recenzja <TUTAJ>
14. Lefrosch Pilarix - krem zawierający 20% mocznika. Pełna recenzja <TUTAJ>
15. Rexona - black+white. Antyperspirant męski. Udana wersja, nie pozostawia śladów na ubraniach, pozostawia pachy świeże, nie podrażnia jest wydajna. Polecamy:)
16. Eveline -  matujący żel do mycia twarzy. Pełna recenzja <TUTAJ


17. Boutique - Masło Nierafinowane Kakaowe. Pełna recenzja <TUTAJ>
18. Bioline - scrub do ciała. Pełna recenzja <TUTAJ>
19. Pharmaceris -  Koncentrat z witaminą E 8% wygładzająco-regenerujący E - Sensilix. Po wmasowaniu w cerę nie wchłania się od razu, musimy mu na to dać kilka dobrych minut po czym możemy nałożyć krem. Na początku skóra zareagowała wysypem na czole, po dwóch tygodniach wszystko się zagoiło, a cera zyskała nieskazitelną gładkość i optymalną wilgotność, która utrzymuje się długo. Koncentrat przeznaczony jest głównie do skóry alergicznej i wrażliwej, doskonale nawilża lubiącą się przesuszać skórę jak u mnie. Polecam - dermokosmetyk wart uwagi.
20. Mamamio - krem do uelastycznienia skóry dla mam. Krem znalazł zastosowanie u mnie zimą i smarowałam nim dłonie dla wzmocnienia skóry. Polecam!
21. Logona - dezodorant w kulce pod pachy. W zimniejsze dni spisuje się dobrze, daje nawilżenie nie podrażnia jednak przy cieplejszych dniach jego działanie jest słabe więc latem nie polecam go.

Jak Wasze denka? zrobione? a może odpuszczacie i się już w to nie bawicie?

pozdrawiam  - Magda